Dementujemy przesądy o karmieniu piersią

20.02.08, 17:52
Nie popadajmy ze skrajnośći w skrajność. Nie znoszę hurraoptymizmu. Nagonka na
karmienie piersią odebrała mi całą radość macierzyństwa. Gdy córka miała 5
miesięcy, dostałam zapalenia nerek. Pokarm zniknął. Dziecko dzień i noc
przystawione było do piersi. I cały czas głodne. Nie znało butelki ni smoczka,
nie chciało niczego do ust. Nadzieja, że pokarm wróci wynikała z czytania
takich bzdur jak ten artykuł. A pokarmu wciąż mało. Krzyczące dziecko,
bezsennne noce, kosmiczne wyczerpanie. Dopiero po trzech miesiącach, gdy
wracałam do pracy, podałam - po całodobowej głodówce i walce- butelkę. To było
jak czar, Po raz pierwszy dziecko przespało noc. Wkrótce nabrało ciała,
uspokoiło się. Koszmar się skończył.

Do dziś, gdy widzę zdjęcia wychudzonej córeczki, serce mi się kroi z bólu.
Gdzie był mój instynkt? Czemu czytałam różne bzdety zamiast po prostu nakarmić
dziecko?
    • nupik Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 20.02.08, 18:51
      droga ulado,
      miod na moje serce, ale zobacz, jestesmy JEDYNE. terror karmienia piersia to
      druga strona medalu ale o tym juz zadna slawna polozna sie nie wypowiada. ja
      uslyszalam z ust pielegniarek i pediatrow dokladnie takie same bzdety tylko
      dotyczace karmienia butelka (ze tylko wspomne brak wiezi,totalny brak
      odpornosci, debilizm totalny mojego dziecka, otylosc, problemy z zebami).Chwalic
      Pana syn konczy 4lata, NIGDY nie byl na nic chory, najwieksze halo to rotawirus
      , ktory zlapal w przedszkolu , po 2 dniach nie bylo sladu. co do inteligencji...
      coz...rozwija sie normalnie , jest dwujezyczny i nie ma z tym zadnego problemu.
      ty patrzysz na zdjecia wychudzonej coreczki, ja na swoja szara, zaplakana twarz,
      chude gnaty (jak synek skonczyl 3 miesiace wazylam 10 kilo mniej niz przed
      ciaza) i depresje w oczach (depresje; ktora leczylam przez 3 lata bo taka
      szmatlawa matka sie czulam, bo piersia kamrilam tylko 3 miesiace). Nigdy tego
      koszmaru nie zapomne i nigdy nie wybacze tych ohydnych komentarzy i artykulow
      (niestety rowniez w gazecie), przez ktore malo sie nie pocielam z rozpaczy.
      a co do dlugiego karmienia piersia... jesli pani polozna uwaza ze 3 latek
      siedzacy przy cycku nie bedzie mial zaburzen emocjonalnych,problemow z adaptacja
      w przedszkolu i naturalnym oddzieleniem sie od matki, to zycze wszystkiego
      najlepszego. studia podyplomowe z psychologii klinicznej sa drogie ale moze pani
      polozna odlozy troche kasy i sie zapisze. nigdy nie jest za pozno.
      Wyrodna Matka karmiaca butelka z wyboru juz drugie dziecko
      • meth.p Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 09:11
        nupik napisała:
        > Wyrodna Matka karmiaca butelka z wyboru juz drugie dziecko

        To karmisz z koniecznosci (brak mleka w piersi) czy z wyboru? Jezeli z wyboru to
        rzeczywiscie wyrodna.
        • jadzia.orbitrek Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 09:23
          ja bym takich słów jak "wyrodna matka" nie łączyła ze sposobem
          karmienia.
      • jakw Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 27.10.08, 23:27
        nupik napisała:

        > droga ulado,
        > miod na moje serce, ale zobacz, jestesmy JEDYNE.
        Dziewczyny, bo to chyba nie to forum...
    • golfstrom Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 20.02.08, 18:55
      Mit największy i nigdy (w artykułach prasowych) nie dementowany:
      karmienie persią jest wrodzoną umiejętnością zarówno matki, jak i
      dziecka (dziecka zwłaszcza).

      Mit drugi: nie można karmić zarówno piersią, jak i mlekiem z butelki.

      Przy tych dwóch opowieści dziwnej treści (np. o specjalnej diecie
      albo i spalaniu mleka) to naprawdę folklor.
    • jadzia.orbitrek Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 20.02.08, 19:12
      witam,
      albo jestem tepa albo oświećcie mnie:
      jak sie mają "głupoty o karmieniu piersią", powstałe tu na forum
      do "terroru laktacyjnego" tudzież "nagonki na karmienie piersią"?
      nie wiem, dlaczego Ulado żalisz się komentując akurat ten artykuł?

      ale ja dzisiaj wolniej myslę, więc może czegoś nie rozumiem...
      • bathilda Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 20.02.08, 19:20
        Jadzia dzięki Ci za ten post bo już się bałam że jako nieobiektywna widzę tylko
        co trzecie zdanie i te terrorystyczne mi umykają.
        • basiak36 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 20.02.08, 19:54
          No wlasnie tez nie moge tego terroryzmu znalezc, a szukam.
          A w ogole co to jest ten terroryzm?
          • kaeira Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 20.02.08, 19:57
            Artykuł jest obecnie zalinkowany (i to wyboldowany) na pierwszej stronie
            Gazeta.pl, ( na dole, w sekcji Kobieta). I to jeszcze z takim "sensacyjnym"
            tytułem: "Karmić piersią czy nie? Koniec z przesądami, oto fakty"

