Moje problemy :(

13.01.07, 16:13
Pani Moniko,
będę bardzo wdzięczna za pomoc.

Synek w niedzielę skończy 2 tygodnie, dotychczas jadł bardzo ładnie
(przybierał również - waga wyjściowa 3450g, w dniu wypisu ze szpitala 3310, w
dziesiątej dobie 3910 gram) i omijały nas problemy z laktacją - do czasu :(
Od wczoraj mały wisi na piersi praktycznie non stop, na to nakładają się
problemy ze spaniem (pewnie dlatego, że głodny). Co mam zrobić, poza
dokarmieniem go sztucznie (czego wolałabym uniknąć)?

Dotychczas jadł regularnie jak w zegarku co 2h, najadał się jedną piersią w
10-15 minut (opróżniał ją chyba do końca - jak to sprawdzić?). Teraz opróżnia
obie - co nie jest trudne, zważywszy, że pokarmu więcej nie mam, a on domaga
się jedzenia co godzinę :(

Inna sprawa, że lubi sobie pociamkać - już w szpitalu stwierdzono, że ma b.
dużą potrzebę spania. Próbowałam mu dawać smoczek, ale to mało skuteczne
rozwiązanie - pluje nim dalej, niż widzi. Jednocześnie, kiedy nie daję mu
piersi, wpycha sobie rączki do buzi, co chyba jest jeszcze gorszym
rozwiązaniem. Co robić?

Będę bardzo wdzięczna za wskazówki, co robić.
    • monika_staszewska Re: Moje problemy :( 15.01.07, 14:47
      To zupełnie normalne, że dzieci karmione piersią co jakiś czas zmieniają rytm
      ssania - czasami częstotliwość karmień się zwiększa czasami zmniejsza, czasami
      tylko w dzień, czasami tylko nocą, albo wieczorem czy rano. Na dodatek dzieci
      karmione piersią można jeszcze podzielić na dwie grupy. Jedne jedzą codziennie
      stopniowo coraz więcej (po ociupince zwiększając porcje) i my w efekcie nie
      widzimy, że w kolejnych tygodniach życia zjadane porcje są większe. Inne jedzą
      na przykład przez 4 tygodnie codziennie tyle samo i nagle w piątym tygodniu
      dochodzą do wniosku, że chcą jeść więcej 9nazywam to skokiem apatytu). Ale
      piersi przywykły już do stałej produkcji, więc trzeba im pokazać jakie jest
      nowe zapotrzebowanie, a jedyną metodą na owe pokazanie jest intensywniejsze
      ssanie. W efekcie przez kilka dni dziecko właściwie non stop wisi je. Dzięki
      temu piersi orientują się jaka ilość mleka jest potrzebna i wzmagają produkcję,
      zwykle zresztą nadmiernie co przez kilka dni po takim jedzeniowym, kilkudniowym
      maratonie objawia się odczuciem pełniejszych piersi. Szczęśliwie dosyć szybko
      to uczucie mija jak tylko piersi zorientują się, że przesadziły. Dziecko
      oczywiście w tym czasie wraca do jakiegoś rytmu, ale wcale nie koniecznie do
      tego, który był przed skokiem apetytu. Jeśli dziecię raz taki maraton wykona
      można przypuszczać, że należy do tej drugiej grupy właśnie i co jakiś czas
      będzie sobie w ten sposób zapewniał odpowiednia ilość mleka.
      Zważywszy na dobre przyrosty masy ciała myślę, ze nie musi się Pani niepokoić,
      synek radzi sobie ze ssaniem dobrze więc niewątpliwie umie się najeść. Żadnych
      dodatkowych zabiegów stosować nie trzeba, niech sobie Obywatel ssie tyle ile
      potrzebuje i tak często jak potrzebuje zmieniając piersi tyle razy ile chce
      (nigdy nie opróżni ich do końca, bo takiego końca dopóki się karmi nie ma).
      Lubienie ciamkania też jest dosyć normalnym stanem dla małych niemowląt,
      zresztą ssanie dzieli się na odżywcze (do jedzenia, picia) i nieodżywcze (do
      uspokojenia, uśnięcia). Zwykle około trzeciego miesiąca życia dużo bardziej
      lubianym zajęciem staje się oglądanie świata i ssanie schodzi na plan dalszy.
      To normalne.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • ksiezniczka256 Re: Moje problemy :( 15.01.07, 18:22
        Bardzo dziękuję za odpowiedź :) Słowem - jeszcze tylko 2,5 miesiąca i powinno
        być ciut lepiej? ;)

        Pani Moniko, mam jeszcze pytanie o smoczek - czy go używać czy nie? Wolałabym
        uniknąć pleśniawek i zniekształconych paluchów oraz wad zgryzu - i sama nie
        wiem, przekonywać synka do smoczka czy nie?
        • mika_p Re: Moje problemy :( 15.01.07, 19:19
          Nie przekonywać.
          Pleśniawki nie są obowiązkowe u bezsmoczkowców. Paluszki nie muszą szkodzic
          zgryzowi, to kwestia zaspokojenia potrzeb. Wiesz, w pewnym momencie dziecko
          zaczyna się interesowac różnymi rzeczami i jesli potrzebne mu sa łapki, to je
          wyjmie z buzi - smoczka nie wyjmie, bo będzie mu z nim dobrze, a ręce i tak
          będą wolne.
          Jak czytam o problemach, jakie mają matki z odstawieniem smoka, to się bardzo
          cieszę, że bardziej lub mniej ortodoksyjnie chowałam dzieci bez smoczków.
        • monika_staszewska Re: Moje problemy :( 17.01.07, 18:17
          Namawiać na smoczek nie będę, bo z mojej perspektywy (nieco "zwichniętej", bo
          mam przede wszystkim do czynienia z osobami mającymi problemy z karmieniem)
          widzę jak często jest przyczyną problemów z karmieniem. Ale oczywiście nie
          zawsze rozrabia, więc nie sposób powiedzieć, że to zakazany przedmiot. Ale i
          nie jest niezbędny. Tak czy tak decyzja należy do Pani. Ja co najwyżej mogę
          powiedzieć, że brak smoka wcale nie musi oznaczać ssania kciuka (łapki, a
          później stópki w buzi to normalna rozwojowa kolejność rzeczy).
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
Pełna wersja