Nie karmię piersią... Czy to grzech?

01.03.07, 12:09
mam 21 lat i 1,5 miesiecznego synka, którego kocham ponad życie...jednakże
całą radość z macierzyństwa odbieraja mi opinie bliskich..szczrze mowiąc mam
dość karmienia piersią..od 3 tygodni musze dokaarmiać synka mlekiem
modyfikowanym bo sie nie najadał..chciałabym przejść wylłącznie na butle, ale
moja mama, siostra, wszystkie kolezanki mowia ze jestem egoistką,że odbieram
dziecku to co najcenniejsze w zyciu kazdego człowieka-bliskosc jaka rodzi sie
podczas karmienia cyckiem.Twierdzą,ze karmiąc naturalnie pokazuje malemu jak
bardzo go kocham,poprzez to poswiecenie..w konsekwencji dalej podaje mu
cyca..z wielka niechecia, mam wyrzuty sumienia ze jestem wyrodna matka bo
chce karmic inaczej..to okropne jaka presja wywierana jest na kobiety, i do
czego je doprowadza..to traktowania macierzynstwa jako koniecznosci,jako
obowiazku a nie jako przyjemnosci z ktorej korzysci czerpie dziecko i matka.
    • aga8612 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 20.06.07, 21:36
      witaj ja mam 3,5 miesieczna corke i karmie ja butla ! na poczatku mialam wyrzuty ale to minelo poprostu przestalam sie zadreczac a corka jest slicznym dzieckiem i jest zdrowa!! a po drugie nikt mi nierobil wyrzutow bo to moja indywidualna sprawa! dlatego uwarzam ze to ty powinnas podjac decyzje co bedzie lepsze dla twego dziecka! a gadac i tak beda!! agnieszka21 mama 3,5 izki
      • mulan1982 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 30.03.09, 18:49
        aga8612 napisała:

        > witaj ja mam 3,5 miesieczna corke i karmie ja butla ! na poczatku
        mialam wyrzut
        > y ale to minelo poprostu przestalam sie zadreczac a corka jest
        slicznym dziecki
        > em i jest zdrowa!! a po drugie nikt mi nierobil wyrzutow bo to
        moja indywidual
        > na sprawa! dlatego uwarzam ze to ty powinnas podjac decyzje co
        bedzie lepsze dl
        > a twego dziecka! a gadac i tak beda!! agnieszka21 mama 3,5 izki

        Nie moja droga. Nie ty decydujesz co jest dla dziecka lepsze. Możesz
        co najwyżej SPRÓBOWAĆ to ocenić. Nie popadajcie wszystkie z jednej
        skrajności w drugą!

        Problem leży gdzie indziej. Odsetek kobiet, które faktycznie NIE MOGĄ
        karmić piersią jest na prawdę mały. Większość "butelkowych mam" to
        kobiety, które poddały się z różnych powodów (ból, zmęczenie itp.) bo
        miały w zanadrzu sztuczny pokarm. Czy gdyby modyfikowanego pokarmu
        nie było czy tyle matek zrezygnowałoby z karmienia piersią? Skąd!!
        Ich dzieci umarłyby z głodu! Tzw mleko modyfikowane to tylko pójście
        na łatwiznę w obliczu problemów!!!

        Sztuczne mleko nie jest rozwiązaniem zastępczym. JEST
        OSTATECZNOŚCIĄ!!!!!

        • pam_71 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 25.08.09, 13:17
          W siódmej dobie po urodzeniu (CC) mój Maluch trafił na obowiązkowe kroplówki z
          uwagi na odwodnienie spowodowane NIEDOSTATKIEM POKARMU MATKI (tak mam w wypisie)
          ... Renomowana klinika w dużym mieście wojewódzkim .. na dodatek dałam sobie
          wmówić, że to tylko i wyłącznie moja wina, a nie personelu szpitala ... porażka.
          Po takich przeżyciach potrzebny byłby chyba cud abym jeszcze karmiła piersią ...
          od głodowej śmierci uratowała synka butelka z mlekiem modyfikowanym, a mnie z
          depresji wyciągał mąż :-p
    • fergie1975 TAK to grzech. 20.06.07, 21:51
      To jest forum 'karmienie piersią' z akcentem na 'piersią'.
      niektóre mamy wspomagaja się czasem butelką, ale podejrzewam że wiekszość karmi
      wyłącznie piersią.
      Więc chyba nie sądzisz że uzyskasz tu wsparcie w NIE karmieniu piersią lub ktos
      sie nabierze na Twoj wątek?

      Czy nie karmienie piersią to grzech - oczywiscie że tak ! :)
      Idz na forum kaemienie butelką:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=632
      • azza4 Re: TAK to grzech. 20.06.07, 22:30
        Ja karmie piersia i walczylam o to nie z powodu majacej sie wywiazac wiezi
        tylko z powodu przewagi mleka matki nad modyfikowanym.Jakos w akcie karmienia
        nie czuje jak mi sie wiez zaciesnia z dzieckiem.
      • allus Re: TAK to grzech. 20.06.07, 22:53
        Witam!
        Jak będziesz tak złośliwa i nie miła w czasie gdy karmisz piersią to zastanów
        się co twoje dziecko weśsie z twoim mlekiem. Jeszcze mu zaszkodzisz karmiąc
        piersią.
        P.S. Sama już prawie pół roku karmię piersią, żeby nie było żadnych wątpliwości
        i podejrzeń
        Pozdr.
        Alla
      • aga8612 Re: TAK to grzech. 21.06.07, 10:47
        niezgadzam sie z twoja odpowiedzia ze karmienie butla to grzech!!a po drugie nielubie jak tos kogos za to potepia!! to jest kazdej matki indywidualna sprawa jak karmi!!! wiec powinnysmy byc dla siebie wyrozumiale!!!
      • agnieszka_z-d Re: TAK to grzech. 21.06.07, 11:02
        Fergie - rozumiem o ci Ci chodzi, ale to chyba wina moderatorów gazeta.pl. Nie
        rozumiem czemu wątek będący komentarzem do artykułu o nie karmieniu piersią
        wkleił się na forum "karmienie piersią". Bez sensu. Ten wątek powinien się
        wklejać na forum "karmienie butelką", no ewentualnie "niemowlę".
      • mniemanologia Re: TAK to grzech. 21.06.07, 17:34
        Fergie, to jest komentarz do artykułu, który administratorzy przypisali niejako
        na to właśnie forum.
        Żadna w tym wina komentatorki, zupełnie sobie nie zasłużyła na Twój, przyznasz,
        mało sympatyczny komentarz :)
      • fergie1975 wyjaśniam 21.06.07, 18:16
        Byc może sobie autorka wątku nie zasłużyła, ale chyba moge wyrazic własne
        zdanie? Tak czy nie??

        A ja nie prosiłam o skomentowanie mojej wypowiedzi.

        Tak już zupełnie na marginesie kwestia CZYM kto karmi jest kwestią intymną i
        zagadnienia typu "czy to grzech" po prostu mnie smieszą i stąd taka a nie inna
        moja odpowiedz.

        Grunt to postępować zgodnie z własnym sumieniem na podstawie dostępnych
        informacji, a nie szukać "rozgrzeszenia" na forum i to jeszcze o "karmieniu
        piersią", gdzie jak zrozumiałam mamy sie WSPIERAĆ w karmieniu piersią a nie
        siać wątpliowści....

        Pozdrawiam
        • allus Re: wyjaśniam 21.06.07, 21:22
          Wiesz, mamy się wspierać we wszystkim, a nie tylko w karmieniu piersią. Nie
          możesz decydować, kto o czym będzie pisał. Piszemy o tym, z czym mamy problem i
          co nas bardzo martwi. A było to właśnie o karmieniu piersią: karmić czy nie? Po
          prostu nie odzywaj się następnym razem, jeżeli coś cię "śmieszy", bo chyba
          wiesz, co to jest depresja poporodowa i nie musiałaś jeszcze komuś bardziej
          dowalić.
          Pozdr.
          Alla
          • fergie1975 Re: wyjaśniam 21.06.07, 22:00
            uspokój sie i odetchnij głęboko, bo naprawdę tyle jadu nie jest potrzebne,
            przeczytaj jeszcze raz uważnie co napisała autorka i nie czepiaj się jak
            kompletnie nic nie rozumiesz, tylko poproś o wytłumaczenie.
            • allus Re: wyjaśniam 21.06.07, 22:02
              Szkoda mojego czasu i słów. Powodzenia!
            • gonia28b Fergie, to ja Tobie coś wyjaśnię 19.02.09, 11:51
              Pozwól, ale pierwszy post dziewczyny jest komentarzem do artykułu na
              gazecie.pl eDziecko, a wątek jakoś dziwnie wylądował tutaj, ale
              chyba słusznie - czas zdjąć "klapeczki" z oczu, bo to, że jesteśmy
              matkami butelkowymi, nie oznacza, że powinno się nas alienować od
              reszty społeczeństwa.
              Wejdź jeszcze raz w post tytułowy, a tam znajdziesz link do
              artykułu "przeczytaj artykuł" - i rzeczywiście przeczytaj najpierw o
              co chodzi, a dopiero potem się wypowiadaj...
              hmmmm... swoją drogą to się zastanawiam, czy zmieszanie kogoś z
              błotem (na przykład za to, że karmi swoje dziecię butelką) nie jest
              grzechem...???
          • magda_mp Re: wyjaśniam 21.02.10, 20:13
            podpisuję się x 1000
        • mniemanologia Re: wyjaśniam 22.06.07, 20:38
          fergie1975 napisała:

          > Tak już zupełnie na marginesie kwestia CZYM kto karmi jest kwestią intymną i
          > zagadnienia typu "czy to grzech" po prostu mnie smieszą i stąd taka a nie
          > inna moja odpowiedz.

          Napisz o tym do pani Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, bo to ona nadała taki tytuł
          swojemu artykułowi :)
      • mama_pisarka Re: TAK to grzech. 19.02.09, 13:52
        Spróbuj zamiast oceniać matki, które nie chcą karmić piersią,
        zrozumieć, że mogą mieć one poważne powody, by tego nie robić. Ja
        mam syna po chorobie nowotworowej. Jestem tak wykończona
        psychicznie, że teraz będąc w drugiej ciąży nie mam ochoty karmić
        dziecka piersią. Każda kobieta ma inną psychikę i nie można w tak
        brutalny sposób wzbudzać w innych poczucie winy. Być może są
        kobiety, które przeszły ciężko okres karmienia piersią i mają uraz.
        Zanim zaczniesz dawać takie złośliwe rady innym, przeczytaj poradnik
        psychologiczny. Forum jest od tego, by pisać o swoich uczuciach.
        Jest to forum dotyczące karmienia piersią, ale również dotyczące
        wątpliwości z tym, związanych!!!Po to jest ekspert, by na takie
        pytania odpowiadać.
      • ajmfree Re: TAK to grzech. 19.02.09, 17:07
        fergie1975 napisała:

        > To jest forum 'karmienie piersią' z akcentem na 'piersią'.
        > niektóre mamy wspomagaja się czasem butelką, ale podejrzewam że wiekszość karmi
        >
        > wyłącznie piersią.
        > Więc chyba nie sądzisz że uzyskasz tu wsparcie w NIE karmieniu piersią lub ktos
        >
        > sie nabierze na Twoj wątek?
        >
        > Czy nie karmienie piersią to grzech - oczywiscie że tak ! :)
        > Idz na forum kaemienie butelką:
        > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=632




        Jesteś niesprawiedliwa lub zacofana po prostu. Ja uważam, że nie ma w tym nic
        złego, nie można uszczęśliwiać kogoś kosztem własnego szczęścia. Jeżeli dziecko
        jest kochane i czuje to, pewnie nie robi mu różnicy czy dostaje pierś czy butlę.
        Ja sama długo zastanawiałam się czy chcę karmić piersią i co prawda w końcu
        karmię, ale rozumiem wszystkie mamy, które tego nie chcą. A przyczyny są różne,
        lecz za żadne nie wolno krytykować. Żyjemy w wolnym kraju i każdy sam dokonuje
        wyboru.

        Nacisk otoczenia poza tym nie pomoże w utrzymaniu laktacji jeżeli nie mamy
        wewnętrznej motywacji do tego, po co więc popadać we frustrację przy każdym
        karmieniu i biczować się myślami typu "przeze mnie dziecko się nie najada"?

        Trzymam kciuki koleżanko za to NIE karmienie piersią i za to, by i bez piersi
        Twoje maleństwo czuło się potrzebne i kochane :)
        • dorianne Re: TAK to grzech. 19.02.09, 18:14
          Dziewczyny które życzycie powodzenia autorce wątku - jest post jest sprzed dwóch
          lat :-)
      • agulaq Re: TAK to grzech. 25.08.09, 14:34
        fergie1975 napisała:

        > Więc chyba nie sądzisz że uzyskasz tu wsparcie w NIE karmieniu
        piersią lub ktos
        >
        > sie nabierze na Twoj wątek?
        >
        > Czy nie karmienie piersią to grzech - oczywiscie że tak ! :)

        Trafilam calkiem przypadkiem na to forum ale stwierdzam ze jednak ze
        u niektorych kobiet dochodzi do zgabczenia, albo wlasciwie zaniku
        mozgu po porodzie.
        Co za idiotyzmy wypisujesz!!!!!!
        Dziewczyna sie stara, to ze nie chce albo nie moze karmic cycem
        wcale nie oznacza ze jest gorsza matka od tych nawiedzonych ktore by
        dawaly cycka az do I klasy podstawowki.
        Trafila na to forum po jakies wsparcie a nie najezdzanie
        nawiedzonych!
      • magda_mp jakoś nie zauważyłam 21.02.10, 20:11
        nazwy forum "Karmienie TYLKO I WYŁĄCZNIE piersią"! Oprócz kobiet tak
        właśnie karmiących są kobiety karmiące mm, karmiące "mieszanie" ale
        też kobiety, które same jeszcze nie wiedzą jak karmią/będą karmić.
        Kobiety, które dopiero urodziły, urodziły pierwsze dziecko, są
        skołowane tym co piszą w gazetach, co mówi rodzina, znajomi i inni;
        skołowane przede wszystkim tym co dzieje się z nimi samymi, tym czy
        mleko jest czy go nie ma, tym czy jeżeli przez chwilę go nie ma to
        znaczy, że nie będzie go już wcale??? Fajnie, że Ty jesteś
        taka "określona" ale większość kobiet niestety nie jest.
    • basiak6 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 20.06.07, 22:41
      Nie jest dla mnie osobiscie zadna presja zachecanie do tego co jest najlepsze
      dla dziecka i nie stoi za tym zadna kasa (tak jak przy reklamowaniu i sprzedazy
      mieszanek).
      A co z karmieniem dziecka w czasie ciazy? Jakby nie bylo to tez karmienie
      naturalne, karmienie piersia jest tylko przedluzeniem tego, a jednak nie
      kwestionujemy tego.

      A co do karmienia piersia, taka juz jestem ze przemawiaja do mnie fakty.
      Naczytalam sie wiele o tym co jest mleku matki a co w mieszance i na tej
      podstawie podjelam swoja decyzje.
      I kazdy musi podjac swoja, nie opierajac sie na odczuciach kolezanek, forum czy
      rodziny, bez opierania sie o argumenty o 'presji' z zadnej strony.

