Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły kończą

08.07.03, 11:30
Czy któraś z doświadczonych mam wyjaśni mi i może rozwiąże mój problem? Bo w
literaturze wytłumaczenia nie znalazłam, a kobieta z wizytówką "doradca
laktacyjny" usiłowała mi wmówić, że bzdury opowiadam. Sprawa wygląda
następująco: Olgierd ma trzy miesiące, cycamy się bez dokarmiania na żądanie-
ponoć technikę ma niezłą, zaciąg też niczego sobie, może tylko czasem ssie
zbyt krótko, bo przysypia. Od jakiś trzech tygodni moje piersi wariują: rano
wielkie, twarde, jak przy nawale po porodzie. Młody ssie bez problemów. Cały
dzień, mniej więcej do 17-18 wszystko w normie, piersi miękną,
charakterystyczne "mrówki" obecne, dziecko najedzone. Wieczorem-dramat.
Pustka zupełna, mały wściekły, mimo ssania głodny, w końcu już tylko macha
rozpaczliwie rączkami i wrzeszczy. Na początku chciałam dokarmiać, potem
pomyślałam: "kryzys, przejdzie". Nic z tego. Dostawiam-pusto. Dopiero około 3
nad ranem, kiedy mały sie budzi i zaczyna ssać znowu pojawia się mrowienie i
Olgierd się najada, przy czym po odstawieniu małego wręcz czuję, że piersi
napełniaja się nadal-stąd nawał o poranku. Zaczęłam po porannym karmieniu
odciągać, coby wieczorem dać swoje mleko z butli, bo po dwóch tygodniach
uznałam, że jak na kryzys, to chyba za długo trwa. O co chodzi? Myslałam, że
to kwestia zmęczenia-drzemka po południu też nie pomaga. Czekam na jakąś
radę, bo boje się, że jak zacznę na dłuższą metę to poranne odciąganie
i "butelkowanie", to karmienie w końcu diabli wezmą. Z resztą skoro było OK,
to skąd takie dziwactwo? Pozdrawiam

Kinga mama Konrada i Olgierda

PS. Hermiona-liczę na Ciebie...
    • ehhermiona Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 08.07.03, 15:15
      Eeee...no wiesz...ale mi teraz dałaś do myślenia.... Hm..Idąz za tokiem
      rozumowania Adzi w innym wątku (o tym, czemu odalie nie może tu zaglądać;)),
      przydałby Ci się jaki Casanova, żeby zwiększyć Twój wyrzut oksytocyny ;)))))
      Nie masz tam jakiegoś w pobliżu???
      Ależ zagwozdka.... Może jakiś masaż? Może porządna porcja herbatki laktacyjnej?
      Może wycyganić od lekarza oksytocynę do noska, żeby pokarm łatwiej leciał
      (chociaż nie wiem, czy tak można, na pewno są lekarze, którzy na początku
      laktacji w ten sposób pomagają pacjentkom)?
      Może wreszcie telefon do pani Staszewskiej?
      A co robicie pod wieczór? Może to jest związane w jakiś sposób z Waszym trybem
      życia, że np. jesteś zmęczona, spięta, no nie wiem...

