constanza1
01.02.08, 17:49
Z góry przepraszam za powielanie wątków, jednak w dotychczasowych o podobnej tematyce nie znalazłam do końca odpowiedzi na moje wątpliwości.
Dominika ma 5 m-cy 3 tyg, waży 8,5 kg, karmiona wyłącznie piersią. Od miesiąca podejmujemy próby wprowadzania pokarmów stałych (marchewka, dynia, szpinak, ziemniak, jabłko, sinlac). Praktycznie zerowe zainteresowanie ze strony córki. Czasem zje kilka łyżeczek, ale i tak zawsze pierś idzie w ruch. No i dziś mój debiut w pracy - zdołałam wcześniej odciągnąć 200 ml mleka (w dwóch podejściach). O godz 9 mała dostała kaszkę - zjadła dosłownie 2 łyżki, po czym wypila 100 ml mleka. O 12 - dynia z ziemniaczkami (niby ulubiona...) w ilości znikomej i 100 ml mleka. A potem płacz do mojego przyjścia:(
I tu moje pytanie - czy postępować nadal w ten sam sposób - tzn. proponować nowość, a potem doprawiać mlekiem? Pewnie scenariusz będzie się powtarzał. Nowość prawie nie ruszona, a mleko wypite do ostatniej kropli. Czy uznać, że w końcu się przełamie? A może jeszcze nie jest gotowa do jedzenia innych pokarmów niż mleko? Może wprowadzić 1 raz dziennie mleko modyfikowane i poczekać spokojnie aż "dojrzeje" do innych pokarmów??? Chciałabym uniknąć drastycznego przestawiania na pokarmy stałe. Czy to w ogóle możliwe? Oczywiście nadal podejmowałabym jedzeniowe próby, czekając cierpliwie na większy entuzjazm, a mała dostając raz dziennie mieszankę obok mojego mleka nie byłaby głodna.
Zaznaczam, że maximum mojego mleka które mogę zabezpieczyć to 200 ml, tak naprawdę to jeden posiłek córeczki. Więc będzie głodna przez pół dnia.
Mała potrafi pić z butelki, ale wyłącznie moje mleko. Herbatek/wody odmawia.
Uprzejmie proszę o sugestie doświadczonych...