      A co do obowiazkow, to tak juz jest ze macierzynstwo nie jest wylacznie pasmem
      przyjemnosci, czesto jest tak ze robimy cos co niekoniecznie do przyjemnych
      rzeczy nalezy, jesli widzimy w tym jakis sens. Jesli nie, to inna sprawa.
    • allus Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 20.06.07, 22:58
      Witam serdecznie!
      Napewno wiele czytałaś i słyszałaś o plusach i minusach karmienia piersią. Rób
      to co czujesz. Nie zmuszaj się do niczego. Twoje samopoczucie też jest ważne. A
      dla malucha najważniejszym jest mieć szczęśliwą mamę.
      Pozdr.
      Alla
      • anka.76 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 21.06.07, 21:39
        WITAM POWIEM CI JEDNO NIE DOŁUJ SIĘ Z TEGO POWODU BO NIE MA CZYM ,JA SWOJEGO
        PIERWSZEGO SYNKA TEZ NIE KARMIŁAM PIERSIĄ OD POCZATKU BYŁ NA BUTLI ,DOPIERO
        CORCIĘ ALE ZA DŁUGO PONAD 3 LATA BO NIE MOGŁAM JEJ ODUCZYĆ KDY ZASZŁAM W
        KOLEJNĄ CIĄŻĘ POSTANOWIŁAM ŻE BEDE KARMIĆ POŁ ROKU ALE WYSZŁO INACZEJ KARMIŁAM
        DWA MIESIĄCE BO NIE MIAŁAM POKARMU A MAŁY CIAGLE PLAKAŁ BO BYŁ GŁODNY,I WCALE
        NIE ŻĄŁUJE WOLE WIDZIEĆ MOJE NAJEDZONE DZIECKO KTÓRE WYPIJA BUTLĘ MLEKA NIZ
        MALUCHA KTÓRY CIĄGLE PŁACZE BO SIE NIE NAJADA MLEKIEM Z PIERSI .TRZYMAJ SIA I
        POSŁUCHAJ SIEBIE A NIE INNYCH.
    • casey81 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 13.03.08, 11:11
      mariodoc
      Miałam podobną sytuacje do Ciebie, też wokół słyszałam że mam
      karmić dziecko piersią bo to dla niego najzdrowsze, dostaje
      przeciwciała itd. sama też miałam w głowie że bede karmić dzieciątko
      do 6 miesiąca. tylko nie zawsze wychodzi tak jak sie chce. MAma
      powtarzała że ona karmiła mnie i siostre do 2,5 miesiąca życia tylko
      piersią (nie wiem co później, ale nie ważne) Też napierała żebym
      karmiłą synka piersią i dziwiła się dlaczego nie chce.
      Gdzieś kolo 6 tygodnia moje dziecko zaczelo sie co godzine budzić
      w nocy oraz z niewiadomych przyczyn strasznie płakało przy
      piersi...wyobraź sobie rozterki przez które sie w tym momencie
      przechodzi, czy to moje mleko jest jakieś nie takie, czy on nie umie
      ssać(praktycznie od początku synek dostawał 1 raz na noc butelke i
      powstały też myśli że może sie przyzwyczaił do butelki)...meczarnie
      trwały jakieś 3 tyg. i nie wytrzymałam przeszłam na butelki i raz
      dziennie ściągałam sobie mleko ręcznie( nie tam żadnymi laktatorami,
      które tylko ciągną sutki) Od 10 tyg. życia mój synek to zupełne
      przeciwieństwo tego co było, jest grzeczny ;) najedzony i się
      uśmiecha.
      Pisze dla tego że bezsensowne jest męczyć siebie i dziecko, nie
      przesypiać nocek i chodzić wiecznie złym na siebie albo co gorsza na
      dziecko...nawet lekarz mi powiedział że jak sie bede przemęczać to
      mi pokarm zaniknie...pokarm może nie zaniknął jeszcze całkowicie,
      ale z wyczerpania napewno nie było go wystarczająco. Synek ma 3
      miesiące i póki co jest zdrowy jak ryba.
      A siostrze i mamie można powiedzieć, lepiej żeby dostawał mleko
      modyfikowane niż chodził głodny!!!
      • mpogus Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 14.03.08, 08:37

        > Gdzieś kolo 6 tygodnia moje dziecko zaczelo sie co godzine budzić
        > w nocy oraz z niewiadomych przyczyn strasznie płakało przy
        > piersi...wyobraź sobie rozterki przez które sie w tym momencie
        > przechodzi, czy to moje mleko jest jakieś nie takie, czy on nie umie
        > ssać
        zabawne- około 6 tygodnia prawie wszystkie dzieci przechodzą duży skok rozwojowy
        i to normalne że chcą ciągle ssać, mój robił awantury, po 2-3 dniach wróciło
        normy, trzeba zaufać naturze!!

        Od 10 tyg. życia mój synek to zupełne
        > przeciwieństwo tego co było, jest grzeczny ;) najedzony i się
        > uśmiecha.
        najedzony byłby i na piersi, a że przesypia noce to nie dziwne - mleko sztuczne
        trawi się znacznie dłużej i po prostu zalega w żołądku, uśmiecha się - bo to już
        pora na to
        To tylko przykład jak wszystko można zobaczyc z innej perspektywy!!
        pozdrawiam !!
    • ewelia5 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 13.03.08, 11:43
      meriadoc131 nic na sile. Dajac piers z niechecia nie budujesz wiezi.
      Zrob jak czujesz. To bedzie dla Was najlepsze.
      (corke karmilam 1,5 roku, druga dopiero zaczynam ma ponad 3 tyg)
      • mamatosinka Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 29.03.09, 17:55
        cały czas mam w pamięci to,jak walczylam o pokarm,gdy synus mial 6
        miesięcy-a mi go brakowało.Robiłam wszystko by go odzyskać.Ja nigdy
        nie zrezygnowałabym z karmienia piersią,dopóki mogłabym podać mój
        pokarm maleństwu.Mój synus ma 9 miesięcy i z powodzeniem karmię go
        nadal.Pierwsze dziecko karmiłam 2,5 roku-syn rozwijał się swietnie i
        to zdecydowało o tym,ze obecnego dzidziusia tak bardzo chciałam
        równiez karmic piersią.Nie rozumiem jak mozna nie chciec karmic
        piersią,ale nie krytykuję,każdy wybiera to co uważa za
        stosowne,natomiast nikt nie przekona mnie,ze mleko modyfikowane jest
        tak samo wartosciowe dla dziecka jak pokarm matki.
    • monika_staszewska Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 14.03.08, 19:26
      Mówiąc szczerze, jestem głęboko przekonana o tym, że decyzja o tym
      czy dziecko będzie karmione maminym czy modyfikowanym mlekiem należy
      wyłącznie do rodziców dziecka. I nikt nie ma prawa oceniać ich za
      podjętą decyzję. Jeśli zatem karmienie piersią zdecydowanie Pani nie
      odpowiada, nie ma chyba sensu je kontynuować, jeśli jedynym powodem
      ma być uniknięcie słuchania opinii bliskich. Tak to już jest, że
      będąc rodzicami podejmujemy mnóstwo decyzji dotyczących naszych
      dzieci i ponosimy ich konsekwencje. A później.... czasami dochodzimy
      do wniosku, że niektóre były dobre, a inne nienajlepsze. Ale rodzice
      mają być wystarczająco dobrzy, nie perfekcyjni (przy perfekcyjnych
      dziecko nie miałoby szans na dobry rozwój). Ponoszenie konsekwencji
      (w tym słuchanie, ze ktoś inny uwaza inaczej) bywa trudne, ale dużo
      łatwiej je przejść (i wyciągnąć wnioski), jeśli są wynikiem naszych
      decyzji, nie decyzji naszych bliskich.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
      • gonia28b klapki na oczach... :/ 19.02.09, 11:45
        Pani Moniko, jest Pani ekspertem na tym forum, dlatego się
        doczepię...
        Proszę uważnie przeczytać artykuł, post, który Pani skomentowała
        jest komentarzem do artykułu.
        W szczególności pierwsze kilka zdań:
        "Trwająca od dobrych 10 lat promocja naturalnego karmienia okazała
        się tak skuteczna, że podzieliła kobiety na matki "lepsze"
        i "gorsze". Pierwsze to oczywiście karmiące piersią, drugie to te,
        których maluchy są na butelce"
        Kobiety już od momentu kiedy dowiadują się, że będą matkami są
        bombardowane takimi informacjami jak poniższa:
        "Mleko mamy jest najzdrowsze dla dziecka", "Nic nie zastąpi pokarmu
        naturalnego", "Przez pierwsze pół roku niemowlę powinno być
        wyłącznie na piersi".
        Kobieta będąc w ciąży oczekuje przez dziewięć miesięcy na przyjście
        na świat swojego dziecka i do głowy jej nawet nie przyjdzie jakie
        mogą być problemy z karmieniem piersią, z czym się to wiąże lub też,
        że wręcz może być ono niemożliwe.
        Wiem, że Pani nie przyjmuje do wiadomości, że karmienie piersią może
        być niemożliwe, bo teoretycznie jeśli się bardzo chce, to się
        da "wywalczyć", ale to jest niestety tylko teoria...
        praktyka w wielu przypadkach tej teorii zaprzecza.

        To co tajk pięknie określa się "promocją karmienia piersią" w bardzo
        wielu przypadkach jest bardzo, bardzo bolesne... a cierpi głównie
        dusza, nie ciało...
        i o to mam największe pretensje do "promocji karmienia piersią",
        trafniejsze moim zdaniem określenie jest "cyckowa propaganda -
        nagonka na butelkę".
        o tym jest ten poniższy artykuł:
        www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79402,3852913.html
        o tym jak się to ma do rzeczywistości, polecam również lekturę
        komentarzy do tego artykułu.
        • midla Re: klapki na oczach... :/ 19.02.09, 13:06
          Bo i te sformułowania z artykułu są głupie. Nie można obwiniać
          promocji karmienia piersią o to, że matki uważają się za lepsze albo
          gorsze, lub mają kompleks z powodu niepowodzenia. Czy dla komfortu
          niekarmiących ma się ukrywać przed nimi informacje, że mleko mamy
          jest najzdrowsze dla dziecka?
          Kurcze, nie domagam się zakazywania promocji produktów
          ekologicznych, które byłyby najzdrowsze dla mojego dziecka, tylko
          dlatego, że nie mam czasu ani pieniędzy, żeby jej tylko takie
          kupować.
          Ani promocji porodu naturalnego, jako najlepszego dla dziecka,
          chociaż miałam cc.
          Ani pisania o szkołach prywatnych, że dzieci odnoszą tam lepsze
          wyniki, jeśli moje dziecko pójdzie do szkoły publicznej z powodów
          finansowych.
          Przyjmuję po prostu do wiadomości, że mam do dyspozycji te troche
          gorsze opcje, i ok. A pojawiających się wyrzutów sumienia i
          kompleksów nie leczę wyobrażaniem sobie nagonki, terroru i
          propagandy, tylko staram się je zrozumieć i zracjonalizować. I to
          naprawdę pomaga :)
          A Twoja sygnaturka, goniu, najlepiej świadczy, że ciągle masz z tym
          problem.
          • gonia28b Re: klapki na oczach... :/ 19.02.09, 14:53
            kompletne nieporozumienie...
            oczywiście, że nie domagam się zakazywania podawania informacji, o
            tym, ze mleko matki jest najlepsze
            ale zwróćmy uwagę, w ten sposób pisane są wszelkiego rodzaju
            poradniki, kolorowe czasopisma, ulotki itp.
            moim zdaniem ta promocja jest stanowczo zbyt nachalna i tyle.
            w szpitalu położniczym odniosłam wrażenie, że w ogóle nie przyjmuje
            się do wiadomości żadnej innej opcji.
            są to wszystko niuanse, których niestety - po raz kolejny zauważam -
            żadna zapatrzona w siebie i swoje maleństwo przy piersi mamuśka nie
            zrozumie.
            a sygnaturkę mam taką a nie inną już nie dla siebie, bo ja już
            pewnie więcej dzieci nie będę miała, ale dla innych matek - mam
            głęboką nadzieję, że nie będą musiały przeżywać tego co ja dwa lata
            temu... bo tego terroru i nagonki wcale nie musiałam sobie
            wyobrażać - one po prostu są.
            • midla Re: klapki na oczach... :/ 19.02.09, 15:17
              To może wyjaśnij, na czym miałaby polegać „mniejsza nachalność”
              promocji, bo to rzeczywiście trudno zrozumieć :) Nie mówię o
              zachowaniu lekarzy i położnych, bo tu zgadzamy się, że często nasz
              personel (z wielu powodów) subtelnością nie grzeszy. Ale co złego
              jest w tych ulotkach?
          • gonia28b porównania... 19.02.09, 15:14
            promocja karmienia piersią do promocji porodu siłami natury
            albo do promocji żywności ekologicznej, czy też promocja prywatnych
            szkół dla dzieci - zupełnie nie trafione

            - w żadnym szpitalu chyba nie będą kazać rodzić siłami natury,
            jeżeli wyraźnie się nie da i są wskazania do wykonania cc, lekarz
            wykonuje cc i basta.
            - nie widziałam jeszcze żadnego przepisu kulinarnego w którym byłoby
            coś wspomniane, żeby koniecznie kupić składniki ekologiczne, bo tak
            jest lepiej
            - jak również w żadnym poradniku ani czasopiśmie o pielęgnacji i
            wychowywaniu dzieci nie natknęłam na artykuł w którym epatowanoby
            się jak fantastycznie dzieci uczą się w szkołach prywatnych.

            a tyczasem tak właśnie wygląda "promocja karmienia piersią"
            w prawie każdym numerze jakiegoś czasopisma dla mam jest artykuł, w
            którym niemalże epatuje się jak cudowne i fantastyczne jest
            karmienie piersią i nie mówi się przy tym całej prawdy ile problemów
            może to przysporzyć i co najważniejsze w tym wszystkim:
            NIE MÓWI SIĘ, ŻE RZECZYWIŚCIE MOŻE SIĘ NIE UDAĆ.
            • 987ania Re: porównania... 19.02.09, 16:06
              > a tyczasem tak właśnie wygląda "promocja karmienia piersią"
              > w prawie każdym numerze jakiegoś czasopisma dla mam jest artykuł, w
              > którym niemalże epatuje się jak cudowne i fantastyczne jest
              > karmienie piersią i nie mówi się przy tym całej prawdy ile problemów

              A ja wszędzie widzę tylko reklamy sztucznego mleka, rewelacyjnych smoczków,
              które się ssie tak ja pierś, genialnych butelek. Wszędzie tylko o tym jaką
              odporność daje mieszanka i jak prosto się ja przyrządza itd.
              • midla Re: porównania... 19.02.09, 16:25
                No właśnie, każdy widzi, co go boli :)
                W ulotkach, które ja widziałam, o problemach stało jak byk. Tudzież
                o tym, jak je rozwiązywać. Tak samo chociażby na www.laktacja.pl. A
                znaleźć ci niedawny artykuł z Dziecka, autorstwa pani Moniki, o
                początkowych problemach przy karmieniu piersią?
                Inna sprawa, że debiutującą młodą mamę trudno przygotować w teorii
                na problemy pierwszych tygodni macierzyństwa i połogu. To trzeba
                przeżyć :)
                Aha, porównania może nietrafne, ale też państwo nie promuje w
                szczególny sposób ani żywności ekologicznej, ani prywatnych szkół. A
                karmienie piersią tak, bo uważa, że to droga do zdrowszego
                społeczeństwa i mniejszych wydatków na ochronę zdrowia.
                Przymierza się też do działań na rzecz zmniejszenia liczby cc, z
                tego samego powodu. Niedługo więc usłyszymy o terrorze PDN, a
                właściwie na forach już od dawna się o tym pisze :)
                • gonia28b Re: porównania... 19.02.09, 19:19
                  > Aha, porównania może nietrafne, ale też państwo nie promuje w
                  > szczególny sposób ani żywności ekologicznej, ani prywatnych szkół.
                  A
                  > karmienie piersią tak, bo uważa, że to droga do zdrowszego
                  > społeczeństwa i mniejszych wydatków na ochronę zdrowia.
                  > Przymierza się też do działań na rzecz zmniejszenia liczby cc, z
                  > tego samego powodu. Niedługo więc usłyszymy o terrorze PDN, a
                  > właściwie na forach już od dawna się o tym pisze :)
                  >

                  ha! i głównie z tego względu powyższe porównania wydały mi się
                  zupełnie nietrafione.
                  Faktycznie na forach już jest głośno o tzw. terrorze PDN
                  swoją drogą sama zauważyłam już jak szpital, w którym rodziłam
                  zaczyna walczyć o statystyki - najbardziej rozwalił mnie wpis do
                  książeczki zdrowia mojego dziecka, że karmienie mamy naturalne, a w
                  rzeczywistości przez te trzy doby spędzone w szpitalu po porodzie
                  karmienie nie istaniało żadne, mimo iż wołałam o pomoc w karmieniu
                  piersią oczywiście.
                  i włos mi się na grzbiecie jeży na samą myśl co się będzie działo
                  jak zaczną wprowadzać projekty mające na celu zmniejszenie ilości
                  cc...
                  • basiak36 Re: porównania... 19.02.09, 20:56
                    a w
                    > rzeczywistości przez te trzy doby spędzone w szpitalu po porodzie
                    > karmienie nie istaniało żadne, mimo iż wołałam o pomoc w karmieniu
                    > piersią oczywiście.

                    Wiec domyslam sie ze problemem byl brak fachowej pomocy, a nie promocja
                    karmienia piersia? Bo tak juz jest ze jesli matka nie chce karmic, to ma w nosie
                    co ktos inny/gazeta/sasiadka/lekarka mowi o karmieniu naturalnym. A jesli nie
                    karmi mimo ze chciala, to nie dlatego ze ktos promuje karmienie naturalne tylko
                    dlatego ze tej pomocy zabraklo - i to jest rzeczywiscie problem ogromny.

                    Inna sprawa ze promocja karmienia naturalnego jest minimalna w porownaniu do
                    tego jakie otrzymuje karmienie sztuczne, otworz pierwsza lepsza gazete
                    dzieciowa. No i tylko w pierwszych tygodniach zycia wiekszosc dzieci jest
                    karmiona piersia, potem juz wiekszosc nalezy do karmionych sztucznie.
                    I porownania podane wyzej jak najbardziej maja sens. Nie mozna udawac ze pokarm
                    matki nie jest najlepiej dostosowanym mlekiem dla potrzeb dziecka, bo jest.
                    • gonia28b Re: porównania... 20.02.09, 09:03
                      Mylisz się Basiu.
                      Faktycznie istnieje problem w fachowej pomocy ze strony personelu w
                      szpitalu, ale zupełnie nie o to mi chodzi.
                      Przeczytaj uważnie artykuł, który w tym wątku jest komentowany, a
                      dowiesz się o co chodzi.
                      "Promocja karmienia piersią" jest nachalna do bólu, ale tego nikt
                      nie dostrzega jeśli rzeczywiście bezproblemowo karmi piersią.
                      problem pojawia się w momencie gdy zachodzi konieczność podania
                      dziecku butelki. Żeby była jasność - ja o karmienie piersią po
                      wyjściu ze szpitala walczyłam jeszcze blisko dwa miesiące, byłam
                      bardzo częstym gościem wraz z moim synkiem w poradni laktacyjnej,
                      ale nie udało się...
                      Nachalność karmienia piersią polega nie na tym tylko, że jest ono
                      promowane, ale ta promoca w swej wymowie wygląda jakby to była
                      sprawa życia lub śmierci.
                      Poza tym matki i tak wiedzą bardzo dobrze co dla ich dzieci jest
                      najlepsze i obyłoby się bez tych ulotek i plakatów na każdym kroku.
                      Kiedy opuszczałam ostatni raz poradnię laktacyjna nigdzie jakoś nie
                      natknęłam się na informację w rodzaju: kobieto, masz wybór, możesz
                      podać swojemu dziecku butelkę z doskonałą sztuczną mieszanką.
                      No bo w sumie jakby to wyglądało gdyby obok sterty ulotek o
                      karmieniu piersią znalazłaby się sterta ulotek o karmieniu butelką?
                      ktoś się boi postawić znak równości pomiędzy tymi dwoma sposobami
                      odżywiania niemowlęcia? Nasuwa mnóstwo pytań na które nikt nie
                      potrafi odpowiedzieć i opuszczam poradnię laktacyjną w poczuciu
                      ogromnej życiowej porażki. Nie sprawdziłam się i zaczynam się czuć
                      jak matka drugiej kategorii...
                      Szukając przyczyny swojego niepowodzenia od takiej mądrej pani z
                      poradni usłyszę tylko, że zbyt szybko się poddałam - przepraszam,
                      ale takim stwierdzeniem tylko dobija się matkę pogrążając ją jeszcze
                      bardziej w poczuciu straszliwej porażki.

                      > Inna sprawa ze promocja karmienia naturalnego jest minimalna w
                      porownaniu do
                      > tego jakie otrzymuje karmienie sztuczne, otworz pierwsza lepsza
                      gazete
                      > dzieciowa. No i tylko w pierwszych tygodniach zycia wiekszosc
                      dzieci jest
                      > karmiona piersia, potem juz wiekszosc nalezy do karmionych
                      sztucznie.

                      nie, tak jak zauważyła Midla, każdy widzi, co go najbardziej boli.
                      jeżeli chodzi o dzieckowe czasopisma, to właśnie w ostatnim okresie
                      zauważyłam, że coś się zmieniło na korzyść: nadal jest bardzo dużo o
                      karmieniu piersią (bo też w sumie ileż można w kółko przestawiać
                      tych kilka podstawowych pozycji karmienia piersią), ale jest też
                      sporo o karmieniu butelką. Pozytywne jest to, ze nareszcie
                      matki "butelkowe" nie są zepchnięte na bok, jako te "gorsze"...

                      > Nie mozna udawac ze pokarm
                      > matki nie jest najlepiej dostosowanym mlekiem dla potrzeb dziecka,
                      bo jest.

                      Oczywiście. Tak samo nie można udawać, ze problem nie istnieje, iż
                      mnóstwo matek, którym nie udaje się karmienie piersią, nir tylko
                      bardzo szybko przechodzi na butelkę - to widzą wszyscy - ale popada
                      w depresję.
                      Sama to przeżyłam i uważam, że zmuszanie kogokolwiek do karmienia
                      naturalnego, bo jest lepsze dla dziecka nie jest warte, tego co
                      prędzej czy później dopada matkę.
                      I bardzo dobrze, że nareszcie o tym zaczyna się głośno mówić, a nie
                      tylko o tym, że mleko matki dla dziecka jest najlepsze.

                      Pozdrawiam :)
                      • 987ania Re: porównania... 20.02.09, 11:47
                        > kobieto, masz wybór, możesz
                        > podać swojemu dziecku butelkę z doskonałą sztuczną mieszanką.

                        hasło doskonała sztuczna mieszanka? żadna mieszanka nie jest doskonała, bo nie
                        jest w 100% dostosowana do potrzeb konkretnego dziecka.

                        > ktoś się boi postawić znak równości pomiędzy tymi dwoma sposobami
                        > odżywiania niemowlęcia?

                        i trudno stawiać znak równości między karmieniem naturalnym a sztucznym, dlatego
                        żaden autorytet medyczny nie postawi tego znaku.

                        > Poza tym matki i tak wiedzą bardzo dobrze co dla ich dzieci jest
                        > najlepsze i obyłoby się bez tych ulotek i plakatów na każdym kroku.

                        Jestem pielęgniarką i mamy przychodzą do mnie po poradę w sprawie karmienia. I
                        wcale nie jest oczywiste, że wiedzą co jest najlepsze, reklamy mają bardzo duży
                        wpływ. Matka, która słyszy immunofortis i coś tam dające odporność a potem
                        słyszy, że jej mleko jest mało tłuste/kaloryczne i nie wiadomo jeszcze jakie
                        wybiera mieszankę, bo w tv mówili, że ma immunofortis.
                        • gonia28b Re: porównania... 20.02.09, 13:36
                          > Jestem pielęgniarką i mamy przychodzą do mnie po poradę w sprawie
                          karmienia. I
                          > wcale nie jest oczywiste, że wiedzą co jest najlepsze, reklamy
                          mają bardzo duży
                          > wpływ. Matka, która słyszy immunofortis i coś tam dające odporność
                          a potem
                          > słyszy, że jej mleko jest mało tłuste/kaloryczne i nie wiadomo
                          jeszcze jakie
                          > wybiera mieszankę, bo w tv mówili, że ma immunofortis

                          w takim razie proszę o jednoznaczną odpowiedź TAK lub NIE.
                          czy matka podając podając dziecku butelkę ze sztuczną mieszanką robi
                          mu krzywdę?
                          • midla Re: porównania... 20.02.09, 13:40
                            przecież wiesz doskonale, że tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi :)
                            • gonia28b Re: porównania... 20.02.09, 13:45
                              pytanie jest proste...
                          • 987ania Re: porównania... 20.02.09, 16:06
                            > w takim razie proszę o jednoznaczną odpowiedź TAK lub NIE.
                            > czy matka podając podając dziecku butelkę ze sztuczną mieszanką robi
                            > mu krzywdę?

                            Jednoznacznie się nie da, jak to w życiu. Życie ma różne odcienie a nie białe
                            lub czarne.
                            Moje zdanie jest następujące:
                            Jeżeli matka nie karmi, bo nie, nie próbuje, wierzy reklamom - mieszanka lepsza,
                            to jest złą matką.
                            Jeżeli mama próbuje, ale nie ma wsparcia, jest chora, źle się z tym czuje, i
                            inne przyczyny to nie jest złą matką.

                            Czy tak lepiej?
                            • mruwa9 nie, nie lepiej 20.02.09, 16:23
                              bo wartosciujesz matki zaleznie od sposobu karmienia dziecka.
                              Niezaleznie od motywow, jakie kieruja matka, to jej zycie, jej
                              dziecko i jej cialo, ktorym ma prawo dysponowac wedlug wlasnego
                              uznania. Nawet, jesli decyzja o niekarmieniu jest podjeta z powodu
                              niedojrzalosci mamy (bo nie akceptuje fizycznego uwiazania na
                              krotkiej smyczy), to jednak zdecydowana wiekszosc mam chce dla
                              swoich dzieci jak najlepiej. Choc przez to najlepiej czasem rozumie
                              sie rozne rzeczy. Po prostu kazdy z nas ulepiony jest z innej gliny
                              i nie ma jednej, absolutnej prawdy i jednej, prostej oczywistej
                              recepty na udane zycie i macierzynstwo, pasujacej do wszystkich. To
                              prawda, ze pokarm matki jest najlepszy, ma optymalny sklad,
                              dostosowany do potrzeb niemowlecia, a mieszanki to marna namiastka ,
                              produkowana na bazie mleka przeznaczonego dla cielat. Ale mimo to
                              nie jest to trucizna, no i miliony, miliardy dzieci (cale nasze
                              pokolenie) zostaly wykarmione tym mlekiem dla cielat i jakos zaden
                              straszny kataklizm nie nastapil z tego powodu.
                              A tak BTW niewyrodna matka karmiaca, jak dlugo powinna karmic,
                              Twoim zdaniem? Tak, zebys jej nie uznala jej za wyrodna? I jak
                              powinien , wedlug Ciebie, wygladac koniec karmienia? kto powinien
                              decydowac o odstawieniu od piersi i kiedy?
                              • 987ania Re: nie, nie lepiej 20.02.09, 16:45
                                > A tak BTW niewyrodna matka karmiaca, jak dlugo powinna karmic,
                                > Twoim zdaniem? Tak, zebys jej nie uznala jej za wyrodna? I jak
                                > powinien , wedlug Ciebie, wygladac koniec karmienia? kto powinien
                                > decydowac o odstawieniu od piersi i kiedy?

                                Może karmić i tydzień ale niech spróbuje a nie zakłada, że nie i że za dużo jest
                                promocji karmienia piersią i od tego się ma depresję.
                                • pam_71 Re: nie, nie lepiej 25.08.09, 13:50
                                  Nie wiem czy jeszcze ktokolwiek zagląda na ten wątek ... ale ;-)
                                  Proszę mi wierzyć, że Mam które od początku zakładają że nie będą karmić
                                  piersią, bo NIE jest na prawdę bardzo niewiele. Większość butelkowych Mam ma za
                                  sobą mniej lub bardziej traumatyczne przeżycia i stwierdzenie, że "za szybko się
                                  poddały" to tylko pogłębienie rodzącej się depresji :-(
                                  Proszę to brać pod uwagę w swojej praktyce ;-)
                            • midla Re: porównania... 20.02.09, 16:35
                              Ee, jeśli wierzy reklamom, to nie mówmy może o winie, co :) Nie
                              każdy miał szczęście urodzić się ze zmysłem krytycznym i pędem do
                              niezależnego zdobywania wiedzy, ja też czasem się na reklamy
                              nabieram :)
                        • gonia28b Re: porównania... 20.02.09, 13:44
                          poza tym jeśli jest Pani pielęgniarką i udziela Pani rad z zakresu
                          laktacji, to byłabym wdzięczna za przeczytanie CAŁEJ mojej powyższej
                          wypowiedzi i ustosunkowanie się do niej, a nie "bić pianę" o tym co
                          jest dla dziecka lepsze...
                        • gonia28b Re: porównania... 20.02.09, 14:04
                          > i trudno stawiać znak równości między karmieniem naturalnym a
                          sztucznym, dlateg
                          > o
                          > żaden autorytet medyczny nie postawi tego znaku.

                          szkoda tylko, że żaden taki "autorytet" nie wychynie nosa spoza
                          mlecznych piersi mamuś i nie wystraszy się, że matka, którą życie
                          zmusiło do podania dziecku butelki ze sztuczną mieszanką, z bólu
                          serca jest gotowa popełnić samobójstwo i naprawdę dziecku w ten
                          sposób krzywdę pozbawiając go matki - w imię jedynego słusznego
                          sposobu odżywiania niemowląt karmienia piersią...
                          ... i od razu mówię, że nie ma w tym ani krzty przesady...
                          • 987ania Re: porównania... 20.02.09, 16:16
                            > szkoda tylko, że żaden taki "autorytet" nie wychynie nosa spoza
                            > mlecznych piersi mamuś i nie wystraszy się, że matka, którą życie
                            > zmusiło do podania dziecku butelki ze sztuczną mieszanką, z bólu
                            > serca jest gotowa popełnić samobójstwo i naprawdę dziecku w ten
                            > sposób krzywdę pozbawiając go matki - w imię jedynego słusznego
                            > sposobu odżywiania niemowląt karmienia piersią...
                            > ... i od razu mówię, że nie ma w tym ani krzty przesady...

