karmienie po roku

18.07.07, 21:46
Cześć dziewczyny. piszę do Was bo mam pewien dylemat. Co sądzicie o karmienie
po upływie roku. Nasza córcia ma niecałe 11 miesięcy i karmię ją 3 czasem 4
razy w ciągu dnia. Pani doktor - pediatra powiedziała że po roku karmienie to
zboczenie i pokarm nie ma żadnych wartości odżywczych. Sama nie wiem - na brak
pokarmu nie narzekamy są dni w których Natalcia tak jakby nie potrzebuje w
ogóle a jest dzień że i kilka razy sobie pociągnie. Powiedzcie mi czy w czasie
rezygnacji dzieci wam płakały - kiedyś chciałam dać dopiero po godzinie - to
mi się tak jakby do piersi wbijała. pozdrawiam serdecznie
    • mika_p Re: karmienie po roku 18.07.07, 22:42
      Pediatra na pewno by potwierdził, gdybyś spytała, czy w diecie dziecka
      ponadrocznego potrzebne jest mleko. Więc skoro jest, to twoje jest najlepsze, a
      nie obce gatunkowo, odbiałczone, dosłodzone, dowittaminizowane i w ogóle
      zmodyfikowane :)
      Piersi nie potrafią liczyć do 365, nie zaczną nagle produkowac wody, tylko
      dalej będzie to mleko: białko, laktoza, minerały, witaminy, tłuszcze. Z grubsza
      takie samo mleko jak teraz czy dwa miesiące temu.
      Karm na zdrowie ile będziecie chciały, ty i Natalka.
      A zaoszczędzone na sztucznym mleku pieniądze przeznacz na coś ładnego dla
      siebie.

      Czy moja córka płakała? NIe pamiętam. Miała już sporo ponad rok, kiedy w dzien
      domagała sie piersi często, jesli tylko byłysmy w domu (poza domme nie) i kiedy
      postanowiłam postawić tamę :) Trochę protestowała, ale najczęsciej dawało sie
      odwrócić jej uwagę.
    • mika_p I jeszcze jeden link 18.07.07, 22:46
      Forum Długie karmienie piersią:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21000
    • zebra211 Re: karmienie po roku 18.07.07, 22:51
      W pediatrii uważa się, że karmienie po 12 mż to już tylko przyjemność dla matki,
      która nie umie tego przerwać. Dziecko nie potrzebuje już pokarmu naturalnego, bo
      wszystkie niezbędne składniki odżywcze pobiera wraz ze spożywanymi produktami,
      przeciwciała z mleka już nie spełniają swojej funkcji - dziecko ma własny,
      indywidualny układ immunologiczny, pracujący na jego potrzeby. W rozwoju
      emocjonalnym po 1 rż dziecko odkrywa, że jest odrębną istotą, niezależną od
      matki. Po prostu nie ma już konieczności dostarczania ważnych biologicznie
      substancji, zawartych w ludzkim mleku i z emocjonalnego punktu widzenia roczne
      dziecko potrzebuje innych, nowych bodźców do rozwoju (mimo, że nadal uwielbia
      się tulić i zasypiać przy piersi). Okrutne, ale prawdziwe. Ja karmię około 6
      miesięcy i zastanawiam się, czy znajomość tematu będzie wystarczającym bodźcem
      dla mnie, by przestać karmić po roku, bo na razie obie z córcią to uwielbiamy -
      to taki nasz czas...
      • kadewu1 Re: karmienie po roku 19.07.07, 08:28
        Zebra, ciekawe, czemu swiatowa organizacja Zdrowia uważa inaczej. Pewnie tworza
        ją jacyś h, nawiedzeni? Dziecko potrzebuje mleka znacznie dłużej, niż 1. rok
        życia, ja zaś nie rozumiem, dlaczego mam utrzymywać koncerny produkujące
        mieszanki. Co do przyjemności to wybacz, ale nie rozumiem, o jaką może chodzić.
        Dla mnie karmienie zaqwsze było mocno niekomfortowe.
        Roczne dziecko NIE ma silnego systemu immunologicznego i nadal potrzebuje
        przeciwciał od matki. Mój 17-miesięczny synek ŻĄDA mleka nawet 20 razy
        dziennie - taki ma etap. Proszę, nie wmawiaj mi, że ja obstaję przy karmieniu i
        go do tego zmuszam.
        Skąd pochodzi twoja wiedza? I jak się ma do tego, że np. alergików zaleca się
        karmić do 3 lat (mój ma astmę)? Kto to wymysla? Wrogie siły? No, bo pediatrzy
        wg Ciebie mają inne poglądy

        KmJ
        • zebra211 Re: karmienie po roku 19.07.07, 14:55
          Spokojnie, dziewczyny, widzę, że jesteście bardzo bojowo nastawione, a ja wcale
          nie zamierzam się z wami kłócić i zaciekle wymieniać argumentów za i przeciw.
          Nie bronię wściekle interesu koncernów produkujących mieszanki i nie uważam WHO
          za "h nawiedzonych". Jestem lekarzem (nie pediatrą), pracuję na oddziale
          dziecięcym i blisko współpracuję z pediatrami, przedstawiam Wam opinie, które od
          nich słyszę. Pracuję w ośrodku akademickim, są to opinie ludzi, którzy
          interesują się tematem, są praktykami, ale i śledzą to co dzieje się w
          pediatrii. Oczywiście, wiadomo, w przypadku alergii lepiej karmić piersią niż
          modyfikowanym, wcale nie zamierzam tego kwestionować. Natomiast, z czasem u
          dziecka po 1rż, korzyści, które istotnie daje karmienie piersią są relatywnie
          znaaacznie mniejsze niż u dzieci poniżej 1rż, i tak, z czasem te korzyści maleją
          jeszcze bardziej. Jestem całym sercem za karmieniem naturalnym, ale należy
          dobrze rozważyć moment przerwania, który oczywiście może być indywidualny (np. w
          przypadku alergii). Wiem, co zaleca WHO. Moją intencją było ukazanie innego
          aspektu "przedłużonego" karmienia. Do rozważenia, dla każdej z was, jak i dla mnie.
          Być może dla was karmienie przyjemnością nie jest, ale dla wielu matek tak.
          Roczne dziecko ma już tak wykształcony układ immunologiczny, że przeciwciała w
          nim zawarte zwykle bywają już zbędne (i tu też mówię o zdrowym dziecku, bez
          niedoborów immunologicznych, które są ogromną rzadkością).
          Pozdrawiam i ewentualnie zapraszam do dyskusji, ale proszę, bez emocji. Pozdrawiam
          • kaeira Re: karmienie po roku 19.07.07, 17:45
            zebra211 napisała:
            >W pediatrii uważa się, że karmienie po 12 mż to już tylko przyjemność dla
            > matki,która nie umie tego przerwać.

            Hmm, ciekawe. A może dasz jakieś linki potwierdzające to co piszesz, np. do
            stanowiska organizacji pediatrycznych, albo takiego poglądu wyrażonego w pismach
            fachowych?
            A tak na przykład pediatrzy w mojej warszawskiej przychodni zalecają jako
            idealne karmienie do 1,5 roku.

            > ewentualnie zapraszam do dyskusji, ale proszę, bez emocji.

            Cóż za protekcjonalny ton.
            • zebra211 Re: karmienie po roku 19.07.07, 20:12
              Chyba nie zrozumiałaś co piszę, bo nie ja głoszę te poglądy, ja się nimi po
              prostu dzielę.
              • delfina77 Re: karmienie po roku 19.07.07, 20:44
                Zebra napisala pare slow prawdy i od razu sie na nia rzucilyscie. To prawda, ze
                trudno jest matce zrezygnowac z karmienia piersia, ja karmilam corke tylko do 5
                miesiaca, z dokarmianiem, ale wiem, ze smutno mi bylo ja odstawiac. Niby to
                niewygoda, trzeba byc zawsze do dyspozycji dziecka, samo karmienie tez srednio
                przyjemne ale ten moment bliskosci, ufnosci, kiedy dziecko wtula sie w mame -
                nie do opisania. Nie wypowiadam sie w sprawie karmienia po roku bo nie znam sie
                na tym, ale obiektywnie rzecz biorac widok dziecka, ktore chodzi, mowi i ma
                wiekszosc zebow garnacego sie do cyca jest dosc niesmaczny. W dodatku ktoras
                napisala, ze tak duze dziecko domaga sie karmienia 30 razy dziennie - to chore,
                rob tak dalej a doprowadzisz do prochnicy dziecka. Dzieci ponad roczne w
                zasadzie pija mleko chyba 2 razy dziennie czy nawet rzadziej a zapotrzebowanie
                na witaminy itp. zaspokajaja innymi pokarmami. Wiec wydaje mi sie, ze Zebra ma
                racje, ale oczywiscie kazdy decyduje sam
                • rowantree Re: karmienie po roku 19.07.07, 21:52
                  Zgadzam się także z Zebrą. Stomatolodzy i ortodonci idą ze swoimi poglądami
                  jeszcze dalej i twierdzą, według mnie słusznie, że karmienie naturalne należy
                  stopniowo wycofywać po około 6 miesiącach życia dziecka czyli w momencie
                  pojawienia się pierwszych zębów. Niemowlak musi zacząć ćwiczyć funkcję żucia. Z
                  antropologicznego punktu widzenia zęby służące do odcinania, rozdrabniania i
                  przeżuwania pokarmów powinny być do tego celu wykorzystywane, nie zaś do
                  podgryzania matczynych sutków. Wiem, że niektórym mamom ciężko jest się
                  przyznać do własnego,'uzależnienia' od podawania dziecku piersi. Często jest to
                  niestety kompensacja niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych. Zaznaczam, że
                  niekoniecznie dotyczy to wszystkich mam. Trzeba pamiętać, że najczęściej jest
                  tak, że im dłużej się karmi, tym trudniej z tym skończyć. Znam przypadek
                  dziecka, które mając 3 latka zostało z dnia na dzień odstawione od piersi i
                  przez dwa tygodnie, zupełnie jak na jakimś odwyku, wiło się po podłodze, waliło
                  pięściami w drzwi łazienki, do której uciekała zdesperowana matka. Mogę tylko
                  sobie wyobrazić jaką cenę emocjonalną trzeba było przy tym zapłacić.
                  Karmienie naturalne, jak wszystko na tym świecie, szkodzi w zbyt dużych
                  ilościach - logiczne.
                  • mika_p Re: karmienie po roku 19.07.07, 23:16
                    Dziecko mające zęby nie gryzie przy karmieniu, bo jak gryzie, to matka
                    karmienie przerywa i większość maluchów w ciągu 1-2 dni rezygnuje z takich
                    eksperymentów.
                    Niemowlęta zują dziąsłami, czwórki wyrastają się zazwyczaj po roku.
                    I jak rozumiem, butelkowy smoczek jest oczywiście doskonałym narzędziem do
                    trenowania żucia? Także ten z wielką dziurą do podawania zupek?

                    A wiesz, powiadają, ze dzieci karmione piersią rzadziej mają tyłozgryz, bo
                    ssanie piersi rozwija zuchwę. Nawet link mam, o:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=31579748&a=31582203
                    Nie to co ty.
                    • rowantree Re: karmienie po roku 19.07.07, 23:35
                      Owszem, niemowlęta żują dziąsłami (niepełnymi jeszcze zgryzami), ale pod
                      warunkiem, że mają coś do żucia - mleko z piersi matki raczej się do tego nie
                      nadaje...??
                      Rzeczywiście ssanie piersi zapobiega powstawaniu tyłozgryzu, ale w wieku dwóch
                      lub trzech lat nie ma to już żadnego znaczenia. A jeśli chodzi o smoczki, to
                      również nie pochwalam.
                      Znam dzieci, które podczas karmienia gryzą swoje mamusie i robią to przekornie,
                      żeby mieć więcej zabawy - tak się troszkę podroczyć. Przyjemność raczej
                      wątpliwa.

                      Pozdrawiam
                      • galela Re: karmienie po roku 20.07.07, 10:52
                        > Owszem, niemowlęta żują dziąsłami (niepełnymi jeszcze zgryzami), ale pod
                        > warunkiem, że mają coś do żucia - mleko z piersi matki raczej się do tego nie
                        > nadaje...??
                        Ale kto powiedział, że należy niemowlętom i starszym dzieciom podawać tylko
                        mleko? Mleko sobie p.i.j.ą a żują warzywa, mięso, owoce i inne produkty
                        zywnościowe. Nikt przy zdrowych zmysłach nie karmi roczniaka tylko mlekiem.
                        Uważasz, że jak wyrosną dziecku zęby należy podawać mu tylko jedzenia a picia
                        nie?
                        • rowantree Re: karmienie po roku 20.07.07, 13:02
                          Na podawanie picia jest kilka sposobów. Ty przecież też przyjmujesz płyny, ale
                          jak mniemam nie z piersi matki, no chyba że się mylę. Można w całkiem
                          cywilizowany sposób podać dziecku napoje z kubeczka - spokojnie sobie radzi z
                          nim mając 7,8 miesięcy. Początkowo można też użyć do picia słomki ze specjalnym
                          pojemniczkiem. Proste. Szkoda, że takie oczywiste rzeczy trzeba wyjaśniać.
                          • figrut Re: karmienie po roku 20.07.07, 13:22
                            Rowantree, chyba nie bardzo zrozumiałaś o co chodziło autorce postu nieco wyżej.
                            Chodzi o to, że kiedy człowiekowi zaczynają rosnąć zęby, nadal będzie spożywał
                            to, co nie wymaga gryzienia i przeżuwania, a takowym są płyny i bez znaczenia
                            czy są to płyny z kubeczka, czy też mleko z piersi. Dziecko które ma zęby nie
                            przeżuwa piersi :D, choć zdarza się dość często, że gryzie matczyne sutki gdy
                            wychodzą mu ząbki [nie tylko sutki, ale i wszystko co włoży do buzi]. Ten okres
                            gryzienia mija i dziecko szybko się uczy, że jak będzie gryzło mamę, to mama
                            pierś zabierze.
                            Jeśli chodzi o cywilizowane sposoby podawania picia - człowiek nigdy nie będzie
                            tak do końca "ucywilizowany" jeśli chodzi o naturę - podrapie się po tyłku,
                            podłubie w nosie, załatwi się w lesie z braku taolety gdy go przyciśnie,
                            pierdnie, beknie. Natury nie oszukasz, choćbyś żyła w dobie jedzenia w
                            pastylkach i wczasów na sąsiednich planetach.
                            • rowantree Re: karmienie po roku 20.07.07, 13:54
                              I ja właśnie o tym piszę. Masz rację. Człowiek nadal będzie spożywał płyny -
                              kwestia polega na SPOSOBIE ich przyjmowania. Powiedz mi, dlaczego Ty czasem nie
                              doczepisz się do piersi swojej mamy, skoro, jak piszesz, nie ma znaczenia z
                              czego się pije ("i bez znaczenia czy są to płyny z kubeczka, czy też mleko z
                              piersi") i że tak do końca człowiek ucywilizowany nie będzie?
                              Ja wcale nie piszę o przeżuwaniu piersi, tylko 'podgryzaniu', natomiast o żuciu
                              napisałam jako o jednej z funkcji szczęki, która powinna być odpowiednio
                              wcześnie wykształcona. Należy też zastanowić się, po co niemowlę ssie pierś
                              matki - bo zwyczajnie nie ma innej możliwości przyjmowania pokarmów (pomijam
                              tutaj względy emocjonalne i potrzebę bliskości z matką, bo to jest oczywiste).
                              Ale kiedy możliwość taka zaistnieje (około 6 miesiąca życia) należy powoli, jak
                              już wcześniej napisałam, wycofywać się w karmienia piersią, aby po ukończeniu
                              mniej więcej roczku dziecko mogło być SAMODZIELNE w przyjmowaniu pokarmów i
                              płynów.
                              I chciałabym być dobrze zrozumiana - jestem zwolenniczką karmienia naturalnego,
                              ale wszystko z umiarem, bo konsekwencje przedobrzenia mogą być nieciekawe -
                              syndrom nadopiekuńczości, chociażby, ciężki w skutkach dla obu stron.
                              A powiedzcie Drogie Mamy, dlaczego właściwie długie karmienie piersią (myślę o
                              dzieciach 2 letnich i starszych) jest Waszym zdaniem tak bardzo pożądane i
                              pozytywne? Bo nic konkretnego na ten temat nie piszecie. Wiadomo przecież, że
                              pokarm nie jest już wartościowy i nie zawiera przeciwciał, którymi matka
                              obdarowuje dziecko w pierwszych miesiącach jego życia.
                              Pozdrawiam
                              • kaeira Re: karmienie po roku 20.07.07, 14:25
                                rowantree napisała:
                                > Wiadomo przecież, że
                                > pokarm nie jest już wartościowy i nie zawiera przeciwciał, którymi matka
                                > obdarowuje dziecko w pierwszych miesiącach jego życia.

