Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek"

03.01.09, 17:38
Witam, jestem mamą prawie 4 miesięcznego chłopczyka i prosze o
informację. Synek jest wyłącznie na piersi, jego jedyny kontakt z
mlekiem modyfikowanym to dwie butelki podane w szpitalu w pierwszej
dobie, gdy laktacja jeszcze nie ruszyła. Potem juz tylko pierś, je
bez problemów, również z butelki mleko odciągnięte laktatorem, jesli
muszę wyjśc.
Pod koniec stycznia, gdy synek będzie miał 4,5 miesiąca, planuję
dwudniowy wyjazd. Zamierzam zaopatrzyc zamrażalnik w zapas
ściągniętego pokarmu, ale naszły mnie obawy - czy pokarmu wystarczy,
co będzie jak Małemu akurat będzie sie chciało więcej jeść...
Postanowiłam zaopatrzyc się "na wszelki wypadek" w mleko
modyfikowane, które mąż poda mMłemu, jeśli skończa się zapasy przed
moim powrotem. I tu pytanie: czy powinnam wcześniej sprawdzić
reakcje synka na mleko modyfikowane? Czy to mleko może powodować
jakieś niepożadane reakcje, alergie, nietolerancję...? Czy moge po
prostu kupic i postawić w szafce "na wszelki wypadek" a mąz
wykorzysta je, jeśli będzie potrzebne...?
Dziękuje za odpowiedzi :)
    • nisar Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 03.01.09, 17:44
      Ja na tej zasadzie mam NAN1HA.
      Kupiłam jak mały miał trzy tygodnie, jest ważne do września 2009 i
      30 września mam nadzieję uroczyście wywalić całą puszkę -
      nieotwartą - do śmieci :)
      • pinacolada17 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 03.01.09, 21:43
        ja tez mam NAN, osobiscie uwazam, ze lepiej sprawdzic - ja sprawdzilam i
        przynajmniej bylam spokojna, mimo ze nie bylo koniecznosci podania. Wiedzialam,
        ze dziecku smakowalo i nie wystapila zadna alergia
    • akos6 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 03.01.09, 21:53
      moim zdaniem mleko modyfikowane powinny miec wszystkie mamy karmiace
      piersia...
      raz dopadla mnie temperatura 38.5 wiadomo ze wtedy sie nie karmi.
      wiec musialam biec do apteki...mleko zostalo nie otwarte bo zdazylam
      zbic przed karmieniem... ale nadal stoi w szafce "w razie czego".
      tez mam NAN.
      moim zdaniem podaj malemu raz i zobacz reakcje...jak wyjedziesz to
      przynajmniej bedziesz spokojna i maz rowniez. :)
      • basiak36 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 03.01.09, 21:56
        akos6 napisała:

        > moim zdaniem mleko modyfikowane powinny miec wszystkie mamy karmiace
        > piersia...
        > raz dopadla mnie temperatura 38.5 wiadomo ze wtedy sie nie karmi.

        Oczywiscie ze sie karmi przy takiej temperaturze i wyzszej i oczywiscie bierze
        sie leki na obnizenie goraczki, ktore oczywiscie mozna brac przy karmieniu.
        Mleko modyfikowane na pewno nie jest czyms co nalezy kupowac jesli chce sie
        karmic piersia, chyba ze tak jak w sytuacji powyzej, jesli mleka odciagnietego
        nie starczy itp.
        • kaeira Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 11:45
          basiak36 napisała:
          > Oczywiscie ze sie karmi przy takiej temperaturze i wyzszej

          Potwierdzam, wszelkie specjalistyczne tak twierdzą. W ogóle można karmić prawie przy wszystkich chorobach (wyjątek to np. HIV)
          • akos6 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 21:29
            hmm...polozna tak powiedziala wiec myslalam ze nie wolno faktycznie
            i w sreodku nocy bieglam do apteki po mleko...
            • basiak36 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 21:48
              akos6 napisała:

              > hmm...polozna tak powiedziala wiec myslalam ze nie wolno faktycznie
              > i w sreodku nocy bieglam do apteki po mleko...

              Nie Ty pierwsza, spotkalam sie z sytuacja gdzie pediatra zabronila karmic przez
              goraczke mamy. Niestety to taki dosc podstawowy brak wiedzy o laktacji :(
              • akos6 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 21:57
                wstyd sie przyznac ale piersia karmie juz drugie dziecko...i caly
                czas zylam w przekonaniu ze powyzej 38.5 nie wolno karmic
                piersia...przy pierwszej corce przechodzilam zapalenie piersi i
                wtedy pytalam polozna co robic
      • akaef Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 03.01.09, 21:57
        akos6 napisała:

        > moim zdaniem mleko modyfikowane powinny miec wszystkie mamy
        karmiace
        > piersia...

        Bzdura. I kuszenie losu ;)

        > raz dopadla mnie temperatura 38.5 wiadomo ze wtedy sie nie karmi.

        Wiadomo? A skąd masz takie informacje? Bo to nieprawda co napisałaś.
        Taka temperatura nie jest żadnym przeciwskazaniem do karmienia
        piersią. Ani nawet wyższa.
    • ger_berek Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 09:59
      Koniecznie sprawdzić zanim zostawisz dziecko z mężem!!!!!!!

      U nas jednorazowe podanie mleka modyfikowanego o mało co nie zakończyło się
      szpitalem. Też szykował się nam wyjazd dwudniowy, zrobiłam zapasy w zamrażarce,
      ale bałam się, czy nie za mało. W końcu nie wiadomo, ile dziecko karmione
      piersią naprawdę zjada. Dokupiłam więc Nan 1 (dziecię w pierwszych trzech
      tygodniach życia było dokarmiane tym mlekiem i wszystko było ok, potem już tylko
      pierś). Wydawało się więc, że 5-miesięczniakowi nic nie będzie, jeśli dostanie
      to mleko, aczkolwiek stwierdziłam, że na wszelki wypadek sprawdzę.
      Po dwóch godzinach od podania butli rozpoczęły się potworne wymioty i biegunka.
      Dziecko lało się przez ręce. Co o sobie wtedy myslałam, nie będę pisać, bo nie
      nadaje się to na forum.

      Potem doczytałam na forum "karmienie butelką", że tak się u niektórych dzieci
      zdarza - mleko modyfikowane jest zbyt ciężkostrawne dla malucha przyzwyczajonego
      do piersi. Należy więc wprowadzać je stopniowo, mieszając coraz większe porcje z
      własnym pokarmem i zaczynając od mleka lekkostrawnego np. (Bebilon Comfort 1)

      Nie jest powiedziane, że Twoje dziecko źle zareaguje, ale może ucz się na moich
      błędach.
      Aha, i jeszcze jedno - nasze dziecko w czasie wyjazdu (mojego i męża) odmówiło
      jedzenia, nawet mojego mleka, choć zostało z dziadkami, z którymi przebywa na
      codzień.

      • mamatosinka Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 10:38
        dziwi mnie ze małemu podano mleko w szpitalu-przeciez zwykle pokarm
        pojawia sie w drugiej dobie,siara jest wystarczajacym pokarmem na
        pierwsze dni dla noworodka.Ja nie kupowałabym mleka
        modyfikowanego,sciagałabym po prostu więcej.Mój synek ma obecnie 6
        miesiecy i tez miałam kryzys zastoju pokarmu,płakałam ze nie mam
        mleka,odciagałam,piłam herbatki mlekopędne,synus wisiał przy piersi
        non stop przez dwa dni,a mleko modyfikowane odpedzałam od siebie
        niczym zły sen,moja determinacja przyniosła skutek,Antoś cały czas
        jest na piersi a ja spokojna,ze dostaje to co najlepsze cieszę
        się,że nie posłuchałam wtedy kilku rad,zeby małego
        dokarmić.Pozdrawiam i zyczę aby wszystko było ok.
        a i jeszcze jedno-bzdurą jest to,ze nie mozna karmic gdy się ma
        temperaturę.
        • zona_mi Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 13:14
          mamatosinka napisała:

          > dziwi mnie ze małemu podano mleko w szpitalu

          Ja przestałam sie dziwić, kiedy odmowy podania mojemu synkowi
          mieszanki musiałam dokonać NA PIŚMIE - przez trzy dni patrzono na
          mnie i mruczano pod nosem, co za matka podła, głodzi dziecko
          (spokojne, niepłaczące, wystarczyła mu siara no i uwalił cztery razy
          kupę, nie ma się co dziwić, ze spadek wagi miał :)), przy każdym
          ważeniu były komentarze, a czwartego dnia rano, po nocy ssania kiedy
          pokarm się pojawił okazało się, że wszystko jest w porządku i
          wypuszczono nas do domu z opinią, że dziecko zdrowe i niegłodne :)
          Ale nie - terror tylko laktacyjny jest... ;|
          • mamatosinka Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 20:06
            o matko,mnie to chyba by wyrzucili z tego szpitala;))) gratuluję
            konsekwencji!!!
    • osa551 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 04.01.09, 22:53
      Sprawdź zanim zostawisz dziecko z mężem. Ja mam w domu Sinlac na wszelki
      wypadek, ale wiem, że mój synek musiałby być baaaaardzo głodny, żeby zjeść,
      chociaż zawsze to "coś".

      Ja kiedyś zostawiłam męża w domu na 3 dni z 6 miesięczną córką i zamrażarką
      pełną mleka. Wracałam samolotem z przesiadką we Frankfurcie. Samolot miał
      wystartować ok 20:00, po czym 2 godziny szukali jakiegoś dupka po lotnisku do
      się odprawił i poszedł robić zakupy a nas trzymali w samolocie. Zadzwoniłam do
      męża a ten w lekkiej panice, bo dał właśnie córce ostatnie mleko na dobranoc a
      wiadomo było, że się obudzi w nocy. Jak faceta wprowadzali do samolotu to miałam
      ochotę go skopać, piersi mi pękały, byłam w domu nieźle po północy i miałam dużo
      szczęścia bo córka obudziła się na jedzenie tuż po moim przyjściu.
      • edytadk Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 05.01.09, 10:29
        > Jak faceta wprowadzali do samolotu to miała
        > m
        > ochotę go skopać, piersi mi pękały, byłam w domu nieźle po północy i miałam duż
        > o
        > szczęścia bo córka obudziła się na jedzenie tuż po moim przyjściu.

        Historia niemal krew w żyłach mrożąca...:-) Kilka podróży służbowych już odbyłam i najbardziej ekstremalne było odciąganie mleka w toalecie samolotu rzucanego turbulencjami (lot 12-godzinny).

        A autorce wątku proponowałbym skupić się na zgromadzeniu nadmiarowego zapasu - 2 dni to naprawdę niewiele i można spokojnie jechać bez wizji dziecka "uszczęśliwianego" mlekiem modyfikowanym. Zdarzały mi się 10-dniowe wyjazdy, a mój maluch nigdy nie dostał mieszanki.
        • osa551 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 05.01.09, 10:45
          No ja wracałam akurat z Genewy, więc policzyłam, że będzie ok w sumie dwa
          krótkie loty z szybką przesiadką, więc wsadziłam laktator do głównego bagażu.
          Więcej tego błędu nie popełnię ...
          • edytadk Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 05.01.09, 12:45
            > No ja wracałam akurat z Genewy, więc policzyłam, że będzie ok w sumie dwa
            > krótkie loty z szybką przesiadką, więc wsadziłam laktator do głównego bagażu.
            > Więcej tego błędu nie popełnię ...

            Mając na uwadze zdolności linii lotniczych, jeśli chodzi o gubienie bagażu, nie miałabym odwagi nadać laktator z bagażem głównym nawet na krótkiej trasie - szczególnie "tam"...;-)
            • osa551 Re: Mleko modyfikowane "na wszelki wypadek" 05.01.09, 23:29
              No fakt, mnie jeszcze nigdy niczego nie zgubili, ale ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja