karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens?

15.01.09, 10:42
Witam,
Jestem w ósmym mies ciąży. Zaglądam tu regularnie od jakiegoś czasu, żeby
przygotować się dobrze do karmienia piersią. To będzie moje drugie dziecko i
bardzo mi na tym zależy, aby go karmić piersią... chociaż... no właśnie,
powoli zaczynam mieć wątpliwości.
Jak czytam niektóre posty to aż włos mi się jeży na głowie. Ile to wysiłku
kosztuje, ile łez matki i co gorsza dziecka, ile bólu, ile stresu czy się
najada, ile rozterek...matko! To tak to ma wyglądać??
Moje pierwsze dziecko karmiłam butelką - pół na pół moim mlekiem i sztucznym,
na tyle wystarczało mojego. Dziecko było w inkubatorze, potem 2,5 tyg w
szpitalu, nie udało się karmienie piersią. Wtedy było mi bardzo żal. Ale teraz
widzę, że miałam sielankę... Dziecko jadło regularnie, prawie wcale nie
płakało, przybierało na wadze idealnie, zasypiało samo w łóżeczku w ciągu 3
minut, w wieku 3 mies przesypiało całą noc. Widzę, że przy karmieniu piersią
jest to wręcz nieosiągalne.
Mleko matki piszecie najlepsze, bo odporność, inteligencja itp. Moje dziecko
zachorowało pierwszy raz jak miało 2,5 roku i poszlo do przedszkola, wczesniej
NIC. Zaczął chodzić jak miał 10,5 mies, jak miał 16mies powiedział pierwsze
zdanie, jak miał 2 latka mówił już normalnie, całymi zdaniami w ogóle nie
sepleniąc i recytował wiesze Brzechwy z pamięci. Naprawdę nic mu nie brakuje.
Powiedziałabym nawet, że rozwija się wyjątkowo szybko.
Dlaczego to piszę?
Bo zastanawiam się czy to całe szarpanie z karmieniem naturalnym ma sens. Na
serio i bez żadnej złośliwości, w końcu wszystko przede mną.
Ale jak piszecie, że dziecko płacze, pręży się przy piersi, że nie możecie go
nakarmić, że może cały dzień nie jeść jesli je w nocy, że liczą się przyrosty
wagowe, ciągle te przyrosty, nie ważne czy dziecko płacze, że wieczorami jest
mało pokarmu ale dziecko nadrobi w nocy i nad ranem...czy to ma być normalne?
Czy te dzieci są naprawdę takie szczęśliwe? Czy to nie uszczęśliwianie dziecka
na siłę...?
Nie wolno dawać smoczka, broń Boże butelki, najlepiej z domu nie wychodzić a
jesli już to karmić łyżeczką...dziecko np miesięczne? jak?
Że dziecko w wieku 2 lat budzi się często w nocy bo chce piersi - przecież
dziecku też jest potrzebny mocny, nieprzerwany sen.
Nie wiem, może się mylę ale to wszystko wygląda mi na jakąś, przepraszam za
stwierdzenie, paranoję. Nie jestem przekonana czy to takie dobre dla dziecka.
Nie mam wprawdzie z tym doświadczenia, choć mam koleżankę która teraz karmi
2-mies dziecko i wygląda jak własny cień, dziecko ciągle płacze...nie wiem.
Jak sobie przypomnę pierwszy rok życia mojego pierwszego syna to to była
sielanka, nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla niego. Był wesołym,
ciągle roześmianym niemowlakiem, rzadko kiedy płakał, dużo spał, między nami
była pełna symbioza.
I naprawdę nie chodzi mi tutaj o swoją wygodę, ale o moje dziecko...
    • nisar Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 10:57
      Odpowiem Ci tak: każda sytuacja jest inna i każde dziecko jest inne.
      Nie wszystkie niemowlęta karmione piersią płaczą, nie wszystkie
      butelkowe są pogodne. Chyba trochę za bardzo uogólniasz:)
      Co do karmienia piersią, faktem jest że mleko matki jest najlepsze,
      że wygodnie, że kontakt itd. Faktem jest także, że prawie każda
      karmiąca matka boryka się z tego tytułu z jakimiś problemami: jak
      nie zastój pokarmu, to kryzysy laktacyjne, jak nie naderwane
      brodawki to restrykcyjna dieta, grzybica, niemożność wyjścia z domu,
      wieczne uważanie na to, czy można wziąć dany lek i tysiąc innych.
      Wydaje mi się, że po prostu trzeba chcieć karmić, obojętne z jakich
      pobudek, wtedy jest się w stanie przetrwać te problemy. Natomiast
      trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że generalnie wychowanie
      malutkiego dziecka to zazwyczaj pasmo problemów i uciążliwości,
      chorób, szczepień, płaczów itp. I nie ma co się nastawiać na
      sielankę pod jakimkolwiek względem, bo można się gorzko rozczarować.
      Zwłaszcza, jeśli pierwsze dziecko było z tych spokojnych i
      pogodnych. Wiem coś o tym:)
      • hanti78 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 11:24
        Ja wiem, oczywiście, nie nastawiam się na sielankę. Pogryzione brodawki,
        zastoje, ok, to wszystko można wytrzymac. Ale dlaczego to dziecko ma być takie
        biedne, płaczące, szarpiące się przy piersi, nie mogące się najeść,
        niewyspane...? Czy to na pewno dla jego "dobre"...?
        • izat7307 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 11:44
          Zastanawiam się czy nie chodzi o kolejne "włożenie kija w mrowisko"... Każda
          mama robi tak jak uważa. Karmiłam piersią dwoje dzieci - jedno nadal i nie
          zastanawiałam się kiedy byłam w ciąży czy to jest tak czy inaczej. Chciałam
          karmić, byłam do tego przekonana i udało się :) Dzieci mam zdrowe, pogodne,
          spokojne, pięknie przybierały, nie znają smaku mleka modyfikowanego - i jest ok.
          Wiadomo zdarzały się lepsze i gorsze dni i noce, ale to był mój wybór. I
          kolejny raz zrobiłabym dokładnie tak samo - z samej wygody, oszczędności i
          zadowolenia. Pozdrawiam:)
          • midla Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 12:12
            Tutaj raczej nie piszą mamy, które nie mają żadnych problemów z
            karmieniem. A takich jest całkiem dużo. Czytając forum, masz więc
            zaburzony obraz. Jak ja zaglądam na karmienie butelką, to też widzę
            tylko ulewanie, wymiotowanie i złe kupki :)
            • bernimy Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 12:35
              Dokładnie, to nie jest prawdziwy obraz wszystkich mam karmiących.
              Jako wielki PLUS jeszcze dodam te cudowne przytulanki, głaskanie,
              spojrzenia w oczy, coraz słodsze im starsze (u nas 15 miesiąc)...
              Ach, ostatnio coraz bardziej boję się, że mi może podziękować i
              będzie mi strasznie smutno!!! Teraz wręcz cieszy się w głos jak po
              pracy zaczynamy się karmić :-) Cudowne!
              • lacitadelle Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 12:53
                też mi się wydaje, że takie uogólnianie jest bez sensu. Decyzja o sposobie
                karmienia to indywidualny wybór każdej z nas i może mieć różne konsekwencje.

