Dodaj do ulubionych

dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia

31.12.08, 16:46
Chcialabym podzielic sie taka refleksja nt. stwierdzenia, ze to dziecko decyduje, kiedy chce sie odstawic. Pojawia sie to w wielu watkach, kiedy mama pyta, w jaki sposob odstawic dziecko - zaraz slyszy, ze to dziecko samo przestanie, kiedy bedzie gotowe, zeby nie odstawiala...

Nie do konca sie z tym zgadzam. Z obcowania z innymi ssakami widze, ze w naturze wcale nie jest tak, ze mlode po prostu w pewnym momencie przestaja ssac i jest to bezbolesny proces itp, itd. Od kilku lat hoduje koty, miotow doczekalismy juz kilku i za kazdym razem przychodzi taki moment, kiedy to kotka "odstawia" maluchy - wstaje, kiedy zaczynaja cycac, czasem nawet warczy. Poniewaz kocieta trafiaja do nowych opiekunow, kiedy maja minimum 12 tygodni, jedza juz wtedy zwykle kocie jedzenie.

Co ciekawe - zdazylo mi sie tez wrocenie do ssania u kociaka 5- miesiecznego, ktory u nas zostal. Oczywiscie kotka nie miala juz wtedy mleka (od "odrzucenia minelo juz ok. 3 miesiace), mialo to raczej podloze emocjonalne.

Do czego zmierzam - popieram dlugie karmienie piersia. Moze byc to wspaniale przezycie dla obojga. Ja sama karmie na razie 5 miesiecy i jeszcze dlugo zamierzam :) Jednak to matka decyduje, kiedy ta przygoda sie konczy. I zostawienie tej decyzji dziecku wcale nie jest bardziej naturalne. 2-3 latek to nie tabula rasa, tez jest juz uksztaltowany przez kulture, w ktorej sie wychowuje. Dlaczego zatem jego decyzja mialaby byc blizsza naturze?
Obserwuj wątek
    • titerlitury Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 31.12.08, 18:04
      Moje spostrzeżenia są identyczne. W domu były od zawsze suczki,
      których nie sterylizowano, i to one decydowałay kiedy kończą karmić.
      I choc odganiały swoje maluch od sutków, to nadal lizały im
      pyszczki, i całe ciała - czyli po psiemu-suczemu okazywały matczyną
      czułość.
    • anaj75 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 31.12.08, 18:12
      A ja uważam, że najlepiej jest, gdy decyzja nie jest wyłącznie
      decyzją matki, ani wyłącznie decyzją dziecka a rezultatem dialogu
      między obojgiem.
      Takie jest moje doświadczenie z dwójką dzieci.
      Każde z dwójki w innym momencie było gotowe na pożegnanie z piersią,
      w każdym przypadku ja w innym czasie dotarłam do swoich granic w
      karmieniu piersią.
      I cieszę się, że w odróżnieniu od zwierząt możemy się kierować
      uczuciami wyższymi.
    • fizula Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.01.09, 19:06
      Widzisz, masz doświadczenie na zwierzątkach, ale dzieci to jednak
      nie zwierzątka, kobiety również nie są zwierzętami.
      Mam trójeczkę dzieci i to właśnie one mnie nauczyły, że naturalne
      jest właśnie wyrastanie ze ssania. Nasza niecierpliwość,
      nieznajomość, niezrozumienie potrzeb własnego dziecka,
      niecierpliwość może temu przeszkodzić. Świetnie też napisała Anaj75:
      że możliwe jest zakończenie karmienia w dialogu z dzieckiem. No bo o
      to przecież chodzi: nie karmimy dla własnej potrzeby, trzeba zwracać
      uwagę, co nam komunikuje swoim zachowaniem nasze dziecko. Ale trzeba
      mieć też kontakt z własnymi uczuciami, przeżyciami dotyczącymi
      karmienia. Na pewnym etapie rozwoju dzieci też świetnie przyjmują i
      zaczynają rozumieć potrzeby i uczucia swoich mam.
      Różnimy się od zwierzątek tym: one nie mogą się oprzeć własnemu
      zniecierpliwieniu, a my powinnyśmy być ponad nie i nie wyładowywać
      się na dzieciach (np. odganiając, gryząc itd.- jt. naturalne dla
      zwierzęcia, ale nie dla człowieka).
      Bardziej miarodajne jest porównanie do małp człekokształtnych: te
      karmią baaardzo długo. Karmią dwa- trzy lata, a nawet dłużej: co za
      nienaturalność prawda??? ;o)
      Pozdrawiam noworocznie!
      • lia.13 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.01.09, 19:33
        fizula napisała:

        > Widzisz, masz doświadczenie na zwierzątkach, ale dzieci to jednak
        > nie zwierzątka, kobiety również nie są zwierzętami.

        hmmm, no i jestem w pewnej konsternacji. Z tego jak mnie uczono w szkole wiem,
        że na świecie istnieją trzy królestwa organizmów żywych: roślin, zwierząt oraz
        grzybów. Nic mi nie wiadomo o królestwie człowieka. Na pewno nie jestem grzybem
        i na pewno nie jestem rośliną. Wychodzi mi zatem, że zarówno dziecko, kobieta
        jak i mężczyzna należą do królestwa zwierząt, zatem są zwierzętami.
        A jeśli chodzi o szympansy to karmią one swoje niemowlaki przez okres jednego
        roku wyłącznie mlekiem, następnie wprowadzana jest stopniowo inna dieta, aż po
        skończeniu 3 lub nawet 4 roku życia szympansiątko zostaje całkowicie odstawione
        od piersi. Zatem karmienie naturalne u szympansów jest dość długie, choć to
        tylko bezduszne zwierzęta niezdolne do wyższych uczuć, które cechują nas - ludzi.
        • gfizyk Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.01.09, 21:44
          Lia.13 napisała:
          "hmmm, no i jestem w pewnej konsternacji. Z tego jak mnie uczono w
          szkole wiem, że na świecie istnieją trzy królestwa organizmów
          żywych: roślin, zwierząt oraz grzybów..."

          Hmmmm, no wiesz i ja też jestem w pewnej konsternacji, bo jak mnie
          uczono w szkole, to w skład człowieka wchodzą pierwiastki chemiczne.
          Czyli można o mnie, o Tobie, o Fizuli i innych powiedzieć, że
          jesteśmy chodzącymi tablicami Mendelejewa!
          Oczywiście wychodząc z tego samego założenia jak Ty ...

          Wydaje mi się, że to, ze celem systematyki stworzeń tego świata
          zastosowano taki podział biologiczny a nie inny, nie sprowadza nas
          jednak do zwierząt sensu stricte. Takie łapanie za słówka jest dobre
          wtedy, kiedy się nie ma nic wartościowego do dodania. Chyba
          oczywiste jest że zachowanie małpy człekokształtnej jest bliższe
          człowiekowi niż zachowanie jaszczurki czy kota/psa? Przyjrzyj się
          uważniej na systematykę zwierząt niż tylko na pierwszy rząd
          podziału.

          Nie matka - a ojciec
          Nie ryzyk - a GFizyk
    • basiak36 O szympansach, gorylach i ludziach:) 01.01.09, 20:17
      Trzeba tez zaczac od podstaw, malpy nie odstawiaja swoich dzieci po narodzinach
      do osobnych pomieszczen i trzymaja je blisko siebie. Plus dla nich:)
      Literatura ktora przejrzalam wyraznie wskazuje na to ze malpy nie zmuszaja
      swoich mlodych do odstawienia od mleka mamy, trzymaja je blisko siebie.
      Co do szympansow:
      "Average interbirth intervals range between 3 and 6 years. Gestation lasts from
      202 to 260 days, with a mean of 230 days. Typically, a single young is born,
      weighing about 2 kg. Twinning is rare, but may be more common than in humans.
      The infant is carried ventrally by the mother for about 3 to 6 months, after
      which infants may either ride on their mother’s ventrum or on her back. As the
      young chimp grows, it increasingly rides on its mother’s back during travel.
      Although young chimps sometimes walk on their own, they regularly ride on mom
      until the time of weaning at 3.5 to 4.5 years. (Goodall, 1986; Jones et al.,
      1996; Nowak, 1999)

      I ciekawe:
      "The juvenile period lasts from about two to five years of age and the young
      orangutan begins to take short exploratory trips from its mother, but is always
      in visual contact with her, and play becomes increasingly important (with peers
      and with its mother) (Rijksen 1978). While a juvenile still sleep in the same
      nest as its mother, one form of play is to practice building nests, and by the
      end of this period of development, a juvenile may be sleeping in its own night
      nest (Rijksen 1978; Munn & Fernandez 1997). This is also the age range in which
      mothers allow less frequent nursing. By age four, orangutan juveniles are
      usually weaned, though they may still nurse during periods of stress until they
      are seven years old (Munn & Fernandez 1997)."
      Czyli karmienie do 4 roku zycia, a nawet dluzej, i karmienie jako sposob na stres:)
      pin.primate.wisc.edu/factsheets/entry/orangutan/behav

      Kathy Dettwyler robila sporo badan w tym temacie, z powornaniem do ludzi:
      www.kathydettwyler.org/detwean.html
      Na przyklad na zwiazek miedzy czasem kiedy u malp wychodza pierwsze zeby, oraz
      tym jak przybieraja na wadze, oraz dlugoscia zycia.

      "In societies where children are allowed to nurse "as long as they want" they
      usually self-wean, with no arguments or emotional trauma, between 3 and 4 years
      of age"

      Przykladowo
      1. In a group of 21 species of non-human primates (monkeys and apes) studied by
      Holly Smith, she found that the offspring were weaned at the same time they were
      getting their first permanent molars. In humans, that would be: 5.5-6.0 years.

      2. It has been common for pediatricians to claim that length of gestation is
      approximately equal to length of nursing in many species, suggesting a weaning
      age of 9 months for humans. However, this relationship turns out to be affected
      by how large the adult animals are
    • aniuki Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.01.09, 20:40
      ojej znowu wątek na głownej, pewnie zaraz zaczną sie docinki

      ja osobiście jakoś nie czuję potrzeby sprawdzania jak to przebiega u innych gatunków, i porównywania i brania przykładu. wydaje mi się że tyle naturalnosci ile potrzebuję, znajduję w samej sobie - po prostu wiem jak, kiedy i ile mam karmic moje dziecko. wiedzy tej nie zmienią czyjeś rady, ani też szczegółowe badania nad trybem zycia innych ssaków.

      najbliższy mi jest model opisany przez anaj75 - też widze się w tym wszystkim jako strona a nie decydent, ani też bierny wykonawca.
      • aniuki Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 01.01.09, 20:58
        tak jak przewidywałam ;)
        Juliuszok, sprobuj pomyśleć tak: nie wszystkie Twoje doświadczenia musza stać
        sie doświadczeniami innych ludzi. OK?

        karmię dziecko ponad półtora roku. ból sutków trwał przez
        forum.gazeta.pl/i/16/forum/podglad.gif
        Podgladdwa dni i już go nie pamiętam, śpię z dzieckiem i wysypiam się naprawdę
        do woli, babą nie jestem i nie mam "cycków" , lecz piersi i jeśli zdarzało mi
        się karmić publicznie, to zawsze robiłam to dyskretnie.
        ale w przeciwieństwie do Ciebie, mieści mi się w głowie, że ktoś może miec inne
        doświadczenia. i niech każdy karmi jak chce.

        eh po co ja to pisze.

        pozdrów żonę juliuszoku. i obyś nic w życiu bardziej obrzydliwego nie widział
        niż matka karmiąca dziecko.
      • basiak36 Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 01.01.09, 21:26
        juliuszok napisał:

        poza tym baby wyjmujace
        > cycki gdzie popadnie by karmić to obrzydliwe, bleeeeeeeeee

        Przy takim 'wsparciu' i uswiadomieniu na temat karmienia ze strony ojca dziecka
        to ja bym tez dlugo nie wytrwala przy karmieniu :(
        Jak sa problemy typu bolace sutki to mozna szukac pomocy u fachowcow od
        laktacji, ale rola partnera jest tutaj bardzo wazna.
        • makurokurosek Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 02.01.09, 11:45
          Negatywna opinia męża na temat karmienia naturalnego oraz obawa, że
          > ilość pokarmu będzie niewystarczająca miały największy wpływ na
          > zaniechanie karmienia piersią

          A ja myślałam, że reklama. Rozumiem że powody dla których kobieta rezygnuje z
          karmienia dobierasz sobie w zależności od potrzeb. W przeciwieństwie jednak do
          twojej tezy o reklamach, z ta teza sie zgadzam.
            • makurokurosek Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 02.01.09, 18:11
              Tak?, a według mruwy wszystkie kobiety rezygnujące z karmienia piersią podejmuja
              decyzję tylko i wyłącznie pod wpływem reklamy, a przepraszam winę za to ponosi
              jeszcze brak lalki przeznaczonej do karmienia piersią, ale to w sumie na jedno
              wychodzi bo producenci lalek są w zmowie z producentami butelek
              • gfizyk Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 02.01.09, 21:31
                Witam,
                Ooo widzę, że Pani Makurokurosek wylewa swoje pomyje na Mruwę teraz
                w tym miejscu, Jest to totalne spłycenie pewnego wątku na innym
                forum, gdzie ze względu na brak kultury i szacunku dla innych,
                wspomniana Pani zaprzestała pisać.
                Niestety twarde i logiczne argumenty nigdy nie docierały.

                Pozwolę sobie zacytować fragment dokumentu "Żywienie niemowląt i
                małych dzieci: Standardy postępowania dla Uni Europejskiej"

                "W pełni respektując prawo matki do decydowania o tym jak długo ona
                i jej dziecko kontynuować będą karmienie piersią, należy zapewnić
                kobietom wsparcie, którego mogą potrzebować, by karmić piersią aż
                ich dzieci ukończą dwa lata i dłużej, zgodnie z zaleceniami WHO i
                większości narodowych i zawodowych rekomendacji i standardów
                postępowania"

                Proszę nie komentować tego dokumentu powołując się na kraje tzw. III
                Świata, bo w tytule wyraźnie jest napisane, ze dokument dotyczy U.E.

                Więc drogie Panie - czy Wam się to podoba czy nie - kraje UE powinny
                KAŻDEJ MATCE karmiącej dłużej niż rok i dwa - powinny dać wsparcie.
                pozdrawiam
                Nie matka a ojciec
                Nie ryzyk a GFizyk
                • makurokurosek Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 02.01.09, 23:12
                  W pełni respektując prawo matki do decydowania o tym jak długo ona
                  > i jej dziecko kontynuować będą karmienie piersią, należy zapewnić
                  > kobietom wsparcie, którego mogą potrzebować, by karmić piersią aż
                  > ich dzieci ukończą dwa lata i dłużej, zgodnie z zaleceniami WHO i
                  > większości narodowych i zawodowych rekomendacji i standardów
                  > postępowania"

                  Cytat ten nie jest tak jednostronny, oznacza również respektowanie prawa matki
                  do zakończenia karmienia, czego zarówno ty jak i mruwa nie zauważacie.


                  "Więc drogie Panie - czy Wam się to podoba czy nie - kraje UE powinny
                  > KAŻDEJ MATCE karmiącej dłużej niż rok i dwa - powinny dać wsparcie.
                  > pozdrawiam"

                  Wsparcia wymaga każda matka zarówno ta która karmi piersią dwa lata jak i ta
                  która karmi rok czy pół. Wsparcia wymaga ta matka, której jest to wsparcie
                  potrzebne.

                  "> Ooo widzę, że Pani Makurokurosek wylewa swoje pomyje na Mruwę teraz
                  > w tym miejscu, Jest to totalne spłycenie pewnego wątku na innym
                  > forum,"

                  Czyżby, według mnie spłyceniem jest uznanie że to kultura butelkowa ( reklamy,
                  media, brak lalki o nazwie "lalka do karmienia piersią", latwa dostępność
                  butelek i mleka modyfikowanego) w 100 % odpowiada za brak popularności długiego
                  karmienia. Ciekawe, ze za brak promocji długiego karmienia, brak porad w
                  gazetach dla matek nie obwiniasz poradni laktacyjnych które jakby nie było
                  zostały stworzone by wspierać to karmienie.Jak już pisałam na poprzednim wątku
                  decyzja o zaprzestaniu karmienia piersią ma często głębsze podłoże niż szumnie
                  nazwana przez was " kultura butelkowa"
                  • gfizyk Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 02.01.09, 23:41
                    Rozumiem, że na poprzednich watkach nie doczytałaś, że poradnie
                    laktacyjne nie otrzymują ŻADNYCH środków z NFZ. Żadne świadczenia
                    poradni laktacyjne nie są refundowane przez NFZ. Najczęściej
                    poradnie przy szpitalach czerpią z tego co "skapnie" na szpital.

                    A czy ja napisałem, że matka karmiąca krócej niż 2-3 lata jest BE?
                    Piszę tylko, że nie jest prawdą, że należy ograniczać karmienie do
                    roku czasu, co się dzieje poprzez porady niedouczonych
                    lekarzy "specjalistów" oraz przez niektóre położne.

                    Co do wątku - to wątek (a nawet 2), na których pisaliśmy do pewnego
                    czasu razem był o wiele głębszy niż Ty go tu opisałaś.
                    Dotyczył "oprócz tzw kultury ..." jeszcze wielu innych dziedzin
                    około-laktacyjnych.
                    Nie będę tu tworzył OT. Swoją opinię wyraziłem we właściwym miejscu.
                    Jeżeli masz uwagi - zapraszam na PW.

                    GFizyk
                    • makurokurosek Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 03.01.09, 00:05
                      Rozumiem, że na poprzednich watkach nie doczytałaś, że poradnie
                      > laktacyjne nie otrzymują ŻADNYCH środków z NFZ. Żadne świadczenia
                      > poradni laktacyjne nie są refundowane przez NFZ.

                      Nie dziwię się, nietrafione inwestycje należy eliminować.
                      Jeszcze to tłumaczenie co do drukowania broszur i promocji można by na upartego
                      przyjąć, choć z prostej matematyki wynika że wydrukowanie 14 str broszur A4
                      zaspokajające potrzeby polskiego rynku to koszt 300 zł miesięcznie, jednak do
                      faktu że matka po porodzie w sytuacji kryzysowej często nie dostaje żadnego
                      wsparcia to tłumaczenie już odpada. W moim przypadku nie potrzebowałam pomocy,
                      ale sąsiadka z łózka obok której dziecko wisiało na piersi 24h i co chwila
                      płakało za pewne tak a jednak takowej pomocy nie otrzymało, rozumiem że
                      przejście się po oddziale poporodowym pani z poradni laktacyjnej i w razie
                      potrzeby udzielenie pomocy jest tak kosztowne, że przekracza możliwości poradni
                      laktacyjnej
                    • makurokurosek Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 03.01.09, 00:12
                      Piszę tylko, że nie jest prawdą, że należy ograniczać karmienie do
                      > roku czasu, co się dzieje poprzez porady niedouczonych
                      > lekarzy "specjalistów" oraz przez niektóre położne.

                      Czy ja gdzieś pisałam, ze po roku należy dziecko odstawić od piersi? Nie, ja
                      pisałam że długość karmienia powinna być decyzją matki, jeżeli chce długo karmić
                      fajnie, jeżeli chce odstawić dziecko po pół roku czy roku ma do tego prawo. To,
                      że nie lubię widoku 2 latka przyssanego na placu zabaw do matki nie oznacza, że
                      neguję karmienie piersią w tym wieku. Dla mnie jest to sprawa indywidualna i
                      najważniejsze by decyzja matki zarówno o karmieniu jak i o odstawieniu nie
                      wynikała z nacisków otoczenia, lecz jej wyboru.

                      • gfizyk Re: A moja żona wytrzymała aż 3 m-ce karmienia pi 03.01.09, 01:24
                        Makurokurosku - skończ już ten OT. Przeczytaj uważnie posty na
                        poprzednich wątkach. Wyszczególniłem Twoje posty o karmieniu. Więc
                        daj już sobie spokój z tym OT-em. Zupełnie bezsensu. Jak masz
                        ochotę - załóż sobie wątek. Masz tu takie prawo. Możesz mnie
                        zaprosić i będziemy dyskutować. Poczytaj moje odpowiedzi i Twoje
                        Cytaty. Może mnie w końcu zrozumiesz. Ja już na "podteksty" w tym
                        miejscu odpowiadał nie będę.
                        Bez Odbioru.
                        Game Over
                        Bye Bye

                        Grzegorz
    • kropkaa Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.01.09, 01:17
      Gdy siedzieliśmy sobie wieczorem przy stole 2. dnia Świąt urodził
      się cielaczek. Znaleziono go rano na drugim końcu obory - doszedł
      tam sam. Naszym dzieciom przebiegnięcie takiego dystansu zajmuje
      grubo ponad rok. Długość ciąży u psa to ok. 9 tyg. Co do
      kota: "Przeciętna długość ciąży u kotki wynosi ok 66 dni. [...]
      kotka może rodzić kocięta nawet cztery razy do roku. [...] z jednego
      miotu [...] średnio są to zazwyczaj 3-4 kociaki".
      Nie widzę tu żadnej analogii do człowieka.

      2-3 latek poza tym nie jest ukształtowany przez kulturę w szerokim
      znaczeniu, tylko przez rodziców i rodzeństwo głównie, potem w
      kolejności przez tego, kto z nim przebywa, jeśli to nie jest matka
      czy ojciec.
      Ja np. tak ukształtowałam swoje prawie dwuletnie dziecko, że mnie
      nie rozbiera, nie drze się gdzie popadnie, że chce pierś, już nie
      jest karmione piersią w każdym miejscu i czasie, i bardzo często
      przesypia noc. Tak jak ta nauka odbywała się stopniowo i
      bezboleśnie, tak samo można postępować przy rezygnacji z karmienia w
      ogóle. Ale nie wieku kilku miesięcy czy roku. Jak na razie widzę jak
      wielką wartością jest karmienie w 2 r.ż., a za chwilę będę oceniać
      rok trzeci. Do zakończenia jest siłą rzeczy bliżej niż dalej, ale
      gdyby to była tylko moja decyzja, to dla dziecka byłby to znacznie
      większy ból niż podjęcie jej w zgodzie z nim. Nie wiem jak wasze
      dzieci, ale moje nie latało za mną po ulicy błagając mnie, bym je do
      siebie wzięła. To my, rodzice, zdecydowaliśmy zaprosić je na świat i
      wydaje mi się, że elementarne poczucie przyzwoitości wymaga zająć
      się gościem elegancko i dobrze. A takim zachowaniem na pewno nie
      jest odstawianie dziecka na siłę od piersi, bo matce się już
      karmienie znudziło (i błagam, nie piszcie o nieprzespanych nocach,
      bo ja znacznie więcej nocy w życiu nie przespałam z powodu różnych
      imprez niż przy dziecku - w ciągu prawie dwóch lat na palcach jednej
      ręki mogę zliczyć noce, kiedy rano byłam jak dętka).
      • kadewu1 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.01.09, 10:41
        Myślę, że decyzja powinna być wspólna. Im mniejsze dziecko, tym mniej wspomnień
        zachowa, ale tym większy wstrząs i większa strata (składników
        odżywczych,przeciwciał). Pewnie nie ma dobrego momentu. Moje dziecko 23 lutego
        kończy trzy lata. Jest inteligentnym chłopczykiem, który, przygotowywany na
        rozstanie z piersią często mówi sam: jak nie będzie mleka, to co my zrobimy?
        Teraz pije je 3x dziennie. "Daj mleka, to takie pyszne, takie dobre". Dla mnie
        karmienie było uciążliwe przez pierwsze 12-13 miesięcy, potem to już naprawdę z
        górki. Naczelne karmią 3, 4 lata, więc osobiście nie czuję się dziwnie.
        Chciałabym skończyć karmienie mniej więcej w marcu. ZObaczymy.
        KmJ
        • landri83 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.01.09, 11:16
          Po pierwsze:
          - uwazam karmienie 2-3 latka za naturalne :) Ironia jednej z autorek postu jest niepotrzebna.
          Po drugie:
          - odstawienie kociat przez kotke nie jest wrogie. Moze sprawiac takie wrazenie, ale sluzy dobru potomstwa. Takze nie takie znowu wyzsze uczucia nami kieruja.
          Po trzecie:
          - moja corka spi ze mna, jest to fantastyczna sprawa, takze goryle popieram ;)

          Po co zatem napisalam pierwszy post?

          Po to, zeby zauwazyc, kto moim zdaniem podejmuje ostateczna decyzje. Na tym forum jestem od wczesnej ciazy i z ogromnym zainteresowaniem czytam wiele postow. I wlasnie ta kwestia decyzji dziecka zaczela mnie uwierac. Bo dialog jest wtedy, kiedy obie strony maja w nim rowne prawa, a piszac - dziecko samo podejmie decyzje, odbiera sie prawo matce do podjecia decyzji. Uwazam, ze podjecie decyzji o zakonczeniu karmienia przez matke w czasie, gdy jest ono gotowe zaakceptowac te decyzje (uwazam, ze matka tak samo jak dziecko jest w stanie wylapac ten moment) - np. 15 miesiecznego - jest rownie wartosciowe jak odstawienie sie samodzielne 2,5 latka.

          To kwestia szacunku dla cudzych decyzji - oczekujac szacunku dla dlugiego karmienia, warto wykazac sie szacunkiem dla karmienia np. rok, a to wcale nie jest krotko. I dla decyzji mamy, ktora przeciez bierze pod uwage dobro swojego dziecka i rodziny.
          • fizula Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 03.01.09, 00:36
            lia.13 napisała:
            >"hmmm, no i jestem w pewnej konsternacji. Z tego jak mnie uczono w
            >szkole wiem,
            >że na świecie istnieją trzy królestwa organizmów żywych: roślin,
            >zwierząt oraz
            >grzybów. Nic mi nie wiadomo o królestwie człowieka. Na pewno nie
            >jestem grzybem
            >i na pewno nie jestem rośliną. Wychodzi mi zatem, że zarówno
            >dziecko, kobieta
            >jak i mężczyzna należą do królestwa zwierząt, zatem są
            zwierzętami."

            Ale ja nie skończyłam edukacji na szkole podstawowej, ani na
            średniej. Dlatego dla mnie człowieka wyróżnia od zwierząt wieeeele
            cech: mowa, przeciwstawny kciuk, abstrakcyjne myślenie, kultura,
            cywilizacja, nie mówiąc już o duszy (nieznane niektórym pojęcie
            filozoficzne i religijne :o)). Dlatego od człowieka można wymagać
            więcej. Można i trzeba wymagać więcej: życzliwości w opiece nad
            potomstwem, życzliwości, wczucia się w sytuację dziecka również
            podczas kończenia karmienia. Dlatego LUDZKIE matki powinny PO LUDZKU
            odstawiać czy kończyć karmienie, a więc z uwzględnieniem kruchości
            dziecka, jego potrzeb, stopnia dojrzałości/niedojrzałości nie tylko
            fizycznej, ale też emocjonalnej. Podejmowanie decyzji wyłącznie na
            podstawie własnej niechęci tu i teraz do karmienia to zły doradca.
            Jako matki powinnyśmy umieć przejść PONAD naszym zmęczeniem,
            chwilowym zniechęceniem, a decyzję podejmować nie na podstawie
            własnej niecierpliwości, a empatii (czyli współodczuwania),
            porozumienia się z własnym dzieckiem, troski o zaspokojenie jego
            potrzeb.

            landri83 napisała:
            > Po co zatem napisalam pierwszy post?
            >
            > Po to, zeby zauwazyc, kto moim zdaniem podejmuje ostateczna
            decyzje. Na tym for
            > um jestem od wczesnej ciazy i z ogromnym zainteresowaniem czytam
            wiele postow.
            > I wlasnie ta kwestia decyzji dziecka zaczela mnie uwierac. Bo
            dialog jest wtedy
            > , kiedy obie strony maja w nim rowne prawa, a piszac - dziecko
            samo podejmie de
            > cyzje, odbiera sie prawo matce do podjecia decyzji. Uwazam, ze
            podjecie decyzji
            > o zakonczeniu karmienia przez matke w czasie, gdy jest ono gotowe
            zaakceptowac
            > te decyzje (uwazam, ze matka tak samo jak dziecko jest w stanie
            wylapac ten mo
            > ment) - np. 15 miesiecznego - jest rownie wartosciowe jak
            odstawienie sie samod
            > zielne 2,5 latka.

            Dialog jak równy z równym z dzieckiem nie jest możliwy, bo: matka ma
            większe doświadczenie, ma większą siłę przekonywania, ale z z
            drugiej strony to dziecko ma większą znajomość własnych potrzeb,
            uwarunkowań. Stąd poniekąd masz rację, że ostateczną decyzję
            podejmuje matka, bo ona ma większą świadomość tego, co się dzieje.
            Jednak dziecko 15-miesięczne nie jest w stanie zaakceptować decyzji
            o zakończeniu karmienia, moim zdaniem. Ono po prostu nie jest
            świadome jeszcze, co się z nim dzieje: np. że mama od jakiegoś czasu
            przestawia je z piersi na butelkę, smoczek lub wymusza na nim
            eliminację karmień na co nie jest gotowe.
            Odstawienie 15-miesięczniaka nie jest w moim pojęciu zazwyczaj (są
            oczywiście wyjątki) wartościowym posunięciem, bo tak małe dziecko
            potrzebuje mleka matki ze względów: odżywczych, odpornościowych,
            emocjonalnych.
            Ponad rok różnicy wiekowej (15 miesięcy a 2,5 roku), to kolosalna
            zmiana. 2,5-latek może zwyczajnie zdążyć dojrzeć do rozstania z
            piersią, a więc decyzja jego mamy o zakończeniu karmienia w tej
            sytuacji jest dla mnie zrozumiała - ponieważ dziecko mogło już
            dojrzeć i pod względem odporności, psychiki na tyle, że dobrze znosi
            brak matczynego mleka.
            Szanuję każdego człowieka, ale decyzji wszystkich ludzi nie szanuję.
            Nie szanuję np. decyzji podjętych bez należytego zastanowienia,
            egoistycznych, nie bioroących pod uwagę potrzeb słabszych, np.
            naszych dzieci, podjetych pod wpływem własnego wygodnictwa,
            nieuzasadnionych obaw.
            Rozumiem dobrze wiele decyzji o karmieniu krótkim, toleruję je,
            ale wcale nie muszę szanować. Wystarczy, że szanuję inne kobiety
            jako
            ludzi, matki, ale nie muszę akceptować i szanować ich każdego
            zachowania.
            • makurokurosek Re: do fizuli 03.01.09, 00:51
              Mam pytanie z czystej ciekawości do ciebie.czytając twoje forum wynikało ze duża
              część z was w okresie rok - dwa karmi w nocy jeszcze co najmniej 3 do 5 razy, co
              niektóre pisały że wstają nawet co 1,5h czym jest spowodowane tak częste nocne
              jedzenie, sama pamiętam że moja mała w wieku 3 miesięcy zasypiając ok 19 na
              mleko budziła się około 10 i 3 i wstawała około 7. W wieku chyba 5 miesięcy
              budziła sie już tylko raz około 3( fakt, że od prawie 4 miesiąca dostawała
              dodatkowo 1 posiłek inny, maksa 2 jak nie zdążyłam z pracy wrócić przed pora
              karmienia) . Fakt miała wprowadzony smoczek uspokajacz, ale był bardzo rzadko w
              użyciu, nie zawsze był nawet potrzebny do usypiania. Czym jest spowodowane tak
              częste karmienie nocne i z czego wynika ta tendencja wzrostowa. ( pytanie
              całkowicie bez podtekstów)
              • basiak36 Re: do fizuli 03.01.09, 10:51
                makurokurosek napisała:

                > Mam pytanie z czystej ciekawości do ciebie.czytając twoje forum wynikało ze duż
                > a
                > część z was w okresie rok - dwa karmi w nocy jeszcze co najmniej 3 do 5 razy,

                Moze dobrze byloby zebys przeczytala posty Fizuli i wiele innych ktore
                dziewczyny pisaly. Odpowiedz na Twoje pytanie nie raz juz sie pojawiala, nie ma
                potrzeby zadawac tych samych po raz kolejny.
                Odpowiedz na to pytanie jest na przyklad w poscie Fizuli powyzej.
              • fizula Re: do makurokurosek 03.01.09, 15:26
                makurokurosek napisała:
                duż
                > a
                > część z was w okresie rok - dwa karmi w nocy jeszcze co najmniej 3
                do 5 razy, c
                > o
                > niektóre pisały że wstają nawet co 1,5h czym jest spowodowane tak
                częste nocne
                > jedzenie

                Ja co prawda nie wstaję i nie wstwałam, bo lepiej mi się śpi leżąc,
                a nie wstając, chodąc, przekładając dziecko. Podobnie mojemu dziecku
                lepiej się śpi, jak nie jest przekładane, noszone, odkładane nocą,
                tylko śpi tam gdzie zasnęło, a więc w łóżku. Wtedy też ilość tych
                karmień nie jest aż tak istotna, bo dziecko ssie, ile potrzebuje, a
                mama karmi niemal przez sen albo i przez sen. Stąd o wtawaniu Ci nie
                napiszę, ale o karmieniu mogę. Dlaczego dzieci często ssą matczyną
                pierś nocą w drugim półroczu, ale też nierzadko w drugim roku życia?
                Przynajmniej kilka powodów tego widzę:
                *ich rozwój psychoruchowy jest tak szybki, że bezcenny jest bardziej
                kaloryczny nocny pokarm idealny właśnie dla rozwoju mózgu; w dzień
                dzieci w tym wieku, jeśli mają taką możliwość, ssą często i krótko,
                a dopiero dłuższe posiedzenia mleczne urządzają sobie w okresie
                okołospaniowym; w dzień po prostu są tak zajęte, że nie mają czasu
                na ssanie; nie wpływa to w żadnym stopniu na tycie dzieci- nie jest
                to mleko krowie, które "programuje" do tycia; inne jedzenie trawią
                też jeszcze w bardzo niedoskonały sposób;
                *wiąże się to też z rozwojem psychicznym dzieci- one teraz już
                świadomie chcą mieć mamę koło siebie; rozwój pojęcia stałości:
                zasnęły przy piersi, to oczekują, że podczas nocnych przecknięć
                również będą miały mamę w swoim zasięgu;
                *wiąże się to z naturalną w tym wieku niedojrzałością poznawczą i
                emocjonalną dzieci- podczas okresów zmęczenia, mniejszej świadomości
                (noc, niezupełne przebudzenia) dzieci funkcjonują na niższym
                poziomie rozwoju niż w ciągu dnia;
                *wiąże się to też z fizjologią laktacji: najwięcej prolaktyny jest
                wydzielanej właśnie nocą, dzięki czemu dziecko może mieć dużo mleka
                nawet ograniczając się do nocnego ssania.
                Ale w pewnym momencie dzieci dojrzewają do rezygnacji z tych nocnych
                karmień. Spostrzezegawcza mama może też zauważyć, że dziecko umie
                już odroczyć tą potrzebę ssania i zachęcić je do przespania nocy. I
                dzieciaczki w fajnym radosnym stylu osiągają zdolność przesypiania
                nocy, jeśli da im się tę szansę prez swoją cierpliwość. Wspominam to
                bardzo pozytywnie!
      • titerlitury Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.01.09, 11:00
        Kropko, wybacz, ale kompletnie nie zrozumiałaś intencji autorki
        wątku i mojej (a czuję sie uprawniona do ripostowania, bo wyraźnie
        odpowiaasz także na mój post).
        Nie pisałysmy o tym KIEDY dziecko odstawić należy, jedynie
        podpierając sie przykładami ze świata zwierząt chcemy zwrócić uwagę
        na pewną niekonsekwencję w rozumowaniu zwolenników długiego
        karmienia piersią. Otóz mówi sie, że to jak najbardziej naturalne, i
        że zgodnie z natura to dziecko powinno podejmować decyzję o
        zakończeniu przygody z piersią - w zasadzie jednostronnie. Stąd
        tytuł watklu "dojrzałośc do pożegnania z piersią" - bo takiej
        retoryki zwolennicy tego poglądu uzywają. Z obserwacji świata
        zwierząt, kierującego się wyłącznie naturą, instynktem, wynika, że
        nie jest do końca tak, jak zwolennicy długotrwałego karmienia
        piersią chcialiby: w świecie zwierzat to matki podejmują decyzję o
        zakończeniu karmienia. I tyle.
        Co do królestw w świecie przyrody ozywionej, to obecnie systematyka
        w biologii rozróznia królestwa bakterii, prosita, grzybów, roślin i
        zwierząt ;)
        Jeśli chopdzi o badania nad zachowaniami naczelnych, ze szczególnym
        akcentem na małpy człekoksztłtne trzeba zwrócić uwagę na kilka
        zasadniczych róznic:
        1- niesezonowośc owulacji u kobiet i krótki cykl
        2- blokowanie owulacji u człekokształtnych przez laktacje znacznie
        dłuższe, niż u człowieka
        3 - i najwazniesze - postawa wyprostowana u człowieka, wykluczająca
        mozliwośc np noszenia na grzbiecie młodych, tak długo jak to czynią
        małpy (także brak owłosienia ciała utrudniający takie noszenie).
        Nie możemy wskazać prostej analogii pomiędzy zachowaniami
        człekokształtnych, a naszymi. Podgatunek szympansa zwany bonobo
        uzywa kopulacji jako środka komunikacji społecznej - młode kopulują
        z rodzicami, starzy ze starymi, samce z samcami i samicami - dla nas
        niewyobrażanle:) To sa po prostu inne gatunki. Orangutany to małpy
        zyjace bardzo długo ( w naturze nawet ok 60-70 lat, dla człowieka to
        było niespełna 40 lat), z zupełnie innym rytmem życia, innym
        metabolizmem (jedyna duża człekokształtna z nadrzewnym trybem życia
        i wyłacznie roślinożerna).
        Człowiek posługiję sie głównie rozumem. To on odpowiedzialny jest za
        jego wybory. Jesli ktoś chce karmic dziecko bardzo dlugo, jeśli
        uważa, ze to dobre dla wszytskich zainteresowanych to świetnie. Inni
        maja prawo do swoich wyborów. Dzieki rozwojowi techniki jestesmy
        dziś w stanie karmic nasze niemowlaki, a nawet nowoodki sztucznie z
        sukcesem - dzięki Bogu, że jest wybór! :)

        I jeszcze słówko o roli męża/partnera w karmieniu piersią. Powiem
        tylko o swoim doświadczeniu. Ja byłam bliska załamania. przez
        pierwsze 2 m-ce płakałam, buntowałam się, miałam dosyć, nieustannie
        rozważałam podanie butelki i zaprzestanie karmienia piersią. Gdyby
        nie mój męzczyzna [pewnie tak by sie stało. Ale był przy mnie,
        wspierał mnie, pocieszał, dodawał otuchy, ostaczał ciepłem, opieką.
        Mówił, że jestem wspaniała mamą, że świetnie daje sobie radę - i
        choć wiedziałam, ze mówi to głównie, by podtrzymac mnie na duchu, to
        te słowa były niezwykle cenne.
        Nadal kamię moją córke piersią, jestem z tego bardzo zadowolona i
        wiem, ze to w 50% także jego zasługa i jego sukces!


        • kropkaa Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.01.09, 12:02
          Przede wszystkim gratuluję i tego, że się z piersią udało i wyboru
          męża:)
          Mówiąc szczerze nie zagłębiam się w zwyczaje zwierząt, bo nie czuję
          takiej potrzeby. Owszem, lubię czytać jak to jest u innych, ale mi
          wystarczy popatrzeć tylko na dziecko. Dlatego np. nie mogę się
          zgodzić, że dobre jest odstawienie w wieku 15 m-cy. Dlaczego? Przez
          cały 1 r.ż. pierś powinna być podstawą żywienia, a nowe smaki winny
          być wprowadzane na zasadzie poznawania, nie zastępowania posiłku
          mlecznego. Odstawianie od piersi zaś to proces długi - rezygnujemy
          co jakiś czas z jednego karmienia. Jeśli się idzie tą drogą to
          trudno mi sobie wyobrazić, że w ciągu zaledwie 3 miesięcy da się
          przejść od prawie tylko mleka do całkowitej z niego rezygnacji.
          Patrząc też na 15-miesięczne dziecko nie wierzę, że może bez bólu
          porzucić pierś. Moim skromnym zdaniem głupotą jest odstawianie od
          piersi i dawanie mieszanek, a w tym wieku dziecko jakieś mleko
          zwykle pić musi.
          Ze swojego podwórka znam różne przykłady, ale nie zdarzyło mi się
          słyszeć, że ktoś żałuje, że jeszcze karmi (praca wcale nie jest tu
          przeszkodą). Ale fakt faktem, bardzo rzadko można znależć w gazetach
          (w "Dziecku" niestety też) jakieś sensowne teksty o karmieniu
          dłuższym niż rok. A dużo jest tu przykładów, że takie karmienie to
          już zupełnie inna bajka niż karmienie noworodka czy niemowlaka. Nie
          ma problemów z piersiami, nie trzeba tak uważać co się je, nie karmi
          się tak często i nie trzeba tras spacerów układać pod kątem "czy
          będę miała gdzie nakarmić piersią?"
        • basiak36 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.01.09, 13:53
          O zachowaniach malp tez pisalam pare postow wyzej.

          Co do tego fragmentu:
          > 3 - i najwazniesze - postawa wyprostowana u człowieka, wykluczająca
          > mozliwośc np noszenia na grzbiecie młodych, tak długo jak to czynią
          > małpy (także brak owłosienia ciała utrudniający takie noszenie).

          Podobno dlatego ze my ludzie, mozemy podejmowac swiadoma decyzje o tym zeby
          trzymac nasze dzieci blisko siebie. Natura nie wiedziala ze wymyslimy lozeczka i
          cala reszte:) Noszenie dziecka w chuscie na przyklad jest pod tym wzgledem
          najbardziej naturalne.
    • midla Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.01.09, 15:50
      A poza tym to jest chyba pozorna różnica - generalnie ssacze samice
      odstawiają małe od piersi, kiedy czują, że nadszedł już czas i małe
      jest na to gotowe, da sobie doskonale radę z innym jedzeniem, nie
      będzie przerażone i zagubione. To „warczenie” samicy na małe wtedy
      zwykle nie trwa długo i nie jest drastyczne.
    • budzik11 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 04.01.09, 00:34
      Ale nie chodzi ani o to, że decydować ma matka ani o to, że decydować ma
      dziecko. IMO wyglądać powinno to tak, że matka stwierdza, że chciałaby skończyć
      karmienie, podejmuje próbę odstawienia dziecka, ono się sprzeciwia, matka daje
      mu jeszcze czas, za czas jakiś podejmuje kolejną próbę, dziecko protestuje,
      matka znów wstrzymuje się z odstawieniem - ale w którymś momencie dziecko
      przestanie protestować. Mam takie doświadczenie ze starszą córką - zupełnie
      spokojnie, bez płaczów, szarpania ubrań, plasterków itp. cudów, po prostu
      przestałam jej proponować pierś, ona się nie domagała. Młodszy syn już
      przekroczył wiek odstawienia starszej i ani myśli przestać ssać. Każde dziecko
      jest inne i każde musi dorosnąć do tego wieku. A matka powinna to wyczuć.
      A skoro porównujemy się ze zwierzętami, to czy ktoś np. miałby odwagę powiedzieć
      kobiecie, która zdecydowała o niekarmieniu swego dziecka w ogóle piersią, że je
      odrzuca? W świecie ssaków wszak odmowa karmienia piersią to (po kanibalizmie)
      chyba największa patologia macierzyństwa, bo jest odrzuceniem potomstwa,
      skazaniem go na śmierć głodową. Czy ktoś śmiałby matce podającej noworodkowi
      butelkę, a nie pierś powiedzieć, że jest wyrodną matką? No nie, bo przecież nie
      dopuszcza do śmierci głodowej dziecka, karmi sztucznym mlekiem - ale jeśli
      podjęła taką decyzję - to czy gdzieś na poziomie podświadomości nie odrzuciła
      swojego dziecka?
      Na szczęście nie jesteśmy kotkami czy myszami ;-)
      -
      Posadź drzewo
      • fizula Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 05.01.09, 02:28
        Czy ktoś śmiałby matce podającej noworodkowi
        > butelkę, a nie pierś powiedzieć, że jest wyrodną matką? No nie, bo
        przecież nie
        > dopuszcza do śmierci głodowej dziecka, karmi sztucznym mlekiem -
        ale jeśli
        > podjęła taką decyzję - to czy gdzieś na poziomie podświadomości
        nie odrzuciła
        > swojego dziecka?

        Czasem może to być wyrazem nie tyle odrzucenia dziecka, co
        odrzucenia, braku akceptacji siebie, tej części swoich
        macierzyńskich atrybutów. Delikatna materia.
    • Gość: leneczka Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia IP: *.elpos.net 23.02.09, 19:17
      Doszłam jeszcze do jednego wniosku. Wy wszytkie jesteście bezrobotne!! Bo jakbym
      miała wstawać choć raz w nocy to nie miałabym sił na pracę i dokształcanie się..
      Sex zapewne też w odstawce?
      Jak wogole wyglada wasze zycie. Karmienie, karmienie i jeszcze raz karmienie? A!
      I w nocy karmienie .. Wiem wiem .. Wysypiacie się, bo dzieci śpią z wami.. A
      tatusiowie gdzie? Na sofach w salonach? Czy na podłodze?

      Nie mogę uwierzyć ze to XXI wiek O_o
    • anaj75 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 23.02.09, 19:20

      Gość portalu: leneczka napisał(a):

      > Boże! Ja to czytam i niedowierzam O_O.. Pomijam ze mnie na wymioty
      zbierało z
      > kilka razy!!
      >
      > Uważam karmienie po 2 roku życia za wysoce OBRZYDLIWE!!!!!!!!!
      >
      > Jestem w szoku. Brak mi wogóle słów.
      >
      > Laski piszą ze 3-latki podchodza do cyca i prosza mleka bo pyszne.
      Czy to nie
      > jest jakas pedofilia czy co? Matko!!
      >
      > Co wy niby takiego dajeci tym dzieciom?
      >
      > Jestem mamą 5-miesiecznego synka ktory juz przeszedl na mleczko
      modyfikowane.
      > Jest przeszczesliwym malcem. Skonczyly sie krosty i problemy z
      brzuszkiem. Nigd
      > y
      > nie chorował. A ja jestem najszczesliwasza matka bo moj syn
      przesypia CAŁE NOCE
      > we WŁASNYM ŁÓŻECZKU.

      > Mamy ktore śpią z dziećmi powyżej 1 roku. Zapraszam do psychologa.
      Dowiecie się
      > co takie spanie robi z waszymi dziecmi oraz (co ważniejsze) z
      waszymi
      > małżeństwami (o ile takowe posiadacie, bo nie dziwie sie jak juz
      wasi mezowie
      > zwiali gdzie pieprz rośnie!)
      >
      >
      > Ja jestem dzieckiem butelkowym od 2-giego m-ca (nie chcialam ssac
      a laktatorow
      > nie bylo). Nie chorowalam do 6-tego roku życia. Nadal jestm zdrowa
      i zgrabna
      > oraz posiadam IQ 3% populacji. A znam tysiące ludzi karmionych
      cycem z biedy lu
      > b
      > z filozofii których poziom jest głęboko poniżej Wielkiego Kanionu.
      Są tez osoby
      > otyłe i z silnymi alergiami lub astmami alergicznymi. Wiec co niby
      daje dziecu
      > 3-letniemu karmienie piersią.
      > To WY - MATKI macie problemy psychologiczne i to WAM potrzeba jest
      ta bliskość.
      > Widocznie kiedys w przeszlosci jej od kogos nie otrzymalyscie. Bo
      po 3 latach t
      > o
      > powinnyscie byc szczesliwe, wyspane, dziecko odstawione, bez
      pieluch i następne
      > w drodze!!
      >
      > Amen

      Nie wierzę w twoje wysokie IQ. I posądzam o poważne problemy;P

    • nauczycielka98 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 24.02.09, 10:53
      leneczka poszła na całość i dostała za swoje. Karmię już pół roku, pewnie będzie
      to trwało długo, ale Jej post dał mi do myślenia, bez obrażania się, bo "z
      chamami nie rozmawiam". Nie śpię z mężem, nie ma seksu (TAK), , nie mam ochoty
      (hormony?), siły, dziecko potrafi się budzić co godzinę, śpimy razem, ale jakoś
      nie wysypiam się, nie potrafię czując ciągnięcie sutka. Na razie zrezygnowałam z
      pracy, którą lubię, ale nie umiem wykonywać jej na pół gwizdka, a po takich
      nocach... (ja mogę,a inne kobiety?...). Z domu wyszłam sama po 5 miesiącach, gdy
      podałam dziecku kaszkę (za co posypały się na tym forum gromy).Pamiętam takie
      zdjęcie umieszczone 10 lat temu w Twoim Dziecku jako ilustracja propagująca
      długie karmienie: gruba, zaniedbana dziewczyna (dres, wyciągnięta koszulka,
      tłuste włosy)siedzi gdzieś w lesie; przy jednej piersi niemowlak przy drugiej
      kilkulatek! Masakra! Najbardziej szkoda mi było tej dziewczyny! Ona chyba nie
      miała czasu dla siebie, karmienie zastąpiło jej wszystkie przyjemności, chęć
      zadbania o siebie, było usprawiedliwieniem stanu, do którego się doprowadziła.
      Dlaczego więc karmię? Bo się zawzięłam, bo początki były zbyt trudne, aby teraz
      zrezygnować, bo wspierał mnie mąż świadomy wyrzeczeń, bo 10 lat temu nie wyszło.
      Liczę, żę moje dziecko będzie zdrowe i marzę już o chwili, gdy będzie
      odstawione. Na jego decyzję czekam do wakacji, potem ja przejmuję inicjatywę.
      • Gość: leneczka Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia IP: *.elpos.net 24.02.09, 11:15
        Roumiem i szanuję takich ludzi jak Ty, którzy karmią dla dobra dziecka. Też
        karmiłam (fakt, że po 5 m-cach zakończyłam).

        Nie rozumiem jednak matek które karmią 3-latków!
        Czy nie umiecie okazywać miłości w inny sposób? To takie smutne..
        Ja wczoraj kąpałam sie z moim synkiem. I było to naprawdę cudowne przeżycie.
        Bawię się z nim całymi dniami, chodzę na spacerki, robię masaże, chodzę na basen
        i fitness dla mam i dzidziusiów. Niedługo zapisujemy się na angielski metodą
        H.D. i bedziemy sie uczyc migusiów.
        Moje maleństwo jest nezwykle pogodnym dzieckiem. Pierwsze co robi po
        przebudzeniu to się uśmiecha :). Jest niesamowicie ufny. Chętnie 'rozmawia' z
        'obcymi'.
        Zozpłakał sie nam tak z krzykiem tylko 2 razy. Kiedy się czegoś przestraszył.

        Miłość i bliskość można dziecku okazywać na tysiące sposobów. Im jest większe
        tym możliwości jest więcej..

        A szczęśliwa i wyspana matka, której małżeństwo jest silne i przepełnione
        uczuciem małżonków do siebie nawzajem a także do dziecka może dać wiele więcej
        niż udręczona, niewyspana i zdradzana żona.

        Ale Wy tego nie zrozumiecie i jak wasze dzieci wrócą zaraz z przedszkola to
        znowu na dzien dobry wyjmiecie cyca dla swoich małych terrorystów bo innego
        pomysłu na wychowanie nie macie.. Żal..
    • nauczycielka98 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 26.02.09, 12:06
      E tam, Midla, ja tam nie widzę u Leneczki agresji, po prostu przedstawia swoje
      zdanie, od tego są fora ;); jakoś tak mało tolerancyjne jesteśmy (tzn. my -
      karmiące). Lubię patrzeć na przytulone do mnie dziecko, które posyła słodkie
      uśmiechy, ale wizja karmienia kilkulatka też mnie przeraża, od razu jawi mi się
      przed oczami scena z "Małej Brytanii", kiedy narzeczona z osłupieniem patrzy jak
      jej luby przysysa się do piersi matki. "Daj mi mleczka, bo to takie dobre" -
      taka wypowiedź kilkulatka też nie dla mnie, chyba faktycznie jest to brak
      pomysłu na bliskość z dzieckiem. Z drugiej strony skoro to dziewczynie
      odpowiada... Na pewno po tym wątku nie przestanie karmić. Zastanawiam się jednak
      jak długo można to robić? W wieku trzech lat to już chyba nawyk (na pewno nie
      głód), a z tym trudno walczyć. Mój sąsiad jadł z piersi mając 4 lata, mama
      pracowała w polu, on podchodził i SAM wyciągał sobie pierś. Dziwnie to wyglądało
      i do tej pory wszyscy to wspominają jako raczej niezbyt miłą dla oczu ciekawostkę.
      • midla Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 26.02.09, 12:30
        Są różne formy przedstawiania swojego zdania, a jeśli robi się to
        atakując bezpośrednio osoby, na których temat wyraża się zdanie, a
        nie odnosząc się do problemu, to jak dla mnie jest to agresja. Mi
        się też wiele rzeczy nie podoba, ale zachowuje to dla siebie, jeśli
        nie dotyczy to mnie, mojej rodziny ani ważkiego problemu
        społecznego. A Leneczce nic do tego, jak długo inne matki będą
        karmić swoje dzieci.
    • nauczycielka98 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 26.02.09, 16:14
      No właśnie - nic do tego, na pewno długokarmiące nie porzucą swego karmienia.
      Midla, przejechałam jeszcze raz cały wątek, jakoś nigdzie nie znalazłam tego, co
      zarzucasz Leneczce, raczej to Ona została zaatakowana nie zawsze zresztą
      elegancko (te dywagacje o poziomie inteligencji itd.). Nie znam kobiety, ale
      widzę tutaj obustronny brak tolerancji i jakieś takie niepotrzebne
      zacietrzewienie. Oj, śmierdzi "sektą laktacyjną" :)
      • anaj75 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 26.02.09, 19:05
        No, przepraszam ale mówienie 'obrzydliwe', sugerowanie, że karmienie
        3 -latka jest pedofilią a matki powinny leczyć się, bo są
        psychicznie zaburzone - to uważasz za wysoce tolerancyjne?
        Na prawdę nie wierzę, że osoba, która ma wysoką inteligencję (czym
        się chwali jako swoim wyróżnikiem) może tak się zachowywać i odnosić
        do innych ludzi. Raczej wydaje mi się, że ma ciasne horyzonty, nie
        próbuje dociec motywów innych ludzi, projektuje na nich swoje
        nierozwiązane konflikty wewnętrzne.
        Takiej postawy nie toleruję.
        A sama uważam że tolerancji mi nie braknie, bo wcale nic mi do tego,
        że pani Leneczka swoje dziecko krótko karmiła. Jej dziecko, jej
        wybór, ona i dziecko ponoszą tego zyski i koszty.
        • Gość: leneczka Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia IP: *.elpos.net 27.02.09, 09:36
          No widzisz kochana. Nawet nie rozumiesz co ja piszę. Ja się nie CHWALĘ moim IQ
          at tak aby Wam dociąć, a wskazuje, że nie trzeba być karmionym cycusiem, aby z
          łatwością rozwiąząc testy Mensy. A zadania matematyczne oraz kilka figur
          geometrycznych nie sprawi, że przestanę być arogancka i egocentryczna, wiec
          Twoja opinia na temat IQ jest wysoce błędna. A w dupie mogę mieć co zechcę.
          Zapewne dlatego jest taka zgrabna :)

          Wracając do tematu. Masz racje. Karmienie dzieci w pełni rozwiniętych,
          chodzących i mówiących wzbudza we mnie najgorsze emocje. "Mamusiu daj mi mlesia
          bo to takie pyszne"? Boże miej litość! A potem sobie zagryzę kiełbaską..

          O B R Z Y D L I W E!


          I gdybyście miały odwagę wyjść poza- jak to koleżanka ujęła "sektę laktacyjną"
          to być dostrzegła jak wiele ludzi podziela moją opinię. Ba! Jak wielu
          psychologów podzieliłoby moje uwagi o waszych problemach emocjonalnych.

          A trafiłam tu zupełnie przypadkiem szukając materiałów o .. naczelnych! Widać
          szympansy i matki karmiące w googlach to jeden temat :)

          Pozdrawiam wszystkie terroryzujące dzieciątka rozrywające bluzki i dobierające
          się Wam do cycków.
          • midla Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 27.02.09, 12:12
            Wiemy dobrze, jak wiele ludzi podziela taką opinię i wiemy też, skąd
            się ona wzięła i że wykształciła się dopiero w XX w., wraz z
            emancypacją kobiet i zrobieniem z piersi głównie obiektów
            seksualnych. Wiemy też, że do XX wieku długie karmienie (3-4 lata)
            było normą. Dlatego też, bogate w tą wiedzę, możemy się opiniami
            większości nie przejmować. Chodzi nam tylko o chamską formę ich
            wyrażania :(
          • akaef Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 27.02.09, 12:28
            Gość portalu: leneczka napisał(a):

            > Wracając do tematu. Masz racje. Karmienie dzieci w pełni
            rozwiniętych,
            > chodzących i mówiących wzbudza we mnie najgorsze emocje. "Mamusiu
            daj mi mlesia
            > bo to takie pyszne"? Boże miej litość! A potem sobie zagryzę
            kiełbaską..

            Nie, moja droga, odwrotnie. Najpierw kiełbaska, a potem sobie
            dziecko popije mleczkiem.
            Choć kiełbaska to też nie bardzo dobry przykład. Mamy długokarmiące
            zbyt dbają o zdrową dietę dzieci, żeby je karmić kiełbasą.
            No i widzisz jak Ty nic nie wiesz?
          • anaj75 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 27.02.09, 13:08
            Przyznaję rację: nie chwalisz się IQ. Przepraszam za moje wycieczki
            w tym kierunku. Do tego masz całkiem realistyczny obraz własnej
            osoby. W życiu jednak lepiej wiedzie się osobom również o wysokim
            IE. Dlatego myślę, że korzystniej jest dbać o dojrzałość własnej
            osobowości niż trwać w arogancji i egocentryzmie. To drugie może
            wskazywać obszary krzyczące o pomoc.
            A co do psychologów to wielu dostrzega korzyści z towarzyszenia
            dzieciom w dorastaniu do kolejnych etapów, w tym pożegnania z
            piersią. Dziecko, które przyjmuje propozycje rodzica, w ramach
            swojej najbliższej strefy rozwoju, i zwraca się w łagodny sposób ku
            innym formom żywienia oraz kontaktu zdobywa zaufanie do samego
            siebie, uczy się właściwego odczytywania sygnałów z własnego ciała i
            ma szansę w przyszłości być empatycznym, zrównoważonym człowiekiem,
            który agresję stosuje jedynie w obronie istotnych wartości, w sposób
            nie raniący innych.
            • Gość: leneczka Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia IP: *.elpos.net 27.02.09, 18:10
              Wspaniale opisane. Jednak nijak nie łączy się z rzeczywistością. Choć być może
              są wyjątki od zaobserwowanej przeze mnie reguły.
              Większość dzieci jaką miałam (niestety wątpliwą) przyjemność poznać, karmionych
              piersią to mali terroryści. A ich styrani rodzice (głównie ojcowie!!) są na
              skraju załamania.
              - pobudki 2- latków do 10x w nocy!!!!!!!!!!!
              - brutalne domaganie się cycusia nie w celu najedzenia się ale przy każdej
              okazji- nudzie, lęku, zmianie otoczenia lub z przyzwyczajenia
              - samowolne wyjmowanie cyca z bluzeczki (nawet w obecności innych)
              - każda odmowa zakończona histerią, krzykiem, szarpaniem i wręcz rwaniem ubrań.

              A wystarczy nauczyć dziecko innych sposobów na opanowywanie swoich emocji.


              Moje wzburzenie było wielkie jednak nie ukierunkowane na obrazę kogoś- jako cel.
              Chodzi mi o uświadomienie- nieuświadamialnych.
              W jakim stanie emocjonalnym są wasze dzieci, Wy a także wasze małżeństwa. Jak
              przez karmienie do 3-4 roku życia wygląda życie rodzinne, małżeństwo.
              Co z samouszczęśliwianiem? Z pracą? Z własnymi marzeniami?


              Znam osobiście męża "nieuświadamialnej wyznawczyni sekty laktacyjnej" który
              zdradza ją regularnie i to w burdelu, bo laska nie tyle co się zaniedbała, ale
              zajęła się karmieniem. I od 2 lat w dzień i w nocy nie robi nic innego!
              Myślicie, że to odosobniony przykład. Bardzo się mylicie!

