Nie demonizujmy zasypiania przy piersi

05.03.08, 09:16
Jeden z postów zainspirował mnie do założenia tego wątku.

Kiedy czytam różne wpisy mam, wydaje mi się, że bardzo często
zasypianie przy piersi jest traktowane jako coś niedobrego, coś, od
czego należy dziecko jak najwcześniej odzwyczaić. Stąd też chyba
bierze się zatykanie dzieci smoczkami po karmieniu: zjadłeś to teraz
zassij się na gumie i idź spać. Nie zgadzam się z takim podejściem.
Dlatego napiszę o swoich doświadczeniach i proszę inne mamy o
komentarz - jak to jest u was.

Od razu zaznaczam, że moje dzieci są wyjątkowe pod jednym względem:
nigdy, przenigdy nie miałam problemów z ich spaniem. Łóżeczko zawsze
stoi koło naszego łóżka, dziecko zawsze śpi w swoim łóżeczku i
zawsze jest karmione piersią na żądanie - pozwalam mu ssać tak
długo, jak długo potrzebuje. Oczywiście przy maleństwach, gdzieś do
4 miesiąca, to były czasem maratony ssania. Przy czym kiedy mały
zasypiał, zabierałam pierś i odkładałam do łóżeczka - nie
przyzwyczajałam dziecka do spania z piersią w buzi. Jeśli się budził
i chciał ssać dalej - dawałam pierś.

Natomiast nigdy nie podmieniałam piersi na smoczek. Chyba wzięło się
to stąd, że najstarszy syn pluł smokiem na kilometr, a ponieważ on
się wychował prawie bez smoka, to już przy następnych wiedziałam, że
się tak da.

Ale do rzeczy, miało być o zasypianiu przy piersi. No więc właśnie.
Usypianie dziecka przy piersi to była zawsze moja metoda na
usypianie dziecka. Maleńkie zjadało, zasypiało, było odkładane.
Jeśli domagało się dalszego ssania - dostawało pierś. Jakoś taki
porządek rzeczy nam się sam wypracował już przy najstarszym synu i
dobrze się sprawdzał także przy następnych. Później, im dziecko było
starsze, tym rzadziej zasypiało po karmieniach. Ale nigdy nie było
problemu z "wysłaniem" go do spania. Nigdy nie było tak, że domagało
się piersi, żeby usnąć.

Starszych synów karmiłam trochę krócej, w wieku 10 i 8 miesięcy
przeszli na butlę (oj, głupia młoda matka byłam, a i porady nie było
gdzie zasięgnąć w tamtych zamierzchłych czasach). Ale Franka karmię
już blisko 11 miesięcy, teraz ok. 5 razy na dobę, i widzę po nim, że
fakt, iż pozwoliłam mu swobodnie zasypiać przy piersi nie spaczył mu
bynajmniej charakteru. Jeśli przychodzi pora spania, a młody jest
zmęczony - zasypia podczas karmienia, odkładam go i śpi. Ale pierś
nie jest mu do zaśnięcia potrzebna. Wieczorem po kąpieli jest
obowiązkowo pierś i jeśli młody nie zaśnie, odkładam go do łóżeczka,
robimy papa, przytula misia, któremu ogryza nos - i ja wychodzę z
pokoju, a młody sobie usypia.

Ciekawa jestem dziewczyny jakie jest Wasze podejście do usypienia
przy piersi. Pozwalacie, czy nie? Wiem, że każde dziecko niby jest
inne - ale u nas na trzech różnych indywiduach ta sama metoda
zadziałała tak samo.
Więc może jednak nie warto za wszelką cenę zabraniać dzieciom
usypiania przy piersi? Kiedyś same z tego wyrosną :)
    • basiak36 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 09:24
      Jak dla mnie, nie wiem czemu usypianie ze smoczkiem mialoby byc lepsze niz przy
      piersi. To pierwsze przeciez niby ma zastapic piers:)
      MOj synek dostawal smoczka, usypial ze smoczkiem, byl uzalezniony od smoczka,
      spal z trzema smoczkami, jeden w buzi, dwa w rekach, i dopiero jak mial 2 latka
      udalo sie ich pozbyc.
      Coreczce smoczka nie dalam (smoczek u synka spowodowal problemy z karmieniem), i
      zasypia albo przy piersi albo sama. Zadna z tych opcji mi nie przeszkadza,
      zasypianie przy piersi to dla mnie fajna rzecz:)
      I w koncu to taki krotki etap w naszym zyciu, kiedy maluch chce tak zasypiac.
    • gienia371 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 10:14
      Ja również nie uważam, żeby zasypianie przy piersi było czymś nagannym. Starszy
      syn zasypiał różnie, raz przy piersi, raz samodzielnie a dodatkowo do trzeciego
      roku życia spał z nami w łóżku (jeden pokoik). Karmił się w związku z tym sam w
      nocy dobierając się do mnie skutecznie. Jak przyszła jego pora na odstawienie
      cyca, kupiliśmy mu własne łóżko i bez problemu się do niego przeniósł. Teraz
      moja Hania ma 5 miesięcy i zasypia jak jej wygodnie a nie na siłę w łóżeczku.
      Bardzo lubię jak usypia przy cycu. To najpiękniejszy okres a życiu maluszka i
      mija bardzo bardzo szybko więc nie ma co przesadzac.
    • fiamma75 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 10:39
      Moja 19-miesięczna do tej pory usypia na noc przy piersi lub zaraz
      po karmieniu. Zmądrzałam i nie wlaczę z tym - po co?
    • agnieszka_z-d Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 10:57
      Małgośnik ma 10 miesięcy. Jak usypia? Przy mnie tylko przy cycu.
      Przy czym gdy usypia Ją ktoś inny - nie ma problemu i usypia z
      reguły bez smoczka. Nie zawsze niestety - od rozpoczęcia ząbkowania
      Małgochna polubiła smoka - w stanie świadomości go gryzie i to z
      każdej strony - zarówno gumę jak i plastiki obgryza z namiętnością
      godną lepszej sprawy (a gryzaki jakoś nie może zakumać do czego
      służą), a w stanie "odlotu" w krainę snu - zasysa go i łatwiej Jej
      usnąć. Przy czym zasysa też nie zawsze gumę, ale czasem plastik;-P
      Zwłaszcza jak jest nieszczęśliwa z powodu męczących Ją zęboli.