            Takie zalinkowanie jakiegokolwiek artykułu czy wątku forumowego "wysoko" w
            portalu zwykle skutkuje pojawieniem się różnych opowieści dziwnej treści, bo
            osoby czytające go zwykle "nie siedzą w kontekście" ale chcą się wypowiedzieć
            czy wyżalić. Z tym że często raczej nie na temat.
    • karolina33331 Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 09:26
      Kaeira proszę wpisz link do tego artykułu
      • bathilda Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 09:30
        Karilina, link jest na górze jako "przeczytaj komentowany artykuł".
      • kaeira Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 09:49
        karolina33331 napisała:
        > Kaeira proszę wpisz link do tego artykułu

        O tu:
        www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79400,4939101.html
    • sunday Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 10:34
      Oczywiste jest, że mleko mamy jest dla dziecka zdrowsze, niż to z butelki. Ale
      też oczywiste jest, że gdy mleka akurat mało (choćby ze zdenerwowania, że mleka
      mało, a dziecko płacze), to należy je choć trochę dokarmić. A przede wszystkim
      się nie przejmować - pokarm traci się też ze stresu, że go mało. Przecież nawet
      jeśli dziecko je pół na pół mleko mamy z mlekiem z butelki, to i tak dobrze -
      ważne, by przy problemach całkiem nie przestawać karmić piersią.
      • maff1 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 11:48
        mnie niepokoi wpis, cytuję:
        • Z powodu przeziębionych piersi dziecko może mieć ataki płaczu.

        w nim tkwi sugestia ze pierś można przeziębić. Co jest oczywistą
        bzdurą. Ale ktoś niezorientowany moze przyjąć, ze pierwsza część
        zdania jest prawdziwa, a dopiero druga nie.
        • sunday Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 12:21
          > mnie niepokoi wpis, cytuję:
          > • Z powodu przeziębionych piersi dziecko może mieć ataki płaczu.
          >
          > w nim tkwi sugestia ze pierś można przeziębić. Co jest oczywistą
          > bzdurą. Ale ktoś niezorientowany moze przyjąć, ze pierwsza część
          > zdania jest prawdziwa, a dopiero druga nie.

          Nie wiem, jak to się nazywa, ale piersi podczas karmienia, zwłaszcza w
          pierwszych miesiącach, rzeczywiście są bardzo wrażliwe i źle reagują na zimno.
          Przewiane podczas zimowego spaceru mogą mocno boleć, co nie ma wiele wspólnego z
          nawałem i zastojem.
          • kaeira Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 13:57
            sunday napisał:
            > Nie wiem, jak to się nazywa, ale piersi podczas karmienia, zwłaszcza w
            > pierwszych miesiącach, rzeczywiście są bardzo wrażliwe i źle reagują na zimno.

            No, ja to mialam, tylko nietypowo w ciąży a nie podczas, a nie podczas
            karmienia. To jest reakcja naczyn krwionośnych. Tu więcej info na ten temat:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=61819090&a=61844591
            Na szczęście to nie jest regułą, zdarza się tylko czasami. No i oczywiście nie
            ma wspólnego z faktycznym "przeziębieniem" piersi, nie wpływa nijak na mleko, itp.
      • basiak36 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 13:30
        Co do stresu, to pokarm przez stres nie zanika, w przeciwnym razie nasze babki
        ktore karmily dzieci w czasie wojny nie mialyby szans na laktacje.
        Pokarmu sie nie traci dopoki jest dziecko ktore ma mozliwosc ssac. Bardzo silny
        stres, a co za tym idzie wydzielanie adrenaliny, moze miec wplyw na wyplyw
        pokarmu, powodujac np opoznienie czy chwilowe zatrzymanie wyplywania mleka, ale
        nie oznacza to ze pokarmu jest za malo albo ze zanika.
        A placz przy piersi nie oznacza ze mleko plynie gorzej czy ze go malo. Przy
        butelce dzieci tez placza jesli mialy nadmiar bodzcow czy z innych powodow.
        • sunday Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 13:54
          > Co do stresu, to pokarm przez stres nie zanika,

          Każdy sądzi z własnego doświadczenia, a przecież każda mama ma inną psychikę. :)
          Z naszego rodzinnego doświadczenia wynika, że stres, zmęczenie i niewyspanie
          wpływają na produkcję mleka. Zresztą, efekt jest ten sam - czy mleka jest mniej,
          czy też dużo, ale nie może wypłynąć: dziecko się denerwuje, matka jeszcze
          bardziej i robi się błędne koło. Niektórym mamom pomaga wtedy nieustanne
          trzymanie dziecka przy piersi, innym wręcz przeciwnie. I tym mamom chyba lepiej
          jest raz dziecko dokarmić i za trzy godziny wrócić na - już pełną - pierś. Z
          drugiej strony - "brak mleka" to też często łatwa wymówka.

