duusia29
28.08.08, 21:59
Witam serdecznie, mamy 3 tyg. synka. Od kilku dni śledzę wątki na forum,
zaczęłam karmić malucha na pół leżąco, tak jak w wątkach było pisane, jednakże
nasz maluch z reguły je ładnie, ale czasami po kilku zassaniach zaczyna się
odpychać, płakać, prężyć, po oderwaniu od piersi widać, że chce jeść,
łapczywie chwyta pierś i od nowa to samo. I tak jest co wieczór.
Staram się, żeby mu się odbiło choć nie zawsze to się udaje, czasami ulewa,
ale nie mocno, kilka razy zdarzyło mu się zwymiotować chwilę po karmieniu.
Pilnuję diety, nie jem tego co jest potencjalnie szkodliwe dla malucha, ale
tak się zastanawiam, czy powodem tego płaczu jest właśnie dieta czy to raczej
zbyt dużo połkniętego powietrza.
Co robić, jak słychać, że mu krąży powietrze, a nie chce się odbić?
A może to np. zmiana wędliny u rzeźnika(mąż kupił taką pyszną szyneczkę), może
inna przyprawa w mięsie, albo np. niekoniecznie sam produkt, a np. konserwanty
czy środki ochrony roślin na sałacie (nie zawsze kupuję u tego samego
sprzedawcy, z resztą pewnie wszyscy coś tam ładują), pieczywko innego rodzaju
albo z innej piekarni(też ma polepszacze)?
Wiem, że piszecie dziewczyny, że można jeść wszystko karmiąc piersią i uważać
na reakcję, ale mimo tego boje się zjeść gotowaną cukinię, mizerie czy arbuza,
melona. Po malinach (tak myślę)płakał cały wieczór (a zjadłam dosłownie
kilka) i robił przez noc i pół dnia zielone kupki, koloru szpinakowego z
domieszką żółtego. Generalnie kupy robi czasem co godzinę, albo częściej, nie
wiem czy to dobrze. Niepokoją mnie te zielone kupki. Poradźcie, bo po tych
"płaczących" wieczorach już sama nie wiem co mogę jeść? I z góry dziękuję za
każdą odpowiedź:)