marcelina4
02.06.08, 13:46
moja córeczka ma 3,5 miesiąca od prawie dwóch miesięcy karmię ją za pomocą
butli, bo pomimo wielu starań nie udalo mi się zwiekszyć laktacji, swego czasu
nawet napisałam post, że odpuszczam, przechodzę na modyfikowane i tak też
zrobiłam, ale... sumienie mnie normalnie zagryzło, nie mogłam znaleźć spokoju,
więc znowu laktator poszedł w ruch, teraz jestem mamą karmiącą inaczej, czyli
odciągam pokarm i podaję go córeczce w butli ( bo takie jest wybór mojej córci
), nie ma tego wiele jakieś 250-300 ml na dobę, ale zawsze to mój pokarm i
chcę nadal tak robić.
ostatnio na spacerze w parku poznałam dziewczynę, ktora karmi piersia juz
siedem miesięcy, pomyślałam, że bardziej ode mnie doświadczona, więc
powiedziałam jej szczerze jak wygląda moja sytuacja, liczyłam na wsparcie,
myślałam, że powie, że to dobrze, że staram się choć trochę swojego pokarmu
podać dziecku, bo to dla dziecka bardzo ważne, że wesprze moje starania, a
wiecie co usłyszałam? powiedziała, że bardzo współczuje mojemu dziecku, bo
zamiast piersi dostaje od mamusi PROTEZĘ! było mi tak przykro, że przeryczałam
cały wieczór.
zastanawiam się dlaczego coś takiego usłyszałam? bo karmię butlą? bo butla
jest postrzegana jako zło ostateczne? łatwo jest komuś kto nie ma żadnych
problemów z karmieniem rzucać takie teksty, zresztą to chyba tylko kobieta
kobiecie może zrobić taką przykrość, faceci nie są aż tak okrutni wobec siebie
wiele kobiet, które przeszly na butelkę nie zadaje sobie trudu, żeby choć
troszkę jeszcze powalczyć o każdą ilość pokarmu dla dziecka, butelka jest
wygodna, nie uwiązuje matki prze dziecku, ale mnie to jednak nie
satysfakcjonuje, nie cieszą mnie chwile wolnoście kiedy karmi butelką mój mąż,
ja wolę wstac w nocy ( choć moja dzidzia śpi ciurkiem nawet 8 godzin )żeby
odciagnąć pokarm dla dziecka na kolejny posiłek.
Nie oczekiwalam od tej pani hymnów pochwalnych, myślałam, że jako kobieta
karmiąca piersią, a więc zdajaca sobie sprawę z ogromnych korzyści płynących z
karmienia poprze moje postepowanie, doda otuchy, a wyszło na to, że jestem
chyba jakaś ułomna, bo protezą muszę się wspomagać, napiszcie proszę jak to
jest z Wami mamami karmiacymi?