                                Wiadomo? Wcale nie wiadomo, bo to nie prawda. (Choć owszem, wczesne przeciwciała
                                są inne i dziecko ich o wiele bardziej potrzebuje)

                                > A powiedzcie Drogie Mamy, dlaczego właściwie długie karmienie piersią (myślę o
                                > dzieciach 2 letnich i starszych) jest Waszym zdaniem tak bardzo pożądane i
                                > pozytywne?

                                Prosta odpowiedź może być i taka: jestem tylko mamusią o bardzo małym rozumku,
                                ale wierzę mądrym naukowcom i lekarzom ze Światowej Organizacji Zdrowia.
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=66126839&a=66220485
                                • rowantree Re: karmienie po roku 20.07.07, 14:45
                                  To cytat z podanego przez Ciebie linka: "aby służby zdrowia promowały i
                                  wspierały karmienie wyłącznie piersią przez 6 m i kontynuowanie karmienia do 2
                                  lat i dłużej". Do lat dwóch i dłużej - czyli jak długo? Tego WHO już nie
                                  precyzuje. Ciekawe dlaczego?
                                  Twierdzisz, że nieprawdą jest, iż pokarm staje się po dwóch, trzech latach
                                  karmienia i dłużej niewartościowy. Czyli, logicznie, JEST stale wartościowy
                                  według Ciebie. W takim razie napisz, proszę, jaki skład ma mleko matki
                                  karmiącej 2,3,4 lata i dłużej. Z tego co wiem, zawiera ono już tylko laktozę i
                                  wodę. Ale może się mylę?
                                  Masz jakiś link na ten temat, to spróbuję się doedukować, bez przekąsu.
                                  Pozdrawiam
                              • figrut Re: karmienie po roku 20.07.07, 17:32
                                rowantree napisała:

                                > I ja właśnie o tym piszę. Masz rację. Człowiek nadal będzie spożywał płyny -
                                > kwestia polega na SPOSOBIE ich przyjmowania. Powiedz mi, dlaczego Ty czasem nie
                                >
                                > doczepisz się do piersi swojej mamy, skoro, jak piszesz, nie ma znaczenia z
                                > czego się pije ("i bez znaczenia czy są to płyny z kubeczka, czy też mleko z
                                > piersi") i że tak do końca człowiek ucywilizowany nie będzie?
                                Nie doczepiam się do maminej piersi, bo etap wczesnego dzieciństwa mam już dawno
                                za sobą [no i piersią prawie wcale karmiona nie byłam]. Człowiek dochodzi do
                                pewnych etapów płynnie. Nie staje z dnia na dzień z pozycji leżącej na nogi, nie
                                posiądzie z dnia na dzień umiejętności żucia i gryzienia, nie odseparuje się z
                                dnia na dzień od swojej matki w celu samodzielnej zabawy itd. Etapy rozwoju
                                przenikają się i nie ma tutaj granic "od tego do tego momentu", a jest płynne
                                przechodzenie w rozwoju, umiejętnościach, jedzeniu.
                                > już wcześniej napisałam, wycofywać się w karmienia piersią, aby po ukończeniu
                                > mniej więcej roczku dziecko mogło być SAMODZIELNE w przyjmowaniu pokarmów i
                                > płynów.
                                Ukończenie mniej więcej roczku nie jest chyba granicą, po której dziecko musi
                                przejść automatycznie z picia mleka, do pominięcia spożywania mleka i
                                zastąpienia go pokarmami stałymi popijanymi wodą, herbatą, sokiem ?
                                > ale wszystko z umiarem, bo konsekwencje przedobrzenia mogą być nieciekawe -
                                > syndrom nadopiekuńczości, chociażby, ciężki w skutkach dla obu stron.
                                Patrząc na moje dzieci, znając ich charaktery, z całą pewnością mogę w takim
                                razie stwierdzić, że moje karmione piersią trzy lata potomki były karmione taki
                                akuratny czas.
                                17 letnia córka już bardzo dawno temu stała się niezwykle samodzielna [co bardzo
                                mnie cieszy, bo nie uśmiecha mi się niańczyć dzieci do późnej starości], 5 latek
                                to typowe "cygańskie dziecko" - wszędzie pójdzie bez mamy, wszędzie zaśnie bez
                                mamy, a jak mama przyjedzie go odebrać z wakacji, to powie "ja jeszcze nie jadę,
                                później po mnie przyjedź" [ten był karmiony nieco dłużej niż trzy lata]. 3 latek
                                też wszędzie pójdzie bez mamy, ale jest jeszcze na etapie, gdy zmęczony w nie
                                swoim domu bez mamy będzie płakał i zamiast spać na wakacjach u babci [myślę,
                                że to nie jest objaw "syndromu nadopiekuńczości", ale najzwyczajniej w świecie
                                taki wiek.
                                To troje dzieci, a więc jakiś pogląd na temat "szkodliwości emocjonalnej
                                długiego karmienia piersią" mam.
                                Jeszcze Cię czymś zaskoczę. Bardzo mnie cieszy, jak moje bestie mogę ulokować na
                                wakacje u babci i mieć dom bez wiecznych krzyków, a co jeszcze dziwniejsze - nie
                                wydzwaniam co godzinę z tęsknoty, żeby się dowiedzieć czy wszystko aby jest w
                                porządku, a dzwonię ewentualnie wieczorem, czy nie trzeba dzieciakom jakiś
                                ciuchów dostarczyć, żeby moja Mama nie musiała im wszystkiego prać - ja, matka
                                długo karmiąca, która według teorii przeciwniczek tak długiego karmienia
                                powinnam trząść się nad swoimi dziećmi "bo nie wiem co się z nimi dzieje, gdy
                                mnie przy nich nie ma", a moje "niesamodzielne" i "uzależnione" ode mnie dzieci,
                                powinny wyć całymi nocami w obcym domu z tęsknoty za swoją matką.
                                • rowantree Re: karmienie po roku 21.07.07, 10:16
                                  Ja wcale nie piszę o zaprzestaniu karmienia z dnia na dzień. Użyłam w listach
                                  słów: stopniowo, powoli, mniej więcej rok, około, co oznacza płynne, jak sama
                                  napisałaś, przechodzenie od jednego etapu rozwojowego dziecka do kolejnego. Nie
                                  upieram się twardo przy swoim, ale wciąż nie rozumiem, w którym MNIEJ WIĘCEJ
                                  momencie powinno się zaprzestać karmienia piersią. Czy w wieku trzech lat, bo
                                  akurat tak to było u Ciebie, czy w wieku 6 lat jak to było u mojej kuzynki czy
                                  też jeszcze później? Dzieci przecież są różne i niektóre potrafią domagać się
                                  mleka matki Bóg wie jak długo. Co spowodowało, że Ty przestałaś karmić swoje
                                  akurat, gdy skończyły trzy latka?
                                  Wcale nie napisałam, że wszystkie matki długo karmiące piersią stają się
                                  nadopiekuńcze, tylko, że może się tak zdarzyć, bo jest to trochę prowokowanie
                                  losu.
                                  Pozdrawiam
                          • kaeira Re: karmienie po roku 20.07.07, 13:31
                            rowantree napisała:
                            > Można w całkiem cywilizowany sposób podać dziecku napoje z kubeczka - spokojnie
                            > sobie radzi z > nim mając 7,8 miesięcy.

