dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia?

24.08.08, 14:51
Witam -
zetknelam sie ostatnio prywatnie z ordynatorka oddzialu
pediatrycznego, ze specjalizacja 2 stopnia...
dowiedzialam sie, ze:
-karmienie ma sens gora do 8 miesiecy
-obecnie karmie dziecko woda z cukrem
-narazam siebie na osteoporoze i choroby tarczycy
- dziecko narazam na anemie
- i inne ciekawe

Dodam, ze corcia ma prawie 13 miesiecy, marudzi przy "normalnym"
jedzeniu, ale rozwila sie dobrze, morfologie tez ma OK.

Poniewaz nie jest to pierwszy raz, kiedy slysze cos takiego,
zastanawiam sie - moze Wy mi cos podpowiecie lub Pani Monika sie
wypowie - skąd u pediatrow takie przekonania??

Dziekuje i pozdrawiam:).
dimma

    • kaeira Re: dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia? 24.08.08, 15:48
      1. Niestety, przede wszystkim z przestarzałej wiedzy: ja zbieram stare poradniki, i właśnie w nich są są stwierdzenia o tym, że karmić jak najbardziej należy, ale samą piersią najwyżej 3-4 miesiące, a od 8-9m odstawiać. Tylko że to są poradniki z lat 50. i 60. zeszłego wieku!

      2. Co za tym idzie, z przyzwyczajenia do starych praktyk.

      3. Z powodu osobistych uprzedzeń/przekonań.

      Tacy lekarze zwykle nie znają albo nie przejmują się choćby zaleceniami WHO (Swiatowej Organizacji Zdrowia) czy innych organizacji naukowych i lekarskich, a jak ich się "przyprze" do muru, będą argumentować np. że to zalecenia dla krajów "Trzeciego Świata", albo "nieżyciowe", itp.