      Ale ale - miało być o usypianiu przy piersi. Jak już pisałam - przy
      mnie inaczej jak wisząc na cycu Panienka nie potrafi usnąć. I choć
      może jest to niewychowawcze itp. - nie walczę z tym. Usypiam Ją
      cycem na drzemkę w dzień, do spania na wieczór i w nocy, gdy się
      obudzi. Nie próbuję Jej nawet uczyć zasypiać samodzielnie, bo i po
      co? Przecież zawsze mam cyca do podania:-)
      Wkrótce i ten piękny okres się skończy... Już teraz, gdy Panienka
      nauczyła się raczkować jak mały perszing, często domaga się, żeby Ją
      na podłodze postawić, a nie nosić na rękach. Dobrze, że nie
      przejmując się tym jakie to niewychowawcze, rozpieszczalskie i
      psujące Dziecko nosiłam Ją na rękach ile wlazło dopóki chciała.
      Więc i czas wtulania się w cyca pewnie też niedługo przeminie z
      wiatrem... Dlatego korzystam póki mogę:-)
    • rudzik.2 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 11:02
      Moja 5-miesieczna coreczka tez zasypia przy piersi. Wieczorem to taki nasz
      rytual. Po kapieli mowimy tacie dobranoc, zamykamy sie w pokoju, rozkladamy sie
      wygodnie na duzym lozku i mala z cudownym,bezzębnym usmiechem na buzi rzuca sie
      na piers. Po 10 do 20 minutach odplywa, a ja wracam do meza. Czasem przekladam
      corke do jej lozeczka, a czasem nie. Osobiscie uwielbiam patrzec jak urywa jej
      się film.
    • karmella Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 11:05
      Zgadzam się z poprzedniczkami w stu procentach. Mój synek ma sześć
      miesięcy, zasypia zwykle przy cycusiu, a ja bardzo to lubię i
      pozwalam mu ssać, ile tylko chce. Przecież ten etap tak szybko minie!
      • basiak36 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 11:20
        Mój synek ma sześć
        > miesięcy, zasypia zwykle przy cycusiu, a ja bardzo to lubię i
        > pozwalam mu ssać, ile tylko chce. Przecież ten etap tak szybko minie!

        Oj minie... Moj synek ma skonczone 5 lat, bez piersi zasypia od 4 lat, i
        niesamowite jak ten pierwszy rok z zycia dzieci tak szybko mija. Teraz przy
        drugim dziecku zastanawiam sie gdzie mi sie tak spieszylo wtedy z
        usamodzielnianiem mojego maluszka...
    • akaef Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 11:44
      Dzięki dziewczyny za odzew! Tyle ciepła i miłości jest w tych
      Waszych postach, że aż miło czytać :))
      Proszę o jeszcze!
    • ominika Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 12:25
      Kubek jest moim drugim dzieckiem. Bardzo wyczekanym, bo starsza
      córcia ma już 10 lat. Karmię piersią już 10 miesięcy. I coś czuję,
      że to ja będę miala większy kłopot z odstawiniem mojego ssaka niż on
      sam. Kuba śpi w sowim łóżeczku, tuż przy łóżku w sypialni. Karmiony
      jest na żądanie - tak często jak chce i tak długo jak tego
      potrzebuje. Były maratony po kilka godzin non stop, to fakt. A w
      kwestii zasypiania pozwalam. NIe ukrywam, że to jest wygodne,
      bardzo czułe i odpowiada i jemu i mi również. Nie mogę oprzeć się
      wrażeniu, że oprócz jedzenie Kuba wycisza się przy piersi,
      uspakaja, wszystkie smutki idą precz i za chwilę mój synek zasypia
      uśmiechając się pod noskiem. A potem odkładam do łózeczka. Wieczorem
      po kapieli w trakcie piżamowania już sam przytula buzię do mojej
      piersi, jakby nie mogąc doczekać się wreszcie, kiedy razem połozymy
      się na poduszce i kiedy się wtuli. A ja jestem mu wdzięczna za
      kazdym razem, że sie tak wtula. Jest mi z tym szczęślwie. I w nosie
      mam teksty, bo się pryzwyczai, bo coś tam, costam... Tym bardziej,
      że czesto gdy nakarmiony bumeluje z Tata w pościeli potrafi zasnąć
      sam, więc tym bardziej nie myślę o tych wszystkich konsekwencjach,
      które dostrzegają te kobiety w mojej rodzinie, które nie pozwalały
      sobie i dzieciom na ten luksus bycia blisko wg. chęci i potrzeb. A,
      że ja lubię czuć się luksusowo ;-) to rozpieszczam moje dziecko
      byciem blisko. Bo jak nie teraz to kiedy?
      • rena31 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 15:54
        Tak, tak, tak! :) Zgadzam się z dziewczynami. Jak nie teraz to kiedy?
    • kam.xt Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 14:05
      moja córeczka zasypia przy piersi i obu jest nam z tym dobrze,
      martwię się jednak jak uda się ją uśpić opiekunce kiedy wróce do
      pracy... Dlatego zaczynam trenować uspianie BEZ piersi do drzemki w
      południe. Pozostałe drzemki i na noc - nadal z piersią.

      Aha, najfajniejsze w tym usypianiu z piersią u mojej córeczki jest
      moment gdy przez sen wypuszcza sutek z głośnym cmoknięciem i robi z
      ust ciasny dziubek co oznacza "najadłam się, dziękuję" i śpi
      dalej :) Uroczo to wygląda, a ja nie muszę "uwalniać" piersi.
      • mimi_o Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 20:01
        Co do dzióbka to jest zabójczy,tak śmiesznie to robi:) Ja nie dość,że pozwalam
        zasypiać małemu przy piersi,to jakoś nie mogę oddelegować go do
        łóżeczka,próbowałam,ale jakże mi było smutno bez niego. Tak więc Oskar już 6m-cy
        śpi ze mną,bo mąż z braku odpowiedniej ilości miejsca dla siebie,przeniósł się
        na kanapę.
    • asia889 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 19:16
      Ja zawsze usypiam/usypiałam przy piersi, bo tak mi instynkt nakazywał. Kompletnie nie rozumiem dlaczego często matki uważają, że zasypianie przy piersi jest złe? Wpływ książek instuujących jak wychować niemowlę (dla mnie zgroza!), zmęczenie dzieckiem? Starszaki po odstawieniu zasypiali sami bez problemu, a Mała jak mnie nie ma w pobliżu to też ładnie sama zaśnie.
    • magaka3 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 20:50
      Ja mam do usypiania przy piersi luzny stosunek (jak do wiekszosci zagadnien przy drugim dziecku). W dzien Jerzyk czesto zasypia bez piersi, poprostu w lozeczku (ma smoczek)- tak bylo od poczatku, a wieczorami bywa roznie- czasem zasnie, a czasem dopomina sie cycusia i zasypia przy piersi. Jestem elastyczna. Starszak usypial przy piersi, ale tez nie byl uzalezniony i potrafil zasnac w lozeczku. To, jak dziecko lubi zasypiac moim zdaniem nie zalezy tylko od matki, ale tez od dziecka. Kuba zawsze chcial jesc przed zasnieciem, chociaz pare lyczkow, a Jerzyk nie zawsze.
    • monika_staszewska Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 21:10
      Jak ja się cieszę, że pojawił się ten wątek :))))) baaaardzo za
      niego dziękuję!
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
    • fergie1975 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 05.03.08, 23:31
      z premedytacją usypiałam przy piersi i bardzo sie cieszyłam ze jest taki PROSTY
      sposob, po zasnieciu piers zabierałam.
      Również robiłam inne "złe" rzeczy: nosiłam na rękach, kołysałam i lulałam. I
      jakoś nie wyhodowałam sobie rozpieszczonego potworka. Nawet juz nie pamietam
      kiedy i jak synek nauczył sie zasypiać sam, odbyło to się bez nerwów i walki.
      Przyznam, że czasem trzeba go troche polulac, ale nie jest to dla mnie problem i
      podejrzewam że w tym właśnie tkwi sedno.
      • mamaleksa Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 08:17
        Ja od 6 miesięcy karmię swojego synka na żądanie i jesteśmy oboje bardzo szczęśliwi. Popieram zdanie poprzedniczek - usypianie przy piersi nie jest niczym złym co w jakikolwiek sposób wpływa na zachowanie bądź charakter naszego dziecka w przyszłości. Natomiast daje mu poczucie bezpieczeństwa i bliskości, czego nasze maluchy tak bardzo potrzebują. Jeżeli tylko mamy czują się z tym komfortowo to nie widzę sensu żeby na siłę zmieniać te przyzwyczajenia. Pozdrawiam.
    • anaj75 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 08:27
      Bardzo lubiłam ten sposób usypiania. Moje dzieci z niego same
      wyrastały pod koniec drugiego roku życia. I w ogóle z karmienia
      piersią same wyrastają:)
      Przypominam sobie kiedyś wyniki jakiegoś badania, które
      przedstawiane były jako rewelacja: Dzieci usypiające ze smoczkiem są
      mniej narażone na SIDS. A czymże jest smoczek, jak nie imitacja
      brodawki? Można sądzić, że usypianie przy piersi jest biologicznie
      uzasadnione, szczególnie jeśli dziecko smoczka nie używa:)
    • mama_domisia Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 08:30
      Zgodnie z radami z forum ograniczam smoka na rzecz cycusia. Wczoraj porażka :(
      Mały nie dał rady zasnąć przy piersi, wylądował w łóżeczku ze smokiem. Ale dziś
      poranek obiecujący... I rzeczywiście lepiej ssie.
      Aha nie traktowałam zasypiania przy piersi jako czegoś złego, tylko kiedy
      zasnął przy cycu i próbowałam go odłożyć do łóżeczka zawsze sie budził i płakał.
      Potem trudno było go uspokoić. Więc wypracowałam rytuał łóżeczkowy (oczywiście z
      poradnika dla mam)- kładę, śpiewam, głaszczę a Mały cucka smoczka. Dzięki temu
      nie tylko ja mogłam go uśpić. Sprawdzało się do czasu, kiedy Mały zaczął słabo
      ssać pierś.
      Czytając wasze wypowiedzi tylko się utwierdziłam, że dobrze robię. Pozdrawiam
      aha dziś w nocy Mały mnie rozbroił... nic nie przebije bezzębnego uśmiechu o 4
      nad ranem przy cycu.
    • mwk1506 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 10:00
      Ja też pozwalam przysypiać, co więcej jak moja 3-miesięczna córka
      nie może zasnąć w ciągu dnia to przystawiam ją na chwilkę...
      pociagnie, przyśnie, odkładam do łóżeczka i pięknie śpi. Smoczek nie
      działa, pluje nim na odległość. I ja sobie mówię pod nosem "Mądra
      dziewczynka". Wieczorne karmienie po kąpieli trwa u nas nawet 40
      minut i też mała zazwyczaj przysypia i od czasu do czasu ssie. I ja
      jej na to pozwalam. Może moje podejście wynika z tego, że w 2.
      tygodniu zycia mała była w szpitalu i tam dawali jej butelkę, a ja
      byłam przerażona, że musi tam być beze mnie (OIOM noworodkowy) i
      zapomni pierś. I po powrocie jak mała pięknie się przyssała poczułam
      jakie to cenne i... przyjemne.
      • panixx Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 11:13
        Moj Maluszek tez zasypia przy piersi, powiedzialabym nawet, ze cale
        dnie lezy przy cycu. On to uwielbia!
        A ja nie mam nic przeciwko temu, skoro potrzebuje bliskosci i
        ciepelka, to mu daje. Przeciez On bedzie malutki przez tak krotki
        okres czasu i moge Go przytulac poki chce.
    • druuna Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 11:35
      Moja mała Zuzia (już nie taka mała ponad 1,5 roku) ssie pierś może 3-4 razy
      dziennie a w nocy skoloko ugodno (nie wiem ile bo śpię hehehe ale chyba jakoś ze
      3-4 razy też włącznie z porannym budzącym się przytulanio-ssaniem). Zasypia tez
      tylko przy piersi. Tzn. kiedy mnie nie ma w domu babcie na zmianę stosują różne
      metody i przestałam już wnikać czy robią to obie tak samo - ani jednej ani
      drugiej nie przekonasz, że np. ma nie brać dziecka na ręce jak buntuje sie przed
      spaniem w łóżeczku albo, że ma ja właśnie brać na ręce i lulać. Ważne, że Zuzia
      zasypia beze mnie. Ale w weekendy i wieczorami zasypia tylko przy cycku. Czasem
      jak jest porządnie najedzona normalnym jedzonkiem to possie chwilkę tak, że
      poleci tylko to pierwsze mleczko, odwraca się do mnie pupą i spokojnie zasypia.
      Czasem, zanim weźmie pierś do buzi domaga się bajeczki ("kopciuśku" albo
      "piesiu" albo jeszcze "kotku" hihihi) i ssąc słucha bajeczki. Jak dochodzę do
      miejsca gdzie ciocia wróżka zmienia myszki w koniki to Zuza wykrzykuje "konićki"
      i przeważnie domaga się przełożenia jej do drugiej piersi ;) Jedyne co jest
      uciążliwe to jak mnie gardło boli (ostatnio częściej) to gadać mi się nie chce
      więc szeptam (choć to tez nadwyręża struny głosowe ;) No i cześto doskwiera mi
      swędzenie sutków (prawdopodobnie grzybiczne), którego już NIE BĘDĘ smarować
      żadnymi maściami bo ostatnie eksperymenty skończyły się poparzeniem, które tylko
      Bepanthen wyleczył. Teraz jak mnie cośkolwiek swędzi aplikuje Bepanthen i
      przechodzi. Zastanawia mnie czy ślina Zuzi nie jest jakaś żrąca? ;) Skoro na
      niby grzybice pomógł Bepanthen a swędzenie zaostrza się kiedy Zuzia często ssie
      (i przed okresem).
      Mam nadzieje, ze kiedy przyjdzie czas Zuza sama się dostawi, będzie można ja
      wtedy przenieść do jej pokoju i własnego łóżeczka (teraz śpi na zmianę raz u nas
      raz w swoim szczebelkowym z otwieranym bokiem) i ze spaniem będzie już lepiej -
      nie będzie się budzić co 2-3 godziny. Już mam trochę dość tego "cyckowania"
      właśnie ze względu na to swędzenie i od czasu do czasu przygryzienie ząbkami
      (niechcący!) ale wiem też z forów, że półtorej roku to tragiczny moment na
      odstawienie więc nie będę tego robić na siłę. Poczekam na Zuzię.
      A apropos smoczka to Zuzia miała taki okres kiedy ssała na dobranoc ale potem
      jej zabrałam bez protestów kiedy jej waga przestała rosnąc zadowalająco (około 5
      miesiąca). Ostatnio znalazła tego smoczka i z lubością sobie go wsadziła do
      pyszczka mówiąc "cium cium" ;) ale to była tylko zabawa ;)
      • shiva772 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 20:04
        Autorko wątku masz poprostu szczęście. Znam kilka przypadków dzieci
        na tyle upartych, że nie zasną bez piersi choćby je nie wiem
        jak "namawiać". Ich mamy usypiały je przy piersi nie wiedząc, że w
        ten sposób skazują się na brak wieczornych wyjść przez około 2 lata.
        Jeden cieżki przypadek ma dziś lat niemal 4, nie ssie piersi od lat
        2 ch ale zasypia wyłącznie trzymając rączkę na maminej piersi. Nie
        demonizujmy... zgadzam się ale nie namawiajmy do takich praktyk albo
        przynajmniej uświadamiajmy mamy, że istnieje taka opcja, że mogą
        (choć nie muszą) stać się swego rodzaju niewolnicami-usypiaczami.
        • akaef Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 20:37
          Wiesz, trudno wyrokować nie znając sprawy, ale wydaje mi się, że w
          przypadku takich "sterroryzowanych" matek to nie jest kwestia tylko
          usypiania/nie usypiania przy piersi, ale wielu innych składowych
          skomplikowanego mechanizmu wychowywania dziecka i wzajemnej relacji
          między matką i dzieckiem.
          Poza tym wydaje mi się, że zbyt często mamy próbują
          właśnie "namawiać" dzieci do czegoś, do czego one jeszcze nie są
          gotowe. I reagują wtedy odwrotnie, tzn. jeszcze bardziej kurczowo
          trzymają się tego, co próbuje się im wyperswadować.
          Ale to tylko taka moja opinia :)
        • basiak36 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 06.03.08, 21:19
          Ja na to wyglada ze taka jestem wlasnie niewolnica bo coreczka ssie przed
          spaniem i w nocy aby usnac dalej. Czuje sie z tym niewolnictem super! Wychodze
          duzo w ciagu dnia z mala, a wieczorami czasem z mezem jak moja mama przyjezdza,
          wychodze jak mala zasnie. Oprocz tego regularnie uprawiam sport i prowadze dosc
          bogate zycie towarzyskie, ale raczej w dzien :)

