Problem małżeński dotyczący karmienia piersią...

08.01.09, 11:36
Długo wahałam się, czy napisać, ale bardzo potrzebuję jakiegoś
wsparcia, albo chociaż świadomości, że może ktoś ma podobnie...
Mój mąż nie akceptuje faktu, że karmię piersią. A ponieważ karmię od
9 miesięcy, domyślacie się, że w domu nie panuje sielanka...
To nasze drugie dziecko, planowane, wyczekane, podobnie jak
pierwsze. Za pierwszym i za drugim razem bardzo chciałam karmić
piersią. Przy pierwszym maluchu długo o to walczyłam (były
problemy), w końcu poddałam się - bez wsparcia bliskich, a pod
nieustanną presją butelki ("po co się tak męczysz", "daj jej
wreszcie coś konkretnego"), ugięłam się. Mąż był szczęśliwy, gdy
przestałam karmić, ja siedziałam z butlą i płakałam. Po kilku latach
nieco zmienił podejście i obiecywał, że gdy będę karmić młodszą
córkę, będzie mnie wspierał.
W praktyce wygląda to tak, że traktuje to moje karmienie jako zło
konieczne. Co jakiś czas namawia na odstawienie małej, mimo że ona
świetnie ssie, ja bardzo lubię karmić i dobrze się z tym czuję,
jestem spełniona i zadowolona. Gdy temat karmienia pojawia się w
rozmowie, zawsze kończy się awanturą. Gdy mówię, że chciałabym
karmić do półtora roku, wznosi brwi do góry, jakby spadał na niego
dopust Boży. Zarzuca mi, że przeze mnie córka nie daje mu się
uspokoić, tylko uspokaja przy mnie, przy piersi. Że nie może jej
karmić ani usypiać (o usypianie często go proszę - nie chce mu się,
daję mu ją karmić kaszką, zupką - robi to niechętnie, więc to raczej
wybieg, a nie realny argument).
Największym problemem jednak jest to, że wyprowadził się z naszej
sypialni, by "nam nie przeszkadzac" - mnie i dziecku. Tłumaczę, że
nie przeszkadza, że wydaje mi się, że raczej my mu przeszkadzamy -
wyspać się.
On nie chce żadnej intymności,czułości. Nie sypiamy ze sobą, mimo
moich prób sprowokowania takiej
sytuacji, a nawet szczerych rozmów, gdy próbuję mu powiedzieć, jakie
to dla mnie ważne, że za nim tęksnię... W końcu zapytałam wprost,
czy chodzi o to karmienie. Odpowiedział, że tak...
Ręce mi opadają. Nie wiem co robić, czuję się szantażowana.
Chciałabym karmić dalej, bo to ważne dla mnie i dla dziecka. Tylko
co robić z jego tatusiem?...
Dodam, że staram się o niego dbać, by nie czuł
się "odrzucony", odepchnięty na dalszy plan. Dbam tez o siebie, nie
chodzę zapuszczona, staram się nie być tylko mamą, ale także kobietą
taką jak dawniej. Czy to, że karmię naprawdę zmienia mnie w jakiegoś
mlecznego potwora?...
Może któraś z Was miała podobny problem?
    • mloda_mama_2 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 08.01.09, 11:48
      Nie mam podobnego problemu , ale moze pomogloby uswiadomienie meza jakie sa
      pozytywne skutki karmienia piersia? Tylko moze nich ktos inny mu to wyjasni a
      nie Ty, moze jakis artykul, ksiazka albo stronka w necie na temat karmienia?
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
    • dzieciuszek Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 08.01.09, 12:02
      Zastanwiające jest co mu tak przeszkadza w karmieniu? Fakt, że w piersiach jest mleko?
      • mahonia_2 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 08.01.09, 12:11
        Myślę, że to zazdrość - o moje ciało, o bliski kontakt fizyczny. Tak
        jakby dziecko zajęło jego miejsce...? Brzmi to koszmarnie, bo
        wychodzi na to, że zamiast dojrzałego związku dwojga dorosłych ludzi
        mam jakąś relację matczyno-synowską?...
    • mruwa9 przepraszam za brutalnosc 08.01.09, 12:10
      ale IMHO to karmienie to tylko pretekst. Nie ma on kogos na boku? Bo
      mnie to tak wyglada, a karmienie to tylko latwy pretekst do
      opuszczenia sypialni.Podejrzewam,ze odstawienie dziecka od piersi
      nie poprawi sytuacji, bo nie tu tkwi problem:-(
      • mahonia_2 Re: przepraszam za brutalnosc 08.01.09, 12:15
        Też bym tak pomyślała, gdyby nie to, że realnie nie ma na to szans -
        jest albo z nami, albo w pracy, gdzie zawsze jest dostępny pod
        telefonem albo mailem. Nie urywa się nigdzie. Ale też myślę, że
        problem jest głębszy niż sama techniczna kwestia karmienia.
        • kaeira Re: przepraszam za brutalnosc 08.01.09, 12:17
          A jak wyglądały relacje (także intymne) po narodzinach pierwszego dziecka?
          • mahonia_2 Re: przepraszam za brutalnosc 08.01.09, 12:48
            Przeżywaliśmy wtedy pierwszy kryzys, ale pod tym względem było
            lepiej niż teraz. Było sporo napięć, ale takiego
            totalnego "rozdziału łoża" nie było. Z tym,że starsze dziecko dość
            szybko wywędrowało do swojego pokoju, teraz mała śpi w łóżeczku w
            naszej - dawniej "naszej", teraz mojej - sypialni. A mąż na kanapie
            w salonie. Gdy przyjdę do niego wieczorem, słyszę: idź już spać,
            zmęczona będziesz.
            • canelonki Re: przepraszam za brutalnosc 12.01.09, 18:28
              to może jednak warto zapewnić mężowi i sobie jakąś sferę tylko dla
              Was? Może o to chodzi?
              Myślę że na pewno zaproszenie męża spowrotem do sypialni która znowu
              zaczełaby byc Twoją i Jego sypialnią byłoby plusem.
              Ty być może tego nie potrzebujesz, ale zapytaj czego on by chciał...
    • mruwa9 przepraszam za brutalnosc 08.01.09, 12:10
      ale IMHO to karmienie to tylko pretekst. Nie ma on kogos na boku? Bo
      mnie to tak wyglada, a karmienie to tylko latwy pretekst do
      opuszczenia sypialni.Podejrzewam,ze odstawienie dziecka od piersi
      nie poprawi sytuacji, bo nie tu tkwi problem:-(
    • kinga700 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 08.01.09, 12:27
      To jakieś dziwne jest. Jakieś ma czlowiek zahamowania. Facet,
      którego trzeba namawiać do współzycia??? Moim zdaniem powinnaś się
      poradzić kogoś kompetentnego, psychologa np. Nie Tobie on potrzebny,
      ale może coś podpowie? Współczuję Ci z całego serca, bo cały czas
      musisz toczyć wewnętrzną walkę - kogo wybrać. To jest bardzo nie
      fair z jego strony.
      Pozdrawiam
    • turzyca Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 08.01.09, 12:43
      Ja sie w ogole nie znam, ale placze mi sie po glowie syndrom Madonny - ze
      wlasnie jako matka dzieciom stajesz sie w jakis sposob nietykalna, wylaczona ze
      strefy seksualnej. A matka karmiaca jest jakby bardziej matka, wiec moze dlatego
      karmienie wiaze sie z zarzuceniem seksu?
      Ale to takie luzne skojarzenie, nie jestem psychologiem, choc moze warto z
      jakims niezobowiazujaco porozmawiac?
    • mad_die miałam podobnie 08.01.09, 14:11
      Jeśli to Cię pocieszy...
      Pomogła rozłąka na 3 miesiące - nie, nie separacja - mąż musiał wyjechać na projekt zagraniczny. Dla mnie było to jak zbawienie, dla niego chyba też.
      Po powrocie sytuacja nie do poznania - nie ma kłotni, sporów itp.
      A miałam dokładnie tak jak Ty, z tą różnicą, że mąż został w sypialni ;) Ale był o córkę zazdrosny - sam mi to powiedział - tzn wydusiłam to z niego. Tylko że ja z nim potrafię godzinami gadać i urabiać go. Niestety, nad facetem trzeba popracować, żeby był taki, jakiego go chcemy ;)
      Ale tez była zazdrość, oskarżanie, że nic przy dziecku nie może zrobić, bo od razu płacze, że córka je co godzinę i takie tam. Podsyłałam mu artykuły o relacjach ojciec-dziecko, o zaletach karmienia piersią, o relacjach damsko-męskich po urodzinach dziecka. Nie wiem, czy to czytał, nie odpytywałam go ;) Ale rozmawialiśmy dużo, czasami doprowadzając się do płaczu. No i rozłąka...

