Dylematy piersiowej mamy powracającej do pracy.

10.09.07, 13:28
Za tydzień wracam do pracy.Trochę się cieszę a trochę nie.Cieszę się
z powodu odmiany w życiu codziennym.I na tym moja radość się
kończy.Karmię piersią i trudno mi się z tym rozstać.Mały za tydzień
skończy pół roky więc spokojnie mogłabym przerwać i tyle.Jednak mam
plan aby karmić do roku.Załatwie zaświadczenie od lek że karmię
piersią i będę w pracy około 6,5 godz.Niestety pracuję na 2 zmiany;
8-14,14-20(po odliczeniu przerw).Teściowa która zostanie z małym
każe mi kupić mleko z kleikiem.A przecież dostanie w tym czasie
jeszcze jakiś deserek lub obiadek.Myślę że jak tylko raz po
obudzeniu rano lub wieczorem przed snem dostałby mleko(bez kleiku)
to nie padłby z głodu.Czy się mylę?Powiedzcie dziewczyny jak to jest
u was.
    • monikaa13 Re: Dylematy piersiowej mamy powracającej do prac 10.09.07, 13:36
      a nie pomyslalas o odciaganiu, odciagalabys na te porcje kiedy nie
      mozesz sama nakarmic i juz po sprawie
      z drugiej strony troche kleiku czy kaszki dziecku nie zaszkodzi w
      wrecz pomoze, bo to zdrowe
      mozesz dodawac kaszke czy kleik do swojego mleka
    • kaeira Re: Dylematy piersiowej mamy powracającej do prac 10.09.07, 13:50
      Nie za bardzo rozumiem, czy chodzi o to że kiedy cię nie będzie, chcesz żeby
      dziecko jadlo raz dziennie modyfikowane bez kleiku, a oprocz tego "nowości"?

      W tym wieku, jezeli bedziesz karmila ok. 4-5 razy na dobę, dziecko ma
      zaspokojone zapotrzebowanie na mleko i nie musi juz dostawac modyfikowanego.
      Zawsze to lepiej, bo jednak mniejsze ryzyko alergii itp. Tez uwazam, ze
      najlepszym wyjsciem jezeli koniecznie ma miec mleczko byloby odciaganie, chocby
      tyle zeby starczylo na jedną porcję.

      Aha, kleik czy kaszkę zawsze mozna przeciez zrobic na wodzie, pomieszać z
      owocami czy warzywkami. Ale tak w ogole nie trzeba wcale dawać dużo
      kaszki/kleiku, tylko jako dodatek. To mit, że dziecko koniecznie potrzebuje
      kaszki jako podstawowego dania, nie ma takiej potrzeby. (tak też twierdziła
      nasza pediatra).

      Jakby co, tu masz wypowiedz eksperta forum "Karmienie piersią" na temat zywienia
      w tym wieku:
      "Otóż dzieci w drugim półroczu
      mogą mieć przeróżną ilość posiłków niemlecznych i mlecznych. Jedne będą jadły
      cztery razy "nowości" i siedem razy pierś, inne cztery razy nowości i cztery
      razy pierś, jeszcze inne sześć razy pierś i raz czy dwa nowości, itd.. Ważne
      żeby sześcio, siedmiomiesięczniak miał nie mniej niż cztery (pięć) posiłków
      mlecznych, ośmio, dziewięciomiesięczniak nie mniej niż trzy, cztery razy mamine
      mleko, a jeszcze większy starszak choć trzy razy pierś w ciągu doby. Czy to
      tego będzie dwa razy słoiczek (pół słoiczka czy dwa słoiczki) czy inne dorosłe
      jedzenie w ilościach satysfakcjonujących dziecko nie jest jakoś super ważna
      sprawą. Naprawdę dzieci są różne i jedne preferują długie miesiące mleko, a
      nowości ewentualnie poliżą, inne z kolei kochają "poważne" potrawy i pierś
      ograniczają do niezbędnego minimum. Jedne i drugie jeśli są zdrowe i dobrze się
      rozwijają mają prawo jeść wedle własnych upodobań."

      A tu link do forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
    • estel7 Re: Dylematy piersiowej mamy powracającej do prac 10.09.07, 14:18
      mam ta sama sytuacje - maly jak mnie nie ma dostaje 2 razy mleko modyfikowane i
      zupke.
      odciaganie odpada - trwa to godzinami a i tak snu brak a poza tym rozkreca
      laktacje i potem w pracy jest problem, a tak wytrzymuje do powrotu do domu.
      Ogólnie albo zwykle mleko albo z kleikiem po tym drugim pewnie bedzie troche
      pózniej głodny, ale to zaden problem.
    • magdalena6911 Re: Dylematy piersiowej mamy powracającej do prac 11.09.07, 10:51
      Witaj! Napiszę ci jak jest u nas. 21 sierpnia powróciłam do pracy.
      Również pracuje w systemie zmanowym z tym że dzień-noc. Problem
      rozwiązałam w ten sposób. Jak idę na 7.00 to ok 6.00 podaję pierś
      potem niania podaje moje mleczko a w miedzyczasie deserek i zupkę.
      Dodam,że do powrotu do pracy przygotwoywałam sie solodnie i od 2
      miesięcy mroziłam swoje mleko. Po powrocie podaję znów pierś. W
      pracy oczwiście odciągam pokarm.
      Muszę nieskromnie przyznać, że jestem z siebie dumna. Mała jest cały
      czas na miom mleku więc powrót do pracy nie stał sie dla mnie
      koszmarem. A zadowolona mama = szczęśliwy bobas. Powodzenia
Pełna wersja