Dopiero parę dni...

04.10.08, 18:29
.. mała jest z nami, a steroryzowała mnie zupełnie. Ma na imie
Ludmiła, ur 23.09. Postanowiłam, ze będę karmić piersią, ale juz
czuję, że może trzeba się poddać... Dla przykładu rozkład dnia
dziesiejszego: pierwsza pobódka o 2 do 3:30 karmienie, sen. Spała do
7:00, nastepnie wisiała przy piersi do 9. Spała do 11. Potem z
krótkimi przerwami nie spała, tylko wisiała przy piersi do 18.
Miałam jedna godzinna przerwę, zeby sie wykapać - mała darła się jak
opetana przez cały czas, mimo, ze dzielny tata stawał na głowie.
Przy karmieniu zasypia - kiedy unoszę ja w celu wywołania "odbici"
znów zaczyna krzyczeć i wyraźnie domagać się piersi. Ten tydzień
miała wsparcie, bo tata wziął urlop, ale na myśl o poniedziałku
wpadam w panikę: ja nie mogę zrobić siusiu, bo ona dostaje ataku
histerii kiedy odłożę ją do łóżeczka na 15 sek! I kładzie łapki do
ust, szuka sutka na szyi, gdy sie ja przytula - jakby cały czas była
głodna.
Miałam w lodówce zapas odciągnietego mleka - podgrzaliśmy je, bo
sądzilismy, że jest głodna - stanowczo omówiła jedzenia. Jej chodzi
tylko o pierś. Jestem już naprawdę zmęczona i przerażona - czuje, ze
uległam jakiemus szanatżowi ze strony małej... Przeciez gdybym miała
starsze dzieci i była sama, to nie mogłabym sobie pozwolić na to, by
moje całe zaęcia dobowe ogranicząły się do karmienia i przewijania
jej. Pomocy!!!
    • anet24 Re: ja tak mam od 2 tygodni 04.10.08, 18:40
      i 3-latek w domu, pisałam już na forum z pytaniem jak unormować pory
      karmień ale z odpowiedzi wynika, że na początku tak jest i trzeba
      przeczekać... więc czekam problem w tym, że mój syn już nie chce
      siostry bo zabrała mu mamę. Nie dziwię mu się bo dziś np karmiłam od
      6.30 do 15 non stop z małymi drzemkami po 15-30minut. Ja pomysłu nie
      mam co zrobić.
      • mruwa9 Re: ja tak mam od 2 tygodni 04.10.08, 18:46
        chusta i karmisz dziecko, noszac je w chuscie, bawiac sie ze
        starszakiem, spokojnie sie da (mnie sie udawalo bez chusty).
    • mruwa9 kochana... 04.10.08, 18:45
      Takie doswiadczenia sa udzialem wielu ((jesli nie wiekszosci)
      mlodych mam. Zachowanie Twojej corki- jak najbardziej typowe i
      normalne dla noworodka i mlodego niemowlaczka., ktory dopiero uczy
      sie zycia pozalonowego i jest mu zdecydopwanie trudniej, niz Tobie.
      Dotychczas przebywala z Toba 24 godziny na dobe, a Ty nagle chcesz
      ja odkladac do jakiegos lozeczka? Jasne, ze ma prawo protestowac.
      Nie zmienisz natury noworodka, mozesz zmienic wlasne obyczaje,
      dochodzac do kompromisu, aby byl wilk syty i owca cala. Twojej corce
      piers jest potrzebna nie tylko jako zrodlo pokarmu, ale jako zrodlo
      Twojego ciepla, bliskosci i bezpieczenstwa, i zadne najdrozsze
      lozeczko ani najlepsza butelka tego nie zmieni. Zamiast wiec
      walczyc sprobuj wypracowac metody, ktore umozliwia Ci wypoczynek w
      czasie karmienia. Poloz sie z dzieckiem w swoim lozku i karm na
      lezaco, takze w nocy (mozesz spac i karmic, bez wstawania i nie
      sluchaj bzdur o tym, ze udusisz dziecko, bo szanse na to sa co
      najmniej minimalne), karm na lezaco w dzien, po zasnieciu dziecka
      mozesz wstac i zajac sie soba, nie ruszajac corki i i nie
      przekladajac jej do lozeczka. Mozesz kupic chuste, nosic i karmic ja
      chocby calusienki dzien,. majac jednoczesnie wolne rece. Spraw
      sobie wygodne krzeslo , zeby np. jednoczesnie karmic i surfowac po
      necie, albo karmiac na lezaco jednoczesnie mozesz czytac, ogladac
      tv, spac w ciagu dnia. Ogrom mozliwosci. Teraz jestes zmeczona, ale
      ten okres w zyciu niemowlaka to naprawde mgnienie oka, za kilka-
      kilkanascie tygodni bedziesz sie z tego smiala, uwierz.
    • ik_ecc Re: Dopiero parę dni... 04.10.08, 18:49
      Brzmi normalnie, problem jest raczej w Twoim nierealistycznym
      nastawieniu, ze ma to wygladac jak w nierealistycznych ksiazkach. Ja
      te pierwsze tygodnie przelezalam plackiem, maz mi donosil jedzenie,
      spalam kiedy mala spala, troche czytalam czy ogladalam telewizje i w
      zasadzie nic poza tym nie robilam.
      Moja corka chciala byc przy mnie niemal non-stop, doskonale
      zadzialala nam chusta.
      Kapalam sie tez z corka.

      Minelo to oczywiscie, w koncu przerwy miedzy jedzeniem sie
      wydluzyly, dziecko zaczelo byc bardziej ciekawe swiata. Ale poczatki
      takie sa - przeciez dopiero co byla w Tobie caly czas, ciagle
      slyszala Twoje serce, miala Twoje cieplo, czula Twoj zapach.
      Wszystko poza TOba jest obce, zimne, zbyt glosne, zbyt jasne,
      twarde, nieprzyjemne, nieznane i niebezpieczne. Ty jestes jedynym
      bezpiecznym dla niej miejscem. Nie ma tu nic z "terroru", jest tylko
      instynkt przezycia.
    • lunaa2 Re: Dopiero parę dni... 04.10.08, 19:33
      karmienie karmieniem ale dziecko tez musi miec jakas przerwe zeby przetrawic bo
      moze brzuszek bolec, taki maluszek ma potrzebe bliskosci ogromna ,ja przy moim
      poratowalam sie smoczkiem a oprocz tego tulilam i tulilam ,ale moja duzo spala,
      jadla i spala itd...
      • macda Re: Dopiero parę dni... 04.10.08, 21:08
        Tylko nie smoczek...zaburzy dziecku odruch ssania i po zabawie.
        Dzieci potrafią ssać efektywnie (wtedy jedzą) i nieefektywnie (wtedy międlą).
        Nie warto ulepszać natury.
        Pokarm kobiecy jest lekkostrawny i przechodzi przez dziecko jak przysłowiowa woda.

        Bądź z dzieckiem, dawaj pierś kiedy woła nawet jeśli to jest 24/24.
        To jest najlepsze co możesz dziecku dać.
        Zmienia się Twoje życie - to Ty się musisz przystosować, nie dzicko. Tobie
        naprawdę łatwiej.

        Ja pierwsze tygodnie przeleżałam plackiem, skoki rozwojowe też i żyje. I mam się
        świetnie - nie zamieniłabym tych chwil na nic innego. Chociaż początkowo
        myślałam, że zwariuje.

        Tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=84236039&v=2&s=0 jest mój
        wątek z podobnym dylematem i wypowiedzią P. Moniki
    • 987ania Re: Dopiero parę dni... 04.10.08, 22:26
      > .. mała jest z nami, a sterroryzowała mnie zupełnie.
      oj takie maleństwo nie terroryzuje. Ona się boi, wszystko jest inne i nowe i za
      głośne i pewnie mnóstwo innych ale to nie terror, to wołanie o najukochańszą
      mamusię.

      Postanowiłam, ze będę karmić piersią, ale juz
      > czuję, że może trzeba się poddać...

      Zaspokoisz głód mlekiem sztucznym ale nie zaspokoisz potrzeby bliskości i pewnie
      dalej będzie płakać.

      >pierwsza pobudka o 2 do 3:30 karmienie, sen
      jak dziewczyny pisały, karm na śpiocha. Ja zasypiam po 5 minutach

      Spała do
      > 7:00,

      to 3,5 godz. snu!! to bardzo dużo :)

      Ten tydzień
      > miała wsparcie, bo tata wziął urlop, ale na myśl o poniedziałku
      > wpadam w panikę

      Spokojnie, to tylko wygląda tak źle. Ja też zostałam sama, w obcym mieście, bez
      żadnej rodziny i znajomych.

      Przecież gdybym miała
      > starsze dzieci i była sama, to nie mogłabym sobie pozwolić na to, by
      > moje całe zajęcia dobowe ograniczały się do karmienia i przewijania
      > jej. Pomocy!!!

      Ale jak wynika z postu jesteś cała dla maluszka. Wykorzystaj ten czas, bo się
      nie powtórzy. Teraz możesz zająć się tylko nią i sobą. Reszta jest naprawdę mało
      istotna.

      I na koniec. 3,5 miesiąca temu byłam tak samo przerażona. 12h po porodzie byłam
      już w domu, a po dwóch dniach wzięłam się za sprzątanie. Na szczęście szybko
      doszłam do tego, że obiady i sprzątanie są nieważne, bo najważniejsza jestem ja
      i córka. To nasz czas i to ona mnie teraz najbardziej potrzebuje a nie podłoga w
      kuchni. Możesz spróbować oprócz tego co poradziły dziewczyny zawijać ją w bet i
      podgrzać mieszkanie. Moja córka ma 3,5 miesiąca i właśnie zaczęła kolejny okres
      wiszenia na piersi, dzisiaj spędziła tak 2,5g. A teraz smacznie śpi a ja mam
      czas do 2-3, no chyba, że obudzi się wcześniej :)
    • joanna1980r Re: Dopiero parę dni... 04.10.08, 23:49
      ja mialam przeciwny problem jak urodzila sie moja coreczka-ona ssala
      moze max 10 min i pozniej 2-3 godz spala i sie martwilam ze sie nie
      najada ale przybierala dobrze na wadze
    • titerlitury Re: Dopiero parę dni... 05.10.08, 13:47
      Dziekuję za rady, choc własciwie żadnych rad nie dostałam :) Uważam
      karmienie piersia za najlepszy sposób zywienia noworodka i
      niemowlaka, który jednoczeście daje mu wiele emocjonalnego dobra,
      ale nie zgadzam się ze stawianymi tutaj tezami, że mam temu
      podporządkować całkowiecie swoje istnienie. Po 9 miesiącach ciazy to
      własnie moja córka musi przystosować sie do wymogów tego nowego
      świata, anie świat do niej. Gdybyśmy mieszkały w jaskini, to
      takie "karmienie na żądanie" zakończyłoby się smiercią nas obu z
      głodu, bo mając ja 24h na dobe przy piersi nie byłabym w stanie sama
      nic zjeść... Wczoraj niestety musiałam małą "przemóc" - tzn pozwolić
      jej zrozumiec, że nie może byc tak, że każde jej żądanie jest
      spełniane bez wahania, i ja to nazywam wychowaniem dziecka. Płakała
      około godziny i zasnęła ze zmęczenia, nie była głodna, nie działa
      jej sie krzywda. Spała 5 godzin - trudno sie dziwic, przeciez takie
      podsypianie przy piersi nie było prawdziwym wypoczynikem. Dziś jest
      juz inaczej - jemy co 1,5 - 2 godziny, w przerwach bawimy się,
      pieścimy, albo śpimy :) Możecie mnie barć za wyrodną matkę, ale nie
      ja sądze, ze bezstresowe wychowanie to droga do nikąd - a zaczynac
      mozna bardzo wczesnie.
      • mruwa9 Re: Dopiero parę dni... 05.10.08, 15:24
        Gdybys mieszkala w jasklini, odlozenie noworodka i pozostawienie go
        samego najprawdopodobniej oznaczaloby jego rychla smierc, czy to z
        glodu i wyziebienia, czy to ze strony drapieznikow, czy samcow
        wlasnego gatunku, chcacych wyeliminowac potomstwo konkurecji i
        zaplodnic cie, abys urodzila potomstwo dominujacego samca. Noworodek
        swietnie o tym wie i dlatego tak histerycznie walczy o Twoja
        bliskosc, dlatego u noworodkow obecny jest odruch Moro.
        Chcesz odpoczynku po 9 miesiacach ciazy? Sorry, ale to dopiero
        poczatek. Na temat macierzynstwa masz poglady 13-latki, wybacz.
        Jesli chodzi o moje zdanie- nie pojelas nic z udzielanych rad i
        wedlug mnie jestes wyrodna matka, zupelnie glucha i slepa na
        potrzeby wlasnego dziecka. Byc moze to efekt zmeczenia, byc moze
        baby blues, a byc moze po prostu zwyklej niedojrzalosci do
        macierzynstwa.
        Twoje dziecko, twoje zycie, ale dziecka zal.
      • mruwa9 jeszcze jedno 05.10.08, 15:36
        gdybys meiszkala w jaskini, musioalabys wszystkie czynnosci
        wykonywac z dzieckiem przy piersi lub na grzbieci (z powodow, ktore
        napisalam powyzej): czyli zdobywac pokarm, wedrowac,
        spac...dokladnie to, czego teraz dopomina sie Twoje dziecko. jest to
        potrzeba dziecka bardzo mocno wprasowana w nature gatunku, wiec masz
        do wyboru albo walczyc z natura, albo zaakceptowac taki porzadek
        swiata i tak, jak juz napisalysmy, wypracowac takie techniki i
        metody , aby to wiszenie przy piersi bylo jak najmniej dla Ciebie
        obciazajace.
        (po cichu Ci podpowiem: im szybciej sie z tym pogodzisz i im
        szybciej to zaakceptujesz, tym latwiej Ci bedzie, po drugie- taki
        uklad nie trwa wiecznie, to kwestia kilku tygodni i bedzie latwiej,
        uwierz).
        • titerlitury Re: jeszcze jedno 05.10.08, 15:51
          Tak, z pewnościa moje dziecko będzie niedorozwiniete, psychicznie
          złamane na stracie, z obnizonym IQ i dodatkowo chore na wszelkie
          gorączki egzotyczne świata. Trudno.
          • midla Re: jeszcze jedno 05.10.08, 21:06
            E tam, nie będę się bawić w dyplomację - włos mi się jeżył, jak to
            czytałam. Wychowywać chcesz dwutygodniowe dziecko? Jeszcze będzie
            czas na wychowywanie, a na razie to mu robisz krzywdę. Skąd w ogóle
            ten pomysł, że wszystko ma być tak, jak ty chcesz? To jest ludzka
            istota, która ma swoje potrzeby, w obecnej chwili bardzo
            specyficzne. Rozumiem zmęczenie, sama też czasem pozwalałam dziecku
            płakać, ale raczej z desperacji, nie z wyrachowania.
          • m_laczynska Re: jeszcze jedno 06.10.08, 01:28
            titerlitury napisała:
            Wczoraj niestety musiałam małą "przemóc" - tzn pozwolić
            > jej zrozumiec, że nie może byc tak, że każde jej żądanie jest
            > spełniane bez wahania, i ja to nazywam wychowaniem dziecka. Płakała
            > około godziny i zasnęła ze zmęczenia, nie była głodna, nie działa
            > jej sie krzywda.
            Mi się zdaje, że jak dziecko takie malutkie płacze 1,5 h to dzieje mu się
            duuuża krzywda! Wybacz- noworodki nie płaczą z wyrachowania i na złość rodzicom,
            tylko dlatego, że jest im źle.
            Jest sobie taki psycholog rozwojowy Ericson. On podzielił rozwój człowieka przez
            całe życie na kryzysy, przez które przebrniemy pozytywnie, bądź też nie. Wg
            niego przejście jednego jest warunkiem wejścia w następny. I tak pierwszy z nich
            to kryzys który nazwał:
            PODSTAWOWE ZAUFANIE-PODSTAWOWA NIEUFNOŚĆ. Tylko spełniając na żądanie potrzeby
            tak malutkiego człowieka dajesz mu komunikat, że tak jest ważne i tak może
            zaufać. Skoro się drze 1,5 h oznacza to dla niego - "nie mogę zaufać, świat nie
            jest bezpieczny". A to bardzo negatywnie wpłynie na jego rozwój i późniejsze
            wychowanie. Zamiast zaufania, rozwija podstawową nieufność. Sama sobie zrobisz
            przysługę jak się teraz przemęczysz. Bo wbrew temu co piszesz, wychowanie w
            późniejszym wieku dziecka nie mającego do Ciebie ani do otoczenia zaufania - to
            dopiero może być hardcore.
            Tak więc
            titerlitury napisała:

            > Tak, z pewnościa moje dziecko będzie psychicznie
            > złamane na stracie, z obnizonym IQ.
            Prawdę powiedziawszy w świetle dostępnym badaniom psychologii rozwojowej ma na
            to szanse.
            Ale Twoja decyzja.
        • 2122joan Mruwa znow zly dzien... 05.10.08, 17:45
          Mruwa naprwde Cie szanuje bo masz duzo dobrych rad ale...Raz na
          jakis czas musisz wepchac takie smierdzace jajo do gardla jak to
          >Jestes wyrodna matka> jak mozesz cos takiego pisac nie znajac
          dziewczyny.Jakie masz prawo zeby tak osadzac.
          Czy ty jestes taka idealna? Moze tez niejedna moglaby Cie nazwac
          wyrodna!Dzieczyna dopiero sie uczy jak byc matka..Prosze Cie
          przestan obrazac inne mamy ,i moze ty tez naucz sie czegos
          np.Dystansu,i nie angazowania sie tak emocjonalnie do spraw innych.
      • kaeira Re: Dopiero parę dni... 05.10.08, 15:51
        titerlitury napisała:
        > pozwolić jej zrozumiec, że nie może byc tak, że każde jej żądanie
        > jest spełniane bez wahania

        No widzisz, a ja uważam, że jak najbardziej "żądania" noworodka" powinny być
        spełniane jak możliwie najszybciej. Malutkie dziecka "żąda" jedzenia, ciepła,
        wygody (np. braku mokrej czy pieczącej pieluszki) oraz zaspokajania jego potrzeb
        emocjonalnych - czyli np. bliskości mamy, przytulania, bujania, nucenia.
        Oczywiście, moje potrzeby też są ważne - ale dziecka ważniejsze.

        > Płakała około godziny i zasnęła ze zmęczenia, nie była głodna, nie działa jej
        sie krzywda.

        Nie działa? Według mnie się działa. Dziecko pragnęło bliskości, mamy, jej
        piersi, jej ciepła, ssania, które daje poczucie bezpieczeństwa. Brak tych rzeczy
        to dla dziecka krzywda.

        Nie uważam, żebyś była wyrodną matką.
        Ale uważam, że postępujesz co najmniej dziwnie, starać się "wychowywać"
        noworodka i dać mu z rozmysłem płakać przez godzinę. I dziwi mnie, że nie żal ci
        tak maleńkiego dziecka.
        Bezstresowemu wychowaniu także jestem przeciwna, ale jak najbardziej uważam, że
        u noworodka jest na nie absolutnie za wcześnie.

        Z setek postów na tym forum wynika, że takie zachowania jak opisujesz, to u
        bardzo wielu noworodków norma. (Spanie przy piersi JEST dla nich prawdziwym
        wypoczynkiem. Noworodek śpi inaczej niż większe dziecko czy dorosły.)
        Jeszcze bardziej normalne są skoki wzrostowe (my;lnie zwane kryzysami
        laktacyjnym) - momenty, kiedy dziecko zdaje się "wisieć" na piersi nawet
        non-stop, często jest płaczliwe, marudne. To ma wbrew pozorem sens - a sensem
        jest podkręcenie laktacji na wyższy poziom, który zaspokaja rosnące potrzeby
        dziecka I właśnie pierwszy taki skok jest często 7-10 dnia (potem 2-3 tyg, 4-6
        tyg, 3 m, ale bywa rożnie)
      • basiak36 Ojej :( 05.10.08, 18:40
        Po 9 miesiącach ciazy to
        > własnie moja córka musi przystosować sie do wymogów tego nowego
        > świata, anie świat do niej. Gdybyśmy mieszkały w jaskini, to
        > takie "karmienie na żądanie" zakończyłoby się smiercią nas obu z
        > głodu, bo mając ja 24h na dobe przy piersi nie byłabym w stanie sama
        > nic zjeść... Wczoraj niestety musiałam małą "przemóc" - tzn pozwolić
        > jej zrozumiec, że nie może byc tak, że każde jej żądanie jest
        > spełniane bez wahania, i ja to nazywam wychowaniem dziecka. Płakała
        > około godziny i zasnęła ze zmęczenia, nie była głodna, nie działa
        > jej sie krzywda.

        Niestety Twoje rozumowanie jest zupelnie bledne. Twoje dziecko potrzebuje czasu
        zeby nauczyc sie funkcjonowania na tym swiecie, i dlatego potrzebuje byc przy
        mamie wieksza czesc czasu. To co robisz to nie wychowywanie tylko nie
        zaspokajanie najbardziej podstawowych potrzeb dziecka. Dziecko nie zasnelo ze
        zmeczenia, tylko z rozpaczy i zmeczenia, ze nikt nie przyszedl, na dodatek
        dziecko nie potrafi zrozumiec tego ze za jakis czas cos sie zmieni. Dziecko nie
        czuje nadziei, wiec nawet nie wie ze ktos przyjdzie. Straszne uczucie.

        Niby chcemy dla dzieci jak najlepiej? Niestety nasze potrzeby w tym czasie musza
        pojsc w odstawke, do czasu kiedy dziecko nauczy sie funkcjonowac w miare i
        poczuje sie lepiej w tym zupelnie nowym swiecie. Wyobraz sobie ze Ty trafiasz do
        zupelnie nowego swiata, gdzie nagle ograniczaja Ci kontakty z bliskimi do 10 min
        dziennie, kaza jesc raz na dwa dni, a Ty jedynie umiesz plakac. Koszmar co?
        Karmienie piersia to nie tylko jedzenie, to przede wszystkim bliskosc. Czlowiek
        to nie samochod ktory potrzebuje tylko paliwa. Czlowiek to istota ktorej
        podstawa jest bliskosc drugiego czlowieka i uczucie ze jest sie kochanym.
        Dobrze byloby zebys sie wiecej wczytala w temat czym jest karmienie piersia i
        jaka role spelnia, bo na razie to co piszesz to dosc typowe rozumowanie
        karmienia sztucznego i uznawania ze glod to jedyna potrzeba noworodka.
        A za czasow jaskiniowcow i rowniez wiele stuleci pozniej kobiety nosily i w
        wielu spolecznosciach nadal nosza, dzieci w chustach. Kontynujacja tego co robia
        malpki ktore przyczepiaja sie do mam lapkami.
        Separowanie malenstw od siebie jest czyms zupelnie nienaturalnym i jestesmy
        jedynym gatunkiem ktory cos takiego probuje robic.
      • mika_p Re: Dopiero parę dni... 05.10.08, 22:12
        titerlitury napisała:
        > Po 9 miesiącach ciazy to własnie moja córka musi
        > przystosować sie do wymogów tego nowego świata, anie świat do niej.

        A jak myślisz, czemu okres noworodkowy został wyodrębniony z całego
        niemowlęctwa? Bo to jest okres największej rewolucji w życiu człowieka. Z
        odżywiania dożylnego musi przestawić się na własne zdobywanie pokarmu i naukę
        trawienia. Z absolutnego bezpieczeństwa dostosować do świata, gdzie zmienia się
        temperatura, a każda nieobecność matki może grozić śmiercią.
        Twoim obowiązkiem jest pomóc dziecku dostosowac się do świata, a nie je musztrować.

        > Gdybyśmy mieszkały w jaskini, to takie "karmienie
        > na żądanie" zakończyłoby się smiercią nas obu z
        > głodu, bo mając ja 24h na dobe przy piersi nie
        > byłabym w stanie sama nic zjeść...

        Ciekawe, że jeszcze wiele osób uważa, że połóg - zwłaszcza wczesny - jest
        okresem, kiedy matka nie powinna nawet wstawać z łóżka.

        > Płakała około godziny i zasnęła ze zmęczenia,

        Każdemu, kto robi coś takiego niemowlęciu, życzę, żeby go spotkała sytuacja, że
        będzie płakał i zaśnie zmęczony płaczem.
        Ciekawe, że wszyscy adresaci takich życzeń uważają mnie wtedy za wredną małpę -
        ale potrafią identyczne doświadczenie zafundować dziecku.
        Jak to takie dobre dla dziecka, to czemu sami tak się buntują?

        Titerlitury, o ile dobrze kojarzę, dotąd zajmowałas się przedszkolakami. Nie
        próbuj przenosić tych doświadczeń na noworodka, bo dziecko, które konczy okres
        noworodkowy jest kilkadziesiąt razy młodsze od dziecka, które pierwszy raz idzie
        do przedszkola.
        Weź przez analogię podziel swój wiek przez te kilkadziesiąt razy (koło 40) i
        wyobraź soibie, że tobie w takim wieku jak ci wyjdzie, stawia się takie
        wymagania, jak tobie teraz - żebyś się utrzymała sama, była dobrym pracownikiem,
        zajmowała dzieckiem 24h/dobę. Uważasz, ze będąc 40 razy młodsza, podołałabys
        swoim współczesnym obowiązkom???
      • mama_frania1 Re: Dopiero parę dni... 06.10.08, 13:13
        plakala godzine a Ty piszesz, ze nie dziala jej sie krzywda? :(

        podczas jednej dyskusji na podobny temat na innym forum ktos napisal, ze nie moze zrozumiec pewnego mechanizmu. przez 9 miesiecy dziecko jest najukochansza fasolka/dziecinka/.... wyczekiwana, tysuace pytan mamy zadaja - a czy to mozna, a czy to nie zaszkodzi, a czy tamto... a potem maluch sie rodzi i juz nie jest najukochansza fasolinka, tylko malym terrorysta, ktorego natychmiast trzeba ustawic. najlepiej tak, zeby go nie bylo widac i slychac.... zeby jadl, spal, bawil sie nie wtedy kiedy potrzebuje, tylko wtedy kiedy rodzicom pasuje...

        za pare dni Twoja coreczka pewnie przestanie plakac w takiej sytutacji. nie dlatego, ze jej potrzeby (najbardziej elementarne w tym wieku) zostana zaspokojone, tylko dlatego, ze sie nauczy, ze nikogo jej potrzeby tak naprawde nie obchodza...
    • 2122joan Re: Dopiero parę dni... 05.10.08, 17:36
      No tak samo wygladalo nasze pierwsze 3 tygodnie...w dodatku to nie
      pierwsze moje dziecko.Tez juz swira dostawalam //choc nie probowalam
      dyscyplinowac ///bylam wykonczona.Bardzo duzo plakal ,mial zielone
      kupki,krostki po jakis 2 tygodniach.Poszlam do lekarza doktor kazala
      zrezygnowac z nabialu.Po doslownie tygodniu inne dziecko....Moze
      twoje nie koniecznie ma alergie ale wybralabym sie do lekarza na
      twoim miejscu.
      Co do szantarzu to niemozliwe ,dziecko jest stanowczo za male a i
      tagze za male na zostawianie na godzine zeby sie wyplakalo.Ja jak
      juz niedawalam rady to zostawialam na 5 minut gora///zeby
      siusiu//czy kanapke zrobic///Husta u nas sie nie sprawdzila.Czasem
      tez rozne mysli przychodzily \ze to jakis maly
      diabel...ha..ha..smiac mi sie teraz chce z tego.A to poprostu
      brzusio go tak bolal z alergii,biedne dziecko tyle musialo
      cierpiec.A chyba wszystkie leki na kolke dawalismy i nic... Bo to
      nie byla kolka!
      • 987ania Re: Dopiero parę dni... 05.10.08, 18:33
        Zostawienie noworodka na godzinę, żeby płakał? Jak dla mnie nie do uwierzenia.
        Też często jestem zmęczona ale nie odpoczywam słysząc, że dziecko płacze. Ja od
        początku przyjęłam prostą zasadę - płaczę bo coś pragnę - ciepła, miłości,
        bliskości, posłuchania serca mamy, suchej pieluszki itd. A jak już miałam dość,
        to wychodziłam z pokoju na 5 minut. Ale zawsze wracałam po tej chwili, bo dla
        dziecka to wieczność, ono nie rozumie, że Ty wrócisz. Jesteś jego całym światem,
        tylko Ciebie zna. Taka rola rodziców, dostosować się do noworodka. A to dopiero
        początek macierzyństwa.
    • basiak36 Fragment ciekawej ksiazki na temat potrzeb noworod 05.10.08, 18:50
      Zalaczam fragment ksiazki A.Miller, mi dalo to swego czasu do myslenia. Fragment
      jest cytowany na srodku strony, trzeba zejsc troche w dol.
      www.antykoncepcja.com.pl/article2_1.htm
      • mad_die Re: Fragment ciekawej ksiazki na temat potrzeb no 05.10.08, 20:13
        super fragment!
        dzięki za linka :)
        przyda się na przyszłość ;)
      • 2122joan Re: Fragment ciekawej ksiazki na temat potrzeb no 05.10.08, 21:20
        Wspanialy fragment naprwde,z lekka przesadzony ale daje do
        myslenia.Mam nadzieje ze autorka postu tez go przeczyta.
        • basiak36 Re: Fragment ciekawej ksiazki na temat potrzeb no 05.10.08, 21:35
          Nie wiem czy rzeczywiscie przesadzony... raczej szokujacy bo tak naprawde rzadko
          myslimy o tym jak wyglada swiat z perspektywy noworodka ktory opuszcza cieply,
          bezpieczny brzuszek mamy. Bezbronny maluch, zdany wylacznie na nas. Wydaje nam
          sie ze to co dla nas jest ok, musi byc dobre dla dziecka. W koncu mama ma byc
          zawsze zadowolona.
          • 2122joan Re: Fragment ciekawej ksiazki na temat potrzeb no 06.10.08, 13:18
            Napisalam ze z "lekka przesadzony" czyli tylko troszke ,minimalnie
            ubarwiony...choc bardzo realny dla dziecka "zimno hodowanego".Ja
            osobiscie uznaje inne zasady niz autorka postu, moje dzieci zawsze
            sa na pierwszym miejscu.
    • aanullaa Re: Dopiero parę dni... 06.10.08, 08:41
      nie poddawaj się! karmienie piersią to cudowna rzecz, mogę powiedzieć o tym
      niewiele, bo podobnie jak u ciebie po porodzie mały chciał ssać prawie non stop,
      a ja obolała i zmęczona karmiłam kilka dni po czym zaczęłam dokarmiać
      sztucznie... zamiast pozwolić mu ssać cały dzień. teraz mały ma ponad trzy
      miesiące i od miesiąca nie chce piersi. a ja obwiniam siebie, że poszłam na
      łatwiznę i podałam butelkę... przy kolejnym dziecku będę wal;czyć, kosztem
      wszystkiego. moje maleństwo jest na szczęście zdrowe i silne, więc nie narzekam
      na sztuczny pokarm, ale życie bym oddała za możliwosc karmienia piersią.
      • basia707 Re: Dopiero parę dni... 06.10.08, 10:00
        ja jestem mniej doświadczoną mamą, to moje pierwsze dziecko, ma teraz 8 tygodni,
        ale też chciałabym Cię pocieszyć że to są cięzkie początki, będzie lepiej,
        zobaczysz. parę tygodni też pisałam na forum podobnego posta, mój Tymek całymi
        nocami wisiał na piersi. dziewczyny odpisały mi że to normalne i że nie potrwa
        długo. dla mnie karmienie dodatkowo wiązało się z dużym bólem (mały źle łapał
        brodawkę), byłam załamana, mówiłam sobie żeby tylko wytrzymać pierwsze 6
        tygodni, później najwyżej zrezygnuję. i co? teraz 8 tydzień i jest dobrze! nadal
        zdarzają się trudne noce ale już jakoś sobie radzimy. jestem dumna z siebie, ja
        taka egoistka i maksymalny śpioch wytrzymałam 6 tygodni bólu i wyrzeczeń dla
        kogoś innego :) warto, spróbuj.
        a co do spania i jedzenia na zmianę przy piersi po 10 minut - pamiętaj że u
        Ciebie w brzuchu tak właśnie dziecko się odżywiało! trochę jadło, trochę spało i
        tak w kółko. daj mu trochę czasu, na pewno się przestawi.
    • czuszkaa Re: Dopiero parę dni... 06.10.08, 09:54
      nasz pierwsze dni po porodzie tez tak wyglądaly.unormowalo się
      wszystko (tzn.unormowalo dla mnie bo dla dziecka wczesniej bylo też
      norma) jak mala skonczyla ok.6 tygodni. wczesniej trzeba się polozyc
      do lozka, karmic, przytulac, czytac, ogladac tv i cieszyc się ze
      mozesz. odpoczywacie razem bo wam sie obojgu nalezy. do czego się
      tak spieszysz? do garow?zmywania?podlogi?spokojnie, to wszyskto
      poczeka. nie wyobrazam sobie sluchac przez godiznę jak dziecko
      placze. 10 minut to dla mnie dramat.
      dziewczyny dobrzez radzą, choc mzoe czasem troche
      zapalczywie..przemysl jeszcze raz wszystko. taki czas zdaza się
      tylko raz w zyciu. czy chcesz zalowac za x miesięcy czy lat swojego
      postepwoania?
    • jutycha Re: Dopiero parę dni... 06.10.08, 09:55
      Mala nie terroryzuje, tylko domaga sie zaspokojenia najwazniejszej w tej chwili
      potrzeby- Twojej bliskosci. To ze wisi calymi dniami przy piersi jest jak
      nakbardziej normalne. Dziwne jest natomiast Twoje podejcie. W tym wieku dziecka
      sie nie wychowuje tylko tresuje. Nie reagowaniem na placz zbierasz jej poczucie
      bezpieczenstwa. Niczego dobrego tym nie osiagniesz.
      Mi pomoglo odkladanie Malej spac do wozka a nie lozeczka. W lozeczku bylo za
      duzo miejsca i Mloda zaraz sie budzila a wozkiem nawet po domu pojedziesz
      wszedzie i do ubikacji jak bedzie trzeba.
      A jak jestes zmeczona to polz sie z coreczka do lozka. Ty odboczniesz a dziecina
      pocycka do woli. A tak naprawde nawet z takim wisicycem mozna zrobicz wszystko.
      Wystarczy tylko chciec.
      Ona z tego wyrosnie juz za momenic.
      • anet24 Re: basiak36-dzięki za cytat, dał mi do myślenia 06.10.08, 10:45
        Wkleiłam do ulubionych i będę do niego wracaś zawsze jak przyjdzie
        chwila zwątpienia:) wszystkie macie rację - ta mała istotka teraz
        dominuje, to jej czas, nasza rola w tym by jej życie uczynić pięknym
        i szczęśliwym. Problem polega tylko na tym, że nam dorosłym trudno
        wyzbyć się tego poczucia niezależności i swobody, ale dam radę i nie
        poddam się - BĘDĘ KARMIĆ PIERSIĄ. Trzy lata temu po urodzeniu syna,
        posłuchałam rad matki i teściowej i się poddałam - teraz posłucham
        swego dzicka i wierzę, że się nam uda.
    • 987ania i jeszcze to 06.10.08, 10:55
      www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79399,4896393.html
    • macda Re: Dopiero parę dni... 06.10.08, 13:41
      Czytam autorkę wątku i opadają mi ręce.
      "Wychowałam" terrorystę.
      Mała ma 12 tygodni, usypiana jest przy piersi, śpi z nami, na każde zakwilenie
      mama lub tata stają na baczność, jest noszona, noszona, noszona, i codziennie
      między 18 a 19.30 leżymy sobie w sypialni, tulimy się, Mała ssie jak chce, a jak
      nie chce to międli. A jak przychodzi skok to na ssani/międleniu spędzamy całe
      dnie. Mała jest ze mną w łazience gdy się myje, w kuchni gdy gotuje i chyba
      nigdy nie zostaje sama. Nawet do wc ze mną zmierza.
      Tragedia po prostu.
      Pewnie zostanie w tym naszym małżeńskim łożku do 18stego roku życia, dopóki się
      nie wyprowadzi będzie usypiała wyłącznie przy piersi, a ja podła nie wychowałam
      dziecka...

      Droga autorko wątku!
      Popełniasz ogromny błąd.
      Poniekąd Cię rozumiem - gdy Mała miala 12 tygodni miałam jedynie ochotę porzucić
      dziecko i męża, wyjechać na Galapagos i rozpocząc nowe życie z nową tożsamościa
      bez przeszłości.
      A to dlatego, że nie chciałam pogodzić się z tym, że to ja mam zmienić swoje
      życie, swoje poglądy i odsunąć swoje potrzeby. zupełnie jak Ty.
      Wierz mi, że łatwiej Ci będzie jak zrozumiesz, że nie masz racji.
      I własnie wtedy zaczniesz czerpać radość z macierzyństwa.
      • macda Re: Dopiero parę dni... 06.10.08, 13:49
        > Poniekąd Cię rozumiem - gdy Mała miala 12 tygodni

        Mialo być: gdy mala miala 2 tygodnie...
    • jakasia2 Re: Dopiero parę dni...na pocieszenie 07.10.08, 09:52
      na pocieszenie...
      moi obaj synkowie tak mieli.pierwszy ma 8 lat i jeszcze pamiętam
      baby bluesa...a w ksiazkach pisali bedzie spał i spał...
      drugi ma 12 tygodni i juz jest super - wlasnie pije a ja pisze;)no i
      tesknie za całymi dniami w łózku z maluchem albo na lezaczku w
      ogródku u babci...bo teraz jas czasem woli juz bez mamy....ech ani
      sie obejrzę a on bedzie wolał jabłuszko
      trzymaj sie nawet nie wiesz jak o szybko przeleci a malenka kocha
      cie najbardziej z całego swiata :)itym dziwnym sposobem daje ci o
      tym znac
Inne wątki na temat:
Pełna wersja