mama_mateusza1
25.06.07, 19:10
Pani Moniko, już nie wiem co zrobić z tymi moimi brodawkami...:(.
Od początku mam problemy z karmieniem a moje dziecko ma już 3 i pół miesiąca.
Otarłam się już o konsultanta laktacyjnego, który stwierdził grzybicę, przez
2 tyg. smarowałam brodawki i buzię syna (nie mial pleśniawek ale
zapobiegawczo) Nystatyną ale nie za wiele to pomogło.
Podejrzewam, ze problem tkwi w tym, że mam ciągle niezagojone brodawki bo
ssacz nie pozwala żeby się zagoiły... Na środku brodawki sa zmacerowane,
rozpulchnione. Przy karmieniu czy odciąganiu stają się białe i rozmiękczone a
w przerwach między karmieniami robi sie coś w rodzaju strupka. Poza tym co
jakiś czas Mały ciągnie z krwią (bo w ulewanym mleczku jest ona widoczna).
Nie wiem czy on ma taki silny odruch ssania i wysysa ze mnie tę krew czy mam
jakieś "niedorobione" brodawki. Dziś podczas ostatniego karmienia, po jakichś
5 minutach zobaczyłam krew na brodawce a Mały co chwilę się też zrywał więc
być może mu nie smakował taki "koktail".. Skończyło się na mleku
modyfikowanym.
Dodam, że przy dostawianiu Malego do piersi czuję ból , który pewnie wiąże
się z tym, że "puszczają" te strupki. Po odstawieniu też czasem czuję
pieczenie.
Pediatra doradziła mi żeby te nieszczesne brodawki smarować wodnym roztworem
gencjany co co jakiś czas robię ale czasem przerwy między karmieniami trwają
godiznę - dwie więc gencjana za długo nie dziala.
Niedługo będę musiała wrócic do pracy i karmienie piersią będzie "wspomagane"
mlekiem modyfikowanym i wprowadzanymi nowymi pokarmami jednak nadal
chcialabym karmic po pracy i w nocy. Moze w czasie 8 godzinnych przerw na
pracę zagoją mi sie te brodawki choć juz i na to stracilam nadzieje...
Może takie "urok" moich brodawek i po prostu nie ma na to rady...