powtórka z rozrywki ?

27.01.09, 20:57
Jestem w 16 tyg ciąży i zastanawiam się ostatnio czy czeka mnie
powtórka z horroru jaki przeżyłam po poprzednim porodzie.
Otóż, 3 lata temu urodziłam córę w 36 tc siłami natury. Mała była
niedotleniona (ciężki poród) i miała wrodzone zapalenie płuc.
Przez 2 tyg leżała na intensywnej terapii.
Przystawiałam ją do piersi jak najczęściej. Po kilku dniach okazało
się, iż w ogóle nie przybiera na wadze i musiała być dokarmiana. A
ja nadal ją przystawiałam.
Korzystałam nawet z elektrycznego laktatora aby pobudzić laktację
(ale przez 18h zebrałam niespełna 5 ml mleczka. Pielęgniarki pytały
nawet dlaczego wylewam...)
W 3 dobie dostałam nawału pokarmu i... tak już zostało przez prawie
2 tyg. Okłady z kapusty, mrożone pieluchy, dzisiatki położnych,
które usiłowaly mi pomóc.
Okazało się, że pokarm owszem cały czas się produkuje, ale nie chce
ze mnie "wyjść". Ani dziecko, ani laktator go ze mnie nie był w
stanie wyciągnąć. Temp, ciała ok 37,2 st C czyli w normie, ale
piersi twarde jak głazy, wielkie jak balony, rozstępy kilometrowe,
ból niesamowity, biała kapusta robiła się fioletowa po 10 min.
Zaczęly robić się zatory, wyczuwałam już duże guzki.
Położne radziły delikatnie pukać w piersi... zero pomocy...
Po prawie 2 tyg jedna z położnych (starsza Pani) zrobiła mi masaz
piersi. Kilkakrotnie (matko poród to był pikuś :-(). Leciały ze mnie
skrzepy mleka. Powiedziała tylko, że mam bardzo tłuste.
Po kilku takich zabiegach pomoglo, ale pokarm zaczął zanikać.
Pomogło to znaczy ból był mniejszy i zatory zniknęły, ale mała nadal
nie potrafiła nic wyssać.
Męczyłam ją jeszcze przez kilka tygodni. Potem zrozumiałam, że to
nie ma sensu bo pokarmu po prostu nie ma.

Wszyscy dziwili się, że jak to nie chciał pokarm "wyjść" piersi,
oskarżenia lekarzy, że jestem złą matką bo nie karmię.

Potem ktoś zasugerował, że może mam jakąś wadę w budowie np piersi,
która nie pozwala na karmienie.
Oczywiście jestem jak najbardziej za karmieniem piersią ale boję się
tego strasznego bólu i tego, że znowu zostanę sama bez pomocy. Będę
próbowała, ale czy dam radę?
Czy to rzeczywiście może być sprawa np fizycznej budowy piersi ?
Proszę o pomoc.

> forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87289Pozdrawiam
    • mika_p Re: powtórka z rozrywki ? 27.01.09, 21:47
      Nie, nie czeka cię. Po pierwsze, masz już pewne doświadczenia lakatacyjne, a to
      zawsze ułatwia sprawę.
      Po drugie, teraz możesz urodzić w terminie idealnie zdrowe dziecko, silne i w ogole.

      Odciągałaś ilość mleka absolutnie w normie. Przy pierwszym dziecku w czasie
      nawału byłam jeszcze w szpitalu, dziecko pod lampami, użyłam elektrycznego
      laktatora. Po półgodzinie miałam ze 20 ml mleka, wylałabym to do zlewu, gdyby
      akurat nie weszła pielęgniarka i nie otworzyła lodówki - we wszystkich
      buteleczkach było ledwo troszkę na dnie. Wtedy się dowiedziałam, ze to norma. A
      to był nawał. Nic dziwnego, że przed nawałem odciągałaś 5 ml.

      Twoje dziecko z powodu choroby zapewne nie miało siły ssać tyle, ile mu było
      trzeba. A dokarmianie pewnie odbyło się butelką i popsuło technikę ssania.
      Dlatego dorobilaś się zastoju - te "skrzepy mleka" to odwodnione mleko, które
      zatykało kanaliki. I znów, słabe z powodu choroby dziecko, z kiepska techniką
      ssania, nie potrafiło sobie dać z tym rady.

      Co na teraz.
      Po pierwsze, bądź dobrej myśli.
      Po drugie, rozejrzyj się zawczasu za dobrym doradcą laktacyjnym, zebyś w razie
      problemów - których być nie musi - mogła od razu skorzystać z fachowej pomocy.
      Grunt to dobra technika ssania,w razie problemów doradca się wam przyjrzy i
      podpowie, jak skorygować.
      • mika_p PS 27.01.09, 21:50
        Piszesz, że przez kilka dni dziecko nie przybierało na wadze. To, oczywiście,
        źle, ale tez oznacza, że jakieś mleko było i córka trochę dostawała - bo gdyby w
        ogóle nie było mleka, to by przez te kilka dni regularnie spadała na wadze.
        Starczało na utrzymanie wagi. Gdyby była silniejsza, na pewno zaczęłaby
        przybierać na samej piersi.
        • agulala Re: PS 28.01.09, 10:14
          Te 5 ml zebrało sie przez 18h (co 3 h przez 15 min z jednej i 15 min
          z drugiej persi). To suma wszystkiego co się zbierało, a nie
          jednorazowe odciągnięcie. Po 2 tyg odciągania ilość się nie
          zwiększyła. Koleżanka z pokoju w yum czasie odciągała jednorazowo po
          20-30 ml.
          Kiedy pielęgniarka pierwszy raz dokarmiła małą strzykawka to zdążyła
          przyłożyc tylko smoczek ze strzykawką do jej ust a niunia sama
          wyssała całą zawartość, Podobno ngdy czegoś takiego nie widziała,
          żeby dziecko tak mocno zassało, że tłok ze strzykawki sam opadł a
          nie musiała go naciskać.
          Nawet przy założeniu, że mała była słaba i nie miała siły ssać
          powinnam z dnia na dzień odciągać coraz więcej a ta ilość się nie
          zwiększała. Nawet po 2 tyg regularnego odciągania jednorazowo
          odciągałam po kilka kropli.
          Jeśli chodzi o wagę dziecka to użyłam złego sformułowania - ona
          ciągle traciła na wadze (do czasu włączenia mleka modyfikowanego
          nawet nie utrzymywała wagi)
    • lacitadelle Re: powtórka z rozrywki ? 28.01.09, 13:18
      mnie się wydaje, że przyczyną tamtych problemów mogła być zbyt późna reakcja.
      Tzn. powiem tak: miałam kilka razy zatkany jeden kanalik i usunięcie problemu
      kosztowało mnie (oraz syna ssaka) bardzo dużo wysiłku i czasu (ogrzewanie,
      masaże, przekłuwanie, ssanie, ssanie i jeszcze raz ssanie). Z guzkiem na piersi
      było jeszcze trudniej.

      Nie wyobrażam sobie walki z kilkoma zatorami i guzkami. A przecież mój syn od
      początku wisiał na piersi baaaardzo długo, tylko w nocy robił sobie dłuższą
      przerwę. Jeżeli u Ciebie na początku dziecko było przystawiane nie na żądanie, a
      laktator był w użyciu też rzadko i krótko (noworodek potrafi wisieć przy piersi
      godzinami, z przerwami półgodzinnymi max, a i tak w czasie nawału kobiety mają
      problemy, więc ściąganie co 3 godziny to nic), to po prostu problemy zaczęły się
      nawarstwiać. W końcu udało się usunąć zatory, ale w międzyczasie pokarm zanikł
      właśnie dlatego, że nie był wykorzystywany (kłania się popytowo-podażowy
      mechanizm laktacji). Dodatkowo dokarmianie córeczki spowodowało pewnie trudności
      z właściwym przystawieniem.

      Czyli innymi słowy: nie sądzę, że ta sytuacja musiała być spowodowana jakimś
      wadami piersi czy zbyt tłustym pokarmem. Po prostu mogło być tak, że nawarstwiły
      się zwyczajne laktacyjne problemy.

      Myślę, że ta sytuacja nie musi się wcale powtórzyć przy drugim dziecku. Spróbuj
      się jak najlepiej teoretycznie przygotować do karmienia, znajdź na wszelki
      wypadek dobrego doradcę laktacyjnego, a jak się dziecko urodzi, przystawiaj jak
      najczęściej (mam nadzieję, że dziecko urodzi się zdrowe) i staraj się wszystkie
      problemy rozwiązywać na bieżąco, rozmawiaj w razie czego z doradcą (nawet przez
      telefon, ja często dzwoniłam do kochanych konsultantek laktacyjnych i bardzo im
      jestem wdzięczna za rady i wsparcie) i pisz tu na forum. To będzie zupełnie nowy
      rozdział w Twojej historii karmienia i dotychczasowe problemy nie muszą mieć na
      niego żadnego wpływu. Myśl pozytywnie.
      • agulala Re: powtórka z rozrywki ? 28.01.09, 16:30
        przeciez piszę: laktator co 3 godz po 15 min z obu piersi (od 1 doby
        po porodzie), córka przystawiana bardzo często - nie mogłam przecież
        wsadzić piersi do inkubatora, żeby wisiała cały czas !
        Inne dzieci mimo inkubatora i bez pomocy laktatora radzily sobie
        coraz lepiej i matki miały z dnia na dzień mialy więcej pokarmu. Ja
        nie.
        Rozumiem, ze porównujecie do swoich przeżyć ale ja nie wyolbrzymiam
        problemu. Tak było.
        A jeśli chodzi o technikę ssania to córa bardzo ładnie chwytała
        pierś i nikt do tego nie miał zastrzeżeń. Ale jakbym miała cały czas
        ssać powietrze to teżbym się darła jak opętana.
        Przez 2 tyg pracownicy szpitala nie byli w stanie mi pomóc. Lekarze
        w końcu przyznali, że tak się zdarza.
        gdyby problem był w zbyt rzadkim przystawianiu to nie miałabym aż
        takich problemów gdyż nie naprodukowałoby sie tyle pokarmu i zastój
        minąłby po odciągnięciu - u mnie właściwie nic sie nie odciągało.
        • lacitadelle Re: powtórka z rozrywki ? 28.01.09, 16:49
          nigdzie nie napisałam, że wyolbrzymiasz problem.

          Napisałam tylko, jak moim zdaniem mogło być - pod rozwagę. Czy to, co piszę,
          odnosi się do Twojego przypadku, musisz zdecydować sama.

          > Inne dzieci mimo inkubatora i bez pomocy laktatora radzily sobie
          > coraz lepiej i matki miały z dnia na dzień mialy więcej pokarmu. Ja
          > nie.
          > gdyby problem był w zbyt rzadkim przystawianiu to nie miałabym aż
          > takich problemów gdyż nie naprodukowałoby sie tyle pokarmu i zastój
          > minąłby po odciągnięciu - u mnie właściwie nic sie nie odciągało.

          Widzę tu pewną sprzeczność, najpierw piszesz, że miałaś za mało pokarmu, a potem
          - że za dużo.

          Nie lekceważę Twojego problemu. Napiszę jeszcze raz, co moim zdaniem mogło być
          jego przyczyną: najpierw pokarmu było mało, często przystawiałaś, potem nagle
          pojawił się nawał, z którym nie potrafiłaś sobie poradzić i problemy zaczęły się
          nawarstwiać. Tzn. piersi się tak pozatykały, że nie mogłaś nic z nich ściągnąć -
          to normalne, że jak się ma zatkane kanaliki, mleko nie leci, choć w piersiach
          jest dużo mleka. I właśnie napisałam Ci, że ja miewałam mniejsze problemy, bo
          tylko jeden zatkany kanalik i odetkanie go wymagało bardzo dużo wysiłku,
          wyobrażam sobie więc, że u Ciebie, po nawarstwieniu tych problemów, nic się nie
          dało zrobić.

          > gdyby problem był w zbyt rzadkim przystawianiu to nie miałabym aż
          > takich problemów gdyż nie naprodukowałoby sie tyle pokarmu i zastój
          > minąłby po odciągnięciu - u mnie właściwie nic sie nie odciągało.

          jeszcze raz, moim zdaniem kolejność mogła być taka: najpierw mało pokarmu
          (normalne na początku), intensywna stymulacja piersi, nagły nawał, który przy
          braku natychmiastowej reakcji (jak jest nawał, to trzeba ściągać od razu, gdy
          się czuje, że pierś jest twarda, ale tylko małe ilości, jak się kanaliki
          pozatykają, to oczywiste, że nic się nie ściągnie) spowodował zatkanie kanalików
          i niemożność odciągnięcia pokarmu laktatorem czy przez córkę, mleko przez jakiś
          czas nie było odprowadzane (z powodu zastojów) i przestało być produkowane.

          To tylko moja teoria i niczego Ci nie narzucam, ani nie zarzucam.

          Być może rzeczywiście masz skłonności do zatykania kanalików - musisz więc przy
          następnym dziecku być szczególnie ostrożna i zastoje natychmiast likwidować
          (poszukaj tego hasła w wyszukiwarce, jest parę wątków, jak to się robi), co
          będzie łatwiejsze przy wydatnej pomocy małego ssaka. Jest też spora szansa, że
          jak będziesz karmić na żądanie (zakładając, że tym razem wszystko będzie w
          porządku), to i problemów będzie mniej. Aha, na zatykające się kanaliki polecono
          mi pić raz dziennie łyżkę stołową oleju słonecznikowego.
        • agmani Re: powtórka z rozrywki ? 28.01.09, 17:37
          Sluchaj, a moze Cie stres zjadl? Ta cala sytuacja z dzieckiem w inkubatorze, a
          do tego jeszcze z mlekiem - i bledne kolo...
          Najlepiej teraz nic nie zakladaj, w koncu jak Mika napisala, mozesz urodzic
          naturalnie, o czasie i w ogole lajtowo w porownaniu z pierwszym. I stresu bedzie
          od razu mniej, a dziecko bedzie ssalo bezposrednio. Jest jakis procent kobiet,
          ktore z powodzeniem karmia dlugie miesiace, a laktatorem nie moga odciagnac,
          jakby nie mialy pokarmu. Moze i Ty do takich nalezysz?
          Takze naprawde odczekaj, moze bedzie tym razem bezproblemowo? Po czasie naprawde
          ciezko dociec, co sie wtedy stalo. A co wazniejsze, moze to nie miec zadnego
          znaczenia dla przyszlej laktacji.
        • mika_p Re: powtórka z rozrywki ? 28.01.09, 23:57
          Agulala, mam doświadczenie, które mówi, ze czasami wygląda dobrze, a nie jest
          dobrze.
          Moja córka, drugie dziecko, chwytała pierś dobrze, na oko. A mnie bolało.
          Doszłam, że chwyta dosłownie o milimetr bieżący za płytko - wyglądalo dobrze,
          jak pilnowałam, żeby złapała głęboko, to yło dobrze, a potem zsuwała się
          doslownie o milimetr i bolało jak jasna cholera.
          Ale u mnie to dotyczyło jednej piersi i to było drugie dziecko, więc mogłam sama
          zdiagnozowac, o co chodzi. Specjalista pewnie by stwierdził, że jest dobrze, bo
          wyglądało dobrze, uchwyt byl naprawdę głęboki. Ale o milimetr za płytki. Tylko
          doświadczenie z pierwszym dzieckiem i niebolesną drugą piersią pozwoliło mi
          stwierdzić, w czym rzecz.
          Miałam rację, bo po pewnym czasie, jak córuś podrosła, karmienie z tej piersi
          przestało być bolesne, bo większy pyszczek łapał tyle, ile trzeba.
Pełna wersja