olahola
18.04.08, 08:41
Moj synek (7 m-cy) od 6 dni ma objawy zakażenia rotawirusem. W niedzielę
pojechaliśmy na pogotowie (mocne wymioty). Zalecono czopki antywymiotne,
paracetamol, floridral. do wieczora w poniedziałek nie jadł piersi w ogóle,
był tylko na floridralu. Na noc udało się podać pierś, wymioty ustały, we
wtorek zaczęła się biegunka, która trwała krótko (kilka wypróżnień w ten
dzień). Od tego czasu dziecko jadło pierś ok. 5 razy w ciągu dnia ale
króciutko i słabiej niż normalnie ciągnąc. Przestałam dopajać, myśląc ,że
wychodzi z tego i z piersią będzie coraz lepiej. Jednak cały czas martwią mnie
te suchawe pieluszki (moczu mało, odcień brązowy). Ogólnie dziecko ma dobry
nastrój tylko widać, że jest słabsze, szybko się męczy. Wczoraj zaczęłam
podawać wodę mineralna niegazowaną i popołudniu herbatkę, która chyba
poszkodziła bo wiecorem trochę zwrócił.
Nie wiem czy czekać czy coś działać?