                            W takiej sytuacji, to mamusia idzie do psychiatry, bo ma depresję. Bierze leki i
                            cieszy macierzyństwem bez względu na sposób karmienia. A nie szuka winnych
                            swojej krzywdy. Osoba z depresją ma niestety skrzywione postrzeganie
                            rzeczywistości, odbiera pewne zdarzenia inaczej niż one są w rzeczywistości.
                            Jest bardziej wrażliwa na krytykę.
                            • mruwa9 Re: porównania... 20.02.09, 16:25
                              wiesz, wiele osob nie bylo by az tak wrazliwych na krytyke, gdyby
                              nie spotykaly na swojej drodze tak kwadratowo postrzegajacych swiat
                              osob, jak Ty.
                            • gonia28b Re: porównania... 21.02.09, 13:17
                              987ania napisała:

                              > W takiej sytuacji, to mamusia idzie do psychiatry, bo ma depresję.
                              Bierze leki
                              > i
                              > cieszy macierzyństwem bez względu na sposób karmienia. A nie szuka
                              winnych
                              > swojej krzywdy. Osoba z depresją ma niestety skrzywione
                              postrzeganie
                              > rzeczywistości, odbiera pewne zdarzenia inaczej niż one są w
                              rzeczywistości.
                              > Jest bardziej wrażliwa na krytykę.

                              genialne!
                              gratuluję logicznego MYŚLENIA!!!!
                          • midla Re: porównania... 20.02.09, 16:30
                            Gosiu, przykro mi z powodu tego, co przeszłaś, ale depresja
                            poporodowa karmi się różnymi wyobrażeniami. Któraś się może czuć
                            źle, bo nie karmi, któraś inna, bo zaniedbuje starsze dziecko,
                            trzecia wreszcie, bo brzuch ma cały w rozstępach i czuje się
                            brzydka. A tak naprawdę decydującą rolę mają hormony.
                            Zgadzam się, że czynniki kulturowe, wpływ otoczenia również
                            odgrywają swoją rolę, ale nie sprowadzajmy tego ad absurdum.
                            Sto tysięcy razy na tym forum pisano, że jeśli matka mimo
                            determinacji i prób nie dała sobie rady z karmieniem, to nikt o niej
                            złego słowa nie ma prawa powiedzieć.
                            Ale nie wynika z tego, że dla dobra tej grupy należy twierdzić, że
                            czarne jest białe i karmienie butelką jest równorzędnym sposobem
                            karmienia dziecka, a nie zastępczym, choć to imitacja coraz
                            doskonalsza. Taka polityczna poprawność zabiłaby karmienie piersią,
                            które jak wiesz, bywa na początku trudne i niewdzięczne, na pozór
                            nie do pogodzenia z trybem życia nowoczesnej kobiety.
        • monika_staszewska Re: klapki na oczach... :/ 20.02.09, 19:20
          Ależ oczywiście, proszę się "doczepiać", nie mam nic przeciwko
          temu :) tym bardziej, że wymiana zdań, poglądów zwykle jest bardzo
          dobrym doświadczeniem.
          Jeśli odniosła Pani wrażenie, że nie przeczytałam artykułu i
          komentarzy, mogę tylko powiedzieć, że bardzo mi przykro. Czytałam,
          zapewniam. Ale bardziej mnie martwi, że chyba z moich słów nie
          wynika wsparcie dla kobiet decydujących się nie karmić piersią.
          Zapewniam Panią, że w swojej pracy zawodowej - ale nie tylko,
          również tak po prostu w życiu - pomagam mamom bez względu na to jak
          karmią, tym bardziej, że sama mam różne doświadczenia zarówno w
          kwestii karmienia jak i pielęgnowania czy po prostu bycia mamą. A
          moja odpowiedź nie była komentarzem do postu Autorki wątku, raczej
          odpowiedzią na jej post, w której chciałam wyrazić poparcie dla
          podjętej decyzji czy raczej wesprzeć w podjęciu samodzielnej
          decyzji. Jeśli według Pani nie udało mi się to mogę tylko
          powiedzieć, że jest mi przykro i że następnym razem postaram się
          pisać jaśniej, lepiej, mądrzej.
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
          • gonia28b Re: klapki na oczach... :/ 26.02.09, 22:39
            Oczywiście tak też to zrozumiałam, że odpisała Pani raczej autorce
            wątku.
            Miałam jednak cichą nadzieję, że wypowie się pani w kwestii, jaka
            została poruszona w artykule...
            • monika_staszewska Re: klapki na oczach... :/ 27.02.09, 10:38
              Aaaa, no to rzeczywiście rozczarowałam Panią. I niestety przy tym
              rozczarowaniu chyba zostaniemy, bo tu na foruma staram się nie
              komentować artykułów. Swoje prywatne zdanie mogę co najwyżej wyrazić
              w prywatnej rozmowie. jeśli ma Pani na takową ochotę, zapraszam na
              mój telefoniczny dyżur w "Dziecku". No chyba, że mieszka Pani w
              Warszawie lub jej okolicach niedalekich, wtedy mogą zaprosić na
              pogawędkę i kawę w redakcji.
              pozdrawiam serdecznie :)
              monika staszewska
              • gonia28b Re: klapki na oczach... :/ 08.04.09, 15:47
                monika_staszewska napisała:

                > Swoje prywatne zdanie mogę co najwyżej wyrazić
                > w prywatnej rozmowie. jeśli ma Pani na takową ochotę, zapraszam na
                > mój telefoniczny dyżur w "Dziecku".
                > monika staszewska

                Pani Moniko, zupełnie się niezrozumiałyśmy...
                moje problemy z laktacją, czy raczej z samy karmirni piersią dla
                mnie są już historią i nie będę w tej sprawie dzwonić, ani umawiać
                się na żadną prywatną rozmowę.
                Sprawa poruszona w temacie artykułu, uważam, że jest na tyle ważna,
                że należy o tym mówić i to głośno - na przykład tu na forum.
                nie sztuka opowiadać o zaletach pewnych rzeczy tu: karmienia
                piersią, przemilczając inne aspekty tematu.
                Ponieważ jest Pani ekspertem, dlatego tak bardzo zależało mi na tym,
                żeby się Pani wypowiedziała tu na forum.

                Pozdrawiam również.
                • monika_staszewska Re: klapki na oczach... :/ 08.04.09, 17:44
                  Ale ja rozmowe telefoniczną proponowałam nie dlatego, żebysmy miały
                  roztrząsać Pani problemy z karmieniem, które zresztą są już
                  historią, raczej dlatego żeby o artykule prywatnie porozmawiać :)
                  Myślę, że tu na forum w sumie dużo piszemy o trudnych aspektach
                  karmienia i wydawało mi się, że nie unikamy trudnych kwestii. Ale
                  może nie mam racji, więc postaram się uważniej pzryglądać sie i
                  pytaniom i moim odpowiedziom. Obiecuję :)
                  raz jeszcze pozdrawiam :)
                  monika staszewska
                • monzdr bzdura! 20.02.10, 16:48
                  Na tym forum rozmawiamy GŁÓWNIE o problemach z karmieniem piersią.Gdyby wszystko
                  było super,to wątpię,czy powstałoby forum dla mam wymieniających się wyłącznie
                  informacjami o swoich sukcesach.O sukcesach też piszemy,bo to motywuje.A o
                  problemach,żeby pomóc sobie nawzajem je zwalczyć.
    • my_pysie Nie karmię piersią... Czy to grzech? 10.07.08, 22:20
      Dziękuję za ten artykuł.. Pozdrawiam!
    • budzik11 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 19.02.09, 12:07
      meriadoc131 napisała:

      ale
      > moja mama, siostra, wszystkie kolezanki mowia ze jestem egoistką,że odbieram
      > dziecku to co najcenniejsze w zyciu kazdego człowieka-bliskosc jaka rodzi sie
      > podczas karmienia cyckiem.


      A tak z ciekawości - mama, siostra i te wszystkie koleżanki oczywiście karmiły
      "cyckiem"?
      Nie wiem, czemu się przejmujesz ich opiniami. Jeśli karmienie piersią ci się nie
      podoba, męczy, "odbiera cała radość macierzyństwa", to karm butelką. Twoje
      dziecko, twoja decyzja, a nie mamy, siostry i wszystkich koleżanek.
      Żeby nie było - karmię piersią już drogie dziecko, które zaraz skończy 17
      miesięcy, jestem jak najbardziej za karmieniem naturalnym, ale nie widzę sensu
      robić tego pod przymusem. JA chcę, to karmię piersią, ale gdybym nie chciała, to
      koło pióra latałyby mi cudze opinie. Zwłaszcza kogoś, kto - jak się domyślam,
      wcale nie karmił, albo karmił krótko.
    • kastato Nie karmię piersią... Czy to grzech? 19.02.09, 15:20
      Ja jestem podwójną mamą, po 2 cc. 1 dziecko od początku butelkowe, w
      szpitalu próbowałam karmić ale pomocy ze strony położnych nie miałam
      żadnej. Mała zanim do mnie trafiła poznała czym pachnie butelka. I
      nie udało się. Sięgnęłam po butlę z bezsilności. Karmiąc butelką
      czułam presję środowiska niestety. Więzi z córką udało mi się
      wybudować na innym gruncie.
      Niedawno urodziłam 2 dziecko. I tu suprajs!! Okazało się że
      karmienie piersią mimo dylematów czy ssak ładnie przybiera, że za
      dużo śpi i nie moge wybudzić do karmienia, że mi zasypia itp jednak
      jest możliwe i takie fajne. Dla mnie to radość i chwile kiedy czas
      się zatrzymuje.
      Ale to moje odczucia i tylko moje. Moja przyjaciółka od początku
      dokarmiała synka, teraz karmi już tylko butelką i nie robię
      Jej "wykładów". Każda Mama ma swoje racje, swoje za i przeciw.
      Uważam że nie mam prawa mieszać kogoś z błotem za to że ma inne
      zdanie niż ja i inaczej wychowuje dziecko.
      Może dlatego że mam już troszkę lat na karku, może inne
      doświadczenia niż większość młodszych Mam. Ja po swoich babeczkach
      wiem że każde dziecko jest inne. I ma do tego prawo.
      Lubię czytać to forum i naprawdę sporo wiedzy stąd wynoszę, wiedzy
      która jest mi potrzebna, przychodzę naładować akumulatory, ale
      wierzcie mi dziewczyny czasami wypowiedzi są za ostre...
    • bernimy Spokojnie pomyśl dlaczego? 19.02.09, 21:17
      Myślę, że powinnaś dać sobie odrobinę ciszy i spokoju i bez żadnej
      presji się zastanowić, dlaczego jesteś przeciw? Chyba szukasz jednak
      jakiegoś wsparcia, skoro tu napisałaś. Piszesz, że masz dość
      karmienia piersią, ale z jakiego powodu?
      Nie będę pisała o korzyściach płynących z matczynego pokarmu, bo
      napewno to wszystko wiesz.
      Ja jestem mamą prawie 16 miesięcznej córeczki i uwierz mi, że moje
      pierwsze 4 m-ce, to było tylko czekanie, aż już przyjdzie 5/6
      miesiąc i będę mogła zakończyć (mój powód to był przeogromny ból
      obydwu piersi). Potem wszystko nagle odeszło, nie do końca wiem
      kiedy, i od tamtej pory karmienie stało się dla mnie czymś
      wspaniałym. Tego doświadczenia życiowego nie oddałabym za nic na
      świecie!!! Powodzenia w podejmowaniu decyzji!
    • wiu Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 27.02.09, 13:23
      No taaak...to nawracanie na siłę.... ach, jak my się uwielbiamy czuć
      Lepsze, Mądrzejsze....i przeciez W OGÓLE nie mamy problemu z
      akceptacją inności....

      A tym, którzy na swoje sztandary wciągnęli karmienie piersią
      przypominam, że nie tylko to skłąda się na macierzyństwo, oraz że
      nie są jedyną obowiązującą wyrocznią na tej ziemi.

      Strasznie mnie denerwują takie "wypowiedzi z piedestału". A gdzie
      empatia, wsparcie, przyjazne spojrzenie na bliźniego...??

      Polskie piekiełko się kłania.
    • smerfetka8801 Nie karmię piersią... Czy to grzech? 16.03.09, 10:32
      będąc w ciąży nie brałam pod uwagę karmienia butelką już pierwsze dni w
      szpitalu pokazały jak ciężko jest jednak nakarmić własne dziecko.mała nie
      chciała piersi krzyczała płakała a kiedy już z pomocą położnych udało się dać
      jej pierś boleśnie gryzła.Pogryzła mnie do tego stopnia ,ze w pewnym momencie
      musiała dostać butelkę bo z obu piersi płynęło mleko z krwią...źle się czułam
      dając butelkę ale przez jakiś czas nie było innej opcji.
      Potem doszedł jeszcze jeden problem-pełna samodzielność brak pomocy podziwiam
      mamy potrafiące karmić całymi dniami kiedy dziecko tylko ma ochotę...ale ja
      byłam sama a dom nie mógł zupełnie stanąć na głowie mąż pomagał ale przecież
      pracował całymi dniami...wiec raz dziennie mała dostawała butelkę ,żebym ja
      mogła choćby zrobić obiad...całą tą historie opowiedziałam pediatrze i muszę
      przyznać ,ze mnie potraktowano absolutnie normalnie nie miałam już poczucia
      ,ze jestem gorsza po prostu trochę losowo trochę z wyboru wybrałam nieco inną
      drogę.karmienia mieszanego...
    • mulan1982 Nie karmię piersią... Czy to grzech? 29.03.09, 16:18
      Mowę mi odbiera gdy czytam te głupoty. Chciałabym zwrócić wam uwagę,
      że właściwie cała ta "butelkowa akcja" rozpatruje problem
      napiętnowanych matek a nie bierze pod uwagę dobra dziecka. Zdanie
      "mleko naturalne jest lepsze dla zdrowia niż sztuczne" brzmi dość
      mgliście i nie oddaje sedna sprawy,. Przyjrzyjmy się naukowym faktom.
      W mleku kobiecym znajduje się duża ilość laktozy, cukru mlecznego,
      które w jelicie grubym malucha tworzy korzystne środowisko do
      powstania pożytecznych bakterii, które są gwarancją odporności. W
      jelicie grubym pod wpływem sztucznego pokarmu powstaje, zamiast
      fermentacji mlekowo-kwasowej, procesy gnilne co w rezultacie skutkuje
      zaburzeniami jelita grubego i jego zwyrodnienie. Ponadto nie posiada
      ono informacji biologicznej, jest ciężko trawione. System
      enzymatyczny nie jest jeszcze ukształtowany , niektórych enzymów brak
      a pokarm, który ich wymaga do prawidłowego trawienia, już jest.
      Dzieci wykarmione sztucznie mają zniszczony układ immunologiczny a
      przy tym to potencjalni alergicy.

      Takie są fakty, żaden sztuczny pokarm nigdy nie będzie nawet podobny
      do naturalnego. Kto wie co jeszcze znajduje się w tym uniwersalnym
      napoju stworzonym przed naturę. Jedno jest pewne. Podając maleństwu
      pierś matka daje mu nie "słynne już antyciała". Daje mu zdrowie.

