akaef
05.03.08, 09:16
Jeden z postów zainspirował mnie do założenia tego wątku.
Kiedy czytam różne wpisy mam, wydaje mi się, że bardzo często
zasypianie przy piersi jest traktowane jako coś niedobrego, coś, od
czego należy dziecko jak najwcześniej odzwyczaić. Stąd też chyba
bierze się zatykanie dzieci smoczkami po karmieniu: zjadłeś to teraz
zassij się na gumie i idź spać. Nie zgadzam się z takim podejściem.
Dlatego napiszę o swoich doświadczeniach i proszę inne mamy o
komentarz - jak to jest u was.
Od razu zaznaczam, że moje dzieci są wyjątkowe pod jednym względem:
nigdy, przenigdy nie miałam problemów z ich spaniem. Łóżeczko zawsze
stoi koło naszego łóżka, dziecko zawsze śpi w swoim łóżeczku i
zawsze jest karmione piersią na żądanie - pozwalam mu ssać tak
długo, jak długo potrzebuje. Oczywiście przy maleństwach, gdzieś do
4 miesiąca, to były czasem maratony ssania. Przy czym kiedy mały
zasypiał, zabierałam pierś i odkładałam do łóżeczka - nie
przyzwyczajałam dziecka do spania z piersią w buzi. Jeśli się budził
i chciał ssać dalej - dawałam pierś.
Natomiast nigdy nie podmieniałam piersi na smoczek. Chyba wzięło się
to stąd, że najstarszy syn pluł smokiem na kilometr, a ponieważ on
się wychował prawie bez smoka, to już przy następnych wiedziałam, że
się tak da.
Ale do rzeczy, miało być o zasypianiu przy piersi. No więc właśnie.
Usypianie dziecka przy piersi to była zawsze moja metoda na
usypianie dziecka. Maleńkie zjadało, zasypiało, było odkładane.
Jeśli domagało się dalszego ssania - dostawało pierś. Jakoś taki
porządek rzeczy nam się sam wypracował już przy najstarszym synu i
dobrze się sprawdzał także przy następnych. Później, im dziecko było
starsze, tym rzadziej zasypiało po karmieniach. Ale nigdy nie było
problemu z "wysłaniem" go do spania. Nigdy nie było tak, że domagało
się piersi, żeby usnąć.
Starszych synów karmiłam trochę krócej, w wieku 10 i 8 miesięcy
przeszli na butlę (oj, głupia młoda matka byłam, a i porady nie było
gdzie zasięgnąć w tamtych zamierzchłych czasach). Ale Franka karmię
już blisko 11 miesięcy, teraz ok. 5 razy na dobę, i widzę po nim, że
fakt, iż pozwoliłam mu swobodnie zasypiać przy piersi nie spaczył mu
bynajmniej charakteru. Jeśli przychodzi pora spania, a młody jest
zmęczony - zasypia podczas karmienia, odkładam go i śpi. Ale pierś
nie jest mu do zaśnięcia potrzebna. Wieczorem po kąpieli jest
obowiązkowo pierś i jeśli młody nie zaśnie, odkładam go do łóżeczka,
robimy papa, przytula misia, któremu ogryza nos - i ja wychodzę z
pokoju, a młody sobie usypia.
Ciekawa jestem dziewczyny jakie jest Wasze podejście do usypienia
przy piersi. Pozwalacie, czy nie? Wiem, że każde dziecko niby jest
inne - ale u nas na trzech różnych indywiduach ta sama metoda
zadziałała tak samo.
Więc może jednak nie warto za wszelką cenę zabraniać dzieciom
usypiania przy piersi? Kiedyś same z tego wyrosną :)