                ja karmię piersią, bo wierzę, że w ten sposób zapewniam dziecku najlepszy start
                (w sensie prawdopodobieństwa, bo oczywiście każde dziecko może wyrosnąć na
                zdrowe i inteligentne, ale jednak badania dowodzą, że karmienie w tym pomaga).

                Akurat u nas sytuacja wygląda tak, że dziecko jest z tego bardzo zadowolone,
                widać, że karmienia bardzo lubi, jest zdrowe, nie ma problemów z brzuszkiem, od
                początku 2 miesiąca przesypia całe noce. Za to ja na początku miałam dużo
                problemów z piersiami, za karmieniem nie przepadam, a te korzyści, o których
                pisze przedmówczyni, dla mnie nie istnieją: mam wrażenie, że mój syn innych lubi
                za to, jacy są, a mnie za to, że mam piersi. Kiedy wracam z pracy cieszy się
                ogromnie, ale patrzy na mój biust i od razu domaga się piersi - dla mnie to
                akurat nie jest nic fajnego, czuję się jak chodząca mleczarnia, bo kiedy jego
                tato wraca z pracy, to też się tak samo cieszy, ale do niego chce się przytulać
                i się z nim bawić.

                także widzisz, bywa bardzo różnie. Decyzję co do swojego dziecka musisz podjąć
                sama - zawsze możesz zacząć karmić piersią, zobaczyć, jak to będzie u Was, bo na
                butelkę możesz przejść w każdej chwili. Znam też mamy, które stosują karmienie
                mieszane i też są bardzo zadowolone.

