erlenmeyerka
28.12.08, 14:42
Moja córeczka ma 14 miesięcy. Nigdy nie przesypiała całych nocy, ale budziła
się tak 3-5 razy, byłam w stanie to znieść.
Ostatnimi czasy zaczęła odmawiać stałych posiłków w dzień. Co chwilę woła
pierś - gdy jej odmawiam, to nie ruszy niczego innego. Dziś już 14:30 i nie
jadła nic. Kompletnie. Wszystko co naszykuję muszę zjeść sama.
Za to w nocy ssie żąda piersi niemal cały czas. Są chwile kiedy nie zdążę
przykryć się kołdrą a ona znów płacze i woła "cycy cycy". Dziś budziła się 13
razy. Wczoraj podobnie.
Na dokładkę jest bardzo mała i chuda. Przy narodzeniu ważyła 3650g, na roczek
powinna 3 raz tyle - czyli 11000g, a ważyła 8500g. Teraz ma 14 miesięcy, nie
ważyłam jej, ale na oko to nic nie utyła (albo co najwyżej niewyczuwalnie) -
no bo i skąd jak nic nie je.
Nie wiem co robić :( Jest bardzo szczupła, teoretycznie nie powinnam
ograniczać jej piersi w nocy (tłuste mleko), ale ja już nie mam siły :( Nawet
jak ją wpakuję sobie do łóżka to po 13-krotnej pobudce, przekładaniu jej raz
do jednego raz do drugiego cycka, jestem po prostu wykończona :(
Do przychodni nie pójdę, bo tam lekarka każe mi ją odstawić, mówiąc że wówczas
córka zacznie jeść, dorabiając do tego wielką ideologię, że dziecko już ma
roczek i że nie potrzebuje mojego mleka, a poza tym ma powiększone gruczoły
piersiowe i to przez mój pokarm (poczytałam, popytałam i okazało się że to
bzdura z pokarmem i powiększonymi gruczołami piersiowymi - możliwe że gadała
tak żeby "ułatwić" mi odstawienie).
Proszę o jakieś wskazówki :(