          Karmienie piersią jest nadzwyczaj ważne, ale jeszcze ważniejsze jest, by dziecko
          nie było odwodnione. Znam mamę, zawodowo zajmującą się laktacją, która odwodniła
          swoje tygodniowe dziecko, bo za nic nie chciała dać lekarzom go dokarmić (w
          końcu z racji zawodu to ona wie lepiej, nie?). W końcu uległa, ale dziecko
          przypłaciło to dłuższym pobytem w szpitalu i chorobą.
        • maff1 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 22:34
          basiak36 napisała:

          >> Co do stresu, to pokarm przez stres nie zanika, w przeciwnym
          razie nasze babki
          > ktore karmily dzieci w czasie wojny nie mialyby szans na laktacje.

          muszę zaprotestować. Gdyż jest dokładnie odwrotnie. Przez stres
          rozumiemy bezpośrednie negatywne bodzcie.
          Wojna nie jest stresem - gdyż zazwyczaj dla jednostki dzieje sie
          gdzieś tam, a ze względu na swą długotrwałość przestaje być
          negatywnym bodzcem. Umysł przyzwyczaja sie do takiego bodzca i
          przestaje na niego reagować.(przyzwyczaja się) Zresztą jak historia
          pokazuje w czasie wojny nie obserwuje sie zmniejszenia urodzin,
          wręcz odwrotnie i to z przewagą chłopców! ostatnia wojna polsko-
          jaruzelska wywołała olbrzymi skok demograficzny który za chwilę
          przełozy sie na kolejny wyż demograficzny. (w zasadzie on już trwa)
          Przykladem stresu który spowoduje znaczące obniżenie laktacji moze
          być tragedia w rodzinie - cięzka choroba kogos bliskiego,
          niespodziewana śmierć, ale także ostra kłótnia z partnerem.
          • basiak36 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 23:46
            Maff, chodzi mi o to ze jak widac mimo jak to nazwales 'bezposredniego
            negatywnego bodzca' matkom laktacja nie zanikla i jak sam piszesz, przyzwyczaily
            sie do tego stresu. Co nie znaczy ze w pierwszym zetknieciu z wojna nie byl to
            dla nich ogromny stres, z opowiadan babci wiem ze baly sie bardzo ale zadnej nie
            przyszloby do glowy zeby sie przejmowac tym jak pokarm leci. Zreszta i tak
            dokarmic nie mialyby czym. I karmily dzieci bardzo dlugo.
            Podalam tylko przyklad stresu, mozna zyc w stresie klocac sie z partnerem
            codziennie.
            Moja mama uznala ze jej laktacja zanikla po stresujacej obronie pracy
            magisterskiej i przeszla na butelke. Nikt jej nie powiedzial ze powinna byla
            przystawiac dziecko do piersi, wziac ciepla kapiel i wyluzowac sie na ile sie
            da. Zreszta bol moze miec podobny wplyw na laktacje. Ale nie oznacza to ze
            pokarmu nagle nie ma.
            Albo kolejny przyklad, ktory podawalam na watku o karmieniu piersia w mediach:
            www.llli.org//NB/NBMayJun06p114.html
            abcnews.go.com/Health/story?id=2701717&page=1
            Trudno o bardziej stresujace sytuacje, nawet jesli matka sie do nich
            przyzwyczaja, pierwsza reakcja musiala byc bardzo stresujaca.

            I troche o stresie i laktacji:
            www.socialbehavior.uzh.ch/static/home/heinrichs/downloads/Stress-MH02.pdf

          • memphis90 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 23.02.08, 10:54
            > Wojna nie jest stresem - gdyż zazwyczaj dla jednostki dzieje sie
            > gdzieś tam, a ze względu na swą długotrwałość przestaje być
            > negatywnym bodzcem.

            ŻE CO??? Większej bzdury w życiu nie słyszałam. Czy Ty czytałaś kiedykolwiek
            cokolwiek o wojnie?
    • basia172 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 13:13
      Nie wiem o co te pretensje? Ktoś ci przyłożył pistolet do głowy i zabronił dokarmiać butelką? Oburzasz się, że twoja córka nie umiała ssać butli? O co tu w ogóle chodzi? Ja mam troje małych dzieci i nikt mi nigdy żadnego terroru nie wprowadzał. Karmienie piersią i dokarmianie zawsze zależało tylko od wygody mojej i dziecka. Apeluję więc do różnych histeryczek o odrobinę zdrowego rozsądku.
      • fish79 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 13:49
        ja też miałam duże problemy związane z karmieniem piersią, i
        zaznalam terroru ze strony położnych, lekarzy, starszej części
        rodziny i mamusiek, które za zbrodnie przeciw dziecku uważają
        karmienie sztuczne. Jesli nie wiesz- bo na Twoje szczeście nie
        doswiadczyłas- to się nie wypowiadaj, bo nikt widocznie nigdy Ci
        nie powiedział, że skoro nie karmisz piersią masz się wynosic ze
        szpitala, w którym akurat jest Twoje maleńkie dziecko, że nie
        powinnaś miec dzieci, skoro "tak prosta rzecz" jest ponad twoje
        możliwosci, że jesteś złą/okrutną/ leniwą/ głupią/malo troskliwą
        kobietą, chciaz to i tak za duzo powiedziane, bo jak się jest
        kobietą to ma sie cycki do karmienia itp.
        I nie okazuj braku szacunku dla innych niż Ty dziewczyn
        stwierdzeniem "Apeluję więc do różnych histeryczek o odrobinę
        zdrowego rozsądku."
        Apeluję do Ciebie o odrobinę powściagliwości i kultury.

