kasumi2008
28.11.08, 11:42
Witam Panią, Pani Moniko
Dzień dobry także pozostałym Mamom i Użytkowni(cz)kom
Moją trzytygodniową córkę niemal od początku karmię w sposób mieszany. W
szpitalu po cc miałam kłopoty z wytworzeniem odpowiedniej ilości pokarmu (a
może po prostu położne nie zechciały mnie wesprzeć, tylko od razu zdecydowały
o podaniu małej sztucznego mleka... teraz tak myślę, że szkoda, ale wtedy nie
miałam ani siły ani wiedzy).
Po powrocie do domu próbowałam przystawiać córeczkę na żądanie, ale ona
często przysypiała ssąc, miała długie przerwy na sen w dzień, w nocy to już w
ogóle był dramat - ja nieprzytomna, wprawy w karmieniu żadnej, w rezultacie
sporo było "szarpania się" i szukania dogodnych pozycji. Najefektywniej ssała,
kiedy ja siedziałam, ale nie zawsze miałam siłę, więc kiedy karmiłyśmy się na
leżąco, trudno mi było kontrolować, czy ssie, czy tak tylko dziumdzia, bo
przysypiałam... Zdarzały nam się też dłuższe przerwy nocne, np. 4-5h,
następnego dnia zwykle byłam megazestresowana, że głodzę dziecko, co pewnie
też nie wpływało dobrze na laktację... Aha, sprawę dodatkowo pogarsza fakt, że
malutka preferuje jedną pierś (w drugiej mam wciągniętą brodawkę, co jej
znacznie utrudnia pracę) - o ile w dzień czasem próbujemy powalczyć, o tyle w
nocy to niemożliwe...
Byłam w poradni laktacyjnej, bo córeczka słabo przybierała na wadze.
Wypożyczyłam laktator, którym pracuję w przerwach między karmieniami (a te
potrafią być długie, a i tak nie wiem, na ile efektywne) oraz wagę
noworodkową. Jednym słowem jestem kłębkiem nerwów, cały dzień się martwię, czy
potrafię wykarmić własne dziecko, denerwuję się, że odciągam niewiele pokarmu
(pewnie powinnam częściej stymulować piersi, ale to już bym nigdy z fotela nie
wstała...) - 50ml z obu piersi na dwa razy to chyba mało? No i dokarmiam ją
Nanem HA, z butli :( dostaje różnie, w zależności, czy wygląda na najedzoną po
piersi, czy nie, w sumie między 120 a 160 ml na dobę, plus pokarm, który ściągnę.
Wyżaliłam się, a teraz w skrócie:
- skąd mam wiedzieć, czy córeczka efektywnie ssie? czasem mam wrażenie, że
służę za smoczek
- wydaje mi się, że przystawiam ją często a mimo to mam wrażenie, że laktacja
się nie zwiększa (nie miałam np. nawału pokarmu, ściągam niewiele laktatorem,
dokarmiam)
- czy jest jeszcze możliwe karmić wyłącznie piersią?
- a jeśli karmienie mieszane, to jakie proporcje sztucznego do piersi? Malutka
waży teraz około 3800
- czy wybudzać na karmienia? czy budzić w nocy? Jak długie przerwy są
optymalne w naszym przypadku?
Z góry dziękuję za pomoc.
A może inne Mamy też miały takie kłopoty i stresy karmieniowe, i mogą się
podzielić doświadczeniami? Zewsząd słychać, że karmienie piersią jest
najlepsze dla dziecka i dla matki, bo zdrowo, bo więź, bo łatwo i tanio. Jak
dla mnie to ciężka,stresująca praca, przy okazji której ciągle opadają mnie
wątpliwości, czy jestem w stanie nakarmić moje własne dziecko i czy nie robię
jej krzywdy...