Po trzecim miesiącu...

30.03.08, 10:07
Słyszy się, że po trzecim miesiącu życia dziecka wiele spraw się
normuje - głównie karmienie piersią, bóle brzuszka, kolki, kupki
itp. Przewód pokarmowy dojrzewa, wszystko idzie jakby łatwiej.
Często słyszę od znajomych mam i rodziny, że te trzy miesięce
najtrudniesze, że wszystko minie po tym czasie.
Chciałabym zapytać mam tych trochę starszych maluchów, czy
faktycznie zaobserwowały taką magiczną "przemianę" u swoich dzieci?
Mam trochę kłopotów zdrowotnych ze swoim 2,5 miesieczniakiem i miło
by było, gdyby problemy brzuszkowe i kolkowe faktycznie minęły. Czy
się lepiej nie łudzić? ;-))

    • czupurek23 Re: Po trzecim miesiącu... 30.03.08, 10:22
      Nie wierzyłam w takie przemiany, ale u mnie to się sprawdziło. Synek miał kolkę
      i problemy z brzuszkiem, żle spał i był bardzo niespokojny. Przemiana faktycznie
      nastąpiła po 3 miesiącu. Kolki nie ma ,brzuszek nie boli i zaczął tolerować
      różne pokarmy jedzone przeze mnie. Wcześniej niewiele mogłam. No i teraz stał
      się bardzo spokojny. Nie mówiąc już o tym, że przestał "wisieć" przy cycu
      :)Głowa do góry wszystko mija!!!!
    • agicze Re: Po trzecim miesiącu... 30.03.08, 12:02
      duzo w tym prawdy,ale ja nie mialam juz sily czekac na magiczny 3 m-c z powodu męczących problemów z brzuszkiem i podalam probiotyk diclofor30 - pomógl w ciągu doby, od tej pory nadal go podaję (maly ma już 4 m-ce) i nie ma najmniejszego problemu z kupkami itp. to nie jest zaden 'powazny' lek, stosuje się go nawet u wczesniakow. wspomaga uklad trawienny, ale stosuje się go tez przy alergiach.radzę spróbowac
      pozdrawiam

      aga
    • lawrence3 Re: Po trzecim miesiącu... 30.03.08, 14:35
      Chciałabym w to wierzyć ( ja słyszałam, że po czwartym miesiącu jest lepiej) ale
      nastawiona jestem sceptycznie. Na dzisiejszą chwile mój prawie ( bez dwóch
      tygodni) trzymiesięczniak nadal duzo płacze i ma problemy z brzuszkiem i
      ulewaniem. A ostatnio brzydko chwyta piers i w efekcie mam ranke - ze smoczka
      nie dam rady zrezygnować, bo sąsiedzi mogą wezwać policję, tak głośno płacze.
      I jeszcze przez to ulewanie nie potrafię zrozumieć sygnałów jakie do mnie
      wysyła. Np.wkłada piąstki do buzi zaraz po jedzeniu - u niemowląt to oznaka
      głodu , u mojego synka chyba znaczy "nie dobrze mi", bo za chwilę ulewa i płacze.
      • dominikam29 Re: Po trzecim miesiącu... 31.03.08, 14:45
        Dicoflor podaję, niestety chyba niewiele pomógł, jak i inne
        specyfiki na gazy. Pozostaje chyba wyczekać jeszcze trochę.
        A moze synek wkłada piąstkę do buzi, bo zaczyna się interesować
        własnymi rączkami? Mój chyba zaczął i ostatnio namiętnie "obryza"
        sobie piąstke.
        • agicze Re: Po trzecim miesiącu... 03.04.08, 12:40
          a moze to ząbki? moj synek walczy juz od paru tygodni, paluszków z buzi nie
          wyjmuje, moje tez pcha:), zęby już coraz blizej, ale zdaje się, ze jeszcze
          trzeba będzie poczekac

          a co do gazów to jeszcze faktycznie pomaga masaz brzuszka

          pozdrawiam

          aga
          • lawrence3 Re: Po trzecim miesiącu... 03.04.08, 15:03
            To raczej nie zęby. Wszyscy w rodzinie późno ząbkowali- starszy syn np. po 8
            miesiącu- ale zaczął wkładać rączki do buzi już w 4. Ale to zdecydowanie inaczej
            wyglądało. Junior kiedy nic mu nie dolega jest pogodny, grucha, walczy z miśkami
            zawieszonymi w wózku albo ogląda prawą rączkę. Lewą się jeszcze tłucze.
            Dietę zaczynam powoli urozmaicać, bo wg sugestii lekarki ulewanie mogło być na
            tle alergicznym. Jednak mimo rygorystycznej diety nie zmniejszyło się, pojawiły
            się jeszcze większe napady płaczu więc nie ma sensu katowac się tylko ryżem.
            Mocz w porządku.
            Czekam co przyniosą kolejne tygodnie. Kiedyś się ten płacz i ulewanie przecież
            skończą.
            • jovita66 Też sobie pomarudzę... 03.04.08, 21:31
              Też na to liczę, że po trzecim będzie lepiej. Mały też dużo płacze,
              zasypia po kąpieli ze dwie godziny, jest nerwowy przy tym, bo niby
              już śpi ale po parunastu minutach rozrzuca rączki i wierci się
              stękając. W dzień nie jest lepiej, z trudem zasypia i nigdy na
              dłużej niż na 0,5 godz.. W nocy budzi się na jedzonko co godzinę, a
              na stękanie i prężenie od trzeciej do 6 rano nie ma rady. Najlepiej
              śpi na spacerku lub w samochodzie wtedy udaje się nawet 2 do 3
              godz.. Od 14.00 to o drzemce nawet marzyć nie można. Trochę ten
              opisik chaotyczny ale terapeutycznie skutyczny. Mogę iść spać
              wiedząc, że nie jestem sama na tym świecie i też mogłam się
              pożalić.... Pozdrawiam serdecznie
              • dominikam29 Re: Też sobie pomarudzę... 03.04.08, 22:13
                No właśnie... O co chodzi z tym stękaniem i prężeniem podczas snu?
                Mój mały regularnie budzi się rano właśnie w taki sposób ok. 6-7
                rano. Przy czy oczy ma zamknięte, podkurcza nóżki, stęka, napina się
                i znów zasypia. I tak w kółko. Myślałam, że go brzuszek boli albo
                chce zrobić kupę, ale jak podje sobie, to raczej przestaje. Więc
                może to z głodu? Tyle, że nie tak silnego, bo go nie wybudza...?
                Eh... Gdyby maluchy mogły mówić ;)
                • mama_frania1 Re: Też sobie pomarudzę... 03.04.08, 22:23
                  No właśnie... O co chodzi z tym stękaniem i prężeniem podczas snu?
                  > Mój mały regularnie budzi się rano właśnie w taki sposób ok. 6-7
                  > rano. Przy czy oczy ma zamknięte, podkurcza nóżki, stęka, napina się
                  > i znów zasypia. I tak w kółko. Myślałam, że go brzuszek boli albo
                  > chce zrobić kupę, ale jak podje sobie, to raczej przestaje. Więc
                  > może to z głodu? Tyle, że nie tak silnego, bo go nie wybudza...?
                  > Eh... Gdyby maluchy mogły mówić ;)

                  aha, moj tez tak miewa... tylko troche pozniej - kolo 7-8 rano (i ostatnio jakby nie tak czesto...).

                  mlodzieniec ma juz 4 miesiace i faktycznie duzo mu sie unormowalo - nie wisi na cycu godzinami (juz mi tego zaczyna brakowac ;), spi dluzej w nocy - nawet 6-7 godzin (ostatnio mniej, ale ma jakis skok rozwojowy ewidentnie). tylko nam sie wlasnie zaczela jazda z alergia, po odstawieniu nabialu zaczyna byc lepiej, wiec chyba skaza, niestety... podobno to wychodzi wlasnie po 3 miesiacu (a moj korygowane to wlasnie skonczyl 3...)
          • kukulka11 Re: Po trzecim miesiącu... 03.04.08, 22:32
            moj tak samo robil juz jakis czas, slinil sie i co? pediatra widzi,z
            e zablki ida. ja tam nic nie widze, ale jak ona tak mowi to chyba
            ida :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja