nglka
10.01.09, 02:05
Moja córka skończyła 4 miesiące. Do tej pory (do kilku dni wstecz) wszystko
było ok. Przesypiała całe noce, bez problemu, jadła co 2,5 - 3 godziny (no..
czasem co 2).
Od kilku dni budzi się w nocy 2-3 razy z płaczem, jednak uspokaja się po
włożeniu smoka do paszczy :) Co nie zmienia faktu, że jednak się zaczęła
wybudzać. Zauważyłam też, że jadła w ostatnich dniach nawet co godzinę,
półtorej - tyle samo czasu i tak samo efektywnie (a nawet łapczywiej!) jak
jeszcze tydzień temu co 2-3 godziny.Mam wrażenie, że córka zwyczajnie nie
dojada. Czy to możliwe?
Od początku była obżartuchem (pisałam tu w sprawie chlustania i ulewania,
córka przejadała się notorycznie przez co zaczęłam karmić częściej, żeby nie
dopuszczać do "przepchani" - co pomogło - nie bez znaczenia był też Nutriton).
Córka waży +/- 8 kilo (waga urodzeniowa 3740 g a wypisowa po 5 dobach 3480 g).
No i co robić? Dziecko jest od tygodnia upierdliwie płaczliwe (serio), nie
wiem co się dzieje, podejrzewam jednak głód. Zęby zostały wykluczone, ból
brzuszka też...
Dziecko alergiczne, choć reakcja zniknęła, to jednak w pierwszych miesiącach
życia była cała w ciapki (ja jestem alergiczką od urodzenia). miałam 11
tygodni ścisłej diety i wygląda na to, że Młoda straciła nadwrażliwość.. co
nie zmienia faktu, że dzieciom alergicznym dobrze jest rozszerzać dietę po 6
miesiącach i szczerze powiedziawsz tak planowałam a nawet chciałam dłużej
karmić tylko piersią.
Przeczekać? Czy to może być skok rozwojowy? Nigdy nie budziła się do tej pory
w nocy, nie było też takich atrakcji z płaczem. A może zacząć powoli
wprowadzać jeden posiłek na noc, np kaszkę Sinlac na moim mleku? Podawałabym
łyżeczką, bo butla skutecznie odstrasza Młodą od piersi, niestety...