powrót do pracy

02.07.03, 12:33
Za miesiąc wracam do pracy... stety i niestety. Nie chciałabym jednak z tego
powodu przerywac karmienia. Zastanawiam się jak najlepiej przygotowac siebie
i synka (będzie miał wtedy 6 miesięcy) do zmian w karmieniu. Jak sobie
radziłyście? Będę wdzięczna za cenne wskazówki mam które już to przeżyły.
Pozdrawiam
Beata i Kubuś (2003.02.03)
    • reszka2 Re: powrót do pracy 02.07.03, 15:12
      Ja przerabiałam to juz dwa razy.
      Za drugim razem mam sytuację komfortową- wybrałam pracę na pół etatu, na
      dodatek 10 minut od domu, szefostwo sprzyja karmieniu piersią, więc nie ma
      żadnego problemu.Pracuję 2 miesiące. Madzia (8 miesięcy) dostaje mamusi mleczko
      ok. 7 rano, potem ok. 9 je "coś", np. Hippa kleik z owocami, lub owoce i
      chrupki kukurydziane, potem śpi na spacerze, i przed 12 przychodzi do mnie do
      pracy na karmienie. jkesli pracuje od 12 godziny to karmie ja przed wyjściem,
      ok. 11.30 potem dostaje zupke ok. 13.30, następne karmienie ok. 16 w pracy.
      Jesli mam dyżur ośmiogodzinny, to wyglada to jak połączenie obu wersji.
      Zaczęłam ją przyzwyczajac do zastępowania mojego mleka innymi posiłkami około 5
      miesiąca, najpierw odciągałam pokarm i przygotowywałam na tym kaszkę, ale
      zabierało mi to za duzo czasu, więc jak sie tylko dało to poranny posiłek
      zastapił Hipp. I tak przez miesiac, potem zlikwidowałam drugie karmienie
      piersia i w to miejsce jest zupka.
      Za pierwszym razem nie było tak różowo, pracowałam co prawda 5 godzin, ale
      razem z dojazdem nie było mnie w domu prawie 7. Mały dostawal kaszkę na
      pokarmie (mleko odciągałam w pracy, wsadzałam do lodówki, potem zawoziłam do
      domu i na drugi dzien opiekunka robiła kaszkę). Męczyłam się z tym laktatorem
      chyba z 5 miesięcy, Michał był alergik, nie chciał Nutramigenu, za to kaszka mu
      bardzo smakowała. Oprócz tego zupka, soczek, chrupki, itd, juz dokładnie nie
      pamiętam. tez go przyzwyczajałam pare tygodni wczesniej, dokładnie okolo 2
      tygodnie na każdy wyeliminowany posiłek maminy.
      Da się żyć, można (teoretycznie) korzystać z przerw na karmienie. Na pewno sie
      uda.
      • bebia1 Re: powrót do pracy 02.07.03, 17:49
        Ja niestety wrócę na 7 godzin dziennie co z dojazdami do pracy da łącznie co
        najmniej 8 godzin nieobecności.
        Ja (z tego co piszesz słusznie), od jakichś dwóch tygodni przyzwyczajam małego
        do jabłuszek ( chwali sobie!), a od dzisiaj podałam troszkę zupki, tak że mam
        nadzieję że w ciągu miesiąca uda sie doprowadzić do tego że z dóch moich
        posiłków zrezygnujemy. Ja natomiast będę chciała w to miejsce odciągać tak żeby
        mały miał mamine mleko na następny dzień. Czy dobrze kombibuję?
        UFFF.... trochę mnie to przeraża, najbradziej się boję że starcę pokarm.
        Chociaż mam nadzieję żę to nie takie proste.
        Pozdrawiam!
        Beata
        • mama_ani Re: powrót do pracy 03.07.03, 12:21
          Witaj!
          ja wróciłam do pracy w kwietniu, zostawiając 5 miesięcznego bobaska pod opieką
          babci. Miałam takie same rozterki jak ty. Nie wiedziałam co robić, żeby było
          dobrze. Ale w końcu trzeba było coś postanowić. I tak:
          Zaczęłam swoją córcię w czwartym miesiący przyzwyczajać do soczków (które na
          początku niechętnie piła), jabłuszka, no i oczywiści zupki, które uwielbia
          (zupki gotuję sama na 2 dni w słoiczki i do lodówki). sztuczne mleko nie
          wchodziło w grę bo moja niunia nie tolerowała innego smaku mleczka oprócz
          mojego.
          No i w końcu poszłam do pracy na 7 godzin. Długie 7 godzin. Wstaję o 5 rano,
          karmię Anię piersią, ona zasypia, a ja idę się szykować do pracy. W domu jest z
          nią mąż a czasem babcia. Około 9 podają Ani moje mleko ściągniete dzień
          wcześniej w pracy, około 12 zupka jarzynowa, potem już ja wracam koło 15. Na
          początku karmiłam ją po powrocie do domu ale teraz wprowadziłam drugą zupkę i
          karmię córcię dopiero wieczorkiem, do snu. Za cycusiem trochę tęskniła, ale już
          jest dobrze. zaczęło jej smakować nawet sztuczne mleczko, które muszę je od
          kilku dni podawać przed kąpaniem, bo coś na noc cycuś już nie wystarczał.
          Dodam, że moja Ania przesypia całe nocki i w ogóle jest kochanym dzieckiem. I
          tak ślicznie wyiąga rączki jak wracam a pracy!
          To chyba tyle, jakby cię interesowały inne szczegóły do czekam na odzew.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia.
          Agnieszka
          • adzia_a Re: powrót do pracy 03.07.03, 14:17
            Ja szłam do pracy, kiedy moja córeczka miała 5,5 miesiąca (p oterminie wzięłam
            macierzyński, a termin się ...odwlekł ;-). Schemat był taki:
            7:30 - mleczko mamusi
            około 9:30 kaszka
            ok. 13:00 zupka (wcześniej młoda spała)
            potem jabłuszko, albo jakiś deserek ze słoiczka
            Wracałam ok. 15:30 i wtedy już - i w dzień i w nocy - karmiłam tylko piersią.
            Nie martw się, że stracisz pokarm - póki dziecko ssie, on będzie produkowany.
            A do tego schematu dochodziłam prze około miesiąc, metodą eliminacji kojelnych
            karmień. Wyglądało to tak, że najpierw około 9:30 dawałam po troszkę kaszki (na
            początku "dopychając" moim mlekiem, żeby żołądek zdążył się przyzwyczaić, po
            jakichś dwóch tygodniach analogicznie wprowadziłam zupkę.
            Wszytsko się da zrobić, moja córeczka nawet nie potrafiła pić z butelki,
            poradziłyśmy sobie bez tego.
    • bebia1 Re: powrót do pracy 03.07.03, 15:46
      Dzieki Waszym listom upewniam się że te moje nieporadne próby z wprowadzaniem
      soczków, deserków i zupek są całkiem sensowne. Dodam że Kubuś zjada je z
      apetytem, nie trzeba Go jakos specjalnie namawiać ( zawsze lubił sobie podjeść).
      Na razie to są takie małe porcje bo potem daję mu jeszcze cycusia.
      Obok tego czy nie stracę pokarmu po powrocie do pracy ( przez nieregularne
      karmienia), obawiałam się czy małego uda się przestawić na jako tako regularne
      godziny karmień (bo generalnie karmiłam Go na żadanie), ale widzę że powoli
      nabiera rytmu.
      Dziękuję za Wasze rady. Będę pisać o naszych postępach.
      Pozdrawiam
      Beata i Kubuś (2003.02.03)
Pełna wersja