Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:(

01.08.08, 19:51
Witam
Obawiam się, że będzie to powtórzenie wielu wcześniejszych wątków, ale pewnie
rzadko kiedy tyle problemów zbiegnie się przy jednym dziecku. Niestety to
chyba w większości moja wina:(
Dominik ma 7 tygodni i od początku są kłopoty z jego karmieniem. W szpitalu
był przystawiany wielokrotnie, niestety nie potrafił chwycić właściwie piersi,
jeśli już z pomocą pielęgniarek udało się go ZACZąC karmić, to natychmiast
zasypiał i mimo wszelkich sztuczek nie można go było obudzić. Tłumaczono mi to
(pediatra) żółtaczką i towarzyszącą jej wzmożoną sennością. Efekt jednak był
taki, że pielęgniarki z oddziału noworodków dokarmiały malca przez butelkę...
Po powrocie do domu problem pozostał. Sama nie umiałam go przystawić, zaczęłam
ściągać pokarm, z butelki ssał nieco lepiej, ale tym samym nieco zmienił
nawyki... W dodatku przyplątało się zapalenie piersi z gorączką blisko 40
stopni... Położna na wizycie patronażowej uznała, że Mały jest uzależniony od
smoczka i poleciła mi spróbować karmić choćby przez silikonowe osłonki, także
po to, aby łatwiej móc walczyć z zastojem. Trochę pomogło, choć z zasypianiem
przy cycu zmagaliśmy się dalej. Za każdym razem próbowałam karmić Małego przez
osłonki, a jeśli się nie udawało - ściągałam pokarm i podawałam z butelki.
Metoda w sumie dobra, ale na dłuższą metę wyczerpująca:(
Teraz na to kombinowane karmienie nałożyła się kwestia kolek. Lub czegoś, co
kolki przypomina, a nie wiem do końca, czym jest spowodowane. Mały zaczyna
ssać (wszystko jedno, czy z piersi, czy z butelki), na początku jest dobrze -
rytmicznie, z właściwym oddychaniem - potem nagle zaczyna połykać powietrze,
krztusić się, dławić, wyrzucać rączki, miotać głową, wierzgać nóżkami i
oczywiście płakać. Nic nie pomaga:( Dzieje się to właściwie przy każdym
karmieniu. Wypróbowałam Gripe Water, Infacol i lek homeopatyczny, który
zaleciła pediatra - bez skutku.
No i teraz pytanie - jak wrócić do normalności, karmienia piersią bez osłonek
na żądanie, tak żeby Mały jadł bez problemów, a moje piersi to wytrzymały?
Dodam, że przy częstych karmieniach (na przykład co 2 godziny) natychmiast
tworzą mi się zastoje, piersi koszmarnie bolą, jedynym wyjściem zdaje się być
regularne odciąganie, a to z kolei powoduje zmniejszanie laktacji.
Uff, to chyba już wszystko...
Będę wdzięczna za jakąś pomoc:)
    • rusalka_a Re: Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:( 01.08.08, 23:44
      Moja cora juz na poczatku naszej przygody z laktacja- zmasakrowala mi moje
      piersi tak bardzo,ze przez 2 pierwsze miesiace karmilam ja w niewyobrazalnych
      bolach...po pierwszych dwoch tygodniach, musialam przejsc na ponad tydzien na
      butelke( z piersi leciala krew i mleko..)i pozniej bardzo sie balam jak to
      bedzie z naszym karmieniem czy corcia bedzie chciala ssac...na szczesie sie
      udalo, ale mozne dlatego,ze za narada poloznej nie myslam o tym za duzo...wiem
      ze to latwo powiedziec;) staralam sie przystawiac bez nerwow, wtedy kiedy
      chciala na spokonie...rowniez na poczatku miala takie ataki zlosci ale one
      szybko minely;)zostaw wszystko laktacji;)
    • agapee Re: Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:( 02.08.08, 10:46
      Alenam, nie do końca rozumiem kilka rzeczy z twojego maila, ale spróbuję Cię
      wesprzeć. Nie jestem żadnym ekspertem, tylko mamą 3,5 miesięcznego synka z
      podobnymi doświadczeniami za sobą.
      1. skoro mały zasypiał przy cycu (tak robi większość noworodków), to jakim cudem
      nie zasypiał przy butli?
      w ogóle to większość maluchów na początku życia śpi i je jednocześnie. Jeśli
      przestaje ssać, a jadł krótko, należy próbować budzić - łaskotać w buzię, w
      piętę, ew. położyć na chwilę na przewijaku, dywanie. U mnie działało wyjęcie
      piersi - synek budził się i szukał.
      2. Zapalenie piersi - no cóż, też przez to przeszłam i wiem, że jest to okropne
      uczucie. Ja przynajmniej okropnie męczyłam się ze świadomością, że choruję
      podczas gdy powinnam zajmować się dzieckiem. Na nawał pomaga schłodzona i
      pognieciona kapusta, gorączkę możesz obniżać paracetamolem. Uważaj ze ściąganiem
      mleka - najlepiej, żeby odciągał je synek. Jeśli jest potrzeba użycia laktatora,
      to tylko do uczucia ulgi.
      3. Osłonki na piersi - w ogóle nie rozumiem rady położnej?? W jaki sposób
      zwalcza to zastój?
      4. Uzależnienie od piersi - też występuje u większości maleństw. Po prostu
      potrzebują bliskości mamy i już. Przechodzi z czasem. Jednak ciągłe ssanie przy
      nawale mleka nie jest dobre, też miałam taki problem. Sugerowałabym robienie
      przerw w karmieniu (chociaż z godzinkę, lepiej dwie) i oszukiwanie małego np.
      noszenie w chuście (żeby był blisko Ciebie) i podanie smoczka (żeby miał co
      ssać). Wiem, że wielu jest przeciwników smoczków, ale u mnie pomogło. Przez
      jeden dzień pilnowałam tych przerw i nie pozwalałam na wisicyctwo i wszystkie
      problemy z nawałem i gorączką ustąpiły. Jednocześnie oczywiście kapusta,
      paracetamol i ściąganie nadmiaru.
      A w ogóle to niedługo mały z tego wyrośnie.
      5. Kolki- zmora większości matek. Na rzucającego się przy karmieniu malucha
      stosowałam następującą metodę: podawałam espumisan lub gripe water, kładłam
      wijącego się i płaczącego delikwenta na moim łóżku, robiłam masaż brzuszka na
      zmianę z rowerkiem aż do czasu gdy mały poczuł ulgę - odgazował się i na jego
      buzi pojawiał się błogi spokój, a nawet uśmiech. Wtedy szybko kładłam się obok
      niego i bez podnoszenia go karmiłam na leżąco.

      Powrót do normalności, hmmm po prostu próbuj pomału. Chyba nie ma czegoś takiego
      jak normalność. Rozumiem, że synek umie pić z piersi, więc po co stosujesz
      jeszcze butelkę? Czy na pewno potrzebne Ci osłonki? Karmienie co 2 godz, to
      wcale nie tak często :) Obserwuj synka i przystawiaj go kiedy chce.

      Mam nadzieję, że moje rady na coś się przydadzą. Daj znać, jak Ci poszło.
    • kinga_owca Re: Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:( 02.08.08, 10:47
      Alenam,
      sądząc po nicku znamy się z forum poronienie

      też mialam kilka z problemów, o których piszesz
      mój synek na początku nie umiał ssać a ja nie umialam go dostawić,
      darł się wniebogłosy i położne zaczęły go dokarmiać (teraz bym na to
      nie pozwoliła, ale teraz umiem już go karmić)
      ja starałam się przed każdą butelką wciskać mu cycka, trochę ciamał,
      coś tam possał itp
      po powrocie do domu zawzięłam się i dawałam tylko pierś - próbowałam
      różnych pozycji, najlepiej wychodziło mi spod pachy, bo wtedy mogłam
      dobrze kontrolować małego, albo w pozycji krzyżowej - polecanej dla
      wcześniaków
      gdy mały źle chwytał pierś, to ponawiałam próbę aż do skutku, czasem
      poprawiałam mu wargi palcem, czasem trzeba było go nieco przysunąć
      butli nie dawałam mimo ryków i pomału synek zaczął coraz lepiej
      ssać - lepiej nie znaczy super dobrze, jadł conajmniej godzinę, a
      czasem nawet i 2, wieczorami potrafił przyssać się na 3-4 godziny
      miał nienajlepszą technikę ssania, ale ssał i wystarczało mu tylko
      moje mleko
      tak naprawdę to załapał chyba jak skończył 3 miesiące i teraz
      ciągnie jak odkurzacz ;-)

      co do senności, to są dwa wyjścia
      albo spać z dzieckiem i dać mu drzemać, gdy zgłodnieje to znowu
      karmić itd- czasem wychodzi karmienie nawet co 15 minut
      albo z uporem maniaka rozbudzać - ja swojego musialam rozbierać do
      naga żeby się obudził i znowu zaczął ssać, czasem kilka razy w
      czasie jednego karmienia
      u nas takie zasypianie skończylo się gdy synek mial jakieś 2 - 2,5 m-
      ca