      Jeśli chodzi o "nagonkę na butelki" jest ona słuszna i jak
      najbardziej potrzebna. Matka decydująca się na karmienie butelką
      powinna być świadoma na co się decyduje i jaki to będzie miało wpływ
      na rozwój jej dziecka.

      Nie chcę stwarzać wrażenia, że potępiam matki karmiące butelką. Zdaję
      sobie sprawę, że są w życiu sytuacje kiedy jest to po prostu
      niemożliwe. Ciężka choroba, utrata pokarmu w wyniku ciężkiego szoku.
      Kobieta, która NIE MOŻE (powtarzam, "nie może" a nie "nie chce")
      karmić piersią nie przestaje być dobrą matką, nadal kocha swoje
      maleństwo i chce dla niego jak najlepiej. A przy wszechobecnym
      napominaniu sąsiadów, oburzeniach koleżanek i innych tego typu
      uwagach są one podwójnie obciążone i na prawdę dzielne.

      Jednak krew burzy się we mnie gdy słyszę, że matka chce zrezygnować z
      naturalnego karmienia bo ma ciągłe zapalenia piersi... Która matka
      ich nie ma? Macierzyństwo nie jest przepełnione wyłącznie słodyczą i
      radością, to także ciężka praca i wiele wyrzeczeń. Karmienie piersią
      jest obciążeniem, z którym radziły sobie nasze pra pra babki. Jeśli
      kobieta nie czuje się na siłach do takiego poświęcenia powinna
      przemyśleć swoją decyzję "czy chcę mieć dziecko, czy dam radę".

      Sto lat temu dziecko nie karmione przez matkę lub mamkę po prostu
      umierało z głodu.

      Proszę was, jeśli nie musicie, nie rezygnujcie z karmienia piersią
      tylko dlatego, że w dzisiejszych czasach można zamienić ją na
      butelkę. Dzidziuś przeżyje na sztucznym pokarmie, ale nie otrzyma
      tego co w darze podarowała mu natura - zdrowie.


      • mamatosinka Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 29.03.09, 17:56
        cały czas mam w pamięci to,jak walczylam o pokarm,gdy synus mial 6
        miesięcy-a mi go brakowało.Robiłam wszystko by go odzyskać.Ja nigdy
        nie zrezygnowałabym z karmienia piersią,dopóki mogłabym podać mój
        pokarm maleństwu.Mój synus ma 9 miesięcy i z powodzeniem karmię go
        nadal.Pierwsze dziecko karmiłam 2,5 roku-syn rozwijał się swietnie i
        to zdecydowało o tym,ze obecnego dzidziusia tak bardzo chciałam
        równiez karmic piersią.Nie rozumiem jak mozna nie chciec karmic
        piersią,ale nie krytykuję,każdy wybiera to co uważa za
        stosowne,natomiast nikt nie przekona mnie,ze mleko modyfikowane jest
        tak samo wartosciowe dla dziecka jak pokarm matki.
        • w_isienka A nie macie dosyć pisania w kółko tego samego? 29.03.09, 22:29
          Wiadomo - mleko matki najlepsze (tu nie ma dwóch zdań), ale ile o tym można
          pisać i potępiać w kółko matki butelkowe?
          Nie pora dać sobie na luz?
          • moniss.13 Re: A nie macie dosyć pisania w kółko tego samego 30.03.09, 09:08
            Bo to u nas cecha narodowa - skłonność do przesady. U nas nie ma
            umiaru, jakiegoś złotego środka - albo towarzystwo przekręcone w
            jedną albo drugą stronę. A najlepiej oceniać, komentować i
            dowartościowywać się kosztem innych:)
          • monzdr Re: A nie macie dosyć pisania w kółko tego samego 20.02.10, 16:50
            To działa w obie strony:długo jeszcze mamy karmiące mm będą narzekać na terror
            laktacyjny?:)
      • Gość: Agnieszka Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? IP: *.icpnet.pl 16.12.13, 22:25
        Bzdura! Ja byłam karmiona bardzo długo naturalnie a mój układ immunologiczny szwankuje na całej linii! Bo to nie jest kwestia karmienia a genów!!! (robiłam nawet specjalistyczne badania). Ewentualnie szczepień którymi faszerowane są nasze dzieci w pierwszym roku życia. Wtedy układ immunologiczny wariuje. Mój syn karmiony jest butelką. Też przeżyłam "depresję" z tym związaną, miałam (teraz wiem że niesłusznie) straszne poczucie winy. Ale... decyzję podjęłąm kiedy mój synek poważnie zachłysnął się zwymiotowanym (nie ulanym!) mlekiem. Co wcześniej przeżywałam żeby wyeliminować wszelkie alergeny ze swojej diety wiem tylko ja. W końcu lekarka sama mi powiedziała że mam się zastanowić czy dam radę tak dalej. Wyglądałam jak śmierć. Dosłownie. Anemia, omdlenia itd. Męczyłam się ja i dziecko. Cały czas myślałam że szkodzi mu coś co jem i w końcu jadłam już tylko ryż a nie było poprawy. Co się okazało. Mały ma alergię na moje mleko - ponoć cholernie rzadką. Nie skazę, nie alergie na laktozę ale na "mleko matki" - tak ma wpisane w rozpoznaniu. Jego problemy z wymiotami (które były na prawdę straszne) skończyły się właśnie kiedy przeszłam na butelkę - i to momentalnie (już po pierwszej nie zwymiotował. Gdy tylko próbowałam dać z piersi - zawsze zwracał i to nawet kilka godzin po karmieniu). Teraz rozwija się świetnie i z perspektywy czasu uważam że podjęłam słuszną decyzje. Przecież przez te wymioty mógł nawet umrzeć! Gó... prawda z tymi alergiami. Mąż też był bardzo długo karmiony piersią i też ma alergię i to nie jedną tak jak ja. Synek ma to po nas i kropka a nie od butelki. Bzdury i jeszcze raz bzdury! Co jeszcze ludzie nie wymyślą żeby nas potępić. Co będziesz podawała dziecku jak wyrośnie z piersi - tylko produkty ekologiczne??? Dopiero przeżyje szok jak zacznie jeść te przetworzone świństwa.
    • gagatek78 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 30.03.09, 11:31
      wiecie co, przeczytałam artykuł i całą dyskusję i one się dla mnie trochę
      mijają. bo artykuł jest skierowany wg mnie do matek, które szczerze chciały i
      próbowały karmić piersią, ale im nie wyszło
      cytat:
      "Nie wszystkim mamom udaje się pokonać trudności. Część w pewnym momencie sięga
      po butelkę.

      Większość butelkowych mam jeszcze w ciąży była pewna, że będzie karmić piersią,
      w ogóle nie brała pod uwagę butelki. I nagle, tuż po porodzie, albo trochę
      później wydarzyło się coś, co zniweczyło te plany."

      nikt nie ma prawa ich potępiać, bo zrobiły wszystko co mogły.
      dla mnie osobiście "grzechem" to jest nie spróbować wcale, od początku przyjąć
      założenie, że to za duże zawracanie głowy, że po co się narażać na tyle
      wyrzeczeń itd.
      w tym artykule nie chodzi o kwestię pierwotnej decyzji, jak karmić. tylko o
      pocieszenie tych kobiet, dla których karmienie naturalne okazało się niemożliwe
      ze względów obiektywnych.
      wiadomo, że nigdy żadna mieszanka nie dorówna pokarmowi matki i żaden medyczny
      autorytet przy zdrowych zmysłach nie postawi między karmieniem naturalnym a
      sztucznym znaku równości, bo by się naraził na śmieszność. ale z drugiej strony
      jej podanie nie równa się największej życiowej tragedii i nie jest największą
      klęską macierzyństwa.
      • w_isienka Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 30.03.09, 12:50
        gagatek, nic dodać nic ująć...
      • mulan1982 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 30.03.09, 19:26
        gagatek78 napisała:

        > cytat:
        > "Nie wszystkim mamom udaje się pokonać trudności. Część w pewnym
        momencie sięga
        > po butelkę.

        Te "trudności" to dokładnie to z czym każda matka musi się zmierzyć,
        tj zapalenie piersi, niewyspanie, inne kłopoty laktacyjne. Dawniej
        poddanie się tym problemom byłoby dla dziecko równoznaczne ze
        śmiercią głodową. Obecnie szerokie zastosowanie sztucznego pokarmu
        doprowadziło do sytuacji w której mieszanki nie są już ratunkiem dla
        matki, która w wyniku ciężkiego szoku straciła pokarm, lecz
        udogodnieniem dla tych, które nie chcą karmić. Wszystkie nieudogodnienia związane z karmieniem piersią są ceną za zdrowie
        dziecka. Matka, która nie jest w stanie zapłacić tej stosunkowo
        niskiej ceny za zdrowie pierworodnego, to nie matka w prawdziwym tego
        słowa znaczeniu.

        Do wszystkich matek: rozważcie w swoim sumieniu czy na prawdę NIE
        MOGŁYŚCIE czy NIE CHCIAŁYŚCIE. W pierwszym przypadku nie zadręczajcie
        się i nie przejmujcie, trudno, nie było wam dane. W tej sytuacji
        pozostaje jedynie zadbać o to by w późniejszej diecie waszych dzieci
        nie zabrakło wartościowych składników, które w pewnym stopniu
        zniwelują/pomogą naprawić krzywdy wyrządzone w organizmie dziecka
        przez brak pokarmu naturalnego. W drugim przypadku natomiast przestańcie robić z siebie ofiary! Głos ludzi z zewnątrz jest tak
        silny ponieważ z całej tej sytuacji najbardziej okaleczone wyjdą, nie
        wy, lecz dzieci.



        • berna_dette Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 30.03.09, 20:23
          jak więc wytłumaczysz fakt, że bardzo wiele ludzi z naszego pokolenia było
          karmionych butelka i jakos masowo nie chorują na przeróżne choroby. Pozatym
          matka przekazuje dziecku jedynie przeciwciała - odporność tymczasową, więc kiedy
          matka przestanie karmić (a przestanie w końcu-to normalne) przeciwciała w
          organizmie dziecka zginą po kilku tygodniach. Więc Matka daje dziecku odpornośc
          tylko w czasie karmienia i 3-4 tygodnie po odstawieniu piersi. to nie jest tak ,
          że dziecko uodparnia sie na całe zycie. Poza tym chciałabym żebys napisała o co
          dokładnie chodzi z tymi zwyrodnieniami w jelicie grubym u dziecka po podawaniu
          mleka modyfikowanego, bo to ciekawe :)
        • gagatek78 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 30.03.09, 22:06
          mulan1982 napisała:

          > gagatek78 napisała:
          >
          > > cytat:
          > > "Nie wszystkim mamom udaje się pokonać trudności. Część w pewnym
          > momencie sięga
          > > po butelkę.
          >
          > Te "trudności" to dokładnie to z czym każda matka musi się zmierzyć,
          > tj zapalenie piersi, niewyspanie, inne kłopoty laktacyjne.

          ja zacytowałam zdanie z artykułu, żeby nie było wątpliwości, bo z Twojego postu
          wynika, że to moja prywatna opinia.
          a jeśli chodzi o trudności, to uważam, że każda kobieta ma swój własny próg
          wytrzymałości na różne problemy, które się pojawiają. ocenę pozostawmy Panu
          Bogu, bo nam nikt nie dał do niej prawa. jedna dziewczyna będzie przez 1,5 roku
          jadła 5 produktów na krzyż, bo ma alergiczne dziecko, druga po 4 miesiącach
          zaaplikuje mu Nutramigen, bo po prostu nie da rady tak funkcjonować. jedna
          kładąc sobie niemowlaka do łóżka śpi i nie zauważa jak karmi, dla drugiej
          wsadzenie sobie dziecka do łóżka równa się całkowicie nieprzespanej nocy, biorąc
          pod uwagę, że potem również w dzień nie odeśpi, trudno się dziwić, że tego
          niemowlaka w łóżku nie chce. ktoś ma większy próg wytrzymałości na ból, to
          przetrwa kilka kolejnych zapaleń piersi i nie zrezygnuje, dla kogo innego ból
          będzie tak silny, że przy następnym się załamie. i tak dalej, można w
          nieskończoność.
          nie siedzisz w każdej z tych kobiet, które zrezygnowały z karmienia piersią i
          nie wiesz, dla której co było granicą wytrzymałości.
          ja jestem jak najbardziej zwolenniczką karmienia naturalnego, zresztą co tu dużo
          gadać, ja tego nie traktuję jako "wyboru" tylko jako oczywistość. tak jak sobie
          nie "wybieram" porodu przez cięcie cesarskie, skoro mam wszelkie warunki do
          porodu naturalnego. zostałyśmy stworzone do urodzenia i wykarmienia dziecka i
          tego się trzymam. ale o ile mało zrozumiałe jest dla mnie założenie z góry: "nie
          będę karmić bo:...(biust mi się zniszczy, nie chce mi się wstawać po nocy, nie
          mam zamiaru dać się uwiązać itd)" - takie nastawienie wyłącznie na "ja", o tyle
          jestem w stanie pojąć, że ktoś może nie wytrzymać czegoś, co komu innemu wydaje
          się faramuszką.
    • mulan1982 macierzyństwo to nie obowiązek? a co? zabawa? 30.03.09, 19:05
      meriadoc131 napisała:

      > mam 21 lat i 1,5 miesiecznego synka, którego kocham ponad
      życie...jednakże
      > całą radość z macierzyństwa odbieraja mi opinie bliskich..szczrze
      mowiąc mam
      > dość karmienia piersią..od 3 tygodni musze dokaarmiać synka mlekiem
      > modyfikowanym bo sie nie najadał..chciałabym przejść wylłącznie na
      butle, ale
      > moja mama, siostra, wszystkie kolezanki mowia ze jestem egoistką,że
      odbieram
      > dziecku to co najcenniejsze w zyciu kazdego człowieka-bliskosc jaka
      rodzi sie
      > podczas karmienia cyckiem.Twierdzą,ze karmiąc naturalnie pokazuje
      malemu jak
      > bardzo go kocham,poprzez to poswiecenie..w konsekwencji dalej
      podaje mu
      > cyca..z wielka niechecia, mam wyrzuty sumienia ze jestem wyrodna
      matka bo
      > chce karmic inaczej..to okropne jaka presja wywierana jest na
      kobiety, i do
      > czego je doprowadza..to traktowania macierzynstwa jako
      koniecznosci,jako
      > obowiazku a nie jako przyjemnosci z ktorej korzysci czerpie dziecko
      i matka.

      Szalenie rozbawiło mnie twoje podejście do macierzyństwa.
      Macierzyństwo to przede wszystkim OBOWIĄZEK! Bez względu na to czy
      decydowałaś się na to czy nie. Dziecko to olbrzymia odpowiedzialność
      a karmienia należy do matczynych obowiązków. Powtórzę to jeszcze raz.
      Butelka nie jest alternatywą, jest wyłącznie OSTATECZNOŚCIĄ. Jeśli
      tylko masz pokarm nie rezygnuj z karmienia piersią!

      Radziłabym także (skoro już podajesz butelkę) powoli odstawiać pokarm
      sztuczny. Dziecko spokojnie się naje gdy wypracuje swój rytm
      karmienia. Pokarmu będzie tyle ile mały potrzebuje.

      A tak przy okazji. Krew mnie zalewa gdy czytam po raz kolejny o
      "wielkie nagonce" na matki które karmią butelką. Tej nagonki by nie
      było gdyby kobiety nie schodziły na butlę z byle powodu.

      Jeśli bolą was piersi, macie dość ciągłego niewyspania itd. i z tego
      powodu decydujecie się na zmianę sposobu karmienia może zawczasu
      lepiej było kupić sobie lalkę z plastikowa butelką?

      Myślę, że sumienie nie dręczy wcale matek, które na prawdę NIE MOGŁY
      karmić piersią. Jedynie te które poddały wobec trudności. Ciekawe ile
      z nich zrezygnowałyby gdyby nie miały pod ręką białego proszku
      zwanego "mlekiem" . . .

      Powtórzę to jeszcze raz żeby do wszystkich dotarło: OSTATECZNOŚĆ!!!
      Nie ALTERNATYWA!!!


      • w_isienka Re: macierzyństwo to nie obowiązek? a co? zabawa? 30.03.09, 20:56
        mulan1982 ,
        daj sobie na luz z tymi opiniami pt. "krzywda dziecku się dzieje" jak się poda
        butlę, bo mnie normalnie skręca :/
        Czujesz się dzięki temu lepiej?
        TY się lepiej zapytaj KTÓRA normalna matka chce skrzywdzić swoje własne dziecko?
        Bo ja takiej nie znam...
        P. Monika też karmiła swoje pierwsze dziecko głównie butlą, a jak widać wielu
        osobom pomogła dzięki temu co sama przeżyła.

        A te bajki o grzybicy przez karmienie butlą i rozwalone jelita przez mieszanki
        to sobie naprawdę daruj. Myślisz, że dzieci piersiowe nie mają grzybic? Nie mają
        problemów z jelitami? Jeśli tak myślisz - cóż... o święta naiwności... (!) życzę
        Ci powodzenia :/
        • midla Re: macierzyństwo to nie obowiązek? a co? zabawa? 31.03.09, 17:28
          z tymi jelitami to lepiej zapytajcie p. Moniki, ona też o tym
          mówiła, ale chyba w kontekście zwykłego mleka w proszku, które
          kiedyś podawano niemowlakom. Jako osoba wychowana na takim mleku
          muszę - powołując się tylko na swój jednostkowy przypadek ;) -
          przyznać, ze coś może być na rzeczy...
          • fiamma75 Re: macierzyństwo to nie obowiązek? a co? zabawa? 31.03.09, 18:54
            midla napisała:
            Jako osoba wychowana na takim mleku
            > muszę - powołując się tylko na swój jednostkowy przypadek ;) -
            > przyznać, ze coś może być na rzeczy...

            jestem kolejnym takim przypadkiem...
      • mamatosinka Re: macierzyństwo to nie obowiązek? a co? zabawa? 08.04.09, 17:34
        BRAWO!!!
        • mamatosinka Re: macierzyństwo to nie obowiązek? a co? zabawa? 08.04.09, 17:35
          oczywiscie brawo było dla wypowiedzi mulan;)
      • asiulenka305 Re: macierzyństwo to nie obowiązek? a co? zabawa? 15.07.09, 01:43
        Krew mnie zalała jak przeczytałam wypowiedź mulan1982!!! Ja miałam pokarm i to
        duuużo i bardzo chiałam karmić piersią, lecz mój syn nie chiał w ogóle jeść. Dwa
        razy possał i robił sobie smoczka. Był ciągle głodny, a pierś była dla niego
        udręką! Męczyłam go tak przez 5 tygodni bo ja chciałam a on nie. Próbowałam
        wszystkiego, bo ciągle myślałam że się w końcu nauczy, ale się nie nauczył.
        Położna nie wiem ile razy u nas była by pomóc już nie zliczę tyle ich było. Lecz
        bez skutków, było coraz gorzej. Zaczął dostawać butelkę z mlekiem w proszku i w
        końcu zaczął spać, uśmiechać się był spokojny w końcu . A wiesz dlaczego go
        męczyłam przez 5 tygodni? nie tylko dlatego że sama chciałam, ale dlatego że
        jest nagonka na matki nie karmiące. A ja uważam że jestem bardzo dobrą matką.
        Bardzo kocham moje dziecko , i teraz oboje jesteśmy szczęśliwi. A odpowiedzią na
        Twoje głupie pytanie, co by było jak by nie było mleka w proszku? sporo dzieci
        umarło by z głodu. W tym moje. Zastanów się zanim coś napiszesz.
        Pozdrawiam.
    • anulka0as Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 09.04.09, 00:44
      Szczęsliwa mama to szczęsliwe dziecko;)

      Ja bedąc w ciązy usłyszałam "nie karm piersia bedziesz miała obwisle
      cycki! popatrz na mnie, całe szczęscie karmiłam tylko pól roku bo
      mogło byc gorzej" :D jednak nieposłuchałam:] cycków panienskich moze
      juz nie mam no i hmm jak popatrze w lustro to popadam w depresje (
      zanikło mi mleko w jednej a w drugiej nie) wiec jedna wielka druga
      malutka, całe szczęscie mąż mnie pociesza ze jak przestane karmic to
      mi sie wyrowna:D no nie wiem bo jedna cała w rozstepach a
      druga "piekna" jak kiedyś. Mam 22 lata ale niewyobrazam sobie ze
      mogłabym nie karmic piersią, dokarmiam butelka. Ale ten czas gdy je
      cycusia- bezcenne!
      • madzis12 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 09.04.09, 14:08
        mam dwóch synów, pierwszego karmiłam piersia 2 tygodnie, pokarm nagle zaniknął
        jak dowiedziałam sie ze syn ma wadę nerek, w szpitalu do którego trafiliśmy
        natychmiast nikt nawet nie chciał mi podpowiedzieć co mam zrobić aby odzyskać
        pokarm, od razu podstawiono małemu butelkę i karmiono butelką, potem podczas
        każdej wizyty lekarskiej wypominano mi to że tak krótko karmiłam piersią, wręcz
        jeden lekarz wprost powiedział ze jestem wyrodna matką i nie walczę o zdrowie
        dziecka

        drugiego syna karmiłam 3 miesiące, miałam cesarkę w trybie pilnym po bardzo
        ciężkiej nieudanej próbie porodu naturalnego, byłam wycieńczona, byłam w szoku,
        nie wiedziałam co się dzieje, niestety z szoku odmówiłam opieki nad dzieckiem
        zaraz po cesarce (jeszcze działało znieczulenie zzo) moje dziecko było na
        oddziale noorodkowym przez noc i przez całą noc nie dostało nic do jedzenia bo
        odmówiłam karmienia, dopiero o 7 rano ponownie przyniesiono mi dziecko i mogłam
        nakarmić (szok minął) dziecko nie jadło przez 13 godzin od porodu, bo musi pierw
        dostać pierś, też okazało się ze ma problemy zdrowotne, wędrowaliśmy po
        szpitalach, mały budził się co godzinę na jedzenie, nie byłam w stanie fizycznie
        z wyczerpania i niewyspania zapewnić chłopcom odpowiedniej opieki w szpitalu,
        dlatego też przestałam karmić piersią, i też zostałam nazwana wyrodna matką,

        teraz jestem w 3 ciąży, i mam nastawienie takie że jak się uda karmić piersią to
        będę karmić, a jak nie to nie.

        Dziewczyny, które twierdzą, że nie ma w Polsce nie ma nacisku na karmienie
        piersią niech mi powiedzą jak mam odbierać moje doświadczenia, te naciski.
        Powiem Wam szczerze, ze gdybym była teraz w Polsce i miała tam rodzic,
        karmiłabym piersią, ale nie dlatego ze tego chce tylko dlatego ze bym musiała,
        aby nie wysłuchiwać tych wszystkich negujących komentarzy, które przemęczonej
        matce noworodka naprawdę nie są potrzebne
        • midla Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 10.04.09, 11:29
          Jeśli dziecko nie jadło 13 godzin od porodu, to jeszcze nie jest
          takie straszne, bo w końcu rodzi się jeszcze z pełnym brzuszkiem.
          Mojej znajomej, która miała na początku kłopoty z przystawieniem,
          stary mądry lekarz powiedział, żeby się nie martwiła, bo noworodek
          może 24 godziny nie jeść. Wiem, że to brzmi drastycznie, ale natura
          malucha zaopatruje na te pierwsze trudne chwile na świecie.
          Tak samo normalne jest, że Twój syn budził się co godzinę na
          karmienie.
          A nacisk na karmienie piersią oczywiście istnieje, bo takie są
          wytyczne ministerstwa zdrowia - promocja karmienia piersią, żeby
          Polacy byli zdrowsi i mniej trzeba było potem wydawać pieniędzy na
          ich leczenie.
          Inna sprawa, że nasz personel medyczny nie zawsze jest wrażliwy i
          taktowny. Ale z drugiej strony, zmęczona i zdołowana matka może
          wszystko odbierać z większą intesywnością.
          No to dobrego porodu i spokojnego ssania :)
    • asiulenka305 Nie karmię piersią... Czy to grzech? 15.07.09, 01:24
      Witam. Bardzo dobry artykuł. Jestem mamą 8-mio miesięcznego Oliwierka,
      karmiłam go piersią przez 5 tygodni, chociaż karmieniem nie można tego nazwać.
      To była męczarnia i dla niego i dla mnie. Dużo się nasłuchałam o tym , że
      karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka, że mama która kocha dziecko musi
      karmić piersią, są pogotowia laktacyjne, w razie problemów, mnustwo laktatorów
      i tego typu pomocy, że wtedy jest najlepsza więź z dzieckiem i tak dalej i tak
      dalej. Będąc w ciąży planowałam oczywiście karmienie piersią bo jak się
      nasłuchałam o karmieniu mlekiem w proszku to uznałam to za złe. To samo
      mówiono nam w szkole rodzenia. Twierdziłam tak do kiedy urodziłam dziecko. Po
      urodzeniu syna był cały czas przy piersi, jednak już w szpitalu po porodzie
      miałam problemy z karmieniem go, gdyż nie chciał jeść. Był głodny, ssał , ale
      nie tak by coś leciało. Ciągle wołałam położne i pielęgniarki by mi pomogły,
      bo mały nie chciał spać , ciągle płakał bo był głodny i się nie najadał.
      Chwilę pociągnął i było koniec karmienia. I płacz. W domu to samo. Z piersi
      ciągle lało mi się mleko. Po niezliczonych wizytach położnej, ciagle było to
      samo. Ja spałam po 3 godziny na dobę , Oliwek też. Kombinowałam jak mogłam, w
      końcu zaczęłam odciągać mleko do butelki, kupiliśmy laktator, lecz to było
      jeszcze gorsze. Kiedy mały spał, ja siedziałam i odciągałam pokarm żeby był
      jak się obudzi. Obudził się, zjadł i spał dalej , a ja dalej siedziałam i
      odciągałam żeby było na kolejne karmienie. I tak było cały dzień i całą noc,
      przez to wpadłam w depresję poporodową, biorąc pod uwagę że byłam cały czas
      sama z dzieckiem bo mąż pracował bardzo dużo, w nocy spał i nic nie słyszał.
      Ja nie miałam nawet kiedy zjeść o spaniu nie wspominając. Ale trzymałam tak
      przez 5 tygodni, no bo przecież trzeba dziecko karmić piersią. Kupiłam
      nakładki na sutki , bo już miałam tak pogryzione że każda próba ssania z mojej
      piersi sprawiała mi niesamowity ból. Przechodziłam przez piekło . Oliwek też.
      Aż w końcu totalnie zdesperowana, zmęczona tym wszystkim, zaczęłam dawać
      małemu mleko modyfikowane z butelki. Mały przespał całą noc, a ja po pięciu
      tygodniach i trudach porodu miałam pierwszą przespaną noc. Mały zaczął w końcu
      się najadać, był spokojny, nie płakał , ja byłam spokojna, bo on był spokojny
      i tak na wzajem się uspokoiliśmy. Mały zaczął przybierać na wadze, bo
      wcześniej waga ciągle mu spadała. Od tamtego momentu przesypia całe noce, jest
      pogodny i radosny, spokojny, grzeczny, rośnie jak na drożdżach, a ja wcale nie
      czuję się gorszą matką, kontakt z dzieckiem mam taki sam, bo jak go karmię
      butelką to też go przytulam, jest blisko mnie , a mleka dzisiaj są tak
      zbliżone do mleka kobiecego, że wszystko jest w porządku. Mały je już prawie
      wszystko, nie choruje, jest odporny. DLatego jeżeli dziecko nie chce ssać
      piersi, nie ma co się meczyć i go do tego zmuszać tylko dlatego że panuje moda
      na karmienie piersią, a matka która tego nie robi jest okrzyknieta złą matką.
      Ja tamtem okres 5 tygodni walki wspominam okropnie, nie chciała bym
      przechodzić przez to jeszcze raz, to była tragedia. Męczyliśmy się tak tylko
      dlatego , że opinia publiczna neguje matki nie karmiące piersią. Nie ma sensu
      poddawać się temu. Najważniejszy w rozwoju dziecka jest spokój jego i matki.
      Jak dziecko najedzone to szczęśliwe a i wtedy mama szczęśliwa. I tego trzeba
      się trzymać .

      Pozdrawiam wszystkie mamy nie karmiące piersią, trzymajcie się i nie dajcie
      się propagandzie.
      Asia
      • mruwa9 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 15.07.09, 01:42
        asiulenka305 napisała:

        >
        >
        > Pozdrawiam wszystkie mamy nie karmiące piersią, trzymajcie się i
        nie dajcie
        > się propagandzie.


        Po pierwsze, odkopalas prehistoryczny watek, no ale to nie jest
        zabronione. Po drugie, mozna by ripostowac, zeby nie dawac sie
        ignorancji, zabobonom i sterotypom na temat karmienia piersia. Bo
        Twoj post jest jednym z setek, jesli nie tysiecy przykladow na
        forum, gdy karmienie piersia sie nie udalo, bo mamie zabraklo nie
        tyle cierpliwosci i checi, ale przede wszystkim WIEDZY na temat
        mechanizmu laktacji, techniki karmienia, fizjologii noworodka etc. I
        to wszystko, zlozone do kupy, skutkowalo nawarstwieniem problemow, z
        ktorymi nie potrafilas sobie poradzic i wybrnac w sposob korzystny
        dla karmienia piersia. A bylo to jak najbardziej do zrobienia.
        • asiulenka305 Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 15.07.09, 01:55
          no i tutaj się mylisz bo oceniasz mnnie nie mając pojęcia o mojej wiedzy na ten
          temat, a wiedza moja na ten temat jest ogromna, o mechaziźmie laktacji itp. o
          wszelkich sposobach karmienia dzieci, poczynając od informacji bardzo
          skrupulatnie podawanych w szkole rodzenia kończąc na moich studiach , gdyż
          studiuję pedagogikę ,a tam jest bardzo wiele przedmiotów na temat rozwoju dzieci
          od okresu prenatalnego po dorosłych ludzi i staruszków. Więc mojej wiedzy nie
          podważaj jeśli nie wiesz , co ja na ten temat wiem. Jednak na mojej wiedzy nie
          stanęłam, bo szukałam pomocy u dwóch osób które się na tym znają bardzo dobrze,
          i w teorii i w praktyce i stosowałam się do ich poleceń. Nic to nie dało. One
          były tego świadkami i same stwierdziły że nic więcej się nie da zrobić. Dziecko
          nie chciało jeść po 5 tygodniach intensywnej walki o to by jadło.I nie traktuję
          tego jako porażkę, bo ja zrobiłam wszystko co mogłam zrobić, tak jak trzeba. Nie
          udało się , trudno. Tutaj już nie ma mojej winy, ja byłam wytrwała w tej
          męczarni i dążyłam do celu, lecz tutaj dużo zależało od dziecka, które jeść nie
          chciało. SSać już za niego nie mogłam niestety. Z mojej strony zrobiłam wszystko.
          Zrozumcie , że nie każda kobieta może karmić dziecko. Problem jest albo w niej ,
          albo w dziecku. Jeśli kobieta chce, ma możliwości ale dziecko nie chce, tutaj
          już niestety nic się nie da zrobić.

          pozdrawiam
          • mruwa9 no to rozbiore na czynniki pierwsze 15.07.09, 02:30
            Po
            urodzeniu syna był cały czas przy piersi, jednak już w szpitalu po
            porodzie
            miałam problemy z karmieniem go, gdyż nie chciał jeść.

            Noworodek ma prawo po porodzie spasc na wadze do 10%, ma prawo byc
            zmeczony i senny, czasem trzeba go budzic do karmienia, zwlaszcza
            poczas zoltaczki. Poza tym pojemnosc zoladka noworodka odpowiada
            pojemnosci lyzeczki do herbaty i takie ilosci siary poczatkowo
            noworodkowi wystarczaja.

            Był głodny, ssał , ale
            nie tak by coś leciało.

            Na jakiej podstawie twierdzisz, ze nie lecialo? A jesli rzeczywiscie
            nie lecialo, to zapewne byla to kwestia techniki karmienia, zbyt
            plytkiego chwytania piersi i w konsekwencji nieefektywnego ssania.
            Wystarczylo skorygowac technike karmienia (glebiej nasadzac dziecko
            na piers) i prawdopodobnie byloby ok.

            Ciągle wołałam położne i pielęgniarki by mi pomogły,
            bo mały nie chciał spać , ciągle płakał bo był głodny i się nie
            najadał.

            Skad wiesz, ze maly plakal z glodu? A moze plakal, bo mu po kilku-
            kilkunastu minutach zabieralas piers, gdy wydawalo sie, ze maluch
            zasnal przy piersi, ale w rzeczywistosci ciagle ja delikatnie ssal,
            czyli- jadl. Noworodki placza z roznych powodow. I chca ssac piers
            rowniez z roznych powodow, niekoniecznie jest to oznaka glodu i
            nienajadania sie. "Bol egzystencjalny"- to IMHO bardzo czesta
            przyczyna placzu noworodka, ktory , po opuszczeniu srodowiska
            wewnatrzmacicznego, nie radzi sobie z tymi wszystkimi nowymi,
            nieznanymi bodzcami (temperaturowymi, dotykowymi, swietlnymi,
            dzwiekowymi, a takze endogennymi- praca wlasnych jelit) i placze,
            domagajac sie ssania piersi, co go uspokaja i pomaga poczuc sie "u
            siebie". I to zachowanie bardzo czesto jest mylnie interpretowane
            jako objaw niejnajadania sie, niedostatku pokarmu.

            Chwilę pociągnął i było koniec karmienia. I płacz. W domu to samo.

            A smoczek uspokajacz lub butelkowy byl w uzyciu? Bo takie zachowanie
            na to wskazuje. I slabe przyrosty wagi rowniez.

            Z piersi
            ciągle lało mi się mleko. Po niezliczonych wizytach położnej, ciagle
            było to
            samo. Ja spałam po 3 godziny na dobę , Oliwek też.

            A moglas po prostu wziac dziecko do swojego lozka, karmic na lezaco,
            pozwalajac dziecku ssac, spac przy piersi, samej rowniez przy okazji
            drzemiac.

            Kombinowałam jak mogłam, w
            końcu zaczęłam odciągać mleko do butelki, kupiliśmy laktator, lecz
            to było
            jeszcze gorsze. Kiedy mały spał, ja siedziałam i odciągałam pokarm
            żeby był
            jak się obudzi. Obudził się, zjadł i spał dalej , a ja dalej
            siedziałam i
            odciągałam żeby było na kolejne karmienie.


            Jak wyzej. Szkoda, ze nie wpadlas na karmienie na lezaco i spanie z
            dzieckiem przy piersi. No i smoczek...a jest tyle mozliwosci
            dokarmiania bezsmoczkowego (bo nikt nie sugeruje glodzenia
            noworodka, ale dokarmiac mozna bez uzycia smoczka, zeby czynnosc
            ssania byla zastrzezona wylacznie dla piersi. Pomysly, jak dokarmiac
            dziecko bez butelki i smoczka byly opisywane na forum wielokrotnie).




            Kupiłam
            nakładki na sutki , bo już miałam tak pogryzione że każda próba
            ssania z mojej
            piersi sprawiała mi niesamowity ból.


            Kolejny dowod na nieprawidlowa technike ssania, zbyt plytkie
            chwytanie sutka. Wystarczylo glebiej przystawiac dziecko do piersi,
            ale pewnie o tym, ze bol podczas karmienia i krwawiace brodawki to
            skutek nieprawidlowej techniki ssania, nikt Ci nie powiedzial, o
            korekcie owej techniki nie mowiac? O smoczek uspokajacz, jako bardzo
            mozliwa przyczyne zlej techniki ssania, ktos pytal?

            zaczęłam dawać
            małemu mleko modyfikowane z butelki. Mały przespał całą noc, a ja po
            pięciu
            tygodniach i trudach porodu miałam pierwszą przespaną noc. Mały
            zaczął w końcu
            się najadać, był spokojny, nie płakał , ja byłam spokojna, bo on był
            spokojny
            i tak na wzajem się uspokoiliśmy


            Aha, czyli jednak smoczek...
            No i dobrze, ze sie uspokoiliscie, ale mala uwaga: niemowle po butli
            z mieszanka nie jest spokojne dlatego, ze mu jest az tak dobrze, ale
            dlatego, ze trawienie ciezkostrawnej ( w porownaniu z pokarmem
            kobiecym) mieszanki to niezly wysilek, ktoremu maluch calkowicie sie
            poswieca, nie majac sily na nic innego. Bez watpienia jest to
            wygodne dla rodzicow (3 godziny swietego spokoju), niewatpliwie
            pozwala odzyskac spokoj i wyciszyc zszargane nerwy, ale to, co jest
            dobre dla rodzicow, niekoniecznie jest najlepsze dla niemowlecia,
            ktorego organizm jest przystosowany do trawienia lekkostrawnego
            pokarmu mamy, przy ktorym w pierwszych tygodniach mozna zapomniec o
            3-godzinnych odstepach miedzy karmieniami, bo zanim dziecie skonczy
            jesc, to pokarm, ktory wypil na poczatku karmienia jest juz
            strawiony i zabawe mozna zaczynac od poczatku.


            Sorry, asiulenka, ale kazdy z opisanych Twoich problemow byl do
            rozwiazania, po prostu mialas pecha, ze nie trafilas na kompetentny
            personel, dysponujacy rzetelna i aktualna wiedza na temat karmienia
            piersia, personel, ktory pomoglby zlokalizowac przyczyny problemow,
            pomogl w ich rozwiazabniu i podbudowal Twoja wiare w to, ze mozesz
            wykarmic piersia swoje dziecko. Wybralas inna sciezke i ok, ale nie
            opowiadaj, ze bylo to jedyne mozliwe wyjscie z sytuacji.
            • asiulenka305 Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze 15.07.09, 10:21
              no widzisz, ja robiłam wszystko tak jak napisałaś. Spałam z małym, ssał kiedy
              chciał, jak bolało to zaciskałam zęby. Położne pokazywały mi jak wkładać mu
              pierś do ust, z tym że nie było tak że on sie uspakajał czy ssąc zasypiał. On 3
              razy pociągnął, poczym wyrwał się wręcz i płakał, i na siłę już mu wkładałyśmy
              pierś . Właśnie chodziło o to że technicznie robiłyśmy wszystko co trzeba,
              jednak mały po kilku pociągnieciach wyrywał się, a z tym nie dało się nic
              zrobić. A robiłam wszystko tak jak napisałaś. A smoczka nie dostał przez ten
              okres ani razu. Smoczkiem była moja pierś. dopiero jak stwierdziły moje
              znawczynie tematu że nie da się nic zrobić, dostał butelke, ale smoczka nie
              dostawał jeszcze przez długi czas...
              • bibina Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze 15.07.09, 10:55
                A odciagniete mleko czym mu podawalas i od jakiego momentu?

                Moj przez pierwszt tydzien, dwa nie chcial ssac, przysypial, poranil
                mi brodawki, bardzo sie balam ze nie dam rady i glodze dziecko. Ale
                stopniowo bylo coraz lepiej. Zadnych cudow, staralam sie tylko
                zachowywac spokoj, przystawiac synka wytrwale, korygowac technike
                ssania co nie jest trudne i sama dobrze jesc :-) Aha, synek dostal
                butelke w sumie 4 razy w szpitalu i w domu, z mojej bezsilnosci i
                niedoinformowania, wiec potem trudniej mu bylo zassac piers. Ale
                zaskoczyl.
                • asiulenka305 Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze 15.07.09, 15:30
                  odciągnięte mleko dawałammu z butelki avent i smoczek avent niby najbardziej
                  zblizony do piersi mamy... zaczelam mu dawac po 3 tygodniach probowania... i
                  poniosłam porażkę...
                  • bibina Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze 15.07.09, 15:59
                    Przykra sprawa, pewnie butelka ze smoczkiem przyklepaly koniec
                    karmienia piersia. Mnie odciaganie bardzo frustrowalo, tez troche
                    probowalam, karmiac lyzeczka.
                    Doszlam do wniosku, ze najlepiej mi szlo, kiedy w tych trudnych
                    tygodniach po prostu przystawialam, troche kontrolowalam ssanie, ale
                    nie za duzo i nawet probowalam byc spokojna, np. delektowac sie
                    dobra kolacja, surfowac w necie, zajac sie rozmowa. No i wsparcie z
                    zewnatrz bylo wazne.
                    Wiesz, nie osadzam Cie, ale skoro podalas smoczek, to chya z wiedza
                    o karmieniu nie bylo najlepiej. Tez bylam o krok od tego bledu i
                    kilku innych (np. placze po karmieniu-znaczy glodny-czyli zle karmie-
                    musze dac butle-butla dobija cycowanie).
                    • mruwa9 Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze 15.07.09, 17:14
                      A ja jeszcze doloze, ze skoro, asiulenko, musialas zaciskac zeby z
                      bolu w trakcie karmienia, to na mur technika ssania nie byla
                      prawidlowa, bo prawidlowo przystawione i ssace niemowle ssie
                      bezbolowo. A nieprawidlowa technika ssania to , oprocz bolu,
                      nieefektywne oproznianie piersi, co moglo rzeczywiscie skutkowac
                      marnymi przyrostami wagi. Tylko, ze butla nie likwiduje w takim
                      ukladzie przyczyny, a jedynie omija objawy. To tez jest jakies
                      wyjscie, Ty je wybralas, ale Twoj argument, ze karmienie piersia nie
                      zawsze jest mozliwe, po raz kolejny upada. Oczywiscie, czasem nie
                      jest mozliwe, ale to sa naprawde rzadkie sytuacje i z pewnoscia nie
                      dotyczyly one Twojego przypadku.
            • bibina Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze 15.07.09, 10:38
              Swietnie mruwa. Nigdy dosyc obalania mitow.

              Komentowany artykul kladzie akcent na to, ze butelka nie taka zla a
              mama butelkowa ok. Ja bym akcentowala to, ze problemy piersiowe
              owszem sa i trzeba o nich uczciwie pisac, ale przeciez wiekszosc z
              nich daje sie rozwiazac.

              Sek w tym, ze mlode mamy, zamiast wiedzy i wsparcia, ze dadza rade,
              dostaja presje i ignorancje rodziny, sluzby zdrowia etc.

              Ja jestem szczesciara, bo bedac bardzo bliska przejscia na butelke,
              dostalam kilka prostych rad, np. polozna laktacyjna powiedziala,
              zeby spac z dzieckiem. A ja mialam wbite do glowy ze nie mozna, bo
              przydusze :-( Pani z La Leche League podtrzymywala mnie na duchu
              kiedy waga slabo szla w gore, na tym forum tez dostalam duzo
              wsparcia. Malzonek wspieral slepo (choc za butelke by nie potepil),
              choc widzial jak histeryzowalam, kiedy maly nie chcial sie przyssac.
              Teraz (ponad 2 mies) jest caly dumny z syna i mamy, bo karmienie
              idzie pieknie.
              Z kolei od mamy uslyszalam mit, ze dziecko kiedy najedzone to spi a
              nie placze. No i sie martwilam, ze sie dziec nie najada. A on po
              prostu chcial mamy. No i jeszcze te pelne trwogi pytania mamy czy
              mam dosc pokarmu. Tak jakby to byl powszechny problem. He, no moze i
              jest to problem kiedy sie stosuje smoczek i dokarmianie butelka, 'bo
              sie nie najada, bo placze'.
              Jasne, ze nie jest rozowo, mnie sie trudno pogodzic z 'uwiazaniem',
              ale teraz coraz czesciej podziwiam madrasc natury, ktora daje
              dziecku mozliwosc schronienia przy piersi mamy, zanim maly czlowiek
              przyzwyczai sie do swiata.

              PODSUMOWUJAC
              Z tego co widze na forum, wiekszosc przypadkow przejscia na butelke
              bierze sie z zatrwazajacej niewiedzy i braku wsparcia. To smutne jak
              wiele matek przestaje karmic piersia z takich powodow. Niektorym
              pewnie glupio sie przyznac i sa wsciekle, ze ulegly mitom, ze nie
              przeczekaly trudnych pierwszych tygodni. Nie ma co sie za to winic,
              ale tez i nie ma co utwierdzac sie w przekonaniu, ze 'inaczej byc
              nie moglo'.


              • mlodamamaszymka Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze 25.08.09, 17:15
                jeśli karmienie nie sprawia Ci przyjemności to dziecko na pewno to
                czuje. W takiej sytuacji myślę że słabo z wiezią. Szkoda że nie
                znalazłaś przyjemności z karmienia piersią bo to naprawde bardzo
                piekne i mega niesamowite, czasami poza ludzkim umysłem jak dwa
                organizmy mały i duży potrafią się synchronizować :)
                Swoją drogą gdyby w polsce była taka polityka wspierania kobiet
                karmiacych jak np w hiszpani (moja kolezanka ma synka miesiac
                starszego od mojego) za pewne mniej kobiet decydowało by się na
                butelke. Mleko modyfikowane ma wiele wartościowych składników lecz
                nigdy nie będzie mlekiem mamy. W hiszpani w szkołach rodzenia
                ogromnie duzo czasu poswieta sie tematowi laktacji, temu na jakie
                problemy mozna natrafić jak sobie z nimi radzić. Nikt nie wpawia
                mlodym przyszłym mamom że od bawarki ma sie wiecej mleka :) W
                szpitalach wszedzie rozwieszone są plataty by nie podawać dzieciom
                smoczków bo to jest najkrotsza droga do problemów z laktacją. A u
                nas polozne olewają taką mlodą mamę, zazwyczaj rozchwianą
                hormonalnie. Ja sama pamietam jak na porodowce płakałam w poduszke
                bo polozna krzyczala do mnie ze moje dziecko jest glodne i mam mu
                podac mleko z kieliszka. Bylam po cesarce i pokarm pojawil sie
                dopiero po 4 dobie. Teraz wiem ze stres jaki tam przeylam nie
                pomagal , ale wtedy hormony robily i z blowy towalna sieczke, nie
                potrafilam odciac sie od tego. Dziewczyny pisały Ci o technice, on
                ajest bardzo wazna, bez niej nie ma sukcesu. Poza tym w polsce za
                mało jest uswiadamiania przyszłym mamom że one zaczynaja sie
                poswiecaj długo przed porodem i że pózniej to nie bedzie bajka ale
                słodki obowiązek z akcentem na obowiązek. Jeśli w nas nie zajdą
                odpowiednie zmiany, w psychice przyszłej mamy, pozniej trudno
                pogodzić się z brakiem wolności.... A butla to duza wolnosc. Miałam
                kiedyś srednią przyjemnosc być z moim synkiem w towarzystwie mamy
                ktorej dziecko było starsze od mojego synka o 3 tygodnie (mój wtedy
                miał 4) Mama ta spedziła na tz domowej imprezie całą niedziele bez
                dziecka, popijajac drinki, palac sobie bo dzidzius byl z dziadkami.
                To jest pewne rozwiazanie. Kazdy musi znalesc wlasciwe dla siebie.
                Szkoda tylko dzidziusia bo ono sie na swiat nie prosiło :(
                • paulinad81 Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze 20.02.10, 15:39
                  Wiem,ze to stary wątek,ale czytając niektóre opinie,aż krew się w żyłach gotuje,więc postanowiłam napisać.Może komuś udzielę tym wsparcia.Po pierwsze: wszystkim mamom karmiącym piersią GRATULUJĘ.Super,ze wam się udało.Karmienie naturalne to jedna z piękniejszych rzeczy jaka może kobietę spotkać o ile...uda się bez problemu.Nie oceniajcie innych dziewczyn,którym się nie udało.One i tak mają wystarczające wyrzuty sumienia.Szukają wsparcia,a wy je dołujecie.Postawcie się na ich miejscu.Nikt nie jest idealny.WY też nie.Po drugie: mamy którym nie udało się karmić piersią,nie martwcie sie.Wcale nie jest powiedziane,że jeśli nie karmiłyście pierwszego dziecka,to nie uda się z następnym.Nie dajcie się zdołować i wmówić,że jesteście gorsze. Dlaczego tak się mądrze? Bo mam trójkę dzieci.Pierwsze karmiłam piersią do 12 miesiąca życia.Nie miałam z tym najmniejszego problemu i uważałam tak jak większość "gnębicielek" na forum,że te którym się nie udało są niedoinformowane,niedouczone itp.I coż?Dostałam od życia po nosie.Drugie dziecko karmiłam tylko 3 tygodnie.Mały nie chciał ssać od początku i nie pomagały tu żadne cuda.W trzeciej dobie po porodzie miałam zastój pokarmu,popękały mi brodawki.Koszmar.I nie dam sobie wmówić,że to była moja wina,bo potrafiłam karmić.Wykarmiłam starsze dziecko.Później pomimo moich starań,wizyt w poradniach laktacyjnych itp.dziecko nadal nie ssało prawidłowo,spadało na wadze,ja miałam depresję.Do tego dostałam zapalenia endometrium i musiałam iść do szpitala.Po wyjściu,oczywiście próbowałam dalej karmić,ale na skutek leczenia i stresu(w tym czasie zmarła moja mama)pokarm zanikł.Czułam się okropnie,że nie karmie synka.Z bólem serca dawałam mu butelkę.Ale za to tata był zadowolony,ze może uczestniczyć w karmieniu,a ja mogłam spokojnie odpoczywać po chorobie.Ja miałam straszne doły jeszcze przez cały pierwszy rok życia dziecka.Potem kolejny raz zaszłam w ciąże.Dwa miesiące temu urodziłam trzecie dziecko.Bałam się bardzo,czy tym razem się uda.Udało się.Od samego początku.Dziewczyny,nie oceniajcie tych którym się nie powiodło.Powodów są tysiące.Najłatwiej jest kogoś skrzywdzić,trudniej udzielić wsparcia.Sytuacje są różne.Każdego trzeba zrozumieć.Mamy butelkowe: TRZYMAJCIE SIĘ!!! TEŻ JESTEŚCIE WSPANIAŁYMI MAMAMI!!!
                  • Gość: gość Re: no to rozbiore na czynniki pierwsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.14, 01:25
                    witam ,Ja również miałam wiele problemów z karmieniem piersią .Karmiłam piersią i dokarmiałam butelką a potem już tylko sztucznie (miałam z tego wyrzuty sumienia),ale teraz widzę że nie potrzebnie ,moja córka jest szczęśliwa ,dobrze się rozwija i mogę poświęcić jej więcej czasu(dla mnie karmienie było katorgą,wiecznie popękane sutki,zastoje pokarmu ,ciągłe ściąganie laktatorem,i kolki córki jest alergikiem i cokolwiek zjadłam i tak płakała ,w końcu jadłam tylko chleb z szynką i ziemniaki coraz gorzej się czułam i sama podupadałam na zdrowiu)Nie miałam już na to siły ,bo córka zamiast szczęśliwej matki męczyła się ze mną,odkąd przeszłam na mleko zastępcze(specjalne dla alergików)jest super ,znikły kolki córka jest najedzona i zdrowa ,przesypia cała noc ,a moje macierzyństwo jest piękne.Wcale już się nie zadręczam ,ponieważ nie ważne co je,tylko jak ją wychowam i jakim będzie człowiekiem w przyszłości.Karmienie piersią jest piękne ,mi nie był dane,nie zachęcam do butelki ,ale nie piszcie że takie karmienie to grzech!
    • monzdr A dajcie już sobie spokój! 20.02.10, 16:42
      Dziewczyny,tego tematu nie da się wyczerpać,nikt nikogo nie przekona do swoich
      racji,więc po się niepotrzebnie denerwować?Wszystkie jesteśmy mamami,wszystkie
      kochamy swoje dzieci(tak zakładam).Ja karmię piersią i szczerze mówiąc z
      terrorem laktacyjnym nigdy się nie spotkałam.Po prostu jakoś tak mi się wydawało
      to normalne,że będę karmić piersią,nawet nie myślałam o tym,że po cc mogę mieć
      problemy.I nie miałam.Miałam inne,nie było łatwo,ale udało się.A udało się
      między innymi dlatego,że bardzo tego chciałam.Jeśli jakaś mama nie chce,to nie
      karmi piersią.Ja wychowałam się na butelce,bo moja mama miała zapalenie nerek,a
      kiedyś nie było mowy o przyjmowaniu leków i dalszym karmieniu.Mamę bardzo
      kocham,mam z nią super więź.Ale sama uwielbiam ten kontakt,jaki daje mamie i
      dziecku karmienie piersią.Jeśli jakaś mama tego nie czuje,to efekt będzie
      odwrotny.W końcu mm też jest dla dzieci,a miłość i bliskość to nie tylko
      karmienie.Po prostu ja bardzo lubię to,co naturalne i myślę,że człowiek nigdy
      nie podrobi natury.Ale to jest moje zdanie.Nikogo nie chcę terroryzować.A ze
      swojej strony proszę,żeby mamy karmiące mm nie robiły z siebie ofiar.Jeśli już
      się na coś decydujemy i uważamy,że nasz wybór jest słuszny,to trzymajmy się tego
      i tyle.
      • bracialwieserce Re: A dajcie już sobie spokój! 21.02.10, 20:02
        Z ta "naturalnością" to można by polemizować. Ludzie doprawdy fizjologię mylą z
        naturalnością!
        • monzdr Re: A dajcie już sobie spokój! 21.02.10, 21:14
          To,że próbujesz sprawę zwulgaryzować,nie zmienia faktu,że karmienie piersią jest
          naturalne,a karmienie butelką-sztuczne.
    • paul_ina Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 22.02.10, 12:40
      hej, po pierwsze karmienie piersią nie powinno kojarzyć się z poświęceniem, a
      jeśli już - to tylko z przejściowymi kłopotami. nie daj się zastraszyć
      terrorystkom laktacyjnym, sama podejmij decyzję, ale miej na uwadze też dobro
      synka. nawet najlepsze mleko modyfikowane jest gorsze niż Twój pokarm.

      Moja Mama ciągnęła mnie na drugą stronę niż Twoja - przyjechała i też
      zdiagnozowała, że Młoda się nie najada i zachęcała do częstszego podawania
      butli. Miałam ogromną ochotę ulec, ale ciągle pamiętam pewną statystykę
      dotyczącą mojej rodziny:

      ja - nie karmiona piersią wcale - jedyna w rodzinie mam uciążliwą alergię na
      zboża, trawy i drzewa, ujawnioną w okresie dojrzewania;
      średni brat - karmiony piersią 3 miesiące - jedyny w rodzinie ma astmę;
      najmłodszy brat - karmiony piersią prawie rok - zdrowy jak rydz.

      Wytrwałyśmy przy cycu i jesteśmy z córką bardzo szczęśliwe, Lena siedzi na 97
      centylu, bardzo chcę karmić ją do skończenia roku.
      • myrtille Promocja naturalnego karmienia? 22.02.10, 20:00
        Karmię 26 mc swoją córeczkę. Od zeszłego roku Amelka choruje na białaczkę.
        Nie jestem nawet w stanie opisać ile przykrości, niegrzecznych komentarzy
        spotkało mnie od lekarzy, pielęgniarek. Od zwykłych internistów, pediatrów,
        onkologów, hematologów, chirurgów.
        Jeden lekarz był "za" i 2 pielęgniarki. Karmię swoje kochane, chore dziecko a
        przy każdej wizycie w szpitalu (co kilka dni właściwie) słyszę "Jeszcze?",
        "Przecież pani tam nic nie ma", "Jestem zszokowany w tym wieku", "To fe". To
        jest chyba antypromocja naturalnego karmienia.
        Amelia kocha nasze chwile bliskości, niejednokrotnie pisałam o tym, że pierś
        ratowała Ją podczas kilku rotawirusów załapanych w szpitalu.
        Pomijam już kwestię wartości odżywczych.
        Pierś daje Jej niesamowite poczucie bezpieczeństwa, uspokaja się przy Niej po
        wszystkich punkcjach, narkozach, zabiegach.
        Mimo, że to karmienie bardzo mnie wyczerpuje, jestem z dzieckiem 24h na dobę to
        nie żałuję, że tyle karmię (planem było 6 mc i kropka).
        • monzdr Re: Promocja naturalnego karmienia? 22.02.10, 21:12
          Życzę Twojej córeczce zdrowia,a Tobie wytrwałości,bo nawet nie umiem sobie
          wyobrazić,jak się czujesz.Karmienie piersią to o wiele więcej niż tylko
          pokarm,to niesamowita więź.I mimo problemów i choroby,Ty i Twoja córeczka macie
          taką więź i nikt Wam jej nie odbierze,nawet najbardziej nieprzyjemny lekarz czy
          pielęgniarka.
        • myrtille Errata 23.02.10, 09:45
          Karmię oczywiście prawie 33 mc:)
        • monika_staszewska Re: Promocja naturalnego karmienia? 23.02.10, 10:19
          Ojej jak miło Panią u nas widzieć :)))
          Zwyczajowo pozwolę sobie pozdrowić Całą Rodzinkę :) Pani
          pogratulować wytrwałoś i życzyć niewyczerpanych jej zasobów, a
          Amelce - Dzielności :)
          monika staszewska
          • myrtille Re: Promocja naturalnego karmienia? 23.02.10, 10:36
            Pani Moniko, to dzięki naszej rozmowie wrześniowej jeszcze karmię:)
            Tamto zwątpienie było powodowane zmęczeniem, ale widząc teraz radość Amelki
            cieszę się, że udało mi się "nie uciec".
            Pozdrawiamy również serdecznie:)
            • monika_staszewska Re: Promocja naturalnego karmienia? 25.02.10, 15:23
              Oj, muszę zaprotestować - karmi Pani, dzięki temu, że tak Pani
              zdecydowała :) rozmowa co najwyżej mogła być jednym z punktów
              podczas podejmowania decyzji :)
              jeszcze raz baaaardzo serdecznie pozdrawiam :)
              monika staszewska

              v
    • Gość: Natalia Nie karmię piersią... Czy to grzech? IP: *.internetia.net.pl 04.03.15, 19:12
      Jestem mamą bliźniaków. Tak jak opisano w artykule, przez całą ciążę byłam pewna, że będę karmiła piersią. Niestety to zadanie mnie przerosło i dzieci praktycznie od początku są karmione butelką. Nienawidzę pytań, czy ja karmię piersią. Jakie to ma znaczenie? Dlaczego muszę być "gorszą" mamą?! Wiem, że jestem dla moich dzieci najlepszą mamą na świecie. Karmiąc butelką trzymam dziecko na swoich kolanach, patrzę na nie, uśmiecham się...mam cudowny kontakt z dzieckiem podczas karmienia (i nie tylko). Nie rozumiem skąd to założenie, że karmienie butelką to grzech..ludzie, nie dajcie się zwariować. Miarą czy jest się dobrą matką czy złą jest to, jak zajmuję się dzieckiem na co dzień, jak je pielęgnuję, jak się z nim bawię, jak z nim rozmawiam. A nie czy je mleko z piersi czy z butelki. Podziwiam matki, które karmią piersią. Ja wolałam być szczęśliwą matką karmiącą butelką niż sfrustrowaną matką z zapalonymi piersiami, z pobudkami w nocy co 2h, która swoje żale i niewyspanie będzie przelewała na dziecko. Szanuję i podziwiam matki, które karmią piersią, ale tego samego szacunku oczekuję w stosunku do siebie, bo kocham moje dzieci tak samo najmocniej na świecie, jak matki karmiące piersią.
      • ela.dzi Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 05.03.15, 07:33
        Gość portalu: Natalia napisał(a):

        > Ja wolałam być szczęśliwą matką karmiącą butelką niż sfrustrowaną matką z zapalonymi piersiami, z pobudkami w nocy co
        > 2h, która swoje żale i niewyspanie będzie przelewała na dziecko. Szanuję i pod
        > ziwiam matki, które karmią piersią, ale tego samego szacunku oczekuję w stosunk
        > u do siebie, bo kocham moje dzieci tak samo najmocniej na świecie, jak matki ka
        > rmiące piersią.

        Szanuję wybory wszystkich matek i rozumiem mm w przypadku bliźniaków, ale nie mogę przejść obojętnie wobec takich bzdur. Jak chcesz szerzyć karmienie mm, to nie na tym forum.

        Tia, bo każda matka karmiąca jest sfrustrowana z zapalonymi piersiami, a każde dziecko kp budzi się co 2h całe życie ... A mm to taka cudowna mikstura, która sprawia, że dzieci od razu zmieniają się nie do poznania ... I nie wylewa się żali i niewyspania na dziecko ... Doprawdy zabawne.

        Oczekujesz szacunku, a sama go nie wykazujesz.
        • kjut Re: Nie karmię piersią... Czy to grzech? 05.03.15, 08:53
          Ela spójrz na daty. Redakcja wyciąga stratę artykuły a przez to i stare wątki :)
Pełna wersja