              Wasze 3(i więcej)letnie dzieci nie potrzebują już mlesia z cycusia. Za to wasi
              mężowie potrzebują żon! Nie mleczarń ;|
              • akaef Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 27.02.09, 18:34
                Gość portalu: leneczka napisał(a):

                > Wspaniale opisane. Jednak nijak nie łączy się z rzeczywistością.
                Choć być może
                > są wyjątki od zaobserwowanej przeze mnie reguły.
                > Większość dzieci jaką miałam (niestety wątpliwą) przyjemność
                poznać, karmionych
                > piersią to mali terroryści. A ich styrani rodzice (głównie
                ojcowie!!) są na
                > skraju załamania.
                > - pobudki 2- latków do 10x w nocy!!!!!!!!!!!
                > - brutalne domaganie się cycusia nie w celu najedzenia się ale
                przy każdej
                > okazji- nudzie, lęku, zmianie otoczenia lub z przyzwyczajenia
                > - samowolne wyjmowanie cyca z bluzeczki (nawet w obecności innych)
                > - każda odmowa zakończona histerią, krzykiem, szarpaniem i wręcz
                rwaniem ubrań.
                >
                > A wystarczy nauczyć dziecko innych sposobów na opanowywanie swoich
                emocji.
                >
                >
                > Moje wzburzenie było wielkie jednak nie ukierunkowane na obrazę
                kogoś- jako cel
                > .
                > Chodzi mi o uświadomienie- nieuświadamialnych.
                > W jakim stanie emocjonalnym są wasze dzieci, Wy a także wasze
                małżeństwa. Jak
                > przez karmienie do 3-4 roku życia wygląda życie rodzinne,
                małżeństwo.
                > Co z samouszczęśliwianiem? Z pracą? Z własnymi marzeniami?
                >
                >
                > Znam osobiście męża "nieuświadamialnej wyznawczyni sekty
                laktacyjnej" który
                > zdradza ją regularnie i to w burdelu, bo laska nie tyle co się
                zaniedbała, ale
                > zajęła się karmieniem. I od 2 lat w dzień i w nocy nie robi nic
                innego!
                > Myślicie, że to odosobniony przykład. Bardzo się mylicie!
                >
                > Wasze 3(i więcej)letnie dzieci nie potrzebują już mlesia z
                cycusia. Za to wasi
                > mężowie potrzebują żon! Nie mleczarń ;|

                Ha! Przejrzałam Cię! Jesteś facetem! Niezaspokojonym, emocjonalnie
                niedojrzałym facetem!
                Idź się może realizować i wyrzygiwać własne frustracje na forum o
                seksie. Albo o burdelach. Szerokiej drogi!
              • martasz123 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 28.02.09, 14:07
                No jasne, że leneczka to facet, bo napewno nie kochająca matka,
                która chce dla swego dziecka jak najlepiej.
                A jeżeli chodzi o naszych męzów, to w większości są to faceci,
                których obchodzi dobro dziecka, ktorzy świadomie podjeli się
                ojcostwa, a nie mają w głowie tylko seks.
                  • akaef Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 28.02.09, 22:33
                    Gość portalu: leneczka napisał(a):

                    > A jednak zabolało co? :)

                    Nie, nie zabolało, głupota jak wiadomo boli tylko tych, których
                    cechuje :-P


                    > I jetsem 100% kobitką. Mogłabym się rozebrać i wam udowodnić ;p

                    I tak Ci nie wierzę, atrybuty zewnętrzne to nie wszystko.

                    Poza tym kończę niniejszym tę bezsensowną rozmowę z Tobą. Żegnam.
                  • martasz123 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 08:13
                    A jednak zabolało co? :)


                    I jetsem 100% kobitką. Mogłabym się rozebrać i wam udowodnić ;p


                    Tak się przyczepiłas tego tematu, że to chyba Ty masz problem w tej
                    kwestii. Jezeli chodzi o udany seks w małżeństwie, to nie ma do tego
                    nic czy żona karmi dziecko czy nie. Jest to kwestia małżonków, ich
                    umiejętnośc dogadania się. A zdrady są wszędzie, również w
                    małżeństwach bezdzietnych, gdzie seks jest po kilka razy dziennie.
                    Poprostu zależy to od faceta, a nie od tego czy kobieta jest matką
                    karmiącą czy nie.
                    A druga sprawa, powiedz mi jezeli kobieta ma zagozoną ciaze i nie
                    moze uprawiac seksu przez 9 m-cy, to facet idzie do burdelu?
                    • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 16:45
                      martasz123 napisała:

                      >. Jezeli chodzi o udany seks w małżeństwie, to nie ma do tego
                      > nic czy żona karmi dziecko czy nie. Jest to kwestia małżonków, ich
                      > umiejętnośc dogadania się.

                      Nieprawda. Karmienie bardzo czesto powoduje u kobiet suchosc w
                      pochwie i towarzyszace mu obnizenie libido. Laneczka wyraza swoje
                      opinie w moze nieco zbyt dosadny sposob, ale ma sporo racji. Ja tez
                      sobie nie bardzo wyobrazam seksu w towarzystwie ssacego moja pies
                      dwulatka. Nie wiem tez jakim sposobem mialabym wrocic do pracy,
                      gdyby dziecko kilkakrotnie mnie budzilo w nocy. Argumenty, ze
                      dziecko "woli" spac z mama zupelnie mnie nie przekonuja. Moj syn
                      konczy w tym roku 17 lat i tez by "wolal" miec na przyklad
                      nieograniczony dostep do moich kart kredytowych. Mam mu na to
                      pozwolic?

                      Szkoda, ze posty takie jak Nauczycielki98 gina tu w zalewie tego
                      gdakania i poklepywania sie po pleckach. Szkoda i dziwi mnie to, bo
                      to jest forum o karmieniu piersia. Forum o dlugim karmieniu piesia
                      jest gdzie indziej, w zwiazku z tym ta "sekta laktacyjna" powinna
                      tam zadziobywac wszystkie te bezmozgie kobiety, ktore koncza
                      karmienie zanim dziecko zostanie pasowane na ucznia. Tutaj powinno
                      sie promowac karmienie piersia w ogole, nawet jesli tylko przez 3
                      miesiace.
                        • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 17:58
                          midla napisała:

                          > Ale zupelnie nie rozumiem,
                          > dlaczego to forum ma się zajmować zwalczaniem dlugiego karmienia
                          > piersią?


                          Nikt nie napisal, ze zwalczaniem, ale rownym traktowaniem tych,
                          ktore karmia 3 miesiace i 3 lata. W zwiazku z tym frakcja pan od
                          dlugiego karmienia zdecydowanie powinna wrzucic na luz i umacniac
                          sie w przekonaniu o swojej nieomylnosci na forum o dlugim karmieniu
                          piersia.
                          • ila79 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 18:41
                            Tak się składa, że właśnie tutaj trafia dużo mam, które mogłyby
                            długo karmić, ale nie dostają odpowiedniego wsparcia. Ja np pisałam
                            tu kilka ładnych miesięcy, zanim trafiłam na dkp i o mały włos
                            przedwcześnie nie zakończyłam karmienia. Dlatego popieram inicjatywę
                            koleżanek i sama się w nią włączam, aby tutaj przede wszystkim
                            szerzyć ideę dkp. Jak Ci się nie podoba i temat Cię denerwuje to po
                            co wchodzisz w takie wątki???
                            • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 18:50
                              ila79 napisała:

                              > Tak się składa, że właśnie tutaj trafia dużo mam, które mogłyby
                              > długo karmić, ale nie dostają odpowiedniego wsparcia.

                              Na innym forum przeczytalam, ze dziewczyna tutaj dostala glownie
                              pranie mozgu, ale moze sie to teraz wsparcie nazywa.


                              > Jak Ci się nie podoba i temat Cię denerwuje to po
                              > co wchodzisz w takie wątki???


                              Hmmmm, w watku sasiednim byly pretensje ze przeciwniczek dkp
                              malo...Wchodze, bo mam prawo wypowiedziec swoje zdanie, nie tylko
                              sekta laktacyjna ma tu wstep. Ale najlatwiej komus kto mysli inaczej
                              odpalic, ze jak mu sie nie podoba to niech sp......
                            • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 19:02
                              ila79 napisała:

                              Dlatego popieram inicjatywę
                              > koleżanek i sama się w nią włączam,

                              To nie jest zadna inicjatywa. To jest nachalne narzucanie innym
                              swojego punktu widzenia. Zajmujecie sie panie tu glownie poblazliwym
                              komentowaniem malego rozumku kobiet krotko karmiacych, ich
                              nieuswiadomienia i wyrodnosci. Tolerancji odrobiny zycze. Nie dla
                              wszystkich WHO jest wyrocznia.
                                • ila79 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 20:50
                                  Proszę o podanie przykładów naszej agresji i ataków na mamy
                                  butelkowe. Mówienie komuś, że ma mały rozumek tylko dlatego, że
                                  karmi długo piersią i śmie o tym mówić i dzielić się doświadczeniem
                                  jest doprawdy żenujące. Dodam tylko, że mam wyższe wykształcenie,
                                  jestem architektem, czasowo pracuję w domu z powodu posiadania
                                  małego dziecka:). Wyobraźcie sobie, że są badania mówiące o tym, że
                                  to właśnie dojrzałe matki, dobrze wykształcone i z wysokim statusem
                                  społecznym karmią dłużej:). Zreszą bez sensu , że zaczynam się
                                  tłumaczyć. Nie jesteście dla mnie partnerkami do dyskusji z powodu
                                  ciągłego braku merytorycznych dowodów słuszności Waszych tez.
                                  • Gość: leneczka Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia IP: *.elpos.net 01.03.09, 21:09
                                    Nie ma agresji a twierdzisz, że nie jesteśmy partnerkami do rozmów. Zdażyłaś też
                                    zaznaczyć swój status społeczny!

                                    Tylko powiedz mi dlaczego badania naukowe przeczą Twoim poglądom.
                                    Bowiem właśnie matki wykształcone, PRACUJĄCE karmia najkrócej zw. na ww.
                                    czynniki (a raczej czynnik nr 2 ;)

                                    Dodam jeszcze, że nasz status zapewne jest podobny, sttuacja także poniewaz
                                    obecnie jestem w domku z synkiem a jak skonczy 11 m-cy wybieram się do pracy.
                                    W tym czasie jednak wolę być wyspana, szczęśliwa i spełniona jako matka a nie
                                    mleczarnia. Ale nie potępiam karmiących (czuję się jakbym pisała to po x 100-tny).
                                    Jestem antyfanką długiego karmienia i karmienia za wszelką cenę.

                                    To zaczyna być naprawdę nudne ;|
                                    • ila79 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 23:55
                                      Owszem, zgadzam się,że to już nudne, dlatego piszę ostatni raz w tym
                                      wątku. Po pierwsze nie zaznaczam swojego statusu, ani nie zamierzam
                                      się z nikim licytować (by wilma), tylko udowadniam, że mamy długo
                                      karmiące niekoniecznie są zabiedzonymi, niewykształconymi kobietami
                                      ze wsi. I są badania na ten temat. Jeśli Cię to interesuje to
                                      odsyłam do postów basiak36 (nie chce mi się szukać w którym wątku
                                      podawała te dane:)). Co do reszty - jestem wyspana, szczęśliwa i
                                      spełniona jako matka, żona, kobieta i nie rozumiem, czemu karmienie
                                      miałoby mi w tym przeszkodzić. Post wilmy jest poniżej wszelkiej
                                      krytyki więc nie będę na niego odpowiadać.
                                  • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 21:35
                                    ila79 napisała:

                                    > Proszę o podanie przykładów naszej agresji i ataków na mamy
                                    > butelkowe. Mówienie komuś, że ma mały rozumek tylko dlatego, że
                                    > karmi długo piersią


                                    Nie, to Wy mowicie matkom karmiacym krotko ze guzik wiedza, ze nie
                                    maja pojecia o tym co dla dzieci dobre, ze krzywdza dzieci...Ten
                                    Wasz protekcjonalny ton przyprawic moze o wymioty.


                                    Dodam tylko, że mam wyższe wykształcenie,
                                    > jestem architektem, czasowo pracuję w domu z powodu posiadania
                                    > małego dziecka:). Wyobraźcie sobie, że są badania mówiące o tym,
                                    że
                                    > to właśnie dojrzałe matki, dobrze wykształcone i z wysokim
                                    statusem
                                    > społecznym karmią dłużej:).



