karmienie piersia Tak wazne?

21.03.07, 09:56
Natknelam sie na artykul, ktory mowil o tym, ze dzieci niekarmione
piersia w dziecinstwie czesciej mocza sie w nocy. Jakos nigdy nie bylam
zdania, ze to czy karmimy piersia czy mlekiem z butelki jest Tak wazne,
osobiscie sadze, ze to jakas bzdura jest. Tak samo jak nie mysle, zeby sposob
karmienia wplywal jakos znaczaco na wiez miedzy matka a dzieckiem.

przeczytajcie: kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_178.html
    • kevinp Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 10:21
      różne rzeczy słyszałam i czytałam ale żeby karmienie butelką miało jakiś wpływ
      na moczenie pierwsze słyszę , na więź matki z dzieckiem to sami lekarze sie
      sprzeczają ....co ludzie już nie wymyślą...dla mnie to nie ma nic
      wspólnego...pozdrawiam
    • agnes723 Re. Bzdura 21.03.07, 11:01
      Najważniejsze żeby dziecko było najedzone, wtedy na pewno bedzie uśmiechnięte.
      A czy pierś czy butla to sprawa indywidualna. Co miałyby powiedzieć kobiety
      które z różnych względów nie mogą karmić. Kiedyś przychodziła do mnie
      nawiedzona położna do pierwszego dziecka i straszyła że jeśli nie będę karmiła
      piersią wychowam dewianta albo kryminalistę. Dosłownie tak powiedziała. Byłam
      wtedy bardzo młoda i przerażona bo miałam wielki problem z karmieniem. Dzisiaj
      mój syn wychowany na butelce ma 16 lat bardzo dobrze się uczy, jest spokojny i
      nigdy nie miał problemów z moczeniem nocnym. Teraz mam malutką córeczkę i
      nikomu nie dam sobie wmówić takich bzdur. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo
      dystansu do tego typu nowinek.
      • zona_mi Re: Re. Bzdura 21.03.07, 11:22
        > nawiedzona położna do pierwszego dziecka i straszyła że jeśli nie będę
        karmiła piersią wychowam dewianta albo kryminalistę.

        Poważnie? A ja myślałam, że dewiantów wychowuje się długo karmiąc piersią,
        szczególnie chłopców... ;)))
    • mniemanologia Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:02
      Bardzo mnie wkurza, gdy w "mądrych" artykułach nie piszą konkretnie, czy chodzi
      o karmienie piersią, czy o karmienie mlekiem matki.
      Mój Synek je wyłącznie moje mleko - z butelki. Czy wobec tego, w świetle
      artykułu, będzie się moczył częściej w nocy czy nie?
      Bądź człowieku mądry i zgadnij :/

      Co różnicuje karmienie mlekiem matki z butelki a karmienie piersią?
      - czas (karmienie piersią trwa dłużej)
      - wysiłek dziecka (przy karmieniu z butelki mniej pracuje)
      - bliskość fizyczna
      - ?

      Czy to właśnie te czynniki wpływają na moczenie nocne? Alez skąd. W artykule
      piszą: "Karmienie piersią przynosi tyle korzyści ze względu na rolę spełnianą
      przez określone kwasy tłuszczowe" - a przecież te kwasy tłuszczowe nie znikają
      w momencie przelewania mleka do butelki.
      • slonko1335 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:10
        Nie rozumiem jak możecie pisać, że to bzdura w końcu są to opublikowane
        badania, które kosztoway pewnie niemłe pieniądze i niemało czasu. Badali to
        naukowcy ale oczywiście najłatwiej powiedzieć, że to bzdura nie mając o tym
        zielonego pojęcia.
        • mniemanologia Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:18
          Nie napisaam, ze to bzdura.
          Chodziło mi raczej o to, że artykuł jest beznadziejnie napisany.
          • slonko1335 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:19
            To do kogoś wyżej było...
        • monikaaleksandra Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:23
          Wiadomo, że dzieci karmione sztucznym mlekiem mają gorszy "start" - to chyba
          oczywiste, nie może być nic lepszego dla dziecka niż pokarm matki, który jest
          jednyną odpowiednią formą żywienia. W czasie karmienia przytulamy dziecko, ono
          czuje nasz zapach, poza tym w czasie karmienia pierś wydziela specyficzny
          zapach, który ummie odczytać tylko dziecko - jest to dla niego sygnał, że jest
          bezpieczne, że jest blisko matki i nic mu nie grozi.
          Pokarm pity z piersi zawsze jest lepszy niz ten odciągany do butelki - nie
          podgrzewa się go, nie niszczy delikatnych substancji w nim zawartch ( jednak
          temperatura to zawsze temperatura). Lekarz ginekolog, który mnie prowadził w
          czasie ciąży mówił, że w matczynym mleku są substancje tak krótko "żyjące", że
          już po kilku, kilkunastu minutach od odciągniecia nie ma po nich śladu,
          rozpadają się. To jakiś rodzaj przeciwciał. Mogą "przeżyć" tylko w transporcie
          pomiędzy piersią a ciałem dziecka. Wydaj się to nieprawdopodobne, a jednak coś w
          tym jest.
          O sztucznym mleku szkoda gadać, powinno być stosowane tylko w sytuacji gdy
          kobieta naprawdę nie może karmić naturalnie. To ostateczność. Białka z mleka
          krowiego to naprawdę nie jest pokarm dla ludzkich osesków.
          • malwisienia Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:29
            monikaaleksandra napisała:

            > Wiadomo, że dzieci karmione sztucznym mlekiem mają gorszy "start" - to chyba
            > oczywiste,

            twoje pewnie prezydentem zostanie



            nie może być nic lepszego dla dziecka niż pokarm matki, który jest
            > jednyną odpowiednią formą żywienia. W czasie karmienia przytulamy dziecko, ono
            > czuje nasz zapach, poza tym w czasie karmienia pierś wydziela specyficzny
            > zapach, który ummie odczytać tylko dziecko - jest to dla niego sygnał, że jest
            > bezpieczne, że jest blisko matki i nic mu nie grozi.

            owszem , pewnie dlatego że butelka do karmienia jest przywiązana do 3-metrowego
            kija, co by zwiększyć dystans między matką a dzieckiem


            > Pokarm pity z piersi zawsze jest lepszy niz ten odciągany do butelki - nie
            > podgrzewa się go, nie niszczy delikatnych substancji w nim zawartch ( jednak
            > temperatura to zawsze temperatura). Lekarz ginekolog, który mnie prowadził w
            > czasie ciąży mówił, że w matczynym mleku są substancje tak krótko "żyjące", że
            > już po kilku, kilkunastu minutach od odciągniecia nie ma po nich śladu,

            może mu się ze spermą pomyliło

            > O sztucznym mleku szkoda gadać,

            masz rację, słyszłam że arszeniku dodają do niego
            • iza_79 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:40
              leze :DDDDDDDDD
            • kubus_06 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 12:49

              Jesli chodzi o karmienie butelka to mi sie wydaje, ze mozna wytworzyc taka
              sama bliskosc miedzy matka a dzieckiem. Przeciez wtedy tez matka tuli dziecko,
              ono czuje cieplo matki, wie ze jest bezpieczne
            • ewcia1980 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 13:08
              :)))
              malwisienia, naprawde dzieki :))) dawno sie tak nie ubawiłam :)
              no nic, ide powycierac monitor :)
              pozdrawiam
              Ewelina
          • czarny.kot997 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:58
            monikaaleksandra napisała:


            "Lekarz ginekolog, który mnie prowadził w
            > czasie ciąży mówił, że w matczynym mleku są substancje tak krótko "żyjące", że
            > już po kilku, kilkunastu minutach od odciągniecia nie ma po nich śladu,
            > rozpadają się. To jakiś rodzaj przeciwciał. Mogą "przeżyć" tylko w transporcie
            > pomiędzy piersią a ciałem dziecka. Wydaj się to nieprawdopodobne, a jednak
            coś"
            Tak, jak ja lubie jak lekarze wypowiadaja sie o biologii molekularne tudziez
            biochemii o ktorych pojecia nie maja. juz dawno takich bzdur nie slyszalam. ja
            na codzien pracuje z przeciwcialami i wierz mi mozna je przechowywac w
            zaleznosci od bufforu w -20°C lub 4°C przez lata. Na czym niby mialby polegac
            ten lepszy "start" twojego dziecka-czy naprawde sadzisz, ze im dluzej bedziesz
            karmila piersia, tym madrzejsze bedzie twoje dziecko? Ja myslalam, ze to geny i
            wychowanie odgrywaja najwazniejsza role, ale moze znowu ja sie nie znam. Co do
            karmienia butelka to przy tym tez sie dziecko przytula, tez dziecko czuje
            zapach matki lub ojca- i szczerze mowiac jak patrze na swojego 3 tygodniowego
            syna to nie wydaje sie on szczegolnie zestresowany butelka, wlasnie spi
            smacznie i spokojnie :)
            " O sztucznym mleku szkoda gadać, powinno być stosowane tylko w sytuacji gdy
            > kobieta naprawdę nie może karmić naturalnie. To ostateczność. Białka z mleka
            > krowiego to naprawdę nie jest pokarm dla ludzkich osesków."
            to ty moze poczytaj cos o mleku modyfikowanym, wspolczesnym, nie tym zprzed 30
            lat, bo widze duze braki w informacji. Moja starsza corka tez wychowala sie na
            mleku modyfikowanym (bo tych 2 tygodni,kiedy karmilam piersia to nawet nie ma
            co nadmieniac) i jest zdrowa, inteligentna, bez alergii i bardzo rzadko
            choruje, wiec chyba tak najgorzej nie jest musisz przyznac, bo znam np., wiele
            dzieci karmionych piersia z taka iloscia alergi, ze szkoda gadac, wiec moze nie
            genaralizujmy.
        • joan2705 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:51
          slonko1335 napisała:

          > Nie rozumiem jak możecie pisać, że to bzdura w końcu są to opublikowane
          > badania, które kosztoway pewnie niemłe pieniądze i niemało czasu. Badali to
          > naukowcy ale oczywiście najłatwiej powiedzieć, że to bzdura nie mając o tym
          > zielonego pojęcia.


          Dawniej ludy pierwotne traktowaly czarownikow jako wszystko wiedzace wyrocznie,
          a teraz w czasach wspolczesnych role czarownikow przejeli naukowcy - moga
          wymyslec kazda bzdure i ludzie im uwierza kosztem nawet zdrowego rozsadku.
          • slonko1335 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 12:01
            joan2705 napisała:


            > Dawniej ludy pierwotne traktowaly czarownikow jako wszystko wiedzace
            wyrocznie,
            >
            > a teraz w czasach wspolczesnych role czarownikow przejeli naukowcy - moga
            > wymyslec kazda bzdure i ludzie im uwierza kosztem nawet zdrowego rozsadku.

            A natura tak nas beznadziejnie stworzyła, że to mleko którym karmią wszystkie
            ssaki to zupełnie niepotrzebne jest....
            • joan2705 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 12:16
              Nie pisze o mleku tylko o slepym zaufaniu we wszystko co mowia lekarze czy
              naukowcy. Wiem, ze na czyms swoja wiedze opieraja, ale skoro co jakis czas sami
              zmieniaja swoje teorie "w swietle najnowszych badan" to znaczy, ze nie sa
              nieomylni.
              • slonko1335 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 12:34
                Sorki chyba @ się zbliża i jakaś zaczepna jestem...:(
              • czarny.kot997 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 13:12
                joan2705 napisała:

                "> Nie pisze o mleku tylko o slepym zaufaniu we wszystko co mowia lekarze czy
                > naukowcy. Wiem, ze na czyms swoja wiedze opieraja, ale skoro co jakis czas
                sami
                >
                > zmieniaja swoje teorie "w swietle najnowszych badan" to znaczy, ze nie sa
                > nieomylni."
                to ja teraz stane w obronie naukowcow, bo czesto to nie naukowcy sa winni takim
                teoriom. Kiedy ktos mowi o "najnowszych badaniach" to ja chce jeszcze wiedziec:
                nazwiska autorow, tytul publikacjii i gdie zostala opublikowana, bo niestety
                czesto jak ktos chce miec mocny argument popierajacy wlasna teorie to
                mowi "naukowcy/badania wykazali(y)...", a okazuje sie, ze albo takie badania
                nie istnieja, albo zostaly wykonane przez "samozwanczych" naukowcow i nie maja
                zadnego pokrycia w dowodach i/lub statystyce. Jak ja sobie sama publikacji na
                PubMed nie moge przeczytac i przeanalizowac, bo jej tam zwyczajnie nie ma to
                odrazu rezygnuje z dalszej dyskusji, bo to nie ma sensu.
          • bozena775 Re: karmienie piersia Tak wazne? 07.08.07, 21:50
            A może role tych czarowników przejeli producenci tych wszystkich mieszanek dla
            dzieci . Jeszcze łądne parę lat temu było mozna policz na palcach ile kobiet
            karmiło butelką bo mieszanki były trudno dostepne a teraz wybierać i przebierać
            w tych sztucznych mlekach. Wiadomo matki które karmią butelka nie napiszą,że
            jednak piers jest najlepsza tylko będą bronić swojego "że butelka to tak samo
            jak piers"
        • agnes723 Re:Bzdura 22.03.07, 09:22
          Piszę bzdura bo właśnie mam pojęcie i to nie tylko zielone:) Nie jestem
          przeciwniczką karmienia piersią,ale naukowcy średnio co jakiś czas zmienają
          zdanie, w końcu za coś biorą pieniądze. Uważam że jeśli kobieta chce, ma
          pokarm, sprawia jej to przyjemność to super. Na pewno pokarm matki ma coś czego
          nie ma sztuczny. Moja córka była karmiona 2 m-ce. W tym czasie dostała straszne
          uczulenie. Musiałam odstawiać po kolei wszystkie produkty a poprawy nie było.
          Budziła się co 2 godz. Byłam wiecznie głodna, zmęczona i zła i zmartwiona bo
          cała jej buzia była w krostach, mała ciągle głodna, płacząca. a ja już miałam
          ograniczone wszystko. W końcu poddałam się. Dałam mieszankę. Po tyg nie było
          śladu uczulenia, ja zaczełam się uśmiechać i czerpać radość z karmienia. Moja
          córka była w końcu najedzona i spokojna. A teraz na koniec pomyślcie- wszyscy
          widzą same korzyści w mleku matki bo to natura i to jest fakt. Tylko kiedyś ta
          natura była bardziej eko. W obecnych czasach kobieta ma do czynienia z taką
          chemią, dosłownie we wszystkim, w pokarmach, kosmetykach, to wszystko przenika
          do mleka matki . Przecież skoro najemy się kapusty i dzidzia płacze to znaczy
          że wszystko tam może przeniknąć wraz z tym co jemy. Azotany w wędlinach,.itp
          Takie jest oczywiście tylko moje zdanie i absolutnie nie krytykuje zagorzałych
          zwolenniczek karmienia piersią. Najważniejsze to postępować zgodnie ze swoimi
          przekonaniami. Pozdrawiam.
          • kropkaa Re:Bzdura 16.08.07, 01:19
            Rozumiem, że mleko modyfiowane tej chemii zaś nie zawiera???
            Samo się rozbija na mniejsze cząsteczki laktozy dostosowane do
            człowieka nie cielaka, z płynu cudownie przeistacza się w proszek,
            dodane witaminy i żelazo to też sama natura... A krowa się pasła na
            ekotrawie, oddychała świeżym powietrzem, zaś wszystkie wiadra i
            rury, przez które mleko przeszło o chemicznych środkach czystości
            nawet nie słyszały...
    • mamajulki080506 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:53
      No coz teraz jest moda na karmienie piersia, wczesniej byla moda na karmienie
      butelka...
      co jakis czas we wszystkich dziedzinach zycia jest zwrot o 360 stopni...
      Karmie juz 10,5 mca, bo:
      - bardzo to lubie
      - mam duzo pokarmu
      - nie mam zadnych problemow z tym zwiazanych (poza kolkami malej, ale one
      podobno przy butelce tez sie zdarzaja)
      -nic mnie to nie kosztuje
      -malej to odpowiada
      -mowia, ze to jest dla niemowlaka najzdrowsze
      -tak wymyslila natura

      Jesli chodzi o te"krotko zyjace przeciwciala" to po studiach chemicznych moge
      ppowiedziec, ze przeciwciala to bialka, a one nie zgina podczas transportu
      mleka do butelki, ani podczas podgrzewania tego mleka (no bo go przeciez nie
      gotujemy)
      Natomiast bliskosc matki z dzieckiem to nie tylko karmienie piersia...jesli
      ktos traktuje karmienie piersia, jako przykry obowiazek, to chyba lepiej jest
      karmic z przyjemnoscia, przeciez dziecko wyczuwa emocje matki...
      • mamajulki080506 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 11:55
        mialam na mysli karmienie butelka z przyjemnoscia
    • ewcia1980 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 13:03
      Karmienie piersią jest ważne i nie ma co ukrywac, ale wcale nie oznacza to, ze
      kobieta która nie karmi piersia robi jakąś niewyobrazalna krzywde swojemu
      dziecku.

      Ekspertem nie jestem ale jedyne co do mnie przemawia to to, ze mleko matki
      zapewnia dziecku lepsza odpornośc.
      A inne rzeczy to w wiekszosci bzdury.
      Mojego męża mama piersia nie karmiła wcale i nie jest on specjalnie chorowity,
      słabowity, mało inteligentny i z zaburzeniami emocjonalnymi.

      ja corke karmilam piersia tylko 1,5 miesiaca. chciałam dłuzej ale nie wyszlo.
      na poczatku miałam straszne poczucie winy, bo naokragło słyszałam opinie
      róznych tyranek laktacyjnych jak robie źle, ze przechodze na butelke.
      a z perspektywy czasu (moze i niedługiego) widze, ze była to dobra decyzja.
      relacje z dzieckiem mam teraz lepsze niz podczas karmienia, ktore było dla mnie
      frustrujace. a co dziecku z matki, ktora jest ciągle rozdrazniona, niewyspana i
      poddenerwowana, bo nie radzi sobie z karmieniem.

      a karmic piersia wolałabym chociazby z tego powodu, ze ... jest tansze.

      pozdrawiam
      Ewelina
      • kofkak Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 13:23
        Zastanawiam się dlaczego koleżanka Mika_p sie jeszcze nie wypowiedziała. Ona
        naprawde wie dużo na ten temat. Można by powiedzieć, że jest doświadczoną
        specjalistką :)
        • mika_p Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 20:11
          Bo koleżanka Mika_P pracuje w tym tygodniu od 8 do 16 i jedyny kawałek
          internetu, na jaki ma tam czas, to google w celach służbowych, a i to nie
          codziennie.
          Jestem usprawiedliwona?
      • kaisa25 Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 13:38
        "a co dziecku z matki, ktora jest ciągle rozdrazniona, niewyspana i
        poddenerwowana, bo nie radzi sobie z karmieniem"

        wlasnie o matkach sie zapomina, a przeciez jesli matka jest szczesliwa i
        zadowolona to dziecko bedzie szczesliwsze i bardziej zadowolone, ono wyczuwa
        nastroje mamy. ale przeciez w naszym kraju to liczy sie godnosc dziecka nawet
        nienarodzonego, a nie matki. a co dziecku po godnosci jesli bedzie glodne,
        chore, bezdomne, no i bez milosci mamy?
    • bialka Re: karmienie piersia Tak wazne? 21.03.07, 20:46
      Pomijając "najnowsze badania", do mnie przemawia podstawowy argument za
      karmieniem piersią: natura tak to wymyśliła, nie wynalazcy, lekarze, naukowcy,
      to naturalny pierwotny mechanizm. Idealny skład, droga podania (pijąc mleko z
      piersi dziecko otrzymuje pokarm "w odpowiedniej" kolejności: najpierw picie,
      potem bardziej tłuste mleczko do najedzenia, odciądnięte jest wymieszane).Nawet
      najnowocześniejsze mieszanki starają się doścignąć mleko matki, one dążą do tego
      ideału, a nie go ulepszają. To są fakty. Inna rzecz, czy kobieta chce, lubi,
      może karmić piersią. To już jest jej indywidualny wybór. Nie można jednak
      zaprzeczyć, że nie ma lepszego pokarmu dla niemowląt niż ten od mamy. Warto więc
      robić wiele żeby kobiety zachęcić do karmienia piersią, ale nie terroryzować.
      • katrint Re: karmienie piersia Tak wazne? 22.03.07, 08:49
        Milion dyskusji już się na ten temat odbyło.Ja bardzo krótko karmiłam
        piersią ,bo sobie zwyczajnie nie radziłam.Dziecko mam super sympatyczne i
        zadolone z zycia,nie wyglada na takie co start miało gorszy hehe cokolwiek to
        znaczy:))
        Strasznie mnie zawsze wkurzało u kobiet karmiących piersią to ich chorobliwe
        trzymanie się wersji , że to najlepsze co moga dziecku dać.No sorry ale jest
        milion innych rzeczy,wazniejszych dla dziecka niż ten cholerny cycek w dzióbku:P
        Malwisienia, cudnie to wszystko napisałaś, z ust mi to wyjełaś, chyba zostanę
        twoją fanką:)
    • kostruszka Re: karmienie piersia Tak wazne? 22.03.07, 09:34
      To karmienie piersią już mi bokiem wyłazi!
      Oto moje dwa podejścia:
      1. starsza córeczka (sześć lat temu)- na początku kłopoty z laktacją, nawały,
      problemy z brodawkami (każde karmienie z zaciśniętymi z bólu zębami mimo
      nakładek aventu), potem wyszła skaza białkowa, a właściwie nietolerancja
      laktozy, ale karmiłam dalej. Mimo mojej drastycznej diety z córeczki płatami
      schodził naskórek, miała kosmiczne biegunki, chlustające wymioty, spadała z
      wagi, więc trzech niezależnych lekarzy zaleciło koniec karmienia piersią i to z
      godziny na godzinę, bo małej groził szpital z powodu odwodnienia. Przypłaciłam
      to depresją (pierwsze trzy doby całe przepłakałam), a także problemami z
      piersiami, bo żaden z konowałów nie dał mi nic na wstrzymanie laktacji tylko
      kazali się BANDAŻOWAĆ!!!. Mimo odciągania ból piersi niewyobrażalny a z mojego
      biustu zrobiły się dwa naleśniki. W dodatku dostałam jakiejś schizy na punkcie
      mojego biustu, przez dwa lata spałam w biustonoszu, a mąż nie miał prawa go
      dotykać (zresztą seks też w stanku).
      No nic, jakoś przezyłam... W zeszłym roku zaszłam w ciążę, w styczniu urodziłam
      synka. bałam się samego tematu karmienia, ale mialam bardzo dobre nastawienie,
      byłam optymistką, ale do czasu ...
      2. synek - na początku mały nie chciał ssać, budzenie i tarmoszenie go przez
      położne w szpitalu rozdzierało mi serce... W szpitalu przeżyłam nawał, ale to
      nie było najgorsze. W domu okazało się, że mam mało pokarmu, synek szarpał
      pierś, płakał, mleka było bardzo mało, ale się zaparłam - przecież to najlepsze
      dla dziecka, więc w domu pojawiły się herbatki, ziółka, stosowałam homeopatię,
      odciąganie (w bólu jestem w stanie odciagnąć 10 - 20 ml), piłam litry płynów,
      przystawiałam co godzinę. Trochę się poprawiło, ale właśnie wtedy zachorowałam
      na grypę - czterdzieści stopni gorączki, ale przystawiałam dalej, butle stały w
      kącie, zresztą on nie umie z nich pić, liże tylko smoczek. Znowu dziecko płakało
      przy piersi, ale nie chciałam dać sztucznego. Ważenie co kilka dni, bo słabo
      przybierał (najlepiej w pierwszym mies. teraz coraz gorzej), mój stres i płacz.
      Jakoś przetrwaliśmy, wyzdrowiałam, ucieszyłam sie, ze mleka jest więcej, mały
      ładnie ssie, już nie płacze. Wczoraj ważenie i załamka - przez 4 dni przybrał
      tylko 30 g!!! Popłakałam się znowu, nie spałam pół nocy.
      Mam dość!!!!
      Napisałam to po to, by osoby, które krytykują mamy niekarmiące piersią
      zrozumiały, ze czasami karmienie naprawdę jest trudne, że to NIEPRAWDA, ze każda
      kobieta moze wykarmić swoje dziecko.
      jak można mówić cudownej więzi między matką, która ze łzami w oczach wpycha
      sutek do buzi dziecka, a ono ciągnie go, szarpie i płacze z głodu, bo mu nie
      leci????
      • agnes723 Re: Podziwiam 22.03.07, 10:24
        Zgadzam się w zupełności,cudowna więź po nieprzespanych nocach z krwawiącymi
        brodawkami, głodnym dzieckiem? Muszę przyznać że jestem pełna podziwu dla
        ciebie dziewczyno bo i tak wytrzymałaś i podjęłaś walkę. Nie martw się na
        piersi na szczęście świat się nie kończy. Nakarm malucha wylecz brodawki i
        ciesz się macierzyństwem bo ono ma tysiące innych fajnych barw. Pozdrawiam
        serdecznie.
        • ancia2 Re: Podziwiam 07.08.07, 12:41
          -jak można mówić cudownej więzi między matką, która ze łzami w
          oczach wpycha
          sutek do buzi dziecka, a ono ciągnie go, szarpie i płacze z głodu,
          bo mu nie
          leci????

