maria_ach
22.11.07, 14:22
Witam,
jestem mamą 9 miesięcznego chłopca, który od urodzenia budzi się w nocy na
karmienie 4 razy, a od ponad miesiąca nawet 5.
Moje notoryczne przeziębienia, a ostatnio ostra grypa jasno mówią, że mój
organizm potrzebuje już przerwy. Nie chcę odstawiać Jasia od piersi a jedynie
zaprzestać nocnych karmień. Lekarz zalecił mi całkowicie odstawić Jasia (niska
waga, złe wyniki krwi no i ciągle infekcje) ale, tak jak pisałam, chcę jeszcze
go karmić, tym bardzej, że ma skazę białkową a na dodatek nie toleruje żadnego
z mlek z wyabstrachownymi białkami.
Małe próby były już wcześniej ale zbyt słaba determinacja, teraz jestem mocno
zdeterminowana, i mąż i ja. Jestem niewyspana, ciągle chora i nerwowa - Jaś ma
za mało mamy a ja przecież mam być dla niego.
Problem w tym, że nie wiem jak to zrobić. Przygotowana jestem na nocne,
niekończące się płacze. Żaden smoczek i żadna butelka nie są w stanie oszukać
Jasia. Będzie drastycznie. Zamierzam zostawić go w łóżeczku, tylko dać smoczek
i pogłaskać o d czasu do czasu. Założę zbroję ducha_anty_łąmiącą i jakoś to
przetrwamy.
Pytanie, czy nie podawać mu piersi w nocy od razu w ogóle czy np. na początku
wyeliminować tylko jedno z nich, może od razu dwa?
Jasiu nakarmiony piersią zasypia około 20stej, pierwsza pobudka jest o 22.30,
kolejna o 24, potem o 3ciej i o 6stej. Na dobre budzi się krótko po 7mej.
Ostatnio próbowałam mu podać kaszkę na dobranoc z bebilonem pepti, nie chce
jej za nic, nawet czystej, zmieszanej z moim mlekiem!!! - to był dla mnie szok.
Jeśli któreś z Was mają za sobą ta paskudna przygodę, proszę podzielcie się
doświadczeniem.