          Nie czuje sie niewolnica, bo wiem ze w skali zycia nawet kilka lat spania gdzie
          mama jest potrzebna do zasypiania nie jest problemem. Czuje sie raczej
          szczesliwa ze jest mi dane byc po raz drugi mama i jestem przygotowana na to ze
          moje zycie nie zawsze musi byc takie jak akurat by mi pasowalo.
          Potem to ja bede prosic zeby dziecko laskawie pozwolilo sie na dobranoc
          pocalowac:) Moja kolezanka juz tak ma ze swoim 12 letnim synem:)
          Skoro mozna namawiac mamy do tego zeby trenowaly swoje dzieci od malego poczatku
          w spaniu samodzielnym i z dala od pokoju rodzicow (wedlug niektorych
          poradnikow), to czemu nie mozna namawiac do usypiania przy piersi:) Czemu to
          pierwsze ma byc ok, a to drugie ma miec negatywne skojarzenia?
          Poza tym w tym watku nie chodzi o namawianie tylko o to aby nie demonizowac:)

    • paola_brunetti a co z myciem zabkow na noc? 06.03.08, 20:52
      jak to rozwiazujecie?
      moja corka ma juz 4 zeby i jakos glupio zaczyna mi byc z udawaniem, ze ich nie
      ma... powinno sie je przemywac na noc, ale jak sie za to zabrac skoro dziecie
      zasypia wieczorem przy piersi i nie chce jej budzic?
      • akaef Re: a co z myciem zabkow na noc? 07.03.08, 00:30
        Ja nie myję młodemu zębów :)
        Uważam, że to kolejna moda z tym czyszczeniem niemowlakom dziąseł i
        zębów. Moi chłopcy dostawali szczoteczki później, nie pamiętam
        dokładnie w jakim wieku, ale na pewno dooobrze po skończeniu roku.
        Obaj mają zdrowe zęby, zero próchnicy (ale to chyba genetycznie
        uwarunkowane).
        Poza tym ssanie piersi nie "brudzi" specjalnie zębów. Dziecko
        głęboko zasysa brodawkę, układając język w taką rynienkę, którą
        mleko spływa prosto do gardła. Więc styczność mleka z zębami jest
        raczej niewielka.
        • paola_brunetti Re: a co z myciem zabkow na noc? 07.03.08, 07:59
          na tym etapie wystarczy gaza i przegotowana woda.
          w mleku jest cukier, od cukru psuja sie zeby. to nie jest jakies szczegolnie
          skomplikowane.
          moda? coz, jesli w polsce w koncu zapanowala moda na prawidlowe dbanie o zdrowie
          zebow to nalezy sie tylko cieszyc.
          • akaef Re: a co z myciem zabkow na noc? 07.03.08, 10:46
            Co do czyszczenia dziąseł bezzębnym niemowlętom - uważam to za
            bzdurę, ale to moje prywatne zdanie.
            Co do czyszczenia pierwszych ząbków niemowlętom - ja nie czyszczę,
            ludzkość niech robi jak chce.
            Co do "zgubnego" wpływu mleka z piersi na stan zębów - znacznie
            bardziej szkodzą zębom flipsy/biszkopty/kaszki błyskawiczne (czyli
            to, co oblepia zęby, a dodatkowo zwykle zawiera cukier).

            Są mamy, które niezwykle dbają o zęby dzieci, praktycznie od
            urodzenia, a dzieciaki i tak mają próchnicę. Są też takie jak ja,
            które zaczynają wdrażać tę dbałość później, a dzieci żyją długie
            lata bez próchnicy. Dlaczego - nie mam pojęcia. Może dlatego, że
            moje dzieci są chowane na domowym twarogu, mleku od krowy i
            cielęcinie? :) No i nie jadają świństw typu chipsy/cola/batoniki (bo
            się nie nauczyły i teraz po prostu nie lubią).
    • cunning Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 07.03.08, 07:51
      A ja żałuję, że nauczyłam moją małą zasypiania przy piersi. Cóż, wygodniej dać
      pierś i uśpić dziecko niż stać godzinami nad łóżeczkiem i śpiewać ;) Teraz miśka
      ma 5 miesięcy i próbuję ją nauczyć samodzielnego zasypiania, na razie z marnym
      skutkiem. Wiem, że jej to nie szkodzi, ale moje potrzeby też się liczą i dla
      własnej wygody chciałabym zostawić ją czasem z tatą albo babcią. Nie dość, że
      nie umie sama zasnąć, to jeszcze nie chce jeść z butelki, nawet mojego
      odciągniętego mleka, więc od 5 miesięcy jestem niewolnikiem na krótkiej smyczy -
      mogę od czasu do czasu wyjść z domu, ale nie za daleko ;)

      Uważam, że zasypianie przy piersi jest dobre jeśli i mama i dziecko tego chcą.
      Ja mam już dość.
      • akaef Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 07.03.08, 10:56
        < Uważam, że zasypianie przy piersi jest dobre jeśli i mama i
        < dziecko tego chcą.
        < Ja mam już dość.

        No to chyba oczywiste, że chęć musi być obustronna.

        > Wiem, że jej to nie szkodzi, ale moje potrzeby też się liczą i dla
        > własnej wygody chciałabym zostawić ją czasem z tatą albo babcią.

        Niestety, kiedy świadomie decydujemy się na dziecko, musimy się
        liczyć z tym, że nasze chęci i nasza wygoda przynajmniej przez kilka
        pierwszych lat będą zepchnięte na dalszy plan. Co oczywiście nie
        znaczy, że mamy być niewolnicami własnego dziecka. Wszystko się da
        zorganizować, trzeba tylko zastanowić się nad potrzebami maleństwa i
        dopasować nasze potrzeby do możliwości :)
        • shiva772 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 08.03.08, 20:20
          Uważam, że zasypianie przy piersi jest dobre jeśli i mama i
          < dziecko tego chcą.
          < Ja mam już dość.