      ja na szczęście uchroniłam się przed nakładkami, choć położna
      orzekła na wstępie, że mam trudne piersi i że nie dam rady karmić
      mały ich nie zaakceptował i wcale nie chciał przez nie ssać
      ale z techniką popsutą na smoczku od butli musiałam się zmagać -
      trzeba odstawić po prostu butlę i zachować anielską cierpliwość,
      chyba nie ma innej metody

      co do dławienia i rzucania przy piersi - to u mnie był problem
      odbeknięcia
      jako noworodek synek nie miał takiej potrzeby, nawet spionizowany
      nie odbekiwał, ale właśnie mniej więcej w wieku Twojego synka zaczął
      bezwzględnie wymagać odbeknięcia, inaczej wariował przy cycku
      najpierw myslałam, że mu nie leci mleko i się złośći, ale wreszcie
      doszłam do tego, w czym tkwi problem
      spróbuj, może pomoże

      jesli chodzi o odciąganie, to ono zwiększa a nie zmniejsza laktację -
      im wiecej będziesz odciągać tym więcej piersi wyprodukują
      jeśli chcesz dostodować laktacje do potrzeb malego, to jesli piersi
      sie przepełniają a synek akurat wtedy nie chce ssac, to ściągaj
      tylko odrobinę do uczucia ulgi, nie więcej, wtedy piersi się
      dostosują do potrzeb synka
      a gdy piersi twardneja, to staraj się tak ustawić synka (albo
      siebie) aby jego język był od strony stwardnienia - nie przemuj się,
      że czasem wychodzą kosmiczne pozycje, najważniejsze jest, żeby synek
      językiem wymasował mleko z twardego miejsca

      i staraj się wyluzować
      wiem, że łatwo mówić, ale ja na początku karmiłam małego w stresie,
      z podręcznikiem przed oczami, w kalendarzu zapisywałam dokładny czas
      karmień, do każdego karmienia podchodziłam z lękiem
      dopiero jak wyluzowałam, to zaczęło być dobrze
      musisz wierzyć, że się uda
      pozdrawiam Cię serdecznie
      • alenam Re: Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:( 02.08.08, 13:08
        Dziękuję bardzo za wszystkie rady, Mamusie:)))
        Hmm, chyba nie ma innej rady jak jechać na upartego bez butelki... Mam jakąś
        psychologiczną barierę przed takim rozwiązaniem, chociaż podczas karmienia
        staram się być wyluzowana, mówić do dziecka spokojnie, itp.

        agapee, co do zasypiania - działo się tak zarowno przy cycu, jak i butli, ale
        przy tym pierwszym częściej, nie mam pojęcia dlaczego, pediatra stwierdziła, że
        Mały jest leniwy i nie chce mu się pracować żuchwą, a z butelki nieco lepiej
        leci (choć stosowałam te z najmniejszym przepływem). Budzenie natomiast było
        niemożliwością, łaskotanie, drażnienie, rozbieranie, podrzucanie - wszystko
        przerobiłam. Trochę pomagało odstawienie delikwenta do łóżeczka, po jakimś
        czasie orientował się, że został sam - ale po powtórnym przystawieniu zasypiał
        natychmiast znowu. I tak w koło Macieju. Teraz zasypia coraz rzadziej, ale to
        wynika z męczących go chyba gazów. Niewielka pociecha, bo skręca się i wije,
        trudno go opanować:(

        Co do osłonek - po prostu był to sposób na oszukanie malucha, który przyzwyczaił
        się niestety do smoczka. Kilka razy, jak był już trochę najedzony i
        nierozzłoszczony, udało mi się "podmienić" pierś z osłonką na samą pierś - na
        chwilę. Mam wrażenie, że dla Małego cyc jest zbyt miękki i w przeciwieństwie do
        smoczka nie daje się łatwo chwycić...

        A może to wszystko jest po prostu w mojej głowie???

        Boję się tylko nawału i zastojów, ciągle się pojawiają, wystarczy, że choć raz
        przystawię Małego do piersi na dłużej. Nie mam pojęcia, skąd ta nadprodukcja
        pokarmu, ale byłam na usg piersi i lekarz stwierdził, że jest fatalnie, że muszę
        bardzo pilnować, żeby nie pojawił się ropień - co mnie z kolei przeraziło, bo w
        momencie badania byłam zaledwie 1,5h po ściągnięciu pokarmu:( Boję się zwłaszcza
        nocy - jeśli maluch akurat prześpi porę karmienia, co mu się zdarza, to ja znów
        wyląduję z zapaleniem. Dlatego z uporem maniaka nastawiam budzik co 3-4 godz i
        ściągam...

