rxn
14.06.07, 23:46
Mieszkam w Anglii. Stad caly ambaras.
6 tygodni temu urodzilam slicznego synka. Jednak jakies poltora tygodnia temu
dostal brzydkiej wysypki na twarzy. Najpierw szukalam pomocy u mojej Mamy
przez telefon, potem na Waszym forum, az w koncu poszlam do lekarza bo mu to
nie znikalo. Objawy takie jak przy uczuleniu- na brodzie, za uszkami i na
szyji. Najpierw (zanim jeszcze poszlam do lekarza)wprowadzilam diete-
odstawilam nabial i produkty, ktore moim zdaniem mogly go uczulac. Generalnie
jadlam malourozmaicone jedzenie i tylko gotowane.
Bardzo mila pani doktor (sama jest w ciazy) powiedziala ze nie mozna tak
robic. Ze dopoki dziecko samo nie zje produktu, ktory moglby go uczulic, to
na pewno alergen nie przejdzie z mlekiem matki. Ze mozna jesc dokladnie
wszystko- lacznie z nabialem, fasola, kapusta, orzechami, bo one sa najpierw
trawione przez organizm matki, rozkladane na produkty metabolizmu i z nich
dopiero powstaje pokarm dla Maluszka.
Poza tym ktos tu kiedys pytal sie o picie alkoholu. To czemu wlasnie w Polsce
odstawia sie w takich wypadkach jedzenie, ktore dostarcza najwiecej witamin i
skladnikow odzywczych jak na przyklad krowie mleko (wapno), a alkohol mozna
pic bez problemu??
Okazalo sie ze u Malego skora przyzwyczaja sie do produkcji loju i te krostki.
Wiec o co w tym wszystkim chodzi Pani Moniko? Kto ma racje?
Dodam jeszcze tylko, ze zaczelam w koncu normalnie jesc, a u Malego naprawde
widze poprawe.
Przepraszam ze sie tak rozpisalam.
Pozdrawiam.
Roksana