Mniejszość piersiowa?

04.12.08, 22:52
Taka obserwacja:byliśmy wczoraj na zabiegu przetykania kanalika
łzowego, synek 4,5 miesiąca, oprócz nas 3 dzieci w takim samym
wieku, jedno 4 mies.,1 roczne.I tylko ja karmiłam piersią!Reszta
dzieci dostawała mleko z butli.
Piszę o tym, bo cały czas żyłam w przekonaniu, że większość mam
dzisiejszych jednak karmi piersią - naprawdę!, że no może najwyżej
jakieś tam sporadyczne przypadki,kiedy nie można,wtedy butelka,no i
jak te powiedzmy 4 miesiące dziecko skończy,to wtedy - ale też nie
mleko, tylko inne jedzenie przecież powinno się dawać; a tak - tylko
pierś. Że wiedza o laktacji się zwiększyła, że przecież tak to
promują, w każdej gazetce i poradniku wręcz jest to uznane za
oczywiste, że pierś. Może to przypadek, ale mam wrażenie, jakbym
odkryła, że promowanie naturalnego karmienia to jedno, a
rzeczywistość - drugie.Bo jak gadałam z nimi, to one mi współczuły,
że taka uwiązana jestem, że jak ja do pracy wrócę, że tyle problemów
się ma, że nie będzie chciało jeść innych rzeczy - szok.Jakbym
słyszała swoją teściową, a przecież to dziewczynyw moim wieku:)Ja
wiem, że różne są przypadki i nie można wrzucać wszystkich do
jednego worka, ale wczoraj w tym szpitalu poczułam się
jak "mniejszość piersiowa".Chyba że to statystyka zadziałała jakoś
dziwnie i tym razem piersiowe nie przyszły:)
    • nglka Re: Mniejszość piersiowa? 04.12.08, 23:03
      Bo piękne plakaty to jedno a życie to drugie. Mnie w szpitalu ręcz przekonywano,
      że po cc to ja piersia karmić nie będę. Gdy płakałam z bezsilności, akurat
      wypadła wizyta, lekarz spytał o co chodzi i powiedział "nie ma co płakać, trzeba
      dać butlę i tyle". I takie przekonanie panowało nawet wśród Położnych od
      noworodków (!). Jak wychodziłam ze szpitala to nikt nie chciał uwierzyć, że mam
      dziecko tylko na piersi (chyba mnie cały oddział zapamięta, jak walczyłam z
      zastojami, łaziłam po prośbie o pomoc w przystawianiu co rusz i tak dalej.
      Młode matki nie mają wsparcia. Bez ich zgody podaje się dziecku w zerowej dobie
      mleko modyfikowane. Mnie nie pytano, czego chcę. w zerowej dobie po cc po prostu
      dziecko mi "nie przysługiwało" a wróciło do mnie całe w kropki z fałszywą
      informacją "podaliśmy tylko glukozę" a skaza jak się patrzy!
      Nie miałam pojęcia, że coś takiego jak zastoje - istnieją. Że dziecku siara
      wystarcza w pierwszych dobach, że karmienie może boleć, że dziecko może nie
      wiedzieć jak się ssie a potem może nie chcieć ssać, jak się poda kilka razy pod
      rząd i to na start - butlę z modyfikowanym i smokiem, z którego leje się samo.
      Dodać do tego mity pt "nie ma pani pokarmu" i cudowne poklepywanie po ramieniu
      "pani nie płacze, takie uroki macierzyństwa a to dopiero początek" - bardzo
      "podnosiło" na duchu i "zachęcało" do karmienia piersią.
      Tak, mam dużo żalu do personelu medycznego. Poród był 3 miesiące temu ale
      pamiętam dlaczego zastanawiałam się nad butlą. Na szczęście karmię piersią ale
      na przykład w pracy Połówka nie ma ani jednej mamy karmiącej w pełni piersią. Są
      albo butelkowe mamy albo mamy piersiowo - butelkowe.
      • mala1977 Re: Mniejszość piersiowa? 04.12.08, 23:41
        podpisuję się obiema rękami pod "nglka".Przeżyłam to samo...po
        powrocie do pracy przeprowadzałam prywatny wywiad kto karmił dziecie
        piersią i co?na palcach jednej ręki mogę zliczyć te mamy, którym sie
        udało albo po prostu te które bardzo chciały. ja na szcześćie karmię
        juz 11 miesiąć i na razie nie zamierzam z tego rezygnowac:)ale łatwo
        nie było, oj nie...
      • emailia Re: Mniejszość piersiowa? 04.12.08, 23:43
        No właśnie,mam dokładnie takie samo wrażenie:"wypada" mówić, że
        powinno się karmić piersią, ale brakuje wśród położnych i lekarzy
        osób mogących swoją wiedzą i doświadczeniem wesprzeć na samym
        początku chociaż (bo potem to tylko forum i doradcy laktacyjni:))
        kiedy to problemy najbardziej przerażają (bo jak tu nie dokarmić
        płaczącego dziecka?)Jak w 3 dobie życia synka zbierałam się już do
        wyjścia ze szpitala, położne mnie stopowały:"niech pani poczeka na
        ważenie, niemożliwe,żeby w 3 dobie zaczął przybierać na wadze na
        samej piersi"...Jestem szczęśliwa, że mogę karmić, ale to, czym
        chciałam się podzielić z Wami, to poczucie, że łączy nas nie tyle
        wspólne przekonanie, że robimy to, co najlepsze dla dzieci, ale -
        walka o to karmienie!Bo ja nie spodziewałam się, że to będzie walka -
        z pediatrą,rodziną, koleżankami.Życzę wszystkim dobrej nocy.
