anetwoj
14.06.08, 00:48
Kiedyś czytałam post, w którym dziewczyny wypowiadały się na temat koszmaru
karmienia. Wtedy sama bym się chętnie podpisała pod ich słowami - ból, ból i
jeszcze raz ból. Piersi bolały, maluszek nie umiał jeszcze dobrze łapać sutka,
a ja nie umiałam jej dobrze podawać, poza tym odczuwałam silne bóle podczas
karmienia w łopatkach, czasami całych plecach, miałam wrażenie, że wykręca mi
rękę od piersi która karmiłam. To było straszne, chciałam przerwać karmienie i
podać butelkę, jak słyszałąm, że karmienie, to przyjemność, z płaczem pytałam
- jaka przyjemność i z czego??? Ale wszystko się zmieniło. Po 2 miesiącach
bóle ustały, Ola nauczyła się łapać dobrze pierś, a ja jej podawać i od tej
pory kocham karmić, to najwspanialszy czas, kiedy moja perełka patrzy mi w
oczy , głaszcze pierś a po jedzeniu tuli się do niej slodko. Uwielbiam ten
czas i jeśi jeszcze jakaś mama zadaje pytanie jaka przyjemność, to mogę ze
spokojnym sumieniem powiedzieć - cierpliwości - przyjdzie.
Pozdrawiam