basia707
30.08.08, 09:32
Witam i bardzo proszę o radę
mam dwutygodniowego synka, to moje pierwsze dziecko. karmię piersią. na
początku mały głównie spał, musiałam go budzić na karmienia (miał dosyć mocną
żółtaczkę fizjologiczną) gdzieś w 10 dniu życia zaczął się już ładnie sam
budzić tak około 2,5-3h. teraz z kolei jest jakieś szaleństwo, nie ma żadnej
reguły, budzi się co 2, 3 h, co godzinę lub co gorsza czasem w ogóle nie
zasypia, wtedy sobie grucha, kwili ogląda świat i za maks 45 min muszę go z
powrotem karmić. w dzien to jeszcze luz ale w nocy jest to bardzo meczące.
ale może przejdę do meritum - dziś własnie w nocy mieliśmy taką sytuację -
mały obudzil się ok 1 na karmienie, possał 45 min z jednej piersi, zrobił
kupkę, przewinęłam go, possał 45 min z drugiej piersi, położyliśmy się ale on
wcale nie chciał spać, jakieś pół godziny go zabawiałam ale pózniej zaczął się
domagać jedzenia, więc znowu przystawiłam go do piersi, 45 min, odłożyłam a
ten znowu dokazuje. wtedy nerwy mi puściły, zaczęłam ryczeć, no bo jak on może
być dalej głodny?! jakeiś 40 min znowu go zabawaliśmy i dopiero po kolejnym
podaniu piersi, czwartym z kolei! (znowu 40 min) zasnął. cały ten maraton
trwał od 1 do 5.30.
dla mnie to był koszmar, bo potrafię go w miarę dobrze przystawić tylko na
siedząco, w pozycji krzyżowej, w każdej innej masakruje mi brodawki, po tylu
godzinach siedzenia, bolą plecy, łopatki, szyja, ręce, wszystko.
zaczęłam się zastanawiać czy to jest tylko potrzeba ssania? ale chyba nie bo
jednak je z tej piersi. więc nie podałam mu smoczka. może powinnam w takiej
sytuacji?
a może w takiej sytaucji dokarmić mlekiem modyfikowanym? ja wiem że jesteście
przeciwne jakiemukolwiek doakrmianiu ale przy takiej ilośći karmień nie grozi
mi chyba zanik pokarmu i nic wielkiego się nie stanie jak raz w nocy dostanie
butlekę?
a może to muszę przetrzymać i będzie lepiej? proszę o szczerą odpowiedź. z
jednej strony chciałbym karmić piersią żeby dać dziecku to co najlepsze ale
jeżeli takie maratony nocne będą bardzo długo trwały to ja znam siebie -
psychicznie i fizycznie tego nie wytrzymam. w niektórych książkach piszą żeby
wytrzymać pierwsze 40 dni, że póżniej jest lepiej, czy rzeczywiśćie?
kolejna sprawa o którą chciałam zapytać to kwestia kanalików mlecznych. z
lewej piersi mleko wypływa mi z wielu kanalików, ogólnie pięknie tryska na
wszystkie strony, natomiast z prawej mam wrażenie że tylko z jednego pośrodku
lub z dwóch. w związku z tym karmienie z prawej piersi bardziej mnie boli. czy
można jakoś tej piersi pomóc się "otworzyć"?
i ostatnie pytanie - ile maksymalnie trzymać małego przy jednej piersi? on
rzadko sam puszcza brodawkę, często przysypia, więc mu ją wyjmuję tak po około
45 minutach. jakoś nie wiem skąd mam wiedzieć kiedy pierś jest pusta. lewa mam
wrażenie że nigdy - jak ją nacisnę po takim dlugim karmieniu to zawsze coś poleci.
bardzo Was proszę o rady - nie mam do kogo się zwrócić, tylko 1, 2 kobiety z
mojego grona znajomych wytrwały w karmieniu piersią i akurat nie miały takich
problemów. z kolei poradnie laktacyjne w Trójmieście to chyba jakaś fikcja -
obdzwoniłam wszystkie jakie znalazłam w internecie, nigdzie nie odbierają
telefonów lub są to nieaktualne numery.