                            Można, ale po co, kiedy można też dać mleko z piersi. :-)
                            (Fu, jakie niecywilizowane).
                            • rowantree Re: karmienie po roku 20.07.07, 13:59
                              Pytam więc, dlaczego sama nie pijesz mleka z piersi tylko z kubka?
                              Mówiąc 'cywilizowany' nie miałam na myśli 'lepszy', tylko po prostu dostosowany
                              do potrzeb przeciętnego człowieka. Sugerujesz, że brzydzi mnie karmienie
                              piersią ('Fu, jakie niecywilizowane'). Bardzo się mylisz. Nie o to chodzi w
                              moich postach.
                              Pozdrawiam
                • kadewu1 Re: karmienie po roku 20.07.07, 10:45
                  Nie, Delfino, to nie jest chore. Dziecku jest gorąco i ma lekką infekcję nosek-
                  gardło. Ja nie jestem zariowaną karmicielką, dawno bym w cholerę to rzuciła,
                  ale korzyści zdrowotne Małego przeważają. Tak, będę robić tak dalej - tzn.
                  karmić na żąanie (mam wakacje). Mały pije tylko mleko i czasem mineralną; wiele
                  dzieci "piersiowych" tak ma. Co do próchnicy - lepsze mleko niż ohydne soczki.
                  Kasia
              • kaeira Re: karmienie po roku 19.07.07, 21:53
                zebra211 napisała:
                > Chyba nie zrozumiałaś co piszę, bo nie ja głoszę te poglądy, ja się nimi po
                > prostu dzielę.

                Chyba nie zrozumiałaś co piszę, bo ja nie twierdzę, że ty je głosisz.
                Ale ty owszem głosisz że: "W pediatrii uważa się, że karmienie po 12 mż to już
                tylko przyjemność dla matki,która nie umie tego przerwać."
                No więc proszę o jakieś potwierdzenie, że "w pediatrii" faktycznie tak się uważa.
                • figrut Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:17
                  Nie bardzo rozumiem, po co roztrząsać to, co uważają pediatrzy czy naukowcy.
                  Karmienie piersią to natura, fizjologia i nikt tu niczego nie może ująć w ramki.
                  Wiele dzieci odstawia się na długo przed ukończeniem roku, wiele też na długo po
                  skończeniu roku i wszystko jest w normie jeśli z niczym się nie przesadza. Żaden
                  pediatra czy naukowiec nie wie jakie jest dane dziecko i czego ono potrzebuje.
                  Jak Zebra sama napisała, pediatrzy UWAŻAJĄ, tak jak deela uważa karmienie
                  chodzącego dziecka za obrzydliwą anomalię, a mika_p za coś zupełnie normalnego i
                  naturalnego - każdy coś tam sobie uważa. Grunt to nie robić niczego na siłę. Ja
                  UWAŻAM, że moje długie karmienie było właściwe, bo skończyło się jakoś tak
                  naturalnie i niezauważalnie - ot, któregoś dnia przypomniało mi się, że moje
                  dziecię już któryś raz z rzędu nie domagało się piersi, więc mu o tym nie
                  przypominałam i tak się kończyło. Miałam trochę problem ze średniakiem, ale było
                  to spowodowane sytuacją, że karmiłam dwójkę jednocześnie "dlaczego młodszy brat
                  może jeszcze jeść, a ja nie" - coś w tym stylu, ale nie wyrażone słowami.
                  Wystarczył wyjazd z babcią na święta i po trzech dniach bez piersi już mu chęci
                  odeszły. Starszego dziecka z reguły nie karmi się na żądanie w każdej sytuacji,
                  bo na żądanie, karmi się dziecko które nie je nic oprócz mleka matki i na
                  początku wprowadzania nowych pokarmów. Starsze dziecko zwykle samo sobie takie
                  karmienia ogranicza, do rannego i przed zaśnięciem, bo w ciągu dnia ma tyle
                  ważniejszych rzeczy do zrobienia, że nie przerywa zabawy po to, aby co pół
                  godziny dossać się do maminej piersi.
                • zebra211 Re: karmienie po roku 19.07.07, 23:00
                  Kiedy wrócę do pracy po wychowawczym, poproszę pediatrów o linka, tylko nie
                  wiem, czy wtedy jeszcze będzie Cię to interesowało. Najlepiej ujęła to fitrut -
                  nie ma sensu się spierać o to, co twierdzą lekarze a co naukowcy. Powtarzam po
                  raz kolejny, moją intencją było przedstawić jeden z aspektów karmienia, o którym
                  mówi się od niedawna w pediatrii. W medycynie nie wszystko zawsze jest białe
                  albo czarne. Często prowokuje się różne pozornie sprzeczne poglądy, zgłębia się
                  je zarówno w teorii, jak i doświadczalnie i wyciąga się dalsze wnioski. To
                  pozwala na sprawę spojrzeć holistycznie i umożliwia dalszy rozwój. Nawet, jeśli
                  te poglądy są z pozoru absurdalne.
                  • zebra211 poprawka 19.07.07, 23:03
                    ... miałam na myśli figrut, sorki.
                  • kaeira Re: karmienie po roku 19.07.07, 23:31
                    zebra211 napisała:
                    > Kiedy wrócę do pracy po wychowawczym, poproszę pediatrów o linka, tylko nie
                    > wiem, czy wtedy jeszcze będzie Cię to interesowało.

                    Jak najbardziej będzie. Jestem bowiem laktywistką :-)

          • kadewu1 Re: karmienie po roku 20.07.07, 10:42
            Wyjasniam, zeby nie bylo wątpliwości - zwrot "h nawiedzonych" miał brzmieć "hm,
            nawiedzonych". Raczej nie używam na forum wulgaryzmów, jeśli ktoś myślał, że
            taki miałam zamiar.
            K
            • kaeira Re: karmienie po roku 20.07.07, 13:28
              kadewu1 napisała:

              > Wyjasniam, zeby nie bylo wątpliwości - zwrot "h nawiedzonych" miał brzmieć "hm,
              > nawiedzonych".

              LOL :->>
        • hanalui Re: karmienie po roku 20.07.07, 07:50
          A ja pokwapilam sie sprawdzic co faktycznie WHO mowi o karmieniu piersia i z
          tego co znalazlam rekomenduje do 6 mies
          www.who.int/topics/breastfeeding/en/
          www.who.int/features/qa/21/en/index.html
          Nigdzie nie udalo mi sie znalezc ze rekomenduja robic to dluzej. Jesli ktos ma
          do tego linka chetnie zajrze.
          • mika_p Re: karmienie po roku 20.07.07, 11:13
            W pierwszym linku piszą:
            "Exclusive breastfeeding is recommended up to 6 months of age"
            Co po mojemy znaczy: "Wyłączne karmienie piersią jest zalecane do 6 miesiąca
            życia". Wyłączne karmienie oznacza, żeby nie podawac nic innego.
            Zreszt w drugim linku masz potwierdzenie: ""Exclusive breastfeeding" is defined
            as giving no other food or drink – not even water – except breast milk."

            W drugim linku masz tez tabelke:
            12-24 months | Family foods, chopped or mashed if necessary | 3 meals plus 2
            snacks between meals plus breastfeeds | A full 250 ml cup/bowl
            Trzecia rubryczka, "frequnecy" informuje: "3 posiki plus 2 przekaski pomiedzy
            posilkami plus karmienie piersia".
          • kaeira Co zaleca W.H.O. 20.07.07, 13:27
            hanalui napisała:
            > Nigdzie nie udalo mi sie znalezc ze rekomenduja robic to dluzej. Jesli ktos ma
            > do tego linka chetnie zajrze.

            Proszę bardzo:

            "The Global Strategy for Infant and Young Child Feeding (1) – endorsed by the
            World Health Assembly in May 2002 [...] to ensure that the health and other
            relevant sectors protect, promote and support exclusive breastfeeding for six
            months and continued breastfeeding up to two years of age or beyond"

            [czyli w skrócie mniej więcej: "aby służby zdrowia promowały i wspierały
            karmienie wyłącznie piersią przez 6 m i kontynuowanie karmienia do 2 lat i dłużej"]
            www.who.int/nutrition/publications/inf_assess_nnpp_part2_eng.pdf
            "A recent review of evidence has shown that, on a population basis, exclusive
            breastfeeding for 6 months is the optimal way of feeding infants. Thereafter
            infants should receive complementary foods with continued breastfeeding up to 2
            years of age or beyond.
            Breastmilk is the natural first food for babies, it provides all the energy and
            nutrients that the infant needs for the first months of life, and it continues
            to provide up to half or more of a child’s nutritional needs during the second
            half of the first year, and up to one-third during the second year of life."

            [czyli w skrócie mniej więcej: "wyniki badań wskazują że wyłączne karmienie
            piersia przez 6m jest najlepszym sposobem odżywiania niemowlat. Pozniej dietę
            nalezy rozrzeszac, kontynuujac karmienie do 2 lat lub dłużej. Mleko kobiece
            zapewnia wszystko co potrzebne dziecku w pierwszych miesiącach życia, a potem w
            drugim półroczu życia pokrywa pół lub więcej niż pół zapotrzebawania
            żywieniowego dziecka, i do jednej-trzeciej tego zapotrzebowania w drugim roku
            życia"]
            www.who.int/nutrition/topics/exclusive_breastfeeding/en/
      • katarzynabobak Re: karmienie po roku 19.07.07, 08:30
        Rozumiem, że WHO to banda durni a polska pediatria osiąga wyżyny wiedzy?Bo
        jakoś rozmijają się zalecenia.
        Każde dziecko jest inne i moim zdaniem długośc karmienia powinna być
        indywidualną sprawą mamy i dziecka.Ja córkę karmiłam 3 lata i prawie dwa
        miesiące, nie wiem kiedy zakończyłybyśmy karmienie, bo niedane mi było się tego
        dowiedzieć, niestety. Może dlatego, że ogólne zalecenia polskiej pediatrii są
        jakie są....
    • 5_monika Re: karmienie po roku 19.07.07, 08:50
      karmiłam 2 lata i dziecko samo się odstawiło, a na takie porady niektórych
      lekarzy to ja już jestem odporna :)
      pozdr
      • kocica19805 Re: karmienie po roku 19.07.07, 09:25
        mam takie samo zdanie jak pani doktor:)
    • mama_piotrka07 Re: karmienie po roku 19.07.07, 09:52
      Wejdź na forum o karmieniu piersią. Tam jest sporo takich wątków o pomysłach
      lekarzy. Były nawet takie mamy, którym lekarz powiedział, że karmiąc po 9
      miesiącu (!) trują dziecko.

      Z tego co piszą inne mamy, zdarza sie że np. w czasie choroby prawie dwuletnie
      dziecko odmawia przez jakiś czas innych pokarmów niż pierś i jakoś świetnie się
      rozwija. Czyli coś dobrego jednak w tym mleku jest ;-) Idź za własną intuicją.

      Kilka wątków, z wypowiedziami eksperta - doradcy laktacyjnego,o tym że w drugim
      roku życia dziecko mleko mamy jest nadal "pełnowartościowe".

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=65049995&a=65085389
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=64332328&a=64550417
    • deela dla mnie to obrzydliwe 19.07.07, 15:07
      karmienie chodzacego i nie daj boze mowiacego dziecka to szczyt obrzydliwosci
      a fu!
      jakby ktos przy mnie wyciagnalby cyca i zaczal karmic np dwulatka to paw
      gwarantowany
      z 7 m ogonem
      • kadewu1 Re: dla mnie to obrzydliwe 19.07.07, 17:15
        NIkt Ci nie zabrania wymiotować. Nikt Ci nie każe karmić dwulatka. Nic mnie nie
        obchodzi Twoje zdanie na temat mojego biegającego i gadającego 17-
        miesięczniaka. Fascynujące, że nikogo nie brzydzi wciskanie dzieciom ohydnych
        lepkich soków czy mieszanek na bazie mleka krowiego. Przemilczę już śmieciowe
        jedzenie.

        POza tym - na przykład ja nie wyciągam cyca, tylko podaję pierś - trochę inny
        rejestr, co?
        Kasia
        • deela kobieto czy ja ci zabraniam karmic 19.07.07, 17:19
          mozesz sobie karmic nawet 10latka wisi mi to
          pytanie bylo co sadzimy o karmieniu ponad roczniaka i zgodnie z sumieniem (oraz
          zoladkiem) odpowiadam ze sadze ze to ohydne
          i uzupelnie: niepotrzebne
          mam gdzies to co mowia lekarze mam swoj rozum i skoro w przyrodzie zadne zwierze
          nie wisi na cycu (o przepraszam nie przyjmuje piersi czy jakzeby to inaczej nie
          ujmowac chodzi o to samo) dluzej niz to potrzebne to czlowiek tez nie musi
          uwazam ze karmienie do roku to max
          • kaeira Re: kobieto czy ja ci zabraniam karmic 19.07.07, 18:08
            deela napisała:
            > skoro w przyrodzie zadne zwierze
            > nie wisi na cycu (o przepraszam nie przyjmuje piersi czy jakzeby to inaczej nie
            > ujmowac chodzi o to samo) dluzej niz to potrzebne to czlowiek tez nie musi

            Tak, tylko zależy od tego jak definiujemy "potrzebne".
            • deela normalnie 19.07.07, 18:18
              FIZJOLOGICZNIE to to niezbedne nie jest
          • mika_p Re: kobieto czy ja ci zabraniam karmic 19.07.07, 19:23
            U norek amerykanskich laktacja trwa 2-2,5 miesiąca, a dojrzałość płciową
            osiagają w pierwszym roku zycia.
            www.iop.krakow.pl/ias/gatunek.asp?188
            Żeby przeliczyć to na cżłowieka, trzeba by przemnożyć przez trcohę więcej niż
            12 (patrząc na dojrząłość płciową). Czyli gdyby cżłowiek karmił tak jak norka,
            to by wyszły prawie 3 lata :P

            Czyli co najmniej jedno zwierzę wisi na cycu 1/6-1/4 okresu potrzebnego do
            osiągnięcia dojrząłości płciowej.

            No to jeszcze drugie:
            Jeleń sika.
            Laktacja trwa 3-4 miesiące, dojrzałosć płciowa osiagana jest w wieku 15-18
            miesięcy.
            Mnożymy przez nieco mniej niż 12, żeby uzyskac proporcję i co mamy?
            www.iop.krakow.pl/ias/gatunek.asp?185
            Może coś nam bliższego?
            Takie bonobo:
            "Podobnie jak u wszystkich dużych małp człekokształtnych, laktacja trwa przez
            długi czas — dwa lub trzy lata, nawet dłużej"
            gniazdo.com.pl/naczelne
            Ohydne to bonobo, prawda? Tym bardziej, ze wczesniej osiąga dojrząłość płciowa
            niż cłżowiek, więc karmi proporcjonalnie dłużej.
            • deela a dlaczego przeliczamy na dojrzalosc plciowa? 19.07.07, 19:35
              a nie np na rozwoj motoryczny? jeden bat
              a poza tym
              to i tak jest absolutnie obrzydliwe
              "mamo daj cyca (ew. mamo podaj piers)"
              a fu
              • mika_p Re: a dlaczego przeliczamy na dojrzalosc plciowa? 19.07.07, 19:45
                deela napisała:
                > a nie np na rozwoj motoryczny?

                Bo to by dobiło twoja teorię :DDDD
                Takie źrebięta potrafią chodzić juz w pierwszym dniu od narodzin, a ludziątko
                uczy się tego koło roku. A klacze chyba dłużej karmią niż dzien? :DDD
                • deela oo to by bylo boskie :) 19.07.07, 20:52
                  jakby gowniarz od razu chodzil :o
                  nooo to zmierzmy do tego ze jak mlode innych zwierzat je normalne pokarmy to juz
                  mleka niet..... prawda li to azaliz nie?
                  po to sie uczy mlode jesc normalnie zeby nie wisialy ciagle na wymionie?
                  • deela PS i tak ohyda i tak ohyda 19.07.07, 20:58

                  • mika_p Re: oo to by bylo boskie :) 19.07.07, 21:08
                    Z tego co wiem, jest dokładnie tak jak z ludziętami - najpierw dostają
                    odrobinę, a mleko to podstawa, a potem coraz więcej i coraz normalniejsze. Bo
                    nie wiem czy wiesz, ale niektóre gatunki preparują żywność dla swoich młodych,
                    na przykład przeżuwają i wypluwają. To nie jest ohydne?
                    • deela jakos nie 19.07.07, 22:45
                      ale grzebanie mi przy cycku tymi samymi ustami ktorymi sie je parowke jest ohydne
                      • galela Re: jakos nie 20.07.07, 10:58
                        A mąż ci grzebie przy cyckach ustami jedzącymi wcześniej parówkę?
                        • druuna Re: jakos nie 20.07.07, 11:41
                          NIE! Mąż po parówce najpierw myje zęby! A potem grzebie ... hehehehe
                          • deela jest zasadnicza roznica miedzy grzebaniem przy 20.07.07, 13:37
                            cyckach w celu pieszczoty erotycznej a w celu pobrania stamtad pokarmu
                            chyba ze dla was nie ma roznicy
                            maz mi sie cyckow nie tknal poki karmilam
                            bo jakby tknal to wiadomo
                            paw
                            i nici z sexu
                            • kaeira Re: jest zasadnicza roznica miedzy grzebaniem prz 20.07.07, 14:28
                              deela napisała:
                              > maz mi sie cyckow nie tknal poki karmilam
                              > bo jakby tknal to wiadomo
                              > paw

                              Mój Boże, ależ ty masz skłonność do tych pawi, jak jakaś ornitolożka.
                            • kaeira Re: jest zasadnicza roznica miedzy grzebaniem prz 20.07.07, 14:42
                              deela napisała:
                              > maz mi sie cyckow nie tknal poki karmilam

                              To pewno nie dałabyś mu takiej koszulki?
                              www.cafepress.com/thelactivist.44071758
                              • deela ja mezowi koszulek nie wybieram 20.07.07, 15:04
                                nie jestem jego mamusia
                                to duzy chlopiec i sam wie co mu sie podoba
                      • kaeira Re: jakos nie 20.07.07, 12:18
                        deela napisała:
                        > ale grzebanie mi przy cycku tymi samymi ustami ktorymi sie je parowke jest
                        > ohydne

                        Ależ moje dziecko oczywiście nie je parówek.
                        Czyżbyś nie wiedziała, że są one przeciwwskazane dla małych dzieci?
                        A jak grzebie mi po zdrowym, chudym filecie z indyczka to jest urocze, nie ohydne.
                        • druuna Re: jakos nie 20.07.07, 12:46
                          dobre dobre ;))
                  • wisteria_lane Re: oo to by bylo boskie :) 20.07.07, 10:58
                    Łono - na Łonie
                    Wymię - na Wymieniu

                    "ciagle na wymionie?"
            • kaeira Re: kobieto czy ja ci zabraniam karmic 19.07.07, 19:37
              mika_p napisała:
              > Może coś nam bliższego?
              > Takie bonobo:
              > "Podobnie jak u wszystkich dużych małp człekokształtnych, laktacja trwa przez
              > długi czas — dwa lub trzy lata, nawet dłużej"
              > gniazdo.com.pl/naczelne
              > Ohydne to bonobo, prawda? Tym bardziej, ze wczesniej osiąga dojrząłość płciowa
              > niż cłżowiek, więc karmi proporcjonalnie dłużej.

              :->

              No właśnie, ja już nie chciałam wchodzić w te naczelne, ale czytałam, że gdyby
              ich okres karmienia "przeniesć" na człowieka, to wychodzi od ok. 2,5 do 7 lat :-)
          • kadewu1 Re: kobieto czy ja ci zabraniam karmic 20.07.07, 10:39
            Rozumiem, co napisalas, wszak jestem pismienna. Fascynuje mnie Twoje podejscie
            do zalecen zdrowotnych i posiadanie "wlasnego rozumu". Zdrowia zycze,
            K
      • asiulek_y Sama jestes obrzydliwa 19.07.07, 22:56
        Karmienie chodzacego dziecka jest obrzydliwe??? A co powiesz na to, ze moj maly
        ma teraz niecale 10miesiecy i chodzi juz od prawie 2miesiecy i nadal go karmie
        i nie uwazam, ze jest to obrzydliwe. Od kiedy to, co potrafi dziecko, oznacza,
        kiedy nalezy przestac karmic???!!!
        • deela czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka 19.07.07, 22:59
          widze ze niektorych przerasta
          kilka wacikow temu mowilam ze jak dla mnie to moga sobie kobiety karmic nawet do
          10go roku zycia
          bylebym nie musiala na to patrzec
          widzisz to jest jak z marlin manson
          mozna sluchac byleby nie patrzec
          • mama_piotrka07 Re: czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka 20.07.07, 08:55
            To ja mam gorącą prośbę. Czy mogłabyś chodzić po mieście w koszulce "nienawidzę
            matek karmiących"? Obiecuję, że jak Cię zobaczę to choćby młody siniał z głodu
            nie nakarmię w promieniu 300 metrów od Ciebie. Innym mamom też będzie łatwiej
            uszanować Twój delikatny żołądek.
            • deela a co karmisz 10 latka? 20.07.07, 09:31
              to to juz normalne nie jest :o
          • kadewu1 Re: czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka 20.07.07, 10:55
            Nikt tu niczego nie pomieszał, wszystkie radzimy sobie z czytaniem. Napisałaś,
            ze nie chcesz patrzeć - nie patrz (na przykład na mnie w parku z dzieckiem).
            Nie wkraczam w niczyją przestrzeń prywatną, jeśli to Cię boli. A w publicznej?
            No cóż. Palacz na sąsiedniej ławeczce jest chyba czymś zdecydowanie
            groźniejszym i bardziej obrzydliwym, co?

            Kupowałam wczoraj buty - z dzieckiem. Biegało sobie po sklepie i nagle
            (wybacz) - "mama, am!" Oczywiście nie karmiłam w obuwniczym, obiecałam dziecku
            mleko po wyjsciu, ale pani właścicielka, lat ok. 50, podeszła do tego niezwykle
            sympatycznie i ze zrozumieniem. Powinna się oburzyć? Chyba nie.
            Ka
    • kaeira Re: karmienie po roku 19.07.07, 17:45
      izabelka.j.80 napisała:
      > Pani doktor - pediatra powiedziała że po roku karmienie to
      > zboczenie i pokarm nie ma żadnych wartości odżywczych.

      Taką panią doktor bym pogoniła gdzie pieprz rośnie. Bo co innego mówić, że już
      "nie potrzeba" (no bo oczywiście nie jest to tak potrzebne jak na początku); co
      innego mówić, że "mleko jest bezwartościowe", bo to wierutna bzdura; a jeszcze
      co innego twierdzić że to zboczenie - to jest niedopuszczalne i obraźliwe
      uzewnętrznianie jakichś swoich przekonań.
      Tak mogą sobie robić forumowiczki, ale nie szanujący pacjenta lekarz.

      Izabelka, jeżeli chcesz odstawić, to co innego, to twoja decyzja, natomiast
      aboslutnie nie musisz! Jest tez wyjście pośrednie - np. pozostawienie tylko
      wieczornego i porannego karmienia, a odstawienie w ciągu dnia.

