Artykuł dla magazynu Dziecko - prośba o pomoc

31.01.08, 16:58
Drogie Mamy Karmiące,

pracuję nad artykułem dla magazynu Dziecko o problemach podczas
karmienia piersią. Wszystkie wiemy, że początki bywają trudne, ale
grunt to się nie poddawać. Dlatego proszę te z Was, którym udało się
przezwyciężyć problemy naderwanych brodawek, zastoju, zatoru i inne,
a dziś z powodzeniem karmią piersią o opisanie Waszych historii. Jak
długo walczyłyście o to, żeby karmić? Jak udało Wam się pokonać
problem? Co radzicie innym mamom, które zmagają się z tym samym, co
Wy? Piszcie proszę na forum lub na priv.

Z góry dziękuję,
Dziennikarka i mama,
Magdalena Gignal
    • bathilda Re: Artykuł dla magazynu Dziecko - prośba o pomoc 31.01.08, 17:25
      Witamy :)

      Na początek polecałabym lekturę naszych "cycowych wspominek"

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=71256484

      Wiele z nas już się tam rozpisało, i jeśli jakaś historia się Pani spodoba to
      łatwo będzie podpytać autorkę o szczegóły.

      A tutaj mamy spis najbardiej szkodliwych głupot, które spędzają sen z oczu wielu
      młodym mamom

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=71686792

      Gdyby choć kilka z nich zdementować w poważnym czasopiśmie dla rodziców myślę że
      można uratować wiele karmień :)
      • magdalena.gignal Re: Artykuł dla magazynu Dziecko - prośba o pomoc 01.02.08, 11:22
        Dziękuję serdecznie i prosze o więcej :)

        Może na temat konkretnych problemów?:
        - naderwane brodawki
        - zator
        - zastój
        - nawał

        Pozdrawiam serdecznie,
        Magdalena Gignal
        • druuna Re: Artykuł dla magazynu Dziecko - prośba o pomoc 01.02.08, 12:20
          Wszystko jest opisane jak nie w wątku, który podała Bathilda "cycowe wspominki"
          to z samym forum - wystarczy wpisać w wyszukiwarkę interesujące Panią hasła
          ;))))) miłej lektury i pracy ;)))
        • bathilda Re: Artykuł dla magazynu Dziecko - prośba o pomoc 01.02.08, 13:43
          magdalena.gignal napisała:
          > Dziękuję serdecznie i prosze o więcej :)

          Ależ proszę bardzo:

          - Zastój (2007)

          szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?slowo=zast%F3j

          - Nawał (2007)

          szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?slowo=nawa%B3

          - Poranione brodawki (2007)

          szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?slowo=brodawki%20poranione

          - Zator [przyznam że nie wiem co to znaczy, ale wyszukiwarka sobie poradziła]
          (2007)

          szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?slowo=zator
          Miłego czytania i pisania :)
      • monika_staszewska do bathilda :) 01.02.08, 12:56
        Głupoty (nie wszystkie, bo zajęłyby chyba połowę miesięcznika) są
        już w druku w marcowym numerze "Dziecka" :)
        pozdrawiam :)
        monika staszewska
        • pitu_finka Re: do bathilda :) 01.02.08, 12:58
          Ale fajnie:))))
          • monika_staszewska Re: do bathilda :) 01.02.08, 13:03
            Też się cieszę, bo to efekt pracy forumowych mam!
            pozdrawiam :))
            monika staszewska
        • bathilda Re: do bathilda :) 01.02.08, 13:24
          Super! Bo już nawet rozmawiałyśmy że to aż żal żeby się takie kompendium
          anty-wiedzy zmarnowało :)
          • kadewu1 artykuł 01.02.08, 14:17
            Ja tylko wtrącę nieśmiało, że może dobrze byłoby poruszyć w Pani
            artykule taką oto rzecz:

            niech otoczenie (mama, teściowa, mąż, szwagier itd.) nauczą się
            szanować decyzję mamy o karmieniu i jego długości. Niech ją po
            prostu wspierają w JEJ decyzji. A mama - musi w tym, co robi
            okrzepnąć, nabrac pewności - i po to właśnie potrzebna jej rodzina.
            Jestem mamą karmiącą ju 24. miesiąc, z ogromnymi problemami na
            początku (dla mnie było to bolesne, dziecko źle przybierało) i wiem,
            jakiego samozaparcia wymaga decyzja o kontynuowaniu karmienia. I
            może ogólny apel o kulturę bycia - w stosunku do mamy i dziecka.
            Naprawdę, czy krewny/lekarz/przechodzień nei może się powstrzymac
            przed głosńymi uwagami typu: a po co jeszcze ciągniesz cyca / taki
            duży chłop, a jeszcze... / przecież to jest bez wartości itd.
            To mnie osobiście bardzo dotyka, mimo że wpływu na moje karmienie
            nie ma i nie będzie.
            Pozdrawia Kasia mama Jasia
            • basiak36 Re: artykuł 01.02.08, 15:54
              Zgadzam sie z Kadewu.
              Dla mnie z perspektywy czasu przy pierwszym dziecku najwiecej problemow
              spowodowalo otoczenie wlasnie. Inaczej moze ufalabym swojemu instynktowi tak jak
              teraz, przy drugim, gdzie karmienie idzie nam swietnie.
              I moze jakis apel do otoczenia by sie przydal:) Aby skonczyc z gadaniem typu
              'jak tak czesto je to na pewno glodny i trzeba butelke', 'wisi na piersi wiec
              trzeba smoczka', 'slabo przybral, trzeba dokarmic' itp.
              Przestac traktowac butelke i smoczka jako rozwiazanie problemow. Po prostu moc
              spokojnie karmic bez ciaglego zwatpienia ze cos jest nie tak i pozwolic dziecku
              znalezc swoj rytm, czasem z odpowiednia pomoca.
    • zonia72 Re: Moja historia zajęła by pewnie cały artykuł... 01.02.08, 15:13
      ...ale udało się! Dzięki mojemu mężowi, wzajemnemu wsparciu i
      determinacji. Dzisiaj Marynia ma roczek i nadal ją karmię. A jeśli
      udało się nam, to naprawdę wszystko można pokonać!
      Pozdrawiam :)
      mama Maryni
      • dzoanka3 do kadewu.. 01.02.08, 15:29
        tylko że kurcze oni akurat pewnie Dziecka nie czytają...
        • magdalena.gignal Re: do kadewu.. 01.02.08, 17:37
          Dziękuję serdecznie, również za uwagi.

          Zgadzam się, że wsparcie otoczenia jest niezwykle istotne podczas
          karmienia. Ja sama walczyłam z pielęgniarkami w szpitalu, które
          koniecznie chciały dokarmiać moje dziecko sztucznie, a nie było
          takiej potrzeby (według oceny pediatry). I jeszcze kilka innych
          historii mogłabym opowiedzieć :)

          W ciągu najbliższych dni odezwę się do mam, które wypowiadały się w
          wątkach "problemowych".

          Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam,
          Magdalena Gignal
        • kadewu1 Re: do kadewu.. 01.02.08, 19:48
          Się im podrzuci chytrym ręki ruchem. Jak są reformowalni, to się
          zreflektują
          KmJ
          • maff1 Re: do p.Moniki 02.02.08, 11:05
            ponawiam pomysł i gorąco namawiam na ksiązkę pt. "Monika S by Forum
            Karmienie Piersią" - w formie np. wywiadu rzeki.... a rozdziały
            pogrupowane tematycznie.
            I moze pojawiłby swie jakiś dodatni efekt ekonomiczny ???
            • tolapl Re: muszę się dopisać:) 02.02.08, 12:03
              Przydałoby się więcej wsparcia na oddziałach położniczych, a chociaż
              nie przeszkadzania mamom w walce o pokarm i karmienie. Niestety
              nadal położne i pediatrzy patrzą na karmiącą z przymrużeniem oka, a
              ja sama w szpitalu musiałam ze łzami w oczach walczyć za każdym
              razem o możliwość dostawienia mojego synka (miał infekcję - musiał
              być leczony antybiotykiem i wygodniej im było podawać mu mieszankę -
              tylko ja wiem jak bardzo trzeba było pilnować by jej nie dostał).
              Jest to moje drugie dziecko, córeczki nie udało mi się karmić z tych
              samych powodów. Teraz byłam silniejsza i bardziej wytrwała i mimo
              wielu problemów (odgryziony kawałek brodawki, infekcja, słabe
              przyrosty, moja anemia, wokół przeciwnicy karmienia itp) po paru
              tygodniach bólu i samotności w walce o karmienie - głównie dzięki
              FORUM udało mi się!!!! Bardzo wdzięczna i stała czytelniczka.
              • 1r1 Re: muszę się dopisać:) 02.02.08, 16:06
                ja zgadzam się z poprzedniczką, personel w szpitalach jest często
                nieprzygotowany w kwestii udzielania pomocy karmiącym mamom. mamy
                pierś a personel butlę albo glukozę, bo za mało przybiera .
                robotę robią też nam mamusie rocznik 1940r(:.i ciocie. panuje
                pogląd ,że zdrowy bobas to tłusty bobas.
                najgorsze jest to zeby przetrwac te pierwsze miesiace karmienia
                piersia, póżniej jest coraz łatwiej . a matki zniechecaja sie już w
                pierwszych tygodniach. myslą ,że dziecko jak wisi na cycu to nie ma
                mleczka ...i dają butlę. potem są tzw. skoki rozwojowe dziecka i tez
                często w tym momencie matki rezygnują...jest parę takich rzeczy
                na,które trzeba zwrócic uwagę przyszłej mamie.nigdzie nie ma
                informacji na temat konkretnych przyrostów wagowych, kryzysów
                laktacyjnych itp. oczywiscie z wyjatkiem TEGO fORUM!!!!! I
                OCZYWIŚCIE P. MONIKI NIEZASTĄPIONEJ! I wspaniałych mam z
                praktyką ...ale to juz wątek dziękczynny(: . Szpitale powinny
                odgrywac podstawową rolę w kształtowaniu swiadomości i tyle. ale
                personel czesto jest nieprzygotowany w tej kwestii...nadal istnieje
                TAM poglad chudego mleka!i TO JEST PODSTAWOWY PROBLEM
                NIERZYGOTOWANEJ KADRY.
                Spotykam mamy na ulicy i mi mówią:wiesz ja nie karmiłam piersią ,
                bo nie miałam mleka ALBO ZACHUDE BYŁO (SERWATKA)...a ty karmisz
                jeszcze ? no wiesz jak masz jeszcze mleko, to karm...
                • basiak36 Re: muszę się dopisać:) 02.02.08, 18:54
                  Ja jeszcze wspomne o problemie mam po cc, ktorym sie wmawia ze musza byc
                  odseparowane od dziecka, ze musza dokarmiac, bo niby po cc pokarm pojawia sie
                  pozniej (oczywiscie nieprawda). Zdrowa mama ktora urodzila zdrowe dziecko przez
                  cc moze karmic od razu jak tylko skoncza ja szyc i nie musi byc separowana od
                  malucha.
            • monika_staszewska Re: do p.Moniki 04.02.08, 14:38
              Ojejej, powinnam się była spodziewać, że nacisk zostanie
              powtórzony :) ale na razie twardo trzymam się swego, że pisanie
              książki to dla mnie zbyt wielka abstrakcja i chyba jednak za duże
              wyzwanie. Ale może powiem, że postaram się pomyśleć, bo takie
              namawianie pojawiło się ostatnimi czasy z kilku stron, więc nie wiem
              jak długo uda mi się jeszcze wymigiwać od podjęcia ksiażkowego
              wysiłku.
              pozdrawiam serdecznie :)
              monika staszewska
    • bramasole2 Re: Artykuł dla magazynu Dziecko - prośba o pomoc 02.02.08, 18:58
      Witaj Magdaleno,

