karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie?

30.01.08, 10:58
witam,
muszę sie pożalic, bo mi to leży na sercu.
od samego urodzenie się córeczki i po jej przebojach z wagą (ciągle
mówiono mi o niskich przyrostach) traktuję karmienie jako sprawę
życia lub śmierci. cały czas zastanawiam się, czy córka jest
najedzona, czy nie głoduje. ciagle myslę, że mam mało mleka,że córka
wypija tylko to początkowe mleko, co szybko płynie. jak nie
pociągnie długo z cyca, to martwię się,że na pewno sie nie najdła.
teraz, kiedy powoli rozszerzam dietę córki, tez sie martwię,że nie
je duzo nowości. zawsze najpierw daję cyca,żeby nie zapomniała o
piersi. i chyba -co mnie najbardziej dobija - nie potrafię do końca
rozpoznać, kiedy Monika jest głodna.
i tak sobie mysle, na dwa tygodnie przed godziną 0, kiedy mi to
minie? czy jak przestanę karmić piersią to córka będzie jadła mleko
z butelki?
powiem szczerze, że przez ta korbę to karmienie piersią nie sprawia
mi takiej wielkiej, nieopisanej przyjemności. troszke mnie męczy a
juz na pewno stresuje.
czy to minie?
jadzia
    • bathilda Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 11:18
      Moja rada jest prosta: kup sobie nowe buty. Ale takie żeby były ładne a nie praktyczne. A potem w tych nowych butach idź z najlepszą przyjaciółką do kawiarni. Oplotkujcie wspólnych znajomych starannie omijając temat dzieci. Zjedz WZ-tkę czy co tam lubisz albo możesz. Wypij wielkie i pyszne Latte.

      A jak już wrócisz do domu to przytul małą i po prostu nakarm. Nie myśl tyle, nie stresuj się i nie martw. Twoja córka to już kawał baby a nie noworodek. Naprawdę z głodu nie umrze. Z tego co czytam ma się świetnie, pięknie się rozwija i jedyny jej problem to zamartwiająca się mama. I to trzeba zmienić :)
      • bathilda Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 11:23
        A zamiast butów ewentualnie może być stanik nowy ale ładny. Np. taki

        www.bravissimo.com/products/lingerie/sensational-sets/kalyani/balconette-bras/ka79-details.aspx?colour=Turquoise

        albo któryś z tych

        www.bravissimo.com/products/lingerie/sensational-sets/kalyani/balconette-bras/ka50-details.aspx?colour=Raspberry
        www.bravissimo.com/products/lingerie/sensational-sets/panache/balconette-bras/pnc9-details.aspx?colour=Aqua
        www.bravissimo.com/products/lingerie/sensational-sets/panache/balconette-bras/pnd3-details.aspx?colour=Black%2fIvory
        www.bravissimo.com/products/lingerie/sensational-sets/ultimo/plunge-bras/ul01-details.aspx?colour=Buff

        Tylko przedtem koniecznie ustal właściwy rozmiar! Podążaj za linkiem w mojej sygnaturce :) Jak wsiąkniesz to odkryjesz, że piersi służą nie tylko do karmienia ale do bycia pięknymi. I wszystkim to na dobre wyjdzie...
    • joanka_sky Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 11:25
      Witaj,
      doskonale Cię rozumiem mam ten sam problem i przez pierwsze miesiące
      karmienie było dla mnie czymś za karę. Moje dziecko nadal za mało
      waży brakuje mu prawie pół kilograma do 3 centyla, ale mimo to są
      chwile kiedy uwielbiam jak ssie pierś.
      Nie piszesz czy nadal masz problemy z wagą dziecka. W wygląda na to
      że problemem jest tylko Twoje nastawienia do karmienia córeczki.
      Wiem że to łatwo powiedzieć ale trzeba nad sobą pracować, jesli
      dziecko jest zdrowe rozwija się prawidłowo to na prawdę nie warto
      się zamartwiać bo to szkodzi i Tobie i Twojej córce. Gdyby Twoja
      córka była naprawdę głodna to byś o tym wiedziała dziecko nie da się
      zagłodzić. Co do nowości to moja córka je tylko jedeno danie - jej
      pediatra, który jest także gastroenetrologiem uważa że na razie jej
      to wystarczy (je obiadek z mięsem królika, które ma najwiecej
      żelaza) a opinia że dziecko musi różne dania próbować to bardziej
      potrzeba rodziców niż dziecka. Nie sądzę aby Twoja córka zapomniała
      jak się ssie pierś jak dajesz jej już zupki. Jedyne co może
      przeszkodzić w karmieniu piersią to podawnie mleka w butelce ze
      smoczkiem.

      Trzymaj się i nie martw, spróbuj cieszyć się chwilami z córeczką ona
      tego potrzebuje i Ty też, ja przez długi czas musiałam córkę usypiać
      do karmienia bo jadła tylko przez sen, wcześniej próba przystawienia
      do piersi kończyła się wrzaskiem a jednak się nie poddałam i warto
      było czekać bo karmienie piersią może być cudowym przeżyciem.




      • jadzia.orbitrek Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 12:09
        wiem,że siedzi mi to we łbie i nie chce wyjść. bardzo sie przejmuję.
        wagowo to Monisia mysle,że jest o.k.,ale ciągle się zastanawiam:
        może by bardziej tyła(przybierała) gdybym ją dokarmiałą jeszcze?
        wkoło takie "okrągłe" dzieci,a moja Monisia taka wyścigówka.
        boję się gdzies wyjść,żeby córka nie była głodna. wiem,że trzeba
        wyjść do ludzi,normalnie żyć. ja mam chyba za duzo wolnego czasu i
        ten internet mnie za często woła:)
        • asia889 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 12:37
          Kobieto odpuść! Nie każde dziecko jest "okrągłe", szczególnie te bardziej ruchliwe. Ja osobiście wolę te szczuplejsze, rozbiegane. Nie czepiaj się dziecka, bo je zamęczysz. A jak córka nie jest wielbicielką jedzenia (czyt. jedzenie służy do zspokojenia głodu a nie rozsmakowywania się), to tak jej najprawdopododniej zostanie. Lepiej się przyzwyczajaj i nie lataj za nią z jedzeniem, bo to najlepsza droga by je dziecku obrzydzić.
          Posłuchaj Bathildy.
        • joanka_sky Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 13:52
          gdybym ja miała się przejmować tym że wszędzie takie "okrągłe"
          dzieci a moje nie to bym chyba w depresję popadła ;-). Ja ja czasem
          marudze to wszyscy mówią że powinnam się cieszyć bo moja córka nie
          bedzie miała problemów z nadwagą a to dużo większy problem.
          • maff1 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 14:06
            ja sie nie dziwię.
            STres i niepokój o własne dziecko jest nieodłaczną częścią laktacji.
            TY MUSISZ sie martwić - tak to natura wymysliła. Nawet jak nie ma
            powodu to bedziesz sie martwić ze coś przeoczyłaś.
            Dzieki temu istniejemy na tym swiecie. Ale czasem bywa to, jak
            piszesz, męczace.
            zastosuj sposób bathildy, pobierz magnez (niedobór nasila niepokoje
            i lęki), łyknij persen. A loozik przyjdzie sam.
    • sandraa3 nie sadze 30.01.08, 15:34
      Mam dokladnie to samo, tylko ja dodatkowo dziecko dokarmiam i 4ty
      tydzień sciagam pokarm. Mała ma 4,5 mca.
      Łatwo powiedzieć "wyluzuj", ciężko to zrobic jak dziecko placze z
      głodu. Odetchnę jak zacznie jeść stałe pokarmy i pierś nie będzie
      głównym "pozywieniem".
      • sandraa3 aha 30.01.08, 15:45
        karmienie uwielbiam i dlatego tak mi ciężko. Nienawidzę jej dawać
        chemii, czyli nutramigenu. Co do wagi, właśnie wskoczyła na 2
        centyl, więc się strasznie ciesze.
      • joanka_sky Re: nie sadze 30.01.08, 20:27
        Sandraa, ale jak Twoja córcia ma już 4,5 miesiąca to może jeść stałe
        pokarmy, chyba lepiej zamiast mieszanki dać jej zupke jarzynową. Ja
        karmię tylko piersią i moje dziecko je zupki od 4 miesiąca (tzn od
        dnia kiedy skończyła 4 miesiące). A jak miała 4,5 to jadła zupkę
        jarzynową jako posiłek i kaszkę między posiłkami (Sinlac - robi się
        ją z wodą lub owocami). Teraz ma 5 i je obiadki z mięsem, kaszkę a
        jak nie chce mleka - bo jej się zdarza - to dostaje zupkę,
        oczywiście w międzyczasie popija z piersi - dosłownie popija bo
        bierze tylko kilka łyków.
        Może jak wprowadzisz zupki to nie bedziesz musiała dokarmiac
        mieszanką ??
        Oczywiście aby uniknąć komentarzy - "jadłospis" mojemu dizecku
        ustala bardzo dobry lekarz pediatra-gastroenetrolog. Sama byłam
        zdziwiona, że taki maluch moze jeść tyle stałych posiłków.