        Pozdrawiam mamy, które miały mniejsze i te wieksze potknięcia
        podczas "jedynej słusznej metody karmienia"
        Głowy do góry:)
      • memphis90 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 04.07.08, 21:26
        Niestety, u niektórych mam butelkowych samo hasło "pierś" wywołuje
        natychmiastowe konwulsje i komentarze o "terrorze laktacyjnym"... Każdy artykuł
        nt. korzyści wynikających z karmienia naturalnego odbierają jako bezpośredni
        atak. Dla mnie to bez sensu- wiadomo, że karmienie piersią niesie ze sobą wiecej
        korzyści, niż podawanie przetworzonego mleka innego zwierzęcia- ale są sytuacje,
        kiedy karmić naturalnie się nie da. A inne kobiety- nie mają na to ochoty. Ich
        sprawa. Ale po co zaraz wytaczać działa i udowadniać, że pierś jest fuj?
    • kam.xt Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 21.02.08, 17:14
      Ulado piszesz: "Nadzieja, że pokarm wróci wynikała z czytania
      takich bzdur jak ten artykuł" Skoro naczytałaś się różnych "bzdur" o
      karmieniu piersią to powinnaś wiedzieć że można walczyć o powrót
      laktacji jednoczesnie dokarmiając dziecko (metodami innymi niż
      butelka) Żadna położna czy doradczyni laktacyjna nie kazałaby ci nie
      dokarmiać dziecka gdy pokarmu jest mało! Zakazalaby jedynie podawać
      mieszankę w butelce ze smoczkiem!
      Zamiast czytać "różne bzdety" (pewnie w internecie na stronach
      sponosowanych przez firmy produkujące mleko modyfikowane- tam
      rzeczywiście są bzdury na temat karmienia piersią)powinnaś była
      zwrócić się do doradcy laktacyjnego może wtedy udałoby ci się
      przywrócic laktację.
      Nie obwiniaj innych za swoje błędy.

      • gadget8 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 03.03.08, 12:27
        witam, polecam herbapolowską ziołową herbatke dla kobiety karmiącej,
        ma w składzie ziółka zwiększające wydzielanie mleka u kobiet
        karmiących i koperek, żeby dziecko nie miało wzdęć
    • basiulka999 dobre 21.02.08, 20:15
      naprawdę dobre. najbardziej podobało mi się to o tym że dziecko się udusi pirsią
      gdy matka je karmi przez sen. karmię obecnie drugie dziecko. mam małe piersi a
      mleka ile trzeba. wiadomo. najważniejsze to chyba jest za dużo nie myśleć i
      dziecko karmić bo nie ma nic lepszego- no i wygodniejszego :o)
    • kaeira Wątek "Największe Głupoty o karmieniu piersią" 21.02.08, 20:19
      Dla osób, które znalazły forum poprzez ten artykuł, wklejam link do oryginalnego
      wątku pt."Największe Głupoty o karmieniu piersią - Best Of", na podstawie
      którego powstał tekst.

      Zachęcam do przeczytania, bo naprawdę śmieszy i przeraża.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=71686792
    • bemm1 Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 22.02.08, 18:26
      A ja wogole nie rozumiem po co ten artykul!!! Przeciez to juz
      wszystkim wiadomo!!!! Wiecie czego mi brakuje??? wlasnie dobrego
      tekstu do kobiet w ciazy na temat karmienia piersia i problemow
      jakie moga sie pojawic i jak sobie z nimi radzic. I nie pisze tu o
      zastoju, nawale, zlym ssaniu - tylko wlasnie o braku pokarmu...
      Pierwsze dziecko rodzilam jak jeszcze nie bylo o tym az tak glosno
      ze tak powiem, w gazetach pisano ale owszem wlasnie o problemach
      ktore wyzej wymienilam. Nawet mi do glowy nie przyszlo, ze moze byc
      tak ze od razu mi nie poleci, ze wogole bede miala bardzo malo, ze
      bede musiala karmic butelka - jak sie pytali - i co? karmisz
      piersia/ ja odpowiadalam tak - i bylo to dla mnie oczywiste, ze
      pokarm bedzie i bedzie ok. A stalo sie inaczej, az sie polozne
      dziwily, ze rzeczywiscie slabo leci...Wiec do mam w ciazy -
      pamietajcie, z emoze byc tak ze nie poleci - dzieciatko placze bo
      glodne! wy pompujecie a tu prawie nic... i moze byc tak ze po jakims
      czasie bedzie trzeba dokarmic... teraz juz wiem, ze sa dobre sposoby
      na podanie mieszanki i na rozkrecenie sie - a jak nawet skonczy sie
      na sztucznym to mozna rowniez tu na portalu poczytac i o tym... i
      wcale nie bedziecie wyrodnymi matkami... tak chcialam tylko przy
      okazji.... ze moze czas pomoc wlasnie tym mama ktore chca a jakos
      nie moga... i sie bardzo tym stresuja i przejmuja...a z tego jak
      odwiedzam portal i czytam, to wcale nie rzadkosc...
      • kam.xt Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 23.02.08, 02:48
        ale czy "brak pokarmu" i "moze byc tak ze nie poleci " to też nie
        są MITY?

        Czy nie jest prawdą że KAŻDA matka może z sukcesem rozpocząć
        karmienie? (przy pomoc położnej czy doradcy laktacyjnego i z dużą
        dozą własnego zaangażowania)

        Pytam zupełnie poważnie.


