Dramat rozstania z cycem.....

01.09.08, 14:50
Mój synek za 3 tygodnie skończy roczek. Od początku jest karmiony
piersią. Od małego miał kontakt z butelką gdy miał żółtaczkę w domu.
Jednak gdy ta się skonczyła i nie trzeba było podawać glukozy nasz
mały znienawidził butle. Wybrał pierś. I wtedy nie miałam nic
przeciwko. Od 3 m-ca zaczęłam trenować picie z butli. Bywało różnie,
raczej na nie. Ale nie zniechęcałam się. I tak od ponad 8 m-cy
codziennie ćwiczymy picie z czegoś innego niż cyc. Zmiany butelek,
napojów, kubków, nic nie pomaga.Chcieliśmy odstawić małego już 2
krotnie. Wiem, że trzeba być stanowczym. I byłam, oj bardzo. Dodam
tylko, że nsze dziecko je obiadki łyżeczką, ale płynów też nie chce
przyjmować nią. Gdy podjęłam decyzje o odstawieniu przez 3 dni nasz
syn nic nie zjadł, nic nie wypił, NIC, zupełnie NIC. Ani łyżeczki
wody. wiem, że sie buntuje i chce to do czego sie przywiazałale ja
juz nie mam siły. na trzeci dzien dziecko juz nie siusiało, zrobił
sie żar podad 30 stopni na dworze. Bałam się, że wyladujemy w
szpitalu. nie siusiał juz bo i czym. drugiego dnia siusie były juz
ciemno pomarańczowe wiec pewnie byl juz odwodniony. Przestraszyłam
sie i dalam.
teraz z kolei w nocy wstaje po 12 razy... tak strasznie domaga sie
cyca ze nie mam co poczac.ale jestemjuz bardzo zmeczona...
W dodatku nie chce probowac zadnych nowosci, bulki, chleba,
biszkopta, jablek, niczego co trzeba by zuc. ja juz nie wiem co
poczac mam juz strasznego dola giganta.
chce by moje dziecko wkraczalo w doroslosc a wiecznie stoimy w
miejscu.
pol roku temu wierzylam ze nauczy sie picia z czego kolwiek teraz
wiem ze to juz nie nastapi...
co poczac.....???
    • monika_staszewska Re: Dramat rozstania z cycem..... 01.09.08, 18:14
      Pani Syn niewątpliwie potrafi pić z innych naczyń, ale na razie nie ma ochoty,
      ani konieczności z tej umiejętności korzystać. Oczywiście mogę zaproponować
      kolejne rozwiązanie, jakim jest kubek ze słomką, czy „dorosła” butelka z
      ustnikiem (od wody mineralnej), ale może zacząć warto od pożegnania wszystkich
      karmień nocnych, dzięki czemu Pani będzie bardziej wyspana, i siłą rzeczy będzie
      Pani miała więcej sił i cierpliwości na kontynuowanie z innego niż pierś naczynia.
      To że poprzednie próby się nie powiodły, nie znaczy, że kolejna się nie uda, bo
      być może wcześniejsze były dla Synka zbyt wcześnie podejmowane.
      pozdrawiam i życzę powodzenia :)
      monika staszewska
      • jola_ep Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 08:53
        Bardzo dawno temu, gdy stanęłam wobec perspektywy odstawienia mojego pierwszego dziecka od piersi, napotykałam tylko na frazesy "trzeba być konsekwentną", "to matka decyduje o tym, kiedy odstawić od piersi". A mi marzyło się, aby zrobić bez płaczu, smutku, czy dramatu mojego dziecka. W końcu zupełnie intuicyjnie zachowałam się niekonskwentnie i choć już podjęłam decyzję o odstawieniu, karmiłam moje dziecko w nocy: bo płakało, domagało się tego. Podpierałam się przy tym jak mantrą zaleceniem WHO: pierś przez rok, najlepiej dwa lata, a można i trzy (jakoś tak wtedy do brzmiało).

        Ale bolało mnie, że nie miałam wsparcia ze strony ekspertów, osób pisujących w gazetach. Do dziś pamiętam słowa "dziecko w wieku 1,5 roku nie powinno już ssać w nocy, jeśli to robi, trzeba odstawić, bo samo tego przecież nie zrobi". A właśnie że ZROBI pomyślałam karmiąc moje drugie dziecko. I zrobiło.

        Przyznam jednak, że podczytywałam to forum eksperckie, aby odnaleźć wskazówki, jak pomóc dziecku w rozstaniu z piersią - ale bez płaczu, smutku i rozpaczy. I nie znalazłam.

        Przykro mi się zrobiło, gdy teraz przeczytałam pani odpowiedź. Nic się nie zmieniło. Łatwo napisać: "zacząć od pożegnania karmień nocnych". Jak to w tej sytuacji zrobić? I przede wszystkim pytanie: czy to będzie najlepsze dla dziecka?

        Pozdrawiam
        Jola
        • monika_staszewska do jola_ep 05.09.08, 16:14
          Cóż mogę powiedzieć. Przykro mi, że Panią rozczarowałam.
          Może spróbuję wyjaśnić moje stanowisko. Otóż uważam, że nie mam prawa mówić
          komuś, co ma zrobić. Jeśli kobieta pyta mnie jak odstawić dziecko od piersi,
          mogę napisać, jak to można zrobić. Jeśli ma wątpliwości, bo odstawiać nie chce,
          a otoczenie naciska, niewątpliwie wesprę ją w nieodstawianiu. Generalnie jednak
          uważam, że to rodzice decydują, jak karmią, a decyzję o odstawieniu ma podjąć
          mama lub dziecko (oczywiście, że dzieci same potrafią zrezygnować ze ssania
          piersi, tyle że nie każda kobieta jest gotowa czekać na ten moment). Zresztą
          bywa i tak, że dziecko decyzją o rezygnacji ze ssania piersi mamę zaskakuje i
          wtedy to ona jest smutna, popłakuje, i przeżywa smutki rozstania. Absolutnie nie
          czuję się na siłach, aby taką decyzję próbować za kogoś podejmować. A właściwie
          myślę, że nie mam prawa takowej podejmować.
          Jeśli ktoś podejmuje decyzje o odstawieniu, ale nie wie, jak się za to zabrać,
          to w istocie proponuję zastanowienie się, czy się chce odstawić tak natychmiast
          z dnia na dzień czy stopniowo. Proponuję też ustalenie planu - czy raczej może
          rozkładu - owego stopniowego odstawiania i proszę o nastawienie się na kilka
          trudnych dni, bo dziecko będzie przeżywało różne emocje związane ze zmianą
          sytuacji. W tym trudnym dla dziecka czasie rolą, nas – rodziców, jest bycie przy
          dziecku, towarzyszenie mu. Wydaje mi się, że trzeba być wtedy z dzieckiem,
          pozwalając mu wypłakać smutki i wyzłościć żale w najbezpieczniejszych
          rodzicielskich ramionach. Według mnie to jest właśnie pomoc. W ten sposób uczymy
          nasze pociechy tego, że choć w życiu zdarzają się bardzo trudne nieraz sytuacje,
          można przez nie przejść.
          Pisałam też kilkakrotnie, że znacznie lepiej, żeby w czasie żegnania piersi mama
          (ewentualnie tata) była przy dziecku, a nie babcia czy dziadek, żeby nie
          wyjeżdżać, nie zostawiać dziecka z kimś innym. Wiem, że bywa i tak, że mama może
          nie wyobrażać sobie, że da rade odstawić i decyduje, że wyjedzie i zniknie
          dziecku na kilka dni. No cóż, nie mogę się oburzać, to kobieta wie, co da rade
          zrobić, a czego nie. Faktem jest jednak, że jeśli zapyta mnie o owo wyjeżdżanie,
          będę starała się jej powiedzieć, żeby się odważyła zostać z dzieckiem, że jej
          się uda.
          Pisałam tez, że jeśli chcemy, aby rozstanie z piersią przebiegało bez płaczu,
          trzeba raczej poczekać na decyzję dziecięcia o końcu karmienia, choć nie zawsze
          tylko wtedy pożegnanie jest bez płaczu. Nawet tu na forum przynajmniej parę Pań
          pisało o tym, ze stopniowo rezygnowały a kolejnych karmień i nawet przy
          rezygnacji z ostatniego dziecię nie uroniło łzy.
          Jak by nie patrzeć, zdecydowanie nie uważam, że musimy zrobić wszystko, byle
          tylko dzieci nie płakały. Płacz uznaję za normalny sposób wyrażania emocji, tak
          samo jak śmiech, wiec skoro jestem z dzieckiem, gdy ono się śmieje, cieszy i
          pozwalam mu na to, to tak samo jestem przy nim również wtedy, gdy płacze i
          cierpi. Mam nadzieję, że swoją obecnością pomagam mu się przejść przez ową
          trudną, wywołującą łzy sytuację. Tak widzę swoją rolę jako rodzica. Niewątpliwie
          uczucie straty towarzyszy życiu człowieka od samego początku: już narodziny są
          pierwszą stratą, jakiej doświadcza człowiek. Zresztą, bez przeżywania strat
          chyba nie jesteśmy w stanie dojrzeć. Tak myślę, takie jest moje doświadczenie i
          tym właśnie dziele się z innymi na tym forum. Z drugiej strony wcale nie uważam,
          że tylko ja mam rację. Dlatego staram się jak umiem, pozostawiając innym miejsce
          na dzielenie się swoimi doświadczeniami. Nie raz potem z nich korzystałam i
          korzystam. Właśnie z tego powodu parokrotnie już pisałam tu na forum, że wolę
          być osobą, która stara się wspierać rodziców w ich decyzjach, a nie ”nieomylnym
          ekspertem". Ekspertami od dzieci są ich rodzice, tak jak Pani - znając sytuację
          swoją i dziecka zdecydowała co będzie dla Was najlepsze.
          pozdrawiam serdecznie :)
          monika staszewska
          • anaj75 Re: do jola_ep 05.09.08, 17:38
            Generalnie rozumiem Pani stanowisko.
            Ale wydaje mi się, że aby rodzic podjął właściwą, świadomą decyzję
            powinien usłyszeć wszystkie za i przeciw. Mnie osobiście wydaje się
            niedopuszczalne stanie murem za matką a ignorancja wobec potrzeb
            dziecka i zresztą vice versa też (tyle, że to matka ma władzę, więc
            jest z góry na lepszej pozycji). Trzeba znaleźć wyjście akceptowalne
            dla wszystkich. Przecież, gdy przyjdzie rodzic i powie, że karmi
            dziecko np. wyłącznie mlecznymi kanapkami, to nie przytaknie mu się,
            że on wie najlepiej, co jest dla jego dziecka najlepsze. Raczej
            można wskazać mu inne sposoby żywienia dziecka i wspomnieć o
            konsekwencjach takiego postępowania.
            Natomiast płacz matki, bo dziecko zrezygnowało ze ssania nijak się
            ma do płaczu dziecka - to są dwie zupełnie różne sytuacje.
            Zawsze podobało mi się, w jaki sposób Pani proponuje odstawiać i być
            przy dziecku. Jednak w tym wszystkim nie chodzi o to, by dziecko za
            wszelką cenę nie płakało ale by nie płakało niepotrzebnie. Według
            mnie, co innego, gdy matka odstawia dziecko, by ratować swoje
            zdrowie i życie, czy z innej istotnej przyczyny a co innego, gdy
            czyni to, bo są takie jej założenia i oczekuje, że dziecko będzie
            rozwijało się książkowo.
            Gdyby do mnie przyszła matka dziecka kompletnie niedojrzałego do
            nauki szkolnej i próbowała je z założenia wysłać wcześniej do
            szkoły, nie zważając na jego sytuację, nie otrzymałaby oczekiwanego
            wsparcia. Decyzji bym za nią nie podjęła ale wskazałabym na
            niekorzystny wpływ na dziecko.
            Zresztą, jesli dziecko płacze, bo zdechła mu rybka, to je tulimy ale
            specjalnie tej rybki nie zabijamy, by się nauczyło radzić ze stratą:(
            Dlatego, w takiej jak opisana w wątku sytuacji, będę radzić Autorce
            zastanowienie się nad motywami odstawiania, uporządkowanie własnych
            emocji i przyjrzenie się postrzeganiu dziecka, ewentualnie
            określeniu rodzaju ustępstw, jakie w dalszej laktacji może
            ewentualnie poczynić.
            • monika_staszewska do anaj75 08.09.08, 17:54
              Hmmm, rzecz w tym cała, że ja uznałam, że mama podjęła decyzję, ma tylko
              wątpliwości czy dziecię potrafi pić inaczej niż z piersi, i czy to w ogóle jest
              realne żeby odstawienie się powiodło. Być może niesłusznie uznałam, ale tak
              właśnie uznałam. I w takiej sytuacji uważałam, że powinnam mamie powiedzieć, że
              dziecko da się radę odstawić od piersi i że ono niewątpliwie umie pić inaczej. W
              istocie nie uznałam, że będę przekonywać do kontynuowania karmienia, ani do
              natychmiastowego zakończenia zresztą też.
              Myślę, że być może kwestia, w której się różnimy, jest taka, że uważam, że jeśli
              mama chce nie karmić piersią, bez względu na wiek powinnam uszanować jej
              decyzję. Oczywiście jeśli widzę przestrzeń do dyskusji, przedstawienia
              argumentów za i przeciw, chętnie to robię. Ale bywa i tak, że owej przestrzeni
              nie widzę i wtedy ograniczam się do technicznych wskazówek jak pożegnać
              karmienie. Pewnie czasami jest tak, że przestrzeń jest i jej nie zauważam, a
              czasami nie zauważam braku owej przestrzeni. Mam świadomość, że nie jestem
              nieomylna, więc chcę bardzo podziękować za to, że przy tym poście pojawiły się
              Pań wpisy pokazujące inne stanowisko. Bardzo za nie dziękuje.
              pozdrawiam serdecznie :)
              monika staszewska
              • anaj75 Re: do anaj75 08.09.08, 20:27
                Wiele razy czytałam Pani odpowiedzi i dane mi było poznać Pani
                wyczucie, dociekliwość i zrozumienie.
                W wypadku tego wątku zaskoczyło mnie po prostu, że Pani tak
                technicznie odpowiedziała, podczas, gdy ja odczytałam 'drugie dno'
                pytania:)
                W zasadzie też zgadzam się, że matka ma prawo kończyć karmienie w
                kazdym wieku, jeśli np. czuje awersję do karmienia ale uważam, że,
                jeśli nie bierze pod uwagę jakiejś szczególnej sytuacji zdrowotnej,
                czy psychicznej swojego dziecka, to nie jest najlepsza decyzja. Ale
                prawo ma. Nikogo, oczywiście, nie śmiałabym nachalnie nakłaniać do
                długiego, czy nieco dłuzszego - do lepszego momentu - karmienia, co
                najwyżej zachęcić do rozważenia tej opcji.
                Podobnie jak niewłaściwe (tu: z grubej rury) byłoby namawianie kogoś
                do oddania nerki dziecku, bo nie tylko zyski ale i koszty tego
                poniesie dawca.
                Cóż, bywa, ze wyjście optymalne różni sie od idealnego.
                Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
                • monika_staszewska Re: do anaj75 10.09.08, 20:39
                  Za to lubię to forum, bo tutaj każdy jest ekspertem, wyczulonym na drugiego
                  człowieka, tak jak Pani odczytała coś, czego ja w tym momencie nie potrafiłam
                  zauważyć.
                  bardzo serdecznie pozdrawiam :)
                  monika staszewska
          • jola_ep Re: do jola_ep 06.09.08, 11:26
            > Cóż mogę powiedzieć. Przykro mi, że Panią rozczarowałam.

            Przykro mi, że jest Pani przykro, bo nie takie uczucie chciałam wywołać :) Raczej odrobinę zastanowienia, przemyślenia - szczególnie w tym przypadku. Proszę mnie dobrze zrozumieć: moje uczucie rozczarowania pojawiło się właśnie dlatego, że bardzo cenię pani rady w sprawie karmienia. Jest Pani dla mnie autorytetem, a od nich wymaga się ... chyba właśnie doskonałości :) A przynajmniej mądrości w każdym aspekcie związanym z karmieniem piersią.

            > Może spróbuję wyjaśnić moje stanowisko.

            Podobnie jak Anaj75 częściowo rozumiem. Anaj75 napisała w zasadzie wszystko, co chciałam napisać :)

            Wyjaśnię może tylko, co mam na myśli pisząc "bez płaczu". To nie jest tak, że ja się go boję u moich dzieci. Wręcz przeciwnie.

            Ale dzieci płacząc komunikują nam swoje potrzeby. Chodzi mi więc o takie odstawienie, które jest w zgodzie z potrzebami dziecka.

            Proszę sobie wyobrazić, że matka pisze, że nie chce jej się podawać śniadania dla dziecka. Ono płacze, a ona po prostu nie ma siły wstać wcześnie, aby je nakarmić. Zdecydowała, że odzwyczai je od jedzenia rano. Dziecko może poczekać te dwie-trzy godziny. Przecież od tej parogodzinnej głodówki nic tak naprawdę dziecku by się nie stało. Nic gorszego od tego, co przytrafiło się dziecku odstawianemu tak dramatycznie, jak jest to opisane w tym wątku.

            Jeśli moje dziecko płacze, bo jest głodne - to je nakarmię, o ile mogę. Jeśli płacze, bo tak bardzo mnie potrzebuje - staram się być przy nim, przytulić je. Jeśli płacze, gdy próbuję je odstawić - to znaczy, że sygnalizuje swoją głęboką potrzebę - i ja chcę ją zaspokoić. Ale do takiego podejścia potrzeba odrobiny wiedzy o długim karmieniu. Przecież pani wie, ile mitów krąży wokół tego. O tym, że po roku to już woda w piersiach (pediatrzy nawet tak mówią!). O tym, że im później, tym trudniej. Albo ten o uzależnieniu i uwiązaniu dziecka od matki i w konsekwencji niesamodzielności dziecka. I ten, że matka wie lepiej, tylko ona decyduje, a odstawienie w naturalny sposób wiąże się z protestem dzieci. Rozprawiliśmy się z mitami obrosłymi wokół karmienia piersią malutkich niemowląt. Może i z tymi by się to udało?

            Moim zdaniem dziecko autorki tego wątku ma tak zaburzone poczucie bezpieczeństwa, że odstawianie od karmień nocnych w tym momencie byłoby niezmiernie trudne do przeprowadzenia, a już na pewno odbyło by się to kosztem dziecka. Pisząc to opieram się na moim doświadczeniu z takim właśnie domagającym się gwałtowie piersi dzieckiem, wrażliwym, przyklejonym do mnie.

            > Pisałam tez, że jeśli chcemy, aby rozstanie z piersią przebiegało bez płaczu,
            > trzeba raczej poczekać na decyzję dziecięcia o końcu karmienia, choć nie zawsze
            > tylko wtedy pożegnanie jest bez płaczu.

            Trzeba poczekać, aż dziecko dorośnie. Wyczuć moment. Odstawianie musi być stopniowe. W starszych dzieciaczków (po ukończeniu roku) fajnie działa takie podejście:gdy dziecko domaga się piersi, my proponujemy mu najpierw: czułości, picie, jedzenie. Ale jak chce pierś, to niech będzie. Ku mojemu zaskoczeniu przy takim moim spokojnym podejściu, gdy mimo wszystko akceptuję decyzję dziecka o tym, że chce ssać, ono z czasem wybiera te inne rozwiązania. Zamiast karmienia przed snem - czytanie bajek. Zamiast mleka z piersi - kiełbaska (serio, mój synek porzucił mnie dla kiełbaski :) ).
            Naprawdę można inaczej - tylko trzeba trochę wiedzy o tym, jak cenne jest dla dziecka długie karmienie, o tym, że ma zupełnie inną specyfikę, o tym wreszcie, że wystarczy cierpliwie poczekać - a zmiast dramatu rozstania będzie tylko leciutkie popchnięcie palcem dziecka w stronę jego większej samodzielności :)

            Pozdrawiam
            Jola
            • monika_staszewska do jola_ep re: 08.09.08, 17:55
              A ja myślę, że nie ma nic złego w tym, że mi przykro :) tak czasami po prostu
              jest, ze raz jest nam wesoło a innym razem, szczególnie kiedy zawiedziemy czyjeś
              zaufanie jest nam przykro. Rozumiem, że chciała Pani zwrócić moja uwagę, że są
              inne punkty widzenia, że może powinnam szerzej spojrzeć na sprawę. Bardzo za to
              dziękuję.
              W istocie, w odpowiedzi skupiłam się na tym, że autorka pytania miała
              wątpliwości czy dziecko umie pić z czegoś innego niż pierś. I, że ma szczerze
              dosyć intensywnego nocnego budzenia na ssanie. Rzeczywiście nie miałam koncepcji
              żeby namawiać na utrzymanie sytuacji w obecnym wymiarze, zajęłam się wyłącznie
              odpowiadaniem na pytanie. Być może nie była to najrozsądniejsza koncepcja, ale
              taką właśnie miałam, po przeczytaniu postu. Szczęśliwie pojawiły się tez inne
              głosy, dzięki którym autorka pytania miała możliwość wybrania najbardziej jej
              odpowiadającego rozwiązania. I za te inne spojrzenia dziękuję.
              i pozdrawiam serdecznie :)
              monika staszewska
      • agaguru Re: Dramat rozstania z cycem..... 10.09.08, 00:11
        Witam. A jak pozegnac karmienia nocne??? Moja 12miesieczna coreczka
        pije o godzinie 20, 23, 2 rano i 6...tak samo od urodzenia. Mimo, ze
        w dzien potrafi napic sie ze swojego kubeczka wody w nocy pozostaje
        mi wybor-wyk, albo podanie cyca...dodam,ze w dzien nie jest glodzona-
        je normalnie+po kazduym posilku biegiem do piersi (chyba, ze mnie
        nie ma w domu, wtedy potrafi odczekac i odrobic ssanie jak tylko
        wroce).
        • monika_staszewska Re: Dramat rozstania z cycem..... 10.09.08, 20:39
          Karmienie nocne można pożegnać na dwa sposoby: albo zabierać po jednym (kolejne)
          albo zabrać wszystkie naraz. Czas i tempo zabierania kolejnych karmień to zawsze
          sprawa danej pary (Mamy i Dziecka) i nie można tego z góry założyć.
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
    • mama08 Re: Dramat rozstania z cycem..... 02.09.08, 08:01
      Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś:

      "Chcieliśmy odstawić małego już 2krotnie."

      "przez 3 dni nasz syn nic nie zjadł, nic nie wypił, NIC, zupełnie NIC. Ani łyżeczki
      wody. (...)na trzeci dzien dziecko juz nie siusiało, zrobił
      sie żar podad 30 stopni na dworze. Bałam się, że wyladujemy w
      szpitalu. nie siusiał juz bo i czym. drugiego dnia siusie były juz
      ciemno pomarańczowe wiec pewnie byl juz odwodniony."

      " tak strasznie domaga sie cyca "

      "chce by moje dziecko wkraczalo w doroslosc a wiecznie stoimy w
      miejscu."


      ?!?!?!
      To jest mały niemowlak. Będziesz miała nastolatka to będzie wkraczał w
      dorosłość. Z tym niekarmieniem i odwodnieniem to mam nadzieję,że
      podkoloryzowałaś, bo po prostu nie wierzę,że normalna osoba jest w stanie zrobić
      coś takiego. Szok.
      I nie dziw się,że teraz młody nie chce zostawić piersi chociaż na chwilę,skoro
      fundowałaś mu takie emocjonalne huśtawki. "Chcieliśmy odstawić"- a zastanowiłaś
      się, czego chce/potrzebuje Twoje Dziecko?
      • anaj75 Re: Dramat rozstania z cycem..... 02.09.08, 09:10
        Pomóc dziecku wkraczać w dorosłość, to towarzyszyć mu i proponować
        nowe rzeczy wtedy, gdy wykazuje na nie gotowość.
        Sposób w jaki popędzasz swoje dziecko w rozwoju, podcina mu zaufanie
        wobec Ciebie i świata a także buduje podwaliny pod brak wiary w to,
        że ono samo umie odczytać swoje potrzeby i pójść krok do przodu.
        Grozi to regresją lub zatrzymaniem się w rozwoju.
        Nie dziwię się, że maluch odreagowuje swoje stresy, zawieszając się
        na Tobie. On nie jest Ciebie pewien i stara się zatrzymać Cię na
        wszystkie znane mu sposoby.
        Moim zdaniem kończenie karmienia to nie tylko decyzja matki, czy
        rodziców. Ten etap powinien kończyć się w zgodzie z dzieckiem a
        przynajmniej wtedy, gdy dziecko ma juz wypracowane różnorodne
        sposoby radzenia sobie ze stresem.
        Wiem, że pewnie intencje masz dobre, ale z mojej strony, radziłabym
        Ci bardziej słuchać swojego dziecka i mu zaufać.

        • hewja Re: Dramat rozstania z cycem..... 02.09.08, 21:11
          Dziewczyny nie przesadzajcie!!!
          Z jakiś powodów aaguska zdecydowała się odstawić małego od piersi i to nalezy
          uszanować. To nie dziecko decyduje o panujących zasadach ale rodzice. Jeżeli
          matka chce zakończyć karmienie to znaczy że przyszedł na to już odpowiedni
          moment i tyle.
          Aaguska -rzeczywiście te próby odstawienia były dramatyczne- niezły charakterek
          z tego twojego synka.
          Nam psycholog na szkole rodzenia radziła, żeby w takich sytuacjach np mama
          wyjechała na kilka dni. Dzieciątko nie widząc mamy i nie czując jej zapachu
          podobno szybciej zapomina.
          A tymczasem może spróbuj małego dużo przytulać i bawić się-tak żeby miał cię dla
          siebie i nie wymuszał cięglego karmienia.
          Życzę powodzenia
          • a.g.g.a Re: Dramat rozstania z cycem..... 03.09.08, 00:00
            Podobnie jak hewja uważam,że to przesada krytykować i wręcz potępiać
            matkę za jej zachowanie i determinację.Kocha przecież swoje
            dziecko,a malucha rzeczywiście ma charakternego i równie
            zeterminowanego jak ona:-)Uważam,że to przede wszystkim matka
            decyduje o odstawieniu od piersi a nie dziecko.Moja koleżanka miała
            podobne przejścia ze swoją córką.Mała nie jadła nic przez 4
            dni,wylądowali na pogotowiu.Koleżanka wróciła do karmienia,karmiła
            przez następny miesiąc.Następnie wyjechała na kilka dni zostawiając
            córkę pod opieką chrzestnej.I tym razem obyło się bez żadnych
            sensacji:-)Mała ma dziś 4 lata i nie wygląda jAkby miała jakąkolwiek
            traumę i nie sądzę,by za 20 lat musiała się poddać terapii z powodu
            drastycznego odstawienia o piersi ;-))Życzę powodzenia autorce
            wątku !
            • jola_ep Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 08:49
              > Kocha przecież swoje
              > dziecko

              Miłość powinna być przede wszystkim mądra.

              > a malucha rzeczywiście ma charakternego i równie
              > zeterminowanego jak ona:-)

              Rozumiem zachowanie dziecka. Ale jeszcze nie rozumiem matki. Może chodzi np. o wskazania medyczne (np. konieczność jej leczenia przy którym karmienie jest zabronione)?

              > Uważam,że to przede wszystkim matka
              > decyduje o odstawieniu od piersi a nie dziecko.

              Owszem, matka ma władzę. Może nie dać piersi. Jest dorosła, silna, samodzielna - w przeciwieństwie do dziecka.

              A czasem po prostu nikt jej nie powiedział, że powinna zaufać swojemu dziecku. Tego, jak cenne jest to długie karmienie dla jej dziecka. Może nawet dla niej samej? Tego, że długie karmienie nie oznacza przywiązywania dziecka i ograniczania jego samodzielności. Wręcz przeciwnie. Że dorastając, dziecko staje się w natrualny sposób gotowe do rozstania z piersią.

              >Moja koleżanka miała
              > podobne przejścia ze swoją córką.Mała nie jadła nic przez 4
              > dni,wylądowali na pogotowiu.

              KOSZMAR. Serio. Współczuję im obojgu. Ja mam cudowne wspomnienia o tym, jak moje dzieci dorosły do rozstania z piersią. Czasem to wspominamy i śmiejemy się (starsza pamięta, jak "odstawiałam" młodszego). Czuję dumę z moich maluchów i z siebie, że potrafiłam im zaufać. Nauczyło mnie to, że dając bliskość, nic im nie odbieram. Kiedy moje dzieciaki dorastają widzę, jak ważne jest PODĄŻANIE za dzieciem. Każda dobra matka powinna się tego nauczyć.

              Twoja koleżanka nie ma tak fajnych wspomnień. A o swoich wyrzutach sumienia na pewno Ci nie opowie.

              Pozdrawiam
              Jola
        • anaj75 Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 16:41
          Dodać jeszcze chcę, że w takich sytuacjach, gdy matka niemal od
          początku próbuje się wyplątać z karmienia piersią, lepszą wydaje mi
          się możliwość karmienia przez butelkę z założenia, choćby pokarmem
          odciągniętym.
          Takie próby wycofania się, ciagłe szarpanie się, mogą świadczyc o
          jakiejś barierze psychicznej w karmieniu piersią. Owszem, można to
          próbować 'przepracować' ale jeśli nie wchodzi w rachubę takie
          rozwiązanie, to po prostu założyć sobie, że od początku dziecko
          będzie piło z butelki.
          Znam sporo mam kończących karmienie około roczku. Zwykle jednak
          nastawione były na wykorzystanie braku zainteresowania piersią, a
          gdyby dziecko znacząco buntowało się przeciw temu rozwiązaniu,
          gotowe były pokarmić 'jeszcze trochę' do lepszych czasów.
          Konsekwencja wobec dziecka powinna się, moim zdaniem, przeplatać z
          elastycznością, dopasowaniem do sytuacji.
          Czasem warto zmienić swoje plany. W sytuacji niezmiernie trudnej,
          gdy np. rodzi się chore dziecko, wymagające szczególnego
          postępowania, rodzice mogą podjąć decyzję np. o urlopie
          wychowawczym, mimo, ze początkowo planowali szybki powrót do pracy.
          Podobnie może być z karmieniem piersią, mozna zmienić plan, bo
          dziecko domaga się karmienia z jakiegos istotnego dla siebie powodu,
          jak np. wolniejsze dojrzewanie układu
          pokarmowego/immunologicznego/umysłowego.
    • fizula Re: Dramat rozstania z cycem..... 03.09.08, 01:17
      Na pewno rozumiem Twoją potrzebę odpoczynku, odłączenia się od
      dziecka i wielkie zmęczenie, bo... mam trójkę dzieci i najstarsze
      dziecko też niefortunnie odstawiałam od piersi. Właśnie ta
      konsekwencja okazała się złą radą. Ale nauczyło mnie to podstawowej
      rzeczy:
      *nie można lekceważyć tego, co mówi, pokazuje własne dziecko!!!
      Zwłaszcza jeśli pokazuje to całym sobą! Zwłaszcza, że sygnalizuje to
      długi czas. Nie pozostanie to bez konsekwencji.
      Kolejnemu dziecku postanowiłam zaufać i karmić tak długo, jak tego
      będzie potrzebować i maluch w swoim czasie samodzielnie zrezygnował
      ze ssania BEZ NAJMNIEJSZEGO PŁACZU, z uśmiechem na ustach. Drugi rok
      życia jest trudny bez wątpienia, bo dziecko jeszcze potrzebuje dużo
      mleka, ale warto. Warto, bo maluch jest bardzo radosny, zgodny
      (karmiąc piersią "takie duże dzieci" zapomniałam co to jest bunt
      dwulatka czy 18-miesięczniaka). Warto, bo dziecko ma jeszcze ode
      mnie osłonę przed licznymi chorobami, na które teraz jest z
      niektórych powodów bardziej narażone (wszystko wemie do rączki,
      poliże, powącha, dotknie).

      > teraz z kolei w nocy wstaje po 12 razy... tak strasznie domaga sie
      > cyca ze nie mam co poczac.ale jestemjuz bardzo zmeczona...
      > teraz z kolei w nocy wstaje po 12 razy... tak strasznie domaga sie
      > cyca ze nie mam co poczac.ale jestemjuz bardzo zmeczona...

      Spostrzegam to jako konsekwencję Twojego
      wcześniejszego "eksperymentowania" na dziecku. Maluszek po prostu
      obecnie bardzo się boi, że znów jego źródło pożywienia i
      bezpieczeństwo zostanie mu zabrane, więc go pilnuje, domaga się,
      nadrabia zaległości. Żeby się wyspać w takiej sytuacji trzeba
      pozwolić dziecku spać ze sobą, karmić je przez sen (tzn. jak
      najmniej zamieszania przy tym robić: nie rozbudzać siebie ani
      dziecka). Dziecko woli czuć kręcącą się obok niego mamę,
      poprawiającą swą pozycję, by było jej wygodnie, jej ruch, obecność
      niż zimne szczeble łóżeczka, które nie nakarmią ani przytulą. Jeśli
      aż tak jesteś zmęczona, to daj sobie prawo do odpoczynku: spanie w
      dzień nie zawadzi, wyjście na godzinę-dwie w dzień bez malucha też
      mu nie zaszkodzi, jeśli zostanie z zaufaną osobą.

      > pol roku temu wierzylam ze nauczy sie picia z czego kolwiek teraz
      > wiem ze to juz nie nastapi...
      > co poczac.....???

      Nastąpi, ale może warto dać dziecku wytchnąć, dać się nacieszyć tym
      ssaniem piersi, poczuciem bezpieczeństwa po tych dwóch
      traumatycznych wydarzeniach (odstawianiu). W takiej sytuacji
      przynajmniej na tydzień, dwa zaniechałabym prób z pojeniem
      kubeczkiem itp., tak żeby dziecko mogło się uspokoić, choć trochę
      zapomnieć. Ono jest naprawdę bardzo niespokojne (przecież groziły mu
      ciężkie zaburzenia z powodu odwodnienia). Przez ten czas pozostań
      przy karmieniu piersią według jego potrzeby (a nawet częściej można
      proponować w dzień, żeby zapewnić malucha, że już się nie musi tak
      strasznie bać!) plus karmienie łyżeczką -proponowanie, nie zmuszanie
      (jak nie- to nie). Dopóki nie odmawiasz synkowi karmienia piersią,
      dopóty nie da sobie zrobić krzywdy i nie zagłodzi się. Zapraszam Cię
      na nasze forum mam długodystansowych karmicielek. Właśnie z niego
      znam dzieci, które nawet 18 miesięcy wyłącznie ssały pierś, co nie
      przeszkodziło im w tym, by rozwijać się dobrze. Nawet dwulatek
      chory, osłabiony, zaniepokojony może domagać się bardzo często
      (niekiedy wyłącznie) piersi. I czasem trudno uwierzyć, że te 18-
      miesięczniaki, 2-latki uwieszone w dzień i w nocy u piersi potrafią
      same zrezygnować ze ssania lub z niewielką pomocą, zachętą po kilku,
      kilkunastu miesiącach. Bez bólu serca matki i płaczu.
      Aaguska9, nie dziwię Ci się bardzo, jesteś widocznie utrudzoną,
      zdezorientowaną mamą. Bardzo za to dziwię się pani Monice, że
      doradza nowe eksperymenty z dzieckiem, które potrafi wybrać
      odwodnienie (i jego konsekwencje?) niż rezygnację z bliskości i ze
      ssania piersi. Co najmniej dziwne jest dla mnie doradzanie
      rezygnacji z nocnych karmień:
      *grozi to zmniejszeniem laktacji, gdyż w nocy jest wyższy poziom
      prolaktyny, tak że maluch może zacząć spadać z wagi (z uwagi na to,
      że nie chce jeść innych pokarmów);
      *dla dzieci zazwyczaj te okołospaniowe, nocne karmienia są
      ważniejsze, więc zachęca pani do tego, by w dalszym ciągu narażać
      dziecko na rozpaczanie; maluch w tym wieku łatwiej zrozumie
      świadomie niemożlność ssania w dzień, ale gdy jest zmęczony i śpiący
      to wraca do starych, nieświadomych, ale za to sprawdzonych sposobów
      działania;

      > chce by moje dziecko wkraczalo w doroslosc a wiecznie stoimy w
      > miejscu.

      Masz naprawdę jeszcze bardzo małe dziecko. Zmuszaniem, by zrobiło
      krok w przód powodujesz, że ono ucieka 3 kroczki w tył. Spokojem i
      cierpliwością uzyskasz więcej, czego Ci życzę :o)
      • jola_ep Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 09:08
        Fizula - napisałaś bardzo mądry post :) Podpisuję się obiema rękami pod Twoimi radami. Musisz, po prostu musisz napisać książkę :)))

        > Masz naprawdę jeszcze bardzo małe dziecko. Zmuszaniem, by zrobiło
        > krok w przód powodujesz, że ono ucieka 3 kroczki w tył. Spokojem i
        > cierpliwością uzyskasz więcej, czego Ci życzę :o)

        Ja to przetrenowałam na własnej skórze (i moich dzieci). Nie tylko przy karmieniu piersią. Trafiło mi się pierwsze dziecko niesamowicie wrażliwe, przyklejone do mnie ponad normę, a jednocześnie potrafiące domagać się swojego. Przeżywałam okresy, gdy chciałam ją usamodzielnić, ale przekonałam się, że tak jak piszesz: ona wtedy ucieka trzy kroki w tył. Jeszcze mocniej mnie pilnuje, jeszcze mocniej domaga się mojej bliskości. Spokój i cierpliwość - to naprawdę pomaga. Warto :) Bałam się, że wychowam niesamodzielnego wrażliwca, ale spróbowałam zaufać jej potrzebom.

        I otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia, gdy w szkole okazało się, że jest śmiała i przebojowa. Dając siebie dziecku ładuję jej emocjonalne akumulatorki, a ono wtedy ma siłę i odwagę na podbój świata.

        Pozdrawiam
        Jola
        • fizula Re: Jola_ep 05.09.08, 12:11
          Musisz, po prostu musisz napisać książkę :)))
          >
          Już napisałam (a może dopiero, bo w wakacje wolno mi idzie) 60
          stron, z tymże o ile z pisaniem nie mam problemów, o tyle ze stroną
          wydawniczą nie wiem czy sobie poradzę. Ale co tam, nie martwię się i
          piszę dalej :o)
          Bywajcie zdrowi!
    • fizula Re: Dramat rozstania z cycem..... 04.09.08, 23:47
      No i warto się zastanowić: Dlaczego dla mojego dziecka tak ważne
      jest karmienie piersią, że aż gotowe było narazić się na odwodnienie
      (i wiesz na jaki ciąg dalszy?)? Dlaczego uważasz, że dziecko powinno
      lubić imitację piersi (butelkę) i jej używać, skoro ma oryginał
      (który pod wieeeeeloma względami jest lepszy)?
    • kropkaa Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 00:54
      Przeczytaj sobie swój wątek tak, jakkbyś czytała wypowiedź obcej
      osoby. I zastanów się...
      - Po co trenować dziecku będącemu na piersi picie z butelki od 3
      miesiąca?
      - Skąd Ty masz siłę i cierpliwość, godną pozazdroszczenia, by przez
      8 miesięcy katować dziecko tą butlą? Czy widziałaś kiedyś dziecko
      nieumiejące pić? Bo ja nie. Na wszystko przychodzi czas i gdy ten
      czas przyjdzie, nauka zajmuje jeden czy kilka dni, a nie 3/4 roku.
      - Dlaczego nie masz tej siły i cierpliwości w innych, kluczowych
      kwestiach, jaką jest karmienie piersią?
      - Jak można głodzić i niepoić NIEMOWLAKA przez 3 dni? Czy to jest
      humanitarne? Czy to nie jest znęcanie się nad dzieckiem?
      >żar podad 30 stopni na dworze
      W takich okolicznościach to jest po prostu okrucieństwo.
      Spróbuj sama sobie zaaplikować 3 dni bez jedzenia i picia.
      - Gdzie jest ojciec tego dziecka? Jak mógł patrzeć na cierpienie
      synka i NIC nie zrobić?
      - > chce by moje dziecko wkraczalo w doroslosc a wiecznie stoimy w
      miejscu.
      Dziewczyno! Ty mówisz o maturzyście czy niemowlęciu?

      Dla Twojego dziecka to jest dramat. A dla innych mam niech ten post
      będzie przestrogą jak NIE należy postępować z dzieckiem.
      A Ty się ciesz, że dziecko przeżyło i jest zdrowe, bo skutki
      odwodnienia w takim upale mogły być dla synka tragiczne.
      • agmani Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 12:31
        Podpisze sie tylko pod Toba. Staralam sie kilka razy napisac cos, ale nie
        wyslalam, bo bylo ostrzejsze w tonie.
        • aldonakatarzyna Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 13:01
          no ja tez sie wczuwam w sytuacje tego malutkiego dziecka... jak mozna tak lamac
          niemowlakowi ducha?? 3 dni bez jedzenia i picia dla roczniaka, no szok..
          Dlaczego ludzie sa tacy okrutni?
          Ja bym wymiekla po ok 6 godzinach gdyby moje niemowle nie jadlo i nie pilo.. 3
          dni...
          • lailala Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 13:10
            rozumiem i autorke watku jak i przeciwniczki " szkolenia"
            dziecka. Tylko nasuwa mi sie jedno pytanie: czy którakolwiek z mam
            bedacych za nieodmawianiem dziecku tego co najbardziej jest mu
            potrzebne czyli piersi musiała wrocic do pracy? Nie musicie sie
            utrzymywać?Nie da sie pracowac i nie zrezygnowac z czesci karmien.
            • agmani Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 13:44
              Przeczytaj prosze ze zrozumieniem poczatkowy post. Nie chodzi w nim o rezygnacje
              z czesci ssania pod nieobecnosc mamy, tylko dziecko radykalnie odstawiane, 3 dni
              meczarni i odwodnienia podczas upalow. Nader rzadko zdarza sie, aby matka
              rocznego dziecka pracowala w systemie 72-godzinnych dyzurow, zreszta z tresci
              wynika raczej, ze w tym czasie byla przy dziecku.
              • alexkieszek Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 15:15
                podpiszę się pod Fizulą bo nie ma co nikogo atakować... każdy z nas jest tylko
                człowiekiem i popełnia błędy...

                napiszę i zadam tylko jedno pytanie: czy postawiłaś się w skórze dziecka? Czy
                chciałabyś, żeby ktoś na siłę odebrał Ci to co kochasz? Wczuj się w dziecko,
                przyjrzyj mu się i posłuchaj... i śpij w dzień :D
            • jakw Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 22:17
              Ja przy obu córkach wróciłam do pracy jak miały 8,5-9 miesięcy. W
              sumie "zaliczyłam" 5 lat karmienia. Nie wciskałam butelki wogóle -
              jak mnie nie było wsuwały łyżeczką kaszkę, zupki czy jakieś owoce.
    • budzik11 Re: Dramat rozstania z cycem..... 05.09.08, 14:42
      To jest znęcanie się, narażenie na utratę zdrowia lub życia, a to juz jest
      karalne. Nie dać niemowlęciu jeść i pić przez 3 dni... Sądzisz, że syn ogłosił
      świadomie strajk głodowy? Nie, to ty go chciałaś złamać. To ty się uparłaś, że
      postawisz na swoim. "A właśnie że nie będziesz jadł z piersi" "Udowodnię ci, kto
      tu rządzi i decyduje". On czekał, aż go nakarmisz, a ty odmawiałaś. Nie dziwię
      się, że teraz wisi na cycku, po takiej traumie głodowej mogło skończyć się gorzej.
      • akaef Jednak trol chyba... 05.09.08, 15:12
        Obserwuję ten post od kilku dni (nie pisałam, bo pewnie moją
        wypowiedź Kaeira musiałaby i tak usunąć jako niezgodną z netykietą
        :-] ) i powoli dochodzę do wniosku, że to chyba jednak trol był...

        Ale jeśli nawet trol, to wbrew pozorom pożyteczny, bo może dzięki
        temu wątkowi jakaś inna zwolenniczka tresowania niemowląt zastanowi
        się, zanim popełni wobec własnego dziecka czyn równie okrutny i
        niehumanitarny, co tortura opisana w poście założycielskim.
        • anaj75 Re: Jednak trol chyba... 08.09.08, 20:30
          No, własnie trol, nie trol ale temat odstawiania od piersi dzieci,
          jeszcze na to niegotowych i mocno się jej trzymających, 'na siłę'
          jest zdecydowanie poruszający;)
    • aaguska9 Re: Dramat rozstania z cycem..... 08.09.08, 22:20
      jednym słowem tylko: niestabila emocjonalnie psychpatka,
      treserka... wredna zła matka która katuje swoje dziecko.

      • lubie.garfielda Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 00:02
        Przywyknij. Na forum o trollowanie może posądzony być każdy kto się zwierza z problemów ;P
      • asia889 Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 08:01
        Nie dziwię się, że wiele powyższych wypowiedzi zabolało. W końcu to o Twoje
        dziecko chodzi. Nie dołuj się jeszcze bardziej bo to nic nie da. Teraz nie
        pozostaje Ci nic innego jak wziąć się w garść i wypić to naważone piwo. Dzieci
        są różne, do różnych rzeczy dorastają w różnym tempie, ale dorastają i tego
        możesz być pewna. Życzę duuuużo cierpliwości.
        • elka.net Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 08:35
          Dzis moj syn ma 12 lat a Ja wspominam te Nasze problemy cycowe z usmiechem na
          twarzy.
          Po wlasnych doswiadczeniach jestem bogatsza w wiedze i majac drugie dziecko (2,5
          roczku) nie popelniam tych samych bledow co kiedys.
          Bedac wciazy nastawilam sie na karmienie piersia i nic ani nikt nie byl w
          stanie mnie przekonac ze moze bys inaczej.
          Poczatki byly trudne bo mialam ciecie i pokarm pojawil sie stosunkowo
          pozno-kazdy namawial mnie na zakup butelki i mleka ale Ja odmawialam mowiac,ze
          potrafie wlasne dziecko wymarmic sama

          Pokarm sie pojawil a maluski synek cudownie sie zajadal.
          Przez pierwsze 44 miesiace nic innego w buzi nie mial jak matczyne mleczko.
          Pomyslalam,ze dobry moment na dopajanie,ze maly powinien poznawac inne, nowe
          smaki. I tu zaczely sie problemy,ktore trwaly przez kolejne 3 lata jak nie wiecej,
          Syn odmawial butelki ze smoczkiem wiec pomyslalam sobie,ze damy rade i bedziemy
          probowac pic z czegos innego. Metoda prob i bledow z tak malym dzieciatkiem
          skonczylo sie na podawaniu plynow lyzeczka od herbaty-malemu sie to spodobalo.
          Nigdy w nie chcial ani smoczka (zastepowal sobie go piersia) ani butelki....
          Bylo naprawde ciezko bo czasem noce nie przespane gdy maly sie przyssal i
          oderwac nie mogl. Kazdy placz czy bol byl kojony wlasnie przez piers.
          Po roku probowalam podawac inne mleko , budynie, kaszki, kakao-okazalo sie jak
          Ja to mowie,ze dziecko jest bez mleczne-nie chce innego mleka-i tak to pozostalo
          do dzis.

          Dziewczyny bylo ciezko -czasem tak bardzo,ze myslalam iz nie wytrzymam,ze nie
          dam rady-ale przeciez bylam Jego matka i skoro On czul sie bezpiecznie przy
          mojej piersi to dlaczego mialabym Jemu to bezpieczenstwo zabierac.
          Karmilam do 3 roku zycia i nie zaluje tych 3 lat.
          To byl Nasz czas- wiez jaka sie miedzy Nami wytworzyla byla nie do przerwania i
          nikt nie mogl tej bliskosci Nam zabrac czy tez zastapic.

          Synek sam powoli rezygnowal z piersi i nigdy nie probowalam tego zrobic na sile.
          Prawde mowiac pamietam ten dzien kiedy odmowil -poczulam sie dziwnie, taka nie
          potrzebna juz, odrzucona-smiesznie to brzmi ale chyba Ja najbardziej to
          przezylam niz On.

          Z drugim dzieckiem postapilam juz inaczej-nie wiem czy madrze,ale inaczej-pewnie
          wygodniej.
          W dzien dawalam Mu piers a w nocy butelke ze swoim mlekiem. Swietnie, plynnie po
          czasie przeslismy juz na sama butelke, obylo sie bez placzu, goraczki i nie
          przespanych nocy.

          Roznica miedzy moimi dziecmi jest taka,ze ten starszy to wielki niejadek,
          wybrzydza ze wszystkim-tak jak za malego. Ten mlodzszy wcina wszystko....
          • elka.net Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 08:36
            Mialo byc 4 miesiace a nie 44 hehhehe..przepraszam-nie zauwazylam wczesniej
            bledu..Pozdrawiam
          • anaj75 Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 09:33
            Roznica miedzy moimi dziecmi jest taka,ze ten starszy to wielki
            niejadek,
            > wybrzydza ze wszystkim-tak jak za malego. Ten mlodzszy wcina
            wszystko....

            Myślę, że przywiązanie do piersi u dzieci nie było przyczyną
            niejadkostwa/ jadkostwa ale jego objawem.
            Czasem niejadki sa nadwrażliwe na różne smaki i konsystencje
            pokarmów - jedzenie sprawia im przykrość - jest to związane z
            odbieraniem i przetwarzaniem bodźców, a super jadki z kolei moga
            mieć albo wrażliwość w normie, albo podwrażliwość - i uwielbiają
            eksperymenty ze smakami.
            W domu mam przedstawiciela jednego i drugiego gatunku:) Pierwszy
            nadwrażliwiec był cycoholikiem, drugi - podwrażliwiec jest
            eksperymentatorem i jadkiem:) A wszystko zaczęło się od rozwoju ich
            układu nerwowego;)
      • anaj75 Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 09:37
        W żadnym wypadku jakiekolwiek z tych określeń.
        Ja wierzę, że chcesz być konsekwentna wychowawczo i jesteś umęczona.
        Ale sposób wyjścia z sytuacji określiłabym jako niefortunny i nikomu
        nie przynoszący ulgi. Zdaję sobie sprawę, że i tyradycja
        wychowawcza, i niektóre poradniki tak radzą ale nie potrafię tych
        rozwiązań zaakceptować.
        Moim celem było wskazanie, że może być inne wyjście z impasu, choćby
        przez zrozumienie tego, co się dzieje i z dzieckim, i z Tobą.
        Pozdrawiam.
        • anaj75 powyższe, oczywiście do aaguska9 09.09.08, 09:39
      • agmani Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 17:13
        aaguska9 napisała:

        > jednym słowem tylko: niestabila emocjonalnie psychpatka,
        > treserka... wredna zła matka która katuje swoje dziecko.
        >

        Ostro, ale chyba trafnie.
    • kejzi-mejzi Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 14:41
      A ja nie mam zrozumienia dla autorki wątku. Wcale. Dla mnie to, co się stało to
      szok.
      • martusia_25 Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 15:47
        Ja rozumiem rozumiem i nie rozumiem. Rozumiem, bo sama kilka razy
        dałam się wkręcić w podobną sytuację (np. początkowe niedopajanie w
        upały, kiedy mój syn był noworodkiem, bo przecież wszyscy mówili, że
        nie wolno dopajać itp.). Nie rozumiem, bo to trwało zdecydowanie za
        długo. Nie wolno dopuszczać do sytuacji, kiedy dziecko nie je i
        przede wszystkim nie pije przez 3 dni. To zagraża życiu dziecka. Nie
        potępiam autorki wątku, bo jak człowiek się naczyta i nasłucha, że
        musi być konsekwenty, to potem stara się tak działać mimo wszelkich
        znaków, że powinien przestać. Ten przykład jeszcze raz pokazuje, że
        nie zawsze książkowa wiedza przystaje do prawdziwego życia i że
        trzeba kierować się również zdrowym rozsądkiem, sercem i znakami,
        które daje nam dziecko.
    • stiwenek Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 22:32
      karm go dalej , ty przezyjesz jakos a on będzie szczesliwy , ja
      karmie corke juz 17 mc tez non stop domaga sie cyca w dzien i w nocy
      mi nie przeszkadza . trzy dni patrzyłas jak dziecko nie je i nie
      pije , no podziwam Cię naprawdę.
    • jakw Re: Dramat rozstania z cycem..... 09.09.08, 22:59
      Ja bym się nie upierała na siłę na "dorosłość" - chciałaś zrobić
      krok do przodu, a w rezultacie jesteś kilka do tyłu.
      Ostatnia próba odstawienia to była totalna trauma dla młodego, więc
      na razie zaciśnij zęby i przecierp to wstawanie w nocy. Myślę, że
      jak stwierdzi, że mama jednak daje cyca to stopniowo powinien mniej
      się budzić. [Zaproponowałabym ci spanie razem z młodym, ale pewnie
      kłoci się to z "dorosłością" (młodego) i "stanowczością" (twoją)]
      Spróbuj spać w dzień razem z młodym. Wiem, wiem, trzeba sprzątnąć
      itp. Na razie to olej.
      Próbowałaś dać mu taką zwykłą butelkę mineralnej z dziubkiem bądź
      zwykły kubek, względnie rurka do tego? Butli może po prostu nie
      lubić, a z niekapków pije się dość ciężko.
      Jeśli chodzi o jedzenie - może to, co dajesz, po prostu mu nie
      smakuje? Próbuj dawać inne smaki, konsystencje itp. Albo rób takie
      obiady, żeby i młody mógł zjeść - "kradzione" z rodzcielskiego
      talerza smakuje najlepiej.
      A odstawianie (za czas jakiś) zacznij od stopniowej eliminacji
      piersi w dzień. Jak młody będzie wiedział, że na obiad jada się
      przede wszystkim kotlety, to i za piersią będzie mniej tęsknił.
      No i nie bądż aż tak stanowcza (synek ma chyba stanowczość po
      mamie) - bo się oboje wykończycie. Jak odstawisz młodego później niż
      na 1-sze urodziny jego dorastanie na tym nie ucierpi.
      Życzę zdrowia, mniej pobudek w nocy i owocnej nauki picia.
Pełna wersja