Problem z trawieniem laktozy?

28.05.07, 07:18
Pani Moniko,

Mój 5-tygodniowy synek od urodzenia jest dzieckiem płaczliwym i
rozdrażnionym. W zasadzie ma dwa stany "świadomości": sen i płacz. Przeżywamy
czasem horror - np. na spacer mozna iść tylko, kiedy mały mocno śpi, trzeba
go tez usypiać po karmieniu, nie pomaga noszenie na rękach. Do tej pory
uważalismy, że taka jego uroda i że wyrośnie z tego, zaciskaliśmy zęby i
walczyliśmy. Po obejrzeniu programu na tvn style, w ktorym pediatra opisywał
dzieci z przejściowymi problemami w trawieniu laktozy (wiem, że to nie jest
typowa nietolerancja) doszłam do wniosku, że on opisuje wypisz wymaluj
naszego syna! Ogólne rozdrażnienie, strzelające kupy podczas karmienia,
taka "słabo nasilona kolka" przez cały dzień, czyli gazy, bóle brzuszka - to
wszystko występuje u nas od dawna. Dodatkowo od tygodnia synek coraz częściej
pręży się przy karmieniu (od wczoraj w zasadzie przy każdym), odrzuca pierś,
płacze, muszę go ponosić i uspokoić i dopiero kontynuować karmienie. Każde
karmienie jest i dla mnie, i dla niego ciężkim przejściem. Dodatkowo od kilku
dni bardzo pręży się i pochlipuje przez sen. Oczywiscie część rodziny uważa,
że mam mało pokarmu, ale to chyba nieprawda.

Pediatra z tvn wspominał, że to mija ok. 3 miesiąca. Nigdzie nie mogę jednak
znaleźć dodatkowych informacji na temat tego trawienia laktozy, wszędzie jest
tylko opis tej prawdziwej - wrodzonej lub nabytej nietolerancji. Dziś idziemy
do pediatry, ale obawiam się, że znów usłyszę: kolka. Wg mnie to nie są
objawy kolki - kolka nie trwa przecież 24h, poza kilkugodzinnym wyciem dzieci
zachowują się normalnie.

Dodam, że jestem na ścisłej diecie. Ostatnio pediatra zasugerował mi
odstawienie nabiału i ogólnie dietę bezmleczną. Nie widzę jednak poprawy.

Bardzo dziękuję za wszelką pomoc. Może ktoraś z Czytelniczek forum miała
podobny problem?
    • anneczka78 Re: Problem z trawieniem laktozy? 28.05.07, 07:43
      Aha, nie wiem, czy to może mieć jakiekolwiek znaczenie dla sprawy - synek po
      porodzie miał dość silną żółtaczkę. Mamy konflikt w grupach głównych krwi.
      Dzisiaj odbierzemy wyniki kontrolne: morfologię i poziom bilirubiny.
    • kaeira Re: Problem z trawieniem laktozy? 28.05.07, 08:38
      Nie wiem, dlaczego mowa o laktozie, mi wydawałoby się, że to chyba symptomy
      alergii na białko krowie? Ja się co prawda nie znam, nie mialam tych problemów,
      ale czytałam, ze problemy z laktozą sa tak naprawdę baaardzo rzadkie, natomiast
      reakcje/alergie na "krowę" najczęstszymi (stosunkowo).

      > Dodam, że jestem na ścisłej diecie. Ostatnio pediatra zasugerował mi
      > odstawienie nabiału i ogólnie dietę bezmleczną. Nie widzę jednak poprawy.

      Czasami trzeba poczekać 2-3 tygodnie na rezultaty. Poza tym, czy wyeliminowałaś
      na pewno wszystko? Zobacz w tym wątku
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=63157465&v=2&s=0
    • margot111 Re: Problem z trawieniem laktozy? 28.05.07, 15:59
      Witam,
      No więc u nas było identycznie. Mieliśmy konflikt w grupach głównych krwi i
      wysoką żółtaczkę (poziom bilirubiny 21,7). Leżałam z synkiem ponad dwa tygodnie
      w szpitalu, od pierwszego dnia pod lampami, dostawał też kroplówkę. W wyniku
      silnej żółtaczki miał też za wysoki poziom jednego z enzymów - GGTP. U nas też
      od urodzenia synek całymi dniami płakał. I to od pierwszych dni życia (kolka
      niby pojawia się najwcześniej ok. 2 tygodnia). Jak pielęgniarki przywoziły go
      do mnie na karmienia spod lamp to już z daleka słyszałam, że jedzie mój synek:-
      ). Zawsze przyjeżdzał i odjeżdzał "na sygnale". A pozostałe dzieci po
      fototerapii to raczej były apatyczne i trudno było je wybudzać na karmienia.
      Myślałam, że jak wrócimy do domu, będzie w końcu z mamą, a nie sam pod gorącymi
      lampami to mu przejdzie. Niestety, wtedy dopiero tak naprawdę się zaczęło.
      Generalnie synek płakał całą dobę non stop. Nie płakał tylko jak spał i jak
      jadł (do czasu). A spał bardzo mało i bardzo nerwowo, co chwilę sie wybudzał.
      Usypiać go trzeba było na rękach a i to nie było łatwe. Uwierz mi, że do ok. 3
      miesiąca nie było nawet 10 sekund, żeby leżał sobie, nie spał i nie płakał.
      Gdyby nie pomoc bliskich to nie wiem czy dałabym sobie wtedy radę. I tak jak u
      Ciebie, jak skończył ok. 1,5 miesiąca zaczął się prężyć podczas jedzenia,
      wpadać w histerię i odrzucać pierś. Wiem przez co przechodzisz, dla mnie
      karmienie też było bardzo trudne. Tym bardziej, że wcześniej jadł bez problemów
      i wcześniej była to jedna z nielicznych spokojnych chwil. Tak samo jak Ty
      musiałam kilka razy w czasie karmienia go uspokajać, i tak karmienia nam się
      wydłużyły z 10 min do godziny. Niestety takie problemy z karmieniem trwały u
      nas do końca czwartego miesiąca a potem już całkiem synek odrzucił pierś i
      żadne uspokajania nie pomagały. Przez kolejne dwa miesiące karmiłam odciąganym
      mlekiem. I mleko było na pewno, bo czułam i potem dużo odciągałam, więc myślę,
      że u Ciebie też jest a zachowanie Twojego synka wynika z czegoś innego a nie z
      powodu małej ilości mleka. U nas też były strzelające kupki, bóle brzuszka i
      gazy (wyszły nawet na usg brzuszka - więc sprawdzone). U nas też pediatra (a
      nawet chyba trzech pediatrów) stwierdził, że to kolka, że mija po trzecim
      miesiącu, układ pokarmowy musi dojrzeć itp. Też byłam na ścisłej diecie, na dwa
      miesiące odstawiłam cały nabiał. Profilaktycznie. I nic nie pomogło. Synek
      dalej wył, wpadał w histerię, w dzień, w nocy, zawsze. Trochę denerwujące jest
      to, że dziecko wrzeszczy całymi dniami, zdenerwowanie udziela się też rodzicom,
      idziemy do lekarza a ponieważ dziecko ma 1-3 miesiąca diagnoza oczywista:
      KOLKA. Bo chyba występuje najczęściej, ale czy to znaczy, że zawsze...? Ja do
      dzisiaj nie wiem, czy to były kolki/gazy czy coś innego. Też zastanawiałam się
      czy to nie nietolerancja laktozy (i czy nie powinnam odstawić synka od piersi)
      albo jakaś alergia układu pokarmowego. Zapytałam się o to pediatrę, ale
      powiedział tylko, żeby dalej karmić, że mleko matki to najlepsze co dziecku
      możemy dać, o nietolerancji laktozy nie wypowiedział sie wcale, jakby nie
      słyszał pytania:-( Gdybym wtedy wiedziała, że jeśli dam butelkę skończy sie
      wycie na pewno bym to zrobiła. Stety, niestety, nie próbowałam bez zgody
      lekarza podać mleka niskolaktozowewgo czy odstawić od swojego mleka, więc nie
      wiem czy to to. Posumowując powiem, że ten ciągły płacz trwał u nas przez pełne
      cztery miesiące, przez kolejne dwa było lepiej, były chwile spokojne, gdy nie
      płakał ale dalej było ciężko. A teraz, w siódmym miesiącu jest super, może nie
      idealnie ale SUPER. Synek dużo się uśmiecha i o niebo mniej płacze. Prawdę
      mówiąc jak byłam w ciąży to miałam inne wyobrażenie o macierzyństwie i nie
      przypuszczałam, że u nas będzie tak trudno. Więc ja do dzisiaj nie wiem co to
      było, czy MEGA 24H KOLKA (w co nie do końca wierzę), czy alergia, czy
      nietolerancja laktozy, czy niedojrzały układ nerwowy (miał lekkie cechy
      wzmożonego napięcia nerwowego, dość długo zaciskał piąstki- wszystko samo
      przeszło, bez leczenia i rehabilitacji). Przez jakiś czas dopatrywałam się
      przyczyny w tej silnej żółtaczce (za wysoki poziom enzymu trawiennego, może
      jakieś obciążenia wątroby), tym bardziej, że koleżanka z sali z porodówki też
      miała syna po długich naświetlaniach i konflikcie i jej synek też miał kolki.
      Ale spiskowa teoria dziejów nie znalazła potwierdzenia u lekarza:-) A swoją
      drogą ciekawa jestem, czy są na forum jakieś mamy, których dzieci też miały
      silną żółtaczkę i podobne problemy? Ale się rozpisałam:-) Życzę Ci dużo
      cierpliwości i by u Ciebie ten wieczny płacz szybciej zniknął niż u nas. A na
      pocieszenie: kiedyś wszystko naprawdę mija.
      Ps. U nas też spacerki często się szybciej kończyły niż zaczynały. Jak kiedyś
      wyjaśni się co jest/było Twojemu synkowi, to proszę napisz do mnie na maila
      gazetowego. Dzięki. Pozdrawiam.
      • anneczka78 Re: Problem z trawieniem laktozy? 09.06.07, 14:20
        W dniu, w którym zadałam pytanie miałam wyznaczona wizyte kontrolną, żeby
        sprawdzić morfologię i poziom bilirubiny u synka. Tego samego dnia
        wylądowalismy w szpitalu, bo okazalo sie że bilirubina wzrosła. Nieznacznie,
        ale jednak. Na izbie przyjęć zrobili oliemu rtg, ktore wykazało śródmiąższowe
        zapalenie pluc 9takie, ktorego nie da się wysłuchać słuchawkami). Zapewne mial
        je od urodzenia - chorowałam w ciąży dość długo, może to dlatego.

        Pobyt w szpitalu, prawie 2 tygodnie, wykorzystałam na rozmowy z lekarzami o
        tych kolkach. Wykonano usg brzuszka - ok. Wszystko ok. Jedyne, co lekarka
        podejrzewała, to bardzo niedojrzały układ pokarmowy. Nerwowy też jest troszke
        niedojrzały, to ponoć widać na oko ;-)

        Po ok. 10 dniach w szpitalu kolki zaczęły słabnąć. Są nadal, ale nie takie
        silne, i nie tak długotrwałe. Zobaczymy, jak będzie w kolejnych dniach.
        Chciałabym, żeby ta poprawa była trwała...

        Jeszcze w szpitalu zalecono synkowi przyjmowanie lacidofilu 2 razy dziennie i
        esputiconu 4x1 kropla. Oprócz tego dużo matczynej miłości, cierpliwości i
        spokoju. Kontynuujemy w domu.

        Synek potrafi nie spać nie płacząc! Patrzy się na kolorowe zabawki i nawet
        czasem przemknie mu przez buzię coś na kształt uśmiechu (to może sobie wmawiam,
        hehe). Jest dużo lepiej, naprawdę. Aha, dietę trzymam cały czas bezmleczną.

        Nie wiem, co wpłynęło na poprawę - obnizenie poziomu bilirubiny, wyleczenie
        infekcji płuc czy może lacidofil. W każdym razie efekt jest widoczny :-)
    • monika_staszewska Re: Problem z trawieniem laktozy? 28.05.07, 16:51
      Kolka w zależności od przyczyny trwać może różnie długo i pojawiać się może w
      różnych momentach. problem z laktozą, a właściwie z jej nadmiarem mają dzieci,
      które jędza cała dobę metodą dwie minuty ssania i dwie minuty spania i tak w
      koło Macieju. Inna sprawa, że może być problem z alergią czy nietolerancją
      pokarmową zarówno na białko mleka krowiego jak i na laktozę mleka krowiego
      obecną w maminej diecie. Ale jest jeszcze kilka innych przyczyn, które mogą być
      przyczyną problemu. Ot chociażby zbyt łapczywe ssania czy za szybki wypływ
      mleka. I szczerze mówiąc zanim zaczniemy się dopatrywać problemów
      nietolerancyjnych warto najpierw te prostsze wykluczyć. Jeśli Pani może
      zadzwonić, zapraszam na mój telefoniczny dyżur w redakcji "Dziecka", spróbuję
      pomóc w poszukiwaniach przyczyny, a może i od razu jakieś rozsądne rozwiązanie
      znajdziemy.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • anneczka78 Re: Problem z trawieniem laktozy? 09.06.07, 14:22
        Pani Moniko Serdecznie dziekuję za pomoc. Opisałam rozwój sytuacji powyżej.
        Jestem pełna nadziei :-)
        • monika_staszewska Re: Problem z trawieniem laktozy? 11.06.07, 14:14
          Miejmy nadzieję, że będzie coraz lepiej :) przewód pokarmowy pomału, bo pomału,
          ale cały czas na szczęście dojrzewa. Tak samo zresztą układ nerwowy, który
          teraz chłonie wszystko jak gąbka, a że niedojrzały to szybko się przeciąża i
          dziecię niespokojne się robi, i problemy z brzuszkiem tez mieć może.
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
Pełna wersja