titerlitury
19.02.09, 14:14
Zaczęłyśmy, we współpracy z alergologiem, rozszerzanie diety.
Wszystko małej smakuje, że się uszy trzęsą - chciałaby czasem ssać
łyżeczkę, ale nie da się :)
Po wprowadzeniu zupek wypróznienia stały się rzadsze, obfitsze, a
kał bardziej gęsty. Nie nazwałabym go "plastelinowatym", był po
prostu gęstszy. Ale brzuch nie bolał, nie twardniał.
Niestety mała zawiesiła tę, jakże przyjemną czynność fizjologiczną,
na 3 dni (ona czasem takie eksperymenty robi - np stwierdza dość
nagle, że spanie jest nudne;)). Trochę nas wystraszyła, więc zaraz
przeszukałam archiwum i znlazałm metodę powrotu do piersi. Nie wiem,
czy to zadziałało, czy też po prostu brzuszysko napełniło się na
tyle, że już więcej nie mogło... No dość powiedziec, że w pierwszym
dniu takiej "diety wstecznej" lody puściły ;) Kupa znów w miarę
normalna, zrobiona bez stękania i bólu.
Czy traktować to zatem jako zaparcie? Czy zawiesić słoiczkowanie na
tydzień? Czy tez zignorować (co sugeruje alregolog, ale on taki
bardziej nowoczesny i nawet glutenowac kazał, ale ja się trochę
bałam) i dalej wprowadzać Miłkę w świat nowych smaków i zapachów,
który temu małemu głodomorowi bardzo się podoba?
Pani Moniko, mamy kochane, radźcie!