iv-o
27.05.08, 12:13
Dziewczyny Pani Moniko poradźcie coś, już sama nie wiem co robić. Filip ma 6,5
m-ca. Mama mówi daj butelkę, ale ja takiego rozwiązania w ogóle nie biorę pod
uwagę. Mam problem z karmieniem taki, że syn nie chce jeść, nie ma czasu,
napije się trochę i nóżki, rączki w ruch. Karmienie na rękach/udach tylko na
śpiąco, w ciągu dnia się pręży i taka pozycja nie wchodzi w grę, z kolei na
leżąco zaraz odwraca się na plecki, bawi się, potem na brzuch. Do piersi sam
się odwraca, ale na kilka łyków. Udaje się mu też jeść jak leży na brzuchu i
podpełza do mnie, ale to raczej zabawa. Likwiduje wszelkie rzeczy, które mogą
mu odwrócić uwagę, ale to niemożliwe, ostatnio ważniejszy był kabel od lampki
wiszący z gniazdka. Masakra:( Jestem zdołowana. Nie ma tu mowy o karmieniu u
kogoś, będzie płakał zrobi kilka łyków i zadowolony. Ostatnio zgłodniał w
parku chciałam go nakarmić w samochodzie, ale się nie dał. Przyrosty słabe,
jest na 3 centylu. Moja mama mówi, że jak dam butelkę, to butelkę będę
odwracać tam gdzie jest głowa. Dla mnie to przypomina widok mamy biegającej z
kanapką za dzieckiem. Nie wiem co będzie z tym karmieniem, czy zainteresuje
się piersią? Czy już nie? Znam inne dzieci dla których pierś jest super zawsze
i wszędzie, a u nas jak przystawiam, a Filipek nie bardzo głodny, albo marudny
to jest płacz i wyrywanie się. Już tak będzie??