aniael
21.06.08, 23:25
Witam, sześc tygodni temu urodziłam synka, to moje drugie dziecię.
Córkę karmiłam przez rok, poczatki były bardzo ciężkie, bo nie dość,
że nie miałam pokarmu, to malutka nie chciała ssać. Ani z butelki,
ani z piersi. Przeszłam piekło, by móc ją karmic piersią - musiałam
walczyć z otoczeniem (nawet położna środowiskowa twierdziła, że
mam "nielaktacyjne" piersi) z wlasnymi watpliwościami, silnym
niepokojem (córka urodziła się maleńka, sporo spadła z wagi, zreszta
to wczesniak był), nie miałam wsparcia, dzięki silnej woli - udało
się.
Jednak przez cały ten rok ja nie wiedziałam co to zastój... zrobiła
mi się grudka raptem raz, jak już córka miała kilka miesięcy,
ściągnełam pod prysznicem i tyle.
Teraz pokarm mam od początku, mam go duzo, synuś je pieknie, rosnie
jak na drożdżach, słowem - bajka. Tylko te bajkę psują zmory - od
pierwszego tygodnia, kiedy wróciłam z małym do domu. Najpierw nawał -
nie zorientowałam się, że to nawał, mam obfite piersi, nawet
połozna się nie od razu zorientowała. Miałam wtedy stan zapalny,
dostałam antybiotyk. Połozna pokazała, jak walczyć z zastojami, by
do zapalenia więcej nie dopuścić. Jej pomoc okazała się nieoceniona -
jak dotąd udaje mi sie powstrzymywac stan zapalny, choć kilka razy
było juz cięzko. Regularnie co pare dni robi mi sie zastój raz w
jednej, raz w drugiej piersi. Budze sie rano i przez cały dzien
jestem nie do życia - rozbita, bolą mięśnie, oslabienie, nic nie
moge zrobić w domu, bo na nic nie mam siły, czuje sie fatalnie.
Najczesciej mam tez temperature. Ściąganie, karmienie, kapusta - to
wszystko działa, przechodzi, ale po paru dniach wraca. jestem już
tym okropnie zmęczona. Dziś wstałam znów ze złym samopoczuciem. Nie
było grudek, ale pierś bolała. I czerwona plamka nad otoczką. Ból
przy karmieniu. kapusta i tym raze chyba pomogła - zaczerwnienienie
jest, ale ból zszedł. Ki diabeł??:(
Dodam, że w tej jednej piersi od pczątku mam problem z brodawką,
jest jakby grubsza, była bardziej bolesna, potem ta tkliwość mineła.
Smarowałam nystatyną nawet, bo myslałam, ze drożdżaki, choć mały
plesniawek nie miał. Co z tym zrobić??
mały nie byl dokarmiany (tzn na poczatku w szpitalu troche był,
miałam cesarke i na noc byl zabierany), smoczek ma, bo jego potrzeba
ssania mnie przerosła, nie miałam szans wygoić brodawek. Jednak nie
wydaje mi sie, by smoczek był tu winien, normalnie karmienie mnie
nie boli - miedzy zastojami jest ok. Proszę, poradźcie coś:( Nie
chcę przechodzic na sztuczny pokarm - córke karmiłam mimo problemów,
a teraz mam pokarmu tyyle, nie chce mu tego odbierać:( Ale brak mi
już sił:( mam dość kapusty, bólu, fatalnego samopoczucia:( Czy ja
mogę brać ibuprofen, skoro mały ma 6 tygodni?