Drugie dziecko pierwsze karmienie

09.09.08, 08:39
Witam panią serdecznie. Za kilka dni zostanę mamą po raz drugi.Chciałabym
karmić piersią nastawienie mam pozytywne. Pierwszej córki 4lata nigdy nie
miałam przystawionej do piersi. Chociaż jestem dorosłą kobietą nie wiem jak
będę miała się zabrać do karmienia.Z córka
kazano odciągać mi pokarm była wcześniakiem przez cały dzień z obu piersi
udawało się odciągnąć 5 ml.Nie pomagały masowania, herbatki , zioła.Po
tygodniu przyszło zapalenie z tem 40 stopni ropniem walczyłam z nim następny
tydzień.PO 2 tygodniach regularnego odciągania pokarmu moje piersi były
puste.Wtedy jednak walczyłam z epilepsja i brałam mnóstwo leków czy to one
mogły mieć wpływ na laktacje, czy taka sytuacja może się powtórzyć.Co zrobić
by móc karmić piersią.
    • caro_lina78 Re: Drugie dziecko pierwsze karmienie 09.09.08, 09:53
      Mi położna w szpitalu powiedziała, że jak matka chce karmić to będzie karmić.
      Laktacja jest w głowie, każda mama na tym forum ci to powie.
      Najważniejsze to jak najczęstsze przystawianie do piersi, ważne żeby odbyło się
      jak najszybciej po porodzie. Nie zniechęcaj się początkowymi niepowodzeniami i
      nie dawaj spokoju położnym w szpitalu niech sprawdzają czy dobrze przystawiasz,
      niech pokażą ci różne pozycje karmienia.
      Ja bardzo chciałam karmić i udało się, tobie na pewno tez się uda.
      Co do leków przeciw padaczkowych jeśli nadal bierzesz to skonsultuj to ze swoim
      neurologiem pewnie można dobrać takie które nie przeszkadzają przy karmieniu
      piersią.
      Powodzenia i lekkiego rozwiązania.
      • anita_zu Re: Drugie dziecko pierwsze karmienie 09.09.08, 21:11
        caro_lina78 napisała:

        > Mi położna w szpitalu powiedziała, że jak matka chce karmić to
        będzie karmić.

        A ja Ci powiem cos wiecej- nawet jak matka nie chce karmic to moze
        karmic. ja cala ciaze mowilam ze karmic dziecka piersia nie bede- bo
        sa one monstrualnych rozmiarow, a ja drobna kobieta jestem, podczas
        ciazy zwiekszyly sie jeszcze i to znacznie, no i nie wyobrazalam
        sobie ze moga byc jeszcze wieksze- a wiedzialam ze karmienie piersia
        to spowoduje. Ale jak moj maly ujrzal juz swiatlo dzienne i jak mi
        go z nienacka po wstepnych ogledzinach lekarskich do piersi
        przylozyli, to tak ja zassal ze mi serce zmieklo i powiedzialam
        sobie- no dobra, ssij sobie chlopie, zobaczymy co z tego wyniknie.NO
        i tak ssal, ssal godzinami calymi a mi zaczelo to sie podobac. Jutro
        chlopak skonczy dwa miesiace i juz wazy 5900 na maminym melku.
        Oczywiscie biust mam do pasa, ale co tam... A wiec nawet jak matka
        sie psychicznie nie nastawia na karmienie (a wrecz przeciwnie) to
        moze sie udac- my nie mielismy zadnych problemow z tym zwiazanych.
        Powodzenia zycze.
    • budzik11 Re: Drugie dziecko pierwsze karmienie 09.09.08, 10:04
      edytkanytka napisała:

      Co zrobić
      > by móc karmić piersią.

      Nie zastanawiać się "co robić" tylko karmić po prostu. Przystawiać do piersi jak
      najczęściej, pozwolić dziecku "powisieć". Tak rozkręca się laktacja. Nie
      sugerować się tym, że nie tryska z piersi jak z fontanny, że dziecko płacze
      odstawione (znów przystawić). Po prostu karmić i być dobrej myśli :-)
      • madeleine74 Re: Drugie dziecko pierwsze karmienie 09.09.08, 17:33
        Bylam w takiej samej sytuacji jak Ty. Pierwsze dziecko nie umialo
        ssac, po miesiacu wiszenia na piersi prawie nic nie przybral, ja nie
        umialam znalezc pomocy w tej sytuacji i skonczylo sie na tym, ze
        odciagalam mleko i podawalam je z butelki. Przy drugim dziecku wiec
        sie tez obawialam, ze sie nie powiedzie. Tylko jakos tak wewnetrznie
        czulam, ze jak sie bede stresowac to sama spowoduje, ze sie znowu
        nie uda. I wyrobilam w sobie taka postawe, ze sie na pewno uda i nie
        ma nawet innej mozliwosci. Po porodzie przystawilam coreczke do
        piersi, ona sie pieknie przyssala i do tej pory (11m) karmimy sie
        prawie bezproblemowo. Przeszlismy faze 2,5-miesiecznego nieustannego
        wiszenia na piersi, pozniej troche szarpactwa przy piersi jak byla
        starsza, kilka skokow wzrostowych ale to wszystko mijalo, a ja bylam
        spokojna o karmienie, bo wiedzialam ze cos takiego moze byc. Zgadzam
        sie z poprzedniczka, ze karmienie jest przede wszystkim w glowie.
        Jedno co mi sie nie podobalo po urodzeniu drugiego dziecka to
        nastawienie poloznych. Nikt za bardzo nie chcial spojrzec czy mala
        sie dobrze przysysa, bo kazdy jak uslyszal, ze to drugie dziecko, to
        mowil ze na pewno juz umiem karmic. I na nic zdawaly sie
        wyjasnienia, ze pierwszego nie karmilam. Cale szczescie, ze
        karmienie samo z siebie obylo sie bez problemow. Tak wiec zycze Ci
        udanego karmienia, poprostu nastaw sie, ze bedziesz karmic i nie
        mysl na ten temat za wiele. A w razie czego domagaj sie pomocy, na
        szczescie sa teraz poradnie laktacyjne. Ale wierze, ze obejdziesz
        sie bez nich. Zycze powodzenia i lekkiego porodu
    • monika_staszewska Re: Drugie dziecko pierwsze karmienie 10.09.08, 20:36
      Właściwie mogłabym powiedzieć, że pozostaje mi Panią tylko pozdrowić, ale chyba
      dobrze będzie, jeśli dodam, że niepowodzenie w karmieniu Córki to wynik
      ogromnego stresu, w jakim Pani była wówczas (co nie dziwi, zważywszy na
      okoliczności), ale jeszcze bardziej to efekt braku odpowiedniej pomocy.
      Oczywiście dobrze jest konsultować z neurologiem podawane leki, ale nie ze
      względu na ilość mleka, ale ze względu na pogodzenie konieczności przyjmowania
      leków i chęci karmienia piersią. Jeśli będą wokół leków będą jakieś wątpliwości,
      proszę zadzwonić – mam parę namiarów na lekarzy prowadzących karmiące mamy chore
      na epilepsję. Jeśli chce mieć Pani poczucie wsparcia na wypadek wątpliwości czy
      problemów, warto już teraz w czasie ciąży rozejrzeć się za specem od laktacji w
      okolicy.
      pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)
      monika staszewska
Pełna wersja