                                    Tjaaa, jescze mi podaj srednia z matury i wyciag z konta dla
                                    porowniania. Jesli jednak chcesz sie licytowac na poziom
                                    wyksztalcenia, to ja koncze pisanie doktoratu, a nie wyobrazam sobie
                                    karmienia dwulatka piersia.



                                    > tłumaczyć. Nie jesteście dla mnie partnerkami do dyskusji z powodu
                                    > ciągłego braku merytorycznych dowodów słuszności Waszych tez.

                                    Ty za to masz merytoryczne. Zeby nie czytac, jak mi sie nie podoba.
                                    A Twoja karmiaca kolezanka z taka sama jak Twoja misja pare watkow
                                    niezej, miala najbardziej merytoryczne: "mleko krowy dla cielaka,
                                    mleko matki dla dzieciaka." A inna, ze jej dziecko jest madre, bo
                                    odziedziczylo inteligencje po niej a nie po krowie. No jesli takie
                                    kobiety maja wysoki status intelektualny i spoleczny, to ja wole byc
                                    kloszardem po zawodowce fryzjerskiej.
                                    • midla Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.03.09, 11:38
                                      My tylko mówimy osobom takim jak ty, że guzik wiedzą o długim
                                      karmieniu, bo zależy nam, żeby prostować negatywne stereotypy :-) I
                                      nie chce mi się teraz szukać, ale może jeśli jesteś zainteresowania,
                                      to sama sobie znajdziesz wyniki badań, z których wynika właśnie, że
                                      dłużej karmią piersią wykształcone mieszkanki dużych miast. Z czego
                                      zaś wynika tylko i wyłącznie to, że są bardziej zainteresowane
                                      ekologią i ”powrotem do natury”, czego Tobie, jako osobie kończącej
                                      doktorat nie muszę chyba tłumaczyć, bo może zauważyłaś sama taki
                                      trwający już od dłuższego czasu na całym świecie trend :)
                                      I wreszcie - co złego jest w zdaniu: mleko krowie dla cielaków?
                                      Czyżby nie dla nich zostało stworzone? A ludzkie nie dla małych
                                      ludzi? :)
                                      • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.03.09, 12:14
                                        midla napisała:

                                        >> nie chce mi się teraz szukać, ale może jeśli jesteś
                                        zainteresowania,
                                        > to sama sobie znajdziesz wyniki badań, z których wynika właśnie,
                                        że
                                        > dłużej karmią piersią wykształcone mieszkanki dużych miast.



                                        O tyle jest mi ciezko w to uwierzyc, ze wyksztalcone mieszkanki
                                        duzych miast to kobiety przewaznie bardzo aktywne zawodowo. A
                                        aktywnosc zawodowa i wieloletnie karmienie to na pewno nie sa sprawy
                                        latwe do pogodzenia. Zreszta jako osoba majaca na co dzien do
                                        czynienia z badaniami nauczylam sie, ze badacze przewaznie
                                        udowadniaja to co chca udowodnic. Mam zreszta przez to niemaly
                                        dylemat, bo jestem w ciazy i trzy miesiace temu wkroczylam wiek w
                                        ktorym wzrasta prawdopodobienstwo urodzenia dziecka z wada
                                        genetyczna. Oczywiscie zaproponowano mi na poczatek PAPPA i nt, bo
                                        amniopunkcja grozi poronieniem. No wiec, poniewaz moja biblioteka ma
                                        dostep do kilku medycznych periodykow z prawdziwego zdarzenia,
                                        poczytalam sobie troche artykulow na temat obu metod. I co sie
                                        okazuje? Ano to, ze zwolennicy testow nieinwazynych prezentuja
                                        imponujace statystyki na temat zmniejszenia sie liczby poronien itd.
                                        Problem jednak w tym, ze panowie od amniopunkcji, pokazuja nie
                                        mniejsze wrazenie robiace dane na temat nowoczesnych metod pobierana
                                        wod plodowych, dzieki ktorym prawdopodobienstwo poronienia
                                        zminiejsza sie z dotychczasowego 1:200 na 1: 1650. No i amnio daje
                                        gwarancje niemal stuprocentowa, zas historie o dobrych wynikach
                                        PAPPA i mimo wszystko chorych dzieciach czytalam juz niejedna...I
                                        badz tu madra! ;)))


                                        Z czego
                                        > zaś wynika tylko i wyłącznie to, że są bardziej zainteresowane
                                        > ekologią i ”powrotem do natury”, czego Tobie, jako osobie kończącej
                                        >
                                        > doktorat nie muszę chyba tłumaczyć, bo może zauważyłaś sama taki
                                        > trwający już od dłuższego czasu na całym świecie trend :)


                                        Tez nie wiem czy tak jest do konca. Mieszkam w Szwecji, a wiekszych
                                        swirow na punkcie ekologii niz Szwedzi, gwarantuje, nie uswiadczysz.
                                        A jednak, jak juz napisalam w poscie na drugiej stronie, znam tu
                                        tylko jedna dziewcyzne karmiaca dziecko starsze niz roczne. A
                                        kolezanki mam w wieku 32-38 lat, czyli bardzo reprodukcyjnym tutaj.
                                        Tyle sie wiec nam dzieci wsrod znajomych ostatnimi laty sypnelo, ze
                                        az ciezko nadazyc kto ma ile;) Jednak srednia dlugosc karmienia to
                                        tutaj 6-9 miesiacy, naprawde nie dluzej. A panie, z ktorymi
                                        rozmawialam na ten temat u siebie w instytucie (uwaga, duze miasto
                                        plus wyksztalcone kobiety ;) ), zgodnym chorem powiedzialy ze dla
                                        nich rok to bariera psychologiczno-kulturowa. Bo potem sie idzie do
                                        pracy, dziecko zostaje na pare miesiecy w domu z ojcem (ktory, jak
                                        wiedomo, nie karmi), po czym idzie do przedszkola, wiec zaczyna sie
                                        nowy etap i konczy karmienie piersia. I rozpopczyna sie karmienie
                                        zakupionym w sklepie mlekiem ekologicznym oraz warzywami z upraw
                                        jak najbardziej ekologicznych :D
                                        • midla Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.03.09, 14:35
                                          Wilma, jeśli mogę ci coś podpowiedzieć - ja w Twoim wieku chyba bym
                                          amnio nie robiła, ale i Pappa też nie - bo po 35 roku życia już
                                          zupełnie nie jest miarodajny.
                                          Ja robiłam amnio, ale w wieku 39 lat, bo policzyłam sobie, że ryzyko
                                          jest mniejsze niż statystyczne ryzyko wystąpienia wad genetycznych.
                                          No ale oczywiście jeśli masz się martwić całą resztę ciąży, to chyba
                                          lepiej to zrobić u dobrego specjalisty.
                                          A aktywność zawodową z karmieniem świetnie się łączy - wróciłam do
                                          pracy po sześciu miesiącach, a zapewniam Cię, że pracę mam
                                          absorbującą i zrobiłam w niej niezłą karierę. Po prostu w dzień nie
                                          ma mamy, to się je co innego. A i wyjechać można na parę dni, bo
                                          dziecko tak szybko się nie odwraca od piersi.
                                          I tak się cieszę, że karmię, bo właśnie udało mi się w ten sposób
                                          raz dwa uspokoić córkę rozryczaną po szczepieniu :) Possała minutkę,
                                          przytuliła się i już była uśmiechnięta.
                                          • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.03.09, 15:00
                                            midla napisała:

                                            > Wilma, jeśli mogę ci coś podpowiedzieć

                                            Pewnie, ze mozesz, aczkolwiek decyzje musze podjac sama. Mimo iz,
                                            wierz mi, wolalabym zeby to za mnie zrobil kto inny...;)))

                                            > Ja robiłam amnio, ale w wieku 39 lat, bo policzyłam sobie, że
                                            ryzyko
                                            > jest mniejsze niż statystyczne ryzyko wystąpienia wad
                                            genetycznych.


                                            No ja, jako 35-latka, mierzac stara miara prwdopodobienstwa
                                            poronienia po amnio 0,5-1 % ryzyko mam porownywalne do
                                            prawdopodobienstwa dziecka z ZD (1:210). W Szwecji, niestety jest
                                            tak, ze nie daja zrobic nt bez PAPPA, a lekarze zarabiaja tu takie
                                            pieniadze, ze prywatna sluzba zdowia w zasadzie nie istnieje (mam na
                                            mysli lekarzy, do ktorych idziesz i Ci robia, za pieniadze, 17 USG
                                            podczas zdrowej ciazy, jako sie jedna laska na forum CiP
                                            zwierzyla :D). Nie wiem, mam te testy w czwartek, nie wiem co mi
                                            powiedza, moze mi wytlumacza jak chlop krowie na granicy, ale ja mam
                                            przed oczami wyniki jednego z tych badan, o ktorych wczesniej
                                            wspominalam. Badanie przeprowadzone w Danii. Zdaje sie 20 kobiet
                                            urodzilo tam w 2005-2006 r. dzieci z ZD MIMO dobrych wynikow testow
                                            nieinwazyjnych. Pamietam w szczegolnosci jedna dziewczyne, 25 lat,
                                            szerokosc faldu karkowego - 1,3 mm (czyli bardzo daleko od
                                            jakichkolwiek niepokojacych wymiarow) i prawdopodobienstwo, uwaga,
                                            1: 23 000! Wyobrazasz sobie przezycie takiego szoku? A mowimy tu o
                                            wadzie genetycznej dziecka, o grozbie ciezkich, czasem letalnych
                                            uposledzen. I kobiety po to je sprawdzaja, ze chca swiadomie podjac
                                            decyzje albo o utrzymaniu albo o terminacji takiej ciazy. Dlatego
                                            panowie badacze nieco mnie rozwalili piszac, ze kobiety te moga sie
                                            czuc nieco zawiedzione skutecznoscia badan nieinwazyjnych..."Nieco
                                            zawiedzione"???


                                            > A aktywność zawodową z karmieniem świetnie się łączy - wróciłam do
                                            > pracy po sześciu miesiącach, a zapewniam Cię, że pracę mam
                                            > absorbującą i zrobiłam w niej niezłą karierę. Po prostu w dzień
                                            nie
                                            > ma mamy, to się je co innego.


                                            Lektura tego forum nieodmiennie utwierdza mnie w przekonaniu, ze sa
                                            przyklady zarowno sukcesow jak i porazek dlugiego karmienia. Maja
                                            wiec chyba racje dziewczyny piszace, ze spor ten nigdy nie zostanie
                                            rozstrzygniety, a obie strony (tu bije sie w piersi i ja sama), maja
                                            tendencje do prowadzenia dyskusji w sposob bezkompromisowy...;)
                                            • midla Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.03.09, 15:54
                                              no właśnie, tylko amnio daje 99 proc. pewności, ale jak nie musisz
                                              płacić za tego Pappa (tak zrozumiałam), to i tak lepiej :)
                                              Porażki długiego karmienia to tu się chyba rzadko zdarzają, bo jak
                                              komuś to nie leży, to wcześniej rezygnuje (akurat wnikliwie czytam
                                              to forum, więc nie przypominam sobie wiele przypadków)
                                              I po co to uporczywie robić z tego spór? Niech kto chce karmi długo
                                              i tylko mu nie wmawiajcie, że ma bardzo źle, a jego dziecko jeszcze
                                              gorzej :)
                                              • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.03.09, 16:27
                                                midla napisała:

                                                > no właśnie, tylko amnio daje 99 proc. pewności, ale jak nie musisz
                                                > płacić za tego Pappa (tak zrozumiałam), to i tak lepiej :)

                                                No moge zrobic i test inwazyjny i nieinwazyjny. Aczkowliek czuje
                                                sie, jak ten osiolek, ktoremu w zloby dano...;)


                                                > Porażki długiego karmienia to tu się chyba rzadko zdarzają, bo jak
                                                > komuś to nie leży, to wcześniej rezygnuje (akurat wnikliwie czytam
                                                > to forum, więc nie przypominam sobie wiele przypadków)

                                                Zalezy co kto uwaza za porazke. ja uwazam przypadki dzieci
                                                kilkunastomiesiecznych, ktore nie chca jesc niczego innego niz mleko
                                                matki oraz przypadki dziewczyn, ktore pisza ze padaja na nos, bo ich
                                                dwulatek nie spi inaczej niz ciamkajac piers. Poszperalam tu kiedys
                                                w archiwum, poczytalam forum to i DKP i znalzalam takich
                                                kilkanascie. No ale moze znajduje to co chce znalezc ;)


                                                > I po co to uporczywie robić z tego spór? Niech kto chce karmi
                                                długo
                                                > i tylko mu nie wmawiajcie, że ma bardzo źle, a jego dziecko
                                                jeszcze
                                                > gorzej :)



                                                I jesli ta regula obowiazywac bedzie w obie strony, to na pewno
                                                bedzie cacy :)
                                          • Gość: leneczka Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia IP: *.elpos.net 02.03.09, 15:14
                                            Moje dziecko na szczepieniu nawet nie zapłakało. Tatuś synka zabawiał głupimi
                                            minkami. M. się zaśmiewał, potem skrzywił i po sekundzie znowu cieszył.
                                            Więc i cycek nie potrzebny.

                                            Były też sytuacje wymagające dłuższych odwiedzin u lekarza (problemy
                                            serduszkowe) na które braliśmy butelkę/smoczek.

                                            Wiec po raz 100-tny powtarzam, że pierś to nie jedyne rozwiązanie na stytuacje
                                            kryzysowe :)
                      • martasz123 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 21:51
                        wilma.flinstone napisala
                        Ja tez
                        > sobie nie bardzo wyobrazam seksu w towarzystwie ssacego moja pies
                        dwulatka.

                        Wiesz ja tez sobie takiego czegoś nie wyobazam, bo niby czemu mam
                        przy dziecku uprawiac seks.


                        Nie wiem tez jakim sposobem mialabym wrocic do pracy,
                        > gdyby dziecko kilkakrotnie mnie budzilo w nocy.

                        Ja włsnie w styczniu wrociłam i jakos karmienie dziecka mi w tym
                        wogole nie przeszkodziło. Przeciez pełno matek wraca tuż po
                        macierzyńskim, a jeszcze karmi. Dla dobra dziecka wszystko. Dla
                        chcącego nic trudnego...

                        Tutaj powinno
                        > sie promowac karmienie piersia w ogole, nawet jesli tylko przez 3
                        > miesiace.
                        Taaaak? A Twoim zdaniem to Ty własnie promujesz karmienie?


                        • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 22:02
                          martasz123 napisała:

                          > Wiesz ja tez sobie takiego czegoś nie wyobazam, bo niby czemu mam
                          > przy dziecku uprawiac seks.

                          No jak sie spi z dzieckiem przy piersi...


                          > Dla dobra dziecka wszystko.

                          To Twoj poglad. Pozwol innym miec inny.

                          > Taaaak? A Twoim zdaniem to Ty własnie promujesz karmienie?


                          To, ze uwazam ze dlugie karmienie nie jest wcale az tak doskonalym
                          rozwiazaniem jak twierdza panie, nie znaczy ze jestem przeciwniczka
                          karmienia w ogole....Skad taki wniosek? Ktos tu pisal o
                          intelektualnej przewadze matek karmiacych dlugo nad karmiacymi
                          krotko. Powinna chyba za nia isc umiejetnosc czytania a nie tylko
                          skladania liter?
                  • ila79 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 01.03.09, 18:30
                    Zabolało? Weź się kobito nie ośmieszaj. Ja Ci tu nie będę opisywać
                    ani udowadniać zadowolenia ze swojego pożycia i własnego wyglądu,
                    jak mi się uda chłopa do komputera zaciągnąć to może on Ci coś
                    napisze. Chociaż wątpię, bo on nerwowy jest, mógłby nie być taki
                    miły jak koleżanki z kp. Jeśli piszesz z nadzieją, że tu kogoś coś
                    zaboli to świadczy wyłącznie o Twoich kompleksach.
              • basiak36 Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 28.02.09, 14:15
                Gość portalu: leneczka napisał(a):

                > Wspaniale opisane. Jednak nijak nie łączy się z rzeczywistością. Choć być może
                > są wyjątki od zaobserwowanej przeze mnie reguły.
                > Większość dzieci jaką miałam (niestety wątpliwą) przyjemność poznać, karmionych
                > piersią to mali terroryści. A ich styrani rodzice (głównie ojcowie!!) są na
                > skraju załamania.

                Ojej, to ile tych karmionych piersia 2 latkow poznalas skoro moglas wnioski na
                taka skale wyciagnac? 50, 40? 100?
                Rozumiem ze wszystkie inne dzieci, nie karmione piersia w tym wieku czyli
                ogromna wiekszosc sa super ulozone. No ciekawie by bylo:))

                > Wasze 3(i więcej)letnie dzieci nie potrzebują już mlesia z cycusia. Za to wasi
                > mężowie potrzebują żon! Nie mleczarń ;|

                Na szczescie moj maz nie traktuje mnie w kategorii swoich osobistych potrzeb:)
                Karmie dopiero 17 miesiecy ale dzieki takim postom jak ten Leneczki mam ochote
                karmic jak najdluzej, jakos te argumenty 'przeciw' nie wydaja sie zbyt
                przekonywujace:)) Wrecz przeciwnie:)
              • agnieszka_z-d Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 28.02.09, 22:36
                Mój Mąż nie jest na skraju załamania. Za to jest bardzo zadowolony z naszego
                pożycia, bo wiem skądinąd, że chwali się kolegom;-P
                Moje Dziecko ma 22 miesiące i
                - przesypia (poza chorobami/ząbkowaniem/pobudką na nocnik) całe noce;
                - je pierś 2 razy dziennie, max 3 - rano po obudzeniu i wieczorem do uśnięcia -
                pierś jest dla Niej tak samo stałym punktem dnia jak drzemka, spacer, kąpiel,
                czy zwykłe posiłki;
                - nigdy w życiu mnie nie próbowała rozbierać dla piersi;
                - swoje frustracje i żale wylewa po prostu przytulając się do mnie - nigdy nie
                woła piersi w takich okolicznościach, nie robi scen o pierś, nie szarpie i nie
                rwie mi ubrań;

                Uważam, że moje Dziecko ma się nadzwyczaj dobrze pod względem emocjonalnym i
                ogólnorozwojowym, moje małżeństwo kwitnie, pracuję od kiedy Małgosia skończyła 6
                miesięcy - poszłam wtedy na aplikację, którą skończyłam najlepiej z wszystkich
                zdając jako jedyna na piątkę egzamin końcowy.
                Czuję, że realizuję się doskonale na wszelkich polach - zawodowym, rodzinnym...
                Spotykamy się z przyjaciółmi, chodzimy do kina, na kręgle. Jest super.
                Nie rozumiem czemu karmienie piersią miałoby mi przeszkadzać w tym wszystkim. I
                w sumie nie rozumiem po co udowadniam, że nie jest wielbłądem?!
    • jutycha Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.03.09, 10:16
      Od wczoraj sledze ta "dyskusje" i konczy sie tak jak zawsze.
      Sa dwa fronty, zwolenniczki i przeciwniczki DKP.
      Ja jestem akurat zwolenniczka, a za 2 miesiace Mloda skonczy 2 lata i bedziemy
      sie dalej karmic. Jak nan razie nie zamierzam jej odstawiac, chociaz jej starsza
      siostra w tym wieku sama zrezygnowala z piersi.
      Takie spostrzezenia mi sie nasuwaja po przeczytaniu tego wszystkiego, ze tak
      naprwade kobiety malo wiedza na temat DKP. Wydaje im sie ze my mamy
      dlugokarmiace to jakies zapuszczone baby ze wsi zabitej dechami, nie majace
      czasu kompletnie na nic bo taki 2 czy 3 latek wiecznie wisi u nasze obwislej
      piersi.Nie jemy , nie spimy, nie mamy wlosow i zebow bo nam powypadaly, a o
      cerze to nawet szkoda gadac. Do tego mamy ogromne problemy emocjonalne, ktore
      zalatwiamy sobie uzalezniajac dzieci od naszych cyckow. Mezowie nas zdradzaja na
      prawo i lewo( i pewnie dlatego tak przywiazujemy dzieci do siebie). I z kilometa
      smierdzimy kwasnym mlekiem bo przeciez leje sie ona strumieniami.
      A prawda jest zupelnie inna. Ja przynajmniej jestem szczesliwa, zadbana. Mam
      czas, checi i slie by wyskoczyc na silownie, z kolezanka na zakupy. Mloda w tym
      czasie zostaje z tata i oboje sa z tego zadowoleni.
      • wilma.flintstone Re: dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia 02.03.09, 11:46
        jutycha napisała:

        > Wydaje im sie ze my mamy
        > dlugokarmiace to jakies zapuszczone baby ze wsi zabitej dechami,
        nie majace
        > czasu kompletnie na nic bo taki 2 czy 3 latek wiecznie wisi u
        nasze obwislej
        > piersi.Nie jemy , nie spimy, nie mamy wlosow i zebow bo nam
        powypadaly, a o
        > cerze to nawet szkoda gadac.


        To, ze niektorzy posluguja sie retoryka godna trolla, nie oznacza
        jeszcze ze wszyscy tak mysla. Zreszta na tej zasadzie ja moglabym
        powiedziec, ze niedobrze mi juz kiedy wciaz czytam o tym jakie to
        Wasze, dlugo karmione dzieci sa madrzejsze, lepsze, lepiej
        rozwiniete, bardziej samodzielne, zas Wy same szczesliwsze, barzdiej
        uswiadomione, no i, ostatnia rewelacja, lepiej wyksztalcone i majace
        wiecej pieniedzy. Za chwile sie jeszcze okaze, ze wedlug najnowszych
        badan mamy dlugo karmiace rekrutuja sie ze scieslej czolowki finalow
        konkursow pieknosci, a ich mezowie to chodzace kopie Roberta
        Redforda sprzed 30 lat. Litosci! Jak juz pisalam, malo tu
        tolerancji, a poniewaz zebrala sie Was, zwolenniczek DKP, spora
        grupa, bardzo sie to w oczy rzuca.


        Ja wierze, ze w obu grupach sa kobiety zarowno zadbane i
        wyksztalcone jak i glupie gesi. Jak wszedzie. Aczkowliek wrocilam
        wlasnie od mojej chiropraktorki, ktora, tak sie sklada, jest
        Amerykanka. I, zainspirowana ta dyskusja, spytalam ja o zdanie, no w
        koncu to Amerykanska Akedemia Pediatryczna, miedzy innymi, zeleca to
        dlugie karmienie. Ona na mnie popatrzyla, jakby chciala sprawdzic
        czy mi hormony ciazowe nie padly na mozg i spytala, czy ja wierze ze
        Amerykanki, ktore nie maja prawa do urlopow macierzynskich i po
        kilku tygodniach z dzieckiem musz wracac do pracy, naprawde karmia
        dzieci po kilka lat? I czy ja w ogole wierze, ze ktos ma na to
        sile, czas i ochote? Na co ja jej powiedzialam, ze wierze, bo sie na
        ten temat poklocilam z calym forum internetowyn ;))) Co wiecej,
        takze zainspirowana tym forum przeprowadzilam w pracy male
        interview, a rzecz sie dzieje w Szwecji, w kraju gdzie nie ma mowy o
        jakims tam braku funduszy na uswiadamianie i edukacje kobiet i
        gdzie, nie bojmy sie tego slowa, istnieje laktacyjny terror. Mimo
        to, zadna z przesluchanych przeze mnie mam NIGDY nie slyszala o
        zaleceniach WHO. Szwedzkie polozne potrafia kobiecie zrobic z zycia
        koszmar, jesli odstawi dziecko od piersi przed 6 miesiacem zycia.
        Pozniej - de gustibus, jak mawiali Starozytni. Nie jest tez wiec
        prawda, ze to w Polsce niedobry NFZ nie daje pieniedzy na tego typu
        akcje uswiadamiajace. Gdzie indziej wcale nie jest inaczej, zas w
        samej Ameryce, jak sie okazuje, kobiety albo nie wiedza co tam kaze
        ich Akademia Pediatryczna, albo jej zalecenia sa dla nich
        niewykonalne. Wy jednak wszelkie poglady, ktore swiadcza o czyms
        przeciwnym niz w to co wierzycie, najczesciej kwitujecie
        stwierdzeniami tak wysoce merytorycznymi jak: "stek
        bzdur", "glupota" lub "nie warto komentowac"