      Jeszcze polecam wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=78244217&a=78244217
      • matysiaczek.0 Re: dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia? 24.08.08, 15:58
        Ja myślę, że sporo lekarzy jest materialistów, I nie chodzi im o to, żeby nie wspierać karmienia piersią, tylko wspierać karmienie mieszanką. Pewnie jakiś przedstawiciel handlowy prezentów nawrzucał na biurko lekarza, wzamian za promowanie jego konkretnej mieszanki. Jak urodziłam pierwsze dziecko to przy drugim szczepieniu (3-4 mies) dostałam receptę na mieszankę, bo "w końcu musi zacząć normalnie (?????) jeść", i nie było pytań po co, mam dać i tyle....a ja głupia, młoda, bez forum KP, kupiłam i dałam...:(( buuu
    • budzik11 Re: dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia? 25.08.08, 00:12
      Ja mam szczęście, bo nasza pediatra to mama karmiąca nadal swoją 2-letnią
      córeczkę :-)
      Tzn. gdyby był nim mężczyzna koło 50-tki zalecający sztuczne mleko, też bym nie
      rozpaczała, tylko olała bym go po prostu i karmiła dalej ;-)
      • agmani Re: dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia? 25.08.08, 00:45
        A ja naszego pediatre wychowuje. A jak!
        Pediatra wie o tym, ze lecze dzieci zasadniczo homeopatycznie i sie krzywi, ale
        wie, ze skomentowac nie moze ;). Przez dluzszy czas uwazal mnie za to za
        nadopiekuncza matke albo i gorzej, ze niby wmawiam chorobe dziecku. No i w koncu
        wymoglam na nim badania, ktore potwierdzily, co mu mowilam, wiec od tej pory
        slucha dobrze, co sie do niego mowi ;).
        Wie, ze karmie mlodego (6 mies. wylacznie na piersi), wie tez, ze wychowuje go
        troche bezpieluchowo, a jak trzeba uzywam wielorazowek. Z tym byly jaja, bo maly
        poprosil kiedys o wysadzenie i jedynym przystosowanym miejscem na szybko byla
        umywalka w gabinecie. Mlody pozbyl sie balastu przy pediatrze, a pediatra
        uwierzyl w to, co dotychczas uwazal za "wynalazek". A poza tym mlody ma azs i
        pediatra sam zobaczyl, ze wielorazowki mu naprawde lepiej sluza niz pampki... I
        po tych wszystkich doswiadczeniach jakos wyluzowal, nie chce popadac w
        megalomanie, ale ostatnio byly nawet probki reklamowe pochowane (dotychczas mial
        zawsze wystawione probki Nestle, Hippa i jeszcze jakies i kazdy sobie mogl brac,
        teraz sa schowane do szuflady w poczekalni dla niemowlat i sie tak nie rzucaja w
        oczy).
        Acha i chusty nasz pediatra popiera i nie wmawia szczepien na sile, robi
        adnotacje, ze mama nie szczepi i juz, bez nagabywania co chwile...chyba w sumie
        nie jet taki zly,co? ;)
        Niestety nie moge za to powiedziec dobrego slowa o pediatrach z kliniki
        dzieciecej w moim miescie. Niezaleznie od wieku zero wsparcia dla karmienia,
        ZERO! Jak bylam w klinice z drugim dzieckiem i mega zdesperowana, zeby karmic,
        to sobie poradzilam, ale szczerze mowiac nigdy w zyciu sie tak nie nakrzyczalam
        na personel, co wtedy. Wylewali moje mleko, bo wygodniej bylo podac butelke,
        probowali dokarmiac mieszanka, bo rzekomo nie bylo w lodowce mleka, probowali
        podawac smoka, koszmar. Gdybym jednak nie miala doswiadczenia i nie wiedziala,
        co robic, albo nie wiedziala, ze np. maja kapturki na poranione brodawki i za
        podpisem sobei moge wziac, to nie wiem, co by bylo. A lekarze uwazali karmienie
        za zawracanie im glowy, bo oni tu od waznych rzeczy sa, a nie jakiejs cieczy ;/.
        Pomijam juz ginekologow z tej samej kliniki uwazajacych, ze przy zapaleniu
        piersi nie mozna karmic. Solidarnie uwazaja tak zarowno pan ordynator w wieku
        przedemerytalnym (ten to nawet nie wiedzial, ze sa staniki do karmienia, bardzo
        sie dziwil, ze rozpinam z przodu) jak i mloda lekarka z ledwo co zrobiona
        specjalizacja. A jak gonila polozna, ktora zaprotestowala...Dla rownowagi,
        pozostale dwa szpitale sa bardzo ok (okoliczny dom narodzin tez, ale to chyba
        wiadomo samo przez sie), ale chore dzieciaki trafiaja do kliniki, a matki
        trafiaja na pranie mozgu i zero wsparcia (a czy chore dziecko nie potrzebuje
        wlasciwie mamy mleka jeszcze bardziej niz zdrowe? Albo dziecko na antybiotykach
        na dzien dobry?).
        Mysle, ze to przestarzale ksztalcenie, koncerny i jeszcze jakas taka pogarda
        swoista, skoro jest technika, precyzja, zapiski, akta, zmiany, dyzury...a tu
        ktos wyskakuje z piersia, ssaniem dlugim, niewymierzalnym (bo z butelki wiadomo,
        ile dziecko zjadlo przeciez i jest co wpisac pod data dzienna w karcie
        pacjenta...), nieregularnym, w ogole jakims takim pierwotnym.
    • zanetaaaa Re: dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia? 25.08.08, 00:28
      Witam!
      Ja synka piersia karmilam ponad 2 lata.Teraz urodzilam
      coreczke,bylysmy w szpitalu 2 dni i pielegniarka juz mi proponowala
      dokarmianie(oczywiscie nie zgodzilam sie).Lekarz rodzinny
      powiedzial,ze to czesty blad w szpitalach.Najlepsze jest karmienie
      piersia!!!!!!!
    • batsi81 Re: dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia? 25.08.08, 13:31
      jak byłam z synkiem na szczepieniu w drugim miesiącu to pediatra bez słowa wyjaśnienia wypisała recepte na nutramigen 4 puszki, nie wykupiłam tego i zmieniłam pediatre. Na ostatnim szczepieniu natknęłam się znowu na tą pediatre bo ta do której byłam umówiona była na urlopie. Jak weszłam do gabinetu to razem ze mną weszła jakaś kobieta która przyniosła dla tej lekarki nowy nutramigen, po tym co gadała wywnioskować można było że jest jakimś przedstawicielem firmy produkującej nutramigen...zachwalała go i mówiła że niedługo się pojawi w aptekach. Widać było że nie pierwszy raz się widzą. Tak więc myślę że tu przede wszystkim chodzi o prezenty od koncernów i jakieś pewnie umowy mają z nimi, dlatego w kwestiach żywienia dziecka nie ufam opiniom pediatrów, robię tak jak sama uważam za słuszne. Podczas tamtej wizyty spytała się mnie jeszcze jak karmię, jak powiedziałam że tylko piersią to spytała czy starcza mi pokarmu, ja odpowiedziałam że tak a ona na to żebym zaczęła dawać soczki i owoce...ciekawe po co skoro mi pokarmu starcza a synek miał wtedy doiero 4 mies i jeszcze dużo czasu na rozszerzanie diety.
    • iwoniec Re: dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia? 25.08.08, 15:03
      Ha, to ja mam farta, moja pediatra wspiera. Oczywiście jak Mikołaj
      przestał mi przybierać, choć ssał całe dnie(i nie ssał smoczka)to
      zaleciła dokarmianie, ale ostrożnie-jeden posiłek na dzień. No i
      karmiłam 13 miesięcy, wybór takiego czasu należał do obu stron.
      Teraz mam drugie dziecko i mimo przeprowadzki zapisałm je właśnie do
      tej pediatry, mimo, że to poza rejonem i wizyty domowe i potronażowe
      (położna) mi nie przysługują w tym układzie.
      iwona
    • monika_staszewska Re: dlaczego pediatrzy nie wspieraja karmienia? 25.08.08, 15:41
      Hmmm, no cóż mam takie wrażenie, że problemem jest nie wierzenie w
      to, ze mleko ludzki jest dobre. Z niezrozumiałych dla mnie powodów
      wielu medyków (lekarzy, pielęgniarek, położnych) uważa, że mieszanka
      jest lepsza, bo -no nie wiemnie wiem- wiadomo co w niej jest? Jakaś
      taka idea, że trzeba wszystko mieć pod kontrolą panuje chyba. A
      karmienie piersia jest zdecydowanie trudne do kontrolowania.
      Nie wiem czy przypadkiem nie jest też tak, że wiele osób uważa, że
      wspiera karmienie, bo wypowiada te wszystkie formułki, z e mleko
      matki jest najlepsze, żeby karmić na żądanie, ale to jest takie
      tylko powtarzanie, a nie głębsza świadomość. Więc niestety przy
      pojawiajacych się watpliwosciach, pytaniach, odstępstwach od normy
      pojawia się strach, że coś się przeoczy i natychmiast jest
      propozycja mieszanki jako ratunku-zabezpieczenia, że zrobiliśmy
      wszystko co trzeba.
      Nie mówiac już o tym, że jeśli nie ma się nie tylko przekonania co
      do dobroci ludzkiego mleka, ale również nie bardzo się wie/umie
      pomagać mamom przy pojawiających się problemach laktacyjnych,
      wspieranie karmienia nie ma szans zaistnieć, bo jak wspierać jak się
      człowiek na tym zna, i wie tylko tyle ile było na wykładzie w czasie
      studiów.
      Szczerze mówiąc szkolenia -nawijmy je laktacyjne, nie sciągają
      rzeszy lekarzy, Najwięcej na nich jednak położnych, speców
      laktacyjnych i samych mam karmiacych, czy już nie karmiących, ale
      zainteresowanych tematem. Tak już jest.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
      ps. I przy okazji pozwolę sobie raz jeszcze podziękować wszystkim
      tutejszym Forumowiczom, za obecnośc, za pomaganie innym, za
      cierpliwość, za kompetencje, a przede wszystkim za chęć
      towarzyszenia i wspierania innych poczatkach tej niesamowietej
      przygody jaka jest rodziecielstwo :) Bardzo serdecznie dziękuję!
      I za wyręczanie mnie w odpowiadniu oczywiście tez wielkie, wielkie
      dzieki :) bez Was nie dałabym rady!
Pełna wersja