        • sandraa3 Re: nie sadze 31.01.08, 10:04
          Tak właśnie zamierzam niedlugo zrobić :)
    • monika_staszewska Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 17:32
      Ja też chcę coś powiedzieć, ja też. Szkoda, że jak karmiłam moją
      Maryś nie miałam możliwości posłuchać takich mądrych i ciepłych
      słów, może udałoby mi się przestać myśleć o za małej ilości mleka, a
      tak półtora roku ta myśl mnie nie opuszczała. Powstrzymam się od
      komentarza na temat czy "sprawa życia i śmierci" minie, bo gdybym
      miała polegać tylko na swoim doświadczeniu, nie wiem czy
      zabrzmiałabym pocieszająco. Szczęśliwie jest dużo osób, którym
      minęło, wiec na tym poprzestanę.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
    • fergie1975 Jadziu! 30.01.08, 19:23
      Twoja córka po prostu pewnie jest malutka, taka jej uroda.
      Rozumiem Cie bardzo dobrze bo moj synek cały czas, no może z wyjatkiem
      pierwszych miesiecy "jedzie" pomiedzy 3 a 10 centylem. W piatym miesiecu spadł
      na 10 centyl z 25, potem na 3 i pozostaje bliżej 3 centyla. Co ja wtedy
      przezyłam, wszystko mialam w głowie, a szczegolnie ze moje mleko jest jakies nie
      takie....
      W koncu sie uspokoilam: skoro mam mleko, a sama dobrze sie odzywiam, to mleko to
      musi byc dobre!

      Jezeli zacznie sie wciskac w dziecko jedzenie, w koncu bedzie jadło więcej, bo
      rozciaga się mu żołądek , ale to nic innego wtedy jak tuczenie.

      A jak rozpoznać głod? jezeli chce ssac to głodna, jezeli nie, to nie :)
    • patrilla Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 19:28
      Jadzu, a nasz Pola jest mega pulpetem :( a mnie sie takie dzieci średnio widzą
      zaraz będzie miała 5 mieszków jest na samej piersi i jadłaby na okrągło :) i co
      z tego jak ryczy i ja nie umie rozpoznać innych jej potrzeb i to mnie męczy
      bardzooo ... na początku miałam straszne kłopoty z karmieniem + mega depresję
      ... teraz już boję sie odstawienia (takie 2 strony medalu) ale bardziej boję sie
      jak mała po rodzicach mega alergikach zareaguje na nowe rzeczy i czy nie będzie
      jeszcze grubsza ...i to ci dylematy, a TY Masz śliczną szczupła a nie chudą jak
      patrzę na fotkę córeczkę i to sie liczy - uściski dla WAS!

      a to my:
      img250.imageshack.us/my.php?image=p1000175nd8.jpg
    • sandraa3 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 19:36
      Pewnie mnie zlinczujecie za to co napiszę w tym watku... ale znam
      historię osoby, która uparla się nie dokarmiać dziecka i dziecko
      wyladowało w szpitalu niedożywione... więc to nie jest tak, że
      zawsze pierś wystarcza.
      Tak się rozgrzeszam...
      • jadzia.orbitrek Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 19:45
        zakupy juz poczynione!!! spodnie lekko przymałe,ale to tak na
        zachętę:)

        Moja Monisia wazy sobie tak ok.7300, więc pewnie do najchudszych nie
        należy. jest długa i przez to,że nie jest "pulpetem" wygląda
        poważniej(no, tak na 16,17 lat,hihih:). urodziła się duza
        (4230,spadek do 4000kg i 58cm długa) i wymyslam sobie,że otoczenie
        (czyt.: teściowie,znajomi) oczekuje,że teraz to będzie taka duża,
        pulchniutka. no,ale w ciąży jadłam kit-katy, a teraz musze zrobić
        sobie przerwę.

