alicjaaa83
30.09.08, 22:07
Moja trzytygodniowa córeczka ma swoją 'ulubioną' prawą pierś. Tak
było od urodzenia - wolała prawą, być może dlatego, że tam sutek
jest większy, bardziej twardy, wyrobiony. Ja częściej z kolei
przystawiam ją do lewej, żeby sutek wyrobił się i nie było zastoju.
Kondycja brodawki poprawiła się też po lekkim oddciąganiu pokarmu
laktatorem oraz dzięki kauczukowej osłonce na pierś. Karmienie
jednak zawsze kończy się tak samo - po przystawieniu do lewej piersi
mała sśie przez 5 min i zaczyna płakać, wypluwać sutek, prężyć się i
odpychać, mimo, że po nasiśnięciu wciąż płynie mleko. Muszę
przestawić ją na prawą pierś, żeby się najadła - sśie wtedy jeszcze
przez jakiś czas. Nie pomaga też zmiana pozycji na 'spod pachy' -
tak, żeby miała wrażenie, że ssie prawą. Co robić w takiej sytuacji?
Dodatkowo, mam też inny problem - mało pokarmu - kiedy musiałam
wyjść i zostawić dziecko pod opieką męża, odciągnęłam pokarm - z obu
piersi było tylko 60 ml, z czego 20 z lewej - tej mniej lubianej
przez córcię... Sytuacja się powtórzyła - zawsze jest tylko 60-70ml.
Dodam, że odciągałam z pełnych,twardych piersi. Córcia nie dojada i
muszę ją podkarmiać mlekiem modyfikowanym Bebilon- potrafi zjeść
wtedy jeszcze 60-80 ml. Jeżeli nie dokarmię jej, nie uśnie i jest
bardzo marudna i płaczliwa.
Pewnie jeden problem napędza drugi - dokarmianie butelką zaburza
ssanie, a mała ilość pokarmu zmusza do dokarmiania... Córcia je
regularnie co 3 godziny, a przez ten czas nie zawsze moje piersi
zdążają się napełnić,więc wspomagam się herbatką laktacyjną Hipp.
Co mogę uczynić, by jak najdłużej i najefektywniej karmić małą
piersią?
Z góry dziękuję za wszystkie rady!