        Ja wciąż karmię mimo że początki były bardzo trudne. Po cc pokarm
        się nie pojawił, a dziecko wskutek silnej żółtaczki było bardzo
        senne i nie okazywało głodu. Od położnych usłyszałam " niech pani da
        się dziecku wyspać, jak zgłodnieje to pociągnie" Nikt nie poradził
        mi by wybudzać dziecko i przystawiać jak najczęściej. Jak nabrała
        apetytu to okazało się że laktacja sie nie rozkręciła i zaczął się
        dramat. Dziecko płakało z głodu a ja i mocno histeryzowałam więc
        zaproponowano mi że przyjdzie do mnie... psychiatra. Doradcą
        laktacyjnym szpital nie dysponował.
        Dla mnie problemy takie jak nawał czy zastój to pikuś w porównaniu z
        brakiem fachowej pomocy w tych pierwszych najważniejszych godzinach
        po porodzie.
        • monikaannaj Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 23.02.08, 11:47
          Mam podone doswiadczenia ze szpitala. Co chwila ktos mi macał piers
          i stwierdzał że płaskie brodawki, ze po cc pokarm bedzie później
          itd. Dziecko tymczsem dokarmiano butlą. Nie wchodząc w szczegóły -
          dzisiaj karmię dzieki pomocy poradni laktacyjnej i wsparciu meza.
          Jednak gdybym mieszkała w małej miescinie a maz nie mógłby/nie
          chciał wspierac mnie w czasie gdy uczyliśmy sie z dzieciatkiem
          karmienia (czasem zanim sie dobrze przyssał mijało 40 minut
          potwormrgo płaczu - mały wył w niebogłósy i ja z nim płakałam z
          frustracji. Dzis ma miesiąc i ciagle czasami mamy problem z
          przyssaniem...) to raczej skończyloby sie na butelce.

          Dlatego byłabym bardzo ostrozna w serwowaniu matkom które nie dały
          rady pełnych wyzszości tekstów "kazda może karmic"
          • basiak36 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 23.02.08, 12:32
            monikaannaj napisała:

            > Mam podone doswiadczenia ze szpitala. Co chwila ktos mi macał piers
            > i stwierdzał że płaskie brodawki, ze po cc pokarm bedzie później
            > itd. Dziecko tymczsem dokarmiano butlą.

            Kolejny przyklad jak wiele zalezy od szpitala i od tego czy maja fachowcow od
            karmienia. Ksztalt brodawki nie ma znaczenia, bo dziecko nie lapie brodawke
            tylko 'podbiera' piers jezykiem. Brodawka to tylko cos przez co pokarm leci.
            Wyciagaja sie w miare jak dziecko ssie.

            A po cc pokarm pojawia sie tak samo jak po porodzie naturalnym, tylko niestety
            praktyki szpitalne, brak pomocy dla mamy przy karmieniu i opoznianie pierwszego
            karmienia, dokarmianie, sprawiaja ze pojawiaja sie problemy o jakich piszesz.
            Pisze to tez ze swojego doswiadczenia.
      • basiak36 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 23.02.08, 12:29
        To co opisujesz to niestety dosc typowa sytuacja na oddzialach szpitalnych gdzie
        nie ma specow od laktacji. Ocenianie produkcji mleka po tym jak leci po
        odciaganiu reka czy laktatorem to pomylka, szczegolnie w pierwszych dniach. U
        mnie wtedy ledwo kropla sie pojawiala. Dziecko ssie o wiele efektywniej i
        potrafi swoje wyssac, mimo ze w pierwszych dniach siary jest malo (i tak ma
        byc), dopoki ma nieograniczony dostep do piersi i nie ma problemow ze ssaniem
        (co czasem bywa problemem jesli takowy problem jest i nie ma na miejscu kogos
        kto potrafi ten problem zauwazyc i rozwiazac).
        Sytuacja gdzie faktycznie moze byc opoznienie to np wtedy kiedy czesc lozyska
        nie zostala wydalona, bo to odejscie lozyska daje sygnal do zwiekszenia
        produkcji mleka.
        Pokarm przejsciowy i pelniejsze piersi pojawia sie okolo 3-6 dnia po porodzie.

        Faktycznie wiecej powinno byc informacji wlasnie na ten temat, ze po porodzie
        dziecko chce wisiec na piersi, a piersi moga wydawac sie puste, i siara pojawia
        sie ledwo kropelkami (w tym czasie dziecko korzysta z zapasow plynow ktore
        zgromadzilo z brzuszka mamy, a niewielkie ilosci siary maja za zadanie
        przygotowanie sluzowke ukladu pokarmowego na przyjecie pokarmu pare dni
        pozniej). Zwykle niewlasciwa interpretacja zachowan dziecka i brak umiejetnosci
        rozpoznania problemow z technika ssania prowadza do sytuacji ze matka zaczyna
        dokarmiac przekonana ze nie ma pokarmu bo tak to z boku wyglada.

        U mnie przy dwojce dzieci, jedno porod sn drugie cc, pokarm przejsciowy pojawil
        sie 5 dnia po porodzie, wczesniej dzieci wisialy na piersi i ssaly non stop
        siare, ktorej nie udalo mi sie nigdy odciagnac, poza paroma kropelkami drugiego
        dnia. Radzily sobie dobrze, na wadze spadly w granicach normy. Z boku to
        wygladalo jakby faktycznie byly glodne, ale ich zachowania czyli domaganie sie
        piersi , placz, to normalne zachowania noworodka ktore nagle znalazlo sie w
        zupelnie innym swiecie.

