jeszcze o odstawianiu od piersi

07.12.07, 20:38
karmie juz 16 miesiecy i chyba nadszedl juz czas na odstawienie
mojego ssaka od piersi. W tym wieku eliminowanie juz chyba nie
skutkuje, bo synek podchodzi, ciagnie za bluzke i domaga sie
jedzonka.
dlatego poszukuje innych metod.

ostatnio uslyszlalm ze skuteczne moze byc posmarowanie piersi czyms
czego dziecko nie lubi (np.musztarda). podobno z znajomej kolezanki
poskutkowalo.
ale mnie ta metoda wydaje sie zbyt drastyczna.
czy mam racje> a moze jednak warto sprobowac?
prosze o rade
    • bathilda Re: jeszcze o odstawianiu od piersi 08.12.07, 10:51
      Może tak?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=67065270&a=68144275
      • e-wunia Re: jeszcze o odstawianiu od piersi 08.12.07, 12:28
        dziekuje za podeslanie tego watku. jest na prawde niesamowity.
        chcialabym umiec zrobic pozegnanie cycusia w takim stylu.
    • e-wunia Re: jeszcze o odstawianiu od piersi 11.12.07, 14:08
      ja jeszcze powroce do mojego pytania, co do metody smarowania piersi
      czyms co dziecku nie bedzie smakowalo, wiec np. musztarda.
      sama bym tego dziecku niegdy nie zrobila, ale chcialbym uslyszec, co
      o tym sadzi Pani Monika i mamy karmiace.
      czy moze to nie jest tak okropne jak mnie sie wydaje??
    • kamciairadek Re: jeszcze o odstawianiu od piersi 16.12.07, 09:13
      Moja córcia ma 18 m-cy właśnie od tygodnia nie ciągnie cycusia.
      Nie smarowałam niczym piersi. Przez trzy pierwsze dni dostawała małe prezenciki,
      żeby zapominała o cycu jak wracam z pracy, a jak wołała to mówiłam, że cycy są
      chore tak jak pan kotek w bajeczce. Pomagało to, że piersi muszą być owijane
      bandażem (i koniecznie musiałam brać tabletki na zasuszenie pokarmu). Nawet nie
      wiesz jak szybko poszło. Powodzwnia!
    • syl32 Re: jeszcze o odstawianiu od piersi 17.12.07, 00:19
      Mam dwie córeczki (jest między nimi równe 3 lata różnicy)obie
      karmiłam po 20 m-cy a odzwyczaiłam od "cycusia" całkiem bez łez .
      Starszą próbowałam odzwyczaic (na tzw musztardę)gdy miała 14 m-cy
      (wszyscy mówili mi że to już czas że taka duża...) ale strasznie
      płakała ,budziła sie w nocy ,rano nie chciała nawet sie do mnie
      przytulic (nie wiem kto bardziej to przeżył ja czy Ona)-
      skapitulowałam i po 5-6 dniach znów zaczęłam dawac jej pierś .Gdy
      miała 20 m-cy spróbowałam znowu i udało się (po prostu Ona do tego
      dorosła ).Zasypiała tylko przy "tutku" pewnego wieczoru nie chciała
      sie położyc , a miała taką Baba-Jagę która wisiała sobie na oknie i
      jak sie klasnęło to sie śmiała wiec ja mówie jej że jak nie
      chce "tutka" to ja dam tej Baba-Jadze a Ona że dobrze wiec "dałam
      Baba-Jadze" i przykleiłam sobie plasterki na brodawki i tak to się
      zaczęło gdy sie położyliśmy to głaskała moje piersi i mówiła
      że "jaga zjadła tutki" i "tutki mają ała" przytulała sie do mnie i
      zasypiała a gdy się jej przypomniało to pokazywałam jej plasterki i
      przypominałam że to Ona kazała dac "Jadze-tutki"i udało
      się .Plasterki przyklejałam przez ok tydzień .zaczęła przesypiac
      całe noce ( a wcześniej budziła sie do karmienia nawet 5-6 razy w
      nocy) .Drugiego ssaczka skończyłam kamic jakies 2 tyg temu .Też ma
      teraz 20 m-cy wiec juz do tego "dorosła" ale tym razem był sposób na
      musztardę .Ona była jeszcze większym "adoratorem cycusia" co chwile
      podbiegała do mnie ,podnosiła bluzkę i "brała co chciała" nocki też
      kończyły się 5-6-cio krotnym karmieniem.Pewnego wieczoru wymyśliłam
      że może czas spróbowac (Baba Jaga nie pomogła) więc posmarowałam
      brodawki musztardą posmakowała i stwierzdziła że FE a ja jej na to
      że to dlatego że tak często ciągnęła cycusia to teraz cycyś ma ała i
      tak zostało , gdy chciała to smarowałam piersi i mówiłam że moge jej
      dac jak chce ale cycus jest chory.Pare razy próbowała ale wiadomo
      nie smakowało i rezygnowała .Zasypiamy razem kładziemy sie i
      głaszcze ją po główce albo po prostu leżymy i jestem dumna że mi się
      udało już 2 razy przejsc to tak spokojnie .Dodam że obie nie dostały
      nigdy smoczka ani butelki ze smoczkiem piły soczki lub herbatki z
      kubka nie-kapka a kaszki dostawały tylko łyżeczką .Więc jeśli
      myślisz że "metoda na musztardę "jest drastyczna to może po prostu
      Ty jeszcze nie chcesz z "tym" kończyc i jeszcze do tego nie
      dorośliście oboje , bo (jak dla mnie )to najpiękniejsze co matka
      daje dziecku i obie strony musza wiedziec że czas z tym skończyc a
      jeżeli jeszcze nie jestes pewna to nie kończ bo ten czas już nigdy
      nie wróci POWODZENIA
Inne wątki na temat:
Pełna wersja