                Powodzenia!
                • kadewu1 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 13:03
                  No nie wiem, nie wiem... MOżesz karmić, jak chcesz - to twoja sprawa, moja
                  wcale. Te straszne klopoty, szarpanie się z piersią itd. nie muszą być regułą i
                  z zasady ustępują po kilku miesiącach. A wtedy wg mnie zaczyna się sielanka.
                  Wiem, że dziecko nie będzie przekarmione, wiem, że dostanie idealny pokarm, nie
                  muszę przygotowywać mieszanki -rany!!! kto mógłby mnie do tego zmusić??? I te
                  pieniądze (wiem, bo dokarmiałam 3 miesiące). Poza trym pierś to uspokajacz przy
                  pierwszych zderzeniach ze światem, nawet dla dwulatka. Co do chorowania: tu nie
                  chodzi o infekcje itp. banalne sprawy. Dzieci piersiowe są LEPIEJ (nie w 100%,
                  bo w życiu nie ma gwarancji) chronione przed cukrzycą, nowotworami, astmą. Ale
                  nawet przy tych głupich infekcjach pierś jest niezastąpiona. Nie wspomnę nawet
                  rotawirusa.
                  Podsumowując, bilans wychodzi mi na plus i dlatego karmię już trzy lata bez
                  miesiąca. Nie oczekuję medalu, ale fundamentalnego zrozumienia mojej decyzji,
                  zaś innym nigdy niczego NIE narzucam. Nie wiem, czy drugie dziecko karmiłabym
                  tak długo! :-)

                  Na koniec - jaki jest najbardziej długowieczny naród świata? Japończycy...
                  Statystycznie karmieni najdłużej.
                  Ergo: warto

                  Kasia mama Jasia
    • budzik11 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 13:15
      Wiesz, forum ma funkcję "doradczą" - najczęściej piszą na nim osoby, które mają
      jakiś problem. Raczej nikt nie napisze "Karmienie przebiega bezproblemowo,
      dziecko pięknie przybiera, jest spokojne, radosne, w ogóle nie płacze". Jak
      poczytasz forum, to możesz odnieść wrażenie, że karmienie to jedno wielkie pasmo
      problemów - ale przecież tak nie jest, większość mam tych problemów nie ma
      wcale, a te, które mają, tez nie mają ich cały czas.
      Natomiast jeśli postrzegasz karmienie jako wieczną udrękę, walkę, mordęgę i
      "uszczęśliwianie na siłę" to rzeczywiście - nie ma to sensu.
      • budzik11 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 13:30
        Musiałam zrobić przerwę na nakarmienie synka a teraz kontynuuję :-)
        Nie możesz tworzyć sobie obrazu karmienia piersią na podstawie lektury forum
        internetowego i problemów innych kobiet. Najpierw spróbuj sama, miej własne
        zdanie na ten temat.
        Poza tym - to tak, jakby bezdzietna osoba przesiadywała w szpitalu dziecięcym i
        stwierdziła po jakimś czasie, że nie warto mieć w ogóle dzieci, przecież one
        chorują, czasem nawet umierają. Albo nie kupowałabyś samochodu, bo samochody się
        psują i uczestniczą w wypadkach. Jednak większość dzieci jest zdrowa, większość
        samochodów nie sprawia problemów - i większość mam karmiących też nie ma
        problemów. A jak jakieś się pojawią - można je rozwiązać i karmić dalej. Tym
        bardziej, że chyba większość tych problemów albo jest wyimaginowana, albo wynika
        z błędów czy niewiedzy.
        Mam dwoje dzieci, obydwoje karmieni > roku (młodszy syn obecnie ma 15,5 m-ca) -
        obydwoje zdrowi (młodsza też zaczęła chorować w wieku 3 lat, jak poszła do
        przedszkola), radośni, spokojni, młodszy prawie nigdy nie płacze, żadne się nie
        wiło, ja nie biegałam do przychodni na ważenie z obłędem w oczach, w ogóle
        szczerze mówiąc nie interesowałam się zbytnio przyrostami. Nie stwarzałam sobie
        niepotrzebnych problemów, nie filozofowałam. Po prostu karmiłam, jak pojawiał
        się jakiś problem - szukałam rozwiązania, rozwiązywałam i karmiłam dalej.
        • hanti78 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 14:05
          No dobra, pewnie macie rację, to nie jest średnia statystyczna. Ale z drugiej
          strony w poradnikach i wszelkiego rodzaju broszurkach nie przeczytam tego co tu
          - o realnych problemach. Tam piszą tylko jak przystawiac dziecko do piersi, jak
          ma chwytać brodawke, jakie są pozycje i że należy karmić na żądanie nie rzadziej
          niż co 3 godziny, tyle. Dlatego właśnie zaczęłam tu zaglądać.
          Nie piszą, że dziecko może wisieć non stop na piersi i że to normalne, piszą
          "dieta mamy karmiącej" - tu piszecie że można jeść wszystko dopóki nie ma
          alergii, itd... Także to źródło wiedzy też jest dla mnie istotne:)
          Ale pewnie tak jest, (oby!) że nie wszyscy mają takie problemy z karmieniem.

          Co do rotawirusa, to akurat mam przykład dziecka karmionego piersią 3 lata które
          w wieku 1,5 roczku zachorowało na rota i wylądowało w szpitalu. Moje dziecko
          tego nie miało. W ogóle tamten, rówiesnik mojego dziecka, dość dużo chorował,
          pomimo karmienia... Dlatego jakoś ciężko mi uwierzyć w tą odporność. Wiem, wiem,
          to nie średnia statystyczna, to tylko dwoje dzieci;)

          Na pewno będę próbować karmić, nie mówi, że po lekturze tego forum się totalnie
          zniechęciłam, choć trochę jednak tak....
          Pozdrawiam:)
          • agmani Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 14:47
            Kochana, a w ogole to jaki jest obraz przekazywany? Ktos mowi o tym, ze po
            porodzie sie jest dosc obolalym, brzuch obwisa, generalnie estetyka kaszanki z
            salcesonem...ze dziecko ma nos opuchniety, skore czerwona, robi kupe co
            godzine...ze matka czasem ma wrazenie, ze zaraz zwariuje, ze swiat odjechal, a
            ona uwieziona, ze maz nie kocha...ze kazde wyjscie uroslo do rangi batalii, ze i
            tak jak sie juz wreszcie wszystko ma w komplecie, to male wyswini po pachy...No
            co? Widzialas taka reklame? Dla mnie na przyklad to bylo wrecz jakims szokiem po
            porodzie (pierwszym). Na szkole rodzenia bylo o ciazy, o objawach, rozwoju,
            gimnastyka, profilaktyka. Pozycje porodowe, znieczulenie. Porod w szpitalu, w
            domu, w domu porodowym. Akukupktura, oklady na krocze. A potem? A potem musialam
            sobie radzic sama ;D. I tak samo tutaj. Nie ten przeslodzony obraz karmienia,
            obojetnie jakiego (popatrz na reklamy mieszanek "czy wygladam jakby moj brzuszek
            byl niezadolony?" smieje sie bobas...no moja corka na jego miejscu by musiala
            powiedziec "tak, moj brzuszek jest niezadowolony, bo mi jelita siadaja od
            mieszanki") czy ogolnie infantylizm opisow niczym na allegro ("kazda mamusia
            musi miec dla swojej dzidzi"), tu masz prawdziwe problemy, o ktorych niestety
            sie nie mowi. Ja przy drugiej ciazy i porodzie bylam super spokojna, bo
            wiedzialam, ze potem nie bedzie przyciszonej muzyki w tle i obrazu sielanki. I
            jak wiedzialam, to poszlo superancko.
          • jakw Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 18:32
            Jak najbardziej zachęcam do spróbowania i wytrzymania chociaż
            trochę. Po przeżyciu pierwszych problemów zaczyna się to wydawać
            całkiem proste. Z pierwszym dzieckiem na pewno miałas pod górkę,
            może z drugim będzie lepiej?
    • buzziak Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 14:24
      Coraz częściej się nad tym zastanawiam walczę już 2 miesiące i
      szczerze pisząc psychika mi wysiada.
      Coraz częściej mi się wydaje że macierzyństwo było by o wiele
      radośniejsze dla mnie i dla Szymonka gdybym już dawno karmiła go
      butlą a nie tak uparcie walczyła o karmienie piersią z drugiej
      strony coś mi nie daje się poddać bo jeżeli każda matka może
      wykarmić swoje dziecko to i ja potrafię i świadomość tego że pokarm
      matki jest najlepszy dla dziecka.
      Jak daję mu sztuczne mleko nawet małą ilość to zaraz ma pupkę
      czerwoną a po moim mleku nic mu nie jest.
      Ja mogę jeść dosłownie wszystko nawet po kapuście, czekoladzie,
      mandarynkach nic mu nie było żadnych buli brzuszka wysypek wszystko
      przemawia za piersią tylko nie waga.
      Na samej piersi tyje tylko 100g a jak go karmie mieszanie to 300g
      dzieci na samej butli tyle nie tyją przeglądałam notatki i w ciągu
      tygodnia zjadł niecałe 700g mieszaki średnio 100g dziennie a tak
      ładnie przybrał może moje mleko musi wiązać się ze sztucznym.
      Znowu dzwoniłam do doradcy laktacyjnego jak powiedział że 100g to
      wcale nie tak mało.
      I przy takim dokarmianiu to on tyje od mojego mleka a nie od
      sztucznego bo 100g dziennie mleka sztucznego to bardzo mało.
      Ja jednak nie dam rady psychiczne obciążenie że on jest głodny jest
      ponad moje siły będę go dokarmiała ale nie butelka tylko na razie
      strzykawką bo jeszcze nie przysłali mi sns i wtedy nie odrzuci
      piersi.
      Ja dalej nie potrafię zrozumieć tego że on przez cały czas chce być
      przy mnie i trzymać pierś w buzi wg doradcy to jest normalne tylko
      dlaczego ja nie znam żadnej matki której dziecko tak cały czas
      chciało być przy piersi.
      Jak wchodzę na forum to jest pełno jest takich matek mi jednak się
      wydaje że to nie jest zbyt dobre rozumiem że dziecko potrzebuje
      bliskości, przytulenia ale tak całymi dniami się po prostu nie da
      (znaczy się da tylko psychika wysiada).
      Całkowite uzależnienie a co z obowiązkami domowymi z jedzeniem z
      wyjściem do wc????

      Wszystko zaczęło się od tego że na rutynowym ważeniu gdy synek miał
      miesiąc okazało się ze przytył tylko 30g czyli w sumie nic bo był
      ważony w szpitalu nago a tu w pampersie lekarka dała skierowanie na
      mocz i krew i kazała częściej karmić.
      Synek był grzeczny ładnie jadł i ładnie spał po 4-5 więc byłam pewna
      ze się najada wyniki wyszył dobre hemoglobina powyżej normy w moczu
      nieliczne bakterie.
      Poszłam z wynikami do innej lekarki bo ta co byłam wcześniej się
      rozchorowała jak tylko zobaczyła synka to powiedziała że jest
      niedożywiony, wygłodzony i kazała dokarmiać a jak nie to szpital.
      Waga urodzeniowa 3580kg
      2 doba 3380
      8 doba 3450
      1miesiąc 3610(sama pierś)
      1m 3dni 3620(sama pierś)
      6tyg. 4055 (dokarmianie)
      7tyg 4355 (dokarmianie)
      8tyg 3455 (sama pierś)
      • siekieratkaa Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 14:57
        Przyznam szczerze,że po kolejnej nieprzespanej nocy ,też zadałam
        sobie takie pytanie, choć przed narodzinami córci (drugie
        dzieciątko), widziałam tylko plusy karmienia piersią.
        Przeżywam notoryczne załamania, kiedy mała mało przybierze, kiedy co
        godzine budzi się do cycusia...żona już ze mnie żadna, bo chodzę
        zakręcona jak ruski termos i na wszelki wypadek mąz mnie omija.
        Najlepsze jest to,że gdy sie poddaję i próbuję Haneczkę nakarmić
        sztuczną mieszanką....wychodzą z tego nici. Maleńka pluje tym w
        najodleglejsze zakątki pokoju, mało tego, tam gdzie kropelka mleka
        spadnie na buzię, w tym miejscu dostaje bąbelka otoczonego czerwoną
        plamą, który znika po jakimś kwadransie. Jeśli któraś z Was, wie
        czego to są objawy byłabym wdzięczna za wskazówki.

        Na szczęśćie córcia jest wyjątkowo pogodnym dzieciątkiem, a jej
        uśmiech rekompensuje wszystkie worki pod oczami:) No i jestem z
        siebie dumna,że karmię piersią:)
    • hanadit Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 15:09
      Hanti jestem wylacznie czytajaca to forum ale Twoj post sklonił mnie
      do napisania paru słów Czytajac odnosi sie wrażenie ,ze karmienie to
      ciąg problemow Tylko i wyłacznie dlatego ,że te mamy ,ktore
      problemow nie maja ,nie piszą :)I ja wlasnie taką mamą jestem Moja
      Natalia ma 6mies Od urodzenia wyłącznie na piersi Mała rozwija sie
      swietnie płacze sporadycznie ssie tez swietnie Nigdy nie korzystalam
      z pomocy doradców laktacyjnych choć czasem babcia podawała Jej moje
      mleko z butelki Teraz pije z niekapka Obie jestesmy wyspane (spimy
      razem) bo Ona je na spiaco a ja na spiąco karmie :)Wierz tylko w
      siebie a wszystko sie ułozy Pozdrawiam i zycze szczesliwego
      rozwiazania
    • rachel30 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 15:13
      Jesteś widzę Mądrą Kobietą i dziękuję CI z całego serca za tego
      posta.
      ja właśnie dokładnie przeżywam to co Opisujesz ,zresztą przeczytaj
      mojego niedawnego posta =" wiem,że to kontrowersyjen.."...pisałam o
      tym samym ,tylko że Ty jeszcze popierasz to przykładem swojego
      pierwszego dziecka,które się cudowanie rozwija i rośnie a nie było
      na piersi wyłącznie.
      Ja podałam niedawno butelke i daję ją raz dziennie - i nareszcie
      przestałam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia a synek w ciągu dnia
      zachowuje się niebo lepiej ,jest spokojny, śpi słodko .A co ciekawe
      ponieważ ja lepiej się poczułam - mam więcej mleka na wieczór i w
      nocy, także mały dostaje swoją porcję .
      pozdrawiam Ciebie i absolutnie wszystkie Mamy - niezależnie od tego
      czy karmią tylko piersią, czy łączą to z butlą czy wyłącznie
      butlą !!!
      Wszystkiego dobrego !!!!!!!!
    • jakw Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 18:27
      Weź pod uwagę, że większość wątków zakładana jest przez mamy, które
      mają jakieś problemy. Jeśli nie ma problemu - nie ma i wątku. Mamy z
      problemami mają na tym forum nadreprezentację w stosunku do realu.
      Jak sobie przypomnę 1-sze lata moich córek na piersi to też mogę
      zapewnić, że to była sielanka. Zwłaszcza starsza...tak naprawdę
      podejrzewam, że po prostu już nie pamiętam połowy problemów. A i
      roczna młodsza z pewnej perspektywy wydaje mi się sielanką -
      zwłaszcza że nie musiałam jej rano targać do przedszkola.
      Starsza przesypiała noce w wieku 2 m-cy. Młodsza w wieku 3 lat. A w
      necie można znaleźć sporo pytań typu "dlaczego dziecko karmione
      butelką nie przesypia całej nocy". A co do szczęścia - moje były i
      są szczęśliwe. Twoje pewnie też - po prostu nie wiedziało co
      straciło ;-)
    • jak_na Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 19:16
      Ja mam straszne problemy z karmieniem (po prostu mnie to boli). Teraz moja córka
      ma prawie 7 miesięcy, a ja nie umiem przestać karmić. Lubię te momenty, kiedy
      ona jest tylko moja - żadna babcia jej nie nakarmi, tylko ja. Na jedną noc
      spróbowałam karmić ją mlekiem modyfikowanym. O rany - to gotowanie wody,
      mieszanie, uważanie, żeby temperatura była dobra. Cyca wyciągam i już. Moja
      córka teraz w ciągu dnia je niecycowe dania. Gdziekolwiek sie nie ruszę, to
      muszę ze sobą brać buteleczki, termosiki... Kiedyś było łatwo - musiałam wziąć
      tylko cyca :).
    • nurfe Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 15.01.09, 21:01
      A a mam takie przemyślenia...
      Rzadko która kobieta przygotowana jest na to co niesie macierzyństwo.
      Wydaje nam się, ze będzie lukrowo i kolorowo, w 6 tyg. sie pozbieramy, będziemy
      latać wszędzie, życie specjalnie sie nie zmieni, a Maluch się dostosuje.
      Oczekujemy, że 2 m-czny szkrab będzie przesypiał noce, bo niby czemu nie,
      generalnie da nam sporo wolności i będzie pieknie.

      A prawda jest taka, że macierzyństwo kompletnie wywala życie do góry nogami i
      jest wielką, ogromną szkołą rezygnowania z samego siebie. Kwestia tylko tego czy
      chcemy to zrozumieć i temu podołać, czy nie.

      Jestem mamą 6cio miesięcznej Pyzy (to od masy, 99 centyl, ponad 9kg zywej
      wagi...), która nie ma pojęcia co to smoczek, butelka, świata poza piersią nie
      widzi, jest szczęsliwa, uśmiechnięta, zadowolona, mało płaczę, rozwinięta jest
      ponad swój wiek i ogólnie - piknie ;-)
      Gdybym przed porodem wiedziała to co wiem teraz (o tym, że dzieci WISZA przy
      piersi, śpią z piersią w dziobie itd) to też bym karmiła - tylko początki
      miałabym psychicznie o wiele lepsze.
      I co z tego, że mój świat obecnie zamknął się w ramach tej małej wesołej
      dziewczynki? Dzieciaki rosną tak szybko, że nawet się nie spostrzege jak
      powędruje z tata za ręke do przedszkola, a mi pozostanie pomachać przez okno.

      Bo kiedy nasze dzieci mają 2-3 miesiące to nam się wydaje, że te hocki klocki
      nigdy się nie skoncza. A kiedy mają już to swoje chociazby 6 to widac jak czas
      szybko leci.

      Pewnie, że czasem narzekam i mam ochote uciec na Galapagos. Tylko wtedy
      zastanawiam się czy znam kogoś kto narzekałby, że w początkowych latach zycia
      swojego dziecka spędził z nim za duzo czasu. I nie znam.

      Macierzynstwo to wyzwanie.
      Albo chce sie temu podolac w pelni, albo nie.