      Monika
    • edalesz Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 08.07.03, 17:22
      U mnie jest to samo. Od samego początku wieczory są najgorsze (zawsze nam
      brakuje - i miech nikt mi nie mówi, że dziecko trzeba często przystawiac to nic
      nie da - po prostu mała słabo ssie i już)Tlumaczyłam to sobie tym, że być może
      moje gruczoły nie nadążają. Dziecko jadło po południu bardzo często: 16, 18, i
      jak zaczynała o 20 tak kończyła o 22 aż padała, ale ile można męczyć biedne
      dziecko. Najpierw dokarmiałam dziecko butelką - pokarm ściągałam w nocy lub
      rano po karmieniu. Teraz mała ma ponad 5 mies. , więc wprowadziłam kaszki na
      moim ściągniętym mleku i ok. godz 17 dokarmiam ją łyżeczką. I jest prawie
      dobrze. Prawie....
    • zalma Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 08.07.03, 20:46
      ja mam ten sam klopot :( i nie wiem co robic....piersi poznym popołudniem
      maja tak mało mleka, ze mały ciągnie i ciagnie nawet 1,5 godz :( Ledwo leci,
      natomiast rano jest duuużo...
      • ehhermiona Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 08.07.03, 21:51
        Dziewczyny, zauważyłam, ze to typowe dla dzieci do ok. 3 miesięcy, że
        popołudniu i pod wieczór duzo wiszą na piersi, Mój synek tez tak robił, a nie
        czułam, żebym miała wtedy mniej pokarmu. I wszystkie znane mi dzieci tak
        właśnie robiły. Potem to mijało. Może to akurat tak jest w tym czasie?
        Naprawdę, to że Wy nie możecie nic wycisnąć to nie znaczy, że dziecko nie może.
        U mnie też był czas, że Jędrek szarpał się przy piersi, stękał, wyginał - nie
        wiem, może to sprawa nastawienia, ale nigdy nie łączyłam sobie tego ze słabym
        ssaniem, tylko przyjmowałam, że tak musi być. Było na pewno lepiej, kiedy
        nauczyłam się karmić na leżąco, bo i on był spokojniejszy, i mniej rzeczy go
        rozpraszało.

        :)Monika
        • mrufkaa Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 08.07.03, 22:39
          Moja siostra ma tak samo... I to od poczatku.... Moze pani Staszewska tu
          zajrzy? A dziecko glodne zasypia umeczone walka z pustym cycem...
          • kamciamamagaby Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 08.07.03, 23:08
            I ja miałam to samo, wtrzymałam do 8 mies., kiedy zaczęłam małej podawać
            wieczorkiem kaszkę na mleczku modyfikowanym, niestety...już nie mogłam patrzeć
            jak się męczy z głodu i po krótkim ssaniu beczy, bo nic już nie leci...Do dziś
            zastanawiam sie dlaczego...
            Kamila
    • monia.z Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 08.07.03, 23:04
      Witam
      Mam podobny prolem, mój synek ma skończone pięć miesięcy. Piję herbatki na
      laktacje, robię sobie ciepłe okłady na piersi, masaże, kąpiele w cieplej
      wodzie, prysznic z bardzo ciepłą wodą na piersi, jak najmniej stresów w ciągu
      dnia, a wodę mineralną piję wiadrami i jakoś dajemy radę.Zazwyczaj pomaga nie
      jest to od razu nawał pokarmu ale też nie są puste.

      Pozdrawiam Monika i Miłoszek
    • adzia_a Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 09.07.03, 08:09
      Hej, Kinguś, a nie może być tak, że po prostu młody jest wieczorem zmęczony i
      nie ma tyle sił, żeby Ci zorganizować "mrowienie"? Mleko nie napływa, dziecko
      śpiące, wiec złe, traci panowanie nad sobą ;-))) i wtedy to już ani tyle...

      Nie wiem ,czy to dobry pomysł, ale ja spróbowałabym parę minut wcześniej
      postymulować trochę brodawki, lekko szczypiąc - wiem, że takie działanie
      uwalnia proces wydzielania oksytocyny, może więc synkowi będzie łatwiej? Faktem
      jest, że dziecko jest najlepszym "wyzwalaczem", no ale może czasem trzeba mu
      trochę pomóc?
    • edalesz Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 09.07.03, 08:10
      To moło usłyszeć,że nie jestem wyjątkiem, i że nie tylko ja mam problemy z
      wieczornym karmieniem. Odkąt siegam pamięcią moje dziecko nigdy nie najadło się
      wieczorem tak jak np. rano. Cały czas sobie wmawiałam, że skoro najadło się
      rano, to przecież musi najeść się wieczorem. Wkońcu liczyłam na to że to minie.
      Ale mała ma już 5 mies. Ile może trwać kryzys laktacyjno-wieczorny. Jestem
      przekonana,że wieczorne wiszenie przy piersi ma związek (niestety) z brakiem
      pokarmu. Jestem równiez przekonana, że mała słabo ssie. I choćby niewiem jak
      była glodna to zaspokaja tylko pierwszy głód, a dalej nie chce się wysilać (tak
      ciężko leci). Coraz częściej myślę o mieszankach mlecznych.chociaż z drugiej
      strony co jest gorsze: niedojedzone dziecko na pokarmie naturalnym, czy syte
      dziecko na sztucznym?
      Ciekawa jestem jak wasze dzieci przybierają na wadze. Moja jest zawsze w
      dolnych garanicach.
      • kamciamamagaby Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 09.07.03, 15:18
        Moja mała pięknie przybierała do 0k. 3 mies., była na 75 centylu, potem
        spadła na 50, a odkąd jak wspominałam daję jej kaszkę na noc znowu 75 centyl.
        Gdy piersi były "puste" nigdy nie chciała ssać, tylko strasznie się denerwowa
        ła. Kamila
    • monika_staszewska Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 09.07.03, 16:21
      Czuję się wywołana do odpowiedzi mimo, że posiadam wizytówkę doradca laktacyjny
      (mam nadzieję, że to nie ja Panią tak niemiło potraktowałam).
      Z tymi ,,pustymi”, przepraszam za wyrażenie ,,sflaczałymi” piersiami wieczorem
      to jest czasami tak:
      * laktacja w którymś momencie zaczyna sie normować czyli dopasowywać do potrzeb
      malucha - a to oczywiście oznacza, że piersi stają się miękkie w przerwach
      między karmieniami
      * najszybciej do tej normalizacji dochodzi w ciągu dnia; w nocy i nad ranem
      zdecydowanie później (to za sprawą wyższego poziomu prolaktyny właśnie wtedy).
      * czyli mamy sytuację, w której widać przed południem pełniejszą pierś - każda
      z nas myśli wtedy ,,Ooo, mam mleka tyle, że na pewno wystarczy dla dziecka”;
      karmimy więc spokojnie, maluch się najada i albo usypia albo spokojnie zajmuję
      się interakcją ze światem a właściwie najchętniej z mamą;
      wszystko zmienia się po południu kiedy to piersi stają się - według nas
      oczywiście - zbyt miękkie. Każda, no może prawie każda kobieta która karmi
      piersią myśli wtedy ,,Mam ,,za mało” mleka”. I zaczyna się niepokoić co też ten
      biedny mały ludzik zje. Niespokojna mama = niespokojne dziecko. Niespokojne
      dziecko = awanturka przy karmieniu, szarpanie z piersią, odpychanie od piersi
      itp. Wtedy mama denerwuje się jeszcze bardziej i mleko które się produkuje (NA
      PEWNO JEST W PIERSI) ma problem z wypłynięciem, bo zdenerwowanie zaburza odruch
      oksytocynowy czyli ten, który odpowiada za transport mleka ( i za mrowienie w
      piersiach zresztą też - ale tu uwaga: nie każda kobieta i nie przez cały okres
      karmienia piersią musi odczuwać to mrowienie).
      * do tego jeszcze dokłada się nasze kochane maleństwo, które w pierwszych
      trzech miesiącach życia cierpi na - jak mawia jedna moja koleżanka - wieczorne
      odrykiwanie niemowląt; już tłumaczę co to takigo. Otóż mały człowiek ma
      niedojrzały układ nerwowy i w związku z tym nienajlepiej radzi sobie ze
      wszystkimi bodźcami, które do niego docierają przez cały dzień. Rano jest
      jeszcze jako tako, w południe też jeszcze można wytrzymać, ale po południu i
      wieczorem granica wytrzymałości już jest zwykle przekroczona. To oznacza, że
      ludzik zaczyna być niespokojny, częściej domaga się karmienia, bo po pierwsze
      nie ma to jak odreagować niepokój przy kochanej mamie (tu pojawia się pewien
      problem z odreagowaniem, bo mama wieczorem choć ciągle kochana, to jednak
      trochę zmęczona i zaniepokojona czy maluch będzie miał co zjeść), a po drugie
      jak jest niespokojny to i je niespokojnie, więc bardzo często i po trochu (to
      częste wieczorne karmienie ma dwie konsekwencje: 1. krótka przerwa między
      karmieniami niepokoi mamę, bo maluch nagle bardzo często chce jeść, a tu nie
      widać zbierającego się w piersiach mleka; 2.jak taka sytuacja trwa przez kilka
      godzin to jest to bardzo mocny sygnał dla piersi, by zwiększyły produkcję mlek,
      a to w połączeniu z wyższym poziomem prolaktyny w nocu, rano daje efekt dużych
      pełnych piersi).
      I cała ta ,,karuzela” rozkręca się coraz bardziej - zmęczony maluch chciałby
      usnąć ale nie może bo chce najpierw zjeść, a zjeść spokojnie nie może, bo jest
      za bardzo zmęczony. Do tego oczywiście nerwy biednej mamy też już są na
      wyczerpaniu.
      Jakoś trzeba spróbować sobie z tym poradzić. Niektóre kobiety pilnują
      zdecydowanie ograniczyć ilośc bodźców docierających do maluszka już wczesnym
      popołudniem. Inne ucinają sobie krótką drzemkę w dzień korzystając z pomocy
      babci, którą wysyłają z ludzikiem na spacer. Dzięki temu wieczorem tylko jedna
      osoba z pary mama-dziecko jest bardzo zmęczona. Można oczywiście spróbować
      skorzystać z pomocy wspomagaczy takich jak np. herbatka z melisy, syrop
      melisal. A jak to nie pomaga to co tam niech będzie lampka czerwonego wina.
      Oczywiście przyczyn tych ,,piersiowych” problemów może być więcej np zaburzenie
      techniki ssania. Jeśli więc którakolwiek z Pań ma jakiekolwiek wątpliwości to
      zapraszam gorąco do telefonowania (022 555 31 10)do mnie w czasie dyżuru
      redakcyjnego pn, wt, czw, pt 9.00-14.00, śr 11.30-16.30.
      Na koniec chciałabym tylko dodać, że karmiłam moją córkę półtora roku i przez
      cały ten popołudniu i wieczorem miałam ,,za mało pokarmu” - tak uważałam. Nikt
      mi tego nie był w stanie wybić z głowy, a sama dla siebie nie byłam absolutnie
      wiarygodnym źródłem wiedzy! Tak więc doskonale wiem o czym rozmawiamy.
      Aha, moja Maria miała się oczywiście kwitnąco i tak zresztą jest do dziś (12
      lat, 148cm wzrostu, tylko waga nie za bardzo, bo 29kg). Zresztą moja starsza
      latorośl - Jan (lat 16, karmiony wyłącznie piersią tylko przez trzy miesiące)
      też ma się świetnie.
      Pozdrawiam wszystkie may, które mają ,,za mało” mleka wieczorem
      Monika Staszewska
      • ehhermiona Re: Zagadka... rozwiążcie, bo mi się pomysły końc 09.07.03, 17:48
        Pani Moniko :)))) Dziękuję!:)))))

        :) Monika
    • kingus27 Re: Zagadka... dziękuję 09.07.03, 23:41
    • kingus27 Re: Zagadka... dziękuję 09.07.03, 23:55
      coś mi się źle wcisnęło... Pani Moniko-dzięki ogromne za obszerne wyjaśnienia.
      Co prawda mleka mi od tego na razie nie przybyło, ale przynajmniej nie czuję
      sie jak ufoludek, co to mu się pierś na noc chowa;) Tylko jednej rzeczy nie
      wiem-zbierać, odciągać to, co o poranku wręcz mnie po kolana zalewa, czy
      próbować przetrzymać? Bo dzisiaj młodzież wisiała przy cycu, ciągnął i w końcu
      wrzeszcząc wypluł po dobrych 40 minutach. Jak już prawie zsiniał z tej złości,
      a zasnąć z głodu nie mógł, to się poddałam i wydoił z butli 160ml tego, co rano
      nałapałam. Śpi, błoga cisza w domu, uśmiech na buzi. Czyli się mimo prób nie
      najadł. Zastanawiam się, czy nie zaburzymy sobie laktacji w ten sposób? Nie mam
      zamiaru z prób rezygnować, czy po przystawieniu można nadal głodnemu
      ssakowi "bezkarnie" dać tą butlę, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie?

