9,5 m i nocne karmienie

12.10.07, 20:35
Moj Maluch ma juz prawie 10 m i od jakiegos miesiaca budzi sie
intensywnie w nocy i tylko piers go uspokaja. Glownie je/pije z
niej, choc zdarza sie, ze sobie tylko possie. Nie uzywamy w ogole
smoczka ani butelki. Czytalam, ze tak bywa w tym wieku i wiem, ze
dzieciaki zaczynaja sie znowu budzic pomimo wczesniejszego
przesypiania nocy (tak bylo u nas, Maly spal od 2 do 6,5m cale noce,
pozniej budzil sie raz, a teraz kilka razy).

Ogolnie te pobudki nam nie przeszkadzaja. Maluszek spi z nami i w
nocy tylko zamieniamy sie miejscami z mezem, w zaleznosci od tego,
ktora piers teraz bedzie uzywana :)


Tak tylko sie zastanawiam, bo ogolnie maz mi wierci dziure w
brzuchu, czy wszystko jest ok.
Moim zdaniem tak, dziecko jest zdrowe, pogodne, wlasciwie
rozwiniete. Jestem na wychowawczym, jest ze mna non stop, wiec to
nie jest kwestia tesknoty.

Macie tez tak? Do kiedy dzieci potrzebuja tego pokarmu nocnego? Czy
moze bardziej jest to przyzwyczajenie?

Pozdrawiam serdecznie
    • olcia1412 Re: 9,5 m i nocne karmienie 12.10.07, 22:24
      u nas podobnie. Nasz synek (tez ma prawie 10 m-cy) budzi sie średnio
      co 1,5-2 godziny i też tylko cycuś jest w stanie go uspokoić. Tylko
      u nas właściwie nie było fazy przesypiania całej nocy. Najdłużej
      udawało się przespać 5 godzin ale to jak był całkiem malutki :)) Też
      śpi z nami.Sama się zastanawiam, jak długo to jeszcze potrwa.
      Najgorzej jest z zsaypianiem, zasypia oczywiście przy piersi i daje
      sie odłożyc do siebie do łóżeczka na jakąś godzinkę lub dwie, potem
      alarmuje coraz cześciej i niestety już trzeba go położyć do naszego
      łóżka. Często też trzeba z nim leżeć. Problem w tym, że boję się go
      tak zostawiać samego na naszym łożku, żeby nie spadł (choć podkładam
      obok łóżka materacyk i poduszki, ale są jeszcze szafki nocne i nie
      wiadomo co mu do głowy przyjdzie:))) Potem w nocy jest maraton
      karmienia, a tak od ok 6 to już chyba przyssany permanentnie. Nie
      wiem, czy można go jakoś od tego odzwyczaić (nie zna smoczka ani
      butli). W ogóle ze spaniem mamy problem - w ciągu dnia najlepiej na
      spacerze (ale aura zaczyna być troszkę niesprzyjająca), a jak w
      domu to śpi przy piersi i jak ja z nim leżę (czasem to dobre
      rozwiązanie bo ucinam sobie drzemkę, ale czasem chciałabym coś
      innego porobić, a zostawić go na dużym łóżku się boję). Widzę, że
      zwyczaje synka całkowicie wyznaczają mi co i kiedy mam robić.
      W naszym przypadku wydaje mi się, że to nie z głodu się tak budzi w
      nocy ale nawykowo. Choć w sumie zazwyczaj zjada sporo, no ale chyba
      nie może być głodny co półtorej godziny !!!
      Mam nadzieję, że to w końcu minie. Pewnie minie, kiedy odstawię od
      piersi, ale nie chciałabym tego robić tak gwałtownie. No i ciekawa
      jestem czy i kiedy uda mu się przesypiać całe noce.
      Po tym długim wstępie, który pokazuje że nie jesteś jedyna w takiej
      sytuacji ( mi zawsze pomaga taka świadomość:), dołączam się do
      pytania, czy to jest dziecku rzeczywiście potrzebne. Od siebie
      zapytuję inne doświadczone mamy, czy to samo minie czy trzeba będzie
      jakoś działać. Szczerze mówiąc jeszcze nie jestem gotowa na metody
      opisane w książce "Każde dziecko moze nauczyć sie spać" ani nawet na
      Tracy Hogg. Bo w nas do tego dojrzewa myśl, żeby moze przeprowadzić
      z czasem dzidziolka do własnego łozka i pokoju. Ale przy takim
      rytmie karmienia nocnego i takim sposobie zasypiania jakoś mi to
      wygląda nierealnie. pozdrawiam mocno
      • pyziol1 Re: 9,5 m i nocne karmienie 12.10.07, 22:37

        Dzieki za wyczerpujaca wypowiedz! Mnie tez pomaga swiadomosc, ze to
        nie tylko nasz ssaczek tak ma!

        Nasz spal ladnie w lozeczku do jakos do 6,5 m. Nawet potrafil zasnac
        bez piersi, tzn. zjadl, puszczal i przytulal sie, i zasypial. Wtedy
        go przekladalismy :) A teraz niestety zasypia tylko przy piersi - na
        noc i w dzien. I spi w naszym lozku. Na szczescie nic sie nie
        wydarzylo tragicznego i mam nadzieje, ze nie wydarzy, bo jak tylko
        sie przebudzi, to daje znac, wiec od razu do niego biegne :)

        Ostatnio ogolnie sama musze mu wyjmowac piers, bo sie nie kwapi,
        zeby puscic i czasami wyjmuje kilka razy, a on wtedy jej szuka, wiec
        znowu daje, inaczej marudzi, placze. Ktoregos razu naliczylam ok. 10
        wyjmowan, az w koncu juz tak padl, ze bylo mu wszysttko jedno :)

        Na razie wyluzowalam z przejmowaniem sie tymi pobudkami i tym ze spi
        z nami, bo akurat spanie jest slodkie. Mysle ze na wszystko
        przyjdzie czas i dziecko samo dojrzeje do pewnych zmian.
        Oczywiscie probowalismy kilku "niezawodnych" metod, ale rozpacz
        mojego dziecka i intuicja dawaly znac, ze nie tedy droga. Musialam
        sie tez nauczyc odpowiadac na zdziwione komentarze, ze spimy
        razem :) Ale to juz inna historia.

        Pozdrawiam
        • olcia1412 Re: 9,5 m i nocne karmienie 12.10.07, 22:58
          w zasadzie to i nam to wspólne spanie aż tak strasznie nie
          przeszkadza, choć czasem plecy bolą i człowiek chciałby się móc
          wyciągnąć we własnym łóżku, że o innych sprawach nie wspomnę:) Nasza
          pediatra zasugerowała, ze to też może być kwestia ząbkowania,
          dziecko chce sobie w ten sposób masować dziąsła. Nasz mały ma juz 4
          zęby, ale idą następne, więc to też moze o to chodzić. W innym wątku
          przeczytałam odpowiedz p. Moniki, ze jak przyjdzie moment na
          przyzwyczajenie do spania dziecka we własnym łóżku to po niedługim
          zazwyczaj czasie prostestów dziecko przywyknie. Problem tylko ile
          rodzice są w stanie wytrzymać i czy dojrzeli do rzeczywistych zmian.
          My też mieliśmy kilka prób, ale zostało po staremu. Serce mi
          podpowiada ( a chyba trochę też rozum;), że dziecku jest to jeszcze
          potrzebne (zasypianie przy piersi i spanie razem i nocne maratony
          piersiowe), a niektóre problemy z czasem same się rozwiązują. Tak
          więc na razie bez zmian. W końcu dziecko też rośnie i zmienia się
          jego podejście, więc chyba kiedyś się jeszcze wyśpimy - do urodzenia
          następnego dziecka :) Serdecznie pozdrawiam
    • zkoniczynka Re: 9,5 m i nocne karmienie 13.10.07, 19:49
      U nas sprawa wygląda podobnie, z ta tylko różnicą że Szymek nigdy nie akceptował
      łóżeczka i nie było przespanych nocy bez cyca. Szymek wygrał spanie z nami, z
      czego mój M nie jest za bardzo zadowolony.
      Co do nocnego jedzenia to u nas nie było przerwy na niejedzenie. Od początku
      nocy cyc jest średnio co 3 h. Ja już się przyzwyczaiła i w zasadzie karmimy sie
      na śpiocha.
      Też jestem w domu z Szymkiem non stop więc to nie tęsknota, ale i tak tylko mama
      daje radę w nocy uspokoić Szymka.
      Nie wiem jak długo to potrwa (Szymon ma 9,5mc) , pytałam pediatry to otrzymała
      odpowiedź że nocne mleko jest najlepsze dla dziecka i może tak być nawet do 2
      roku życia (czym mnie pani doktor przeraziła).
      Ostatecznie nie wiem jak sie sprawa zakończy - zobaczymy.
Pełna wersja