      Ja na Twoim miejscu może bym kogoś bliskiego, jakiegoś dobrego Waszego znajomego poprosiła, żeby z nim pogadał. Ale bez nazywania tematu rozmowy, tak po prostu, na luzie, ale żeby jednak coś do niego dotarło. No i oczywiście Ty musisz z nim gadać, gadać i gadać, i tłumaczyć jak dziecku.
    • canelonki Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 08.01.09, 17:24
      poświęć troche wiecej czasu meżowi zamiast karmieniu.
      Macierzynstwo to ważna rzecz ale związek z ojcem dziecka także.
      Jeśli dziecko non stop wisi Ci przy piersi, śpi z Wami, towarzyszy
      zawsze i wszędzie to trudno dziwić się męzowi. On chce też mieć
      kobietę, towarzyszkę, partnera do rozmów a nie wieczną karmicielkę.
      Nie może być z Tobą sam na sam bo dziecko w Waszej sypialni. Rozumiem
      że seks w takich warunkach może faceta nie kręcić. Nie dla wszystkich
      takie megamacierzynstwo jest seksowne, powiedziałabym że dla
      nielicznych.
      A jeśli chodzi o związek ojciec- dziecko to może daj mu się wykazać.
      Niech córka nauczy się że tata też może ją uspokajać, nie podawaj
      piersi, nich tata spróbuje. Zostawiaj ich samych, pozwól mu robić z
      mała jak najwięcej rzeczy i co ważne - nie krytykuj go. To także jego
      corka, wie jak się nią zająć i poradzi sobie mimo że nie ma piersi.
      Kontakt z ojcem dużo dziecku daje, a tu ewidentnie tata uważa że
      przez karmienie coś traci waznego z relacji z córką bo poprzez piersi
      mama jest zawsze numerem jeden.
      Może warto wypracować kompromis, ograniczyć trochę karmienie/
      wiszenie na piersi na rzecz kontaktow ojciec - córka oraz poświęcić
      więcej energii na zachowanie bliskości z mężczyzną - tzn niech on
      wróci do Waszej, Twojej i jego sypialni, dziecko i tak śpi w łózeczku
      więc może czas na własny pokoj? Zawsze możesz do małej pójsć jeśli
      Cię zawoła lub w nocy wziąć ją do Was, ale niech on wie ze jest też
      jakaś sfera tylko Twoja i Jego, bez dziecka...
    • ciociacesia ja bym odstawiła 08.01.09, 18:51
      dziecku nic nie bedzie,, a maz niereformowalny chyba.
      • ciociacesia tylko ciebie szkoda 08.01.09, 18:51
        bo chciałabys karmic a jestes pod presja.
    • basiak36 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 08.01.09, 20:20
      Zarzuca mi, że przeze mnie córka nie daje mu się
      > uspokoić, tylko uspokaja przy mnie, przy piersi. Że nie może jej
      > karmić ani usypiać