          przezywam dokładnie to od kilku tygodni czyli od porodu.
          pierwsze dziecko karmiłam tylko 2 tyg.miałam mała depresję i mysle
          że to było powodem całkowitego zaniknięcia pokarmu.później mialam
          straszne poczucie winy że jestem złą matką że nie potrafię wykarmic
          własnego dziecka i nie pomagały mi komentarze otoczenia `że to tylko
          sprawa psychiki i gdybym chciała to bym mogła`
          kiedy przestałam już sięnimi przejmowac okazało się, że dopiero przy
          butelce dowiedziałam się jak to jest byc mama przepełnioną miłoscią
          i radoscią, zadowoloną z życia.
          od początku drugiej ciąży wiedziałam, że bede karmic piersią i to
          dlatego bo sama tak chce i tyle!!!
          jednak teraz mysle że może po prostu ja się nie nadaje na to całe
          karmienie. moja córka ma 2 msc cały czas ją karmie nie będę już
          pisała o problemach jakie się z tym wiążą bo każda z was je
          doskonale zna- nie jest łatwo ale ok, nie musi byc łatwo.
          problem w tym że ja szczerze nie lubie wrecz nie cierpie karmic, nie
          odczuwam błogiej przyjemnosci patrzac jak mala ssie piers, powiem
          wiecej drazni mnie to wszystko.robie to tylko i wyłącznie dlatego bo
          ponoc tak jest lepij dla dziecka, ale czy na pewno?z
          niecierpliwoscią odliczam czas do dnia kiedy w końcu przestane
          karmic i będę znowu szczęsliwą mamą. czy jestem zła?sama już nie
          wiem, jestem załamana
      • czarny.kot997 Re: Do kostruszka 22.03.07, 10:48
        pisze, bo bardzo mnie poruszylo to co napisalas, pewnie dlatego, ze sama mialam
        straszna depresje poporodowa z powodu karmienia. Ja juz kilka lat przed ciaza
        wiedzialam- jasna diagnosa po USG, mamografi i latach leczenia hormonalnego, ze
        z powodu schorzenia najprawdopodobniej nie bede mogla karmic z braku mleka.
        mimo tego nastawilam sie w pierwszej ciazy (bylam mloda i glupia:)), ze jednak
        bede, bo to przeciez najlepsze dla dziecka, a ono takkie wyczekane i ja je tak
        kocham, wiec przeciez "musze". Oczywiscie poinformowalam personel medyczny w
        szpitalu o diagnozie i o tym, ze jednak sprobuje, bo to dla mnie wazne.
        Umeczylam sie strasznie, mala plakala a do mnie nie docieralo dlaczego, ale w
        kolo mi wszyscy w szpitalu powtarzali, ze trzeba, ze zdrowo-malej nie chcieli
        dokarmic mlekiem modyfikowanym, bo tylko matczyne mleko najlepsze...itd. w
        koncu z wazenia wynikalo, ze ja faktycznie mam tego mleka bardzo malo i mala
        sie drze bo jest glodna, a pielegniarki jako terrorystki laktacyjne stwierdzily
        tylko "no wie pani tego mleka to powinno byc przynajmniej dwa razy tyle"... i
        sobie poszly. No wiec ja w swojej bezsilnosci siadlam i zaczelam plakac, tak
        jak jeszcze nigdy w zyciu i to trwalo 2 dni, az moja mama mnie z tego wyrwala,
        mowiac "dziecko pakoj manatki i jedziemy do domu, bo oni cie tu tylko w
        depresje wpedzaja, ja was wszystkich czworo dokarmialam butelka i co? i nic". W
        domu jeszcze probowalam karmic, sciagac laktatorem, bo podajac sztuczne mleko
        czulam sie jakbym wyrzadzala dziecku krzywde, ale tylko przyplacilam to
        strasznym zapaleniem, bolem i 40°C goraczka. powiem tylko, ze na butelce
        dziecko sie uspokoila, dobrze spalo przez cala noc, zaczelo szybko przybierac
        na wadze. dzisiaj jest 6-letnia inteligetna, zdrowa dziewczynka.
        Teraz bedac w drugiej ciazy nastawilam sie psychicznie na terror laktacyjny ale
        juz wiedzialam, ze ile bede mogla bede karmila, reszte butelka i nie dam sie
        zwariowac. Tylko, ze tutaj nagle zaskoczenie-terroru nie bylo. wrecz
        przeciwnie, ciagle slyszalam "prosze sie nie stresowac, ile bedzie pani mogla
        karmic to dobrze reszte dokarmimy." kiedy sciagalam pokarm laktatorem a tam
        marne kilka mililtrow pielegniarki powtazaly mi tylko " nie wazne ile jest,
        kazda kropla sie liczy, kazda jest wazna, tylko prosze sie nie denerwowac,
        trudno. i prosze nie za mocno i nie zadlugo (tylko 15min)sciagac laktatorem lub
        karmic, bo potem bedzie bolalo, sutki sie ponadrywaja a bol jest najwiekszym
        wrogiem matki karmiacej, ktora ma byc szczesliwa. " i tak w kolko, pomagaly mi,
        doradzaly i ciagle powtarzaly, ze to wspaniale, ze probuje, ze to
        najwazniejsze, ze synek widac ze ssie dobrze i to lubi. I okazalo sie, ze te
        dwa tygodnie, ktore karmilam (potem mleko niestety sie skonczylo, dokladnie tak
        jak za pierwszym razem) byly bezbolesne i bezstresowe. Tak jak mi poradzono
        dawalam synowi najpierw jedna piers potem druga a potem do sytosci butelke.
        zrozumailam, ze karmic mozna z przyjemnoscia i bez wyrzutow sumienia. jestem
        wdzieczna tym pielegniarkom za pomoc, za ludzkie i profesjonalne podejscie.
        pozdrawiam
        czarny kot
        • kokardka_80 to i ja 2 grosze.... 22.03.07, 11:21
          Eh, było tych dyskusji na ten temat było. Zawsze jakoś ów temat podwyzsza u
          wielu ciśnienie. Ja to się tak zastanawiam nad tą odpornością i sama juz nie
          wiem. Wokół siebie mam mamy karmiace swoim mlekiem i "puszkowym" :) i z tą
          odpornoscią naparwdę róznei bywa. Jedna karmi już ponad rok i dziecko mialo z 3
          razy antybiotyk, inna krótko i dziecko nie choruje. I naparwdę mam wokół siebie
          kilka takich przykładów. Może matkom zbyt mocno się wmawia, że mleczko
          uodparnia dziecko, a na inne rzeczy nie zwraca się uwagi? Inne "rzeczy", które
          by podniosły odporność. Przykład. Mam koleżankę, której mała ma 4 miesiące.
          Karmi Ją piersią, bo to najlepsze i najdłużej i tralalala. A na spacerki
          (chociaż mieszka w domku, a nie jak np. ja na 4 pietzre bez windy) wychodzi
          baaaardzo rzadko. I co? Mała właśnie jest na antybiotyku. Może mleczko mamy
          podnosi odporność (pewnie tak jest, skoro zbadane), ale tez inne wymiary na
          zdrowie dziecka się składają. Aha, któraś pisała o tym, że już nie zyjemy w
          świecie eco i to, czym się otaczamy pzrenika do mleka. Cos w tym musi być.
          Kilka miesiecy temu przeczytałam (chyba w Wyborczje) taki mini teksći (kilka
          dosłownie zdań), że są robione badania w Niemczech iz nich wynika, że mleko
          matki nie jest takie super, bo "zanieczyszczone" właśnie tą chemią, którą m.in.
          spozywamy. To ja tyle. Pozdrawiam. :)
        • kostruszka Czarny Kocie! 22.03.07, 11:38
          Wiem, ze kobiet mających problemy z laktacją jest bardzo dużo, ale najczęściej
          przeżywają swoje niepowodzenie w samotności, bo niewielu ludzi je rozumie. Mnie
          najbardziej wkurza fakt, ze niekarmienie piersią staje się sprawą wstydliwą,
          prawie jak syfilis czy inna cholera (przepraszam za ostre słowa, ale tak
          zaczynam to odbierać). A pytanie obcych osób "czy karmi pani piersią?" też mi
          działa na nerwy, bo to przecież jest moja intymna, osobista sprawa.
          W każdym razie ja już podjęłam decyzję - dzisiaj wyruszam na poszukiwanie dobrej
          butelki (avent synkowi nie podchodzi), może masz jakieś sugestie? Nie zamierzam
          przerywać kar. piersią, ale nie pozwolę by synek zachorował z powodu mojego
          fanatycznego podejścia do karmienia naturalnego. pozdrawiam.
          • czarny.kot997 Re: Czarny Kocie! 22.03.07, 12:05
            mnie to pytanie o karmienie tez doprowadza do szalu, czy ja sie kogos pytam ile
            razy w tyg. ma sex?, bo to przeciez rownie intymne pytanie! Prawda o mleku jest
            taka, ze faktycznie jest ono optymalne, ALE wtedy kiedy matka sie optymalnie
            odzywia ( a ile takich jest?). Natomiast mleko modyfikowane jest zawsze takie
            samo i jest skladem zblizone do optymalnego skladu mleka matki. My uzywamy
            butelek NUK- maja teraz taka nowa serie z szerokimi butelkami i szerokimi
            smoczkami, zeby byly podobne "anatomiczna objetoscia" do piersi; smoczki dla
            niemowlakow maja bardzo male dziurki, zeby bylo "jak u mamy" i pokarm dobrze
            sie mieszal ze slina, co polepsza trawienie. Co do mleka to i przy pierwszym
            dziecku i teraz uzywamy Aptamil1 Milupy-jest skladem bardzo podobny do mleka
            matki, zawiera dodatkowo probiotyka stymulujace rozwoj flory jelitowej-
            wspomaganie odpornosci, zawiera dlugolancuchowe nienasycone kwasy tluszczowe
            (pojedynczo i wielokrotnie)-potrzebne do rozwoju mozgu, komorek nerwowych i
            wzroku, proteiny podobne do tych w mleku matki i nie zawiera sacharosy. Aptamil
            jest w wersjach PRE, 1, 2 i 3- w zaleznosci od wieku dziecka. Mamy o nim
            naprawde bardzo dobre zdanie-nie wiem czy jest bezposrednio do kupienia w
            aptekach w polsce, ale jesli nie to na pewno mozna go zamowic.
            zycze powodzenia, mam nadzieje, ze moglam pomoc. Przede wszystkim ciesz sie
            dzieckiem i NIGDY nie daj sobie wmowic, ze jestes zla matka, bo nie karmisz
            dziecka piersia. Ty masz byc szczesliwa, zrelaksowana mama, a wtedy i Twoje
            dziecko takie bedzie
            pozdrawiam
            czarny kot
            • aga_bee Re: Czarny Kocie! 24.08.07, 10:26
              haha pamietaj ze ciezarna a potem matka karmiaca, to juz nie jest
              osoba niezalezna tylko wlasnosc ogolu:) ludzie czuja sie upowaznieni
              do najrozniejszych komentarzy i pytan nawet intymnych.
              ja jestem przed porodem, ale JUZ mnie zadreczaja pytaniami:"jak
              bedziesz karmic? no oczywisice piersia prawda?" itd. a jak mowie
              (nie wiem jak bede karmic, chce probowac piersia) dla przekory ze
              butelka, to od razu sa AWANTURY z okreslaniem mniewyrodna matka
              wlacznie!!!!

