Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:(

21.09.08, 08:38
Jestem 3 tyg po porodzie, w ciąży przytyłam 13 kg, zostało mi 4 kg, a po 3 tyg
mam już 5 na plusie. Karmię piersią i jem, jem, jem. Nie potrafię tego
opanować. Podjadam, ciągle coś wyciągam. Już wiem że nie kupie żadnych
ciasteczek ani bubelków, ale ciągle dorabiam sobie małe kanapeczki. W
pierwszej ciąży podczas karmienia przytyłam z 5 kg. Rozumiem że można nie
chudnąć, że coś tam zostanie, ale tyć??? Zjadam śniadanie, normalny obiad,
więc nie powinnam być głodna, więc skąd to podjadanie? Nuda? Zamknąć lodówkę
na klucz? Karmiące e-mamy - też tak macie?
    • kammik Re: Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:( 21.09.08, 08:48
      Pijesz jakieś herbatki laktacyjne? One czasem pobudzają apetyt.
      Podczas karmienia generalnie się chudnie i to dość szybko (u mnie
      normą był kilogram tygodniowo). Będę brutalna - nie tyjesz dlatego,
      że karmisz, tylko dlatego, ze się opychasz cały dzień. Nie wiem, co
      to sa "bubelki", ale "kanapeczki i ciasteczka" dostarczają ci
      zapewne drugie tyle twojego zapotrzebowania kalorycznego. Rada?
      Zjadać śniadanie, lekkie drugie, niskokaloryczny obiad, ewentualnie
      kolację. Nie podjadać, pić dużo wody i karmić, karmić i karmić.
    • mathiola Re: Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:( 21.09.08, 09:24
      z wilczym apetytem cię rozumiem, sama jadłam jak drwal, szczególnie
      przy bliźniakach. Ale ja chudłam, a nawet nędzniałam. Po prostu
      czułam, że dzieci wyżerają ze mnie wszystko, co zjem. To były piękne
      czasy, w życiu się tak bezkarnie nie obżerałam :) Poczekaj może, to
      dopiero 3 tygodnie :) Mi kształty wróciły do normy w okolicach 1,5
      miesiąca po.
    • mearulezz Re: Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:( 21.09.08, 10:55
      no niestety nie pociesze cie:(
      ja osobiscie po urodzeniu corek wygladalam ok- zawsze zostawalo mi jakies 5 kg
      do zwlenia, natomiast juz 2 miesiace pozniej przypominalam hipopotama.
      nie wiem dlaczego tak sie dzialo ale bardzo tylam po kazdej PO ciazy.
      • m.i.n.e.s Re: Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:( 21.09.08, 11:00
        Klemansiku
        tez Cie nie pociesze.
        Ja godzine po porodzie, blagalam meza, zeby mi kupil kilka batonow
        czekoladowych i czekolade.
        I pozniej wciagnelam wszystko w szpitalnej lazience. To bylo
        silniejsze ode mnie!!!
        Od kiedy zaczelam karmic musialam jesc slodkie, w kieszeniach mialam
        niezliczone ilosci batonow.
        Ty sie ciesz , ze jesz zdrowo. Ja nie moglam opanowac mojego
        slodyczowego glodu (w ciazy nie mialam zachcianek)
        • klemensik2 Re: Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:( 21.09.08, 11:11
          W ciązy jadłam bardzo zdrowo, zero słodyczy i fast-foodow. Leżałam przez 5
          miesięcy i utyłam te 13kg - aż lub tylko, ale mialam zero ruchu, tylko do
          kibelka i kuchni. Nie miałam nawet jednej zachcianki. A teraz szok jak mi się
          ciągle chce jeść. czekoladowych wyrobow nie jem, ale jakieś kruche ciacha i
          owszem. Jakoś próbuję się zdyscyplinować ale średnio mi to wychodzi!!!
    • dlania Re: Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:( 21.09.08, 11:15
      Poczekaj jescze chwilę, rozumiem że młode 3 tygodnie po porodzie to jeszcze
      głównie spi. Za jakis miesiąc, jak dostanie kolek i humorów, to nie bedziesz
      miała czasu na podjadanie;-)
    • mammajowa Re: Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:( 21.09.08, 12:25
      hmm. karmię piersią do dziś czyli półtora roku. swoich zachianek słuchałam i
      jadłam dużo i co chciałam. schudłam po pół roku. tylko u mnie raczej ze stresów
      wszelakich... niektóre kobitki ponoć chudną dopiero jak przestają karmic.
    • gagunia Re: Karmienie piersią:) i wilczy apetyt:( 21.09.08, 15:55
      Ja kiedy karmiłam piersia pochłaniałam przeogromne ilości cukru w postaci
      groszków mlecznych i bezów. Kiedy mój mąż poszedł do ciastkarni i poprosił o
      kilogram bezów babka zapytała czy zdaje sobie sprawę ile to jest haha. A on
      chciał, żeby mi wystaczyło na 2-3 dni :)))

      Nie tyłam po tych słodyczach na szczęście. Im młody mniej ciągnął tym mniejsze
      miałam zapotrzebowanie.
Pełna wersja