        kinga_owca, rzeczywiście, znamy się z forum poronienie, witaj:)))
        Nie przyszło mi wcześniej do głowy, żeby eksperymentować z różnymi pozycjami, a
        położna mi tego nie podsunęła, bo była na jednej wizycie i tyle - wyjechała na
        urlop. Wczoraj wieczorem przeczytałam tu parę postów i spróbowałam spod pachy -
        troszkę pomogło. Potem już nie ściągałam reszty mleka, choć possał niewiele.
        Jednak 3 godziny po karmieniu obudziłam się z bolącymi piersiami i musiałam
        ściągnąć pokarm, Mały spał 4,5h do następnego karmienia, ja bym nie wytrzymała:(
        Co do rzucania się przy cycu, to próbowałam tej metody odbekiwania - robiąc
        przerwy co 5-10min lub co 30ml jeśli z butelki. Mimo krztuszenia się, wszelka
        próba oderwania malucha od źródła pokarmu kończyła się wielkim rykiem,
        odbekiwanie czasem następowało, ale to nie likwidowało płaczu ani dławienia,
        więc chyba nie w tym leży przyczyna. Gripe Water stosuję, na brzuszku kładę
        często, a mimo to Mały ma wzdęcia i (chyba) zaparcia / kolki, bo kiedy się tak
        spina i krztusi, brzuszek jest twardy jak skała, i nic nie można na to poradzić.
        Używam suszarki, masuję, nie widzę poprawy:( Może powód tkwi w moim pokarmie???
        Nietolerancja jakiegoś składnika? Sama nie wiem...

        Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie, muszę kończyć, bo Dominik się budzi, będę
        wdzięczna za dalsze sugestie:)
    • alenam Re: Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:( 02.08.08, 15:12
      To na nic, właśnie się poddałam po godzinie walki:((( Coś podejrzane te jego
      kolki, pojawiają się na zawołanie wraz z początkiem karmienia... Podałam mu
      cyca, pociągnął parę razy i w ryk. Absolutna histeria, bałam się, że się udusi.
      Uspokajał się tylko, jak dostawał smoczka. Wydawało mi się, że jest głodny, 3
      godziny po ostatnim karmieniu, ale teraz już nie wiem. W końcu po wielu
      wrzaskach zasnął, a ja ściągnęłam pokarm, bo nie mogłam dłużej czekać, piersi
      bolały okropnie. I tak to wygląda za każdym razem:((( Czasem w nocy uda się
      trochę dłużej go przytrzymać, jeśli je na śpiąco. Świadomie chyba jednak nie
      toleruje cyca...
      • agapee Re: Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:( 02.08.08, 17:14
        Nie poddawaj się, bądź dzielna i cierpliwa! Warto, jak tylko oboje zaskoczycie i
        się nauczycie, zobaczysz jaka to przyjemność i wygoda. Prawie każde dziecko jest
        w stanie jeść i najadać się z piersi. Czy możesz udać się do poradni
        laktacyjnej? Najlepiej, żeby ktoś doświadczony popatrzył jak się karmicie. Jeśli
        nie, to zadzwoń na dyżur do p. Moniki Staszewskiej, ona podobno sprawia cuda
        nawet przez telefon.
        Myśl pozytywnie.
        Ataki kolki i mojego synka wyglądały właśnie tak jak opisujesz - kilka
        pociągnieć mleka i ryk. Jeśli masaże nie pomagają, to może próbuj karmić go
        kiedy zasypia, a nawet po zaśnięciu, skoro jak piszesz, chętnie je na śpiąco.
        • aldonakatarzyna Re: Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:( 02.08.08, 22:01
          ja mialam podobnie, to mleko psika dziecku po podniebieniu i nie nadaza ono z
          przelykaniem
          odciagnij troszke mleka przed karmieniem i jesli maluch zacznie plakac to
          podnies go na chwile do odbicia i dalej kontynuuj karmienie
          trzymam kciuki
          • madosiam Re: Wszystkie możliwe problemy z karmieniem:( 04.08.08, 13:35
            U nas też było podbnie z tymi akcjami przy karmieniu. Położna
            zaleciła karmić małą sadzając ją okrakiem na udzie i w pozycji
            pionowej przystawiać do piersi przy jednoczesnym trzymaniu główki i
            plecków.Było trudno.Naprawdę.Ale działało. U nas kolek nie było,ale
            był refluks.Ona nie nadążała przełykać i jednocześnie pokarm się
            cofał do przełyku. A po karmieni,to już w ogóle był ryk.Kwasy
            drażniły jej przełyk.Spróbuj ze swoim małym po karmieniu odczekać z
            położeniem go ok.15 do 30 min.Wsadź go w fotelik samochodowy lub noś
            jak masz siłę.
            Powodzenia!
Pełna wersja