      Pozdrawiam
      Kinga mama Konrada i Olgierda

      PS. A tak swoją drogą-zgadnijcie, po jakim czasie i od kogo dowiedziałam
      się,dlaczego nie wyszło mi karmienie Konrada? Mimo, że chciałam i pokarm był?
      Ano, jak miał młody 2 lata i wylądował u ortodonty-pierwsze pytanie brzmiało
      ile karmiłam, bo z takim tyłozgryzem to rzadko które dziecko dobrze ssie.
      Szkoda tylko, że wszyscy widzieli, że młodemu się paszcza nie domyka, ale nikt
      mi nie podpowiedział, jak karmić, żeby było dobrze-a ponoć to tylko kwestia
      odpowiedniej pozycji... ech, szkoda gadać.

      • monika_staszewska Re: Zagadka... dziękuję 10.07.03, 09:21
        Pani Kingo,
        zbierać rano oczywiście można tylko, że ja proponowałabym wieczorem podawać to
        odciągnięte mleko kroplomierzem lub strzykawką w końcik ust Młodego w czasie
        gdy on jest przy piersi. Oczywiście nie te 160ml tylko jakąś odrobinkę w
        momencie, w którym szanowny Olgierd zdradza pierwsze objawy zniecierpliwienia.
        To go zachęci do efektywniejszego ssania (mam nadzieję) i pozwoli szybciej
        usnąć. A jak już uśnie to odpocznie i po jakiejś godzince lub półtorej można
        go - nawet przez sen - ponownie przystawić do piersi. Wtedy zje - już na
        spokojnie - tyle ile potrzebuje.
        Zniechęcam Panią do butelki z obawy czy szanowna młodzież nie wpadnie na pomysł
        p.t. ,,jestem zmęczony lub po prostu nie chce mi się popracować porządnie przy
        piersi, urządzę więc awanturkę w celu pozyskania flaszeczki z mlekiem”. No i
        oczywiście martwię sie czy Młodemu nie popsuje się technika ssania przez
        smoczek na butelce.
        Pozdrawiam
        Monika Staszewska
        Aha, przypominam, że dyżuruję w pn,wt,czw,pt 9.00-14.00, śr 11.30-16.30 przy
        telefonie 022 555 31 10 i chętnie odpowiadam na wszelkie pytania, na które
        odpowiedź znam. A jeśli nie znam to jest szansa, że wiem do kogo odesłać.
        Jeszcze raz pozdrawiam
        m.s.
        • kingus27 Re: Zagadka... dziękuję 10.07.03, 13:17
          Dziękuję, mam nadzieję, że damy radę;). Te 160 wzięło się stąd, że szanowny
          Młody musi być szerszy niż dłuższy, czyli napchany do pełna, coby zasnąć... Ale
          będę próbować wg wskazówek. Jeszcze raz dzięki wielkie-dobrze wiedzieć, że pani
          tu jest.
          Pozdrawiamy

          Kinga z Konradem i Olgierdem
Pełna wersja