      A do wstawania w nocy zeby przygotowac mieszanke, kiedy mogę podac piers nawet
      niespecjalnie się budząc, to by mnie nikt nie zmusił...
      Tak samo do podawania smoczka, który wypadł.
      • orinoko130 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 16.01.09, 02:05
        A może trzeba najprościej - nie rozmyślać, nie przypuszczać, tylko przyjąć swoje
        macierzyństwo, ze wszystkimi jego radościami i bolączkami. I może trzeba
        zawierzyć, tak po prostu, że wszystko będzie dobrze. Niezależnie od tego, czy
        karmimy piersią, czy butelką, dla naszych dzieci jesteśmy najwspanialszymi,
        najpotrzebniejszymi mamami świata. I chyba tylko to się liczy...Moje córeczki
        karmiłam krótko, chciałam karmić ale nie wyszło. Ładnych parę lat temu, nie
        miałam internetu, forum (:-(), i na nieszczęście gdy pierwszy raz poszłam do
        przychodni na ważenie okazało się, że waga nie ruszyła z miejsca wcale. I zaraz
        życzliwe głosy babć - nie masz pokarmu i rada pielęgniarki - butla! a gdy po
        paru dniach ponownie trafiłam na ważenie okazało się że poprzednio waga była
        zepsuta, a dzieciątko ładnie przybierało!Karmiłam potem jeszcze, ale w końcu
        butla wygrała z piersią, no wiadomo - z butli łatwiej ciągnąć. Gdybym wtedy
        miała koło siebie życzliwą, kompetentną osobę, pewnie spokojnie bym sobie
        karmiła piersią. Ale trudno - nie rozpaczałam, nie roztrząsałam, przecież
        wiedziałam, że kocham moje dzieci. A teraz mam synka i na szczęście, karmimy się
        piersią już czwarty miesiąc. I pewnie - na początku były i czasem jeszcze są
        problemy, mały rzeczywiście wisiał na piersi - ale mi było dobrze. Mąż
        przygotował obiad a ja? Siedziałam sobie w fotelu, karmiłam, karmiłam i przy tym
        karmieniu - czytałam książki, słuchałam muzyki, oglądałam filmy, czytałam
        książeczki córeczkom, bawiłam się z nimi, przytulałam i było mi spokojnie i
        błogo. Wszystkie problemy były gdzieś poza mną, w innym świecie. Nawet sprzątać
        za dużo nie musiałam ( no jak to - przecież karmię!). A teraz synuś już powoli
        interesuje się światem i już czasem ten świat wygrywa z cycusiem. I w nocy
        dłużej śpi. I ja już nawet wyspana. A gdy porównuję zachowanie synka i córeczek
        - nie widzę dużej różnicy. Córeczki, mimo iż butelkowe, w pierwszych miesiącach
        również bardzo pragnęły bliskości, pamiętam jak nosiliśmy je z mężem w ramionach
        albo jak zasypiały z nami w łóżku. Myślę, że to bardziej zależy od charakteru
        maluszka, niż od sposobu karmienia. Trzeba pewnie mieć trochę szczęścia, coby
        maleństwo przez pierwsze miesiące spokojnie sypiało w swoim łóżeczku.
        Jestem aktywną kobietą, od momentu ukończenia studiów zawsze pracowałam, ale
        nigdy nie żałowałam czasu spędzonego w domu z moimi dziećmi. Miałam to
        szczęście, że mogłam sobie pozwolić na urlop wychowawczy. I nie czułam, że
        omijają mnie imprezy, zakupy, spotkania z przyjaciółmi. Czas tak szybko
        biegnie. Moje córki mają już swoje sprawy, swój mały, jeszcze dziecięcy świat,
        swoje tajemnice. A synuś? Na razie ja i mąż jesteśmy całym jego światem, a moja
        pierś jest remedium na wszelkie zło. I smakuję każdą chwilę z nim spędzoną, bo
        wiem, że jeszcze rok, dwa, wyruszy na swoich nóżkach odkrywać inne niż moje
        ramiona, światy. I cóż znaczy te kilka miesięcy, które teraz spędzam tak
        totalnie zanurzona w mojej rodzinie wobec całego życia. To tylko chwila, wiem że
        wrócę do pracy, do obowiązków, ale chciałabym by ten okres, który jest teraz
        trwał i trwał i trwał.
        Życzę Ci spokojnego oczekiwania na to, co nadejdzie. Może Twoja mleczna droga
        będzie długa i bezproblemowa, a może będą problemy - to wszystko jest
        nieodłączną częścią macierzyństwa.
        A na sam koniec - jak najbardziej - trzeba wspomnieć o praktycznych zaletach
        karmienia piersią - to coś wspaniałego, kiedy nie trzeba zawracać sobie głowy
        sterylizacją, gotowaniem wody itp, itd. Mam porównanie! I kiedy w podróż nie
        trzeba zabierać termosów, odmierzonej mieszanki, obawy, czy nie za mało mleka
        itp, itd. Moje mleczko zawsze gotowe i na miejscu. Pozdrawiam serdecznie :)
        • basiak36 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 16.01.09, 13:39
          Córeczki, mimo iż butelkowe, w pierwszych miesiącach
          > również bardzo pragnęły bliskości, pamiętam jak nosiliśmy je z mężem w ramionac
          > h
          > albo jak zasypiały z nami w łóżku.

          Dobrze napisalas. Bo zauwazylam ze czesto pojawia sie argument 'przeciwko'
          karmieniu ze mama jest uwiazana bo dziecko domaga sie czesciej karmien. Podczas
          gdy jedna z mam butelkowych ktora znam powiedziala mi ze nosi i tuli swoje
          malenstwo rowniez wtedy kiedy nie domaga sie karmien, kiedy sobie spi itp.
          Zawsze karmi butelka przytulajac malucha (mam kolezanki ktore karmia 'na
          odleglosc' np dziecko w lozeczku a mama na krzesle, albo zostawiaja dziecko w
          lezaczku z butelka podparta poduszka).
          I osobiscie uwazam ze poczucie bliskosc i zaspokojenie potrzeb emocjonalnych
          dziecka to podstawa.
        • kinga700 Re: karmienie piersią - czy to w ogóle ma sens? 16.01.09, 13:45
          Ależ pięknie to napisalaś, lepiej bym tego nie ujęła, a czuję tak
          samo, chociaż dziecko mam na razie jedno. Może dlatego, że "swoje"
          latka juz mam i co nieco wiem o przemijaniu. Ja także rozsmakowuję
          się w mojej Kruszynie(obecnie 9 mies.), tym bardziej kiedy widzę,
          jak szybko się zmienia. Z trudem nadążam.
          Z karmieniem mialam sporo problemow (a i teraz nie zawsze jest
          prosto), ale bardzo chciałam karmić, bo wiem, że to dla dziecka
          nalepsze. Dużo zależy od nastawienia - jesli nie masz do czegoś
          przekonania, to nawet jeśli to robisz, szybko znajdziesz argumenty,
          żeby przestać. No i przepełnia mnie duma i satysfakcja, kiedy patrzę
          wstecz i widzę, jak pokonywałam trudności, mimo że wszyscy już we
          mnie zwątpili. Mamy "butelkowe" nie są gorsze, ale nic na to nie
          poradzę, że czuję się wyjątkowo wśród moich znajomych, z których
          żadna nie dała rady dłużej, niż 6 tygodni. Mam nadzieję, że nie
          pomyślicie, że mam coś z głową, ale czuję się bardzo spełniona teraz
          jako matka, z tym wszystkim co robię. Tak jakbym zdobywała coraz
          wyższe stopnie awansu zawodowego.
      • mruwa9 dobrze napisane :-) 16.01.09, 07:50
        podpisuje sie :-)
        zreszta w obecnym, hedonistycznym swiecie coraz mniej jest
        akceptacji dla matczynego poswiecenia, wysuniecia potrzeb malutkiego
        czlowieka przed potrzeby matki, ma byc milo, latwo i bezproblemowo.
        I cale szczescie, ze zadna kobieta tak naprawde nie wie, jak
        smakuje rodzicielstwo w pierwszych miesiacach, inaczej ludzkosc
        chyba dawno by wyginela...
        • hanti78 Re: 16.01.09, 12:47
          Dziękuję za wszystkie Wasze opinie :)
          • kadewu1 Re: 16.01.09, 13:26
            Hanti, nie zrozumiałyśmy się w sprawie rotawirusa. Moje dziecko zostało nim
            zarażone w szpitalu podczas hospitalizacji związanej z zapaleniem oskrzeli.
            Chorowały wszystkie dzieci na sali. I my- dorośli (oszczędzę szczegółów). Mały
            miał 9,5 miesiąca i w ciągu 2 dni był zdrów jak ryba. Pił wtedy na własne
            żądanie tylko moje mleko. Nie potrzebował kroplówki. Inne dzieci zniosły to
            gorzej. Dzieci piersiowe chorują, natomiast chorują lżej i krócej, chociażby
            dzięki temu, że podczas choroby przechodzą instynktownie na lekkostrawne mamine
            mleko.

            Można dyskutować nad tym, co wygodniejsze, co komu pasuje itd., ale wartość
            mleka samego w sobie jest bezdyskusyjna - mieszanki to tylko imitacje i nigdy,
            bez względu na postęp nauki, nie będą tak dobre, jak mleko matki. Choćby
            dlatego, że to mleko ma skład zmienny zależnie od potrzeb. Poza tym jeszcze raz
            namawiam do pomyślenia o wartości karmienia w perspektywie 20-30 lat i chorób
            cywilizacyjnych. Ty chyba nie jest obojętne dla rozsądnego rodzica. Mając w
            rodzinie nowotwory, choroby serca oraz cukrzycę postanowiłam zrobić wszystko, by
            moje dziecko było przed nimi jak najlepiej zabezpieczone. Z tej perspektywy
            kilka miesięcy wrzasków, dwa lata bez przespanej nocy i permanentne zmęczenie to
            pikuś.
            Pozdrawiam,
            KmJ
Pełna wersja