      Cokolwiek zdecydujesz, gorąco polecam pomocniczo forum Karmienie piersią.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
    • figrut Re: karmienie po roku 19.07.07, 20:23
      Całą trójkę karmiłam do lat trzech, czyli akurat przez ten okres, kiedy dzieciom
      teoretycznie zaleca się mleko modyfikowane zamiast krowiego nie modyfikowanego.
      W jakimś celu zdaje się zalecane jest modyfikowane, czyli upodobnione do mleka
      matki ? Karmienie nigdy nie było dla mnie przyjemnością [seksualną], a czymś
      zwyczajnym jak dawanie dziecku "dorosłego" jedzenia i patrzenie, że je coś
      zdrowego z apetytem i dzięki temu będzie rosło a przy okazji może się przytulić.
      Gdzieś w okolicach roku karmienie ograniczało się tylko do trzech, może czterech
      w ciągu doby i im dziecko było starsze, tym tych karmień z czasem ubywało aż do
      jednego w nocy, czasem po przebudzeniu rano. Karmienie kończyło się jakoś tak
      samo - ja nie garnęłam się do karmienia, dzieci zaczynały mieć coraz więcej
      swoich "zajęć" i tak się to krok po kroku kończyło bez żalu dla mnie i dziecka.
      Każde z nas jakoś tak wyczuwało, że to końcówka, że to tylko takie "ostatki" i
      np. dziecko padało zmęczone po całym dniu zabawy nie dopominając się piersi, a
      ja cieszyłam się, że ten koniec nadchodzi bez żadnego płaczu i żalu, że coś było
      można jeszcze ciągnąć [jak np. mają czasem odczucia niektóre mamy, które
      odstawiają od piersi w bardzo wczesnym niemowlęctwie]. Skończyło się stopniowo i
      powoli nadchodzi kolejny etap życia. Życie to nie tabelka w której da się
      wszystko rozplanować. Nic nie przychodzi natychmiest, a najzwyczajniej i czasem
      niezauważalnie jakiś tam etap dochodzi do końca, jakiś tam się zaczyna.
      • phantomka Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:24
        Wiodacy argument dlugo karmiacych cyckiem to "nie bede nabijac kabzy koncernom
        produkujacym mieszanki" i tu zupelnie niewinne pytanie ode mnie: czy wy
        wszystkie macie swoje ogrodki i trzode chlewna? Bo rozumiem, ze warzywa, owoce,
        soki, desery, chleb, mieso wyrabiacie same, zeby nie nabijac kabzy koncernom
        produkujacym te wszystkie smieci?
        Mleko krowie zawsze bylo i bedzie zdrowe, pij mleko, bedziesz wielki:)
        Krowy rulez:D
        • rowantree Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:33
          Dobre, dobre, racja, racja!
        • figrut Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:35
          phantomka napisała:

          > Wiodacy argument dlugo karmiacych cyckiem to "nie bede nabijac kabzy koncernom
          > produkujacym mieszanki"
          Jeśli jest to taki wiodący argument, to czy możesz spisać ile z nas długo
          karmiących takowy argument podało ? Wiodący, to według mnie ponad połowa. Wymień
          proszę tą "ponad połowę" ;)
          • phantomka Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:41
            Wystarczy przejrzec kilkanascie takich watkow, gdzie jest to podawane jako
            argument - niczym mantra:)
            Co do reszty: niech kazdy karmi sobie jak chce, ale naprawde zdrowie dziecka
            zalezy od wieeeeeeeeeeeelu czynnikow, w ktorych pokarm z cyckow jest tylko
            jednym z nielicznych. Takze niekoniecznie to, ze "naturalne" znaczy, ze lepiej
            ochroni.
            • figrut Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:52
              Skoro tak twierdzisz, że taki argument podawany jest jak mantra, to zadaj sobie
              trochę trudu i wyszukaj dla ilu procent kobiet ten argument jest wiodący. Jeśli
              się kogoś tak dobitnie ocenia "robią to dla oszczędności", to wypadałoby takie
              twierdzenie czymś poprzeć, prawda ? Jak by nie było, czuję się z lekka
              potraktowana jak sknera, która żałowała swoim dzieciom pieniędzy na mleko w
              modyfikowane [po cóż w takim razie modyfikowane, upodobnione do ludzkiego, skoro
              może zwykłe z kartonika] i tym samym na siłę karmiła je piersią.
              • phantomka Re: karmienie po roku 19.07.07, 23:40
                Czyzbym cie ubodla tym twierdzeniem? Nie bede udowadniac, bo nie pisze pracy
                naukowej i statystyki sa mi zbedne, po prostu napisalam cos, co rzucilo mi sie
                w oczy. Sama ocen czy jestes sknera, ja zapytalam, czy te, ktore uzywaja tego
                argumenty, nie robia w ogole zakupow w sklepach, bo nie rozumiem, dlaczego by
                kabze nabijac jednym, a drugim nie.
                Mozesz dawac mleko z cycka, kartonika, pudla, beczki, badz tez kazdego innego
                zrodla, jakie wyda ci sie wlasciwe. Jezeli wymaga sie wolnosci w wyborach
                jednym, to nalezy dac i drugim i po prostu nie obrazac ich, tak jak to czynia
                bardzo czesto fanki dlugiego karmienia - moje cycki moja sprawa.
                • kaeira Re: karmienie po roku 19.07.07, 23:59
                  phantomka napisała:
                  > ja zapytalam, czy te, ktore uzywaja tego
                  > argumenty, nie robia w ogole zakupow w sklepach, bo nie rozumiem, dlaczego by
                  > kabze nabijac jednym, a drugim nie.

                  To oczywiste: bo mleko mam w piersi za darmo i bez żadnego wysiłku.
                  Natomiast nie mam za darmo i bez wysiłku warzyw, owoców (a nie, przepraszam,
                  jest kilka drzewek owocowych w ogrodzie), soków, deserów, chleba ani mięsa.
                  To raczej proste, n'est-ce pas?
                  • phantomka Re: karmienie po roku 20.07.07, 08:38
                    No alez prawdziwa matka i wysilku sie nie boi, to proste prawda?
                    Przeciez niejedna z mam przezywa meki z karmieniem cycem, ale nigdy w zyciu nie
                    zrobi takiej krzywdy dziecku i nie przestanie karmic, wiec dlaczegoz mialaby
                    nie pielic grzadek?:D
        • kaeira Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:35
          phantomka napisała:
          > Wiodacy argument dlugo karmiacych cyckiem to "nie bede nabijac kabzy koncernom
          > produkujacym mieszanki"

          Hmm, a mi się wydawało, że wiodący argument długo karmiących piersią, to że to
          jest naturalne i najzdrowsze dla dziecka.
        • kadewu1 Re: karmienie po roku 20.07.07, 15:11
          Twoja wypowiedz jest nielogiczna. Ja rzeczywiście nie wspieram koncernów -
          jeśłi nie muszę.Jednocześnie jeśli muszę, to kupuję (wyobraź sobie, nawet
          czasem produkty koncernów...) gotowe, ale oczywiśćie, im mniej,t tym lepiej.

          Przez większość życia jadłam włąsne warzywa oraz jajka moich kur. Od kilku lat
          nie mam ogrodu ani własnej marchwi, ziemniaków, fasoli. Ale wg Twoich słow -
          wszystko albo nic, tak? CZyli jedząc "bazarkowe" mam jeszcze dodatkowo karmić
          dziecko mieszanką, bo i tak ponoszę już koszty, tak?
          Litości.
          A śmieciowego jedzenia nie jem, to fakt. Nie znam smaku hamburgerów,
          cheesebugerów. Staram się też nie jesc białego ryżu, białej mąki, od 17 lat
          nie jem czerwonego mięsa (straszne, ile upadło przeze mnie ubojni bydła?)

          Mleko krowie jest idealne, dla cielaków.
          KmJ
          • phantomka Re: karmienie po roku 20.07.07, 21:30
            No to sie nachwalilas, to teraz ja: jedyne mieso jakie jadam to kurczak, zero
            wedlin, parowek, raz do roku schab pieczony, wygralam juz jakas nagrode na
            ekolozke?
            Smieciowe jedzenie wtracilas jakos chyba nie w tym watku, bo nikt tu go nie
            zachwalal.
            Cala reszta to strasznie naciagana paplanina o marchewkach z bazarku, a gdzie
            ubranka dla dzidzi, tez dziergane z wlasnej bawelny?:D
            Z mojej strony EOT, haha.
            • kadewu1 Re: karmienie po roku 21.07.07, 07:43
              Nigdzie się nie chwaliłam, zdałam relację z tego, jak wspieram korporacje.
              NIkt nie bierze udziału w konkursie na zdrowe życie. USiłuję Ci uzmysłowić, że
              niemożliwe jest całkowicie "czyste", zatem czasami/często można kupować gotowe
              produkty/zupki/jedzenie w ogóle. W swoim wątku sugerowałaś że albo-albo.

              Śmieciowe jedzenie - wspomniałam o nim choćby dlatego, że mieści się na
              kontinuum dobre-złe jedzenie na krańcu przeciwległym do "jedzenia z własnego
              ogródka". Ale przepraszam, że je wspomniałam, naprawdę, szczyt głupoty z mojej
              strony. Straszne, napisałam bez związku z wątkiem.

              Jeśli mój post o "marchekach z bazarku wydaje Ci się paplaniną", to Twój
              problem. A uwagi o własnej bawełnie są poniżej poziomu i dowodzą, że nadal nie
              dociera do Ciebie, że nie popieram -nigdzie - skrajności i ekstremizmu. No, ale
              musiałaś się wypisać, co jest zrozumiałe. Na meritum dotyczy czegoś innego:
              karmienia piersią dzieci starszych, niż 1 rok. Ja widzę korzyści tego
              rozwiązania i nie jestm w tym poglądzie osamotniona.

              KmJ

    • hanalui Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:37
      Ja proponuje obejrzec filmik:
      www.youtube.com/watch?v=fxv6R9fUO74&mode=related&search=
      dziecko karmione jest do 8 lat, starsza corka byla karmiona do 5 lat. Dzieci
      kazda z piersi nazwaly imieniem i takie tam. Maz i ojciec dziewczynek mowi ze
      gdyby jego matka to widziala to z pewnoscia mialaby cos do powiedzenia. Co?
      Mozna sie jedynie domyslac.
      • figrut Re: karmienie po roku 19.07.07, 22:46
        Domyślam się co to za filmik, bo już kiedyś takowy oglądałam. Co chciałaś
        osiągnąć pokazując ten film ? Żadna z nas nie karmi tutaj ośmiolatka, a wyjątki,
        ewenementy trafiają się wszędzie. Żadna z nas jednak nie wie co zalicza się do
        normy, a co do nie normalności. Nikt nie wyznaczył żadnych granic na karmienie.
        Granice powinna wyznaczać intuicja matczyna która w SPORADYCZNYCH przypadkach
        niedomaga. Dla mnie fakt, że ta kobieta pozwoliła nakręcić film o swoim
        karmieniu i upublicznić go oznacza jedynie dwie rzeczy - chciała wywołać szok i
        stać się sławna, poszła pod prąd na przekór wszystkim bo tak jej się podobało.
        • kaeira Re: karmienie po roku 19.07.07, 23:28
          figrut napisała:
          > Domyślam się co to za filmik, bo już kiedyś takowy oglądałam. Co chciałaś
          > osiągnąć pokazując ten film ? Żadna z nas nie karmi tutaj ośmiolatka, a wyjątki
          > ewenementy trafiają się wszędzie.

          Co chciała osiągnąć można się domyślać. Obrzydzić karmienie piersią, porównując
          karmienie w wieku powyżej roku - czyli powiedzmy 1,5-2,5 lat - do karmienia
          dziecka w wieku szkolnym.
      • deela filmik bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee 19.07.07, 23:12

    • kaeira Re: karmienie po roku 19.07.07, 23:33
      Izabelka, jedna uwaga: zapewniam cię, że jeżeli zajrzysz na forum Karmienie
      piersią szukając pomocy/info czy to w karmieniu, czy to w odstawianiu, nie
      znajdziesz tam tego typu żałosnych dyskusji :-)
      • mama_piotrka07 Re: karmienie po roku 20.07.07, 08:45
        I tu się z Kaeirą całkowicie zgadzam!
        • druuna Re: karmienie po roku 20.07.07, 11:56
          Niestety Izabelka rzuciła temat i zniknęła więcej się nie odzywając :p
          Zastanawia mnie, że matki będące za dłuższym karmieniem piersią są jakieś takie
          hmmmm bardziej wyważone, spokojniejsze w swoich wypowiedziach niż
          przeciwnicy/czki tegoż? Zaszokował mnie kiedyś post (reakcja na artykuł nt.
          publicznego karmienia piersią): był tak pełen wulgarności, nienawiści, wrogości
          i gwałtowności że aż mnie zatkało. Nie wiedziałam, że długie karmienie piersią
          oraz publiczne może wywoływaą takie negatywne emocje u niekarmiących! prawie
          jak teletubiś-gej :p hihihihihihihi
          • kaeira Re: karmienie po roku 20.07.07, 13:34
            druuna napisała:
            > Niestety Izabelka rzuciła temat i zniknęła więcej się nie odzywając :p

            Pewnie się wystraszyła albo zdegustowała, i ja się jej nie dziwię.
            • eciepecie5 Re: karmienie po roku 20.07.07, 16:30
              idąc tropem terrorystek laktacyjnych należałoby karmić do 18 roku życia lub
              dłużej bo przecież mleko matki ZAWSZE będzie lepsze, zdrowsze i bliższe naturze
              od krowiego...:/ bleeeeee.... ochyda....
              • mika_p Re: karmienie po roku 20.07.07, 23:35
                Nieprawda.
                Terrorystki laktacyjne wiedzą, że u niespożywających mleka zdolność do
                wytwarzania laktazy, czyli enzymu trawiącego laktozę, cukier mleczny, zanika
                między 3 a 4 rokiem życia. Skoro więc organizm jest gotowy na spożywanie mleka,
                to dlaczego antyterrorystki uważają, że podawanie mleka własnego gatunku jest
                sprzeczne z naturą?
                • katarzynabobak Re: karmienie po roku 21.07.07, 08:00
                  Nie czuję się terrorystą dlatego, że karmię długo. Raczej to ja czuję się
                  notorycznie szykanowana przez zwolenników karmienia dziecka półrocznego
                  wszystkim byle nie mlekiem matki.Mnie jest zupełnie obojętne jak ktoś karmi
                  swoje dziecko.Natomiast nie rozumiem dlaczego nazywa się to co
                  robię :zboczeniem, ohydą itp.Wiele matek ulega naciskom i przestają karmić.
                  • mika_p Re: karmienie po roku 21.07.07, 11:59
                    Nooo... ale w temacie "czy odzwyczajac dwulatka od butelki ze smoczkiem" od
                    razu pojawia sie masa głosów pocieszenia: "ja i mój brat jeszcze w podstawówce
                    pilismy kaszkę z butelki i zabki maqmy zdrowe, dupcie ładne i wcale nie
                    uważamy, żeby to było głupie, złe i szkodliwe". A jak spróbujesz napisać, że to
                    już dobry czas na odstawienie butli, to rpzeczytasz, że co cię obchodzi jak kto
                    dziecko wychowuje.
                    • deela dla mnie i karmienie dwulatka piersia i butelka 21.07.07, 13:23
                      jest nienormalne
                      dwulatek chyba juz powinien opanowac kubek dzieciowy
                      o karmieniu piersia nie bede sie powtarzac bo dla mnie to ohyda po tym 1 roku
                      zycia (nie, nie z dokladnoscia do jednego dnia)
                      al;e bawiac sie w ten sposob i czekajac az dziecko samo sie odstawi od butli lub
                      cyca to mozna (nie trzeba, zalezy od dziecka ale mozna) do 18tki czekac
          • izabelka.j.80 od autora 25.07.07, 19:52
            Dzięki. Przeczytałam wszystkie posty. Miałam problem z internetem więc dopiero
            dzisiaj mogłam poczytać. Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam
    • jasiekmiki Niektóre lekarki są głupie 26.07.07, 20:48
      Na głupią lekarkę - pani ordynator, trafiłam w pierwszym szpiatlu. Też
      twierdziła że szkodzę dziecku -miał 14 miesięcy i rotawirusa (olałam ją i dalej
      karmiłam i wyszliśmy szybciej niż inne dzieci, wyniki z badania krwi też miał
      lepsze niż odżywiani sztucznie rówieśnicy). W drugim szpitalu dziecięcym 4
      miesiące później bardzo się cieszyli, że jeszcze karmię bo dziecko bez problemu
      przyjmowało kroplówki wisząc na cycu i też szybciej doszedł do siebie
      (adenrowirus). No cóż na wirusy to nawet mleczko matczyne nie pomoże.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja