Już rozumiem te Mamy, które...

02.11.08, 20:29
wstają do swych pociech po kilka razy w nocy...
Moja córa ma 9mscy i 3tyg, wczoraj od 2 w nocy budziła się co godzinę. Rano nie powiem jak się czułam ;) I to nie był pierwszy jej raz, kiedy takie nocki ma (a wcześniej, tzn do 7msca mniej więcej, budziła się co do minuty o 1 i 3 w nocy). Budzi się z płaczem, który w miarę zbliżania się poranka przybiera na sile, a koło 5-6 to jest już zawodzenie, jakby się w zwierza zmieniała ;)
I tak sobie myślę, skąd to się wzięło?
Zęby? - idą od pół roku i wyjść nie mogą ;)
Głód? - nie sądzę, owszem, czasami zje, ale czasami tylko przytulasek wystarczy
Taki wiek?
I pomimo swej wiedzy, wiary i przekonania i w ogóle, coś mi tam szepcze, że "może jednak" czegoś więcej memu dziecku trzeba? Tylko czego? Maryś zjada wszystko chętnie i ładnie - rano owocek z kaszką na wodzie, a po południu warzywa (z mięsem lub żółtkiem lub oliwą). Pomiędzy pierś do woli, coś z naszego talerza (chlebek, ser żółty, makaron itp, wiadomo, ilości śladowe ;)).
No i już nie wiem, może za mało je? W czwartek mam wizyte w przychodni, to się dowiem, ile waży.
Mała śpi z nami, tzn po kąpieli, piersi, zasypia u siebie w łóżeczku, po czym budzi się zwykle koło 24 na jedzenie. Następna pobudka wypada różnie, zwykle pomiędzy 1 a 2 w nocy, wtedy biorę ją do nas do łóżka, bo mi za zimno karmić ją u niej w pokoju ;) No i nad ranem są cyrki z zawodzeniem... I tak sobie myślę, że może jakby spała sama, to by nie jęczała? Może by się mniej budziła? Jejku... Co gorsze? Zmarznąć podczas karmienia przez 15 minut czy budzić się w nocy co godzinę obok jęczącego dziecka, ale pod ciepłą kołdrą? ;)
No i widzicie, niby znam odpowiedź, ale... Zawsze jest ;)
    • mad_die już nawet przeczytałam tę książkę 02.11.08, 20:42
      vanilka.republika.pl/usnij.htm
      Ale jakoś do mnie nie przemówiła...
      • anetaban Re: już nawet przeczytałam tę książkę 02.11.08, 21:44
        oj nie nic gorszego niemozna zrobic dziecku a przedewszystkim sobie
        w desperacji po miesiacach nieprzespanych nocy przeczytalam ksiazke zaczelam
        wprowadzac w zycie po tygodniu zrezygnowalam z ambitnych planow pod tytulam moje
        dziecko bedzie zasypialo samo darła sie tak dlugo ze padla i owszem ale po
        pietnastu mimutach wyrywala sie ze snu z placzem byla przerazona, co ta mama
        wymyslila? mowie minie przyzwyczai sie skutek byl taki ze spalismy jeszcze mniej
        bo sie budzila w nocy z placzem i trzeba ja bylo uspokajac dosc dlugo i jak
        chcialam odlozyc doluzeczka to sie przebudzala i w ryk
        a zreszta kilka watkow wczesniej pisalam ze moja corcia ma dzis 11mc i budzi sie
        srednio 3,4 razy w nocy ale zjada i ja moge spokojnie odlozyc do lozeczka spi
        czasem sie jej tylko zdarza ze nieda sie odlozyc zaczyna plakac ale jst to ok 6
        rano wiec biore ja do małzenskiego lozai spi jak aniolek do 8 rano
      • memphis90 Re: już nawet przeczytałam tę książkę 04.11.08, 15:00
        "A trzeba pamiętać, że najprawdopodobniej w tym momencie biedne maleństwo będzie
        zalewać się łzami, domagając się powrotu dawnych porządków (dla nas to
        oczywiście przeszłość, która odeszła w niepamięć). Nie zwracajcie na to uwagi.
        Mówcie dalej tak, jakby nic się nie działo i nie traćcie wątku. Sztuczka polega
        na tym, by tłumacząc dziecku, jak będą odtąd wyglądać jego noce, maksymalnie
        koncentrować się na każdym wypowiadanym słowie.

        Właśnie teraz tatuś i mamusia mają okazję zademonstrować prawdziwą odporność i
        hart ducha. Nie wolno im rozczulać się nad zalanym łzami Jasiem, który błagalnie
        wyciąga rączki albo, jeśli jest nieco starszy, wrzeszczy zrozpaczony, bo chce
        zasypiać na kanapie w salonie, oglądając horror w kinie nocnym.

        To zrozumiale, że dziecku nie zrezygnuje ze swych „przywilejów” bez walki.
        Będzie płakać, krzyczeć, wymiotować, tupać, wołać „pić”, jeść”, „chcę kupkę”,
        „nie kocham cię”... a wszystko po to, by zmusić was do złożenia broni. Musicie
        wytrwać. W takich chwilach pamiętajcie, że to nie dziecko ma wam mówić, jak
        należy postępować. To wy macie być jego nauczycielami. Jeśli wydaje się wam, że
        nie wytrzymacie już dłużej, pomyślcie, że robicie to przecież dla jego dobra,
        dla jego zdrowia i dla zdrowia całej rodziny oraz że jeżeli wytrwacie, najdalej
        za siedem dni wszyscy będziecie sypiać jak susły.

        Po upływie 30 sekund jedno z was ponownie jak najtroskliwiej układa Jasia w
        łóżeczku lub w łóżku, ale robi to tylko raz. Następnie kładzie smoczki w zasięgu
        ręki dziecka i żegna je słowami: „Dobranoc, kochanie. Do jutra”. Później trzeba
        już tylko zgasić światło i

        wyjść z pokoju, pozostawiając drzwi lekko uchylone. Jeśli słuchacie muzyki albo
        oglądacie telewizję, możecie nieco ściszyć dźwięk, ale bez zamieniania domu w
        rodzinny grobowiec, ponieważ to Jaś ma się przystosować do was, a nie odwrotnie."

        Ten kawałek jest bossssski! Zostawiać płaczące, wymiotujące dziecko samo "dla
        jego dobra".
    • aldakra Re: Już rozumiem te Mamy, które... 03.11.08, 10:38
      Wiesz, może te ząbki się w końcu przebijają i tak jej dokuczają?
      Napiszę ci jak jest i było u mnie (mała ma 8 miesięcy). Od kiedy
      mała skończyła 5 miesięcy zaczęła się częściej w nocy budzić czyli
      ok. 5 razy na cyca, w końcu doszło do 7 razy i ja ją wzięłam do
      siebie do łóżka bo nie dawałam rady - tak byłam niewyspana.
      Poprawiło się jej spanie o tyle, że większą część nocy śpi i jak
      zasypia o 20 tak dwa razy się budzi o 23:00 i o 2:00 na cyca, ale
      niestety jak przychodzi ranek tak od 4 rano potrafi budzić się co
      godzinę (daję cyc i zasypia znowu) - tłumaczę to lżejszym snem rano
      i dokuczającymi ząbkami - innych pomysłów nie mam i postanowiłam
      przetrwać :) i nie ma to znaczenia czy śpi z nami czy w swoim
      łóżeczku.
      Mała nie ma swojego pokoju -łóżeczko stoi w naszej sypialni i w
      zasadzie zawsze była blisko nas. Problemem większym były dzienne
      drzemki - zasypiała przy cycu, a ja odkładałam ją do łóżeczka, a po
      15 minutach budziła się z krzykiem (wystraszona) i zabawa z
      usypianiem od nowa, a dziecko nerwowe :( I wprowadziłam zmianę:
      usypiam małą cycem leżąc na naszym łóżku i tak już zostaje na tym
      łóżku i dzięki temu lepiej śpi.

      Wiesz, mi się dziwne wydaje że dziecko jak śpi z wami to śpi gorzej,
      z reguły jest przecież odwrotnie (?) Może spróbuj jedną noc by sama
      u siebie przespała i się przekonasz co będzie i czy będzie to jej
      poranne wycie...Nie wiem czy coś to moje pisanie pomogło. Pewnie
      sama znajdziesz sposób na swoje dziecko - znasz je najlepiej :)
      • mad_die :) 03.11.08, 11:07
        Juz sama nie wiem, czy je znam czy nie ;)
        Jedno jest pewne, i to już wiedziałam dużo wcześniej - tak jak pisałaś - jak śpi sama w łóżeczku to śpi lepiej.
        Dziś była poprawa spania, do 4 rano spała u siebie, do 4 rano były 3 tankowania. Potem do nas ją wzięłam i nie było tak strasznie ;)
        Myślę, że to może przez zimno w nocy się budzi, dziś włożyłam ją w śpiworek i jeszcze okryłam kołderką, no i spała lepiej.

        Nie ma rady, trzeba to wytrzymać ;)
        • aldakra Re: :) 03.11.08, 19:47
          jak zimno to może temperaturę w sypialni jej podnieście, chyba że po
          holendrersku = zimno macie ;)
          • mad_die hyhy 03.11.08, 20:19
            No aż tak strasznie nie jest, może spada do 18 stopni ;)
            A nawet jakby było jeszcze mniej, to oddzielnie w jej pokoju nie mogę podkręcić, bo termostat mamy jeden na dole, a nie po jednym w każdym pokoju...
            Więc albo śpiworek albo spanie z nami pod ciepłą kołdrą ;) hihi
            • druuna Re: hyhy 04.11.08, 11:41
              Temperatura w pokoju do spania godna pochwały! najgorzej to jak jest ciepło i
              duszno! A fuj! ;)
              Myśmy spali z Zuzią w naszej sypialni tak, że jej łóżeczko stało dostawione do
              mojej strony łóżka z opuszczonym bokiem. Jak była malutka całkiem, tzn. nie
              siadała jeszcze a tym bardziej nie chodziła, to podłoga jej łóżeczka była na
              wysokości z naszym materacem! Przyciągałam tylko Zuzie do siebie, dostawała cyca
              (raz jednego raz drugiego na zmianę w nocy - przekładanie jej nade mną nie
              budziło jej o dziwo!). Potem obniżyliśmy podłoże jej łóżeczka i jak chciała cyca
              albo się przytulić to gramoliła się ze swojego łóżeczka do mnie, usypiała ze mną
              a potem chyba jej się za ciepło robiło i przeturlikiwała się do swojego wyrka! I
              tak do drugich urodzin praktycznie - teraz ma już swój pokój, od cycka
              odstawiona bezboleśnie zupełnie przed drugimi urodzinami; wstaje w nocy owszem,
              ale daje się za rękę odprowadzić do siebie bez sprzeciwów najmniejszych. Do
              niedawna chciała włazić do nas do łóżka ale teraz już chce żebym koło niej
              leżała jak zasypia. Czasem kończy się tym, że budzę się rano u niej w łóżku
              (specjalnie kupiony materac 90x200). Ale widzę, że metoda na miłość, intuicję i
              "nic na siłę" działa choć wymaga rezygnacji z wygód i czasem "siebie" ;)) Kiedyś
              jak będzie miała naście lat (albo i wcześniej - o zgrozo!) nie będzie chciała
              się już przytulać bo to "obciach" więc trzeba nałapać tej czułości póki czas! ;))
    • kejzi-mejzi Re: Już rozumiem te Mamy, które... 03.11.08, 19:52
      To chyba taki wiek, przerabiamy to samo, choc u nas dodatkowo jest azs i
      potworny swiąd skóry, który utrudnia sen. Ja myślę że trzeba to przeczekać tak
      samo jak trzeba przeczekać kolki jak dziecko jest malutkie. W końcu to nie
      będzie trwało wiecznie. Czas leci tak szybko.
      • oda100 Re: Już rozumiem te Mamy, które... 04.11.08, 22:02
        no troche to bedzie trwalo:)) u mnie najgorzej bylo w okolicach 1,5
        roku, do dzis nie wiem dlaczego, u nas nie byla to bynajmniej
        kwestia spiworka:)
        najbardziej prawdopodobne byly: za dluga drzemka w dzien, nadmiar
        bodzcow no i fakt ze moj maly w ogole kiepsko spal i spi, wybudzony
        szukal uspokojenia przy piersi (jak smoczek). Teraz ma 3 ponad lata,
        budzi sie kilka razy na krotko, bez placzu, trzeba przytulic.
    • ka_siulek1 Re: Już rozumiem te Mamy, które... 05.11.08, 20:31
      Witam Cię serdecznie, nie pomogę za wiele, ale może chociaz dodam na
      pocieszenie, że u mnie też jest podobnie. Maly zasypia przy cycusiu
      około 20, odkładam do łóżeczka, czasem się wybudza więc muszę
      ponosić. a co dopobudek to już wolna amerykanka, bywa różnie, ale ja
      saram się podawać pierś dwa razy, próbuję bynajamniej najpierw
      innych środków i często chodzi tylko o bliskość mamy lulam więc na
      rączkach...nad ranem rzeczywiście częściej sę wybudza. ma już dwa
      ząbki na dole a ma pół roczku,pewnie idąkolejne bo rączki non stop w
      buzi...ja zauważyłam że jak ostatnio podawałam przez 5 dni nurofen
      to spał o niebo lepiej, ale zrobiłam przerwę bo chyna tak nie mozna
      podawać nie?? A dawałam bo byliśmy na szczepieniu i maluszek później
      taki obolaly. nie wiem nie mam recepty na dobry sen, sama nie umiem
      znaleźć sposobu na spkojne noce...też na nie czekam, ale na razie
      godzę się z taką sytuacją, bo póxniej rzeczywiscie będę tęsknić za
      tym malenkim człwieczkiemw tulonym w moje ręce...w koncu po to
      jesteśmy matkami...
Pełna wersja