dalloway
10.10.07, 21:31
Moja córka ma 4 tygodnie. Urodziła się z wagą 3380, najniższa waga to 3150, a
wychodziłyśmy w 5 dobie z wagą 3200. Tydzień temu ważyła 3820. Wówczas
karmiłam ją z obu piersi. Je co 2,5-3 godziny w ciągu dnia i z jedną 5-6
godzinną przerwą w nocy. Ten rytm narzuciła bardziej sobie sama, niż ja jej. W
niedzielę miałyśmy kilkunastogodzinny wręcz napad kolki i kłopoty z kupką (nie
było jej przez dobę, a do tej pory - po każdym karmieniu). Lekarka z dyżuru
stwierdziła, że dziecko się przejada i kazała karmić równie często, ale tylko
z jednej piersi. Tak też zaczęłam robić - Marysia nie domaga się więcej
jedzenia, ale ciągle pojawiają się kłopoty brzuszkowe, choć już nie tak
nasilone i kupki nie są tak regularne jak kiedyś. Za to pojawił się kłopot z
ulewaniem - dużo i za każdym razem. Poza tym widzę, że często jakaś treść
"podchodzi jej do gardła" i przełyka to z powrotem - nawet długo po karmieniu.
Dziecko nagle stało się płaczliwe i marudne. Dzisiaj ją zważyłam i wyszło
3630, czyli prawie 200 g mniej niż w ubiegłym tygodniu. Czy powinnam się tym
martwić? Subiektywnie wydaje mi się, że pokarmu mam dużo, wręcz mnie to męczy.
Lekarka raczej olewa temat - nie wiem, czy ma rację, czy należy udać się do
kogoś innego. A może od razu pójść na usg i sprawdzić, czy nie ma refluksu?