          No to chyba oczywiste, że chęć musi być obustronna.

          No tak, to jest oczywiste ale mama czasem nie jest świadoma w co się
          pakuje a potem nawet jak już nie chce to zmiana przyzwyczajenia jest
          bardzo trudna. I dlatego właśnie dobrze jest wiedzieć co nas
          ewentualnie czeka :)
          Decydując się na dziecko nie musimy rezygnować z wieczornych wyjść z
          domu.
          • martusia_25 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 11.03.08, 13:20
            shiva772 napisała:

            > Decydując się na dziecko nie musimy rezygnować z wieczornych wyjść
            z
            > domu.
            >
            A mnie zawsze jakoś tak zasmuca, kiedy słyszę z ilu rzeczy "nie
            musimy rezygnować", mając dzieci. Przecież dzieciństwo naszych
            pociech trwa tak krótko. Dlaczego mamy nie wykorzystać w pełni tego
            czasu? Fajnie mieć dziecko, pod warunkiem, że jest tak, jakby go nie
            było? Czekamy na nasze dzieci, marzymy o nich, a kiedy wreszcie
            przyjdą, okazuje się, że możliwość wieczornego wyjścia jest znacznie
            cenniejsza niż czas z naszym wyśnionym skarbem :-(
            • shiva772 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 11.03.08, 21:10
              > A mnie zawsze jakoś tak zasmuca, kiedy słyszę z ilu rzeczy "nie
              > musimy rezygnować", mając dzieci. Przecież dzieciństwo naszych
              > pociech trwa tak krótko. Dlaczego mamy nie wykorzystać w pełni
              tego
              > czasu? Fajnie mieć dziecko, pod warunkiem, że jest tak, jakby go
              nie
              > było? Czekamy na nasze dzieci, marzymy o nich, a kiedy wreszcie
              > przyjdą, okazuje się, że możliwość wieczornego wyjścia jest
              znacznie
              > cenniejsza niż czas z naszym wyśnionym skarbem :-(


              To ja gratuluję podejścia, oddania i grzecznych dzieci. Moje
              ukochane chłopaki potrafią dać takiego czadu, że rodzicielskie
              zdrowie psychiczne wymagałoby wsparcia psychiatry gdybyśmy nie
              wyszli od czasu do czasu z domu dla złapania dystansu:) Są różne
              temperamenty dzieci i różne temperamenty u rodziców, więc nie
              umartwiaj się za innych lecz spójrz z innej perspektywy. Nie
              ukrywam, że dzieciństwo moich gorących synków jawi mi się jako dość
              długi czas. Nie zmienia to faktu, że kocham ich okrutnie i oddałabym
              za nich życie.
    • fiamma75 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 07.03.08, 13:55
      Dodam, że jeśli mnie nie ma - mlodą spokojnie usypia niania czy mąz.

      A co do ząbków- ma myte wieczorem przy kąpieli. Jestem z tych, co
      uważają, że dzieci od małego trzeba do pewnych rzeczy
      przyzwyczajać :-)
    • kasia5583 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 07.03.08, 16:23
      Witam.
      Mój synek skończył miesiąc, a starsza córcia ma 6 lat. Z karmieniem córci miałam na początku problemy, bo młoda byłam i słuchałam głupich rad wyssanych z babcinych palców. Miesiąc walczyłam z poranionymi sutkami wkońcu ktoś dał mi numer poradni laktacyjnej, potem dzięki przecudownej położnej i jej poradom karmiłam córkę do 18 miesięcy. Te karmienia po 12 miesiącu potegały na tym że po kąpieli Wiktorynka dossywała się do cycusia i zasypiała jak aniołek. Jak miała zły sen w nocy albo ją coś obudziło to przychodziła do mojgo łóżka i po minutce ssania znowu spała.
      Z młodszym synkiem było lżej. Odrazu po porodzie dostał cycusia, i nie żałuję mu, chociaz "starsze, doświadczone, teściowe, babcie" każą robić nocne pięcio lub sześcio godzinne przerwy w karmieniu albo przepajać wodą lub cherbatką to nie słucham ich.
      Podobnie jak Ty daję maluszkowi pierś kiedy tylko chce i jak długo chce. Jak zaśnie w trakcie jedzenia to odkładam go do łózeczka, jak zglodnieje to się upomina o jeszcze :)
      Mireczek ma skończony miesiąc i już w miarę uregulowany dzień i noc.
      WARTO BYłO POMęCZYć SIę TROSZKę żEBY PATRZEć NA SZCZęśLIWą BUZIę DZIECKA.
      TERAZ KARMIENIE SPRAWIA PRZYJEMNOśC.
      Fizyczną i przedewszystkim psychiczna. Nigdy nie musiałam smarować brodawek maściami ani nie miałam zapchanego kanalika, mój ssak poradził sobie z tym wszystkim na medal.
    • a-n-i-k-a Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 08.03.08, 08:32
      Moja Mancia zasypiała przy piersi do konca 16-ego msca życia. Ona tak lubiła, a
      mnie też było to na reke, bo tak było po prostu najszybciej :)).
      Smoczka nie tolerowala nigdy, choc ja tez nigdy nie naciskalam by koniecznie ja
      nauczyc go ssac.

      Mnie jej zasypianie nigdy nie przeszkadzalo. Uznawalam, ze skoro na forum nie ma
      watkow "moje 3-letnie dziecko zasypia tylko przy piersi" to nie bedzie to trwalo
      wiecznie. Sama nauczyla sie zasypiac bez piersi, sama zrezygnowala z cycusia.
      Może to tak już, ze na wszystko przychodzi czas, trzeba tylko cierplwie czekac i
      nie robic niczego na sile, wbrew wlasnej intuicji.
    • mama40_2007 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 08.03.08, 23:15
      To i ja dorzucę swoje trzy grosze, jestem mamą po raz trzeci, po dość długiej
      przerwie... i jestem przeszczęśliwa, że karmię piersią już prawie 9 miesięcy
      (starsze córki bardzo szybko zaczynałam dokarmiać=przestawałam karmić piersią,
      bo uwierzyłam dogadywaniom w stylu "cycki jak guziki, dziecko prawie 5kg, czym
      ty chcesz wykarmić, pokarm masz słaby, płacze bo głodne")
      Trochę sie miotam w swoim podejściu do zasypiania przy piersi... ale po kolei.
      Zosię karmiłam od początku na żądanie i choć też nie była mikrusem ,4660g, udało
      nam sie przeżyć pół roku na samej piersi. Praktycznie zawsze zasypiała przy
      piersi, wypracowałyśmy sobie rytm- cycuś, spanie, zabawa, cycuś, spanie...
      wiadomo z czasem to się zmienia.Na noc oczywiście długie leżakowanie przy piersi
      na małżeńskim łóżku i do łóżeczka. Jak mała miała ok. 3 miesiące, zaczęłam
      przysypiać karmiąc ją w nocy na leżąco, nie mam w sypialni fotela żeby usiąść,
      poza tym wydawało mi się że na leżąco bezpieczniej... no i się zaczęło spanie z
      piersią w buzi...
      teoretycznie wcale mi to nie przeszkadza, ale zdaję sobie sprawę ze złe nawyki
      dzieci to wynik naszego postępowania.Nie chciałam żeby Zosia była uzależniona od
      mojej (cycusia)obecności, nie dlatego że mi to przeszkadza tylko na wypadek
      gdybym musiała ją z kimś zostawić ... Zaczęłam próbować drastycznie zmienić
      sposób zasypiania...szybciej odkładać małą do łóżeczka... nie udało
      się(rozpaczliwy płacz i totalne wybudzenie) ale pomału się normuje- dość szybko
      zasypia na noc i daje się przełożyć do łóżeczka, w nocy też staram sie odłożyć
      ja po karmieniu, choć jak się mocno wybudzi to zostawiam ją przy sobie, nie chce
      mi się wstawać kilka razy żeby ją utulić, w ciągu dnia tak ustawiam posiłki żeby
      miała pełną pierś przed drzemką
      Też myślałam o ząbkach,czy to nie powoduje próchnicy,ale wydaje mi się że gorsze
      są oblepiacze niż mleko mamy
      Reasumując- cieszę się i jestem dumna z tego że karmię piersią i będę karmić
      jak długo to będzie możliwe i potrzebne Zosi, jestem w tej komfortowej sytuacji
      że mogę sobie pozwolić na dłuższą przerwę w pracy, bo w końcu DZIECKO jest dla
      mnie najważniejsze (nie twierdzę że dla tych mam które wracają do pracy nie
      jest, chodzi mi o różnicę w moim podejściu do macierzyństwa)
      czasem zapędzam sie w kozi róg zastanawiając się czy dobrze robię, bo z biegiem
      tygodni Zosia zaczyna okazywać symptomy "mamincycka", dlatego zostawiam ją od
      czasu do czasu na godzinkę lub dwie z babcią lub starszymi siostrami...(wtedy
      idzie spać na balkon trochę "lulana" w wózku) właśnie po to żeby się uczyła
      samodzielności, gdyby nagle trzeba było zmienić nasz tryb życia, ale to tak
      na wyrost.
      Każda minuta z Maleństwem, zwłaszcza wtulonym w pierś to kwintesencja szczęścia
      :))))
      • ejka.pe Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 09.03.08, 10:21
        Dla mnie kwintesencją szczęścia jest obserwowanie, jak mój synek z
        każdym dniem robi się coraz bardziej samodzielny, zasypia w swoim
        łóżeczku wtulony w kołderkę, je, kiedy rzeczywiście jest głodny,
        bawi się obserwując świat i wydaje się byc szczęśliwym dzieckiem...
        Uważam się za dobrą mamę, choc pierś podaję tylko do zaspokojenia
        głodu.
        Wszystko zależy od tego, czego chcemy nauczyc nasze dzieci, czy w
        ogóle chcemy, kiedy mamy zamiar zacząc kształtowac jakieś rozsądne
        nawyki żywieniowe itd. Wszystko, co robimy z małym dzieckiem, czegoś
        je uczy. Ja akurat wolałam naczyc, że do zaśnięcia potrzebne jest
        wyłącznie łóżko i trochę ciszy.
        Usypianie przy piersi - chyba nie tędy droga.
        • mama40_2007 ejka- podziwiam Cię 09.03.08, 10:39
          tak sobie niedawno myślałam ,że przy 3-cim dziecku udało mi się karmienie
          piersią to przy 4 może byłabym w stanie wypracować podobne do Twoich
          nawyki...(ale już się o ty nie przekonam) starsze córki mimo że nie piersiowe
          różnie zasypiały, miewałyśmy poważne problemy... wyobraźcie sobie że moja
          18-letnia córka nad ranem, gdy się wybudza kołysze się na poduszce, bo ja ją tak
          usypiałam gdy miała 1-2 latka!!!!!! Dlatego mimo wszystko uważam że jak komuś
          sie udało wypracować taki system jak Ty, to nie jest on zły, a bardzo rozsądny...
          I to są właśnie te moje mieszane uczucia w stosunku do piersiowych harców..:))))
          • ejka.pe Re: ejka- podziwiam Cię 09.03.08, 19:45
            Miło przeczytac, bo raczej spodziewałam się, że mi się oberwie...
            Człowiek się uczy między innymi na błędach; swoją starszą pociechę
            karmiłam prawie do ukończenia roku i do tego czasu usypiała przy
            jedzeniu. Nie wspominam tego dobrze. Wieczory ciągnęły się w
            nieskończonośc, a ja siedziałam z Zuzią zmęczona, senna i
            wystraszona: zaśnie, czy nie? Wymykałam się z jej pokoju niczym
            złodziej, na palcach. W nocy pobudki - im starsza była, tym
            częściej. Pierś, tylko pierś! Do dziś pamiętam, jak wyglądały
            kąpiele - prędko, prędko, bo płacze, ubieram ją na gwałt, byle do
            piersi przystawic i byle już cicho była, byle usnęła... W dzień było
            niewiele lepiej... Godzina usypiania z piersią w buzi, pół godziny
            spania. Na nic nie miałam czasu, czułam się zaniedbana, jakaś
            taka... Karmic przestałam, nauczyliśmy Zuzię porządnego zasypiania i
            wreszcie odetchnęliśmy. Zaczęła spac w nocy, przestała się budzic,
            co więcej - stała się niezależna od gadżetu w postaci piersi
            matczynej! Nareszcie mogła normalnie położyc się spac.
            Mam małego synka i postanowiłam, że tym razem będę mądrzejsza. Teraz
            cała rodzina funkcjonuje normalnie, i nikt nie odczuwa żadnej
            niedogodnosci z faktu, że w domu jest niemowlak, a jest to
            szczególnie ważne, gdy w domu są inne dzieci.
            Mnie nasuwa się takie pytanie: dlaczego tyle mam odczuwa niechęc czy
            obawę przed usamodzielnianiem swoich dzieci od samego początku? Moim
            zdaniem to jest właśnie wyrazem głębokich uczuc rodzicielskich.
            • shiva772 Re: ejka- podziwiam Cię 10.03.08, 18:24
              Ejka ja mam podejście identyczne jak Twoje. Dziwne że jeszcze Cię
              nie zjechały forumowe mamy kangurzyce :)
              • akaef Re: ejka- podziwiam Cię 10.03.08, 18:48
                Ej dziewczyny, bo to dopiero z wiekiem się łagodnieje :))
                • a-n-i-k-a Wiek... 10.03.08, 22:51
                  ...pewnie tez ma znaczenie - swoja droga, ciekawe jaka by wyszla średnia wieku
                  forumowiczek KP ;).
                  Ale... to nie to forum, by sie "bawic" w przepychanki słowne, udowadnianie kto
                  ma racje i dyskusje "o wyższosci Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą" :)).
                  Na niemowlaku pewnie juz by doszlo do rekoczynow :). Ale tutaj...
                  Bez obaw! :))
              • a-n-i-k-a Re: ejka- podziwiam Cię 10.03.08, 22:28
                A za co w zasadzie miały zjechać? :))
                Ejka ewidentnie fatalnie wspomina zasypianie dziecka przy piersi. Inne mamy
                wypowiadajace sie na ten temat, w tym np. ja, nie wspominaja tego jako koszmar.
                U nas zasypianie przy piersi zajmowalo chwile, szczegolnie gdy córa byla juz
                starsza - nie mowie o okresie noworodkowym. Nie zastanawialam sie co wieczor:
                ile to dzis potrwa...

                W tym watku poruszana tez zostala inna kwestia - czesc mam uwaza za grozne
                przyzwyczajanie dziecka do zasypiania z piersia w buzi, natomiast ze smoczkiem
                juz nie.
                Do tego praktycznie nikt sie nie odnosi. A jak mozna sadzic po kilku wpisach, z
                zasypiania z piersia w buzi dzieciaki wyrastaja szybciej, niz ze smoczka.


                Ejka napisala:
                "Dla mnie kwintesencją szczęścia jest obserwowanie, jak mój synek z
                każdym dniem robi się coraz bardziej samodzielny, zasypia w swoim
                łóżeczku wtulony w kołderkę, je, kiedy rzeczywiście jest głodny,
                bawi się obserwując świat i wydaje się byc szczęśliwym dzieckiem... "

                Ja tez obserowalam jak moje dziecko wyrasta z piersi. Jak dorosla do tego, ze
                moze zasnac sama w lozeczku, a nie wtulona w mamina pierś. Dla mnie to tez byla
                i jest nadal kwintesencja szczescia - obserwowanie jak dojrzewa i sie
                usamodzielnia. Ale nie poprzez pozostawianie jej samej sobie, placzacej
                wniebogłosy, bo nie chce zasypiac sama. A nie chciala i juz.
                Poza tym podobnie uwazam, ze do zasniecia potrzebne jest lozko i cisza... ale
                mama lub tata tez sie moga przydac. Tak sie kształtuje poczucie bezpieczenstwa.
                Wg mnie samodzielnośc to jedno, a świadomość, że na rodzicow zawsze mozna liczyc
                to juz inna sprawa.
                Grunt, to postepować wedle wlasnych przekonan.
                • fergie1975 Re: ejka- podziwiam Cię 10.03.08, 23:28
                  no, a lecąc w drugą skrajność to obawa, że dziecko jeszcze się do nas za bardzo przywiąze (a do tego nabawi nas syndromu "długiej piersi") moze spowodować , że jak tylko zdarzy się, że dziecko zaśnie przy piersi, to natychmiast będziemy je budzić za każdym razem.... ;)
    • angelin226 Re: Nie demonizujmy zasypiania przy piersi 09.03.08, 20:39
      Dla mnie te wspólne chwile z Zosią, wieczorem po kąpieli są bardzo przyjemne i
      tylko nasze. Wieczorne karmienie piersią i słodkie usypianie małej jest sama
      przyjemnością. Czasami zaśnie przy jedzeniu, wtulona w pierś, czasami ma jeszcze
      ochotę na harce, nie ważne i tak to są nasze chwile!!! Czas, żeby wtulić sie w
      jej pachnące dzidzią włoski, pogłaskać, poprzytulać tą małą wiercipiętkę ( ma
      4,5 )Leżymy sobie razem na łóżku, kiedy mała uśnie odkładam ją delikatnie do jej
      łóżeczka. Przez jakiś czas dawałam jej smoka, ale zauważyłam, że nie jest jej do
      szczęścia potrzebny :o)
      Pozdrowienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja