nie chce jeść obiadków

20.07.08, 20:45
Witam !!! Moja córeczka ma skończone prawie 8 miesięcy i mamy mały problem z
obiadkami. W nocy je około 4 razy pierś, śniadanko tez mleczko ok.11
deserek(tez niechętnie, ale jakoś zje), później drzemka i znów pierś. Potem
powinien być obiadek ok.14.30 i tu jest pies pogrzebany. Jakiś miesiąc temu
jadła moją zupkę i ze słoiczka, a teraz po prostu nie chce. Jak to jest z
waszymi dziećmi, czy tez nie chcą jeść tych obiadków. Chciałabym powoli ją
oduczać piersi ale jak tak dalej pójdzie to czarno to widzę. Może jakieś dobre
przepisy na obiadki macie dla takich maluchów.
    • dimma Re: nie chce jeść obiadków 21.07.08, 15:24
      Witam,
      U mnie to samo- moja Corcia 28 skonczy roczek i jakis miesiac temu
      odmowila mi zupek, zoltka - je tylko z łaski Danonka, i zjada wafle
      ryzowe/wieloziarniste. Rece mi juz opadaja normalnie, zwlaszcza, ze
      nie zawsze moge w dzien jej dac piers, bo jestem w pracy... Kiedys
      jadla wszystko, choc w bardzo skormych ilosciach... widac cycusiowe
      dzieci tak maja. Nie mam juz pomyslu co dalej. Czekam wiec z
      Założycielką tego wątku na rady i pomysly. co robic? systematycznie
      proponowac, czy moze odpuscic na jakis czas, niech zyje w dzien na
      tych danonkach i waflach i np. za dwa tygodnie sprobowac znow z
      zupka?
      pozdrawiam,
      Dimma
    • monika_staszewska Re: nie chce jeść obiadków 21.07.08, 16:09
      Oj, dzieci tak miewają, że preferują jakieś smaki, i co jakiś czas
      te preferencje mogą się zmieniać, ale też nie musza. Skoro córcia
      lubi owoce i zbożowe produkty, niech je sobie częściej je i wśród
      nich niech się pojawiają kolejne nowości. Na warzywa niewątpliwie
      przyjdzie odpowiedni czas.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • dimma a zelazo? i jak zachecac maluszka? 22.07.08, 11:02
        Pani Moniko,
        A brak zoltka/miesa w diecie? nie wpedzi sie Mala w anemie? w kazdym
        schemacie zywienia podkreslaja, ze mamine mleko nie dostarcza
        odpowiedniej ilosci zelaza... kiedy nalezy podac suplementy?

        I moze glupie pytanie, ale jak - "technicznie" zachecac takiego
        Maluszka? jak stawiam przed nia talerzyk z warzywiami, to w minute
        wszystko laduje na ziemi. pozwalam sie jej tez bawic na kocyku
        warzywami, pokrojonym mieskiem (w foteliku do karmienia wytrzymuje
        gora kwadrans), czasem cos do buzi trafil, ale raczej przez
        przypadek i szybko jest wyplute... czy mam liczyc, ze kiedys w tej
        buzi cos zostanie? Wlozyc sobie do tej buzi w zasadzie nic nie
        pozwala, odkad odkryla, ze moze to robic sama. Nie chce tez za nia
        biegac z miseczka, bo jej do konca jedzenie obrzydnie, jak co chwila
        bedzie miala cos podtykane...

        Jak wiec proponowac? codziennie w stalych godzinach "udostepnic"
        warzywa na klkanascie minut? na foteliku, podczas zabawy na kocyku?
        Wiem, ze to ja powinnam nalepiej wiedziec, co jest dobre dla mojego
        dziecka, ale nie mam juz wiecej pomyslow...


        dziekuje i pozdrawiam,
        dimma

        • basiak36 Re: a zelazo? i jak zachecac maluszka? 23.07.08, 20:48
          jak stawiam przed nia talerzyk z warzywiami, to w minute
          > wszystko laduje na ziemi. pozwalam sie jej tez bawic na kocyku
          > warzywami, pokrojonym mieskiem (w foteliku do karmienia wytrzymuje
          > gora kwadrans), czasem cos do buzi trafil, ale raczej przez
          > przypadek i szybko jest wyplute... czy mam liczyc, ze kiedys w tej
          > buzi cos zostanie? Wlozyc sobie do tej buzi w zasadzie nic nie
          > pozwala, odkad odkryla, ze moze to robic sama.