              ja zawsze mowie ludziom: "moje cycki i moje dziecko to moja sprawa.
              i skoro Pani sie mnie pyta o moje cycki to ja tez sie teraz spytam o
              Pani. albo skoro juz sie tak intymnie pytamy to moze porozmawiamy o
              seksie?" wierz mi, ze kobity zawsze zatyka i przestaja glupio gadac,
              ale jednoczesnie mam swiadomosc, ze nie rozumieja, ze to nie jest
              ich sprawa i nic je to nie uczy:(
          • olinek11 Kostruszka 22.03.07, 12:17
            my używalismy (przy pierwszej córce) i teraz także używamy butelek dr. Brownsa
            (przykładowa strona)
            www.allegro.pl/item177796090_dr_browns_butelka_antykolkowa_237ml_waska_nowa.html
            są różne, my mamy tą wąską i moim zdaniem sprawuje sie rewelacyjnie, córy nie
            miały w ogóle kolek
    • salezja Re: karmienie piersia Tak wazne? 22.03.07, 12:34
      Przeczytałam tylko początek, jak dla mnie kompletna bzdura. Dzieci się moczą w
      nocy, gdy są zestresowane lub chore i w to uwierzę. Natomiast co do karmienia
      piersią- tak to jest bardzo ważne, ale dla dzieci i dla tych, którzy to mogą
      robic, bo natura czy inne czynniki im w tym nie przeszkodziły. Ja jestem akurat
      z mam butelkowych i nie mam problemu z więzią jaka łączy mnie z moją słodką
      córeczką. I nigdy nie dałabym sobie wmówic, że jestem przez to gorsza czy inna.
      • ankaaa71 Re: karmienie piersia Tak wazne? 22.03.07, 13:21
        Zgadzam sie w 100%. Tez jestem z butelkowych i jestem bardzo blisko z moimi
        chlopcami. Wiez z dzieckiem buduje sie przede wszystkim poprzez rozmowe,
        spedzony razem czas, okazanie dziecku zrozumienia, pełnej gotowości do pomocy.
        Sposob karmienia ma znaczenoie znikome.
        • aga25252 Re: karmienie piersia Tak wazne? 22.03.07, 14:46
          ja wykarmiłam pierwszego syna tylko piersia,ale długo zdarzało mu sie zrobic
          siusiu w nocy.tak wiec to chyba nie ma zadnego wpływu.pozdrawiam
          • baby2104 Re: karmienie piersia Tak wazne? 22.03.07, 15:08
            Nie wiem, ale miałam strasznego doła, gdy probowalam odstawić... Uwielbiam
            paczyc jak je z cycusia. Dla niej to chyba też jest ważne, bo się cieszy, jak
            podnoszę bluzkę... Przykro mi, że muszę męczyć się ze sztucznymi mieszankami i
            nutritonem, bo moje mleczko jej nie sluzy :>
            • ancia2 Re: karmienie piersia Tak wazne? 07.08.07, 12:57
              -jak można mówić cudownej więzi między matką, która ze łzami w
              oczach wpycha
              sutek do buzi dziecka, a ono ciągnie go, szarpie i płacze z głodu,
              bo mu nie
              leci????