        i uważam, że jak głodne, to trzeba dać jeść-wszystko z głową-
        schabowego może nie od razu,ale mleko sztuczne czemu nie? lepsze TO
        niz NIC.
        chyba juz zawsze będę się przejmować. ale w lecie napiję się zimnego
        piwka.
        dzięki!
        • pitu_finka Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 21:04
          Jadzia Twoja córa to kawał baby!!! Ale ja Cie rozumiem - tez tak
          mialam po poczatkwoych przyrostach z karmieniem. Ale przeszlo mi. Co
          wiecej, moja corka jak skonczyla rok to dostala takiego spustu do
          jedzenia ze zaczynam sie martwic. Myslalam ze bedzie taka normalna,
          a tu taki brzuch jej urosl ze hej:) I to wcale nie jest fajne:P
    • mmusial Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 23:41
      to zabawne bo wlasnie zajrzalam na forum z zamiarem wyzalenia sie w
      tym samym temacie ;-)
      Ja jestem kurcze amibtna i lubie jak wychodzi mi to,co sobie zaloze.
      Zalozylam, ze bede karmic moja dzide piersia i karmie, ale kurcze
      mecze sie z tym okrutnie czasem bo:
      - dzida moja wisi przy kazdym posiedzeniu srednio godzine, z czego
      ssie moze pol a reszte czasu to ciumka albo podsypia sobie. Troche
      to rozwala mnie organizacyjnie, a do tego mam ciagle scierpniete
      dlonie od tego trzymania malej do karmienia.
      - ciagle oczywiscie mam stracha, ze mam za malo pokarmu albo ze mala
      za slabo ssie i sie nie najada tak jakby mogla, ciagle obvawy przed
      przyrostami itd. nie umiem sobie za bardzo tego wytlumaczyc, ze
      przeciez mam pokarm i to mala sobie reguluje ile go w danej chwili
      chce, mam zwlaszcza jazdy kiedy cycki takie miekkie wieczorem,
      siadamy na ostatnie karmienie przed spaniem i mala do tego slabo
      ssie albo w ogole nie chce ssac a potem zasypia...
      - najgorszy stres przy karmieniu mam jednak taki, ze ciagle
      bezskutecznie walczymy z wysypkami i liszajami u dzidy, ja jestem od
      ponad 2 miechow na jakiejs beznadziejnej diecie, mala ma odrobinke
      anemii i jedzie od 3 dni na dodatkowym zelazie i kwasie foliowym. I
      ja sie truje, ze ciagle jej dostarczam jakis cholerny alergen i
      ciagle nie wiem co to do cholery jest?!!! i teraz co wybrac -
      karmienie piersia czy probowanie innych metod karmienia z nadzieja,
      ze dzieki temu przejda jej te wysypki i inne zmiany skorne?
      Ogolnie rzecz biorac karmienie piersia nie jest dla mnie wcale a
      wcale latwe, pelno w nim stresu i ciaglej niepewnosci, ale ....
      ... jak rano budzimy sie z mala w lozku i ja ja przystawiam do
      piersi na pierwsze sniadanko, a ona tak pieknie sie do mnie usmiecha
      marszczac az z radosci nosek i zamruczy cos slicznego do mnie, to
      wydaje mi sie, ze o to wlasnie w macierzynstwie chodzi :)Zobaczymy
      ile wytrzymam
      3majmy sie jakos ;-)
      • sandraa3 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 09:37
        co jesz? bierzesz witaminy?
        zrób badania kału na candidę, pasożyty i lamblie.
        • mmusial Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 09:56
          jem gotowane buraki, marchew, brokuły, gotowane lub pieczone mieso
          wieprzowe i indyka. chleb bezglutenowo-bezjajeczno-bezmleczny :),
          taki sam makaron i kasze. Próbnie odstawiłam już ryż, a wczesniej
          jabłka pieczone bo zasugerowano mi, że to one mogą w pierwszej
          kolejności uczulać. I koniec mojej diety...Buuu
          Z witamin biorę Prenatal, wapno musujące najprostsze bez aromatów i
          magnez raz dziennie.
          No i tak już się bujamy od 2,5 miesiaca bez żadnych specjalnych
          efektów :(
          Rzeczywiście słyszałam, że to może być na tle pasożytniczym i w
          przyszłm tygodniu, przy okazji szczepień pogadam o tym z naszym
          pediatrą.
          • sandraa3 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 10:03
            sprawdz skład prenatalu, nie ma tam laktozy albo innych dodatków? a
            w wapnie, magnezie? żadnych innych leków nie bierzesz?

            Współczuje diety. Ja nie mogę nabiału i soji. Reszta spoko, ale
            skóra i tak sucha, za uszami peka. Podobno od candidy...

            Wiesz co, nie nastawiaj sie, że pediatra Ci przyklaśnie. Na 90%
            powie, że dzieci nie mogą mieć pasozytów a candidę ma każdy.
            Wejdź na forum alergie i znajdź polecany lab w Twoim mieście.
    • basiak36 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 30.01.08, 23:55
      Mialam tak samo przy pierwszym dziecku.. szybko wprowadzilam nowe jedzonka,
      majac 8 miesiecy synek zaczal na noc dostawac mieszanke.
      Nie ufalam sobie ze potrafie wykarmic go, a podanie innych jedzonek jakos mialo
      ze mnie zabrac te calkowita odpowiedzialnosc.
      Zrobilo sie gorzej bo synek okazalo sie ze mial silna nietolerancje pokarmowa
      (nabial) i musial byc na diecie przez 2 lata. Dopoki byl karmiony piersia, bylo
      ok, potem zaczal sie lancuszek roznych mieszanek. Wcale nie bylo latwiej.

      Teraz mam coreczke, ma 4 miesiace, a ja jestem zupelnie inna. Cieszylam sie
      kazda chwila tych pierwszych miesiecy, tego wiszenia na piersi. Bo wiem jak
      krotko to trwa... Teraz juz wkroczyla w etap zainteresowania swiatem i nie chce
      wisiec na piersi.
      A ja w ogole sie nie zastanawialam ani razu nad flakowatoscia piersi, brakiem
      nawalu, roznymi zachowaniami dziecka. Po prostu mam zakodowane w glowie ze
      wykarmie i tyle. Nic nie jest w stanie tego zachwiac;) Ale to dopiero z drugim
      dzieckiem:)
      • joanka_sky Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 08:51
        Ja mam pierwsze dziecko i od poczatku załozyłam ze będę karmić i
        będę miała pokarm i w tym wytrwałam. Może dlatego że miałam inny
        problem - moje dziecko nie chciało jeść, jak się później okazało
        powodem tego był refluks żołądkowy. Prawie mnie zliczowano za to że
        karmię piersią i nie dokarmiam - próba karmienia z butelki kończyła
        się równiez odmową jedzenia, ale i tak nawet ówczesny pediatra
        mojego dziecka obwiniał mnie za małe przyrosty wagi córki.

        Moja córka też miała "anemię" i dostała witaminy i kwas foliowy, ale
        po konsultacji z trzema innymi lekarzami okazało się że dziecko w
        wieku 2-3 miesięcy ma fizilogiczną anemię związaną z utratą tego co
        zgromadziło w życiu płodowym. Oprócz tego ja i mąż jesteśmy drobnymi
        ludźmi. Moja córka nadal przybiera fatalnie ale jest bardzo
        energicznym i silnym dzieckiem a ostatnie wyniki są książkowe.

        Moim zdaniem, to otocznie wpędza dzisiejsze matki w taką psychozę
        braku pokarmu. Moja babcia nigdy nie myślała o tym czy będzie miała
        pokarm czy nie i czy ma go odpowiednią ilość. Karmiła pierwsze
        dziecko tylko jedną piersią i nie było problemu. Nasze organizmy sa
        przystosowane do tego aby karmić. Ale od czasu kiedy pojawiły się
        mieszanki dla dzieci i "normy" ile dziecko powinno zjeść i ważyć,
        matki wpędzają się w depresję. Czasem przestają karmić, nie będąc w
        stanie przetrzymać kryzysów laktacyjnych, bo ktoś z boku już tylko
        czeka żeby podac mleko w butelce - bo dziecko przecież głodne jest.

        Ale się napisałam, mam nadzieję że nikt się nie obrazi.

        • jadzia.orbitrek Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 09:12
          czasami troche wstydzę się powiedzieć - mam taki irracjonalny
          dyskomfort- ile mała waży i że karmię ją piersią-szczególnie
          na "dzielnicy", gdzie matki patrzą na mnie i mówią: no, mój w tym
          wieku to ważył 8kg-(9,34,1000kg:). no i jadł juz
          zupki,deserki,frytki i kotlety;). i teksty typu: no daj jej juz
          zupki,niech się w końcu porządnie naje,oj, jaka była głodna...

          i to karmienie, ta waga ciągle za mna chodzi, szczególnie, jak waga
          stoi w miejscu,albo rusza się minimalnie. mała już 4 razy miała
          kuracje antybiotykowe,cały czas bakterie w moczu, ciagle coś. i
          zastanawiam sie czasami, czy miałaby lepsze przyrosty na
          modyfikowanym mleku, czy czasem nie przegapiłam czegoś?
          myslę, że gbybym nie miałą porównania, jakiś norm "tycia" dzieci-
          byłoby inaczej. ale czy lepiej?-pewnie zawsze bym cos znalazła do
          martwienia się.

          mój plan "minimum to był każdy dzień karmienia
          plan "maksimum" to były 4 miesiące karmienia
          plan "marzenie" to 6 miesięcy karmienia (jeszcze 2 tyg,)
          reszta to plan "cud"...
          • pitu_finka Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 09:28
            Jadzia, ale ja tego nie rozumiem kompletnie. Przeciez dorosłi ludzie
            się nie licytują który więcej waży. Więcej nie znaczy lepiej - także
            u niemowląt. Ja swoją karmiła m tylko piersią 8 miesięcy (alergia).
            I Twoja córka naprawdę świetnie waży - ponad 7 kilo na 5,5 miesiąca
            (dobrze mówię?) - to dobry wynik. Moja córa tyle nie ważyła.
            Wszystko jest z nią ok. Nie myśl tyle!!!! Olej ludzi!!! A że mała
            choruje - może na butelce chorowałaby jeszcze więcej (prawdopodobnie
            tak)? I będziesz karmiła tyle ile chcesz, żadne 6 miesięcy.
            Dociągniecie i do roku. Zobaczysz jakie satysfakcjonujące jest
            karmienie takiego większego dziecka, które Ci nimalże na głowie
            staje podczas jedzenia:)))
          • bathilda Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 10:02
            Normalnie aż poszłam sprawdzić w kapowniku. Piotrek jak miał 5,5 m-ca to ważył
            7980 g, przy urodzeniowej 3650g i spadkowej 3340g. Teraz ma 9 miesięcy i waży 10
            kilo. Zawsze był okrąglutki. A on jest facetem! Dziewczyny ważą mniej. Słowem
            coś ściemniasz że Monika waży za mało - moim zdaniem w sam raz. A nawet lepiej -
            jest przecież ponad 50 percentylem, więc większość dziewczynek w jej wieku waży
            MNIEJ!

            www.who.int/childgrowth/standards/cht_wfa_girls_p_0_6.pdf

            Kobieta to sobie zawsze znajdzie jakiś powód do martwienia ...
            • jadzia.orbitrek Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 10:20
              "niska" waga Mońki to moja subiektywna ocena. wiem,że przesadzam i
              lepiej bym mielonych narobiła i zajęła sie wyszywaniem,sprzątaniem,
              malowaniem, niżli wymyslała córce rózne przypadłości wagowe. ja
              tylko się martwie,jak wychodzimy gdzieś na dłużej, że córka będzie
              głodna,że nie będzie chciała jeść cyca i mi schudnie.

              oj, albo lepiej pączków bym nasmażyła!!!!
              • pitu_finka Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 10:31
                :) nie schudnie!!!!!!!! naprawde, ona jest w tym wieku ze mozesz juz
                odpuscic. I Bron Boze nie martw sie ze ona teraz bedzie przybierala
                bardzo malo - ja widze ze waowo podobny typ do mojej Zosi. Na rok
                wazyla 9,5 wiec teraz Twoja Monika przez nastepne pol roku moze
                przytyc tylko 2 kilo. Zreszta popatrz sobie jakie male przyrosty
                gwarantuja utrzymywanie sie na 50 centylu w drugim polroczu - i tego
                sie trzymaj. Daj jej spokoj i duzo wychodz:)

                PS Jak dzis pamietam co ja przezywalam jak mi na wyjezdzie mala nie
                chciala jesc przez caly dzien. Tylko wyła...
              • bathilda Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 10:32
                > oj, albo lepiej pączków bym nasmażyła!!!!

                O! Wreszcie mądrze gadasz:) Ja też się piszę jak zrobisz więcej :)
                • joanka_sky Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 10:52
                  Pączki to świetny pomysł, a dla wszystkich mam co się martwią że ich
                  dziedci za mało ważą to moja córka ma 5.5 miesiąca i wazy 5510.
                  • pitu_finka Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 11:21
                    Ja sie nie matrwie:) ale wlasnie zjadlam 5 pączków. Trochę mi
                    niedobrze:|
    • karolina33331 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 14:46
      Hej dziewczyny! Ale fajny wątek:) Chcę Wam powiedzieć,że tez wciąż
      się przejmuję waga mojej 7 tygodniowej julii, mam czasem wrażenie,
      ze jest głodna, ze mi brak pokarmu itd...Przy pierwszej córce przez
      2 lata nigdy się nie zastanawiałam jaki mam pokarm, czy go wystarcza
      itd...Teraz swiruję, bo ważę małą co tydzień, no i miałam trochę
      klopotów ze zbyt szybkim wypływem pokarmu. Teraz mała waży 5kg
      (urodzeniowa 3750, spadkowa 3550)i od dzisiaj pozstanawiam wyluzować.
      • bathilda Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 15:10
        5 kilo w 7 tygodniu to dużo powyżej 50 centyla. Jak Ty się martwisz to co mają
        zrobić mamy z 3 centyla ? :)

        Jak zgodnie ustaliłyśmy, najlepiej skoncentrować swą energię na pączkach.
    • karolina33331 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 31.01.08, 18:31
      ok będę szczera. Kiedy urodziłam pierwszą córkę Karolinę 11 lat temu
      to wiedziałam,że będę karmić piersią. Namówiła mnie lekarka od
      laktacji, która przychodziła do mnie na patologię(leżałam praiwe
      całą ciążę) Byłam przekonana, że ją wykarmię i tak się stało. Nie
      miałam żadnych, ale to żadnych problemów, bo być może nie miałam
      pojęcia co to kryzys laktacyjny, co to zbyt szybki/powolny wypływ
      pokarmu itp itd...nie zastanawiałam się czy pokarm właściwy, czy go
      dość itd...Tym razem było gorzej, bo miałam mieć cesarkę i bałam się
      że sobie nie poradzę, za dużo się naczytałam i chyba podświadomie
      wywołałam problemy. Mała miała kolki, wkurzała się przy karmieniu,
      bo leciało za bardzo, nie chciała jeść, szaleje przy piersi jak ma
      wzdęty brzuch, ale po wizycie u dobrego specjalisty od laktacji(jak
      ktoś potrzebuje służę namiarami) przekonałam się,że wcale małej nie
      zagładzam i wystarczyło ją tylko unieść przy karmieniu "pod górkę"
      głowa wysoko i jest ok. Dzisiaj kolejny sukces- kupiłam chustę i
      mała przespała zwyczajową godzinę kolki a ja ugotowałam obiadek i
      zjadłam
    • zaisa Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 01.02.08, 04:39
      Ech... Czasem byłam wdzięczna, że synek urodził się trochę wcześniej i go nie
      obejmują zwykłe siatki centylowe...
      Jadzia - zajmij się tym wyszywaniem, malowaniem itd. - jak dziecko zacznie być
      mobilne to już się nie da:) Sama się do takich zajęć przymierzałam, że wreszcie
      jakoś to wszystko ogarnęłam i mam kiedy, ale synek raczkować zaczął:))) no i już
      nie miałam czasu;p
      A strach o przybieranie rozumiem świetnie - sami mieliśmy kłopoty. Nawiasem
      mówiąc Młody 9 kg przekroczył powyżej roku. I od dawna jest szczupak i ruchliwa
      bestia:)
    • izydorek70 Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 01.02.08, 14:24
      To pewnie Cię nie pocieszy ale takicch matek z lekką schiza na
      punkcie karmienia jest więcej.Czy to minie?Chyba nie.Mam 9letnią
      córkę,która waży 23kg i przy każdej wizycie u lekarza słyszałam
      wykład na temat jej przybierania na wadze.Jedzenie zawsze było
      problemem.Teraz mam niespełna 3miesięczną Emilkę i przeżywam
      wszystko od nowa.Kazdy dzień zamiast być radością jest obawą czy
      jest najedzona,czy znowu nie mam za mało mleka,czy nie płacze z
      głodu?Czasami mam chwilę otrzeźwienia i myślę,że są dzieci grube i
      chude a przez moją depresję karmieniową uciekają mi najpiękniejsze
      chwile.Nie dajmy się tej schizie-szkoda przeoczyć te niepowtarzalne
      momenty z dzieckiem.Pozdrawiam.
    • iwoniec Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 02.02.08, 13:22
      Wiesz, ja karmiłam swojego synka wyłącznie piersią 4,5 miesiąca( a
      tak w ogóle 13 miesięcy), na początku miałam niezłe polki, co ja tam
      z resztą będę opowiadać, sama wiesz jak to może wyglądać. Mały słabo
      przybierał, albo raczej-przybiera do dziś bardzo równomiernie, tyle,
      że jest stale między 3 a 10 centylem, bliżej trzeciego(ma już prawie
      3 lata). Szczupły jest, ale za to zwinny i bardzo elokwentny.
      Schizę na temat swojej niemocy karmieniowej miałam straszną, lęk o
      to, że mój mały jest głodny-stale. I wiesz, kiedy mi przeszło?
      Zaczęliśmy go dokarmiać, ale było to bardzo ostrożnie przemyślane
      zalecenie naszej pani pediatry, kiedy mały właściwie przybierać
      przestał(mimo ssania na okrągło). Wyglądało to tak, że w końcu
      zobaczył, co to znaczy się najeść, o dziwo zaczął solidniej ssać
      pierś, potem dość szybko zaczął jeść też inne rzeczy. I kiedy
      poczułam, że nie jestem jedyną i ostateczną instancją mleczną i
      pokarmową, okazało się...że stres zniknął! Przestałam czuć przymus
      karmienia za wszelką cenę, nakręcony niestety przez dość
      rygorystyczne podejście w szkole rodzenia i w szpitalu pod tytułem:
      nie wolno zmarnować dziecka, więc trzeba go karmić tylko piersią.
      Teraz już wiem, że są ewentualnie rozwiązania alternatywne,
      powtarzam, alternatywne, i o moim drugim dziecku myślę, że jeśli
      pójdzie dobrze-względnie dobrze, bo próbować trzeba zawsze-to super,
      ale jeśli będzie taka masakra(jakoś nie udało mi się "nauczyć" synka
      ssania, sam z siebie ssał bardzo słabo), to trudno, nie będę myślała
      o strzelenieu sobie w łeb, bo jestem złą matką, co to nawet nakarmić
      dziecka nie potrafi:-)
      Spróbuj się jakoś oderwać na chwilę od myślenia o jedzeniu córeczki,
      stres przy karmieniu jest najgorszym kompanem. Pomyśl chwilkę o
      sobie, a skoro mała rośnie zdrowo-zostaw sprawy produkcji mleczka
      córeczce i piersiom!
      Pozdrawiam
      Iwona
    • jadzia.orbitrek Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 13.02.08, 11:31
      no i napiszcie mi jeszcze, dlaczego każde niepowodzenie w
      przyswajaniu nowości przez moją córckę zrzucam na karmienie
      piersią? i tak sobie myslę: jak by była butla na czas to wszystko
      wyglądałoby inaczej, lepiej, normalniej...
      ile dzicko na początek ma tej nowości zjeść? a w ruch zawsze idzie
      cycus...
      • bathilda Re: karmienie sprawą "życia lub smierci"-minie? 13.02.08, 11:40
        Jadzia, ja ostatnio miałam parę wątków na ten temat z Agarys. Wrzuć szukanie po
        autorze to CI wyskoczą. A jak będzie coś niejasne to dopytaj.
    • tentimenti ja tez zdycham juz wlasciwie 13.02.08, 13:09
      Strasznie sie ciesze i dziekuje za ten watek.
      Jestem mama wczesniaka - urodzony 7 miesiecy temu w 7 miesiacu z waga 1kg!. Od 1
      doby na moim mleku. 2 miesiace w szpitalu a u mnie walka z laktatorem.Udalo sie
      laktacje zachowac. Udalo sie mala nauczyc jesc z piersi.
      Obecnie ma 4 miesiace korygowane ale od 7 na mleku - je troszke warzyw, a tak
      tylko i wylacznie moj pokarm, co godzine, czasem dwie.
      jestem wyczerpana, bo mala wazy 4,5 kg.Nie ma zadnych alergii i ja diety nie
      zmienilam. Lekarze co do wagi mowia ze moze byc (to najnizej ze wszystkich
      norm). Przyrasta miesiecznie 500g. Mecze sie okrutnie. Chyba zaczne podawac
      jakies kleiki, kaszki, bo przeciez chyba tak nie moze byc. I jeszcze te noce-
      spi z nami i je co godzine. Gdybym moze nie miala tych przejsc na poczatku,
      mialabym wiecej sil.
      • fiamma75 Re: ja tez zdycham juz wlasciwie 13.02.08, 14:24
        Jeżeli ma 4 miesiące korygowane, to nic dziwnego, że lubi jeszcze na
        okrągło - moja córka w tym wieku też sobie lubiła często ssać (choć
        nie tak często w nocy). 500g/m-c to przyrost w normie.

        Jadziu, dawno temu przestałam przejmować się wagą - moja 19-mczna
        córka wązy ledwo ledwo 10 kg (urodziła się z wagą 3650g, na pół roku
        miała 7,5 kg). W drugim półroczu bardzo zwolniła przyrosty i gdybym
        miała się tym przejmować, to bym osiwiała. Jest po prostu
        szczuplaczkiem i już.
      • asia889 Re: ja tez zdycham juz wlasciwie 13.02.08, 14:38
        Na pocieszenie powiem Wam, że są dzieci, które do roku zupełnie nie akceptują nowych pokarmów, tylko na maminym mleku jadą (znam osobiście taki jeden przpypadek i to wcale nie wychudzony ;-)).
        • jadzia.orbitrek powody,żeby przestać karmić piersią... 04.03.08, 10:30
          tak naprawdę nie mam ważnych powodów,dla których mogłabym przestać
          karmić piersią. jem prawie wszystko, córka nie ma problemów ze
          skórą...ale. no właśnie, ciągle to "ale". gdy mam smutniejszy
          dzien,a córka nie jest zainteresowana zupką albo deserkiem, to myslę
          sobie: inne dzieci (np. na butelce) zjadają chrupki, zupki, mięsko
          itp. a moja co? cycuś. i to w przeróżnych godzinach, przez co
          wszelkie schematy w ogóle nas sie nie trzymają. wszystko jest
          mniej/więcej. chciałabym dać jej kaszkę na dobranoc,ale jest taka
          śpiąca,że łyżeczką nie da rady jej nakarmić a z butelką to sie
          pożegnała.
          jest więc jeden tylko powód: stres związany z najadaniem się ( bądź
          nie-najadaniem) córki.
          i chyba dzis jest taki dzień, kiedy mam tego dosyć. boję się,że moja
          córa za mało je różności.
          • 1r1 Re: powody,żeby przestać karmić piersią... 04.03.08, 11:05
            jadzia...moja córka ma prawie 11 mies. wiem ,że to cię nie
            pocieszy...waży 8,600 g przybiera teraz po 300g ...nie je nic prócz
            cyca-moje dni sa coraz smutniejsze bo-nie chce nic z nowości-jeszcze
            nic nie wprowadziłam -w nocy często sie budzi(nawet co 45) pociamka
            cycka i zasypia...schematy tez nas sie nie trzymają, nie wiem ile
            posiłków je dziennie...czasmi popija tylko. córka jest trochę
            alergiczna, pomimo tylu miesiecy karmienia nie udało mi sie ustalic
            na co ta alergia.karmie i tyle a co to bedzie z tego sama nie wiem?
            myśle ze kiedyś zacznie jeść normalnie tzn. nie tylko pierś. martwię
            sie tylko czy dam radę fizycznie. bo nie czuję sie najlepiej. mam
            borelioze , którą muszę leczyć , więc przydałoby sie by córka tego
            cycka juz tak nie pragnęła.tez miałam problemy z karmieniem (dlatego
            to forum).myslę ,że cud nastapi u nas! ! mamuśki takie juz sa ,
            zawsze sie przejmują chyba.pozdrawiam
          • sandraa3 Re: powody,żeby przestać karmić piersią... 04.03.08, 13:12
            Już pisałam w Twoim watku, że mam podobnie jak Ty.
            Z tym, że mi przeszedł strach o wagę odkąd konsultantka laktacyjna
            potwierdziła, że moje dziecko się nie najada. POdaję jej więc butlę
            co 2gie karmienie i obie jestesmy zadowolone. Ja, bo ona tyje, ona
            bo co 4 godziny w piersi jest wystarczająco mleka... na nastepne 2 ;)
            Stałych pokarmów też nie chce. Wczoraj po raz pierwszy coś jej
            zasmakowało: kleik kukurydziany. Sukces ;)

            Ale mocno się zastanawiam nad przestaniem karmienia, bo nic nie jem
            z powodu jej alergii...
            Więc zazdroszczę Ci tego jedzenia :(
          • bathilda Re: powody,żeby przestać karmić piersią... 04.03.08, 21:38
            Jadzia-maruda :)

            Nos do góry, wiosna idzie. Będzie lepiej. Nie ma innego wyjścia...
Pełna wersja