        • anett66 Re: Mniejszość piersiowa? 04.12.08, 23:56
          Oj mniejszość, mniejszość... Większości moich koleżanek nie udało się karmić
          piersią tak w pełni, to znaczy co najmniej 4-5 miesięcy, zawsze był miesiąc,
          półtora i dokarmianie.
          Ostatnio na wizycie pediatra mi powiedziała, że tylko 10% matek karmi swoje
          dzieci piersią. Nie wiem czy to prawda.
          Wiem, że nie zawsze jest tak ciężko, niektórzy mają z górki ale ja akurat też
          stoczyłam batalię o karmienie... I chyba się w końcu udało. Teraz toczę batalię
          z rodziną (mama, babcia itd), wszyscy uważają, że głodzę moje dziecko i robię mu
          krzywdę tym, że nie dokarmiam butlą:-( Dobrze, że chociaż mąż mnie wspiera.
          • moofka Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 09:36
            zaczyna wiele matek, gdzies czytalam statystyki, ze ponad 90%, do 3 miesiaca
            zostaje mniej niz polowa, jak ktos karmi po szostym to juz dziwolag
            powodem jest brak wiedzy i brak wsparcia
            ze strony personelu medycznego tez
            a producenci mieszanek zrobili swoje - to mleko matki jest uwazane za zrodlo
            problemow, a butla jawi sie jako ich rozwiazanie
            w poradniczkach zywieniowych sponsorowanych przez producentow, ktorymi matki sa
            zasypywane - pod plaszczykiem slicznych propiersiowych artykulow ilustrowanych
            karmiaca mamusia znajdujemy informacje - ni cholery ci sie nie uda,ale my mamy
            cudowny sposob na wszystko - nan, hipp, albo bebiko - zalezy kto wydal
            obiektywna prawda "karmienie naturalne jest najzdrowsze dla matki i dziecka"
            jest niepoprawna politycznie i poczytywana za terror laktacyjny - ktorego
            doswiadczaja wszystkie butelkowe mamusie, biedactwa
          • jakw Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 21:19
            No cóż, mamy czy teściowe raczej nie pomogą w karmieniu piersią - w
            czasach gdy same miały dzieci pierś była uznawana raczej za
            truciznę. Raczej będą się zachwycały "jak łatwo się to mleko z
            proszku robi" i udzielały rad w stylu:"płacze na pewno z głodu". Do
            poradni laktacyjnej zwykle daleko i płacić trzeba. Reklamy mleka
            modyfikowanego wyglądają z każdego pisma dla rodziców. A kupić można
            w sklepie za rogiem. Więc się kupuje, najpierw po to, żeby np.
            dokarmić wieczorem, "bo może będzie lepiej spało w nocy". A potem to
            już pewnie z górki...do butelki.
            • nglka Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 22:29
              jakw napisała:

              > No cóż, mamy czy teściowe raczej nie pomogą w karmieniu piersią - w
              > czasach gdy same miały dzieci pierś była uznawana raczej za
              > truciznę. Raczej będą się zachwycały "jak łatwo się to mleko z
              > proszku robi" i udzielały rad w stylu:"płacze na pewno z głodu". Do
              > poradni laktacyjnej zwykle daleko i płacić trzeba. Reklamy mleka
              > modyfikowanego wyglądają z każdego pisma dla rodziców. A kupić można
              > w sklepie za rogiem. Więc się kupuje, najpierw po to, żeby np.
              > dokarmić wieczorem, "bo może będzie lepiej spało w nocy". A potem to
              > już pewnie z górki...do butelki.

              Hm. Moja mama karmiła mnie piersia do 3go miesiąca ale za mało przybierałam (60
              gram w miesiąc!), więc z BÓLEM przeszła na mieszane. Szybko wybrałam butlę.
              Teściowa natomiast również karmiła piersią a przeszła na butlę z uwagi na
              atrakcje żołądkowe u dziecka (bóle, płacz, zielono - czarne kupy).
              Od obu mam dostałam ogromne wsparcie, z rozmasowywaniem twardych jak kamień
              zastojów - włącznie (podczas karmienia), co dla Ich kręgosłupów było nie lada
              wyzwaniem.
              A co do reklam modyfikowanego - o to to.. też się pod tym podpisuję.
              Kilka dni temu przyszła do mnie do domu przesyłka reklamowa z Bebiko.. darmowa
              próbka mleka następnego i cały harmonogram karmienia w najbliższych miesiącach...