      u mnie historia karmienia wygladala nastepujaco: jeszcze w szpitalu,
      drugiego dnia po porodzie moj maluch tak nadgryzl mi brodawke ze
      opil sie krwi, ktora pozniej ulewal co spowodowalo,ze wpadlam w
      panike.Ponadto jedna piers lubil a drugiej nie.Przez pierwsze 2
      tygodnie po powrocie do domu sciagalam pokarm ze wzgledu na obolale
      brodawki...presja otoczenia sprawiala ze bylam bardzo
      sfrustrowana.Sciaganie do laktatora,wyparzanie zajmowalo mi godzine
      co 3 godziny co w nocy totalnie mnie wykanczalo.Stwierdzilam ze albo
      maly nauczy sie jesc albo rezygnuje z piersi.Zadzwonilismy z mezem
      do poradni laktacyjnej jednoczesnie samodzielnie staralam sie
      nauczyc malca ssac. Na sile podstawilam mu druga piers, ta ktorej
      nie lubil i trzymalam go placzacego az zacznie jesc, trwalo to
      jakies pol godziny i wymagalo ogromnej cierpliwosci i
      upartosci.Zaczal ssac.Od tego dnia nie mialam problemow ze ssaniem
      malucha..Problem pojawil sie natomiast kiedy ilosc pokarmu
      zmniejszyla sie z niewiadomych przyczyn..takich skokow i spadkow
      ilisci pokarmu bylo duzo i jak bym nie byla uparta pewnie juz dawno
      uznalabym ze maly sie nie najada i nie karmilabym juz piersia.Poki
      co juz 4,5 miesiaca karmie i uwazam ze jest to najzdrowsza i
      najwygodniejsza metoda karmienia.Pomogl rowniez zakup wagi, ktora
      pozwolila mi sie uspokoic w chwilach gdy myslalam ze maly sie nie
      najada. Wtedy wazylam go i wiedzialam ze duzo pojadl...przyczyna
      placzu byly kolki a nie brak pokarmu. Nie powiem by walka "o
      karmienie piersia":-)bula latwa, wymaga wytrwalosci.Uwazam,ze jesli
      kobieta sie zaprze i zechce karmic to o czyms takim jak utrata
      pokarmu nie ma mowy.Wedlug mnie czegos takiego nie ma, to zalezy od
      psychiki.Wazne jest oczywiscie by dobrze i regularnie sie
      odzywiac.Sama zauwazam,ze kiedy z przyczyn zalatwiania czegos na
      miescie obiad odlozony zostanie o 2,3 godziny wtedy pokarmu mam
      mniej.To byloby chyba na tyle.Mam nadzieje ze pomoglam.
      • magdalena.gignal Re: Artykuł dla magazynu Dziecko - prośba o pomoc 04.02.08, 08:34
        Serdecznie dziękuję - jesteście nieocenione!

        Co do problemów w szpitalach - to chyba temat na osobny artykuł :)

        Ja mam zamiar drugie dziecko urodzić w Wielkiej Brytanii (od trzech
        lat mieszkam w Londynie), zobaczę czy tu jest lepiej. Z doświadczeń
        moich koleżanek Angielek wynika, że nastawienie społeczne jest chyba
        odwrotne - położne namawiają do karmienia i pomagają, ale mamy
        rzadko się na to decydują. Z moich 10 koleżanek z grupy poporodowej
        (przyjechałam tu krótko po urodzeniu córki) karmiłam ja i jeszcze
        dwie mamy, w tym jedna Australijka. Ale to już zupełnie inna
        historia :)

        Pozdrawiam,
        Magda
        • basiak36 Re: Artykuł dla magazynu Dziecko 04.02.08, 16:11
          Tak poza tematem troche zaczne a potem do tematu wroce:)
          Urodzilam dwojke dzieci tu w Anglii i tutaj czesc problemu polega na tym ze
          panuje przekonanie iz mieszanki sa tak samo dobre a nawet lepsze od mleka mamy
          (ok 40% rodzicow w to wierzy, jakis czas temu robili badania, oczywiscie
          wszystko dzieki skutecznej reklamie), dodatkowo tutaj karmienie jest scisle
          powiazane z sytuacja majatkowa i wyksztalceniem:
          Wg National Statistics:
          "Breastfeeding at birth is related to age of mother. In 2000, the UK rates
          ranged from 46 per cent among teenage mothers to 78 per cent for mothers aged 30
          and over. Rates are also related to age of leaving full-time education. In 2000,
          54 per cent of mothers educated to age 16 or below initiated breastfeeding
          compared with 88 per cent of those educated to at least age 19." (str 18 w
          raporcie do ktorego link podalam ponizej)

          Jesli chodzi o pomoc to niestety roznie z nia bywa. W szpitalach jest ok bo
          musza sie stosowac do ogolnych zalecen.

          Wracam do tematu:-)
          W Polsce jednym z problemow jest po prostu brak wiedzy personelu w szpitalach,
          tyle sie czyta tutaj na forum o dokarmianiu butelka w szpitalach (dokarmianie
          mieszanka noworodka przy zdrowej mamie jest konieczne niezmiernie rzadko). Dla
          wielu mam wystarczy ze lekarz powie 'trzeba dokarmiac bo nie ma pani pokarmu',
          nie mowiac o dziwnej metodzie sciskania piersi mamy aby sprawdzic czy ma mleko,
          aby juz do konca karmienia taka matka miala obawy ze dziecka nie wykarmi. To
          samo z interpretacja zachowan dziecka, noworodek krzyczy wiec glodny, a ze chce
          ssac non stop i krzyczy, wiec na pewno nie ma pokarmu i trzeba dokarmic. Pol
          biedy gdyby jeszcze dokarmianie odbywalo sie bez uzycia butelki.
          "Use of formula milk in hospital was a strong indicator of mother giving up
          breastfeeding after leaving hospital. Two fifths (40%) of breastfeeding mothers
          whose babies had been given a bottle while in hospital had stopped breastfeeding
          within two weeks, compared
          with one in eight breastfeeding mothers (13%) whose babies had not been given a
          bottle."
          www.dh.gov.uk/en/Publicationsandstatistics/Publications/PublicationsStatistics/DH_4079223
          Tu gdzie mieszkam w UK (aby ratowac nieciekawa sytuacje bo niewiele mam karmi
          dluzej niz 3 mce) wprowadzono zasade ze mieszanek w szpitalu sie nie podaje,
          jesli matka chce karmic mieszanka, musi ja przyniesc ze soba do szpitala. Nie
          dokarmia sie, chyba ze jest jakis problem np z mama i z jakiegos powodu nie moze
          karmic. I to samo dotyczy mam po porodzie sn i cc.

          Inny problem to reklama, mimo ze niby reklamuja mieszanki po 5 miesiacu, czyli
          te dozwolone przez Kod WHO), jedzonek od 5 mca i wiadomo ze to wszystko ma
          wplyw na karmienie.
          No i ignorowanie kodu WHO o marketingu substytutow dla dzieci (herbatki od 1
          mca!) (streszczenie w niebieskiej ramce w linku na dole)
          www.ibfan.org/site2005/Pages/article.php?art_id=59&iui=1
          "n Norway promotion of artificial infant feeding does not occure and 98% of
          mothers leave hospital breastfeeding. After 3 months 90% are still doing so."
          Niezly wynik, prawda? Wiekszosc dzieci nadal jest tam karmiona wylacznie piersia
          w wieku 6 miesiecy, maja tez dobra pomoc dla mam.
          www.ibfan.org/site2005/Pages/article.php?art_id=314&iui=1#1
          Uff ale sie rozpisalam:)
Pełna wersja