        Nie chodzi tutaj o uzywanie pojec wyrodna matka czy jakas inna, matka to matka i
        zrobi co moze dla swojego dziecka i chce najlepiej obojetnie jak je karmi.
        Problem jest w tym ze matki niestety nie zawsze trafiaja na fachowcow od
        laktacji ktorzy maja o karmieniu pojecie, i dostaja nieprawdziwe informacje. Nie
        pisze o mamach ktore od poczatku decyduja sie na karmienie mieszanka bo taka
        decyzje podjely i nikomu nic do tego, ale o mamach ktore chca karmic i nie moga
        bo nie otrzymuja wlasciwej pomocy.
      • monika_staszewska Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 03.03.08, 18:22
        Wytłumaczę się zatem, bo byłam pomysłodawczynią wrzucenia forumowego
        wątku do Dziecka. Otóż, niestety mnóstwo osób wierzy w te
        wszystkie "złote myśli", a jeśli nie wierzy to przynajmniej zaczyna
        się zastanawiać czy przypadkiem nie ma w nich prawdy. Wiem wiem,
        wydaje się, że to niemożliwe, ale z perspektywy dyżuru
        telefonicznego wygląda to jednak nieco inaczej. Dlatego uznałam, że
        trzeba co jakiś czas pisać o tym w "Dziecku" żeby nowe mamy
        wiedziały, że to mity, zanim je jeszcze usłyszą, bo ze część usłyszą
        w to nie wątpię. Oczywiście taki tekścik nie zastąpi solidnej dawki
        rzetelnej wiedzy, ale ta akurat pojawia się u nas regularnie.
        pozdrawiam :)
        monika staszewska
    • agmani Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 24.02.08, 12:11
      Pomijajac fakt, ze uwielbiam te wyliczanke (najbardziej punkty dotyczace mojej
      osobistej tesciowej, normalnie sobie w ramki oprawie ;D, mam te luksusowa
      sytuacje, ze tesciowa nie zna polskiego ;DDD), wczoraj nabylam kolejna glupote
      do kolekcji.
      Mialam zastoj w piersi, zostal rozbity naturalnymi metodami, ale po 2 dniach
      powrocil. Goraczka przekroczyla 39°, wiec stwierdzilysmy z polozna, ze jednak
      potrzebny bedzie antybiotyk, no i warto zrobic usg. Ona byla akurat w szpitalu
      na dyzurze, wiec podskoczylam do niej na porodowke. Przyszla mloda lekarka i
      dowiedzialam sie od niej, ze:
      - podczas zapalenia/zastoju nie mozna karmic, bo truje dziecko
      - pokarm nalezy odciagac i wylewac. JAk zapytalam o sens odciagania, skoro przy
      zastoju odciagam po 20 ml, a dziecie ssie skuteczniej (bo zasypia potem i
      przybiera na wadze, wiec chyba swoje wyciaga), to mi powiedziala, ze moge dostac
      tabletke hamujaca laktacje i nic nie bedzie zalegalo...
      - a debesciackie bylo stwierdzenie, ze skoro mam temperature, to i tak mam
      zwazone/skwasniale mleko!
      - poniewaz z polozna sie umowilysmy wczesniej, ze tylko wezme recepte i niech mi
      zrobia usg, a gdybym naprawde musiala do szpitala, to jade do innego, to ona
      wlozyla od razu do dokumentow kartke z oswiadczeniem, ze odrzucam leczenie
      stacjonarne wedlug tych wspanialych metod. Lekarka pomyslala chwile,
      stwierdzajac, ze musi mnie w takim razie uswiadomic, ze wystawiam sie na powazne
      ryzyko i pewnie skonczy sie to dlugim pobytem w szpitalu i z karmienia i tak nic
      nie bedzie. No i tak mysli, mysli, w koncu wpisuje w ryzyka "sepsa". Mysli dalej
      i mowi "no, ta sepsa to bezpieczna, bo w sumie zawsze mozna jej dostac, no
      wpisze pani jeszcze, ze goraczka pani moze wzrosnac, albo antybiotyku pani moze
      nie tolerowac, bo tak naprawde to wiecej ryzyk nie ma"... ale wczesniej
      oczywiscie tyrada, zeby nie karmic. Dzieki Bogu, mlody lezy nakarmiony i
      zadowolony, ja goraczki juz nie mam, tylko oslabienie i piers dochodzi do
      siebie.Jakbym madrej pani posluchala, to bym lezala na oddziale, dostawala w
      zyle jakis antybiotyk, po ktorym karmic nie mozna, mleko odciagala i wylewala, a
      mlody by zarl humane. Po tygodniu na pewno by bezproblemowo powrocil do piersi
      <gorzki smiech>.

      Taki jest stosunek do karmienia w najwiekszym szpitalu w moim miescie...
      niestety jedynym szpitalu z klinika dziecieca. JAk wyladowalismy tam z synkiem
      po porodzie, to najpierw sie zdziwilam z na 18 dzieci na oddziale tylko troje,
      potem 4 jest naprawde karmionych piersia, a jedno dokarmiane... a reszta na
      butelce. Po tym stosunku do karmienia, to niestety szybko zrozumialam, dlaczego.
    • gonia28b Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 25.02.08, 21:38
      Ciekawe jeszcze tylko która normalna kobieta uwierzy w takie
      dyrdymały...

      nie karmiłam piersią - nie (u)dało się po prostu...
      boki zrywam, kiedy czytam te bzdurne teksty
      ale podobnie jak autorka pierwszego postu - do szewskiej pasji
      doprowadza mnie hurraoptymizm w tej kwestii
      bo nie jest też prawdą, że wystarczy "tylko chcieć"
      • dzagien Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 28.03.08, 16:34
        W moim przypadku akurat sprawdziło się to "wystarczy chcieć". Po porodzie
        naturalnym w żaden sposób nie potrafiłam przystawić córeczki do piersi. Przy
        pomocy położnych na chwilę się udawało, ale dzidzia zaraz się denerwowała,
        puszczała pierś i płakała z głodu. Okazało się, że mleka mam znikome ilości.
        Totalna załamka! Zgodziłam się w końcu na dokarmianie, mimo, że pierwotnie byłam
        zagorzałą przeciwniczką przechodzenia na sztuczny pokarm. I tak - karmiłam z
        obu piersi dopóki dziecko się nie zaczynało denerwować, potem zawoziłam do
        położnych na dokarmienie, zostawiałam tam na naświetlanie, bo córcia miała
        żółtaczkę a sama w tym czasie odciągałam na pusto laktatorem zaciskając zęby z
        bólu - bo wiadomo, że sutki nieprzyzwyczajone do takiego traktowania. Jak się
        dziecko obudziło to abarot to samo - dzień czy noc, zmęczona, śpiąca - nie ważne
        - laktator w garść i do dzieła! Wracając do domu w piątrej dobie kupiłam od razu
        mleko modyf. na wszelki wypadek, ale okazało się, że nie było to już konieczne.
        Dziecko zaczęło się wreszcie najadać. Także myślę, że ciężka praca daje efekty.
        Ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie każda młoda mama a tyle szczęścia, ile ja
        miałam. I całe szczęście, że szybko zdecydowałam się na to dokarmianie, bo
        przynajmniej nie zdążyłam zagłodzić córci i nie wpędziłam się w głębszą depresję
        - przeciwnie - zyskałam komfort psychiczny, że dziecko jest najedzone, co
        sprzyjało produkcji mleka.
        Także życzę powodzenia wszystkim mamom, które chcą, ale im nie wychodzi i nie
        czujcie się przez to gorsze. Pozdrawiam!
      • memphis90 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 04.07.08, 21:31
        bo nie jest też prawdą, że wystarczy "tylko chcieć"

        Nikt tu tego nie mówi- natomiast jak refren powtarza się zdanie doświadczonych
        mam, że trzeba czytać, dokształcać się, korzystać z pomocy specjalistów. A jak
        się mimo tego nie uda- to nikt tu karmiących inaczej nie piętnuje.
    • jollyvonne Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 26.02.08, 19:20
      • Nie wolno przeprowadzać depilacji laserowej, bo jak pójdzie impuls świetlny,
      to zaniknie mleko.

      Swiat idzie na przod, a przesady wraz z nim. Tego jeszcze kilka lat temu nie
      bylo, ale ktos wymyslil i jest. Tylko ze to mi wyglada na porade dla taty
      karmiacego piersia, bo kobiety z zarosnietym biustem jeszcze nie widzialam ;)
      • iwoniec Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 05.07.08, 21:10
        A może chodzi o depilację laserową pach, w końcu to bliska okolica;-)
        Co mama, to inne doświadczenia i inne opinie. Ja jestem z tych
        sceptycznych co do huraoptymizmu w sprawie karmienia. Chodziłam do
        szkoły rodzenia, gdzie na ścianach były wywieszone hasła typu:pierś
        nigdy nie jest pusta, czy też każda matka może wykarmić swoje
        dziecko. Nie dawałam dziecku ani smoczka, ani butelki(dostawał
        wprawdzie szpitalu, ale po przyjściu do domu nie dostał jej już) i
        walczyłam.Tygodniami. Zaliczyłam ośmiogodzinne ssanie non stop(i
        kilka krótszych, 4-godzinnych), które wykończyło mnie tak, że
        pożałowałam, że w ogóle zechciało mi się być matką. Wydawało mi się,
        że w końcu wygrałam(mimo, że każde ssanie zajmowało standartowo
        godzinę), cóż jednak z tego, kiedy po trzech miesiącach mój synek
        przestał przybierać(ważył 5 kilo mając 3 miesiące, przy wypisie ze
        szpitala ważył 3160). Oczywiście nie spał i dużo płakał. No
        niestety, jak skończył 4,5 miesiąca zaczęliśmy go dokarmiać...i nie
        dość, że synek uspokoił się, to jeszcze mi się jakby "rozkręciła"
        laktacja na nowo!
        Karmienie to oczywiście jedna z najbardziej naturalnych rzeczy na
        świecie i gdyby nie to, ludzkość by pewnie nie istniała, ale my
        żyjemy już w zupełnie innch czasach. Nie mówię nawet o tych
        wszystkich śmiesznych przesądach, ale poszliśmy gdzieś "inną
        uliczką", i nie chodzi tu li tylko o wygodę matki, ale gdzieś
        zakurzyły nam się nasze naturalne instynkty. Myślę, że czasem
        właśnie trudno jest na tyle "wyluzować", żeby dopuścić do głosu tę
        naszą pierwotną umiejętność, umiejętność karmienia, a teksty(ja też
        byłam adresatką takowych) typu: od tego jestś matką i masz piersi,
        żeby karmić dziecko, poświęć się, postaraj się, wcale temu karmieniu
        nie pomagają...
        Teraz jestem w drugiej ciąży..i nie nastawiam sie, na nic. Nie
        myślcie sobie, spróbuję. Kupiłam sobie ładne, nowe biustonosze do
        karmienia i tak dalej. Nie widzę potrzeby pasowania od razu. Ale
        jeśli mam się znowu męczyć tygodniami-to dokarmię, naprawdę dokarmię.
        Iwona
        • reyka Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 05.07.08, 21:25
          Teraz jestem w drugiej ciąży..i nie nastawiam sie, na nic. Nie
          > myślcie sobie, spróbuję. Kupiłam sobie ładne, nowe biustonosze do
          > karmienia i tak dalej. Nie widzę potrzeby pasowania od razu. Ale
          > jeśli mam się znowu męczyć tygodniami-to dokarmię, naprawdę
          dokarmię.


          jakbym czytala siebie:)))
          przy p-ym dziecku tez sie wymeczylam dlugo. nie szlo nam
          przystawianie, zreszta nalozylo sie pare innych rzeczy i po pol roku
          sie poddalam (dzis zrobilabym to duuzo wczesniej) i tak samo jak ty
          sobie zalozylam przy drugim.
          ha ha karmie juz prawie 2 lata:)))i konca nie widac :)))

          natomiast jesli chodzi o art - rewelacja. niestety czesc tych bzdur
          jest gdzies w ludziach zakodowana, ze tak bez sensu sie powtarzaja z
          pokolenia na pokolenie.
          • ikarus417 Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 27.10.08, 21:33
            Co prawda jestem facetem (od niedawna szczęśliwym ojcem) i teoretycznie temat
            jest mi obcy, to jednak wtrącę swoje 3 grosze do dyskusji.
            Jak czytam wypowiedzi co poniektórych o terrorze laktacyjnym, to rozbawia mnie
            to do łez. Ochłońcie trochę i pomyślcie - tu są ZALECENIA a nie NAKAZ odnośnie
            karmienia piersią.
            Ja np nie byłem karmiony piersią, taka jak moja siostra - ale nie było wyjścia,
            bo Mama miała problemy i tyle. Ważne, że próbowała.
            Jestem zdrowy i normalny. Ale karmienie piersią ZAWSZE jest najlepsze ze względu
            na naturalne i NAJLEPIEJ dopasowane składniki dla dziecka w początkowej fazie
            rozwoju, brak zbędnych chemicznych dodatków + mechanika ssania sutka nie
            powodująca wad zgryzu w przeciwieństwie do takiego ryzyka przy smoczku
            (zaznaczam - mówimy o fazie wczesnego rozwoju cały czas).
            Karmienie z wyboru ma w większości swoje korzenie w wygodzie i ułatwieniu sobie
            życia.
            • id.kulka Re: Dementujemy przesądy o karmieniu piersią 28.10.08, 15:21
              ikarus417 napisał:

              > Co prawda jestem facetem (od niedawna szczęśliwym ojcem) i
              teoretycznie temat
              > jest mi obcy, to jednak wtrącę swoje 3 grosze do dyskusji.
              > Jak czytam wypowiedzi co poniektórych o terrorze laktacyjnym, to
              rozbawia mnie
              > to do łez. Ochłońcie trochę i pomyślcie - tu są ZALECENIA a nie
              NAKAZ odnośnie
              > karmienia piersią.

              A mnie bawi do łez, jak się wypowiada na dany temat ktoś, kto się z
              danym zjawiskiem nie zetknął. I nie chodzi tu bynajmniej o fakt
              bycia facetem.
              Doświadczyłam terroru laktacyjnego - czy może mi się tylko zdawało,
              miałam omamy, przywidzenia?
              Należałoy oddzielić wyraźnie dwie sprawy: 1.promowanie karmienia
              piersią, obalanie szkodliwych zabobonów, dotyczących laktacji i
              szerzenie rzetelnej wiedzy (tu jestem bardzo za) i 2.wywieranie
              presji na kobiety, próba wymuszenia na nich karmienia piersią,
              połączone z wartościowaniem matek w zależności od metody karmienia
              (terror laktacyjny, który punktowi 1 przynosi więcej szkody, niż
              pożytku)
              I terror laktacyjny to nie są ZALECENIA dotyczące metody karmienia
              dziecka - to są własnie NAKAZY. Bo MUSISZ karmić piersią, musisz, bo
              będziesz wyrodną matką (patrz: jeden z pierwszych postów), bo
              przecież chciec to móc, a każda matka może wykarmić swoje dziecko,
              jak się tylko wystarczająco postara. I takie mam niejasne wrażenie,
              że nad tymi starymi mitami, wyrastają nowe - takie właśnie
              hurraoptymistyczne. I że brak w tym wszystkim złotego środka.
              Piersiówki skarżą sie na terror butelkowy ("podaj butelkę, na pewno
              się nie najada, za chude masz mleko,..."). Ale o ile te złote rady
              wynikają raczej z niewiedzy czy teorii, panujacych w czasach naszych
              rodziców, o tyle czym można wytłumaczyć terrror laktacyjny? Chyba
              tylko zwykłą podłością, bo czym innym może kierować sie ktoś, kto
              kobiecie w kryzysie (laktacyjnym i każdym innym) zamiast podać
              pomocną dłoń, powie: Ale z ciebie beznadziejna matka, po co w ogóle
              masz dzieci?

              > Karmienie z wyboru ma w większości swoje korzenie w wygodzie i
              ułatwieniu sobie
              > życia.

              A to na podstawie jakiś rzetlenych badań czy tylko Twojego
              widzimisię?...
              • przemek_ex Korzyści z karmienia piersią 03.11.08, 13:30
                expertia.pl/strefa/material/wiedza-jakie-sa-korzysci-z-karmienia-dziecka-pi
                ja tam jestem zwolennikiem karmienia piersią, z tego co słyszałem i czytałem to
                ma to same korzyści
Pełna wersja