              • jakw Re: Mniejszość piersiowa? 06.12.08, 12:45
                Z tym "niepomaganiem" mam/teściowych chodziło mi także o brak
                doświadczenia i wiedzy ww wymienionych. Ani moja mama , ani moja
                teściowa nie karmiły dłużej piersią niż kilka tygodni. Mleka
                im "brakowało" prawdopodobnie wskutek tego, że kazano im karmić nie
                częściej niż co 3 godziny. W takiej sytuacji trudno jest oczekiwać
                od nich jakiejś w miarę fachowej porady, nawet przy najlepszych
                chęciach. A właśnie taka porada bliskich osób może mieć czasem
                istotne znaczenie, bo czasem samo wsparcie psychiczne nie wystarczy
                (chociaż to i tak bardzo dużo). Wiadomo - mamoteściowe są blisko,
                poradnia laktacyjna nieco dalej.
                Pzdr
      • andzia409 Re: Mniejszość piersiowa? 18.12.08, 18:50
        wlasnie na dniach bede rodzic drugie dziecko.coreczke karmilam 11 mcy.poczatki byly koszmarne,na samo wspomnienie...br.popekane brodawki,zatory,goraczka,no koszmar...dalam rade.pomyslicie no jak udalo sie karmic tak dlugo pierwsze dziecko to z drugim bedzie rutyna.Podjelam decyzje,ze drugie dziecko bede karmila z butelki,zadnej piersi..
        czesto slyszy sie o aspektach zdrowotnych,emocjonalnych.wiec przyszle mamy przemyslcie kwestie karmienia tak aby po porodzie byc zdecydowanym czy piers czy butla.Najwazniejsza jest wasze zdanie na ten temat nie mamy,ciotki ,babci.
        zycze powodzenia i trafnych decyzji.
    • kaeira Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 10:00
      Tu starszy wątek na temat "ile mam karmi piersią", m.in. mój post z dostępnymi
      danymi procentowymi na ten temat:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=75352261&a=75356196
    • budzik11 Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 12:09
      Narodowy Program Zdrowia zakładał, iż w 2005r. w Polsce karmionych będzie
      wyłącznie piersią 30% niemowląt (Poprawa sposobu żywienia ludności i jakości
      zdrowotnej żywności - cel operacyjny nr 2, NPZ 1999-2005). Więc skoro POPRAWA
      miała polegać na osiągnięciu 30%, to ile kobiet karmi??.
      Ja pierwszą córkę urodziłam normalnie, nikt mnie nie uczył karmienia, nie
      pomagał. Radziłam sobie sama. Drugiego syna urodziłam przez cc, jak tylko
      wybudziłam się z narkozy, poprosiłam o przywiezienie go do mnie (nie wiem, czy
      czymś go nakarmili, nie spytałam prawdę mówiąc) - też nikt mi nie pomógł, nawet
      mi go nie podali do łóżka, tylko zostawili w plastikowym wózeczku. Inne mamy po
      cc nie miały przy sobie dzieci przez dwie doby, mój był ze mną cały czas,
      pielęgniarki tylko go przewijały i kąpały. Byłam wyjątkiem na oddziale. I kilka
      moich koleżanek, które rodziły przez cc, nie karmiły wcale, bo słyszały, że po
      cc nie ma pokarmu itd. - więc nawet nie próbowały.
      A koleżanka z innego forum napisała, że poczekalnia (nie pamiętam, chyba w CZD)
      - oklejona plakatami promującymi naturalne karmienie, ale na telewizorku
      wyświetlane non-stop filmiki reklamujące sztuczne mleka. Taka hipokryzja.
      • matysiaczek.0 Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 12:21
        W moim otoczeniu karmiące też są w mniejszości. U pediatry (dość piersiowo-przychylny) dowiedziałam się, że w naszym mieście (około 6000 mieszkańców) są dwie karmiące od ponad roku! Reszta to "świeżynki" jak ja (pół roku), albo kończące karmić, albo butelkowe. I wśród moich znajomych może i zaczynały piersiować, ale po miesiącu, dwóch NORMĄ jest dokarmianie, bo ...cośtam. Zapewne chodzi o: mało pokarmu, słaby pokarm, alergie, duże dzieci, powroty do pracy. Nawet babuleńka zapytała mnie na ulicy czy już daję butelkę, (po co?), bo pewnie chłopczyk niedojada. No norma i tyle, mało kto wierzy, że można wykarmić dziecko mlekiem matki, że takie dziecko przeżyje, mało tego - będzie zdrowo żyło. A już nie do pomyślenia jest, że moje dziecko nie pije z butelki (umrze z pragnienia, bo na kubek za mały :) ).
        • budzik11 Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 12:24
          matysiaczek.0 napisała:

          Nawet babuleń
          > ka zapytała mnie na ulicy czy już daję butelkę,

          Hmmm... mnie właśnie też to zdziwiło, myślałam, że starsze osoby bardziej
          przychylne są karmieniu piersiom, a nie butli. A babcia mojego męża, kiedy
          odpowiedziałam na jej pytanie, czy młody przesypia mi noce, że nie, od razu
          poradziła "To trzeba dać butelkę, bo na pewno głodny".
    • basiak36 Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 12:42
      W Polsce tak jak w UK, wiekszosc karmiona jest tylko w pierwszych tygodniach.
      Potem juz mniejszosc.

      Wystarczy otworzyc pierwsza lepsza gazete dzieciowa i policzyc reklamy herbatek
      od 1 mca, jedzonek od 4 mca i oczywiscie dziesiatki reklam mieszanek, smoczkow.
