eczupu
11.04.07, 16:43
Szukam pomocy ponieważ sama mimo licznych stron w necie nie umiem odpowiedzieć
sobie na pytanie co się dzieje!!!! i jak sobie pomóc!!!
Otóż moja 2 miesięczna córka (waga urodzeniowa 3600 po wyjściu ze szpitala 3
400) mająca od początku silny odruch ssania na początku przybierała dobrze (po
6 tyg. 1 kg) od pewnego czasu je tylko 10 min i to tylko z jednej piersi przy
jednym karmieniu, jeśli zaproponuję jej drugą possie około 2 min , potem
następuje wściekłość: odwracanie głowy trzymając jednocześnie w ustach
brodawkę, prężenie się po to by ostatecznie zacząć płakać tak donośnie że w
końcu uspokoić może się jedynie przy smoczku; odstęp między karmieniami to 2
do 2,5 godz, w nocy przesypia 5-6 godz.
W związku z tym piersi produkują mleka na te około 10 min, po karmieniu
sprawdzam laktatorem i spływa odrobina.
Jednak raz lub dwa razy w tygodniu zdarza jej się mieć wilczy apetyt a pokarmu
nie ma (no bo skąd skoro potrzeba tylko na 10 min) i wtedy mam rozpacz w
oczach-czym ją nakarmić.
Wiem, że nie mogę się denerwować więc powtarzam sobie na głos wszystko jest w
porządku a mała płacze bo jest głodna. Co gorsze przybiera mało tj około 120
na tydzień, więc mam panikę w oczach że ją zagłodzę. Stosując zasadę im więcej
je tym więcej mleka, używam laktatora do pobudzenia produkcji (około 10 min po
każdym karmieniu) a tą odrobinę co ściągnę daję córce, po około 2 dniach
pojawia się trochę więcej pokarmu jednak córka zaczyna znów jeść około 10 min
więc znów jest go mniej ……..i tak od 7 tygodnia tkwimy w błędnej pętli.
Dodam, że zaobserwowałam, iż pokarm nie spływa u mnie ciągle tylko tak jakby
cieniutkim strumyczkiem, potem nic przez chwilę, po czym czuję napływ pokarmu
(charakterystyczne mrowienie wewn piersi od tyłu brodawki) silniejszy
strumyczek i znów słabszy itd. w kółko.
Zastanawiam się czy nie podać jej sztucznego mleka, czy konturować wyłącznie
karmienie piersią, tylko czym skoro nie ma mleka?
Pani Moniko, drogie internautki-mamusie co robić, bardzo proszę o pomoc,
Czy ktoś może mi polecić również jakąś przychodnię/szkołę laktacyjną w Łodzi,
mój pediatra stwierdził że oni i tak mi nie pomogą a tak w ogóle to nie wie
czy jeszcze istnieje, więc dużo się dowiedziałam !!
Pozdrawiam