              przezywam dokładnie to od kilku tygodni czyli od porodu.
              pierwsze dziecko karmiłam tylko 2 tyg.miałam mała depresję i mysle
              że to było powodem całkowitego zaniknięcia pokarmu.później mialam
              straszne poczucie winy że jestem złą matką że nie potrafię wykarmic
              własnego dziecka i nie pomagały mi komentarze otoczenia `że to tylko
              sprawa psychiki i gdybym chciała to bym mogła`
              kiedy przestałam już sięnimi przejmowac okazało się, że dopiero przy
              butelce dowiedziałam się jak to jest byc mama przepełnioną miłoscią
              i radoscią, zadowoloną z życia.
              od początku drugiej ciąży wiedziałam, że bede karmic piersią i to
              dlatego bo sama tak chce i tyle!!!
              jednak teraz mysle że może po prostu ja się nie nadaje na to całe
              karmienie. moja córka ma 2 msc cały czas ją karmie nie będę już
              pisała o problemach jakie się z tym wiążą bo każda z was je
              doskonale zna- nie jest łatwo ale ok, nie musi byc łatwo.
              problem w tym że ja szczerze nie lubie wrecz nie cierpie karmic, nie
              odczuwam błogiej przyjemnosci patrzac jak mala ssie piers, powiem
              wiecej drazni mnie to wszystko.robie to tylko i wyłącznie dlatego bo
              ponoc tak jest lepij dla dziecka, ale czy na pewno?z
              niecierpliwoscią odliczam czas do dnia kiedy w końcu przestane
              karmic i będę znowu szczęsliwą mamą. czy jestem zła?sama już nie
              wiem, jestem załamana

    • minkal hahaha ale z Was butelkowych naiwniary 07.08.07, 14:43
      kilka firm się bardzo cieszy, jeszcze długo zmodyfikowane mleko krowie będzie
      się dobrze sprzedawało, niektóre z Was to nawet tak mocno w brak pokarmu wierzą,
      ze az nie są w stanie wykarmic. Nie ma się co bać, nie popłyniemy pozdrowienia,
      nie ma jak dobry PR kilkadziesiąt lat temu, a teraz trzeba tylko utwierdzać Was
      w pewnych stereotypach...i kasa leci...
      • minkal dodam tylko:pranie mózgu to prosta rzecz 07.08.07, 14:45
        i ile lwic broniących swych fałszywych przekonań!!! niezłe żniwo hehehehe
        • ancia2 Re: dodam tylko:pranie mózgu to prosta rzecz 07.08.07, 16:25
          nie masz pojęcia o czym mówisz!
          jestes jak ciele które zawsze zrobi i powie to co głosi ogół, zero
          przemysleń, zero toleracji, zero indywidualnosci.wszytko musi byc
          albo czarne albo biłe i koniec tak?
          załamują mnie tacy ludzie - mysliciele z klapkami na oczach widzą
          tylko to co chcą zobaczyc!
          życze ci aby nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji bo co ty wtedy
          zrobisz z tymi swoimi poglądami z epoki kamienia???
          • matizka Re: dodam tylko:pranie mózgu to prosta rzecz 07.08.07, 19:41
            Minkal,
            ale to nie moze byc tylko panie mózgu butelkowych; w rozmowie ze mną p. Monika zastanawiała się czy nie mam niedorozwoju gruczołu mlekowego, a przecież ona jest super specjalistą laktacyjnym. więc może nie tak często jak się ludziom wydaje, ale czasem problem zdrowotny może istnieć.

            M
        • wyrodna-matka Re: to wypierz swoj - przyda sie 15.08.07, 16:04
          Wiesz co, jestes bezmyslna i okrutna. Nie powiem - Twoje argumenty
          nie sa zupelnei z choinki, tez uderza mnie to, jaki biznes i jaka
          kasa stoi za przemyslem dzieciowym - ale sposob mowienia o tym jest,
          jak dla mnie, ponizej wszelkiej krytyki.

          Pomysl, ze sa kobiety ktore NAPRAWDE nie moga karmic piersia. Nie
          jest to dla nich kwestia wyboru a koniecznosc, podyktowana czesto
          dramatmi o jakich byc moze nie masz pojecia. A nawet jesli jakas
          matka decyduje sie na karmienie butelka dla wlasnej wygody, to nikt
          ani nic nie daje ci prawa oceniac ja jako gorsza czy niekochajaca
          lub kochajaca za malo. niewladciwie(???) swojego potomka.

          Gratuluje 'zdrowego' ogladu rzeczywistosci. Widze, ze mamy tu do
          czynienia z mieszkanka Ciemnogrodu...
Pełna wersja