      Ostatnio nawet pokusilam sie o liczenie:))
      Plus artykuly typu: jesli karmisz piersia, dziecko dostaje przeciwciala, jesli
      karmisz butelka, tez bo dostaje probiotyki:)
      Poprawnosc polityczna doprowadzila do tego ze mleko matki stawia sie na rowni z
      mieszanka. I z ogromna przewaga promocji tego drugiego.
      Wiec co sie dziwic?

      Reklama to potezna sila, w Norwegii dopiero po wycofaniu reklam i mieszanek ze
      sklepow (sa chyba dostepne u lekarza tylko, albo w aptekach nie wiem), poprawily
      sie bardzo statystyki karmienia piersia.
      • budzik11 Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 23:50
        basiak36 napisała:

        > Wystarczy otworzyc pierwsza lepsza gazete dzieciowa i policzyc reklamy herbatek
        > od 1 mca, jedzonek od 4 mca i oczywiscie dziesiatki reklam mieszanek, smoczkow.


        A ja ostatnio zwróciłam uwagę (nawet tu na forum jest taki wątek), że na
        opakowaniu kaszki bezmlecznej (ryżowa, kukurydziana czy inna) jest zawsze
        przepis: "Dodaj odpowiednią ilość mleka modyfikowanego". Tak jakby nie przyszło
        producentowi do głowy, że można taka kaszkę zrobić na własnym mleku. No i mamy
        rzeczywiście robią na tym modyfikowanym, nawet jeśli karmią swoim i mogłyby na
        swoim - bo tak zaleca producent.
        • basiak36 Re: Mniejszość piersiowa? 06.12.08, 10:04
          Sprawdzilam i tutaj w UK podaja zeby wymieszac np 'with 100ml of baby's usual
          milk'. Nie pisza jakie, pisza ogolnie, z mlekiem jakie dziecko zwykle dostaje.
    • aannagr Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 13:27
      Ja też stoczyłam batalię o wyłączne karmienie piersią w szpitalu (jestem po cc). Dobrze, że mi w szkole rodzenia powiedzieli, że produkcja pokarmu rusza w 16 tyg ciąży, i że tak naprawdę pokarm tworzy się w głowie. Bo mi wmawiali, że nie mam pokarmu (moje dziecię spadało mocno na wadze), a ja się uparłam, że nie podam modyfikowanego. Lekarze byli oburzeni. Jeden nawet krzyczał dlaczego nie chcemy podać dziecku "leczniczego mleka"? Dodam, że szpital słynie z promowania karmienia piersią! A na korytarzu ciągle słyszałam rozmowy o dokarmianiu.
      Całe szczęście miałam wsparcie męża, rodziny, znajomych.
      U mnie w otoczeniu inaczej niż u Was - prawie wszyscy karmią piersią. Niektóre dziewczyny nawet dłużej niż rok. Moja teściowa też karmiła swoje dzieci piersią (całą piątkę). A babcia mojego męża, jak zobaczyła, że karmię piersią to nie mogła się nachwalić. Ona swoich synów też karmiła. Starszego (mojego teścia) 2 lata, a młodszego "tylko" rok.
      Także nie zawsze jest tak źle...
    • mad_die oj tak, tak :( 05.12.08, 14:00
      Wczoraj spotkałam się z koleżankami.
      Jedna ma córkę (13mscy), która się "sama" odstawiła od piersi w 7mscu - bo pierś odpychała, pluła, a butelkę to hop-siup wypijała i spokój był.
      Druga ma synka (16mscy), karmiła go do 6msca a potem przeszła na butelkę, bo... za bardzo chudła...
      Na mnie patrzą chwilami jak na wariatkę, bo moja córka ma już prawie 11mscy, modyfikowanego nie miała w buzi nigdy (nie liczę tych kilku razów w pierwszym tygodniu kiedy ją dokarmiałam raz dziennie :() i mieć nie będzie. Pytają się mnie za kazdym razem prawie kiedy odstawiam od piersi. Ja im zawsze odpowiadam, że wtedy, kiedy obydiwe z córką będziemy miały tego dość. A one z politowaniem się na mnie patrzą, bo przecież tak to można i 2 lata karmić... "A 2 lata to tak długo znowu?" - myślę sobie, ale nic nie mówię, tylko daję pierś :D
      Mieszkam w NL, tutaj karmienie jest promowane, ale i tak jak idę do przychodni to jestem zawsze jedyną, która daje pierś. Smutne to, ale prawdziwe. A jak mówię lekarce, ze nadal karmię, to bije brawo niemalże. Tylko zawsze to pytanie jest później "do kiedy będę karmić?". Nienawidzę tego pytania!
      I aż mnie ciarki przechodzą na myśl o świętach, bo mogę się założyć, że będę je słyszała codziennie :( I nie wiem, co odpowiadać. ALe chyba zacznę być złośliwa ;) Bo to w sumie nikogo interes, a decyzja moja i córki.
    • monika_staszewska Re: Mniejszość piersiowa? 05.12.08, 14:15
      Niestety ogólnopolskich badań dawno nie było (brak pieniędzy na
      takowe, buu), ale chyba już kiedyś na forum przytaczałam badania
      przeprowadzone w jednym ze szpitali śląskich. Badano około 200 czy
      300 osobową grupę mam dzieci hospitalizowanych w tym szpitalu i
      grupę dzieci w wieku od 0 do 2 lat hospitalizowanych przy czym
      hospitalizacja wynikała z urazu (a może i ew. choroby, nie pamiętam
      niestety). I co się okazało? Że... w istocie w pierwszym miesiącu
      życia karmionych naturalnie było 90% dzieci, ale już w trzecim bodaj
      góra 60%, w szóstym 40%, a w drugim roku jakieś 10%. Ale z tych
      samych badań wynikało, że w pierwszym półroczu prawie 50% maluchów
      było dopajanych, a 30% czy 40
      5 dokarmianych, co oznacza, że grupa kobiet karmiących wyłącznie
      piersią była minimalna.
      To wszystko oznacza, że Pani obserwacja o karmiącej piersią
      mniejszości piersią jest całkiem słuszna.
      pozdrawiam serdecznie Całą Mniejszość na forum obecną :)
      monika staszewska
      ps. basiak36 słusznie prawi, reklama robi niestety swoje, do tego
      przesady i inne mity, niewiedza. Oj, nie trzeba czytać pism
      wystarczy rzucić okiem do naszego forumowego wątku o głupotach. Włos
      się jeży na głowie, jak tylko śmiech ucichnie. Faktem jest, że
      reklamowanie karmienia piersią (i szkolenie w tej dziedzinie nie
      tytlko specjalistów, ale przede wszystkim tych, którzy najczęściej w
      swojej pracy zawodowej spotykają się z kobietami, w ciąży i mamami
      małych dzieci) najbardziej opłacałoby się budżetowi państwa. Ale
      jakoś nie słyszałam, żeby jakikolwiek rząd wpadł na pomysł, że jak
      większość małych obywateli będzie karmiona maminym mlekiem, to w
      efekcie budżet wyjdzie na tym lepiej.
    • akos6 Re: Mniejszość piersiowa? 06.12.08, 11:50
      chyba niestety tak to wyglada...latwiej dac dziecku butelke.
      oczywiscie kazda mama robi jak uwaza. dla mnie okres karmienia jest
      cudownym okresem. mimo uwiazania- ciezko wyjsc bez dziecka na dluzej
      niz 2 godziny. pierwsza corke karmilam piersia pol roku, i nagle
      okazalo sie ze guz ktory jest w jajniku zaczal sie powiekszac i
      trzeba malucha odstawic i isc na zabieg. corka bez problemu
      przestawila sie na mleko modyfikowane i sloiczki a ja o malo w
      depresje nie wpadlam ze to juz koniec:) teraz mam druga corke , ma
      dwa miesiace i tez bylo dla mnie rzecza oczywista ze tylko karmienie
      piersia wchodzi w gre. o tym ze to dobre dla dziecka to
      wiadomo...ale dla mnie rowniez...jak widze te oczka wpatrzone jak
      pije, i po chwili sie usmiecha...jest to niesamowita wiez z
      maluchem. szkoda ze niektore mamy na wlasna prosbe z tego
      rezygnuja... a moze to ja tylko taka "nawiedzona " jestem
    • kutryna Re: Mniejszość piersiowa? 06.12.08, 21:11
      to ja trochę nie na temat, ale to dla mnie bardzo ważne: emailia gdzie
      robiłaś zabieg przetykania kanalików łzowych? I czy był ze
      znieczuleniem? Jak Twoje dziecię to przeżyło? Bo słyszałam, że lepiej
      robić bez znieczulenia, ale tak naprawdę nie jestem do tego pomysłu
      przekonana. Dziękuję za info i przepraszam, że nie na temat.
      Pozdrawiam!
    • hanka13 Re: Mniejszość piersiowa? 07.12.08, 15:23
      Karmienie wylaczne piersia wymaga od mamy nie lada samozaparcia...
      mysle tu po pierwsze o mnostwie mam, ktore z uwagi na alergie dzieci
      musza utrzymywac niemal rezimowa diete - trzeba chciec to
      wytrzymac:) Po drugie, nie da sie wyjsc z domu na zbyt dlugo, jesli
      nie bardzo da sie odciagnac pokarmu by dziecie pod nieobecnosc mamy
      moglo dostac mleczko - stad wiele mam konczacych karmienie lub
      dokarmiajacych maluszki ok. 3 m-ca... Po trzecie, trzeba sie troche
      nagimnastykowac, by moc wrocic do pracy gdy dziecie ma pol roku i
      nie podac mieszanki... Ale jak sie uda rozwiazac te wszystkie
      problemy, to naprawde mozna miec sporo satysfakcji, bo nie uwazam
      bynajmniej, aby mamy "butelkowe" byly gorsze - bron Boze, ja tylko
      uwazam, ze mleko mamy - a nie krowy, jakkolwiek przetworzone - jest
      dla dziecka najlepsze...traktuje karmienie piersia moich synkow jako
      dlugoterminowa inwestycje w ich zdrowie i rozwoj:)
      Co zas do powszechnosci karmienia piersia, to faktycznie moje
      kolezanki w wiekszosci karmily max do pol roku.... w mojej rodzinie
      zarowno mojej siostrze, jak i bratowej, "brakowalo" pokarmu i dzieci
      zaczynaly byc dokarmiane max w 3 m-cu... oczywiscie, postepowalo
      zmniejszanie ilosci pokarmu i koniec karmienia.... a mnie cala
      rodzina pyta, czemu nie dam synkowi butelki, bo na pewno budzi sie w
      nocy bo jest glodny... taaa. 4,5 m-ca i wazy 7 kg, coraz to nowe
      rozmiary ubranek musze zakladac, i jest glodny... nie wiem czemu tak
      ich drazni to, ze karmie wylacznie piersia... mam wrazenie, ze
      traktuja mnie czasem jak jakas nawiedzona...
      hanka
    • ele_na Re: Mniejszość piersiowa? 07.12.08, 19:57
      No cóż, pomimo tak propagowanego karmienia piersią, ja również zauważam, że tak naprawdę jesteśmy w mniejszości. W moim otoczeniu nie mam, ani jednej koleżanki/znajomej która karmiłaby piersią dłużej niż 3 miesiące, a i tak w tym czasie ich dzieci były dokarmiane na noc - bo głodne i dopajane. Przyczyną tak krótkiego karmienia zwykle są: "zbyt mało pokarmu", "pokarm za chudy", a nawet "karmienie piersią mnie brzydzi, bo jest takie niehigieniczne".
      Ja karmię piersią prawie 5 miesięcy. Moje dziecko nie zna smaku herbatki, wody z glukozą.Jedynie na samym początku w 1 i 2 dobie po urodzeniu był w szpitalu dokarmiany przez położne 3 razy przy mnie, a z tego co nie widziałam - to nie wiem, ale raczej mało prawdopodobne, bo prawie przez cały nasz pobyt w szpitalu był ze mną.
      Niestety Ci, którzy powinni wspierać w karmieniu młode i niedoświadczone mamy, nie sa do tego dobrze przygotowani. Zanim trafiłam na to forum, w 6 dobie od porodu przeszłam mega zapalenie piersi, z 40 stopniową gorączką, zakończone Amotaksem. Gdy pojechałam do szpitala, jedna z położnych, która pewnie chciała dobrze rozgrzała mi pierś okładami i zrobiła masaż piersi, w której był stan zapalny. Ból ogromny - nikomu nie życzę. Łzy leciały mi same, ona masowała i mówiła ze tak trzeba. Skutki niestety były opłakane, stan zapalny rozprzestrzenił się prawie na całą pierś. Gdybym wtedy wiedziała, że tak absolutnie nie wolno robić, to bym się nie zgodziła.
      Położna środowiskowa, która do nas przychodzi z dobrego serca, zalecała podawanie soczków, gdy dziecko skończy 3,5 miesiąca. Oczywiście nie zastosowałam się do tego. Z kolei na ostatniej wizycie u lekarza (przy okazji szczepienia) zostałam poinstruowana przez lekarza, ze powinnam rozszerzyć już dietę o zupki i soczki +jabłuszko. Pani doktor miała dłuższa chwilę "milczenia" gdy powiedziałam, że nie zamierzam podawać nic innego do końca 6 miesiąca. Skończyło się na tym, że zapytała pielęgniarkę o przyrosty wagowe i zgodziła się.
      Co do rodziny, to niby mnie wspierają, ale jednak zbyt często słyszę, że dziecko już powinno poznawać nowe smaki, ze ich dzieci w tym wieku już jadły to czy tamto. Nawet moja mam dziś stwierdziła, że gdyby była na moim miejscu to dawała by już zupki, soczki, niech się dziecko przyzwyczaja.
      Na pytania do kiedy zamierzam karmić z uśmiechem odpowiadam, że do 18 roku życia, a jak dobrze pójdzie to do 30-stki. Zwykle dają mi spokój i nie drążą tematu.
      Podsumowując karmienie dziecka samą piersią do pół roku, czy karmienie piersią w ogóle ponad rok - jest traktowane przez sporo osób jako zdziwaczenie. Naprawdę tylko silna "osobowość" nie da się zniechęcić i potrafi nie słuchać "dobrych rad" przy karmieniu piersią.
    • blueaha Re: Mniejszość piersiowa? 07.12.08, 22:00
      To ja jestem zaskoczona, sadziłam, że jest odwrotnie! W szpitalu gdzie rodziłam
      (Hajnówka koło Białowieży) nie było mowy o karmieniu butelką, nawet smoczków
      uspokajaczy nie można było przynosic na oddział bo były źle widziane a położne
      na oddziale były bardzo życzliwe i nikogo nie zostawiały bez pomocy. Mój poród
      skończył się cesarką (Maluszek był duży i nie dałam rady urodzic naturalnie, (co
      okazało sie po 10h porodu)ale zaraz jak tylko odwieziono mnie na salę poporodową
      położna przyszła i przystawiła mi Malutkiego do piersi, leżał za mną całą noc,
      pielęgniarki przychodziły, przewijały go i przekładały do drugiej piersi, bo
      mnie nie wolno było podnosi głowy po znieczuleniu. Mały ssał i ssał jak gdyby
      nic nie było ważniejsze. I chociaż miałam poranione sutki, kiedy mały się uczył
      i chociaż spadł z 4300 do 3850g to w 5 dobie, gdy wychodziliśmy wrócił do wagi
      urodzeniowej, czym zaskoczył wszystkich - bez glukozy czy mieszanki- tylko
      pierś. Na szczęście ominęły mnie mleczne nawały i zastoje i moja "mleczna droga"
      była bezproblemowa - raczej. Malutki dostawał wyłącznie pierś przez 6 miesięcy.
      W wieku 5 miesięcy podwoił wagę. Po 6 miesiącu wprowadzałam powoli inne rzeczy
      ale i tak cycuś jest najsmaczniejszy i jest przebojem menu mojego synka. Nie
      było kolek, nie było problemów z kupką (robił jedną, rzadką na tydzień) i co
      najważniejsze -nie choruje (odpukac w niemalowane). Teraz ma 9 miesięcy, rośnie,
      rozwija się i ciągle budzi się w nocy żeby sobie pojeśc. Mimo jednak mego
      zmęczenia i niewyspania nigdy w życiu nie zamieniłabym się z mamą karmiącą
      butelką. Mój 9 miesięczny Synek wtulony w moją pierś, ukojony i bezpieczny, z
      rączką pilnującą drugiego cycusia to najcudowniejszy widok na świecie. Mamy
      karmiące- pozdrawiam
      • wesola01 Re: Mniejszość piersiowa? 07.12.08, 22:41
        niestety, nie zawsze mama moze wykarmic swoje dziecko, ja karmilam
        2,5 m-ca, z wielkim bolem, ciagłą walką, placzem i dla mnie
        karmienie piersia pozostanie w pamieci jako koszmar. a tak bardzo
        chcialam dawac synkowi jak najdluzej moje mleczko. teraz karmie
        butlą, synek rozwija sie pięknie, i dla mnie z kolei absurdem jest
        np.zakaz reklamy mleka początkowego. to jest moim zdaniem
        ograniczanie dostępu do informacji dla rodzica, ktory musi lub chce
        wybrac mieszankę. jestesmy dorosli i umowmy sie: reklama mleka
        poczatkowego nie spowoduje, ze piersiowa mama pobiegnie do sklepu po
        mieszankę. to dzieci tak reagują, a nie dorosle, myslące osoby. to,
        ze dostalam reklamowke tego czy innego mleka nie zmieni sposobu
        karmienia synka, bo to ja decyduje o tym, mam rozum, wiec zadna
        probka mleka mi myslenia nie odbierze.
        moje obserwacje z kolei wskazują na fiksacje na punkcie karmienia
        piersią.
        • anett66 Re: Mniejszość piersiowa? 07.12.08, 23:22
          U mnie cała rodzina tzn starsze pokolenie uważa, ze powinnam dokarmiać. Moja
          babcia twierdzi, że piersią to można wykarmić miesięczne dziecko, ale na pewno
          nie dwumiesięczne. Pyta czemu nie daję mu pić. Moi rodzice jak im powiedziałam,
          że nie daję smoka uspokajacza (przez jakiś czas nie dawałam, ale potem się
          złamałam) to się na mnie popatrzyli jak na wariatkę- ach tak, nowa moda jakaś.
          Są generalnie strasznymi sceptykami jeśli chodzi o moje karmienie piersią.
          Ostatnio im wydrukowałam parę mądrych tekstów ze strony o karmieniu piersią to
          stwierdzili, że nigdy w to nie uwierzą, że dziecko może jeść co 15 minut i że to
          jest normalne. Generalnie zawsze jak się z nimi widzę a mały płacze to czuję się
          winna, bo wiem że oni uważają że on płacze z głodu a ja się głupio uparłam i nie
          chcę dać mu butelki. Uważają, że teraz jest taka moda a za 10 lat będzie się
          znowu mówić coś innego. Dodam, że moja mama, babcia i ciocia nie karmiły dłużej
          niż miesiąc-półtora i oczywiście cała rodzina twierdzi, że ja "genetycznie" nie
          mam pokarmu. Ehh, szkoda gadać!
          • niecierpliwa3 Re: Mniejszość piersiowa? 07.12.08, 23:36
            Dzisiaj spotkałam koleżankę ze szkoły rodzenia, ma 3-miesięczną dziewczynkę,
            którą karmi mieszanie, bo "miała za mało mleka". Szkoda, że na naszej szkole nie
            podano wystarczającej wiedzy o laktacji, chociaż bardzo zachęcano do karmienia
            piersią. Info o kryzysach laktacyjnych było w rozdanej przez położną broszurze,
            ale pewnie nie każda przeczytała... Wydaje mi się, że jest kilka podstawowych, a
            nieznanych bardzo wielu młodym matkom faktów nt. laktacji, których nagłośnienie
            mogłoby wiele zmienić. Wg mnie takie fakty to:
            - kryzysy
            - "karmienie na żądanie" naprawdę na żądanie
            - karmienie wyłączne do 6 mies.

            Może gdyby była jakaś kampania w TV albo bohaterki Klanu czy M jak Miłość
            przechodziły typowe problemy z laktacją, to pomogłoby to w zmianie mentalności
            mam i babć ;).
          • magda2663 Re: Mniejszość piersiowa? 11.12.08, 12:15
            wodole nie przejmuj sie tym całym gadaniem. u mnie było to samo
            chcieli mnie wprost zmusic abym dała mojej małej pic ale ja sie
            zaparłam i powiedziałam nie przez całe 6 miesiecy było marudzenie
            zebym jej urozmaiciła diete a to o zupke ato o deserek a to o
            herbatke byłam dzielna i uparta nie ugiąłam sie przez 6 miesiecy
            córcia nie znała butelki herbatki nic tylko piers i dobrze na tym
            wyszła rosnie jak na drożdzach dzis ma 10 miesiecy i dalej doi
            cyca.jest nam z tym dobrze i niepredko zamierzamy z tym skonczyc nie
            daj sie namówic na żadne dokarmianie czy dopajanie pozdrawiam i
            życze powodzenia
        • basiak36 Re: Mniejszość piersiowa? 07.12.08, 23:34
          i dla mnie z kolei absurdem jest
          > np.zakaz reklamy mleka początkowego. to jest moim zdaniem
          > ograniczanie dostępu do informacji dla rodzica, ktory musi lub chce
          > wybrac mieszankę. jestesmy dorosli i umowmy sie: reklama mleka
          > poczatkowego nie spowoduje, ze piersiowa mama pobiegnie do sklepu po
          > mieszankę.

          Niestety jak najbardziej spowoduje. Reklama to nie jest fachowa informacja na
          temat danego produktu, zwlaszcza reklama ktora czesto wprowadza matki w blad, a
          takich niemalo. Juz sporo badan w tym temacie robiono, i niestety wplyw reklamy
          na wzrost sprzedazy mieszanek jest ogromny. Informacje fachowe na temat mleka
          modyfikowanego powinien dawac lekarz, polozna, itp.
          Zdzwilabys sie jak bardzo specyficzny jest jezyk reklamy mieszanek i jak potrafi
          przekonac wielu rodzicow ze mieszanka to juz wlasciwie ma taki sam sklad jak
          pokarm...
          • wesola01 Re: Mniejszość piersiowa? 08.12.08, 10:06
            w takim ukladzie pozostaje mi wyrazic zal, ze ludzie nie kieruja sie
            własnym rozumem. a moze to ja naleze do tej mniejszosci, ktora nie
            nabiera sie na reklamy?
            • basiak36 Re: Mniejszość piersiowa? 08.12.08, 18:47
              wesola01 napisała:

              > w takim ukladzie pozostaje mi wyrazic zal, ze ludzie nie kieruja sie
              > własnym rozumem. a moze to ja naleze do tej mniejszosci, ktora nie
              > nabiera sie na reklamy?

              Tak mi sie wlasnie wydaje. Tutaj w UK robili swego czasu badania i wyszlo ze
              40% rodzicow wierzy ze mieszanka jest albo lepsza albo taka sama.
              Ostatnio kolejna moja kolezanka powiedziala ze przechodzi na modyfikowane bo na
              opakowaniu napisali 'teraz jeszcze blizsze mleku matki'. Dla niej oznacza to ze
              wlasciwie to samo mleko.
              • wesola01 Re: Mniejszość piersiowa? 08.12.08, 22:18
                to straszne... naprawde, wierzyc mi sie nie chce... naród glupieje.
                i chyba nie tylko nasz.
    • blueaha Re: Mniejszość piersiowa? 08.12.08, 10:28
      Nie potępiam nikogo, żadnej butelkowej mamy, wiem że są różne sytuacje. Moja
      przyjaciółka urodziła wcześniaka, były problemy bo maleńki nie oddychał, miał
      infekcje- dłuższa historia po prostu, urodziła przez cesarkę i zaczęła odciagac
      mleko, chociaż jak sama mówiła lekarze nie dawali dużych szans maluszkowi.
      Maluszek był najpierw karmiony dożylnie, potem sondą i to w systemie mieszanym,
      trochę odciągniętego mleka mamy trochę mieszanki. Po powrocie do domu już tak
      zostało. Mały nie nauczył się ssac piersi, pił tylko z butelki. Przez 5 miesięcy
      moja przyjaciółka odciągała 2,3h dziennie mleko (a niedużo tego było), miała
      poranione piersi i była tak zmęczona...wiecie jak, ze któregoś dnia po prostu
      nie odciągnęła mleka i przeszła na mieszankę. Dla mnie i tak była bohaterką,
      pomimo, ze odpuściła sobie to karmienie mlekiem z piersi. Inna sprawa, że może
      na samym początku , po powrocie do domu powinna była spróbowac nauczyc małego
      ssac, ale łatwo powiedziec trudniej zrobic kiedy się na wcześniaka chucha i
      dmucha . Czasami po prostu życie pisze inny scenariusz i w nosie ma nasze plany
      • emailia Do:kutryka 08.12.08, 15:40
        Witam, zabieg robiłam w Wojewódzkim Szpitalu w
        Witkowicach,znieczulenie miejscowe,wszystko trwało coś koło 2 minut
        (łącznie ze znieczulaniem),wiadomo, że dziecko przeżyło to bardzo,
        ale już prawie tydzień po jesteśmy i póki co oczko ok, a i
        odreagowywanie synka też mamy za sobą (dwa dni płaczu i marudzenia).
        Pozdrawiam
Pełna wersja