          Dokladnie tak jak u nas:) Moja ma teraz 9.5 mca i to co robilam wyraznie
          skutkuje! Coraz lepiej je sama, dzisiaj wsunela wieksza czesc obiadu, potem
          rozciaciala maliny ale zjadla z 5:) Slicznie je sama z raczki (ale musi sama
          wziac ze stolu nie z mojej reki!), wiekszosc owocow i warzyw. Jakos ostatnie
          pare dni widze wyraznie ze wiecej troche je. Nigdy nie namawialam jej zeby jadla
          wiecej niz chciala. Kiedy daje jej rano lyzeczka owsianke, daje dopoki otwiera
          buzie, jak pokazuje 'nie' od razu przestaje, chocby to byly tylko 2 lyzeczki.
          Mala widac lubi pory jedzenia, cieszy sie kiedy ja sadzam w krzeselku. Pilnuje
          tez zeby ktos zawsze z nia jadl, jesli nie cala rodzina, to przynajmniej ja czy
          moj synek kiedy wraca ze szkoly. On jej podsuwa rozne rzeczy ze swojego talerza,
          te uwielbia:)
          Moja zasada bylo zeby przy drugim dziecku nie popelnic bledu 'jedzenie wedlug
          tego ile chce mama zeby dziecko zjadlo'.
          Oprocz tego piers na zadanie i w nocy czesto tez.
    • monika_staszewska Re: nie chce jeść obiadków 23.07.08, 20:42
      Ależ Pani ma właśnie bardzo dobry pomysł. Proponowanie o jakiejś konkretnej
      porze owych warzyw. Pewnie, że najpierw lądują na podłodze, ale powoli coraz
      więcej zostanie w dziobie. Szczególnie wtedy, gdy dziecię odkryje swój ulubiony
      smak. I sama Pani też wie, że bieganie z miseczką za Mała nie jest dobrym
      pomysłem. Proszę zobaczyć, ja tylko potwierdzam to co Pani sama wie :)
      A o żelazo proszę być spokojną, w mleku co prawda nie ma jakiś ogromnych jego
      ilości, ale za to jest fantastycznie przyswajane.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • dimma prosze o pomysly - jak podawac warzywa 28.07.08, 09:22
        Witam raz jeszcze - po tych dwoch ostatnich postach "wyluzowalam"
        troche i zaczeło to dawac od razu efekty:). Do tego w starych
        numerach "Dziecka" - chyba kwiecien albo maj 2007 - znalazlam super
        artykul doc Benedykta Ksiazyka py "WOjna Stolowa". BARDZO polecam
        wszystkim mamom niejadkow. Od razu mam lepsze spojrzenie - ciesze
        sie, jak Mala zje chocby dwie lyzeczki czegos - ale z wlasnej woli.

        Wczoraj Malenka zjadla (sama chciała!) 3 winogrona, kawalek mojego
        mielonego, Miskopta, 40 ml jogurtu z owocami - w dwoch podejsciach -
        3 gryzy arbuza, no i jej ukochane wieloziarniste wafle ryzowe - 3:).
        np i piers z 10 razy w ciagu doby:)

        Prewnie mamy innych dzieci zalamalyby rece nad tym dziennym menu
        roczniaka, ale dla mnie to normalnie swieto:).
        Najbardziej ciesze sie, ze Malenka to wszystko CHCIAŁA zjeść.

        Bardzo prosze jeszcze o jedna rade- jakie i jak moge podac Corci
        warzywa - marchewla, brokul i kalafor nie smakuja.

        Czy jest jakies warzywo, ktore nadaje sie do wziecia w rączkę,
        chrupie, a jednoczesnie nie jest za twarde i nie grozi udlawieniem?
        Myslalam o papryce bez skorki, ale raczej nie da sie jej rozetrzec
        dziąsłami...
        Malenka ma na razie 7 przednich zabkow.

        Dziekuje za rady,
        dimma
        • monika_staszewska Re: prosze o pomysly - jak podawac warzywa 28.07.08, 16:20
          Ależ roczniak może zjeść każde warzywo, o ile tylko nie jest ono z octu :) Może
          być groszek, kukurydza, bo fajnie wyglądają, czy fasolka, albo blanszowana
          cukinia ( w plasterkach), słupki ugotowanego buraczka na przykład.
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
Pełna wersja