Jak to jest z tym głodnym dzieckiem

13.08.08, 13:45
Karmie mojego kochanego maluszka wyłącznie piersią i zastanawiam się jak to jest. Mała ma prawie 8 tyg i po każdym karmieniu płacze,wręcz czasem zanosi się.Wisi po 30-40 min a po południu nawet 1,5 godz na piersiach.Karmię ją co godzinę czasem półtorej godziny co pozostawia mi pół godz wolnego czasu między karmieniami w czasie których mała płacze dopóki znów jej nie dostawię.No ale przecież jakaś przerwa musi być.Dodam że w nocy budzi się raz i wogóle nie płacze.Jest to dla mnie bardzo dziwne bo dzień potrafi przepłakać cały.Czy dziecko jest więc głodne w ciągu dnia czy płacze z innego powodu.Wykluczam skok rozwojowy bo trwa on do tygodnia a nie cały czas. Czy będę więc skazana na te maratony karmieniowe czy sytuacja się unormuje i mała da mi choć 2 godz wytchnienia między karmieniami???Dodam jeszcze że dostawiona do piersi na przemian trochę ssie,bawi się,zasypia.Bardzo dziękuję za wskazówki!!
    • lailala Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 13.08.08, 14:23
      Nie jestem specjalistka gdyz mam tylko 7 tygodnowe doswiadczenie ale
      u mnie podobnie.Mala albo zasypia przy piersi albo placze przy
      karmieniu, po karmieniu. U mnie okazalo sie ze nie umie spac.
      pomoglo BARDZO ciasne wiazanie w pieliszke tetrowa ( pielucha w
      trojkat, raczki wzdluz ciala i rogi pieluchy pod pupa) kazde
      wyswobodzenie reki konczy sie obudzeniem i placzem. Zawinieta ciasno
      sama zasypia lub po krotkim utuleniu.Moze to i glod ale sprobuj.U
      mnie okazalo sie ze to niewyspanie. Jak nie pomaga wiazanie w
      pieluszke ( jest to metoda meza ) to zawiazuje ja w chuste wiazana (
      przywiazauje do siebie) Przy mnie spi 2 godziny. Bez tych sposobow
      tez placze non stop i nawet noszenie nie pomaga. Nie wiem czy
      pomoglam ale mysle ze przez pare dni warto poprobowac z wiazaniem (
      na poczatku mialam opory)
      • juska77 Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 14.08.08, 09:25
        Ja również polecam zawijanie w pieluszkę. Tak małe dziecko nie kontroluje
        jeszcze ruchów swoich rąk a gdy jest śpiące może uderzać się nimi po twarzy co
        je łatwo rozbudza i denerwuje. Spróbuj, może u ciebie też poskutkuje, jeśli nie
        to przecież możesz zrezygnować z tej metody. Dodam że u zarówno u mojej starszej
        córeczki jak i u młodszej działało rewelacyjnie przez pierwsze 3-4 miesiące,
        potem dzieci spały spokojnie już bez owijania. Pozdrawiam.
        • jaufoludek Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 14.08.08, 14:14
          cytat

          "Amerykański lekarz dr Harvey Karp, który od wielu lat prowadzi
          zajęcia dla młodych rodziców, w magiczny sposób potrafi uspokoić
          każdego noworodka. Jego metoda opiera się na założeniu, że pierwsze
          trzy miesiące życia dziecka to jakby czwarty trymestr ciąży.
          Maleństwo poczuje się najbezpieczniej, gdy stworzymy mu warunki
          podobne do tych w brzuchu mamy. Po pierwsze, było tam ciasno. Pomaga
          więc szczelne owijanie malca kocykiem – tak, by jego rączki były
          wyprostowane wzdłuż tułowia. Po drugie, w życiu płodowym dziecko
          słyszało ciągły szum i bicie serca matki. Dlatego uspokaja je dźwięk
          włączonej suszarki do włosów, buczenie odkurzacza czy mruczenie do
          ucha. Po trzecie, przyzwyczaiło się do kołysania. Musi być ono
          szybkie i rytmiczne, ale niezbyt mocne. Niekiedy trzeba połączyć
          kilka tych technik, aż malec się uspokoi. "
    • moniqkrol30 Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 13.08.08, 14:26

      Witaj ja miałam podobny problem z moim synkiem. Pomogła mi
      ksiażka "Język niemowląt". Nie każdy płacz oznacza głód. Może jest
      zmęczona...Od lekarki dowiedziałam się, że dziecko moze byc takie
      trudne właśnie dlatego, że jest tak długo i tak czesto karmione. Nie
      nadązą trawić i się męczy. TAk było w moim przypadku. Zaczełam
      stosować przerwy 2,5 lub 3 godz i pomaga. Po karmieniu trochę
      aktywności tj. przewijanie, "pogaduchy", a potem sen.

      Pozdrawiam:)
    • matysiaczek.0 Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 13.08.08, 15:11
      Ja podpisuję sie pod chowaniem rączek. Pomaga u mnie (może dlatego zasypia na całe noce?)i pomaga psiółce, z tym, że ja nie zawijam w rożek, tylko zwyczajnie ściskam kocykiem na wysokości pach, upychając brzegi pod poduszką, na której śpi Młody, dosyć ciasno to wszystko, Jak było b.gorąco, to dolny brzeg kocyka kładłam na przewijaku (stoi na łóżeczku) i było wietrzenie.
      Aha, może nie pocieszę Cię, ale tekie wiszenie u psiółki skończyło się razem z trzecim miesiącem...
    • madga_79 Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 13.08.08, 21:01
      u mnie okazało się że synek nie lubi za bardzo spać na plecach, szybko się
      wybudzał i stawał sie oczywiście marudny bo był nadal zmęczony. Zaczęłam go
      kłaść do spania na brzuszku, ale na początku kładłam gdy mial dobry humor bo
      inaczej się buntował i płakał.
    • mika_p Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 13.08.08, 22:38
      Wisi i co? Wypluwa piers, czy ty stwierdzasz, że czas na przerwę?
      Bo jak to drugie, to na 90% tu jest problem.
    • mamaly Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 14.08.08, 11:07
      A jak przybiera na wadze ?

      U nas z drugą córką sytuacja bardzo podobna, ale też córa marnie przybiera na
      wadze (niewiele ponad 100 g na tydzień). Podaliśmy jej po piersi mleko
      modyfikowane. Wypiła dodatkowo 50 ml i ..... nagle ucichła i nie chciała dalej ssać.

      Pozdrawiam,

      A.
    • hanka13 Re: Jak to jest z tym głodnym dzieckiem 14.08.08, 17:15
      U mnie sytuacje rozwiazalam nastepujaco: dalam synkowi smoczek. I co
      sie okazalo? Synek poje sobie, a trzymam go przy piersi dosyc dlugo -
      i po 40 minut, choc wiekszosc tego czasu musze go "pobudzac", aby
      nie zasypial. Potem jesli nadal chce ssac ale przysypia przy tym
      niemal stale(tzn. bedac przy piersi nie ssie mleka, tylko
      tak "mamla" i zasypia) - daje mu smoczek, owijam dosc ciasno
      becikiem albo kocykiem, przytulam - maly zaraz przymyka oczka,
      odkladam do lozeczka i tam sobie zasypia. Jesli zas
      chcialby "mamlac" ale oczka ma przytomne - to wtedy na chwile
      smoczek, za moment chec ssania mu mija, i jest "zabawa".
      Jesli chce piersi, to smoczek wypluwa - i jesli chce piersi np. po
      40 min czy godzinie, to nie odmawiam tylko pozwalam mu ssac - o ile
      ssie (jest goraco, moze chce pic). Jesli zas widze, ze znowu zaczyna
      sie "mamlanie" - smoczek, itd.
      Dodam, ze wczesniej mialam obawy, ze skoro maly chce caly czas byc
      przy piersi, a kiedy piers wyjmuje to placze, nie da sie ani
      polozyc, ani ponosic, ani przytulic - jesli nie ma piersi w buzi to
      placz...- ze jest na pewno glodny! Okazalo sie po kontrolowaniu
      wagi, ze synek przybywa po 300 g/tydzien! Problem nie lezal wiec w
      nienajadaniu sie, tylko w ogromnej potrzebie ssania! Odkad Synek
      dostaje smoczek, stal sie o wiele spokojniejszy, dzien jakos sie
      uregulowal - je, potem troche aktywnosci / albo spanko, zalezy od
      tego kiedy i ile spal wczesniej, potem jedzonko itd. Dzieki
      smoczkowi udalo sie rozdzielic karmienia - wczesniej caly dzien byl
      jednym dlugim karmieniem, a synek plakal nawet kiedy wyszlam do
      toalety, plakal w wozku na spacerze, nie chcial zasnac.... Teraz
      jest "normalnie" - jest tych karmien nadal duzo, ale sa przerwy, i
      maly zasnie mi dwa razy po min. 1,5 godziny - wczesniej stale
      przysypial przy piersi, a odlozony budzil sie po kilku minutach.
      Nie chce cie namawiac na smoczek, bo roznie sie to moze skonczyc, u
      mnie jak dotad sie sprawdza.
      Aha, starszy synek mial niemal takie same potrzeby i "zwyczaje" - i
      nie dalam mu skoczka. Efekt? zasypial tylko przy piersi, spal 3 -4 x
      po 20 -25 minut, no i jadl bardzo czesto, dzien skladal sie z
      karmien "normalnych" i karmien "do spania", a ja nie moglam wyjsc z
      domu na dluzej niz 45 minut....koszmar. I tak przez 7 m-cy. Teraz
      stwierdzilam, ze musze sprobowac unormowac sytuacje zanim
      przyzwyczai sie totalnie do takich obyczajow...
      pozdrawiam,
      hanka
Pełna wersja