Wyszłam z ropni, dalej karmię!

19.01.09, 15:57
Po porodzie miałam 3 ropnie w piersiach,pełno podpachami, do cięcia jeden w stanie zapalnym, wielkości mandarynki. Wszyscy lekarze zgodnie namawiali mnie do zakończenia karmienia " bo gronkowca małej daję". Ciekawe czy wiedzą ile kosztuje miesięcznie mleko.( Mam dwoje dzieci więc 2x pieluchy+2x mleko by było. Dzięki temu forum dowiedziałam się,że może i daję ale razem z przeciwciałami a odstawiając od piersi dalej bym ją częstowała bakteriami, choć już bez przeciwciał. Ropień został ściągnięty igłą i strzykawką przez chirurga, co w porównaniu z cięciem duuużo mniej boli i zapodane leczenie augmentinem. Po jakimś czasie zastrzyki domięśniowe z echinacei compositum forte .Robię niedawno usg a tu po ropniach ani śladu. Te pod pachami też mi zniknęły. Ci lekarze,którzy jeszcze niedawno kazali rzucić karmienie pytają czy nadal karmię, "o to dobrze", być może coś doczytali. Piszę to po to, żeby dziewczyny z taką przypadłością wiedziały że można a nawet trzeba dalej karmić, żeby sie wyleczyć.Pozdrawiam.
    • monika_staszewska Re: Wyszłam z ropni, dalej karmię! 19.01.09, 17:02
      Baaaaaaaaaardzo Pani dziękuje za podzielnie się swoim
      doświadczeniem :) tym bardziej, że ostatnio kilku Forumowiczkom
      ewentualność posiadania ropnia spędzała sen z powiek.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska

    • jak_na Re: Wyszłam z ropni, dalej karmię! 19.01.09, 17:04
      Tak jest! Ja też karmiłam z ropniem, ale to dzięki temu, że trafiłam na lekarkę,
      która podjęła się ściągnięcia ropy za pomocą strzykawki. Robiła posiew mleka i w
      nim wcale nie było gronkowca (w ropie owszem).
    • kropka-1 Re: Wyszłam z ropni, dalej karmię! 19.01.09, 21:11
      To i ja się podzielę swoja historią. Miesiąc temu miałam usuwany ropień. Bałam się okropnie. Zawdzięczam go masażom jakie mi zafundowano przy dwóch zapaleniach piersi. Wielogodzinny poród przy nich był pestką. Najgorsze jest to, że nie wiedziałam, że NIE WOLNO tak masować piersi!! Dowiedziałam się po czasie. Niestety. W piersi powstał guzek nie dający żadnych objawów. Zabieg nie bolał bo był w znieczuleniu ogólnym .Bolało troszkę po. Wróciłam do domu tego samego dnia. No i płukanie ranek jest nieprzyjemne, ale da się przeżyć:-) Dostałam oczywiście antybiotyk. Przed zabiegiem zaczęłam nawet dokarmiać modyfikowanym, bo mały nie przybierał na wadze - to chyba przez te moje stresy i przeżycia.
      Dziś mały kończy 3 miesiące i jest wyłącznie na piersi (jestem z siebie dumna). Drogie mamy nie bójcie się zatem zabiegu, a oczywiście lepiej żeby go nie było. Słodki uśmiech brzdąca przy piersi wynagradza wszystko. Dziękuję po części pani Monice za wyjaśnienie istoty problemu i pewnej pani z innego forum za wsparcie psychiczne, no i oczywiście swojemu lekarzowi, który kazał karmić po zabiegu:-)
      • kamisa7 Nie wolno masować! 20.01.09, 09:50
        Otóż to! Ja także miałam zgrubienie nie dające objawów, lekarka na izbie przyjęć
        kazała ogrzewać i masować. Nic gorszego! Ropień na zamówienie. To się dopiero
        rozsiało... Dziś wiem, że w takim przypadku należy zgłosić się do PORADNI
        LAKTACYJNEJ a nie na izbę przyjęć. Gdyby nie masowanie być może nie byłoby
        nacieku zapalnego i tak jak kilka innych po prostu by się wchłonął.
        • jak_na Re: Nie wolno masować! 20.01.09, 12:41
          U mnie też ropień wytworzył się prawdopodobnie po brutalnym masażu, jaki
          zafundowała mi położna (po nim miałam siniaka na piersi). Pomoc znalazłam
          dopiero w poradni laktacyjnej, która mnie skierowała do dobrego fachowca
          (ginekologa).
Pełna wersja