      Gdyby sie postaral, mialby z dzieckiem swietny kontakt, moj maz ma z coreczka
      super kontakt, mimo ze ona od poczatku ssakiem byla bardzo intensywnym:) Ale on
      spedza z nia kazda wolna chwile. Potrafi dzieki temu ja uspokoic bez problemu.
      Moja kolezanka zrezygnowala z karmienia bo maz mial taki sam argument, i okazuje
      sie ze przy butelce przez miesiac bylo ok a teraz juz sie do zajmowania
      dzieckiem nie garnie:(

      Moze warto z mezem porozmawiac, o co naprawde chodzi, bo to ze karmilas dziecko
      kiedy bylo w brzuszku pewnie mu nie przeszkadzalo:)
    • mika_p Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 08.01.09, 23:21
      A może argument finansowy? Tudzież ideologiczny (w sensie protestu przeciwko
      globalnym koncernom produkującym mleko modyfikowane i protestu przeciwko
      niszczeniu lasów deszcozwych pod pastwiska dla krów które dadzą mleko do
      zmodyfikowania)?

      Współczuję szczerze, mój maż w ogóle nie ingerował w temat karmienia piersią.
      • izabeladrozd Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 00:22
        hej moze go to poprostu brzydzi i potem on nie moze dotykac ciebie gdzie mala
        ssala albo zazdrosc o dziecko ze nie on jest tym numerem jeden a teraz sie
        wyprowadzil bo nie dalas za wygrana gdy pierwsza corke odstawialas to on wygral
        teraz jest urazony ze postawialas na swoim spi na kanapie zebys sie ugiela i
        odstawiala mala wtedy on znowu zwyciezy sama zdecyduj albo zostan przy tym zeby
        karmic do 18 miesiecy nie wiem ile ma mala ale moze jesli zobaczy ze nie
        zrezygnujesz sam wroci do sypialni a im wiecej go bedziesz prosic tym bardziej
        bedzie uparty bo wie ze ci zalezy a jak ci zalezy na nim to mu ustapisz moze to
        wojna podjazdowa pozdrawiam
        • ann_a30 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 00:40
          Zdaniem mojego męża normalny facet nie będzie z powodu ciąży, karmienia, porodu
          i tego typu spraw - choćby widział wszystko - miał zahamowań na tle seksualnym.
          Podobno wręcz przeciwnie... To dla kobiety dobra wymówka:))
          No ale to jest subiektywny punkt widzenia;)
          • canelonki Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 01:26
            nie będzie, jesli jego miejsca w jego sypialni nie zajmie dziecko,
            jeśli nie będzie czuł się zbędny w życiu swojej żony, jeśli nadal
            będzie miał ŻONE a nie tylko matkę swojego dziecka....
            Tutaj wyraźnie maż czuje się odtrącony, może brak mu czasu tylko z
            żoną, skoro dziecko nawet z nimi sypia, może ma poczucie bycia z boku
            (żona mówi MY o sobie i dziecku, nie o sobie o i nim, ani nawet nie o
            nich we trójkę jako o rodzinie), nie ma ochoty na sex bo żona pewnie
            wstaje wiele razy w nocy do karmienia i jest zmęczona. Jakis
            kompromis trzeba wypośrodkować. Facet chce mieć żonę i kobietę a
            niekoniecznie wieczną karmicielkę zawsze z dzieckiem u boku....
            • akaef Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 02:53
              canelonki napisała:

              > nie będzie, jesli jego miejsca w jego sypialni nie zajmie dziecko,
              > jeśli nie będzie czuł się zbędny w życiu swojej żony, jeśli nadal
              > będzie miał ŻONE a nie tylko matkę swojego dziecka....
              > Tutaj wyraźnie maż czuje się odtrącony, może brak mu czasu tylko z
              > żoną, skoro dziecko nawet z nimi sypia, może ma poczucie bycia z
              boku
              > (żona mówi MY o sobie i dziecku, nie o sobie o i nim, ani nawet
              nie o
              > nich we trójkę jako o rodzinie), nie ma ochoty na sex bo żona
              pewnie
              > wstaje wiele razy w nocy do karmienia i jest zmęczona. Jakis
              > kompromis trzeba wypośrodkować. Facet chce mieć żonę i kobietę a
              > niekoniecznie wieczną karmicielkę zawsze z dzieckiem u boku....


              Canelonki, rany boskie, ty facetem jesteś, czy jak?
              Cóż się tak użalasz nad gościem? Rzeczywiście, biedny pokrzywdzony,
              bo żona piersią dziecko karmi. No litości!
              • canelonki Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 12.01.09, 18:42
                czasem warto sprobować spojrzeć na coś oczami tej drugiej strony, to
                dużo daje i w konfliktach między partnerami bywa kluczowe.
                Myślałam że to dosyć powszechnie znana teoria ale cóz, zawsze można
                sie zdziwic
              • memphis90 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 13.01.09, 10:46
                A co- faceci to samo zło? Też mają uczucia...
          • basiak36 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 09:39
            ann_a30 napisała:

            > Zdaniem mojego męża normalny facet nie będzie z powodu ciąży, karmienia, porodu
            > i tego typu spraw - choćby widział wszystko - miał zahamowań na tle seksualnym.
            > Podobno wręcz przeciwnie...

            Moj maz mowi tak samo:) On uwaza ze facet powinien byc zadowolony ze jego dzieci
            sa karmione mlekiem wlasnej mamy a nie krowim/modyfikowanym.
            Co do zmeczenia matki, jedna z moich kolezanek byla wykonczona nie karmiac
            piersia tylko butelka bo musiala kilka razy w nocy wstawac nawet jak maluch mial
            12 mcy, wiec pod wzgledem zmeczenia trzeba przyjac ze z dziecmi tak juz jest ze
            bywa sie zmeczonym.
            • mruwa9 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 10:25
              ..zwlaszcza, jak sie wytoczy argument ekonomiczny ( 200-300? zl
              miesiecznie pozostaje w porfelu) albo organizacyjny (flacha- ok, ale
              tata w nocy wstaje, szykuje butle i pacyfikuje dziecko) :-)
            • 987ania Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 10:49
              no i mój ma takie samo zdanie i wspiera mnie w karmieniu. Więc to chyba nie
              chodzi o karmienie.
              • mahonia_2 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 12:38
                Dziękuję Wam za liczne odpowiedzi. Dodam - tak dla wiadomości
                canelonki i ogólnego pojęcia, że:
                nie jestem "wieczną karmicielką" :) Jestem taką osobą, jaką byłam
                przed ciążą, właściwie, to poza tymi małżeńskimi niepokojami, dużo
                spokojniejszą i radośniejszą, spełnioną, w takim stanie równowagi
                (szczerze mówiąc jestem pewna, że fundują mi to hormony związane z
                karmieniem piersią, bo czasem czuję, że mam niespożyte siły i
                odporność). Teraz nie pracuję i moge poświęcić dużo czasu rodzinie,
                rozpieszczać ich, rozmawiać z nimi, gotować pyszne obiady, robić
                mężowi kanapki do pracy... Dbam o to, by - ani on, ani starsze
                dziecko - nie odczuli, że koncentruję się tylko na małej. STaram
                się, by wieczory były dla nas: dla mnie i dla męża. Czasem na siłę
                zabieram pilota od TV, żebyśmy mogli spokojnie, bez TVN Turbo w tle
                porozmawiać...
                Nie chodzę rozmemłana, nie epatuję widokiem nagich mlecznych piersi -
                karmienie to karmienie, staram się, by nic wtedy nie rozpraszało
                mnie i dziecka więc najczęściej wychodzimy do drugiego pokoju.
                To nie dziecko "wypchnęło" męża z sypialni. Przed porodem obiecywał
                mi, że będziemy spali razem (choć już gdy byłam w ciąży emigrował na
                kanapę, bym "mogła się dobrze wyspać", choć prosiłam, by tego nie
                robił), a gdy wróciłam z małą ze szpitala i zobaczyłam, że wynosi
                się do salonu, namawiałam, by zmienił zdanie.
                A mimo to wczoraj usłyszałam, że wszystko co złe jest przez to, że
                karmię, że ZAPARŁAM się karmić, mimo że dziecko ma JUŻ 9 miesięcy...
                Że przez to moje widzimisię mała często budzi się w nocy. Nie
                wspomina tylko o tym, że także PRZEZ TO jest zdrowa, pogodna, ładnie
                się rozwija, szybko wychodzi z chorób przynoszonych przez starsze
                dziecko z przedszkola...
                Prowokuję rozmowy na ten temat, ale to niewiele daje. Dzięki wam za
                wsparcie i rady. Muszę wybrać między dobrem dziecka a nieuzasadnioną
                zazdrością męża. I jak tak sformułuje się tę sprawę, to wybór chyba
                jest jeden. Trzymajcie za mnie kciuki...
                • edytadk Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 13:41
                  > Muszę wybrać między dobrem dziecka a nieuzasadnioną
                  > zazdrością męża. I jak tak sformułuje się tę sprawę, to wybór chyba
                  > jest jeden. Trzymajcie za mnie kciuki...

                  Trzymam kciuki i serdecznie współczuję tej sytuacji. I uważam, że powyższe sformułowanie dobrze oddaje istotę sytuacji - jak to właśnie tak widzę. Jakkolwiek jest to trudne i nieprzyjemne dla Ciebie (i córeczek również), to Twój mąż ma problem. Ty karmisz nie dla własnego widzimisię, tylko dla konkretnych korzyści dla małej. Naprawdę trudno mi zrozumieć postawę ojca, który przede wszystkim powinien doceniać te korzyści i nie działać na potencjalną szkodę dziecka. Łatwo mi pewnie szafować takimi stwierdzeniami, bo mam w mężu jeśli nie wsparcie, to przynajmniej nie oponenta, ale ja to widzę jako czysty egoizm i nie wyobrażam sobie ustępowania w takiej kwestii. I jeszcze żeby miał miejsce jakiś dialog, konkretne argumenty, chęć kompromisu... Heh, trzymam kciuki.
                • canelonki Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 12.01.09, 18:38
                  eee z chorowaniem na innym pokarmie niż Twoim nie ma co przesadzać,
                  nie każde dziecko butelkowe choruje tak samo jak nie kazde piersiowe
                  jest super zdrowe. Trochę przesadzasz z tym dobrem dziecka ;)
                  Może Twój mąz to faktycznie typ faceta którego nie bardzą kręca takie
                  sprawy jak ciąża, karmienie itd - Ty powinnas wiedziec to najlepiej.
                  Są tacy mężczyzni, dla których kobieta w ciązy/ matka karmiąca staje
                  się neutralna - juz ktoś tu o tym pisał.
                  Ja starałabym się o kompromis, związek z facetem to też bardzo ważna
                  rzecz i może warto postawic dobre relacje z meżem gdzieś wyżej na
                  liście priorytetów...
    • evva1978 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 12:36
      Pewnie zostanę zganiona ale ja na Twoim miejscu przestałabym karmić.
      Uważam że 9 miesięcy karmienia to duży sukces (wyhamowanie laktacji
      zajmie Ci jeszcze z miesiąc, więc będzie w sumie 10 miesięcy).
      Musić zastanowić się co jest dla Ciebie ważniejsze - dobre relacje z
      mężem, atmosfera w domu, czy karmienie.
      Wydaje mi się że napięte stosunki bardzo źle wpływają na Was, a w
      szczególności tracą na tym dzieci. Najmłodszych nie oszukasz że jest
      dobrze.
      • midla Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 12:53
        Ale przecież mahonia nie rozwiąże problemu ustępując mężowi. Skończy
        się problem z karmieniem, będzie z czym innym, jeśli on jest tak
        nieustępliwy...
    • lacitadelle Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 13:25
      wydaje mi się, że pogląd, że normalny facet ma zawsze ochotę na seks, to mit.
      Oni też są ludźmi i mają prawo do wrażliwości, do słabości, zmęczenie czy
      gorszej dyspozycji psychicznej, a w "sypialni" muszą stanąć na wysokości
      zadania, żadne udawanie im nie pomoże.

      A jeżeli chodzi o to, co kogo podnieca, a co - wręcz przeciwnie, to nie ma chyba
      żadnych zasad. Są różne "zboczenia" i jestem w stanie uwierzyć, że jednego
      faceta widok karmiącej kobiety podnieci, a innego - zniechęci. Nie wiem, co
      znaczy w pojęciu niektórych zacytowanych mężczyzn "normalny" - chyba taki sam,
      jak oni. Czy to, że kogoś podniecają np. stopy, oznacza, że jest on nienormalny?
      Znam kobiety i mężczyzn, dla których seks uniemożliwia widoczna ciąża. Sądzę, że
      z karmieniem może być podobnie. I nie wiem, czy da się to jakoś obejść.

      A teraz moje spekulacje: podejrzewam, że tak może być właśnie w przypadku męża
      autorki postu. I rzeczywiście, wyprowadzenie się z sypialni jest formą szantażu.
      Być może nie widzi on innego sposobu, żeby dostać to, czego potrzebuje: czyli
      żonę niekarmiącą, taką, jaka go podnieca? A jeżeli tej żonie zależy na
      karmieniu, to sytuacja faktycznie jest patowa. Musi wybrać, czy bardziej zależy
      jej na karmieniu czy na stosunkach z mężem. Oczywiście, to że mąż stawia ją
      przed takim wyborem, jest okropne. Ale cóż, takie jest życie, czasem trzeba
      wybrać mniejsze zło.

      Dla mnie tym mniejszym złem byłoby zaprzestanie karmienia, bo jednak miałoby
      mniej negatywnych konsekwencji dla całej rodziny. Ale to tylko moje zdanie.
      • mad_die Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 13:47
        Zaprzestanie karmienia to jak zaproszenie do tego, żeby mąż dalej rządził, szantażował i niszczył psychicznie.
        Z takim człowiekiem trzeba ostro i kategorycznie rozmawiać, postawić na swoim i iść w zaparte. Taki człowiek musi wiedzieć, że żona to też człowiek, swoje zdanie ma i będzie jego bronić. Taki czlowiek nieświadomie "szuka" w żonie godnego "przeciwnika". Jeśli żona się ugnie, będzie nikim. Jeśli postawi, będzie źle między nimi przez jakiś czas, ale przynajmniej będzie miała szacunek męża. Takie jest moje zdanie.

        Poza tym, z karmienia piersią korzyści mają 2 osoby w tym przypadku - matka i dziecko. Mąż cierpi, bo sobie problem uroił i choruje na zazdrość.
        Koniec karmienia będzie oznaczał korzyść dla jednej osoby - męża.
        Wniosek nasuwa się sam.
        Nie daj się kobieto! A facetowi przydałoby się niezłe pranie mózgu.
        • canelonki Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 12.01.09, 18:24
          Głupie wydaje mi się traktowanie się przez małżonków jako
          przeciwników - żadne nie ustapi, każde ciągnie w swoja stronę bo ten
          kto przegra straci szacunek???? Na takich akcjach chyba szanowanie
          się współmałzonkow nie polega, przynajmniej nie w moim związku.
          Mąż to dorosły, czujący, mający swoje racje człowiek. I skoro
          sytuacja zaogniła się do tego stopnia że facet wyprowadził się z
          sypialni, unika kontaktów itd to chyba pora usiąść, porozmawiać i
          wypracować jakiś kompromis zamiast walczyć bo to do niczego nie
          prowadzi. W przypadku takiej sytuacji priorytetem dla mnie byłby
          związek a nie uporczywe karmienie. Może warto ustalic jakiś bliższy
          termin zakonczenia karmienia, jesli dla niego to taki dyskomfort
          psychiczny, warto pogadać o tym jaki jest powód. Porozmawiać nie
          upierajac sie przy swoim , otworzyć się trochę na faceta i jego
          potrzeby.
          My tak dochodzimy do porozumienia, jakiekolwiek wojny, walki
          podjazdowe czy proby sił uważam za bardzo nietrafiony pomysł
      • mruwa9 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 14:30
        mala uwaga, maz autorki wyprowadzil sie z sypialni, gdy jeszcze byla
        w ciazy, a wiec nie karmila. IMHO problem lezy zupelnie gdzie
        indziej , a byc moze sam maz nie potrafi okreslic, o co mu chodzi
        (zakladajac, ze dziewczyna ma racje i ze to nie jest kwestia romansu
        na boku). Moj wniosek: nawet, jak dziecko zostanie odstawione od
        piersi, wcale nie musi nastapic cudowne ozdrowienie zwiazku, czy
        poprawa relacji maz-zona. A facet zachowuje sie jak dzieciuch
        IMHO... biedny, odstawiony od cycka...
        • lacitadelle Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 14:56
          nie jestem w skórze ani autorki, ani jej męża.

          tylko spekulowałam, próbując przedstawić problem z innej strony.

          ludzie mają różne priorytety, różną wrażliwość - najfajniej jest, jak się
          małżeństwo dobierze z w miarę podobnymi.

          ja nigdy nie traktuję mojego męża jako przeciwnika, dzieciucha czy co tam
          jeszcze - zawsze z szacunkiem staram się go zrozumieć, wczuć się w jego
          położenie. Oczywiście, on odpłaca się tym samym. Czasem faktycznie jest taka
          sytuacja, że stajemy pod murem i ktoś musi ustąpić - staramy się, żeby w sumie
          tego ustępowania było po równo.

          W tym konkretnym przypadku mogę sobie wyobrazić, że mąż rzeczywiście ma problem
          z seksem z kobietą w widocznej ciąży i karmiącą, nie wiem, może czuje, że jest w
          jakiś sposób "niedostępna", a może - że jest ich trójka (dotyczy zarówno dziecka
          w brzuchu, jak i w łóżeczku w sypialni). Może sam się tego wstydzi i myślał, że
          za drugim razem jakoś sobie z tym poradzi, ale jednak okazało się, że to jest od
          niego silniejsze.

          Nie upieram się, że tak akurat w tym przypadku jest. Nie lubię oceniać ludzi.
          Przedstawiam tylko możliwy scenariusz, do rozważenia przez autorkę - ona zna
          sytuację najlepiej.
          • lacitadelle Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 15:28
            jeszcze jedno: trudno mi uwierzyć, że facet wytrzymuje 9 mies. bez seksu tylko
            po to, żeby postawić na swoim.
    • kobylczusia Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 09.01.09, 22:37
      porąbany ten facet.
      Zazdrości ci że masz lepszy kontakt z dzieckiem czy co???
      Czy on w ogóle myśli o twoim dobru, i twojego dziecka, zachowuje się jak
      gó...aż, szantażuje cie, wynosi się z pokoju, no po prostu mega wsparcie a
      powienien być we wszystkim razem z toba bo to on jest najwazniejszą osobą w
      twoim życiu ( ja przynajmniej tak uważam że byc powinno), ech, nie wiem co
      zrobić ale bądź w tym mądra, i nie dawaj się dołowi
      • ann_a30 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 10.01.09, 00:01
        Na mój rozum coś jest z nim nie tak... I chyba nie o karmienie tu się rozchodzi.
        Takiego urazu psychicznego dostał że uciekł z sypialni? I to jak ona była w
        ciąży? Na ciążę też taki wrażliwy?
        • kajkasz1 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 10.01.09, 08:04
          To, ze nie chciał zbliżeń w ciąży jestem w stanie zrozumieć, sama przez to
          przechodziłam. Ale to, że w czasie ciąży "uciekł" z sypialni tego już nie. To
          znak, że jest poważny problem. Bo co innego nie chcieć kochać się z ciężarówką,
          a co innego nie chcieć jej przytulić, spać razem, wspierać podczas ciąży. W
          końcu sypialnia to nie tylko miejsce cielesnych uciech, to zwykłe miejsce do
          bycia razem. I jak część poprzedniczek uważam, że zaprzestanie karmienia może
          nie rozwiązać problemów męża.
    • mamatosinka Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 10.01.09, 08:53
      według mnie Twój mąż zastosował wobec Ciebie najgorszy szantaż jaki
      istnieje,problem sypianaia z własną żoną z pewnością tkwi głębiej,a
      to że nie podoba mu się to,że dbasz o córeczkę karmiąc ją
      piersią,bezczelnie i egoistycznie wykorzystał.Zupełnie tego nie
      pojmuję!!! czy on nie kocha własnej córeczki,skoro pozbawia jej tego
      co dla niej najlepsze???Ja swoje pierwsze dziecko karmiłam 2,5 roku
      (syn nie chorował,lepiej się rozwijał,obecnie ma najwyzszą średnią w
      klasie,jest bystry i inteligentny-a ja swięcie wierzę,że karmienie
      do tego znacznie się przyczyniło(w końcu jest to udowodnione
      naukowo).Mój młodszy synuś ma 6 miesięcy i oczywiscie karmię go
      piersią i zamierzam jak najdłuzej z doświadczenia wiem,że są z tego
      same korzysci dla maluszka.Jestes wspaniałą mamusią i nie odbieraj
      swemu dziecku tego co najwspanialsze,tylko dla tego ,że jej ojciec
      jest egoistą.Pozdrawiam cieplutko i przepraszam jesli mój wpis jest
      zbyt szczery.
      A to ,że piszesz,że Ty czujesz się z tym wspaniale i jesteś
      spelniona,dowodzi tylko,jak dojrzałą i mądrą jesteś matką.Ja
      namawiałabym męża na psychologa,boję się,że on szuka jedynie
      pretekstu.Trzymam kciuki.
    • cegielka612 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 11.01.09, 21:01
      Tak jak poprzedniczki uważam, że karmienie to pretekst. Skonczenie
      karmienia zapewne nie rozwiąże problemu. Zwłaszcza, że jak piszesz
      mąż miał już takie dziwne zajawki jak byłaś w ciąży. Na skończeniu
      karmienia w zasadzie nikt nie zyska bo jestem pewna że mężowi chodzi
      o coś innego, może sam do końca sobie tego nie uświadamia. Może mąż
      czuje presję finansową - w sensie jest teraz jedynym żywicielem
      rodziny i to go dręczy - a Ty jak przestaniesz karmić, będziesz może
      bardziej chętna do powrotu do pracy (oczywiście nie wiem jaka jest
      Wasza sytuacja, tak sobie hipotetyzuje :)).
    • kuleczka1978 Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 11.01.09, 23:04
      rozumiem cię niestety. ja już karmienie zakończyłam 3 miesiące temu
      jak mały miał 14 miesięcy, a dopiero teraz wiem to na pewno, że
      karmienie piersią spotengowało do niebotycznych rozmiarów nasz
      konflikt małżeński. podczas karmienia pytałam mężawielokrotnie czy
      to mu nie przeszkadza, twierdził zawsze że nie. nawet teraz się do
      tego nie przyznaje, ale namawiałmnie do zakończenia karmienia odkąd
      mały skończył 8 miesięcy i potem co jakiś czas - z powodu (tak
      twierdził) alergii młodego i chęci lepszej kontroli jego jadłospisu.
      nieraz w rozmowie cośwyjdzie co mnie utwierdza w przekonaniu, że
      karmienie było dla mego męża problemem. to problem nie z samym
      faktem kamienia ale z relacjami moimi z dzieckiem, że one były tak
      szczególne, tak bliskie, że już bliższe być nie mogły. mężczyzna nie
      ma szans na tak bliskie relacje z dzieckiem bo karmić go piersią nie
      może i o to chodzi m.in. Ja byłam wniebowzięta jak karmiłam, mówiłam
      wielokrotnie mężowi jakie to jest cudowne i to był chyba błąd.
      mężczyźni sąniestety jak dzieci, niedojrzali, prymitywni, to jest
      zdecydowanie inny gatunek człowieka. wmomencie narodzin dziecka
      pojawia się zazdrość o ten szczególny kontakt matki z dzieckiem i
      choćby nie wiemjak się delikwent zapierał (przynajmniej mój mąż) to
      prędzej czy później to wyłazi i jest konflikt- mają potem pretensje,
      że ta matka idzie do dziecka jak tylko zapłacze w nocy, i takie tam.
      powiem tylko, że u mnie mąż się nie wyprowadził z pokoju, ale o
      seksie długo nie było mowy, potem się okazało, że mamy spory kryzys
      małżeński,którego długo nie byłam świadoma.
      obecnie po zakończeniu karmienia widzę jak mój mąż ma zdecydowanie
      większy kontakt z synem i cieszy się tym, a nawet szczyci. mnie też
      to cieszy bo super się dogadują, ale widzę, że w porównaniu do
      tamtego czasu on jakby odbija sobie teraz ten stan który istniał jak
      karmiłam. trudno mi to wytłumaczyć, ale mam poczucie, że on próbuje
      mi teraz jakby dorównać ważnością jako rodzic, a wcześniej był
      wycofany, zawsze z tyłu bo ja byłam matką polką karmicielką.
      życzę powodzenia w walce o rodzinę.
      na twoim miejscu karmiałabym dalej, ale dziecię bym eksmitowała do
      własnego pokoju, a męża zmusiła do powrotu do łóżka małżeńskiego
      pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki
    • ewrzostar Re: Problem małżeński dotyczący karmienia piersią 12.01.09, 11:34
      1. brzmi jak syndrom Madonny - maz przestaje widziec w Tobie kobiete swych
      marzen, zamiast tego widzi absolutnie neutralna mame. Zwroc uwage, ze zaczelo
      sie to juz, kiedy bylas w ciazy. To wazna rzecz, bo oznacza to, ze problem sie
      nie rozwiaze poprzez zaprzestanie karmienia.
      2. brzmi tez jak wplyw tesciow lub kogokolwiek, kto utrwala w nim szkodliwe
      stereotypy na temat karmienia piersia (ze be, ze fu i w ogole).
      3. argument za tym, ze on nie jest w stanie uspokoic dziecka, poniewaz karmisz
      cycem brzmi jak wykret od brania odpowiedzialnosci, tej ojcowskiej i
      jednoczesnie jak robienie Ci wyrzutow sumienia

      Moja opinia:
      Podstawa malzenstwa jest wspolnota. Wspolne plany, wspolne decyzje, wspolne
      wychowywanie, etc. Warto nawet mu sie troche narzucac (obserwacja i glaskanie
      brzucha, wymyslanie imion, wspolny udzial we wszystkim, wspolne zakupy, wspolne
      marzenia, zabawy etc).
      Prawdopodobne jest tez to, ze karmienie ktore jest TWOJA decyzja powoduje, ze
      maz czuje sie odstawiony na tor. Ma uczucie ze jego ranga sie przez to
      umniejszyla i stad jego irytacja.
      Co o tym sadzisz? Czy bylo wiecej takich podjetych samodzielnie Twych decyzji?
      Podsun mu lekture (bezcenny Spock!), wytlumacz co to mleko z piersi, opowiedz o
      tych wszystkich stereotypach, posmiej sie z nim z nich. Jest tu nawet gdzies
      cala lista na ten temat (mnie rozbroil sposob na zakonczenie laktacji: pare
      kropel na lyzeczke, podpalic spirytusem i wtedy mleko przestanie splywac z
      piersi). Opowiedz moze, co dziecko nowego zrobilo, jak smiesznie mowi, o tak:
      badababa etc.?
      Kiedy zaszlam w ciaze, maz tez mial problem z syndromem Madonny. Wytlumaczylam,
      co sie dzieje z dzidziusiem w trakcie stosunku (tu przydac moze sie uwaga, ze
      macica wtedy sie KOLYSZE! tak tak, z dzisiusiem w srodku).
      Inna sprawa, ze w trakcie ciazy seks jest boski, bylam bardziej ze tak powiem
      wrazliwa. Tez go to zaintrtygowalo. Nie wiem, jak u innych kobiet, mysle ze to
      kwestia indywidualna. Ale prawie wszystkie, ktore znam, mowily, ze w 4/5 ms
      ciazy chec na seks przybiera czasem nawet problematyczne je rozmiary. ZADZA
      ZADZA ZADZA! ;)
      Maz poczytal tez o tym troche, takze w internecie jak i u Spocka czy podobnej
      lekturze. Nie tylko zreszta o tym. Karmienie piersia - nie ingerowal, a jak byla
      potrzeba to pomagal. Zwykle to on na koniec odbijal dziecko i kladl je do lozka.
      Wiecej: maz ma swira na tle dzieciaka. To ja musze byc ta konsekwentna ;)
      Jesli moja teoria moze byc prawodpodobna to:
      Zastanow sie, jak zaangazowac go we wspolne zabawy, tryb dnia, zeby mial ten
      swoj czas dla dzieci, pokaz mu co i jak, opowiedz, walnij nawet jakis dobry
      dowcip nie na temat, posmiej sie. Moim zdaniem smiech potrafi zdzialac cuda.
Pełna wersja