myrtille
27.02.08, 18:07
Wczoraj pisałam o moim kiepskim TSH. Dziś byłam u lekarza.
Rzeczywiście nie jest najlepiej.
Sugerował odstawienie małej od piersi.
Powiedziałam, że w najbliższym czasie nie planuję. Rozmowa się rozwijała i
powiedziałam Mu o częstym niedouczeniu np. pediatrów i rozwiązywanie problemów
chorobowych zdaniem: musi Pani odstawić dziecko od piersi.
Mówiłam o stanowisku położnych i korzyściach dla dziecka karmionego piersią.
Skwitował: położna nie jest lekarzem. W domyśle: więc nie wiem o tym, o czym
wiem ja-lekarz.
Dotychczas facet był sensowny i ufałam Mu. Teraz sama nie wiem.
Przepisał mi małą dawkę Thyrosanu 50 - 2x dziennie.
Powiedział, że nie jest zwolennikiem dawania, w takim przypadku jak moim, tak
słabych dawek, bo właściwie nic one nie zdziałają (tylko nie pogorszą w
najlepszym wypadku).
Sceptycznie podchodzę do stanowiska lekarzy, bo kiedyś też wg jednej
endokrynolog byłam w bardzo złym stanie i przepisywała mi raz po raz silne
leki (których nie brałam). Sytuacja się poprawiała, a Ona na każdej wizycie
znów przepisywała to samo. W końcu wszystko było idealnie. A obeszło się bez
chemii.
Nie wiem na ile to moja naiwność, a na ile wiara w to, że niezawsze receptą na
wszystko są leki.
W każdym razie lek mam zacząć brać jak najszybciej, a dodatkowo zrobić P/C
anty TG i P/C anty TPO oraz P/C przeciwko receptorom TSH.
I za mc do kontroli z wynikami.
Płakać mi się chce, bo chciałam Amela karmić długo, a nawet jeszcze dłużej, a
w tym wypadku nie wiem co będzie dalej:-((